Logo Artemidy
Rząd Drzew
#1
Siedlisko Koni od ziem Czterech Klanów oddzielają trzy rzeczy: płot od strony siedliska, Grąd od strony Klanów, a także i równy pas idealnie przystrzyżonych iglastych drzewek, których nie są w stanie nazwać nawet koty, które twierdzą że znają każdy gatunek drzewa. Dziwaczny, obcy szereg iglaków otacza dokładnie Siedlisko Koni ze wszystkich stron; w korzeniach drzew często kryją się drobne gryzonie. I szyszki.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Tak bardzo, jak uwielbiał swój cieplutki domek, swoich dwunożnych i uwagę, jaką od nich dostawał, tak w którymś momencie jedzenie, którym go karmili powodowało, że żołądek mu się przewracał do góry nogami. Owszem, zawsze był w stanie wyłudzić od pańci kawałek szynki albo kurczaka, ale ostatnio jakoś się na to bardziej uodpornili, a wcinanie suchego żarcia bez smaku albo jakiejś imitacji mięsa w końcu się każdemu nudzi. Dobrze, że mieszkali na obrzeżach osiedla i do lasu nie miał daleko. Ironia losu, że jego ludzie mieszkali akurat na terenach, na które przeniosły się klany, huh.
Włóczył się, jak to on. Zawsze wracał do domu, bo nie miał dokąd indziej wracać, ale dniami albo włóczył się po osiedlu, albo w okolicach końskiego pastwiska. Wracał, leżał na parapecie w domu przez kilka dni a potem znów się włóczył. Ucieczka była niemożliwa, bo jego państwo wyrywali by sobie włosy z głowy i stawali na rzęsach, byle swojego ukochanego Pandę znaleźć, ale on nawet i tak o tym nie myślał.
Westchnął cicho, oblizując wargę, na której miał swój elegancki pieprzyk i wszedł między drzewa, wciągając w nozdrza zapach lasu. I koni. Szedł zgrabnie, łapa za łapą po płocie oddzielającym siedlisko tych zwierząt od leśnej części, a gdy uznał, że wszedł wystarczająco głęboko w las - ale! ale nie za głęboko, bo by nie daj Gwiezdni jeszcze coś by się na niego rzuciło - zeskoczył równie zgrabnie na ziemię nisko na łapy. Szedł pod wiatr. Niektóre nawyki po dzieciństwie w Klanie mu pozostały - świeże mięsko było lepsze od tej karmy którą mu fundowali ludzie. Szkoda tylko, że trzeba było to najpierw złapać i przy okazji się POBRUDZIĆ, uh, ale cóż, życie wymaga poświęceń, niestety. Polować umiał, chyba. Włóczył się, poznawał nowe koty, siłą rzeczy nauczyć się jako-tako polować zdążył. No, a jak czegoś nie upoluje, to nuż widelec może jakieś inne ciekawe rzeczy znajdzie, jakieś błyskotki, coś, ktoś?

[Obrazek: pastel_pink_meow___stamp_by_candlelit_deco-db2m02k.png]

ever __ since __ he __ was __ a child
he always knew h o w to get his way
✧・゚* just act a little bit w i l d *・゚✧
and someone will surely come to play
it's a t r u t h he took to ___♡ heart ♡
but humility and patience didn't come with age
he's..born.. to..play..this.. part

☆
? ????'? always center stage ☆
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 45 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Najwidoczniej nawet posiadanie opiekunów i mieszkanie w gnieździe dwunogów nie zabiły tego małego pierwiastka dzikiego kota, jaki drzemał w Pandzie od dawna. Mogli założyć mu obrożę na szyję i wyrwać pazury, jednak prawda była taka, że lasu się z dzikiego kota nie wyrwie. Nieprawdaż, Rozmarynie?
Nie musiał iść długo, powiem dość szybko do jego uszu doszło ciche popiskiwanie jakiegoś gryzonia. Gdy zbliżył się nieznacznie dostrzegł bury grzbiet szczura, który stał oparty przednimi łapkami o korzeń i wykrzykiwał jakieś niezrozumiałe rzeczy, patrząc się w stronę Siedliska Koni.

Panda: lvl: 1 | S: 7 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 2 | HP: 60/60 | W: 40/40
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
No, dobra, był świadom tego, że zwierzęta w lesie bywają z wyglądu obrzydliwe, tylko mięsko mają smaczne, ale szczury...szczury, obleśne, drące mordę, śmierdzące obleśne szczury. Chadzając po osiedlu widywał te stworzenia i wiedział, że w większych grupach są...niebezpieczne, krótko mówiąc. Skrzywił się, a końcówka kity zawirowała nerwowo, nisko nad ziemią. Rozmaryn wolał świeże mięso od sztucznej karmy ale był na tyle WYBREDNY, że miał swoje ulubione rodzaje zwierzyny i to z reguły te zjadał. Z reguły, często się zdarzało że TYLKO TE KONKRETNE. Raz spróbował szczura, za cholerę mu to nie przypadło do gustu, więc warknął jedynie pod nosem i poszedł w drugim kierunku, szukając czegoś...innego. Może jakiś ptaszek, ptaszki były smaczne. Z dala od śmierdzącego szkodnika. Sam fakt polowania i brudzenia futra krwią był obrzydliwy i wcale się to pieszczochowi nie podobało, jakby te piszczki nie mogły martwe padać pod jego łapami, ale fakt polowania na i jedzenia szczurów, jeszcze obrzydliwszy. Gross.

[Obrazek: pastel_pink_meow___stamp_by_candlelit_deco-db2m02k.png]

ever __ since __ he __ was __ a child
he always knew h o w to get his way
✧・゚* just act a little bit w i l d *・゚✧
and someone will surely come to play
it's a t r u t h he took to ___♡ heart ♡
but humility and patience didn't come with age
he's..born.. to..play..this.. part

☆
? ????'? always center stage ☆
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 45 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Całe szczęście, że nie ruszył szczura, bo gdy tylko zaczął się wycofywać dostrzegł kilka innych, brązowych grzbiecików, które przemykały przez pastwisko do nawołującego szczura, z którym przywitały się czule, po czym razem grupką odbiegły w przeciwną stronę do tej, w którą udał się Panda. Kocur jednak nie miał dziś szczególnego szczęścia, ponieważ zamiast upragnionego ptaszka zobaczył... cóż, wydrę. Stworzenie to dreptało w okolicy drzewek węsząc przy korzeniach i rozgrzebując ziemię co parę kroków. Czyżby w Grzmiącej Rzece nie było wystarczająco ryb? A może po prostu ciekawość popchnęła ją do tego, by zajść aż tutaj, pod Siedlisko Koni, w poszukiwaniu szczęścia?

wydra: S: 10 | Zr: 5 | Sz: 7 | HP: 50/50 | W: 35/35
Panda: lvl: 1 | S: 7 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 2 | HP: 60/60 | W: 40/40
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي
they asked: "do you love her to death?"
I said "speak
of her over my grave and
watch
how she brings me back to l i f e"
LVL 8 530 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Zerknął przez ramię na grupkę szczurów która nagle zmaterializowała się przy ogrodzeniu jak Filip z Konopi. Warknął pogardliwie. Szczury, cholerne szkodniki. Pewnie jakiegoś choróbska by się nabawił, gdyby spróbował zapolować. Ale nie spróbował, nawet się oddalił. No, był wysoki, był gigantem jak na pieszczocha ale ze szczurami jednak mógłby sobie nie poradzić. Machnął ogonem i poszedł dalej, ignorując szczury, teraz to mu wsio ryba, czy będą se tam stać, czy sobie pójdą - on idzie. Byle daleko. Ta, i wcale daleko nie zaszedł, bo już coś mu stanęło na drodze. I to WCALE NIE BYŁ PTASZEK. Tylko...łasica? Nie, za duże na łasicę. Zmarszczył brewki, przechylając łebek, a kryształowe serduszko na obroży zalśniło w słabych promieniach słońca. No dobra. Czym ty jesteś. Kojarzył stworzenie z wyglądu, widywał takie, ale tylko w tym dziwnym, głośnym, świecącym pudełku które wyświetlało ruchome obrazki, jakby w nim uwięzione były sceny prosto z lasu. Przy tym dziwnym świecącym pudełku spędzał dużo czasu z małym dwunogiem, który tak go uwielbiał. Ale to w tej chwili nieistotne. Z czystej ciekawości podszedł kilka kroków bliżej do wodnej damy, ażeby się temu dziwnemu zwierzęciu przyjrzeć. Jadalne to to raczej nie było, ale wyglądało ciekawie, i wcale nie agresywnie, o. Ciekawość, ciekawości też przez te księżyce u dwunogów nie był w stanie się wyzbyć. Upsi, może trochę czasu straci, ale przynajmniej będzie mógł się chwalić kumplom na osiedlu, że widział wydrę, trzeba patrzeć na pozytywy.

[Obrazek: pastel_pink_meow___stamp_by_candlelit_deco-db2m02k.png]

ever __ since __ he __ was __ a child
he always knew h o w to get his way
✧・゚* just act a little bit w i l d *・゚✧
and someone will surely come to play
it's a t r u t h he took to ___♡ heart ♡
but humility and patience didn't come with age
he's..born.. to..play..this.. part

☆
? ????'? always center stage ☆
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 45 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
Duża nie-łasica uniosła głowę i zaczęła węszyć w powietrzu, w końcu odwracając nieco umorusany ziemią pysk w stronę Pandy. Zamrugała swoimi małymi, orzechowymi oczkami i zrobiła dwa kroki do tyłu, po czym pół kroczku do przodu i znów do tyłu. Uchyliła mordkę i wydała z siebie głośne piśnięcie, po czym coś, co przypominało wesołe, choć nieco monotonne rechotanie i znów zamilkła. Przyglądała się kotu jeszcze przez chwilę nim zrobiła kolejne kilka kroczków w stronę Pandy, co jakiś czas zatrzymując się i wydając te śmieszne dźwięki i obracając głowę na boki. Wodny kotek spotkał lądowego kotka.

wydra: S: 10 | Zr: 5 | Sz: 7 | HP: 50/50 | W: 35/35
Panda: lvl: 1 | S: 7 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 2 | HP: 60/60 | W: 40/40
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي
they asked: "do you love her to death?"
I said "speak
of her over my grave and
watch
how she brings me back to l i f e"
LVL 8 530 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
Pleśń wcale nie miała zamiaru pchać się na południe. Jeśli już, celem kolejnej podróży powinna być północ i Wielka Słona Woda! Dlaczego miałaby iść w ślad za tymi cholernymi Klanami? Wcale a WCALE nie interesowało jej, czy ich nowe terytorium również otacza jakieś cudo natury albo inne niesamowite widoczki, bo sądząc po poprzednich ziemiach, mieli gust. I nic poza tym, w kwestii zalet. Im bardziej przeklinała swoją ciekawość, tym bardziej świerzbiły ją łapska. Kręciła się niespokojnie po obrzeżach Osiedla, psiocząc na wszystko i wszystkich. Odwykła od hałasu Potworów, towarzystwo bezmózgich włóczęg było nieco bardziej irytujące, a smak deszczówki spijanej z kałuż przyprawiał ją o napady nostalgii. To już nie to samo. Nawet, jeśli mogła lawirować w miejskiej dżungli bez szwanku, w swoich snach dalej pląsała radośnie po dzikiej plaży, roześmiana i wolna... przynajmniej zanim błogi szum nie zmienił się w agresywne syki Dwunogów "a kysz, a kysz!", którzy przepędzali ją zewsząd niczym szkodnika. Na wolności nikt mnie nie wyganiał. Mogłam spać i jeść do woli, a nie polegać na tylko swoim szczęściu.
Nim zdążyła się powstrzymać czy obejrzeć, zagalopowała na Siedlisko Koni. Wiedziała wcześniej o jego istnieniu, ale oprócz kilku wiejskich kotów, nikt nigdy nie nazwałby tego obszaru godnym polecenia. Klanowe kotki według pogłosek osiedliły się po przeciwnej stronie, a tam się nie wybierała... co tylko podsycało jej niedosyt. Zwłaszcza, że wokoło grasowała nuda. Kilka wypasających koni i wielkie morze zielska.
Prychnęła, instynktownie krocząc w stronę zarośli. Wtedy właśnie natknęła się na szczura, który nie był jeszcze zgniłą strawą wron - wręcz przeciwnie, wyglądał na całkiem świeżą zdobycz. Pleśń nigdy nie wybrzydzała, wówczas bez namysłu złapała porzuconą ofiarę w zęby, zadowolona z perspektywy darmowej przekąski, gdy wtem... natknęła się na jej właściciela, wymijając Rząd Drzew. I wprawdzie łowca nie był tutaj żadnym problemem, lecz przeciwnik, któremu najwyraźniej musiał stawić czoło.
Natychmiast spinając mięśnie i jeżąc futro wzdłuż karku, wypuściła ukradziony łup z pyska. Obserwowała tę dwójkę zbyt krótko, żeby zrozumieć, iż wcale nie mieli zamiaru rzucić się sobie do gardeł - dostrzegła jedynie błysk obroży Pandy oraz wygibasy wodnej pso-koto-łasicy. "Radosne" odgłosy także zinterpretowała na opak: to pewnie jakaś jawna prowokacja! Tyle wystarczało. Nie zamierzała lękać się leśnych stworzeń. Ten obszar nadal należał do Osiedla i nawet byle pieszczoszek nie powinien być nękany przez prymitywne stworzenie niższej rasy w biały dzień.
Dlatego, niezbyt heroicznie, ale z pewnością impulsywnie, postanowiła wykorzystać element zaskoczenia - rzuciła się do biegu i skoczyła, wysuwając pazury, by od tyłu naskoczyć na grzbiet wydry. Dalsza procedura wyglądałaby standardowo, mianowicie spróbowała przyszpilić drapieżnika do ziemi, wczepiona w brązowe ciało pazurami, a zębami chwycić za prawdopodobnie wyeksponowany kark.
- NIE STÓJ TAK, PIESZCZOCHU! - krzyknęła dziarsko w duecie z warkotem bulgoczącym w głębi cuchnącego gardła, tym samym zapraszając Rozmaryn do wspólnego tańca.
Jeśli wróg zacznie się teraz wierzgać, mogła mieć problem - nie sądziła też, że młody kocur będzie skory do pomocy, ale mógł przynajmniej odwrócić uwagę wydry, a potem pochwalić wszystkim znajomym, bo "walczył". Pleśń nie miała pojęcia, że w żyłach tego jegomościa płynęła wojownicza krew... ani w swoich. Lecz jedno było pewne: zastrzyk adrenaliny smakował wybornie!

tak niewiele miałem
tak niewiele mam
mogę stracić wszystko
mogę zostać sam

・・・・[Obrazek: zBJ9Bup.gif]・・・・

wolność kocham i rozumiem
wolności_oddać_nie_umiem.
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
NANI.
Panda już myślał, że zdobył nowego przyjaciela - wodnego kotka. Chwaliłby się znajomym na osiedlu, że spotkał coś, co przypominało łasicę, ale nią nie było, i byłby szpan na dzielni. Point podszedł nieco bliżej, ale niepewnie i zaczął obwąchiwać dziwne zwierzątko, które wydawało jakieś śmieszne ultradźwięki. Chwila ciszy i nagle...ALE URWAŁ, NAJWIĘKSZY ZBRODNIARZ WOJENNY, PLEŚŃ. Odwrócił się gwałtownie i odskoczył w bok, po prostu pozwalając cuchnącej, szylkretowej torpedzie wpaść na biedną wodną łasicę.
- W oa h - wymamrotał, cofając się jeszcze kawałek, w stronę płotu odgradzającego Siedlisko Koni. Czy tej kupie sierści kompletnie odbiło, czy jak? A w sumie, nie jego sprawa. Może lepiej. Ona zajmie się tą dziwną łasicą, a on sobie pójdzie dalej. No cóż, tyle z przyjaźni z wodnym kotkiem, ale przynajmniej będzie mógł się chwalić, że go widział. Wzruszył ramionami, oblizał białe wąsiki i wycofał się powoli, byle jak najdalej od miejsca zdarzenia. Poobserwuje chwile i sobie pójdzie, o. Brzmi, jak plan, a niech ta obrzydliwa pokraka się tu zabawia z wydrą. Dla mnie bomba. Beczka śmiechu.

[Obrazek: pastel_pink_meow___stamp_by_candlelit_deco-db2m02k.png]

ever __ since __ he __ was __ a child
he always knew h o w to get his way
✧・゚* just act a little bit w i l d *・゚✧
and someone will surely come to play
it's a t r u t h he took to ___♡ heart ♡
but humility and patience didn't come with age
he's..born.. to..play..this.. part

☆
? ????'? always center stage ☆
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 45 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
Wydra wcale nie wyglądała na agresywną. Najwidoczniej była równie zafascynowana nowym kolegą co jej nowy kolega był zainteresowany nią. Poruszyła wąsikami, gdy się nawzajem powąchali - a wtedy pojawiła się Pleśń

Atak Pleśni: 150% (krytyczny) → [(12+10)-(5+7)]*1½=15
Atak wydry: 50% (słaby) → [(4+10)-(5+5)]*½=2

Uderzyła w wydrę w taką mocą, że zwierzę przewróciło się na bok; sapnęło cicho i wierzgnęło krótkimi łapkami, jednak szylkretowa kocica prawdopodobnie nawet nie poczuła, że sprzedał jej leciutkiego kopniaka w zad. Długie, jasne pazury kocicy tymczasem wbijały się pod skórę wydry, którą skutecznie przyszpilała do ziemi... ale jaki był tego sens, skoro wydra rozpłaszczyła się na ziemi ze strachu, dygocząc jak galareta i kwękając żałośnie?

wydra: S: 10 | Zr: 5 | Sz: 7 | HP: 50-15=35/50 | W: 35-2=33/35
» rana 2. stopnia: mocno obite żebra + niewielkie rany na grzbiecie
Pleśń: S: 10 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 65-2=63/65 | W: 45-5=40/45
Panda: S: 7 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 2 | HP: 60/60 | W: 40/40
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي
they asked: "do you love her to death?"
I said "speak
of her over my grave and
watch
how she brings me back to l i f e"
LVL 8 530 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
Kiedy przystępowała do szarży, zdecydowanie inaczej sobie to wszystko wyobrażała.
Widziała dziwną, cuchnącą wilgocią abominację, będącą mieszanką kota i łasicy, która manifestowała prowokacyjne gesty, powoli zbliżając w stronę jakiegoś pieszczoszka. To było oczywiste, że zaraz się na niego rzuci i pożre w całości razem z tą śmieszną dyndającą obróżką! O ile Pleśń nie chciała bawić się w bohatera, tak nie będzie patrzeć bezczynie, jak nie-wiadomo-co posila się czymś, co nadal, w mniejszym ułamku, jest kotem. To wystarczało, żeby pokazać wodnemu szczurowi, gdzie jest jego miejsce - w bagnie, a najlepiej gdzieś na dnie!
Skok z zaskoczenia poszedł wedle zamiarów szylkretki, dlatego tryumfalnie przydusiła ofiarę pazurami do ziemi, osłaniając gardło i od razu analizując w tętniącym adrenaliną umyśle newralgiczny punkt kolejnego ataku. A przynajmniej tak planowała, i powinna!, postąpić, gdyby nie dziwne, wręcz błagalne kwęczenie wydry. Wytrzeszczyła zwężone jadowicie ślepia, zupełnie nieprzygotowana na taki obrót spraw. Przecież dokładnie czuła ciężar tego stwora pod nogami, więc gdyby tylko się trochę postarało, mogłoby wprowadzić mocną kontrę w każdym momencie. Być może potrzebowałaby też wsparcia "ocalonego" kocura, który teraz oddalał się w kąt jak zgorszone walką panisko. Szkoda, że Pleśń nie zobaczyła tego w porę - w porę, kiedy mógł jeszcze zostać potencjalnie zeżartym, pf.
Gapiąc się prosto na wydrę, zaciągnęła się obcym zapachem, by natychmiast wypuścić go z nozdrzy prosto na brązowy, przestraszony pysk. Ryby, woda, może Klan Rzeki?
- CZYM ty w ogóle jesteś? - warknęła. Sytuacja była na tyle... zaskakująca, że uzyskanie wówczas odpowiedzi chyba nieszczególnie ją zadziwi.
Jednakże Pleśni brakowało ślepego okrucieństwa. Nie zamierzała tego zjeść, a bez godnej walki nie zamierzała również tego zamordować. Powoli, choć podejrzliwie, zaczęła rozluźniać uścisk, chowając pazury, choć pozostając w pełnej gotowości: chciała na każdy gwałtowny ruch wydry zareagować błyskawicznym unikiem, zwłaszcza mając na uwadze jej szczęki. Jeśli jednak ta nie przestanie się mazgaić, samotniczka po prostu odpuści i zlezie gdzieś na bok.
Nie omieszkała także obrzucić rozczarowanym, wręcz pogardliwym spojrzeniem Pandy. Dostrzegła, że miał kilka blizn, ale chyba niewystarczająco rozumu, by zrozumieć prosty przekaz nadciągającej wcześniej Pleśni. Mieli zaatakować razem. A ten, zapatrzony w walkę jak sroka w gnat, odsunął się pod płot? Też mi dama w opałach od siedmiu boleści, phi!
- Bo TY - warknęła, prześwidrowując pointa wzrokiem. Niech wie, że stracił szansę na wykazanie się czymś więcej, niż byciem stereotypowym, nic nie wartym pieszczochem Dwunogów. - jesteś zwykłym TCHÓRZEM. - zakończyła gniewnie, mając nadzieję, że to struchlałe towarzystwo nie boi się przynajmniej używać języka.

tak niewiele miałem
tak niewiele mam
mogę stracić wszystko
mogę zostać sam

・・・・[Obrazek: zBJ9Bup.gif]・・・・

wolność kocham i rozumiem
wolności_oddać_nie_umiem.
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Wszystko działo się dla królewicza...szybko. Trochę nawet za szybko, nie był w stanie wyłapać tylu ciekawych rzeczy, jakie się tutaj zadziały, bo musiał na chwilę się odwrócić, żeby móc w spokoju wskoczyć na płot i na nim usiąść, a gdy z powrotem się odwrócił, wodny kotek już był przygnieciony przez tą torbę pcheł do ziemi. Upsi, szkoda, a tak fajnie się zapowiadała ta znajomość, zdarza się, takie życie. Wzruszył lekko barkami i uniósł z gracją przednią łapę, przesuwając po niej językiem. Zamknął oczy, żeby nie musieć znowu patrzeć z bliska na te paskudne blizny. Mimowolnie przeklął Sowę w myślach, a ciemne ucho drgnęło. Słysząc wrzask tej paskudnej samotniczki uchylił bladoniebieskie ślepia i spojrzał na nią, jakby od niechcenia. Tymi swoimi wrzaskami pewnie spłoszyła wszystkie ptaszki w okolicy, smutałke. Oblizał wąsy i wyprostował się, strosząc futerko na ogonie. Że ja tchórzem? Parsknął niekontrolowanie i uśmiechnął się do Pleśni, szczerząc świecące, idealnie białe kły.
- Kto to mówi. Stoi przede mną szajbnięta idiotka, skoro sądziłaś, że to...coś zamierza mi zrobić krzywdę. Zresztą, jaki miałaś interes w ratowaniu pieszczocha, którego nawet nie znasz? O tym mówię, zapchlona kretynka - wymruczał świergotliwie i zarechotał pod nosem, podnosząc się na wszystkie cztery długie łapy i przespacerował się po płocie, nawet nie racząc obrzucić śmierdzącej wariatki kolejnym spojrzeniem. Jeszcze się zarazi jakimś choróbskiem albo złapie od niej pchły od samego patrzenia. Obrzydlistwo. - Także, jeśli już skończyłaś swój cyrk, to pozwolisz, że wrócę do tego, co mi przerwałaś, capeesh? - No, już, zmykaj stąd paskudo.

[Obrazek: pastel_pink_meow___stamp_by_candlelit_deco-db2m02k.png]

ever __ since __ he __ was __ a child
he always knew h o w to get his way
✧・゚* just act a little bit w i l d *・゚✧
and someone will surely come to play
it's a t r u t h he took to ___♡ heart ♡
but humility and patience didn't come with age
he's..born.. to..play..this.. part

☆
? ????'? always center stage ☆
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 45 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Na zadane pytanie Pleśń odpowiedzi, niestety, nie otrzymała - chyba, że spojrzenie wybałuszonych ze strachu ciemnych ślepi było dla niej wystarczającą odpowiedzią. Wydra była dość przyjaźnie nastawiona, w dodatku widać było też, że była młoda - nie w głowie były jej walki, a zaatakowana nawet nie potrafiła się obronić... co prawdopodobnie sprawiło, że będzie żyć nieco dłużej, niż gdyby zdecydowała się zareagować agresywnie. Zakwiliła znów, tym razem trochę ciszej, ale nie przestawała jojczeć, dopóki niebieska szylkretka nie zwolniła uścisku na jej skórze. I jeżeli była ku temu okazja - zdecydowała się umknąć; pewnie zrobiłaby to z podkulonym ogonem gdyby nie fakt, że nie pozwalała jej na to anatomia.

wydra: S: 10 | Zr: 5 | Sz: 7 | HP: 35/50 | W: 33/35
» rana 2. stopnia: mocno obite żebra + niewielkie rany na grzbiecie
Pleśń: S: 10 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 63/65 | W: 40/45
Panda: S: 7 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 2 | HP: 60/60 | W: 40/40

+5 exp dla Pleśni
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي
they asked: "do you love her to death?"
I said "speak
of her over my grave and
watch
how she brings me back to l i f e"
LVL 8 530 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
Wytrzeszczenie ciemnych, przestraszonych ocząt nie było oczekiwaną odpowiedzią, ale wystarczyło, żeby stępić nieco bitewny zapał Pleśni. Gdzieś w głębi czaszki zadudniły wyryte boleśnie zasady przetrwania mówiące jasno, iż każdy słabeusz powinien zdechnąć, by nie zajmować miejsca bardziej wartościowym egzemplarzom, ale czy reguły miasta zobowiązywały wydrowe społeczeństwo? Przynajmniej zwierzę miało darmową lekcję, że przyjaźnie międzygatunkowe to zły pomysł. Kto wie, może kiedyś urośnie, wyhoduje jaja i w ramach zemsty utopi jakiegoś klanowego kotka w jeziorze? Zdecydowanie z powyższej dwójki indywiduów ktoś inny bardziej prosił się o lanie.
Słysząc wrzaski kocura, ulokowanego bezpiecznie na płocie, co tym samym awansowało go w mniemaniu Pleśni z tchórza na TURBO tchórza, przez nagły napływ złości kłapnęła zębami w powietrzu, by pogonić czmychającą wydrę w podskokach. Precz mi stąd. I następnym razem zjadaj durnowate pieszczoszki od razu, zamiast kwiczeć na całą okolicę, ty głupi wodny bobku. Następnie, rozdziawiając nozdrza w nerwowym wdechu, przeszyła Pandę spojrzeniem spod byka. Niech lepiej uważa na język, bo wydra wyczerpała już wszelkie zasoby litości szylkretki. Byłaby szkoda, gdyby stracił te śnieżnobiałe ząbki, póki adrenalina w żyłach nadal nie opadła, a niedosyt świerzbił wewnątrz pazurów jak zmarnowana szansa. Chciała walki i z przyjemnością znajdzie sobie kolejną, w celach edukacyjnych, rzecz jasna.
- A CO innego zamierzało? Dać ci buzi? Pochwalić twoją obróżkę? Tylko pieszczoch może być taki naiwny! - parsknęła. Jeśli drapieżnik nie atakuje cię z miejsca, w głowie Pleśni istniały tylko dwie opcje: bada, czy jesteś jedzeniem, albo właśnie się do tego przymierza. Spędziła w lesie wystarczająco wiele czasu, żeby nauczyć się nie wchodzić lisom, borsukom ani innym kreaturom w drogę. Sądząc po bliznach Pandy, on chyba nie był jednak ekspertem w uczeniu się na własnych błędach. Może potrzebował poprawki? - Bo to, co jest... co powinno BYĆ kotem, jest wart więcej niż żołądek tamtego CZEGOŚ.
Warknęła, maszerując aż pod sam płot. Jej intencje nie były tak naprawdę heroiczne, jednak w innych okolicznościach rzeczywiście mogłaby uratować komuś obcemu życie... prawie bezinteresownie. Nie była taka zła, jak ją malowano przez pryzmat szkaradnej mordy, ale kilka słów eks Wichrowca wystarczyło, by zmieniła zdanie. I nastrój. Nie oczekiwała wdzięczności, niemniej nie zamierzała tolerować więcej drwin. Nie z pyska kogoś, kto musiał wskoczyć aż na płot, żeby nimi ciskać.
- Że co ci niby przerwałam? Zdychanie? - zapytała, obruszając się jeszcze bardziej. Do tego stopnia, że zadnie kończyny naprężyła w gotowości do potencjalnego skoku i zwalenia stamtąd pieszczocha porządnym ciosem. Nie sądziła, żeby przerwała mu jakieś romanse z wydrą, co brzmiało bardziej jak próba samobójcza. Zresztą, rozzłoszczona Pleśń niekoniecznie korzystała ze zdrowego rozsądku. - Capeesh? Sam capisz! - wyszczerzyła żółte zębiska w ostatnim ostrzeżeniu, choćby miała za moment staranować calutkie ogrodzenie, byleby nauczyć tego panicza trochę pokory.

tak niewiele miałem
tak niewiele mam
mogę stracić wszystko
mogę zostać sam

・・・・[Obrazek: zBJ9Bup.gif]・・・・

wolność kocham i rozumiem
wolności_oddać_nie_umiem.
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
Zaczynał go irytować nieco fakt, że Pleśń dalej tutaj sterczy i kłapie jadaczką, płosząc wszystkie smakowite ptaszki w okolicy, z drugiej jednak strony - nie było to takie złe, był w centrum uwagi, ktoś skierował calutką swoją uwagę tylko i wyłącznie na niego. Każdy kij ma dwa końce, są wady i zalety. Ten tutaj śmierdzący worek pcheł chyba nie zamierzał odejść z pod płotu, tylko musiał się na czymś wyżyć, skoro biedna wodna łasica zwiała. No, niech ci ta adrenalina szybciej opada, bo ja tutaj na obiad przyszedłem, ale NIEEE bo durne samotniki muszą wszystko mi przerywać. Parsknął.
- Gdyby mnie zaatakowało to bym uciekł - położył się na ogrodzeniu i oparł łeb na jednej łapie, a drugą zwiesił jakby od niechcenia, żeby sobie dyndała z drewnianego płotu. Ot tak na pokazówkę i potwierdzenie swoich słów, że uciekłby, bo jednak łapy to on miał długie. Ponownie ziewnął, chwilę tak poleżał, znowu się podniósł i zeskoczył na końskie pastwisko, przeszedł się wzdłuż drewienka i po chwili przecisnął między belkami na leśną stronę. Widzisz, nie muszę wskakiwać na płot, żeby ciskać drwinami w kierunku cuchnących samotników. Dobra dobra, był w centrum uwagi ale teraz to był głodny, a nie żądny atencji, nie teraz. Już nawet nie patrząc na brudną kocicę ruszył głębiej w las, rozglądając się za ptaszkami, czy tam innymi stworzonkami jadalnymi, które NIE BYŁY SZCZURAMI, plz. Końcówka ogona zawirowała nonszalancko w powietrzu.
- Polowanie, złotko - odpowiedział świergotliwie Pleśni, dopiero, gdy już trochę się od niej oddalił. Nie ukrywał nawet drwiny w swoim głosie. No bo co mogłaby mu zrobić? Takie śmiecie to mogą mu co najwyżej łapy czyścić, phehe. - Ale wtedy przybiegłaś ty, niedowartościowane siedlisko pcheł na czterech łapach i uznałaś, że och, jeśli pomogę pieszczoszkowi w potrzebie, który wcale w potrzebie nie jest, to może w końcu będę czymś więcej niż zapchlonym sierściuchem - niemalże ziewnął Panda, ponownie oblizując białe, powywijane elegancko wąsiki, nastroszył na pokaz futerko i ruszył w kierunku osiedla. Worek pcheł spłoszył wszystkie ptaszki w okolicy, nie ma na co polować, phi. Wyminął z gracją szylkretkę i...po prostu sobie poszedł. Bez pożegnania.

//zt, bo Bies mi go jeszcze klepie i heh >D

[Obrazek: pastel_pink_meow___stamp_by_candlelit_deco-db2m02k.png]

ever __ since __ he __ was __ a child
he always knew h o w to get his way
✧・゚* just act a little bit w i l d *・゚✧
and someone will surely come to play
it's a t r u t h he took to ___♡ heart ♡
but humility and patience didn't come with age
he's..born.. to..play..this.. part

☆
? ????'? always center stage ☆
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 45 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości