05.11.2026 21:05
Roześmiany Wąs -> zaginieni
Wyzdrowiał w końcu, a powrót do rzeczywistości sprawił, że kocur znów zaczął myśleć nad wszystkim, co go dotyka. Dobijało go życie, jego wszystkie problemy, choroby, śmierci, nadal wątpił w swoje miejsce jako wojownik wichrowy, w swoje umiejętności i pewnego dnia wyszedł po prostu poza tereny i poszedł w świat... może jeśli Chaber był szczęśliwy podróżując, to on też znajdzie szczęście? Chciał dać innym odetchnąć od siebie, bo czuł się jak ciężar. A najbardziej chciał uciec od siebie samego. Może chwila bycia jedynym, z kim musiał się zmierzyć i udowodnienia sobie, że stać go na coś więcej, sprawi, że znów znajdzie szczęście w życiu?
Przed odejściem podszedł do Mrówczego Szlaku, Sosnowego Szmeru i Jaskrowego Pyłku i powiedział, że dusi się we własnym ciele i klanie, musi odnaleźć siebie na nowo poza nim, odetchnąć itp., więc odejdzie, żeby znaleźć dawnego siebie i żeby się nie martwiły. Wszelkie próby zatrzymania go skończyłyby się jego kiwaniem głową, zgadzaniem na wszystko co powiedzą, byle nie drążyć tematu i nie martwiły się zbytnio. Poszedł też do Truflowego Noska, której powiedział to samo, jednak przeprowadził z nią głębszą rozmowę, gdzie był bardziej otwarty na dyskusję. Koniec końców próby przekonania go do zostania nie zadziałały, bo Lis czuł, że potrzebuje spróbować i rozumie, że powrót może nie być możliwy i dziękuje za zrozumienie podczas rozmowy. Został jeszcze w klanie jeden dzień, a gdy Sosna i Jaskier były na patrolu, a Mrówka przyszpilona do legowiska w lecznicy, za zgodą Trufli zabrał pożywienie na drogę i poszedł w świat
Nie daję rady pisać nim smutnym i nie przeżyję odgrywania śmierci Mrówki. To już nie jest mój Lisek, a pisanie nim sprawia mi trudność i przykrość tak naprawdę. Tym bardziej mi gorzej, gdy nie ma żadnych sesji, a ja nie jestem w stanie psychicznie się przemóc żeby coś nim napisać, bo wiem, że będzie smutno. Musi chwilę powisieć poza moim zasięgiem, żebym faktycznie dobrze się poczuła i odetchnęła, a potem może wróci jako radosny samotnik
Część z Truflą uzgodniona, reszta to przykra niespodzianka, przepraszam
Zaranna Łapa -> zaginieni
Poinformowała tatę, że nie chce składać fałszywej przysięgi i odeszła z klanu żegnając się z nim i resztą rodzeństwa. Poszła w stronę osiedla
Furtka do powrotu gdyby co, bo nie mam narazie siły na granie w cieniu, jakoś nie mogę się złączyć z tym klanem i już praktycznie od dłuższego czasu nie mam tak faktycznie sesji na niej, jakiejś fabuły etc </3
Można od razu przerzucić
Wyzdrowiał w końcu, a powrót do rzeczywistości sprawił, że kocur znów zaczął myśleć nad wszystkim, co go dotyka. Dobijało go życie, jego wszystkie problemy, choroby, śmierci, nadal wątpił w swoje miejsce jako wojownik wichrowy, w swoje umiejętności i pewnego dnia wyszedł po prostu poza tereny i poszedł w świat... może jeśli Chaber był szczęśliwy podróżując, to on też znajdzie szczęście? Chciał dać innym odetchnąć od siebie, bo czuł się jak ciężar. A najbardziej chciał uciec od siebie samego. Może chwila bycia jedynym, z kim musiał się zmierzyć i udowodnienia sobie, że stać go na coś więcej, sprawi, że znów znajdzie szczęście w życiu?
Przed odejściem podszedł do Mrówczego Szlaku, Sosnowego Szmeru i Jaskrowego Pyłku i powiedział, że dusi się we własnym ciele i klanie, musi odnaleźć siebie na nowo poza nim, odetchnąć itp., więc odejdzie, żeby znaleźć dawnego siebie i żeby się nie martwiły. Wszelkie próby zatrzymania go skończyłyby się jego kiwaniem głową, zgadzaniem na wszystko co powiedzą, byle nie drążyć tematu i nie martwiły się zbytnio. Poszedł też do Truflowego Noska, której powiedział to samo, jednak przeprowadził z nią głębszą rozmowę, gdzie był bardziej otwarty na dyskusję. Koniec końców próby przekonania go do zostania nie zadziałały, bo Lis czuł, że potrzebuje spróbować i rozumie, że powrót może nie być możliwy i dziękuje za zrozumienie podczas rozmowy. Został jeszcze w klanie jeden dzień, a gdy Sosna i Jaskier były na patrolu, a Mrówka przyszpilona do legowiska w lecznicy, za zgodą Trufli zabrał pożywienie na drogę i poszedł w świat
Nie daję rady pisać nim smutnym i nie przeżyję odgrywania śmierci Mrówki. To już nie jest mój Lisek, a pisanie nim sprawia mi trudność i przykrość tak naprawdę. Tym bardziej mi gorzej, gdy nie ma żadnych sesji, a ja nie jestem w stanie psychicznie się przemóc żeby coś nim napisać, bo wiem, że będzie smutno. Musi chwilę powisieć poza moim zasięgiem, żebym faktycznie dobrze się poczuła i odetchnęła, a potem może wróci jako radosny samotnik
Część z Truflą uzgodniona, reszta to przykra niespodzianka, przepraszam
Zaranna Łapa -> zaginieni
Poinformowała tatę, że nie chce składać fałszywej przysięgi i odeszła z klanu żegnając się z nim i resztą rodzeństwa. Poszła w stronę osiedla
Furtka do powrotu gdyby co, bo nie mam narazie siły na granie w cieniu, jakoś nie mogę się złączyć z tym klanem i już praktycznie od dłuższego czasu nie mam tak faktycznie sesji na niej, jakiejś fabuły etc </3
Można od razu przerzucić
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W