#48
Była rozbita. Z jednej strony, Truflowy Nosek robiła wszystko (i robiła to dobrze), by zyskać jej zaufanie i przekonać ją do otwarcia się i wyznania jej, co leżało jej na duszy. Z drugiej, chciała rozmawiać na ten jeden, jedyny temat, na który Różowa Łapa otwierać się za żadne skarby nie chciała. W pewnej chwili poczuła nawet ukłucie pewnej przykrości, że nie może zrobić tego, o co kocica tak prosiła. Bo tak właśnie to biała kotka czuła. Nie, że nie chce, nie, że nie ma ochoty. Czuła, że nie może powiedzieć tego na głos. I to nie tylko dlatego, że była przekonana, że niezależnie od tego, co powie, zastępczyni i tak ją… przegada. Zasypie argumentami, historiami, wspomnieniami, nie da dojść do głosu, a jej samej pewnie i tak zabraknie języka w gębie, zabranie odwagi (tego przede wszystkim). Nie mogła tego zrobić również dlatego, że czuła, że czegoś takiego się przyszłej przywódczyni po prostu nie mówi. Nie i tyle. Szczególnie, kiedy nie było się zdolnym do szybkiego przekładania myśli na słowa w sensownych zdaniach. Nie, kiedy było się nią. Różową Łapą. Mimo wszystko podjęła próbę wyobrażenia sobie, że mówi mistrzyni to, co ta tak bardzo chciała usłyszeć, ale nawet w jej głowie, nawet w teoretycznym scenariuszu, nie była w stanie zobrazować sobie tej sytuacji.
Milczała długo, zdecydowanie za długo, by można było wcisnąć ten czas w jakąkolwiek, choćby najszerzej pojmowaną normę. Zdobyła się, by unieść wzrok i na chwilę spojrzeć jej w oczy. W wyraz swojego pyska włożyła tyle błagania, jak tylko była w stanie. Wiedziała, że nie zdoła jej tego powiedzieć, więc spróbowała przekazać to tym jednym, pełnym emocji spojrzeniem: Nie potrafię z tobą o tym rozmawiać, to dla za trudne. Proszę. Patrząc na nią, ledwie zauważalnie pokręciła też głową, jakby w nadziei, że dzięki temu przekaz stanie się choć trochę jaśniejszy. Tylko, czy to było możliwe? Żeby tyle słów dało się zrozumieć z pomocą jednego tylko, trwającego kilka uderzeń serca spojrzenia? Przez wszystkie emocje, które ostatnio przeżyła, dodatkowo w jej oczach zabłyszczały na chwilę łzy. Nie planowała tego, ale jak się zorientowała, również nie miała na to wpływu. Jak Truflowy Nosek słusznie już zauważyła, Różowa Łapa nie potrafiła ukrywać swoich uczuć.
Pozwoliła, by upłynęło jeszcze trochę czasu
- To kiedy znowu się spotkamy? – tonem, który miała zamiar nazwać rzeczowym, ale raczej było to płonne życzenie. Chciała, by temat rozmowy wrócił na znajome, bezpieczne tory. Na naukę i to, co miały jeszcze do przerobienia. A nauczyć się musiała jeszcze sporo.
[Obrazek: 04spZ4a.png]
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W