#35
  Klan oszalał. To była dość częsta myśl, która przemierzała bury łeb, sunący przez tereny Wichru na kolejnym tego dnia patrolu. Krasy Byk brał na siebie dużo, ile mógł w zasadzie, by trochę odpocząć od zmian, witających go z otwartymi ramionami w obozie. On dotyku nie lubił.
Zmiany powstawały z dnia na dzień, z księżyca na księżyc. Przebijały się przez codzienność jak przebiśniegi przez lodową pozostałość Pory Nagich Drzew. Kwiaty jednak z pięknych ozdób szybko przeobraziły się w krwiożercze chwasty, porastając duszącymi korzeniami każdy skrawek prostego życia Krasego Byka.
Przesadzam, myślał. Wtedy w głowie pojawiał mu się obraz gaworzących siostrzeńców, nieznany ojciec, cała uwaga poświęcona Wojnie i jej głupim wyborom. Całe życie czuł się sam, ale w ferworze rozrastającej się rodziny, paradoksalnie sprawiało to, że był już zwyczajnie samotny.

  Spacer po terenach miał zasklepiać pewną dziurę w głowie, która tworzyła mu się od nieporządku wybrzmiałego przez brak planów, niewiedzę, niepewność. Trochę znajomych miejsc i dobrze zapamiętane skrawki Wichrowych łąk początkowo wprawiały go w pewną melancholię, która zdawała się jednocześnie zasklepiać i poszerzać ranę gdzieś głęboko w jego wnętrzu. Nim jednak zdążył się zreflektować na temat tego uczucia, drogę przeciął mu pęd, a zaraz obcy zapach, którego nie mógł zignorować. Westchnął głęboko.
  Poszedł żwawym truchtem za przeoraną ścieżką, zatrzymując się na pewną odległość od gnającej śmieszki, która widocznie w poważaniu miała oznaczone granice Klanu.
— Zaczekaj — powiedział donośniej, nie umiał krzyczeć. — Zawróć i pędź dalej w innym kierunku. Nie wolno ci tu być.
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
8
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W