27.09.2026 18:21
Nie była pewna co dokładnie działo się w głowie kocura, jego spojrzenie wydawało się łagodniejsze, niż spięte barki; ona zaś z każdym uderzeniem serca fascynowała się coraz bardziej tym osobnikiem, który jeszcze przed chwilą ją wyganiał, teraz po prostu spokojnie przeprowadzał z nią konwersację, wręcz interesował się tym co mówiła, nie, interesował się tym jak mówiła i to było coś ciekawego. Widziała jednak czujność, widziała niepewność, lubiła to, lubiła rozważne koty; rozważne, ale biorące życie z odrobiną grozy, niepewności.
— My? — zapytała z delikatnością w głosie, odrobinę przebijało się tam zdziwienie, ale również pewnego rodzaju zrozumienie. Ona mogłaby powiedzieć to samo o klanach – w sumie powiedziała – więc czemu miałoby być inaczej ze strony klanów? — Chyba możemy spotkać się po środku, wiesz? — Zachichotała pod nosem. — Oba nasze światy są kompletnie różne, a przez to również język którym się posługujemy. Możemy się ze sobą komunikować, ale zawsze ostatecznie znajdzie się coś czego druga strona nie zrozumie. Myślę, że ma to w sobie pewien urok — przyznała, a jej ogon zawirował na boki z energii, która się w niej gdzieś kryła. Nie sądziła, że zbicie się dwóch światów mogłoby być tak ciekawym przeżyciem, mama mówiła jej kompletnie co innego… może spotykała tych mniej ciekawych? Bardziej agresywnych? Patrząc na ich osobowości to tak naprawdę obie łatwo szukały guza, a mimo to Onyks zawsze jakoś lepiej szło wymigiwanie się z tego; może więc miała pecha, a Smuga to szczęście i nie powinna brać jednej interakcji z kotem klanowym jako wyznacznik dobrej rozmowy z zamkniętymi grupami? — Ludzie, czy też człowiek to stworzenia, które zamieszkują miasta, są wyższe od nas, chodzą na dwóch łapach jak ptaki, ale zarazem nie mają skrzydeł by latać, chociaż posiadają do tego inne sposoby. Są również łyse, na większości ciała tylko głowę porasta im futro, które często spada im na ramiona, ponieważ rośnie długie — wytłumaczyła ostatecznie, wracając do tego co w ogóle zapoczątkowało owy temat. — Jak nazywacie to stworzenie u was? Czy może nie macie na nie nazwy? — Przechyliła delikatnie głowę w bok.
Nie widział powodów! A to ci dopiero! Nic nie sprawiało mu na tyle radości żeby kąciki ust podniosły mu się odrobinę czy może odczuwał szczęście tylko gdzieś w środku, gdzieś gdzie nikt inny nie mógłby zajrzeć nie znając go najlepiej? Smuga dobrze znała takie zabiegi, urodziła się już gotowa do ukrywania emocji, po prostu często nie było jej to takie potrzebne, może dlatego nigdy do końca nie była Onyks? Czy matka była dzięki temu zadowolona czy może odrobinę czuła gorycz? Smuga wierzyła raczej w pierwszą wersję, ale przez to jak ich życie się potoczyło, jak ich drogi się rozeszły i to jak dawno temu widziała matkę… czasami chciałaby dostać odpowiedź i zapewnienie.
Gdzie miała iść? Ucho przeskoczyło jej z jednej strony na drugą, jakby szukała powodu nagłego ruszenia się z miejsca. Ktoś nadchodził? Coś się działo? Zaprowadzi poza tereny klanu, och! A myślała, że coś groźnego lub może te mniej przyjazne koty? Nie opierała się jednak i ruszyła z miejsc bardzo lekkim krokiem, dorównując tempu kocura. — Zależy o co pytasz, o które miejsca czy może koty, niebezpieczeństwa? — Odbiła pytanie, próbując przy tym niepostrzeżenie zerknąć w bok.
— My? — zapytała z delikatnością w głosie, odrobinę przebijało się tam zdziwienie, ale również pewnego rodzaju zrozumienie. Ona mogłaby powiedzieć to samo o klanach – w sumie powiedziała – więc czemu miałoby być inaczej ze strony klanów? — Chyba możemy spotkać się po środku, wiesz? — Zachichotała pod nosem. — Oba nasze światy są kompletnie różne, a przez to również język którym się posługujemy. Możemy się ze sobą komunikować, ale zawsze ostatecznie znajdzie się coś czego druga strona nie zrozumie. Myślę, że ma to w sobie pewien urok — przyznała, a jej ogon zawirował na boki z energii, która się w niej gdzieś kryła. Nie sądziła, że zbicie się dwóch światów mogłoby być tak ciekawym przeżyciem, mama mówiła jej kompletnie co innego… może spotykała tych mniej ciekawych? Bardziej agresywnych? Patrząc na ich osobowości to tak naprawdę obie łatwo szukały guza, a mimo to Onyks zawsze jakoś lepiej szło wymigiwanie się z tego; może więc miała pecha, a Smuga to szczęście i nie powinna brać jednej interakcji z kotem klanowym jako wyznacznik dobrej rozmowy z zamkniętymi grupami? — Ludzie, czy też człowiek to stworzenia, które zamieszkują miasta, są wyższe od nas, chodzą na dwóch łapach jak ptaki, ale zarazem nie mają skrzydeł by latać, chociaż posiadają do tego inne sposoby. Są również łyse, na większości ciała tylko głowę porasta im futro, które często spada im na ramiona, ponieważ rośnie długie — wytłumaczyła ostatecznie, wracając do tego co w ogóle zapoczątkowało owy temat. — Jak nazywacie to stworzenie u was? Czy może nie macie na nie nazwy? — Przechyliła delikatnie głowę w bok.
Nie widział powodów! A to ci dopiero! Nic nie sprawiało mu na tyle radości żeby kąciki ust podniosły mu się odrobinę czy może odczuwał szczęście tylko gdzieś w środku, gdzieś gdzie nikt inny nie mógłby zajrzeć nie znając go najlepiej? Smuga dobrze znała takie zabiegi, urodziła się już gotowa do ukrywania emocji, po prostu często nie było jej to takie potrzebne, może dlatego nigdy do końca nie była Onyks? Czy matka była dzięki temu zadowolona czy może odrobinę czuła gorycz? Smuga wierzyła raczej w pierwszą wersję, ale przez to jak ich życie się potoczyło, jak ich drogi się rozeszły i to jak dawno temu widziała matkę… czasami chciałaby dostać odpowiedź i zapewnienie.
Gdzie miała iść? Ucho przeskoczyło jej z jednej strony na drugą, jakby szukała powodu nagłego ruszenia się z miejsca. Ktoś nadchodził? Coś się działo? Zaprowadzi poza tereny klanu, och! A myślała, że coś groźnego lub może te mniej przyjazne koty? Nie opierała się jednak i ruszyła z miejsc bardzo lekkim krokiem, dorównując tempu kocura. — Zależy o co pytasz, o które miejsca czy może koty, niebezpieczeństwa? — Odbiła pytanie, próbując przy tym niepostrzeżenie zerknąć w bok.
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W