Logo Artemidy
Zakątek Toni
#16
Coś kierowało nią, by pewnego razu opuściła tereny Klanu Rzeki. Ciężko powiedzieć co dokładnie. Pewna ciekawość świata? Rzadko kiedy zapuszczała się poza granice Klanu Rzeki. Wręcz bała się wychodzić poza granice, nawet jeżeli była znacznie silniejsza i bardziej doświadczona, niż kiedyś. Jednak nadal czuła pewien dyskomfort, będąc daleko od Klanu, od znanego zapachu. Od poczucie bezpieczeństwa, nawet jeżeli było bardzo złudne. W końcu nikt nie powiedział, że na terenach także nie może wydarzyć się jakaś tragedia. Straciła tyle kotów, że była tego zupełnie świadoma. Jednak podświadomość zazwyczaj kazała trzyma się tej bezpiecznej strefy. Ale dzisiaj było inaczej. Ciężko powiedzieć czego szukała. Towarzystwa? Przygody? Czy też może spokoju, z daleka od spojrzeń innych? Patrząc na nią, ostatnia opcja była bardzo prawdopodobna. Każdego dnia wydawała się być w najlepszym możliwym dla niej stanie. Dając z siebie wszystko, uśmiechając się i pomagając innym. Ktoś mógłby pomyśleć że nie przejęła się za nadto zniknięciem Toni. I w sumie nie było to dla niej coś, co całkowicie niszczyłoby jej życie. Była nadal w stanie w spokoju cieszyć się tym co miała. Żadna wielka tragedia się nie stała. Ale coś w głębi nadal uruchamiało się każdego wieczora, gdy tylko nie zajęła myśli czymkolwiek innym. Pewnego rodzaju ukłucie bólu i tęsknoty. Jednak nie szukała go bezpośrednio, wiedząc że nikomu nie będzie w stanie pomóc. Twierdziła wręcz że chyba tak było lepiej, dla wszystkich, jeżeli spróbuje się z tym po prostu pogodzić. Ale jej umysł nie dawał nadal jej spokoju. I nie. Nie szukała. W końcu nie wiedziała gdzie on może być. Szukanie go byłoby jak szukanie igły w stogu siana. W końcu kot który opuścił klan, mógł być wszędzie. Jednak jakimś cudem tutaj trafiła. Przekroczyła Grzmiącą ścieżkę, Kierując się dalej, między drzewami. Krążyła zasadniczo bez celu, rozglądając się dookoła. Jednak w pewnym momencie do jej nosa dotarł znajomy zapach. Inny niż kiedyś, jednak było w nim coś, co dokładnie znała. Rozejrzała się nerwowo, zastanawiając się czy powinna odejść stąd i wrócić na tereny. Nie była pewna czy chce się z nim spotkać. Ale przynajmniej wiedziała...że najprawdopodobniej żył.

"Baby I have been here before
I know this room, I've walked this floor
I used to live alone before I knew you

[Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif] [Obrazek: _grey_orb__by_kayosa_stock-d8olx96.gif] [Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif]

I've seen your flag on the marble arch
Love is not a victory march
It's a cold and it's a broken Hallelujah"


LVL 3 255 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
7
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
Widać jednak członkowie Klanu Rzeki nie czuli się najlepiej po tym, jak Toń został wygnany. Prędzej czy później kocur spotykał część z nich, rozmawiał z nimi, nawet żartował, nie czuł się szczególnie skrępowany i nie zamierzał płakać, rozpaczać, czy prosić ich o to, by pomogli wrócić mu do Klanu. Nie planował również żadnej głupiej zemsty, czy czegokolwiek takiego, bo takie sprawy miał pod ogonem. Cieszył się jednak, że jego dawni przyjaciele o nim nie zapomnieli, że czasem się tutaj pojawiali albo, że on sam na nich wpadał, chociaż poznawanie nowych kotów również było rzeczą ciekawą i co najmniej ekscytującą. Czasami miał poczucie, że sporą część z nich zatrzymałby przy sobie na dłużej, ale jako samotnik dobrze wiedział, że wchodzie w zażyłości z członkami Klanów wcale nie jest takie łatwe, ani nie będzie zbyt przyjemne, gdy się przywiąże, a później zostanie daleko, ale to daleko na lodzie i nikt nie będzie się nim przejmował. To było dość skomplikowane i nie zamierzał się nad tym jakoś szczególnie pochylać, żeby przypadkiem nie cierpieć z jakiś wyimaginowanych powodów.
Nie spodziewał się, że kiedy wróci do domu ze swojego spaceru zastanie tutaj Perłę, ale na jej widok uśmiechnął się ciepło. Nastawił uszu zastanawiając się, czy kocica przyszła tutaj przypadkiem, czy zgodnie ze wskazówkami, jakie przekazała jej Czapla albo Ciężki, w końcu chyba podzielili się z częścią Klanu informacją o ich spotkaniu? A może nie? Właściwie Toń nie bardzo chciał w to wnikać, cieszył się jedynie, że spotkał przyjaciółkę i zamierzał z nią porozmawiać, skoro mieli ku temu okazję, przywitał się więc z nią podbiegając radośnie w stronę wojowniczki.
- Jak się masz? - zapytał pogodnie.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
Jak na razie nie wszyscy zapomnieli. Nie byłą jedyna która nie do końca zgadzała się z decyzją Świetlikowej Gwiazdy. Jej siostra, Jeżynowy Cierń także się przeciwstawiła. Czego nie spodziewała się za nadto, rzadko kiedy stały po tej samej stronie barykady, mówiąc jednogłośnie. Może też ktoś inny, tylko nie miał odwagi powiedzieć nic? Nie winiła kogoś za to że się bał. Nawet nie była szczególnie zła na Świetlikową Gwiazdę, bo musiał mieć swoje powody. Jakieś...czy słuszne to inna sprawa, ale nie sądziła by robił to bez żadnego powodu. Z drugiej strony jak sam przyznał, Tonące Słońce nie zrobił nic złego. I to ją dobijało. Nie rozumiała całkowitego ogółu prawdy i sytuacji.
Chciała odejść, udawać że nic nie widziała. Nic nie czuła i nie słyszała. Odciąć się i pozostawić Toń tylko jako wspomnienie. Kompletne niewinne i czyste. Jednak znajomy głos szybko pokrzyżował jej ten zamiar. - Witaj, Toń... - Uśmiechnęła się słabo, próbując udawać że wszystko było w zupełnym porządku. Jakby planowała to. - Nic szczególnego. Normalnie, jak zawsze. - Przyznała, nie wiedząc ile wolno było jej powiedzieć. Nie sądziła by same spotkanie było zabronione. W końcu nie był zdrajcą, czy coś, jak wywnioskowała z słów przywódcy. Jednak wolała pozostać ostrożna, względem przekazywanych informacji. Nie posądzała kocura o to by je rozpowiadał na prawo i lewo lub wykorzystał dla własnego celu. Jednak lepiej było zachować poufność, dla dobra obojga z nich. - A u ciebie? Radzisz sobie jakoś?

"Baby I have been here before
I know this room, I've walked this floor
I used to live alone before I knew you

[Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif] [Obrazek: _grey_orb__by_kayosa_stock-d8olx96.gif] [Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif]

I've seen your flag on the marble arch
Love is not a victory march
It's a cold and it's a broken Hallelujah"


LVL 3 255 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
7
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Perła była zdecydowanie bardziej ostrożna niż Jeżyna. Niż Łosoś, Czapla i Ciężki. Bała się wyraźnie i nie do końca wiedziała, jak ma do niego podchodzić, i chociaż pewnie nie chciała, żeby Toń to zrozumiał, pojął i dostrzegł to w lot. Nie chciał jej w żaden sposób naciskać, ale bardzo ucieszył się z jej obecności, bardzo ucieszył się z tego, że znowu może z nią porozmawiać. Nigdy nie była tak bojowa, jak jej siostra, która najwyraźniej miała mimo wszystko pod ogonem to, że Świetlik go wygnał i bez oporów spotkała się z nim i rozmawiała, jakby niewiele się zmieniło. Być może właśnie dlatego, że Toń trafił pod skrzydła Jeżyny, sam był dość bezkompromisowy, niewielu rzeczy bał się tak naprawdę i wolał cieszyć się życiem, niż wiecznie umartwiać i zastanawiać, jak dokładnie postawić łapę, by na pewno nie wpaść w przepaść. Był inny niż jego rozmówczyni, tego zaś nie dało się w żaden sposób zmienić, ani zatuszować, nie dało się po prostu przejść obok i uznać, że nic się nie stało, że wszystko jest w porządku, nie chował głowy w piasek, nie uciekał i nie skrywał się po kątach.
- A co znaczy, że jak zawsze? Masz jakiegoś terminatora? Wybrałaś się teraz na spacer i sprawdzasz, co jest na Ziemiach Niczyich? – zapytał ciepło, zachęcająco, jakby chciał jej pokazać, że nie ma się czego tutaj bać i taka właśnie była prawda, w końcu nie miał tutaj zupełnie nic do ukrycia, nie musiał skradać się po krzakach czy udawać, że już nie żyje. Gwiezdny Klanie, to ani nic by nie zmieniło, ani nie spowodowałoby, że nagle by się zmienił on sam. Nie odszedłby również zbyt daleko, bo tutaj miał przyjaciół, tutaj również miał miejsce na sporo wycieczek, na jakie mógł wędrować bez obaw, że ktoś zacznie mu suszyć głowę o nie wiadomo co właściwie.
- Jak widzisz bardzo dobrze! Mam wygodne legowisko, zwierzynę na wyłączność, Krzywuchę i jej zioła pod nosem, mam piękne widoki i całkiem sporo spokoju. Nie czuję się jakoś szczególnie pokrzywdzony przez los – odparł rozglądając się dookoła i zachwycając się przez chwilę ostatnimi owadami, jakie kręciły się jeszcze po wrzosowisku, przy którym się znajdowali. Panowała cisza i spokój, nie dało się słyszeć żadnego warkotu Potwora, może gdzieś z bardzo daleka niosło się ciche rżenie koni. Jego świat zdawał się należeć do bajki.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Tak. Ostrożność pozwalała jej przeżyć tyle księżycy, które przeżyła. W różnym stanie. Były lepsze, gorsze dni. Sukcesy, jak i kompletnie głupie decyzje. Jak u każdego z resztą, bo każdy chyba miał wzloty i upadki. Ale udawało jej się przeżyć tyle w względnym spokoju dlatego, że nie podejmowała zazwyczaj ryzyka, jeżeli nie było to absolutnie konieczne. Oczywiście nie zmieniało to jej wierności do klanu. Prawdopodobnie byłaby gotowa zginąć w każdej chwili, za innego członka Klanu Rzeki. Jeżeli nie byłoby innego wyjścia. Ale dotąd nie trafiła na sytuację, w której byłaby zapędzona kompletnie w kozi róg. Zawsze była jakaś droga przed siebie, choć niekoniecznie łatwa. - Owszem, dostałam termintorkę. Liliową Łapę. I w sumie tak...znam już całe tereny Klanu. Jednak nigdy dotąd nie wychodziłam poza nie, na nowych terenach. Zawsze mnie trochę intrygowało, co jest w naszej okolicy. - Przyznała, lekko się rozluźniając. Jednak nadal była na tyle czujna, by pomyśleć nad tym, co mogła mu przekazać. Szczerze to nie sądziła by ktoś ją śledził i miał problem z tym że się spotykają. Ale Toń nadal był samotnikiem mimo wszystko. Klan traktował go teraz jak każdego przybłędę. Ale zdrajcą nie był. Przynajmniej Świetlikowa Gwiazda nie powiedział nic o zakazie kontaktu. Zawsze mogła mieć jeszcze ten argument w przysłowiowym rękawie. - Cieszę się widząc, że przynajmniej sobie radzisz. - Uśmiechnęła się lekko, tym razem bez wymuszenia. Jeżeli Toń miał być tu bardziej szczęśliwy niż w klanie, to i ona będzie się cieszyć razem z nim. Nawet jeżeli nie chciała tego przyznać, przypuszczała że nie był do końca szczęśliwy, żyjąc w ciasnych ramach, ograniczany przez Klan. Po prostu się bała o niego. Bała się że nie poradzi sobie całkiem sam. Także być może była w tym trochę bardziej samolubna część, gdyż bała się utracić kontakt z tak bliskim jej kotem. Jednak skoro nadal tu był...nawet jeżeli na trochę innych warunkach. Nadal może nie do końca pogodziła się z tym faktem, jednak pewnie to się z czasem stanie. Tak jak pogodziła się ze wszystkim, co stało się w jej życiu. Jak i jako terminatorka pogodziła się z myślą, że nie będzie nigdy najlepszą wojowniczką Klanu. Huff, życie. - Mówisz że poza klanami też jest jakiś kot który potrafi leczyć? - Zapytała z zainteresowaniem. Nie znała się kompletnie na temacie, prawdę mówiąc. Ale nie sądziła że ktoś poza klanami posiada tą wiedzę.

"Baby I have been here before
I know this room, I've walked this floor
I used to live alone before I knew you

[Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif] [Obrazek: _grey_orb__by_kayosa_stock-d8olx96.gif] [Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif]

I've seen your flag on the marble arch
Love is not a victory march
It's a cold and it's a broken Hallelujah"


LVL 3 255 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
7
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
Pod tym względem bardzo się od siebie różnili. Toń raczej z całą pewnością nie zaliczał się do kotów wybitnie ostrożnych, szedł na żywioł i nie raz i nie dwa kończyło się to dla niego niezbyt dobrze, nie zamierzał się tym jednak jakoś szczególnie bardzo przejmować. Trzeba przyznać, że kocur większość z tych wpadek brał na klatę i starał się uczyć na błędach, chociaż oczywiście nie zamierzał nagle zmieniać całego swojego podejścia do życia, a co za tym idzie – nie zamierzał przestawać bronić niewinnych, słabszych, czy cokolwiek podobnego. Nic nie było w stanie zamknąć jego pyska, jeśli dostrzegał jakieś nieprawidłowości, nic więc dziwnego, że teraz siedział tutaj, a nie gdzieś na ziemiach Rzeki. Takie jednak bywa życie i nic nie jest w stanie tego zmienić.
- Masz okazję się przekonać! Potrzebowałabyś jednak bardzo dużo czasu, żeby zobaczyć wszystko, co jest dookoła ziem Klanów. Nawet ja jeszcze nie widziałem wszystkiego, chociaż takie spacerowanie sprawia mi niesamowicie wiele przyjemności – zakomunikował poruszając lekko wąsami i nie przejmując się ani trochę tym, że jego rozmówczyni jest pewnie nieco speszona, nie bardzo wie co ma robić, a może nawet się go obawia albo wstydzi. Nie miał pojęcia, jak kocica do tego wszystkiego podchodzi, nie wiedział, czy w ogóle ma do niego jeszcze jakieś zaufanie, ale kajanie się i dopytywanie nie do końca było w jego stylu. Poza tym nie posiadał żadnej władzy nad Perłą, ta sama decydowała o tym, czy chce się z nim zadawać, czy nie.
- E tam, mną nie masz się co martwić, ja już nie mam takich zmartwień, jak wy – powiedział, a jego oczy mimo wszystko zabłyszczały nieco figlarnie, zaś po pysku zaczął pałętać się lekki uśmiech wskazujący na to, że docenia wolność. Oczywiście, nie uważał, żeby każdy przywódca był od razu taki jak Świetlik, ale i tak Toń wychodził z założenia, że tak jak w Klanie są plusy, tak i w samotności są plusy, tylko koty żyjące w rodzinach zdaje się nie chcą ich dostrzec. Tak samo jak nie chcą dostrzec tego, że samotnicy są dokładnie takimi samymi kotami, jak oni. Tajemnica, a może ironia losu?
- Tak, myślałem, że słyszałaś o Krzywusze? Pewnie wielu odstręcza, ale mnie przypomina Łososia – zakomunikował spoglądając w stronę Samotnej Wierzby, gdzie można było spotkać kocicę i zastanawiając się jednocześnie, jak ona się ma i jakby przyjęła jego kolejne pojawienie się na miejscu.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
Tak żyła przez całe swoje życie. Może nie dlatego że tak została wychowana. Po prostu stosowała strategię, która zawsze pozwalała jej przetrwać. Do tej pory się jak najbardziej sprawdzała. Może i przez to niektóre koty mogłyby ją uznać za sprzedajnego tchórza. Kogoś kto nie ma siły się postawić silniejszym od siebie. Jednak nie czuła takiej potrzeby. W końcu...nikt w klanie nie mordował się nawzajem. Przywódca nie łamał kodeksu. Dobrze wiedziała że każdy przywódca ma prawo do stosowania swoich zasad wedle upodobań, jeżeli tylko przestrzega kodeksu i stara się rzeczywiście działać dla dobra klanu. Chociaż nie do końca zgadzała się z podejściem Świetlikowej Gwiazdy i jego metodami, nie podejrzewała by robił to z samolubnych powodów. Chyba chciał tego, co uważał najlepsze dla Klanu Rzeki? A nawet jako przywódca...miał prawo się pomylić. Ale co się stało, to się nie odstanie. Poza tym jeżeli Tonącemu Słońcu naprawdę nie przeszkadza taki stan rzeczy, to nie powinna się martwić. Koty przychodziły. A zagrożenie w sumie było równie prawdopodobne, jak gdyby nadal był wojownikiem. W sumie to nikt tak naprawdę na tym za bardzo nie tracił. Tonące Słońce nie był kimś niezastąpionym, w pozycji wojownika. Może to po prostu jej było trochę przykro. - Nie zamierzam raczej podróżować zbyt daleko. Jednak jestem zobowiązana do wykonywania swoich obowiązków, Tonące Słońce. - Powiedziała, bez żądnego żalu. Nie była typem obieżyświata, który musiał zbadać każdy jego zakamarek. Czuła że jej miejsce jest w klanie i była tym ogólnie usatysfakcjonowana. - Przynajmniej będziesz mógł się wysypiać ile tylko chcesz. - Zachichotała. Może nie do końca rozumiała życie poza klanem. Nie wiedziała jakie dokładnie ma zalety, jakie wady. Jednak starała się zrozumieć punkt widzenia kocura.
- Jakoś nie. Myślisz że to częsta umiejętność u kotów z poza klanów? - Zapytała, przekrzywiając głowę. Dziwiło ją trochę, skąd samotnik mógłby pozyskać taką wiedzę. Znaczy, miała pewne pomysły, jak to mogło się stać. W końcu tak naprawdę medycy nie robili w większości z tego jakiejś uber tajemnicy. Nie zdziwiłoby ją tak bardzo, gdyby któryś zechciał podzielić się swoją wiedzą i z kimś obcym.

"Baby I have been here before
I know this room, I've walked this floor
I used to live alone before I knew you

[Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif] [Obrazek: _grey_orb__by_kayosa_stock-d8olx96.gif] [Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif]

I've seen your flag on the marble arch
Love is not a victory march
It's a cold and it's a broken Hallelujah"


LVL 3 255 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
7
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
Bardzo się różnili, a już na pewno w ocenie Świetlika. Dla niego kocur nie robił niczego dla dobra Klanu, ale dla własnego i kotów, które lubił, lub które były jego rodziną, a resztę tylko maskował starając się pokazać jako dobry przywódca. Takim jednak, w odczuciu Toni, nie był. Nie pozwalał na słowa krytyki, chociaż oczywiście twierdził coś innego, zaciskał powieki i odwracał wzrok, gdy działa się krzywda kotom, które w jego mniemaniu znaczyły dla Klanu mniej niż puch. Zakładał, że tylko ci silni i jemu lojalni mogą osiągnąć cokolwiek w życiu, a prawda była taka, że stanowili jedynie marne tło dla całego spektrum różnych charakterów, jakie były przez nie w paskudny sposób tłamszone, byle tylko przypodobać się i pasować tej garstce oddającej pokłony Czerwi i Świetlikowi. Nie, w jego odczuciu nikt nie działał tutaj dla dobra Rzeki i wyrażał swoje poglądy jasno, głośno i wyraźnie, i właśnie z tego powodu nie był już wojownikiem. Zaś Perła, jeśli tego nie rozumiała i nie dostrzegała, to niestety również zdawała się nosić klapki na oczach. Teraz zresztą jej rozmówca miał wrażenie, że chociaż kocica chciała do niego przyjść, to jednak buduje pomiędzy nimi przepaść, jakby chciała pokazać mu, że już nigdy nie będą takimi przyjaciółmi, jak dawniej.
- Inni też mają, a jakoś chodzili - rzucił nieco rozbawiony, ale jedynie wzruszył barkami na znak, że nie zamierza jej do niczego zmuszać, aczkolwiek jej uwaga go zabolała. Miała obowiązki! Zastrzygł lekko uszami na jej uwagę, a potem przekrzywił nieznacznie głowę. - Wyspać? Pewnie mogę, ale jest wiele ciekawszych rzeczy do robienia! Tam, za wrzosowiskami, jest wiele nieodkrytych miejsc - stwierdził jedynie wyjaśniając jej nieco, czym się teraz zajmuje, a następnie skinął nieznacznie łbem na jej kolejne pytanie.
- Myślę, że większość samotników coś wie, w końcu nigdy nie wiadomo, czy spotka się jakiegoś medyka. Sam sprawdzam, co mam dookoła, bo nie wiadomo kiedy może mi się przydać miód albo gwiazdnica - wyjaśnił spokojnie kocicy jednocześnie czując coś na kształt smutku, bo zdecydowanie nie traktowała go jak dawniej i czuł między nimi dystans. Spodziewał się chyba czegoś innego ze względu na zachowanie Jeżyny, czy chociażby ostatecznie Łososia albo Wysokiej.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
Perła niestety była dość zasadnicza, w kwestii klanu. Klan miał być zawsze jej priorytetem i nie było w tym wyjątków. Możliwe że po prostu nie odnalazłaby się nigdzie indziej. Była związana z całością społeczności, nawet jeżeli nie przepadała za nimi. Przynajmniej częścią z nich. Poza tym co by dało darcie ryja, jeżeli widziała jaki jest tak naprawdę efekt. Szczerze nie wiedziała co robić, ale takie działanie zdawało się niczego nie zmieniać. Przynajmniej nic nie będzie w stanie zmienić, jeżeli nie będzie miała poparcie chociażby połowy klanu.A jak było widoczne, nikt oprócz niej, Jeżyny i Bławatkowego Nieba nie był skory do walki. Albo nie znaleźli odwagi. Była częściowo świadoma tego że gdyby chodziło o kogo innego, nawet nie otworzyłaby pyska. Chociaż zdawała się olewać słowa Bławatka, jednak młodsza kocica miała częściowo rację. Jednak nie sądziła by decyzja przywódcy była czysto podyktowana jedynie samolubnością. Może i naiwnie nie chciała wierzyć że przywódca i zastępczyni mają całkowicie gdzieś pod ogonem te "słabsze" jednostki.
- Nie powiedziałam że nie będę chodzić tutaj...nikt mi nie zakazał. Klan nie uważa cię za zdrajcę czy coś... - Wspomniała, odczuwając że kocur chyba opacznie trochę zrozumiał jej słowa. Musiał zrozumieć że nie była kotem który za często opuszcza tereny, jeżeli nie ma ku temu powodu. - Po prostu nie czuję się do końca komfortowo błądząc całkiem sama po terenach których nie znam. Tu przynajmniej...nie jestem sama... - Przyznała. Nie była ślepa, choć poniekąd fizycznie troszkę była. Mało kto wiedział że bardzo słabo widziała na jedno oko. Nie była pewna czy nawet jej rodzeństwo wiedziało. Nie była to wada która znacznie utrudniałaby jej...cokolwiek, więc nigdy się nie skarżyła. Nadal była w stanie zauważyć jakiś ruch nim. - Nie spodziewałam się że tak wiele może coś wiedzieć. - Może faktycznie jej stosunek była troszkę inny, nawet jeżeli tego nie chciała. Bo to nie było tak, że jej nie zależało. Jednak kompletnie nie wiedziała co zrobić z tą sytuacją i chyba zdawała się bardziej zagubiona, niż sam Tonące Słońce. Zabawne, przecież to nie ona straciła dom.

"Baby I have been here before
I know this room, I've walked this floor
I used to live alone before I knew you

[Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif] [Obrazek: _grey_orb__by_kayosa_stock-d8olx96.gif] [Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif]

I've seen your flag on the marble arch
Love is not a victory march
It's a cold and it's a broken Hallelujah"


LVL 3 255 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
7
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
Otóż właśnie. Cały Klan był przyzwyczajony do tego, że powinien pokornie kiwać głowami i taki był właśnie efekt tej nikomu niepotrzebnej karności, która zakorzeniła się w nich jak najprawdziwsza choroba. A on, kiedy już podniósł głos, został wyrwany niczym chwast – te jednak mają to do siebie, że w efekcie szarpania się z nimi jedynie mocniej się zakorzeniają. Tak właśnie było z nim – wciąż jeszcze tkwił w ich sercach, w ich wspomnieniach, wciąż miał w Klanie przyjaciół, którzy byli gotowi do tego, by się z nim spotykać i rozmawiać, wciąż chcieli wymieniać się z nim różnymi spostrzeżeniami. Na dokładkę żył tuż obok, rozmawiał z kotami z innych Klanów, w jakiś sposób panoszył się dookoła, jakby starał się podkraść jeszcze bliżej i bliżej. Jednocześnie jednak zupełnie się tym nie przejmował uważając, że teraz problemy Rzeki są jej własnymi problemami, choć na całe szczęście Świetlik i Czerwia starzeli się coraz bardziej, istniał zatem cień szansy, że kiedyś odejdą, a ich zastąpią koty o wiele mądrzejsze i lepsze. Albo nie, ale wtedy Toń nadal będzie tutaj, wolny i swobodny, a nie splątany więzami, jakich wcale nie chciał, zmuszany do zamknięcia pyska i nie wyrażania własnej opinii. Teraz zaśmiał się głośno.
- O, naprawdę? Zupełnie mnie to nie obchodzi, nie wiem, czy wiesz? Gdyby im się zachciało, i tak przyjdą tutaj na mnie zapolować, a wy i tak macie swój rozum i nie sądzę, żeby część z was w ogóle respektowała pewne zakazy – stwierdził całkiem swobodnie uważając taką decyzję Świetlika za szczyt szczytów. Wyrzucę cię z Klanu, bo tak mi się podoba, ale dla dobra wszystkich nie zostajesz uznany za zdrajcę! Dobre sobie. Gdyby tylko mógł Toń pewnie chwyciłby się za brzuch z tego ubawienia, teraz jednak był bliski tego, żeby zacząć śmiać się na cały głos i turlać wśród wrzosów, w których nadal siedział. Dobre sobie! Klan Rzeki był coraz zabawniejszym miejscem. Ktoś jeszcze sądził, że Świetlik nie wygnał go jedynie z własnego widzimisię?
- Hm? Dlaczego? – zapytał więc poruszając nieznacznie wąsami, bo nie wiedział nic na temat problemów kocicy, zaraz potem jednak wzruszył barkami. – W Klanie nie uczą pewnych rzeczy, albo właściwie nie mają o nich zupełnie pojęcia. Wiesz, wydaje mi się, że wiele spraw jest wywracanych do góry nogami – zakomunikował w końcu.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
- Czasem mam wrażenie że większość niestety nie ma... - Szepnęła w lekkim westchnieniu, nawet nie kierując tych słów do siebie. Miała wrażenie że miał rację. Wiele kotów miało głęboko pod ogonem los tych "słabszych"..."gorszych". Gdyby nie fakt że Świetlikowa Gwiazda nabrał do niej odrobinę szacunku, za to że jednak zaczęła walczyć z własnymi demonami, pewnie nadal byłaby jedynie gorszym sortem. O ile nadal nie jest. Chociaż nikt raczej nie mówił jej tego wprost...może prócz jej siostry, czasem nadal miała takie wrażenie. I nie było tak, że nie chciała zmian. Chciała by koty miały trochę więcej życzliwości i współczucia w sobie. Rozumiała fakt że nie każdy jest tak samo wydajny, ale to nie był powód by traktować ich jak niepotrzebnego śmiecia. Ale co mogła zdziałać jednak naprzeciw większości. Nawet gdyby wszyscy zebrali się...nadal byliby mniejszością. A te koty nie miały często nawet siły walczyć. I na Gwiezdny Klan! Nie winiła ich. Znała dobrze to uczucie, kiedy masz ochotę tylko się gdzieś schować, by świat dał ci święty spokój! Nikt w takim stanie nie będzie w stanie sam walczyć o swoje. - Przynajmniej wiem że nie każdy będzie. - Przyznała. Skoro nawet jej zasadnicza do bólu siostra, podniosła głos przeciw przywódcy. Przechodząc na temat ziół... - W sumie to niby rzeczywiście głupie pytanie. Z jakiegoś powodu założyłam że tą wiedzę posiadają głównie medycy. Chociaż nie byłoby to tak dziwne, jeżeli tak naprawdę oryginalnie pochodziłaby ona z poza klanów. - Przyznała, patrząc na swoje łapy. - Przepraszam. - Mruknęła, szybko odwracając swoją uwagę. - Czyli...ktoś cię jeszcze odwiedzał? - Zapytała z lekkim uśmiechem.

"Baby I have been here before
I know this room, I've walked this floor
I used to live alone before I knew you

[Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif] [Obrazek: _grey_orb__by_kayosa_stock-d8olx96.gif] [Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif]

I've seen your flag on the marble arch
Love is not a victory march
It's a cold and it's a broken Hallelujah"


LVL 3 255 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
7
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
Toń uśmiechnął się krzywo. Chciał jej już powiedzieć, że właśnie zrozumiała dlaczego nie należał już do Klanu, ale nie bardzo miał ochotę to wszystko rozgrzebywać. Ani nie wróci go to do przyjaciół, ani nie spowoduje, że podniesie się rebelia, sam wiedział doskonale, że powiedział prawdę, a jeśli prawda kogoś w oczy kole, to właśnie tak się to potem kończy. On to przeżył, bo wbrew wszystkiemu i wszystkim był dość upartym osłem, poza tym dla niego liczyło się tylko i wyłącznie carpe diem, a nie jakieś zapadanie się w sobie i rozpamiętywanie tego, jak świat go potępił. Nie, nie uważał, że z tego powodu Perła była słabsza, czy cokolwiek takiego! Po prostu on był nieco inny, ale zawsze martwił się o mniej pewnych siebie, gnębionych i przybitych, patrzył na nich z nadzieją, że coś jednak da się tutaj zmienić. Chciał, żeby tak było.
- Nie każdy, to prawda. Mam tylko nadzieję, że w efekcie takiego zachowania nie spadnie na was jakaś kara – odpowiedział jej poruszając wąsami, bo nie uśmiechało mu się ściąganie ze swojego powodu gniewu na swoich przyjaciół. Mieli własne rozumy i własne serca, ale nie powinni pokutować za to, że w tej czy innej kwestii są odmiennego zdania.
- Nie wiem skąd pochodzi, ale lepiej wyzbyć się przeświadczenia, że wszystko co dobre jest tylko w Klanach. W końcu samotnicy też mają swoje prawa i wiedzę, teraz to w końcu widzę – stwierdził kiwając nieznacznie głową i dochodząc do wniosku, że to, czego uczono kocięta mijało się z rzeczywistością i odbierało im własny pogląd na otaczający je świat. – Hm? – mruknął nieco wyrwany z zamyślenia. – Ależ tak! Widziałem się z Czaplą i Ciemnym, z Łososiem i Jeżyną, a ostatnio z Wysoką – zakomunikował radośnie.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
Jedno z jagniąt zabłądziło, poganiane przez nieprzychylne spojrzenia wilków. Stado zostało w tyle, zagubione, odtrącone, a jasnofutra podążyła w siną dal, nie oglądając się za siebie. Już od dawna z tyłu głowy miała tę nurtującą myśl, tę głęboką ciekawość i niechęć jednocześnie, które pchały w daleki świat ku samotności, jaką wielbiła nad wszystko. Czuła pewną pustkę - po bliskich, przyjaciołach, niedoszłej, kocięcej miłości. Uczucia te były jednakże za słabe, zbyt chłodne, zbyt rzadko dotykane - nie potrafiły utrzymać jej w domu, który bezpieczny od dawna nie był.
Zawędrowała niezwykle daleko, musząc zmierzyć się po drodze z głodnym lisem, którego atak przeczekała na drzewie, a także z Grzmiącą Ścieżką, cuchnącą dziwnymi oparami, twardą, ciepłą, odrobinę lepką - jakże odstręczającą. Kilkadziesiąt uderzeń serca później, kiedy cwał zmęczonych łap zwolnił do marszu, wywęszyła w powietrzu koleją dziwną woń, która lekko wybijała się ponad innymi, tak jakby od dawna tu ciążyła, przygniatając okoliczne trawy. Pokusa powiodła ją za nos i zaprowadziła nad królicze nory.
Obeszła je dookoła, uważnie strzygąc uszami, lecz nie odważyła się wejść do środka. Postanowiła przycupnąć tu, tak jak stała, skryć się w nieco wyższych źdźbłach i odpocząć przed dalszą podróżą.
[Obrazek: WT81BFp.png]
Somewhere deep in the dark
A h o w l i n g beast hears us talk
I dare you to close your eyes
And see all the colours in disguise
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
Toni akurat nie było w legowisku. Wybrał się na Dziką Plażę, by sprawdzić, czy zdoła jeszcze zapolować na jakieś ryby, ale ponieważ woda była chłodna, a w pobliżu nie dostrzegł żadnego karpia ani chociażby płotki, postanowił pójść dalej i spróbować zapolować na jakąś mysz. Skończyło się na wróblu, którego spałaszował z prawdziwą przyjemnością, pozdrowił potem jednego z samotników, którego czasem tutaj widywał, ale nie zamienili ze sobą więcej zdań, bo każdy poszedł w swoją własną stronę, a potem kocur zaczął wracać do króliczych nor, w których urządził sobie nowy dom, dostatecznie wygodny i ciepły, by spędzić w nim przyjemnie czas. Nie czuł wielkiej potrzeby rozmowy z kimkolwiek, ostatnio bowiem spotykał się z innymi kotami, z różnych Klanów, więc był w całkiem dobrym nastroju, co oczywiście nie oznaczało, że pogardziłby jakimś nowym spotkaniem.
Poruszył nosem, gdy doleciała do niego nieznana woń i powoli ruszył w stronę swego domu zastanawiając się, czy kot, który tam przyszedł, nie zorientował się, że okolica jest oznaczona, czy po prostu to zignorował. Nie spieszył się jakoś szczególnie i z początku nawet się skradał, by przekonać się z kim ma do czynienia. Gdy ostatecznie dostrzegł młodzika, który mógł mieć według jego miary jakieś dziesięć księżyców, otrząsnął się prędko i ruszył w jego kierunku całkiem żwawo, bo nie miało już sensu krycie się wśród wrzosów. Niezależnie od założeń kotki, był od niej silniejszy i w razie czego mógł z pewnością odeprzeć jej atak.
- Dzień dobry, co tutaj robisz? - odezwał się zbliżając do niej i węsząc jednocześnie, by przekonać się, czy jest sama, nic jednak nie wskazywało na to, by miała jakiekolwiek towarzystwo.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
Uchyliła senne ślepię, lustrując okolicę zmęczonym, beznamiętnym spojrzeniem. Widziała ruch, przecinający wysokie trawy. Powinna uciekać, być wyczuloną na niebezpieczeństwo, ale... ale nie była. Wciąż tkwiła w jakimś beztroskim amoku, zgadzając się na wszystko, co zostanie przed nią postawione. Jej los należał do Gwiezdnego Klanu, ot co.
Na widok burego kocura przesunęła ogonem po trawie, szeleszcząc niemiłosiernie. Wróg czy przyjaciel? Na kogo dzisiaj natrafiła? Zabawne jak barwne istoty krążą poza klanami, kiedy wewnątrz wszystko i wszyscy wydają się ubierać w te same odcienie i barwy.
- Witaj, samotniku. Odpoczywam po podróży... - mruknęła obojętnie, unosząc prawą brew, by w ten dziwny sposób powstrzymać się przed potężną chęcią ziewnięcia. Taki ruch byłby po prostu niekulturalny - ... a także przed nią - podniosła się do pozycji siedzącej, by nie dawać właścicielowi tego miejsca aż takiej przewagi. Wystarczył krótki rzut okiem na sylwetkę i już wiedziała, że ma do czynienia z osobnikiem znacznie silniejszym. Była zdana na jego łaskę, ot.
- Rozumiem, że zamieszkujesz te królicze nory? - pytanie było czysto grzecznościowe. Wiedziała, jak brzmi odpowiedź, bowiem zdążyła zapoznać się odpowiednio z unoszącymi się tutaj zapachami. Być może nie jest mile widziana i zostanie za moment przegnana, przez co wyruszy na dalsze poszukiwanie przytułku.
[Obrazek: WT81BFp.png]
Somewhere deep in the dark
A h o w l i n g beast hears us talk
I dare you to close your eyes
And see all the colours in disguise
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości