#48
Chciał przytulić Świt jak najmocniej i już nigdy nie puszczać. Rozpoznawał jednak w tej chęci ten sam egoizm, co w myśli o zostaniu obok. O ile nie gorszy. Ponieważ Świt, tak jak Trufla, powinna być wolna. Chronienie, ukrywanie, jej przed światem mogło wynikać z troski, ale równocześnie sprawiało, że musiałby ukrywać świat przed burą. Straciłaby swoje barwy, była przecież stworzona do otwartych przestrzeni. Nie mógł jej tego zrobić. I dlatego to on ukrył się przed światem. Łeb, który opierał o córkę niemal zniknął w puchatej kryzie, a łapa zarzucona na ciemne barki ścisnęła je znowu. To zabawne jak różni byli od siebie z wyglądu. Starczył jeden rzut oka by stwierdzić, że nie mogli być rodziną, a już z pewnością nie tak blisko. Starczył jeden rzut oka by być w błędzie.
Orionowi wciąż było trudno uwierzyć, że to ten sam szczurowaty dzieciak, którego namówił do zawinięcia w kokon na Rzecznej granicy. Jasne, nie zmieniła się całkowicie, z ich pierwszego spotkania zapamiętał wyraźnie jedną z pierwszych myśli na temat Świt – ma niezwykłą wyobraźnię, będzie szkoda jak trening ją zniszczy. I ta wyobraźnia, fundamentalna cecha Świt, wciąż w niej żyła. Jednak wszystko inne? Oriental czasami wyobrażał sobie, że tamten kokon faktycznie przemienił gąsienicę w pięknego motyla. Tylko że umysł Świt od zawsze był piękny i to w orientalu musiała zajść największa zmiana. Mijały księżyce od tamtego żartu i zanim Orion się obejrzał, był gotów zabić cały klan i na koniec samego siebie za nią. I dalej był gotów to zrobić.
Dlaczego więc wciąż nie był gotów jej puścić? Serce podeszło mu do gardła, gdy usłyszał jak woła ją tamta grupa. Uścisnął ją jeszcze ostatni raz, nim pozwolił jej wyślizgnąć się z objęć.
– Ja ciebie też, kwiatuszku – uśmiechnął się delikatnie, choć czuł wzbierający smutek. Jak woda w studni, a on czekał na dnie aż go utopi. Nie mógł obiecać jutrzejszego spotkania, ale... – Z pewnością się odnajdziemy. I będziemy mieć czas na wszystkie opowieści.
Nie chciał ruszać się z miejsca jeszcze dłuższy czas po zniknięciu burego futerka, jednak Świt zabrała ze sobą całe ciepło i zaczynał marznąć w swoim zacienionym skrawku trawy w parku. Podniósł się z ociąganiem i rozejrzał dookoła, starając się określić, w którą stronę będzie morze. Jak nie za sprawą krzyku mew bądź słonego wiatru, to przez przyjrzenie się cieniom. Powinny być za nim, ponieważ zachodzące słońce tworzyło złotą ścieżkę na morzu.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W