Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
Duży, bardzo duży, trawiasty plac odgrodzony od terenów Czterech Klanów drewnianym płotem oraz pasem drzew. Jest to miejsce, w którym od czasu do czasu można dostrzec konie oraz dwunogi - na szczęście ci jednak najczęściej nie interesują się kotami, jednak zawsze lepiej jest zachować ostrożność i nie zbliżać się zanadto.
Dawno przerosła swojego mistrza oraz jakiś czas temu swojego ojca. Jest ogromna, ale bardzo proporcjonalna, muskularna oraz zbita, choć o zgrabnym tyłku. Gęste białe futro okala jej mocną szyję, tworząc pokaźną kryzę, a bokobrody otaczają jej silną szczękę. Na pysku, łapach oraz ogonie białą sierść Bystrej pokrywają intensywnie czarne, gęste pręgi. Jej trójkątne uszy są czarne, a z ich czubków wyrastają niezbyt wydatne również czarne pędzle. Ogon Bystrej jest niemalże długości jej tułowia, zaś sylwetka wpisana jest bliżej w kwadrat niżeli w jakiś dłuższy prostokąt, co oznacza, że jest proporcjonalnie zbudowana i nie ma jakoś bardzo długich łap w porównaniu do reszty ciała. Należy raczej do krępych, mocno zbudowanych kotów, choć o eleganckich ruchach. Oczy Bystrej mają lazurową barwę.
Dzika tak, jak ja i ty!
Kudłaty potwór imieniem Bystry Nurt żwawo i energicznie przemierzała tereny wokół czterech klanów, aż do momentu, w którym zauważyła PŁOT. Drewniane ogrodzenie oznaczało ni mniej, ni więcej, jak dwunogów. Bystra zawsze była ich ciekawa, ale zdecydowanie na odległość, mając jeszcze w głowie przestrogę, którą udzielił jej Sokoli Cień, gdy jeszcze była młodym terminatorem. O, to w sumie było tak dawno temu? Kto by pomyślał! W każdym razie Bystra nigdy nie przepadała za miastem, ale na horyzoncie za drzewnymi pniakami ułożonymi w jakiś śmieszny wzorek, którym ludzie lubili się odgradzać, wcale nie było jakiejś rozbudowanej infrastruktury. Kocica przelazła zręcznie pod płotkiem, przypierając do ziemi, żeby się zmieścić, a potem rozejrzała się dookoła.
Duże pole?
No, dobra. Nie było tu nic. Dziwnie krótka trawa i jakieś śmieszne, okrągłe ślady. Bystra jeszcze nigdy nie widziała odcisków końskich kopyt, ani tym bardziej takiego zwierzaka na żywo. Na razie nie zapowiadało się, aby go zobaczyła, ponieważ żadnego konia na pastwisku nie było. W ogóle dwunogów za bardzo nie było? Może dlatego, że była już noc? Niebieskie ślepia samotniczki błyszczały w blasku księżyca, gdy zobaczyła dwie kocie sylwetki w pewnej odległości od siebie.
/Pikto i Hiero
»NIEPROWADŹMNIE« samawiemczegochcę
ibędę chciała tosię zgubię [RAZ,DWA,TRZY-KRYJESZTY] a jak nie -wypadaszz gry jak będęchciałatoodnajdęzgubę
Płeć: Kocur Matka: Daisy Partner: Hieroglif is my husbando
Srebrny bengal pokryty ciemnymi rozetami i plamami z jasnozielonymi oczami. [więcej w kp]
Typowy turbośmieszek i luzak. Nie przejmuje się niemal niczym, lekkoduch, zawsze w rękawie ma jakiś suchar na każdą okazję i uwielbia pluskać się w wodzie. Prócz tego lubi ładnie wyglądać oraz przymilać się do ludzi, by go głaskali. Na swoim niczego sobie (dzielonym jedynie z bratem) terytorium przechadza się niczym król po swych włościach, lubiąc również wolność i swobodę, jaką jego karmiciele mu zapewniają. Jest on bowiem jednym z tych, co to lubią ryzyko i jak nie podroczą się z tym agresywnym owczarkiem z sąsiedztwa to zmieniają się w marudy i za wszelką cenę chcą poczuć adrenalinę już w mniej bezpieczny sposób, byle było ryzyko, byle emocje. Czy kogoś zatem dziwi, jak bardzo był skory do ucieczek bark w bark z bratem?
Korzenna [KC] | Skrzypiący [KRz] | Skalny [KW]
- Te Glif, to nie to co nasza kanciapa, nie? Ta ziemia to dopiero jest duża! - rozległ się głośny, rozradowany śmiech, który samotniczka z pewnością musiała usłyszeć. Dwójka bengalskich kocurów po raz kolejny zwiała ze swojego podwórza by skosztować smaku przygody. Jeden z nich, srebrny Piktogram tak chętnie zakłócający ciszę, wysuwał się nieco przed swojego brata, a jego energiczna postawa wraz z niesamowicie wesołym głosem jasno pokazywały, jak podekscytowany musiał być kolejną wycieczką. Jako, że spacerował sobie dotychczas dołem, za sprawą kaprysu postanowił dalej iść górą. Kocurek gwałtownie zbliżył się do płota i machając ładnie zaokrąglonym tyłem spróbował wskoczyć. Łubudu.
Uderzył piersią o drewnianą powierzchnię, zerknąwszy na Hieroglifa. Udało mu się uczepić jedynie zgrabnymi przednimi łapami, a tylnymi bezradnie machał przez dobrych parę sekund, nim na dobre postanowił odpuścić i zeskoczyć. Źle się wybił, to przecież oczywiste!
- Keh - prychnął nonszalancko, wzruszając barkami z nieschodzącym z pyszczka śmiałym uśmiechem. Dalej przeszedł parę kroków, nim znienacka wziął rozbieg i znów skoczył. Tym razem bez większego trudu stanął na płocie, zachwiawszy się ledwie. - Żaden płot mi nie straszny! - dodał jakby do siebie, chcąc jeszcze podbudować swoje ego i pewność siebie. Szczególnie, że wbrew pozorom noc nie była najprzyjemniejszą porą dnia, a kocurek nawet nieco się jej bał. Czy przypadkiem to nie gdzieś tutaj w pobliżu osiedliły się te barbarzyńskie dzikusy, o których swego czasu było głośno? Nie chciał być pożarty przez jednego z tych wygłodniałych świrusów. Zeskoczył chwilę później, nie kryjąc, że łażenie po ogrodzeniu znudziło mu się bardzo szybko.
- Te, patrzaj Glif! To chyba jeden z tych dzikich, co nie? - zapytał, nagle ściszając głos i zerkając znacząco na braciszka. Wtedy też bowiem rzucił mu się w oczy potężny klocek na czterech łapach, którego ślepia groźnie świeciły jak jakieś reflektory. Obrzucił domniemanego dzikusa niechętnym spojrzeniem, zatrzymując się w nieco z dala i wrzeszcząc bez pomyślunku:
- Ej, gruby kotlecie! Ktoś ty?! - mrużył przy tym oczy, już gotów zwiewać gdzie pieprz rośnie.
Księżyce: 82 Mistrz: Brak Płeć: kocur Matka: Daisy Ojciec: ?
Znacząco różni się od typowego leśnego kota. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy cechą jest jego umaszczenie - żółtawo-brązowe futro pokrywają ciemnobrązowe, niemal czarne, marmurkowe pręgi (niesymetryczne po obu stronach), a od policzków do brzucha ciągnie się biały pasek futra, jedynie tuż pod szyją przecinany przez dwie bardzo charakterystyczne, stykające się pręgi. Ważną do wspomnienia rzeczą jest również przejaśnienie na czubku nosa zwężające się ku górze. W zależności od oświetlenia kolor jego oczu waha się pomiędzy żółtym, zielonym a niebieskim, chociaż raczej z przewagą zielonego. Na jego szyi niemal zawsze zobaczyć można drogą, czerwoną obrożę z niewielkim dzwonkiem. Dzwonek jest dość irytującym atrybutem, jednak kot nauczył się już poruszać tak, by robić jak najmniej hałasu. No i zdarzają się okazje, że Właściciele jednak mu ją zdejmują, ale to raczej rzadkość.
Kocur lubujący się w czarnym humorze i pogaduszkami z bezdomnymi kotami. Jest nieco poważniejszy niż jego brat, ale za to wredniejszy. Zdarza się mu więc rzucać kąśliwe uwagi wobec kotów, które uważa za zbyt głupie by mogły je zrozumieć. Lubi swoje życie pieszczoszka i nie kłopocze się kwestiami takimi jak honor - jego życie jest dla niego najważniejsze i zrobi wszystko co możliwe, by je chronić. Zaraz po życiu własnym w jego hierarchii wartości stoją życia osób dla niego ważnych - Piktograma i ich właścicieli. Niżej stoją inne koty domowe, a pod nimi na równi znajduje się cała reszta świata.
- No... rzeczywiście - mruknął, zerkając na rozradowanego brata. Było to chyba logiczne, że na zewnątrz będzie więcej miejsca? Piktogram zawsze lubił mówić tak wiele zupełnie niepotrzebnych i oczywistych rzeczy, zazwyczaj oczekiwał również tego samego od swojego brata, ale odpowiadanie na takie komentarze do najłatwiejszych nie należało. Trzeba było wymyślić coś równie bezużytecznego i jeszcze nie dać po sobie poznać, że jest się znudzonym trajkotaniem Pika.
Ale Hieroglif dawał sobie radę. Miał już ponad rok i przez cały ten czas zdążył się już przyzwyczaić.
Patrzył, jak srebrny kocur nieudolnie próbuje wspiąć się na płot, wzdłuż którego dotychczas szli. Uśmiechnął się pod nosem, gdy próba ta zakończyła się upadkiem. Głuptasek. Nawet wspinać się porządnie nie potrafił. On sam zawsze lądował idealnie, gdyż w przeciwieństwie do głuptaska, myślał zanim coś zrobił. Głuptasek tymczasem zaraz zrobi przykładowy pokaz swojej bezmyślności, ale nie wybiegajmy zbyt daleko w przyszłość. Za drugim razem udało mi się wskoczyć na nieszczęsny płot a Hieroglif był z niego bardzo dumny. Ach, ci bracia. Tak szybko dorastają. Oczywiście z tej okazji brat musiał wyrazić swoją wyższość i dominację nad płotem, na co Hieroglif odpowiedział skinięciem głowy, po czym rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu kogoś lub choćby czegoś inteligentniejszego. O dziwo w oddali ujrzał jakiś kształt, który chociaż kota nie za bardzo przypominał, to zapach miał zadziwiająco koci. Czyżby zbliżała się do nich żywa końcówka od mopa? Zerknął na brata, ciekaw, czy ten również zauważył przybysza. Najwyraźniej tak, gdyż postanowił podzielić się swoim odkryciem z Hieroglifem.
- Wygląda jak taki śmieszny piesek albo mop - skomentował cicho oraz krótko, po czym już miał skierować swoje kroki w kierunku, który nie groziłby im już kolizją z owym mopem. Piktogram miał jednak zupełnie inne plany. Wrzasnął w kierunku dzikiego kota i to w dodatku nazwał go grubym kotletem, chociaż każdy wie, że kotlety są brązowe. Oburzające. Nie mówiąc już o tym, że dzikusek może się na nich wściec i rzucić się na nich ze swoimi brudnymi pazurami.
- Ty - rzucił w stronę brata tonem równie obojętnym co zwykle, ale nogi już przygotowywał do szaleńczego biegu. - Co ty robisz?
Dawno przerosła swojego mistrza oraz jakiś czas temu swojego ojca. Jest ogromna, ale bardzo proporcjonalna, muskularna oraz zbita, choć o zgrabnym tyłku. Gęste białe futro okala jej mocną szyję, tworząc pokaźną kryzę, a bokobrody otaczają jej silną szczękę. Na pysku, łapach oraz ogonie białą sierść Bystrej pokrywają intensywnie czarne, gęste pręgi. Jej trójkątne uszy są czarne, a z ich czubków wyrastają niezbyt wydatne również czarne pędzle. Ogon Bystrej jest niemalże długości jej tułowia, zaś sylwetka wpisana jest bliżej w kwadrat niżeli w jakiś dłuższy prostokąt, co oznacza, że jest proporcjonalnie zbudowana i nie ma jakoś bardzo długich łap w porównaniu do reszty ciała. Należy raczej do krępych, mocno zbudowanych kotów, choć o eleganckich ruchach. Oczy Bystrej mają lazurową barwę.
Puszysty ogon musnął jej tylne łapy, strzelając na boki ni to z samej złości, ni to z podekscytowania i zadowolenia. Żadna z tych emocji nie pasowała do jej stanu osobno, ale razem tworzyły właśnie idealny opis tego, co się z nią właśnie działo. Woń dwóch młodych kocurów przywodziła jej na myśl osiedle dwunogów, przez które przechodziła. Za nią horyzont już ostatecznie połykał słońce, które ostatnimi promieniami oświetlało ziemię, ale tam gdzie patrzyła było już ciemno, a żadne chmury nie przysłaniały Srebrnej Skórki, która oświetlała bladym, zimnym światłem okolicę. Wciągnęła ich zapach, strzygąc różnokolorowymi wibrysami. Miała zamiar do nich podejść, zagadać i tak dalej, i wtedy jeden z nich nazwał ją GRUBYM KOTLETEM. Bystra totalnie nie wiedziała czym jest kotlet, z czym to się je i w ogóle, ale NA PEWNO NIE BYŁA GRUBA. Miała dużo gęstego futra! Lazurowe ślepia błysnęły niczym diabelskie ogniki, a na pysku pojawił się wściekły grymas.
- TY LISI BOBKU. JA CI DAM GRUBĄ! - wrzasnęła. Konkretnie ją tym rozjuszył i czarne pazury wysunęły się z poduszek samotniczki, która z głośnym jazgotem wyrwała przed siebie w kierunku Piktograma, żeby go capnąć i skoczyć mu na grzbiet chwytając łapami za boki, a zębami za skórę na jego karku. PRZEROBI GO NA SCHABOWE. Drugiego kocura miała na razie gdzieś. Musiała mu pokazać kto tu RZĄDZI!
»NIEPROWADŹMNIE« samawiemczegochcę
ibędę chciała tosię zgubię [RAZ,DWA,TRZY-KRYJESZTY] a jak nie -wypadaszz gry jak będęchciałatoodnajdęzgubę
Czosnek to wszystko, czego można się spodziewać po doświadczonej samotniczce i córce miejskiego gangstera. Choć trochę jej brakuje do zakwalifikowania się do grupy najwyższych kotów, wciąż jest imponującego wzrostu. Długie, kudłate i splątane futro jest szaro-bure z czarnymi pręgami na głowie i łapach, a także ciemnym płatem pokrywającym grzbiet i ogon; barwy kocicy o zanikającym pręgowaniu są dość ciemne na całej powierzchni ciała, tylko na pysku, szyi i brzuchu widać jaśniejsze przebłyski. Jej bokobrody nie są najdłuższe, lecz wokół szyi posiada długą i gęstą kryzę. Sylwetkę ma masywną, pod grubą warstwą brudnej i zakurzonej sierści zarysowane są mocne mięśnie. Wąsy, którymi ozdobiony jest pysk, wywijają się do góry, nos jest barwy wątrobianej, a wyżej znajdują się lodowate, szaro-błękitne oczy. Blizny: parę szram na głowie, ślad po oderwanym płacie skóry na lewej przedniej łapie, postrzępione krawędzie uszu.
Niezależna, pewna siebie, arogancka egoistka, którą nietrudno zirytować.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]
Atak Bystrej: atak udał się słabo[50%] -> [(10+16)-(3+6)]*50%=(26-9)*0,5=8
Bystry Nurt wyrwała niczym torpeda za dużo wolniejszym pieszczoszkiem, bez trudu dopadając go i wskakując mu na grzbiet, choć ten starał się ze wszystkich sił uciec przed olbrzymią kocicą. Jednak choć udało jej się wbić zęby w jego kark i pozostawić lekkie ugryzienie, nie zdołała utrzymać się zbyt długo i zsunęła się z kocura, który pod chwilowym naporem ciężkiego cielska zakołysał się niebezpiecznie i prawie przewrócił, jednak ostatecznie pozostawał wolny. Drugi kocur bez problemu umknął na w miarę bezpieczną odległość.
Księżyce: 82 Mistrz: Brak Płeć: kocur Matka: Daisy Ojciec: ?
Znacząco różni się od typowego leśnego kota. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy cechą jest jego umaszczenie - żółtawo-brązowe futro pokrywają ciemnobrązowe, niemal czarne, marmurkowe pręgi (niesymetryczne po obu stronach), a od policzków do brzucha ciągnie się biały pasek futra, jedynie tuż pod szyją przecinany przez dwie bardzo charakterystyczne, stykające się pręgi. Ważną do wspomnienia rzeczą jest również przejaśnienie na czubku nosa zwężające się ku górze. W zależności od oświetlenia kolor jego oczu waha się pomiędzy żółtym, zielonym a niebieskim, chociaż raczej z przewagą zielonego. Na jego szyi niemal zawsze zobaczyć można drogą, czerwoną obrożę z niewielkim dzwonkiem. Dzwonek jest dość irytującym atrybutem, jednak kot nauczył się już poruszać tak, by robić jak najmniej hałasu. No i zdarzają się okazje, że Właściciele jednak mu ją zdejmują, ale to raczej rzadkość.
Kocur lubujący się w czarnym humorze i pogaduszkami z bezdomnymi kotami. Jest nieco poważniejszy niż jego brat, ale za to wredniejszy. Zdarza się mu więc rzucać kąśliwe uwagi wobec kotów, które uważa za zbyt głupie by mogły je zrozumieć. Lubi swoje życie pieszczoszka i nie kłopocze się kwestiami takimi jak honor - jego życie jest dla niego najważniejsze i zrobi wszystko co możliwe, by je chronić. Zaraz po życiu własnym w jego hierarchii wartości stoją życia osób dla niego ważnych - Piktograma i ich właścicieli. Niżej stoją inne koty domowe, a pod nimi na równi znajduje się cała reszta świata.
Hieroglif wystrzelił przed siebie najszybciej jak potrafił, mając nadzieję, że bratu jakimś dzikim fartem również uda się umknąć. Przecisnął się bez problemu pod płotem i biegł jeszcze chwilę przed siebie, do czasu gdy zorientował się, że najwyraźniej nie podąża za nim żaden pościg. No cóż, logiczne. W końcu nawet dzikusom ciężko jest gonić dwie osoby naraz. To, że nie podążała za nim, oznaczało jednak, że pobiegła za Pikiem... a on nie był osobą, którą potrafiłaby skutecznie komuś uciec i nie wyrąbać się po drodze albo jeszcze lepiej, zacząć sypać sucharami po drodze. Albo dwa na raz, byłoby śmiesznie.
Glif zastanawiał się, co teraz powinien uczynić. Nie miał najmniejszej ochoty zmierzyć się z ostrymi, brudnymi pazurami mopo-kotki, ale z drugiej strony teraz Piktogram może mieć z nimi do czynienia... a przeciwko wielkiej dzikusce zbyt wiele szans nie miał. Sorry, Pik, ale taka jest prawda. A z kolei jeżeli Piktogram by umarł, to po pierwsze Hieroglifowi byłoby straszliwie nudno, po drugie Właściciele by się martwili, po trzecie pewnie zorientowaliby się, że w ogrodzeniu ich wybiegu była dziura. A wtedy koniec z wolnością. Na szali był więc również los Hieroglifa! Zawrócił więc niczym dzielny rycerz przybywający na ratunek pięknej księżniczce i pobiegł z powrotem na miejsce zdarzenia. Wskoczył na płot pastwiska i... tam już został, by dyplomatycznie przekonać kotkę do niewyrządzania jego bratu zbyt wielkiej krzywdy.
- Nie gniewaj się, on jest tylko głupi - rzekł głośno do Bystrej, mając nadzieję, że nie jest na tyle dzika by w żądzy mordu nie zwracać na niego całkowicie uwagi. - Kotlety są bardzo ładne i smaczne, wiesz? - spróbował nawet przekonać ją, że to co powiedział Piktogram to komplement. Może się nabierze, w końcu kto wie jak głupie są te dzikie koty? Może na tyle głupie, by nie zauważyć, że sam zagubił się w swoich własnych słowach i najpierw insynuował, że słów srebrnego nie należy brać pod uwagę a potem, że jednak były one komplementem.
Płeć: Kocur Matka: Daisy Partner: Hieroglif is my husbando
Srebrny bengal pokryty ciemnymi rozetami i plamami z jasnozielonymi oczami. [więcej w kp]
Typowy turbośmieszek i luzak. Nie przejmuje się niemal niczym, lekkoduch, zawsze w rękawie ma jakiś suchar na każdą okazję i uwielbia pluskać się w wodzie. Prócz tego lubi ładnie wyglądać oraz przymilać się do ludzi, by go głaskali. Na swoim niczego sobie (dzielonym jedynie z bratem) terytorium przechadza się niczym król po swych włościach, lubiąc również wolność i swobodę, jaką jego karmiciele mu zapewniają. Jest on bowiem jednym z tych, co to lubią ryzyko i jak nie podroczą się z tym agresywnym owczarkiem z sąsiedztwa to zmieniają się w marudy i za wszelką cenę chcą poczuć adrenalinę już w mniej bezpieczny sposób, byle było ryzyko, byle emocje. Czy kogoś zatem dziwi, jak bardzo był skory do ucieczek bark w bark z bratem?
Korzenna [KC] | Skrzypiący [KRz] | Skalny [KW]
Spora część jego śmiałości wyparowała, a jego ciało stopniowo wypełniało przerażenie... ha, jakże znajome uczucie. Poczuł adrenalinę, fascynującą adrenalinę huczącą we krwi. Kochał to uczucie, kiedy igrał z losem jak z ogniem, a od samej myśli o tym, jak blisko śmierci mógł się znaleźć czuł w sobie tą iskierkę ekscytacji. Jak skończy się to tym razem? Ciemny kształt skoczył na niego...
- AAaaa!!! - krzyknął, kiedy ów Gruby Kotlet okazał się znacznie większy, niż na początku mogłoby się zdawać. Kiedy jakaś bestia z piekła rodem mknie po twój zadek niczym potwór z koszmarów w samiutkim środku nocy to ciężko się nie przestraszyć. Zatem krzyczał, krzyczał bardzo dużo. W większości żadnych konkretnych słów, lecz kiedy lazurowooka dzikuska ugryzła go, poczuł jak gorąca krew rozlewa się po jego barku i grzbiecie, krew zaszumiała w uszach, a on wreszcie jakby oprzytomniał. Okej, wystarczy tego dobrego, nie ma co umierać z łap jakiejś niezbyt czystej samotniczki. Wystarczyło spojrzeć na jej rozczochrane futro, argh! Czy ona kiedykolwiek się czesała?
- PRZEBACZ! PRZEBACZ MIII! - zapiszczał bardziej nerwowo, widząc, jak potężna siła drzemie w kotletach. Już nigdy więcej obrażania kotletów. Zadrżał, czując ukłucie na myśl o tym, jak musiała zepsuć mu ładnie ułożone futerko. Co teraz powiedzą Właściciele? A jak się dowiedzą o ich wyprawach? Ojej...
- J-ja nie wiedziałem, nie WIDZIAŁEM, myślałem, ż-że jesteś jednym z tych brzydkich co żyją w grupach, tak, tak! - jąkał się nieco, próbując jakoś wykaraskać się z całej sytuacji. I wtem, niczym osobisty anioł Hieroglif wtrącił się, chcąc ratować swojego kochanego braciszka. Przytakiwał swojemu bratu szybko, uśmiechając się głupawo. Dopiero po chwili dotarł do niego sens pierwszych słów Hierglifa, na co jego brewki mocno zaprotestowały i zeszły aż pod same oczy, a sam kocurek wlepił niezadowolony wzrok w swojego wybawcę, mrucząc jakąś zniekształconą wersję sławnego okrzyku "Ej!". Trwało to jednak ledwie momencik, nim przypomniał sobie o realnym zagrożeniu i posłał jej najbardziej przepraszający uśmiech, jaki tylko miał w zanadrzu. - Jak teraz widzę cię z bliska to wyglądasz na o wiele ładniejszą. Ha, to przez ciemność. Wybacz mi, nie chciałem, serio - mówił poniekąd z trudem, próbując nie wtrącać swojego cisnącego się na język slangu. Co za kabanos. To już przestało być śmieszne. Ona była istnym czołgiem, a Piktogram nie miał zamiaru zadzierać z żadnymi ogromnymi, siejącymi zamęt czołgami będąc ledwie najniższej rangi piechotą z najprostszym pistolecikiem w łapce.
Dawno przerosła swojego mistrza oraz jakiś czas temu swojego ojca. Jest ogromna, ale bardzo proporcjonalna, muskularna oraz zbita, choć o zgrabnym tyłku. Gęste białe futro okala jej mocną szyję, tworząc pokaźną kryzę, a bokobrody otaczają jej silną szczękę. Na pysku, łapach oraz ogonie białą sierść Bystrej pokrywają intensywnie czarne, gęste pręgi. Jej trójkątne uszy są czarne, a z ich czubków wyrastają niezbyt wydatne również czarne pędzle. Ogon Bystrej jest niemalże długości jej tułowia, zaś sylwetka wpisana jest bliżej w kwadrat niżeli w jakiś dłuższy prostokąt, co oznacza, że jest proporcjonalnie zbudowana i nie ma jakoś bardzo długich łap w porównaniu do reszty ciała. Należy raczej do krępych, mocno zbudowanych kotów, choć o eleganckich ruchach. Oczy Bystrej mają lazurową barwę.
Raz, dwa, trzy i dopadła do tego pyskującego worka kości, drąc się przy tym w niebo głosy, jak rasowy krzykacz. Szybko złapała za skórę na jego karku, ale ten bezczelny typ zdążył się jej wyrwać i zostawiła jedynie krwawiące ślady zębów na jego krótkiej sierści. Miał szczęście w nieszczęściu. Bystra zirytowała się dodatkowo tym, że nie udało jej się go złapać w swoje silne łapy i ostatecznie pozostał wolny. Miała już do niego skoczyć, teraz, natychmiast, ale usłyszała głośny, choć ledwo przebijający się przez jej złość głos. No, co jak co, ale ten drugi miał rację! Ten był zwykłym lisim bobkiem. Co nie zmienia faktu, że samotniczka wciąż była rozsierdzona. A na dodatek później znowu zaczął gadać o jakichś KOTLETACH. I ŻE NIBY BYŁY SMACZNE. Ona nie była smaczna! Ani GRUBA! Puszysta JEDYNIE. TO ONA TUTAJ JADŁA. TO ONA BYŁA DRAPIEŻNIKIEM I SMAKOWAŁA INNYCH! Nie czekając, aż się odezwie spróbowała jeszcze raz do niego dopaść, ale tym razem chciała łapami złapać za jego szyję i zahaczając pazurami o grzbiet kocura powalić na ziemię, żeby leżał. ŚMIECI LEŻĄ NA ZIEMI, JASNE.
- STUL PYSK - syknęła do niego niezależnie od powodzenia jej ataku. Miała ochotę trzepnąć mu jeszcze na dokładkę w pysk, ale ograniczały ją możliwości systemu mg. Piktogram miał szczęście, że zaczął ją błagać o wybaczenie i przepraszać! Inaczej nawet by się nie zastanowiła, czy wyprowadzać następny cios. Byłaby tego PEWNA. Całe szczęście, że branie ją na litość jakoś wychodziło i samotniczka powoli zaczęła się wybudzać z furii, w którą wpadła. No, i na dodatek powiedział jej, że jest ładna. Znaczy, wolałaby, żeby ją postrzegano pod względem SIŁY, ale urody też jej można było pozazdrościć. W końcu była NAJLEPSZA.
- NIE JESTEM GRUBA, JASNE!? - wypaliła na koniec. Strzeliła puszystym ogonem, który smagnął jej pręgowane pięty. Żeby jakiś głupi pieszczoch ją wyzywał, phi! Niedoczekanie.
»NIEPROWADŹMNIE« samawiemczegochcę
ibędę chciała tosię zgubię [RAZ,DWA,TRZY-KRYJESZTY] a jak nie -wypadaszz gry jak będęchciałatoodnajdęzgubę
Płeć: Kocur Matka: Daisy Partner: Hieroglif is my husbando
Srebrny bengal pokryty ciemnymi rozetami i plamami z jasnozielonymi oczami. [więcej w kp]
Typowy turbośmieszek i luzak. Nie przejmuje się niemal niczym, lekkoduch, zawsze w rękawie ma jakiś suchar na każdą okazję i uwielbia pluskać się w wodzie. Prócz tego lubi ładnie wyglądać oraz przymilać się do ludzi, by go głaskali. Na swoim niczego sobie (dzielonym jedynie z bratem) terytorium przechadza się niczym król po swych włościach, lubiąc również wolność i swobodę, jaką jego karmiciele mu zapewniają. Jest on bowiem jednym z tych, co to lubią ryzyko i jak nie podroczą się z tym agresywnym owczarkiem z sąsiedztwa to zmieniają się w marudy i za wszelką cenę chcą poczuć adrenalinę już w mniej bezpieczny sposób, byle było ryzyko, byle emocje. Czy kogoś zatem dziwi, jak bardzo był skory do ucieczek bark w bark z bratem?
Korzenna [KC] | Skrzypiący [KRz] | Skalny [KW]
Zaczął cofać się szybko, byle więcej go nie krzywdziła. Och, tak bardzo korciło go by dorzucić od siebie coś jeszcze! Jednak strach o swoje cenne życie skutecznie tłumił wszelkie wewnętrzne bunty. A może to był instynkt, który raz na dziesięć księżyców dawał radę przejąć inicjatywę? Aktualnie bardzo chciał oddalić się od kotki, którą ciągle w myślach nazywał tymi samymi przezwiskami i jeszcze gorszymi. Nie ma jednak co więcej ich przytaczać.
- Nie rób nam krzywdy, proszęproszęproszę - powtarzał błagalnym tonem. Bez przerwy cofał się i w każdej chwili nawet gotów był odskoczyć w tył, licząc, że go więcej nie dosięgnie. Nie wiedział, czego się po niej spodziewać i jego łapy cały czas były spięte.
- Oczywiście, jesteś śliczna i taka... super fajna!- Nie przestawał prawić jej komplementów, wciąż uśmiechając się pod nosem. Rana potwornie go piekła i ani trochę mu się to nie podobało, lecz przełknął z podirytowaniem łzy, orientując się, że najwyraźniej już nie miota nią jak opętaną i była zdolna do rozmowy. Jak w ogóle mogły zapiec go oczy?! On nigdy nie płakał! Zerknął ukradkiem na swojego brata, chcąc dodać mu otuchy samym spojrzeniem, choć ten najwyraźniej ów wsparcia nawet nie potrzebował.
Księżyce: 82 Mistrz: Brak Płeć: kocur Matka: Daisy Ojciec: ?
Znacząco różni się od typowego leśnego kota. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy cechą jest jego umaszczenie - żółtawo-brązowe futro pokrywają ciemnobrązowe, niemal czarne, marmurkowe pręgi (niesymetryczne po obu stronach), a od policzków do brzucha ciągnie się biały pasek futra, jedynie tuż pod szyją przecinany przez dwie bardzo charakterystyczne, stykające się pręgi. Ważną do wspomnienia rzeczą jest również przejaśnienie na czubku nosa zwężające się ku górze. W zależności od oświetlenia kolor jego oczu waha się pomiędzy żółtym, zielonym a niebieskim, chociaż raczej z przewagą zielonego. Na jego szyi niemal zawsze zobaczyć można drogą, czerwoną obrożę z niewielkim dzwonkiem. Dzwonek jest dość irytującym atrybutem, jednak kot nauczył się już poruszać tak, by robić jak najmniej hałasu. No i zdarzają się okazje, że Właściciele jednak mu ją zdejmują, ale to raczej rzadkość.
Kocur lubujący się w czarnym humorze i pogaduszkami z bezdomnymi kotami. Jest nieco poważniejszy niż jego brat, ale za to wredniejszy. Zdarza się mu więc rzucać kąśliwe uwagi wobec kotów, które uważa za zbyt głupie by mogły je zrozumieć. Lubi swoje życie pieszczoszka i nie kłopocze się kwestiami takimi jak honor - jego życie jest dla niego najważniejsze i zrobi wszystko co możliwe, by je chronić. Zaraz po życiu własnym w jego hierarchii wartości stoją życia osób dla niego ważnych - Piktograma i ich właścicieli. Niżej stoją inne koty domowe, a pod nimi na równi znajduje się cała reszta świata.
Przebierał łapkami w miejscu, rozglądając się dookoła zdenerwowany. Co tu robić, co tu robić? Kotka najwyraźniej nie miała zamiaru jeszcze wybaczyć Piktogramowi. ZŁAPAŁA GO ZA SKÓRĘ A TERAZ ON KRWAWIŁ. I jak oni to teraz ukryją przed Właścicielami? Uhhh, może pomyślą, że to Hieroglif sam mu zrobił... ale ta wymówka na nic się zda, jeżeli Piktogram mu tu się wykrwawi i zemrze!
- Bardzo przepraszam, a-ale chciałbym, żebyś mu nic złego nie robiła. Żałuje tego co powiedział i jak stanie mu się krzywda to już nigdy nie będziemy mogli wychodzić... ja również ucierpię a jestem niewinny! - przemówił do sumienia kotki, wychylając się na przednich łapkach z płotu. No właśnie, jak mogłaby przyczynić się do nieszczęścia biednego, nieszczęśliwego Hieroglifa? Znaczy kij ją tam wie, może i nie miała kręgosłupa moralnego ani sumienia, ale zawsze warto jest spróbować. Skoro tak ją rozsierdziły słowa Piktograma, to znaczy, że jakieś uczucia na pewno posiada. Na przykład głód.
Hieroglif napotkał bardzo poważny moralny dylemat - a co jeżeli kotka się nie uspokoi i wciąż będzie bić brata? Czy będzie musiał zainterweniować i mu pomóc? A może Piktogram nie będzie już wtedy miał szans na przeżycie i należy go zostawić? Teoretycznie był nad dwójką kotów, więc w razie czego niczym pająk mógłby rzucić się agresorce na plecki i wtedy Pik miałby szanse na ucieczkę... ale co z nim? Był szybszy od tej życiowej niedorajdy kretyna cholernego, ale prędkość, z którą w ich kierunku wcześniej popierniczał kotlecik, była imponująca. Nie wydawało mu się, by był w stanie ją prześcignąć... chyba że pacnie ją po oczach czy coś. I pod warunkiem że trafi... ale na razie postanowił poczekać na reakcję kotki, może się jeszcze nawróci.
Czosnek to wszystko, czego można się spodziewać po doświadczonej samotniczce i córce miejskiego gangstera. Choć trochę jej brakuje do zakwalifikowania się do grupy najwyższych kotów, wciąż jest imponującego wzrostu. Długie, kudłate i splątane futro jest szaro-bure z czarnymi pręgami na głowie i łapach, a także ciemnym płatem pokrywającym grzbiet i ogon; barwy kocicy o zanikającym pręgowaniu są dość ciemne na całej powierzchni ciała, tylko na pysku, szyi i brzuchu widać jaśniejsze przebłyski. Jej bokobrody nie są najdłuższe, lecz wokół szyi posiada długą i gęstą kryzę. Sylwetkę ma masywną, pod grubą warstwą brudnej i zakurzonej sierści zarysowane są mocne mięśnie. Wąsy, którymi ozdobiony jest pysk, wywijają się do góry, nos jest barwy wątrobianej, a wyżej znajdują się lodowate, szaro-błękitne oczy. Blizny: parę szram na głowie, ślad po oderwanym płacie skóry na lewej przedniej łapie, postrzępione krawędzie uszu.
Niezależna, pewna siebie, arogancka egoistka, którą nietrudno zirytować.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]
Unik Piktogramu: unik się udał[100%] Atak Bystrej: atak udał się słabo[50%]
50%-100%=-50%
Najwyraźniej srebrzysty kocur miał dużo szczęścia, bo gdy Bystry Nurt spróbowała go dopaść, zrobiła to nieco zbyt wolno. Może pod wpływem emocji za mało skupiła się na technice? Tak czy siak, Piktogramowi udało się całkiem sprawnie uskoczyć w tył i pazury olbrzymiej kocicy ostatecznie go nie dosięgły. Jednak pod wpływem ruchu z ranki wydostała się kolejna strużka krwi, leniwie spływając po jego wzorzystym futrze.
Płeć: Kocur Matka: Daisy Partner: Hieroglif is my husbando
Srebrny bengal pokryty ciemnymi rozetami i plamami z jasnozielonymi oczami. [więcej w kp]
Typowy turbośmieszek i luzak. Nie przejmuje się niemal niczym, lekkoduch, zawsze w rękawie ma jakiś suchar na każdą okazję i uwielbia pluskać się w wodzie. Prócz tego lubi ładnie wyglądać oraz przymilać się do ludzi, by go głaskali. Na swoim niczego sobie (dzielonym jedynie z bratem) terytorium przechadza się niczym król po swych włościach, lubiąc również wolność i swobodę, jaką jego karmiciele mu zapewniają. Jest on bowiem jednym z tych, co to lubią ryzyko i jak nie podroczą się z tym agresywnym owczarkiem z sąsiedztwa to zmieniają się w marudy i za wszelką cenę chcą poczuć adrenalinę już w mniej bezpieczny sposób, byle było ryzyko, byle emocje. Czy kogoś zatem dziwi, jak bardzo był skory do ucieczek bark w bark z bratem?
Korzenna [KC] | Skrzypiący [KRz] | Skalny [KW]
Odetchnął z ulgą, umykając ostrym pazurom kocicy. I byłby się nawet uśmiechnął pod nosem, gdyby pieczenie w miejscu rany nie zmusiło go do skrzywienia się. Tak się właśnie robi uniki, panie i panowie!
- Pierwsze koty za płoty, jak to mówią ludzie, nie? - miauknął, mrugając do samotniczki, która widocznie traciła chęci na uganianie się za przystojnymi, młodymi kocurkami bengalskimi. Przystanął, wciąż spięty i gotów do odskoku w bok, lecz wyraźnie już strach zaczynał z niego spływać. Znów poczuł pewność siebie. Zaskakująco szybko zaczynała wypełniać pustkę po lęku o swoje drogocenne życie.
- Nie chcemy walki, naprawdę! No i muszę przyznać, że masz bardzo ładne prążki, serio - przytaknął na potwierdzenie swoich słów, patrząc wielkimi, migdałowymi oczyma na większą kotkę. Pochylił głowę, nie przestając subtelnie się uśmiechać. - Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił, po twą spokojność do piekieł bym zstąpił~ - zarecytował dźwięcznie, machnąwszy swobodniej ogonem. Akurat przypomniał mu się kawałek jednego z wierszy, które niegdyś usłyszał i wyjątkowo przypadł mu do gustu. Starał się zabrzmieć jak najbardziej szczerze i wyrafinowanie, by w końcu przestała się na nim wyżywać za jedno nieprzemyślane określenie i przypadkiem nie porwała go, by pożreć jego ładne ciałko w jakiejś brzydkiej, stęchłej grocie. Kto wie, może ładne wierszyki uśmierzą jej gniew?
Dawno przerosła swojego mistrza oraz jakiś czas temu swojego ojca. Jest ogromna, ale bardzo proporcjonalna, muskularna oraz zbita, choć o zgrabnym tyłku. Gęste białe futro okala jej mocną szyję, tworząc pokaźną kryzę, a bokobrody otaczają jej silną szczękę. Na pysku, łapach oraz ogonie białą sierść Bystrej pokrywają intensywnie czarne, gęste pręgi. Jej trójkątne uszy są czarne, a z ich czubków wyrastają niezbyt wydatne również czarne pędzle. Ogon Bystrej jest niemalże długości jej tułowia, zaś sylwetka wpisana jest bliżej w kwadrat niżeli w jakiś dłuższy prostokąt, co oznacza, że jest proporcjonalnie zbudowana i nie ma jakoś bardzo długich łap w porównaniu do reszty ciała. Należy raczej do krępych, mocno zbudowanych kotów, choć o eleganckich ruchach. Oczy Bystrej mają lazurową barwę.
Z wątrobianego nosa ze świstem wydostało się powietrze wyrzucone z płuc samotniczki. W tym momencie była zirytowana nie tylko tym, że ten lisi bobek, który tyle gadał ją obraził, ale również dlatego, że zdołał jej umknąć. Puszysty ogon smagał jej pręgowane pięty ze złością po tym, jak Piktogram odskoczył od jej pazurów. Chciała go mieć pod sobą, w objęciach i przyszpilając do ziemi, ale zamiast tego ten mysi móżdżek cieszył się, że jeszcze żył. Czarne pazury wbiły się w ziemie pod jej łapami, jakby próbowała ją ugniatać. Niebieskie ślepia jarzyły się nieprzyjemnie i było w nich widać wściekłość. Wściekłość, która powoli zostawała wyhamowywana. Kocica nie rzuciła się po raz kolejny na kota, chociaż tak bardzo chciała mu pokazać kto tu rządzi; jedynie patrzyła na niego, mrużąc groźnie oczy. Zachowywała się, jakby w pobliżu nie było tego drugiego, burego, który cały czas biadolił. Ostatecznie Bystra zagryzła zęby, a spojrzenie wróciło do względnej normalności i nie było w nim już chęci mordu. Poza tym, czy serio ktokolwiek sądził, że ktoś kiedyś zaśpiewa temu agresorowi "Niepewność"? SERIO? Ona miała ochotę zrobić z niego mielonkę, a on jej recytował wierszyki! WIERSZYKI.
- Czemu wy tyle gadacie - burknęła ostatecznie. Było to nieprzyjemne i gburowate, ale po pierwsze spodobał jej się to dźwięczne miauczenie jaśniejszego z kocurów, a po drugie mordowanie wszystkich po kolei to był głupi pomysł. Ostatnio tak się wkurzyła na Szczotkę, czy tam Czeczotkę, że potem musiała ją dobić, a chciała jej tylko POKAZAĆ. A te tutaj wypierdki ledwo odrosły od ziemi.
- Uważajcie sobie. Następnym razem nie będę taka miła. - Wcale nie żartowała. Trudno było jej się powstrzymać, ale tym razem jakoś się udało. Gorzej, jakby faktycznie BARDZO CHCIAŁA go dorwać, nie? A on miał szczęście, że przepraszał i prosił o wybaczenie, no.
- Kim jesteście - zapytała, chociaż jej słowa wcale nie brzmiały jak pytanie.
»NIEPROWADŹMNIE« samawiemczegochcę
ibędę chciała tosię zgubię [RAZ,DWA,TRZY-KRYJESZTY] a jak nie -wypadaszz gry jak będęchciałatoodnajdęzgubę
Księżyce: 82 Mistrz: Brak Płeć: kocur Matka: Daisy Ojciec: ?
Znacząco różni się od typowego leśnego kota. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy cechą jest jego umaszczenie - żółtawo-brązowe futro pokrywają ciemnobrązowe, niemal czarne, marmurkowe pręgi (niesymetryczne po obu stronach), a od policzków do brzucha ciągnie się biały pasek futra, jedynie tuż pod szyją przecinany przez dwie bardzo charakterystyczne, stykające się pręgi. Ważną do wspomnienia rzeczą jest również przejaśnienie na czubku nosa zwężające się ku górze. W zależności od oświetlenia kolor jego oczu waha się pomiędzy żółtym, zielonym a niebieskim, chociaż raczej z przewagą zielonego. Na jego szyi niemal zawsze zobaczyć można drogą, czerwoną obrożę z niewielkim dzwonkiem. Dzwonek jest dość irytującym atrybutem, jednak kot nauczył się już poruszać tak, by robić jak najmniej hałasu. No i zdarzają się okazje, że Właściciele jednak mu ją zdejmują, ale to raczej rzadkość.
Kocur lubujący się w czarnym humorze i pogaduszkami z bezdomnymi kotami. Jest nieco poważniejszy niż jego brat, ale za to wredniejszy. Zdarza się mu więc rzucać kąśliwe uwagi wobec kotów, które uważa za zbyt głupie by mogły je zrozumieć. Lubi swoje życie pieszczoszka i nie kłopocze się kwestiami takimi jak honor - jego życie jest dla niego najważniejsze i zrobi wszystko co możliwe, by je chronić. Zaraz po życiu własnym w jego hierarchii wartości stoją życia osób dla niego ważnych - Piktograma i ich właścicieli. Niżej stoją inne koty domowe, a pod nimi na równi znajduje się cała reszta świata.
Bardzo mu ulżyło, kiedy dziki mop wreszcie postanowiła zostawić wreszcie jego brata. Teraz tylko trzeba go umyć i mogą już wracać do domu i udawać niewiniątka. A Właściciele nawet się nie zorientują... zeskoczył z płotu, przekonany, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane. Spojrzał na Piktograma z wyrzutem i fuknął na niego. Naraził ich obu! Siebie samego bardziej... ale co za różnica. Hieroglif był nawet na tyle łaskawy, by zapomnieć o tym, że zaczął opowiadać wierszyki i nie wypominać mu w przyszłości tego incydentu. Z resztą, takie zachowanie i tak było jedynie odrobinę głupsze od tego, co zazwyczaj wyczyniał srebrny.
Spojrzał z powrotem na kotkę, która już ich nie atakowała, ale najwyraźniej wciąż miała jakąś sprawę. Nie zaszczycił jej burkliwych komentarzy odpowiedzią, tylko odwrócił się i ruszył w stronę domu. Są już bezpieczni, więc chyba nie było powodu dłużej tu zostawać? Zerknął na Pika, by zobaczyć czy za nim podąża. Miał irytujący zwyczaj interesowania się sprawami ich niedotyczącymi, na przykład wołając do zbliżającego się do nich kotleta zamiast w odpowiednim momencie zawrócić i nie dopuścić do spotkania.