Tata Głóg chyba nie do końca wychował sobie te rybki, bo żadna nawet nie wpadła na to, żeby do niego podpłynąć choćby na długość ogona. Siedział zatem ze swoją kitą włożoną do wody i oczekiwał cudu, podczas gdy wszyscy mieszkańcy podwodnego świata urządzili sobie imprezkę, o której zapomnieli go poinformować. Cóż, może warto poczekać jeszcze chwilę? Może impreza zaraz się skończy?
Nie rzuca się w oczy. Jest kocurem średniego wzrostu o dość lekkiej budowie ciała, co nadrabia półdługą sierścią; najdłuższa jest na szyi gdzie tworzy kryzę, brzuchu i ogonie, ale również u nasady szczęki i na policzkach, łokciach i udach; dłuższy kosmyk na jego potylicy często lekko odstaje. Jego kruczoczarna szata nie jest szczególnie gęsta, przypomina nieco pióra; jest też często niedokładnie ułożona bądź wyczesana jedynie w połowie, gdyż stracił zainteresowanie w trakcie pielęgnacji. Biel pojawia się na jego pysku, skąd spływa na szyję, pierś i brzuch, białe ma również przednie łapy od palców po nadgarstki i tylne - aż po kolana. Głowę ma kwadratową, oczy stosunkowo wąskie, o barwie bladej żółci. Różowy nos okolony długimi, białymi wąsami jakie wywijają się ku dołowi.
Cechuje go dość lekkie podejście do życia; nie ma szczególnie wygórowanych ambicji i zadowala się tym, że płynie z prądem. Oportunista, który zawsze ocenia sens swoich poczynań oraz ewentualny zysk z podjętej akcji. Wolny duch, elastyczny i szybko przystosowujący się do zmian. Nie lubi się wysilać, ma stosunkowo słomiany zapał i jest wybitnie energooszczędny. Nie dla niego długie patrole i polowania, choć lubi się włóczyć samotnie, daleko poza ziemie swojego klanu. Nie czuje się szczególnie przywiązany ani do ziemi, ani do zasad, ani do kotów; ignoruje większość poleceń jeżeli nie widzi w nich zysku dla samego siebie. Z lubością nurza się we własnym cynizmie i nie stroni od pełnych kpiny uśmiechów; roztacza wokół siebie aurę tajemniczości, nie stroni od drobnych kłamstw i manipulacji słowem. Lubi towarzystwo pięknych kocic i rozmowy o niczym, rozwija wówczas skrzydła i czuje się jak w swoim żywiole. Życie traktuje z przymrużeniem oka i mało co bierze na poważnie.
Może warto, może nie warto. Póki co zdecydował, że po prostu poczeka jeszcze przez chwilę nim w końcu da sobie spokój. Powoli trafiał go szlag, jednak nie oznaczało to, że zamierzał tak po prostu rezygnować. No dalej. I tak spędził tu wystarczająco dużo czasu, więc jak posterczy jeszcze przez kwadrans na pewno niczego to nie zmieni. Dlatego też wyprostował grzbiet, zrobił kółko głową raz z lewo, raz w prawo by rozruszać zastane mięśnie, po czym po cichym sapnięciu, a potem pociągnięciu nosem znów kontynuował leniwe wypatrywanie rybek. No weźcie, nie wygłupiajcie się.
if itook youeverywhere, thenwell, youwouldn't knowhow to walk
if i spokeon yourbehalf,then well,you wouldn'tknow how totalk if igave youeverythingand everythingis what ibought
icantake it allback, i nevercared'bout whatyou thought
Ależ proszę pana, nie ma co się denerwować. Cierpliwość jest cnotą, jak to mówią, warto poczekać. I faktycznie, opłacało się. Do Głogowego Cienia już po kilku uderzeniach serca od ponownej próby złapania czegokolwiek podpłynęła rybka. Nie była mała, ale duża właściwie też nie. Ot, zwykły jazgarz. Szkoda byłoby zmarnować szansę, zwłaszcza że nie wiadomo, czy w najbliższym czasie kocur dostanie od Gwiezdnego Klanu kolejną.
Nie rzuca się w oczy. Jest kocurem średniego wzrostu o dość lekkiej budowie ciała, co nadrabia półdługą sierścią; najdłuższa jest na szyi gdzie tworzy kryzę, brzuchu i ogonie, ale również u nasady szczęki i na policzkach, łokciach i udach; dłuższy kosmyk na jego potylicy często lekko odstaje. Jego kruczoczarna szata nie jest szczególnie gęsta, przypomina nieco pióra; jest też często niedokładnie ułożona bądź wyczesana jedynie w połowie, gdyż stracił zainteresowanie w trakcie pielęgnacji. Biel pojawia się na jego pysku, skąd spływa na szyję, pierś i brzuch, białe ma również przednie łapy od palców po nadgarstki i tylne - aż po kolana. Głowę ma kwadratową, oczy stosunkowo wąskie, o barwie bladej żółci. Różowy nos okolony długimi, białymi wąsami jakie wywijają się ku dołowi.
Cechuje go dość lekkie podejście do życia; nie ma szczególnie wygórowanych ambicji i zadowala się tym, że płynie z prądem. Oportunista, który zawsze ocenia sens swoich poczynań oraz ewentualny zysk z podjętej akcji. Wolny duch, elastyczny i szybko przystosowujący się do zmian. Nie lubi się wysilać, ma stosunkowo słomiany zapał i jest wybitnie energooszczędny. Nie dla niego długie patrole i polowania, choć lubi się włóczyć samotnie, daleko poza ziemie swojego klanu. Nie czuje się szczególnie przywiązany ani do ziemi, ani do zasad, ani do kotów; ignoruje większość poleceń jeżeli nie widzi w nich zysku dla samego siebie. Z lubością nurza się we własnym cynizmie i nie stroni od pełnych kpiny uśmiechów; roztacza wokół siebie aurę tajemniczości, nie stroni od drobnych kłamstw i manipulacji słowem. Lubi towarzystwo pięknych kocic i rozmowy o niczym, rozwija wówczas skrzydła i czuje się jak w swoim żywiole. Życie traktuje z przymrużeniem oka i mało co bierze na poważnie.
O słodki Gwiezdny Klanie, co to za łaska spłynęła na niego, niewiernego. Widok jazgarza tak cieszył oko, że Głóg prawie doszedł do stanu ekstazy. Tylko że nie, bo na zewnątrz nie drgnął mu nawet wąs. Zamiast tego upewnił się, że nie rzuca cienia na wodę, a jego ogon luźno kołysze się w toni wody, zachęcająco wijąc się jak jakiś robaczek czy co tam te rybki jedzą, nieistotne. Z uniesioną łapą zawisł ponad taflą wody, w bezruchu oczekując na odpowiedni moment, aż ryba podpłynie do niego na odpowiednią odległość. A wtedy dopiero, wysuwając pazury z pochewek białych, kosmatych łap, uderzył pod kątem mącąc względnie spokojne lustro wody, chcąc pazurami zahaczyć o łuski bądź pokrywy skrzelowe ryby i tym sposobem wyrzucić ją na brzeg, by tam ją sprawnie uśmiercić.
if itook youeverywhere, thenwell, youwouldn't knowhow to walk
if i spokeon yourbehalf,then well,you wouldn'tknow how totalk if igave youeverythingand everythingis what ibought
icantake it allback, i nevercared'bout whatyou thought
Opłacało się czekać? Ależ oczywiście! Głogowy Cień, można już powiedzieć że doświadczony wojownik, nie miał najmniejszego problemu ze złapaniem rybki. Czekał na nią tak długo, a tutaj nawet nie zdążył mrugnąć i pyk, trup. Rybka złapana, martwa, gotowa do spożycia. Pytanie brzmi - co dalej? Kocur nadal będzie liczył na łaskę Gwiezdnych, czy jednak zdecyduje się wrócić do obozu?
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Nie rzuca się w oczy. Jest kocurem średniego wzrostu o dość lekkiej budowie ciała, co nadrabia półdługą sierścią; najdłuższa jest na szyi gdzie tworzy kryzę, brzuchu i ogonie, ale również u nasady szczęki i na policzkach, łokciach i udach; dłuższy kosmyk na jego potylicy często lekko odstaje. Jego kruczoczarna szata nie jest szczególnie gęsta, przypomina nieco pióra; jest też często niedokładnie ułożona bądź wyczesana jedynie w połowie, gdyż stracił zainteresowanie w trakcie pielęgnacji. Biel pojawia się na jego pysku, skąd spływa na szyję, pierś i brzuch, białe ma również przednie łapy od palców po nadgarstki i tylne - aż po kolana. Głowę ma kwadratową, oczy stosunkowo wąskie, o barwie bladej żółci. Różowy nos okolony długimi, białymi wąsami jakie wywijają się ku dołowi.
Cechuje go dość lekkie podejście do życia; nie ma szczególnie wygórowanych ambicji i zadowala się tym, że płynie z prądem. Oportunista, który zawsze ocenia sens swoich poczynań oraz ewentualny zysk z podjętej akcji. Wolny duch, elastyczny i szybko przystosowujący się do zmian. Nie lubi się wysilać, ma stosunkowo słomiany zapał i jest wybitnie energooszczędny. Nie dla niego długie patrole i polowania, choć lubi się włóczyć samotnie, daleko poza ziemie swojego klanu. Nie czuje się szczególnie przywiązany ani do ziemi, ani do zasad, ani do kotów; ignoruje większość poleceń jeżeli nie widzi w nich zysku dla samego siebie. Z lubością nurza się we własnym cynizmie i nie stroni od pełnych kpiny uśmiechów; roztacza wokół siebie aurę tajemniczości, nie stroni od drobnych kłamstw i manipulacji słowem. Lubi towarzystwo pięknych kocic i rozmowy o niczym, rozwija wówczas skrzydła i czuje się jak w swoim żywiole. Życie traktuje z przymrużeniem oka i mało co bierze na poważnie.
Co dalej? Nic? Otrząsnął sierść i oblizał mokry pysk, patrząc krzywo na uśmierconą rybę pod łapami. Starczy tego dobrego, wystarczająco dużo czasu już zmarnował siedząc nad rzeką i gapiąc się w wodę, by mieć z tego tylko dwie małe ryby. To całkowicie wyczerpało pokłady cierpliwości, a teraz przynajmniej miał coś, z czym mógł wrócić do obozu i legalnie się obijać, bo przecież przyniósł zwierzynę. Żyły sobie dla tej ryby wypruwał, krew wylewał. I teraz nie mógł na nią patrzeć, bo aż mu się robiło niedobrze.
Chwycił ją więc za płetwę ogonową w pysk i, ociekając wodą, ruszył niespiesznym, nierównym krokiem w stronę obozu.
zt [size=59]dzięki!
if itook youeverywhere, thenwell, youwouldn't knowhow to walk
if i spokeon yourbehalf,then well,you wouldn'tknow how totalk if igave youeverythingand everythingis what ibought
icantake it allback, i nevercared'bout whatyou thought
Wyrosła, co można stwierdzić na pierwszy rzut oka. Jest znacznie wyższa, wychodzi nieco ponad średnią w jej klanie. Do tego jest raczej masywna - długa wędrówka w poszukiwaniu nowych terenów sprawiła, że już dłużej nie jest patyczakiem i może się poszczycić pewnym umięśnieniem. Ma dość długie, szorstkie i czarne jak smoła futro. Również jej nos jest czarny, jej ślepia natomiast są złote i wręcz błyszczące.
Jak zawsze w tym wieku - nie można jeszcze zbyt wiele powiedzieć. Próbuje być poważna, lecz nie zawsze jej to wychodzi, a do tego ma coś w rodzaju swojej "dumy" przez co czasem się napuszy. Może się też napuszyć z zawstydzenia albo smutku - ogólnie łatwo wywołać u niej taką reakcję. Nie jest jakaś miła ani tym bardziej wredna. Można ją umieścić jako neutralną z przechyłem na "nie bycie wredną".
***
Polowania były normalnością chyba dla wszystkich kotów, które nie żyły z dwunogami. Właśnie dlatego tutaj mamy bardzo fajny patrol łowieckim, w którym była też Sztormowa Łapa, a razem z nią Kukułczy Puch - w mniemaniu czarnej córki Paproci było to imię naprawdę przeurocze i liczyła na dostanie czegoś równie ładnego na swojej ceremonii - oraz Cicha Łapa, który w swojej karierze ciągłych zmian mentorów dał radę nauczyć się polować. To, jak powstała ta śmieszna grupka, było lepiej pozostawić do interpretacji i skupić się na tym, że w trójkę mieli mniejszą szansę na wrócenie do obozu w kawałkach, bo jakiś większy drapieżnik na nich wpadł. Wybrali się w okolice Kamienistego Brzegu i tam też Sztorm się nieco od nich oddaliła, chcąc zacząć szukać jakiejś zwierzyny. Upewniła się, że idzie pod wiatr, na ugiętych łapach, ze ściszonym oddechem i uważała na to, co ma pod nogami. Przeniosła ciężar ciała na tylne, łapy, brzuchem nie szurała po ziemi, a ogon był równo z ciałem. Wyczuliła zmysły i tak ruszyła przed siebie, szukając czegoś, co mogła przynieść na stos.
//kuku i cichy
<table><td></td><td>.i'm.xxn o tx..xt h a tx..xo l d... young,..butx..i'm..not..that..bold andi don'tthinktheworldis sold i'm..just..doing..what..we're..told</td></table>
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Trochę dziwnie się złożyło to prawda. W końcu Kukułka pójdźe na polowanie z Sztormową Łapą i Cichą Łapą. Dwaj terminatorzy. Jeden wojownik. Jednak nie ma się co martwić. Najbardziej się cieszyła, że Cicha Łapa idze z nią. Myślała, że nie będzie chciał kiedykolwiek iść z Kukułką na polowanie a tutaj taka miła niespodzianka! Uśmiechała się szeroko. Posłała uśmiech czarnej kotce a ona powędrowała w określone miejsce. Popatrzyła się na cichego lekko zmieszana. Jednak cały czas miała piękny uśmiech wymalowany na pyszczku. - Powodzenia Cichy. Wołaj jak coś... - powiedziała zciszonym głosem i ona sama powędrowała gdzieś dalej by skupić się na polowaniu. Przyjęła postawę. Ugięła Łapy, ogon na równi z grzbietem i głową... Nie haczyła brzuchem o podłoże. Wszystko było w normie. Zaczęła powoli się skradać i próbować coś wyczuć.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Kocur zdecydowanie przypomina Zakurza. Ma trójkątne, duże uszy, garbaty nos i długi, cienki ogon. Jednak jego czekoladowa sierść, choć równie jednolita jak u ojca, w wielu miejscach odstaje od ciała i jest matowa. Brak mu również gracji i elegancji, z którą poruszał się liliowy kocur. Odróżniają go też białe znaczenia, które nierównomiernie pokrywają jego mordkę, szyję, brzuch, łapy i spód złamanego przy końcówce ogona. Po obu stronach różowego nosa znajdują się splątane wąsy, zaś nad nim lekko skośne oczy o barwie złoto-zielonej. Znakiem rozpoznawczym łaciatego kocura są blizny, których w trakcie pobytu poza klanem nabył jeszcze więcej, a także wzrost. Jest jednym z najwyższych kotów w klanach.
Depresyjny, nerwowy i wycofany, ale w środku przejmujący się innymi kotami kocur.
Kamienisty Brzeg nie był zbyt przyjemnym miejscem dla kocich łap, dlatego Mały Liść przeszedł przez niego jak najszybciej, aż znalazł się na trawie. Normalnie by mu to aż tak nie przeszkadzało, ale i tak nie zamierzał się tu zatrzymywać po przekroczeniu Bobrowej Tamy. Potrzebował po prostu pobyć z dala od współklanowiczów. Im cieplej było, tym trudniej mu było przebywać w obozie. Na szczęście zaczął jeść więcej, więc miał nieco sił na chodzenie. Gorzej było ze spaniem, ale zdążył się już przyzwyczaić do ciągłego zmęczenia i wrażenia, jakby jego mięśnie były wypełnione czymś ciężkim. Szedł więc przed siebie, wzdłuż granicy z Klanem Gromu, wbijając wzrok w podłoże i okazjonalnie przesuwając nim po okolicy. Jego sierść była w nieco lepszym stanie niż normalnie, i choć wciąż daleko było jej do ideału, zawsze to był jakiś postęp. Przynajmniej nie musiał się wstydzić, że źle pachniał albo wyglądał, jakby ktoś go dopiero co wyciągnął psu z gardła. Łaciaty kocur westchnął cicho, zaraz jednak drgnął na całym ciele, słysząc nagły dźwięk. Jego spojrzenie natychmiast opadło na wronę, która właśnie wzbiła się w powietrze, spłoszona jego obecnością. Machnął ogonem i wypuścił powoli powietrze przez nos, próbując uspokoić swoje zdecydowanie za szybko bijące serce, po czym kontynuował swoją przechadzkę.
//lampart. uvu
x
x x
- ̗̀ ✿. ̖́- na zakrętachs m u t k uw biegutychwydarzeń jakmogliśmysiętak szybkopo prostuzestarzeć każdy t y l k ogorzkosamsiebiep r z e k l i n a zestarzałem siępo cichu.................................... ....................................trudno towytrzymaćjest
bijenamzaklęty dzwon w święconejwodzie...... ........palcebrudnychrąk bliżejpodszedł podnaszpróg zimnyod śmierciduch
niektórzyz nasżyciemjużzmęczeni jak staliśmyrazem............................. ..................................tak leżymypodzieleni jedni poszliw prawolub zostaliwmiejscu drudzycałkiemw lewoinni zaśs t a n ę l i
≡w przejściu≡
x
✿czasem tylkozerkamyza siebieu k r a d k i e m...................... ...................i to co nasbardzo boliżyje w nasnajbardziejwiem✿ xxx
Jest wyjątkowo zgrabna i elegancka w ruchach, które potrafi skoordynować tak, by uzyskać zniewalający efekt, podkreślający atuty. Jest nieco wyższa od przeciętnych kotów, dzięki czemu może robić to, co wyjątkowo jej się podoba - patrzeć na innych z góry, nie nadwyrężając wątłego karku, za którym znajdują się delikatne, niewieście barki. Jej ciało o idealnych, wzorcowych wręcz proporcjach okryte jest krótkim, kremowomlecznym futerkiem o miękkiej teksturze, które na całym tułowiu pokrywają ciemnobrązowe cętki o nieregularnych kształtach, natomiast na łapach i pysku przepasają pręgi, ciemniejące na końcach. Między jej tylnymi łapami natomiast rozlana jest śnieżnobiała plama, która dalej ciągnie się przez podbrzusze pod postacią cienkiego pasma, które na pierwszy rzut oka ciężko jest jakkolwiek dostrzec. Duże ślepia natomiast są koloru mroźnego błękitu.
Niegdyś każda niesprawiedliwość, nawet ta wymierzona wobec obcych, bodła ją w moralność, a teraz? Jest zobojętniała na czyjąś krzywdę i pogrążona w nieczułej apatii. Żywe serce, ze względu na przebytą drogę i doświadczenia, zamieniło się w kanciastą skałę, skutą dodatkowo grubą warstwą lodu, co by przebicie się do uschniętego wnętrza nie było za łatwe. Córka Kolorowego Wiatru zdecydowanie wydoroślała i nie widać w niej praktycznie żadnych pokładów dawnej buntowniczości oraz młodzieńczego zapału do wykazania się przez przyjaciółmi. Jest chłodna, niezwykle zdystansowana i obiektywna, a każdą informację przetrawia kilka razy, nim podejmie decyzję, by przypadkiem nie popełnić żadnego błędu przeszłości. Ma w sobie pokłady surowego wigoru i wymaga od kotów znacznie więcej, niż dotychczas (...)
Pszenica [KG], Jesionowa Łapa [GK]
Upycham to w czaso sprzed siedliska, jbc.
Znowu wylazła tak daleko od obozu, jak tylko się dało, bo ubzdurała sobie, że może, więc co za problem? Gdyby ktoś kiedyś powiedział jej, że jako matka powinna spędzać dziewięćdziesiąt dziewięć, o ile nie sto procent swojego czasu w obozie, zapewne zaczęłaby się głośno śmiać i skończyła, zauważając z chmurki swoje wykrzywione ciało, leżące martwo nieopodal Grzmiącej Rzeki. Co za przyjemna śmierć.
Nie rozmyślała jednakże o tym, mknąc nieopodal brzegu spokojnej, jak na dzisiejszy dzień, rzeki. Przyglądała drzewom, niecierpliwie wyczekując pierwszych liści, bowiem to będzie pierwszy raz, kiedy w swoim życiu obejrzy pełne, okrągłe, szeleszczące na wietrze korony. Nie mogła się już doczekać wskoczenia na jeden z czterech dębów, rosnących pośrodku kociego lasu, gdzie mogłaby ukryć się przed wszystkim. Zaczepnym okiem intruzów, deszczem, słońcem, ulewą. Westchnęła cicho i nim zdążyła się zorientować, była już na granicy z klanem rzeki, o czym poinformował ją rozpościerający się nieopodal Kamienisty Brzeg i... spacerujący po nim wysoki, szczupły kot. Wesołym truchtem podbiegła bliżej, choć on nie wyglądał na szczególnie zadowolonego z życia. - Dzień doberek! - rzuciła radośnie, uśmiechając się do dużo starszego dryblasa - Jak tam patrol? Coś się stało? Ryby uciekły? - no, musiał być jakiś powód tej zwieszonej głowy, która chłonęła jedynie szarość podłoża i przebierające łapy, zamiast zwrócić uwagę na kolory rosnących dookoła kwiatów.
✦ ✦ ✦ go ahead,you'vetakenmedownnow giveme,giveme,giveme,givemewhatyoudon't know go ahead,.,,.,.takeme alloutnow get this,get thisintoyourgame
Kocur zdecydowanie przypomina Zakurza. Ma trójkątne, duże uszy, garbaty nos i długi, cienki ogon. Jednak jego czekoladowa sierść, choć równie jednolita jak u ojca, w wielu miejscach odstaje od ciała i jest matowa. Brak mu również gracji i elegancji, z którą poruszał się liliowy kocur. Odróżniają go też białe znaczenia, które nierównomiernie pokrywają jego mordkę, szyję, brzuch, łapy i spód złamanego przy końcówce ogona. Po obu stronach różowego nosa znajdują się splątane wąsy, zaś nad nim lekko skośne oczy o barwie złoto-zielonej. Znakiem rozpoznawczym łaciatego kocura są blizny, których w trakcie pobytu poza klanem nabył jeszcze więcej, a także wzrost. Jest jednym z najwyższych kotów w klanach.
Depresyjny, nerwowy i wycofany, ale w środku przejmujący się innymi kotami kocur.
Przez mini-zawał, który chwilę temu zafundowała mu wrona, Mały Liść podświadomie stał się nieco ostrożniejszy, dzięki czemu usłyszał kroki nadbiegającej Gromiaczki. W pierwszej chwili znów się spłoszył, jednak zamiast uciekać stanął w miejscu. Nieznajoma kotka nie wyglądała na wrogo nastawioną, na dodatek była stosunkowo młoda. No i... głupio byłoby tak rzucić się do biegu, skoro ta nie pędziła na niego niczym wściekły pies, a zaledwie podbiegła truchtem. Łaciaty kocur miał ochotę przeciągnąć łapą po swoim pysku. Za dużo stresu, za dużo niepewności, za dużo wszystkiego. Wciąż jednak lepiej niż w obozie pełnym kotów, a przynajmniej tak mu się wydawało. Właściwie to sam już niczego nie był pewien. Przestąpił z łapy na łapę i zakołysał niespokojnie ogonem, zerkając w okolice jasnej sylwetki.
- Umm... n- nie, nie uciekły - bąknął niezręcznie, przenosząc spojrzenie na podłoże przed swoimi łapami. - Nie patrol... tylko spacer. A ty? - odbił pytanie, wymuszając lekki uśmiech, który zdecydowanie bardziej przypominał zakłopotany, bliżej nieokreślony grymas.
Gwiezdny Klanie, kiedy on zaczął zachowywać się w taki sposób? Dziś był wyjątkowo świadom tego co robił, i to sprawiało mu niemal fizyczny ból. Z drugiej strony nie była to u niego żadna nowość, w końcu od kociaka był chorobliwie nieśmiały i niepewny siebie. Po prostu tego dnia zauważał to trochę bardziej niż zwykle. Kotka jednak nie wydawała się negatywnie nastawiona, dlatego uniósł ostrożne spojrzenie i zawiesił je w przestrzeni obok niej, choć przyszło mu to z dużym trudem, bo patrzenie w ziemię było zdecydowanie łatwiejsze.
x
x x
- ̗̀ ✿. ̖́- na zakrętachs m u t k uw biegutychwydarzeń jakmogliśmysiętak szybkopo prostuzestarzeć każdy t y l k ogorzkosamsiebiep r z e k l i n a zestarzałem siępo cichu.................................... ....................................trudno towytrzymaćjest
bijenamzaklęty dzwon w święconejwodzie...... ........palcebrudnychrąk bliżejpodszedł podnaszpróg zimnyod śmierciduch
niektórzyz nasżyciemjużzmęczeni jak staliśmyrazem............................. ..................................tak leżymypodzieleni jedni poszliw prawolub zostaliwmiejscu drudzycałkiemw lewoinni zaśs t a n ę l i
≡w przejściu≡
x
✿czasem tylkozerkamyza siebieu k r a d k i e m...................... ...................i to co nasbardzo boliżyje w nasnajbardziejwiem✿ xxx
Jest wyjątkowo zgrabna i elegancka w ruchach, które potrafi skoordynować tak, by uzyskać zniewalający efekt, podkreślający atuty. Jest nieco wyższa od przeciętnych kotów, dzięki czemu może robić to, co wyjątkowo jej się podoba - patrzeć na innych z góry, nie nadwyrężając wątłego karku, za którym znajdują się delikatne, niewieście barki. Jej ciało o idealnych, wzorcowych wręcz proporcjach okryte jest krótkim, kremowomlecznym futerkiem o miękkiej teksturze, które na całym tułowiu pokrywają ciemnobrązowe cętki o nieregularnych kształtach, natomiast na łapach i pysku przepasają pręgi, ciemniejące na końcach. Między jej tylnymi łapami natomiast rozlana jest śnieżnobiała plama, która dalej ciągnie się przez podbrzusze pod postacią cienkiego pasma, które na pierwszy rzut oka ciężko jest jakkolwiek dostrzec. Duże ślepia natomiast są koloru mroźnego błękitu.
Niegdyś każda niesprawiedliwość, nawet ta wymierzona wobec obcych, bodła ją w moralność, a teraz? Jest zobojętniała na czyjąś krzywdę i pogrążona w nieczułej apatii. Żywe serce, ze względu na przebytą drogę i doświadczenia, zamieniło się w kanciastą skałę, skutą dodatkowo grubą warstwą lodu, co by przebicie się do uschniętego wnętrza nie było za łatwe. Córka Kolorowego Wiatru zdecydowanie wydoroślała i nie widać w niej praktycznie żadnych pokładów dawnej buntowniczości oraz młodzieńczego zapału do wykazania się przez przyjaciółmi. Jest chłodna, niezwykle zdystansowana i obiektywna, a każdą informację przetrawia kilka razy, nim podejmie decyzję, by przypadkiem nie popełnić żadnego błędu przeszłości. Ma w sobie pokłady surowego wigoru i wymaga od kotów znacznie więcej, niż dotychczas (...)
Pszenica [KG], Jesionowa Łapa [GK]
Zamrugała, patrząc na rzecznego Wojownika w lekkim zdezorientowaniu. Hej, no co on taki? Wstydzi się? No przecież go nie zje. Nie byłaby w stanie pochłonąć czegoś tak wielkiego. Postąpiła krok do przodu, starając się wyłapać jego spojrzenie, ale to ciągle gdzieś uciekało. - Ah, spacer! To dlaczego idziesz z głową przylepioną do ziemi, mm? Patrz, jak ładnie drzewa kwitną! I jak rodzą liście! O, albo spójrz na tego kwiatuszka - odchyliła łapę, pokazując mu białą, małą stokrotkę, która jeszcze nie do końca otworzyła swoje płatki - Chcesz? Mogę ci dać. Wiesz, wyglądałbyś uroczo, gdyby ci go wsadzić za ucho - bardzo bardzo bardzo duże ucho! Uśmiechnęła się lekko, przenosząc spojrzenie na nos Wojownika. - Ja? No... umm... - przestąpiła z łapy na łapę - Ja też na spacerze, ale wiesz, tak między nami... - zbliżyła się do kota, obniżając lekko głos, by nie mówić za głośno. Czas na knucie - To chyba nie powinno mnie tu być, bo jak się dowiedzą to będą kłopoty, więc no... To taka tajemnica, między nami! Nie wygadaj się nikomu - puściła mu oczko w niewinny sposób, taki, który był przypieczętowaniem tego sekretu, jaki właśnie się z nim podzieliła.
✦ ✦ ✦ go ahead,you'vetakenmedownnow giveme,giveme,giveme,givemewhatyoudon't know go ahead,.,,.,.takeme alloutnow get this,get thisintoyourgame
Kocur zdecydowanie przypomina Zakurza. Ma trójkątne, duże uszy, garbaty nos i długi, cienki ogon. Jednak jego czekoladowa sierść, choć równie jednolita jak u ojca, w wielu miejscach odstaje od ciała i jest matowa. Brak mu również gracji i elegancji, z którą poruszał się liliowy kocur. Odróżniają go też białe znaczenia, które nierównomiernie pokrywają jego mordkę, szyję, brzuch, łapy i spód złamanego przy końcówce ogona. Po obu stronach różowego nosa znajdują się splątane wąsy, zaś nad nim lekko skośne oczy o barwie złoto-zielonej. Znakiem rozpoznawczym łaciatego kocura są blizny, których w trakcie pobytu poza klanem nabył jeszcze więcej, a także wzrost. Jest jednym z najwyższych kotów w klanach.
Depresyjny, nerwowy i wycofany, ale w środku przejmujący się innymi kotami kocur.
Reakcja kotki wprawiła Małego Liścia w jeszcze większe zakłopotanie, a następnie także lekkie osłupienie, bo nie spodziewał się słów, które padły z jej pyszczka. Gdyby nie sierść pokrywająca jego skórę, zrobiłby się w tej chwili cały czerwony na mordce. Nigdy nie uważał siebie za szczególnie uroczego i wątpił, aby jeden kwiatek to zmienił, ale pierwszy raz usłyszał coś takiego od innego kota, dlatego przez chwilę nie był w stanie w ogóle zebrać myśli.
- N- nie trzeba, niech sobie rośnie. - Mimo wszystko uśmiechnął się nieśmiało, czując przyjemne ciepło rozlewające się po jego klatce piersiowej.
Kolejna część wypowiedzi kotki przywróciła na jego mordkę zakłopotany wyraz, jednak nie mógł nic zrobić, bo nawet gdyby chciał komuś wygadać, to... komu? Niby mógł podejść do losowego patrolu Gromiaków, ale z drugiej strony nie chciał sprawiać kłopotów młodszej kotce. Nie wyglądała na kogoś, kto mógłby zrobić coś bardzo złego, na dodatek nie była aż tak młoda, więc trochę rozsądku musiała mieć... Łaciaty wojownik szybko zepchnął te przemyślenia na bok.
- Umm... w porządku. A- a co się stało, że możesz mieć kłopoty? - dopytał z ciekawości wymieszanej z lekkim zmartwieniem, bo Gromiaczka wydawała się być bardzo miła, i byłoby przykro, gdyby spotkały ją jakieś poważne problemy.
x
x x
- ̗̀ ✿. ̖́- na zakrętachs m u t k uw biegutychwydarzeń jakmogliśmysiętak szybkopo prostuzestarzeć każdy t y l k ogorzkosamsiebiep r z e k l i n a zestarzałem siępo cichu.................................... ....................................trudno towytrzymaćjest
bijenamzaklęty dzwon w święconejwodzie...... ........palcebrudnychrąk bliżejpodszedł podnaszpróg zimnyod śmierciduch
niektórzyz nasżyciemjużzmęczeni jak staliśmyrazem............................. ..................................tak leżymypodzieleni jedni poszliw prawolub zostaliwmiejscu drudzycałkiemw lewoinni zaśs t a n ę l i
≡w przejściu≡
x
✿czasem tylkozerkamyza siebieu k r a d k i e m...................... ...................i to co nasbardzo boliżyje w nasnajbardziejwiem✿ xxx
Kocur zdecydowanie wysoki i masywnej budowy, góruje gabarytami nad większością swoich współklanowiczów, za wyjątkiem tych najbardziej okazałych jak między innymi sama Czerwona Gwiazda czy jego bracia. Gęste długie futro o ciemno-szaro-niebieskim odcieniu potęguje to wrażenie. Jego głowa jest kanciasta, sprawiająca wrażenie trójkątnej w profilu, jednak jej ostre rysy są załagodzone przez łagodnie opadające za sprawą grawitacji długie futro na polikach i pod uszami. Same uszy są charakterystycznie długie, z pędzelkami na czubkach. Ma długie łapy, choć nie sprawiają one wrażenia patykowatych - wręcz przeciwnie można zauważyć delikatnie zaznaczone pod skórą silne mięśnie. Na palcach wszystkich czterech łap futro przybiera kolor biały, tak samo jak na górnej szczęce jego pyska, gdzie znaczenie zwęża się by zaniknąć między oliwkowo zielonymi oczyma kocura, oraz pod szyją, gdzie białe znaczenie uformowane jest w trójkąt, niczym kołnierzyk.
Odzyskał pogodny temperament - lubi się pośmiać, czy po prostu pobawić jak za dawnych czasów gdy był młodszy. Zupełnie mu nie przeszkadza spędzanie większej ilości czasu z podrostkami z chruśniaka i pomaganie od czasu do czasu matkom w zajmowaniu się nimi. Wie jednak kiedy należy być poważnym i że to co musi być zrobione dla klanu nie będzie czekać - pilnie więc wypełnia wszystkie obowiązki i wynosi z tego satysfakcję - choć trzeba przyznać, przy zgłaszaniu się na patrole wykazuje silną preferencję na polowania ponad patrole graniczne. Lubi zdecydowaną większość współklanowiczów i woli podchodzić do kotów przyjaźnie niż zakładać negatywne rzeczy na ich temat, jeśli jednak spotka się z nieuzasadnioną, jego zdaniem, wrogością do jego osoby, nie próbuje na siłę zmieniać opinii takiego kota - nie lubi się bowiem płaszczyć przed innymi. Jest pewny swojej wartości i dumny ze swojego pochodzenia (a w każdym razie tego o którym wie) - jednak, a także dlatego nie czuje potrzeby akcentowania swojej wyższości nad każdym kotem którego spotka - no chyba że ten kot jest z innego klanu, takim trzeba zawsze pokazać gdzie jest ich miejsce i że Klan Rzeki nie będzie sobie pozwalał pluć pod łapy. Nie czuje obecnie potrzeby głębszego poznawania kotów spoza rzeki czy przejmowania ich losem. Ważne jest dla niego aby koty z jego klanu żyły dobrze, na ile może im w tym pomóc. Ponadto, zaczyna budzić się w nim silna ambicja, aby dorównać tym kotom które najbardziej podziwia
Bogatka [S]
Burzowa Łapa... cóż, nudził się w przerwie między treningami. Dołączył więc do patrolu łowczego z Ostowym Kolcem i Ciemną Łapą. Rozdzielili się wcześniej by przeszukać więcej terenu. Tak się akurat złożyło że przechodził między kępami traw za którymi dalej znajdował się kamienisty brzeg rzeki. Nie spojrzał by się nawet w tamtą stronę, bo i po co, nie żeby na gołych skałach miała sobie siedzieć jakaś piszczka - piszczki wiedziały lepiej że trzeba się kryć - jednak coś zwróciło jego uwagę i zmusiło do obejrzenia się. Wiatr delikatnie zawiał i do jego nozdrzy doszedł zapach kota... a właściwie kotki, której nie znał i na pewno nie pachniała jak rzeczna... łącznie ze znajomym mu z obozu zapachem jednego z wojowników. Czyżby intruz na terenie klanu i wojownik zaraz miał się nim, zgodnie z kodeksem, zająć i przegnać go?
Ciekawy rozwoju akcji Burza wynurzył cicho łebek spomiędzy gęstej, świeżo zielonej kępy trawy, i zaczął patrzeć na to co dwa koty widoczne dość wyraźnie na brzegu zrobią. Jednak oczekiwania widowiskowego pokazu siły klanu rzeki i stanowczości do intruzów... nie zostały zaspokojone. Co to miało być? Czy ten wojownik, jak mu tam było (w sumie rzadko go widywał w obozie i nie zapamiętał imienia) tak po prostu sobie rozmawiał z tą kotką z innego klanu? Dźwięki które dochodziły do jego uszu ze strony dwójki były zdecydowanie przyjazne w tonie. Położył po sobie uszy. Przecież to łamanie kodeksu w biały dzień, żeby sobie ucinać pogawędki z intruzami na terenie własnego klanu zamiast ich przepędzać. Nie wspominając już o tym jak bardzo łamał kodeks intruz. A przecież jeszcze poprzedniego dnia mistrzyni wyłożyła mu kodeks bardzo dokładnie. Nie było w nim mowy o tym żeby taka sytuacja miała prawo istnieć.
Syn Deszczowej Łapy położył uszy po sobie i zjeżył sierść. Ktoś musiał się o tym dowiedzieć. I ten intruz nie miał prawa tu zostać. I on tego dopilnuje. Jak pomyślał tak postąpił, wstał na równe łapy, uniósł wysoko ogon i zjeżył sierść, by wydawać się większym, choć do małych ani chudych i tak nie należał. Pewnym, wręcz agresywnym krokiem podszedł do dwójki kotów, ze spojrzeniem utkwionym w Lamparcią. Zanim jeszcze zatrzymał się przed nią, z daleka rzucił podniesionym głosem.
-EJ! Ty nie jesteś z rzeki. Wracaj skąd przyszłaś, to są tereny naszego klanu! - A zanim zdążył dokończyć wypowiedź, znalazł się już przy boku chudego wojownika. Przy okazji zapewne wstąpił między nią a tego dziwnego wojownika który wyraźnie nie spełniał swoich obowiązków na tyle żeby terminator poczuł się zobowiązany wypełnić je za niego.
-Czemu nie wyganiasz tego intruza? - Tu zwrócił wzrok na Małego Liścia, choć poddenerwowanym, to już nie agresywnym tonem pytając się go co się tu odstawia.
Jest wyjątkowo zgrabna i elegancka w ruchach, które potrafi skoordynować tak, by uzyskać zniewalający efekt, podkreślający atuty. Jest nieco wyższa od przeciętnych kotów, dzięki czemu może robić to, co wyjątkowo jej się podoba - patrzeć na innych z góry, nie nadwyrężając wątłego karku, za którym znajdują się delikatne, niewieście barki. Jej ciało o idealnych, wzorcowych wręcz proporcjach okryte jest krótkim, kremowomlecznym futerkiem o miękkiej teksturze, które na całym tułowiu pokrywają ciemnobrązowe cętki o nieregularnych kształtach, natomiast na łapach i pysku przepasają pręgi, ciemniejące na końcach. Między jej tylnymi łapami natomiast rozlana jest śnieżnobiała plama, która dalej ciągnie się przez podbrzusze pod postacią cienkiego pasma, które na pierwszy rzut oka ciężko jest jakkolwiek dostrzec. Duże ślepia natomiast są koloru mroźnego błękitu.
Niegdyś każda niesprawiedliwość, nawet ta wymierzona wobec obcych, bodła ją w moralność, a teraz? Jest zobojętniała na czyjąś krzywdę i pogrążona w nieczułej apatii. Żywe serce, ze względu na przebytą drogę i doświadczenia, zamieniło się w kanciastą skałę, skutą dodatkowo grubą warstwą lodu, co by przebicie się do uschniętego wnętrza nie było za łatwe. Córka Kolorowego Wiatru zdecydowanie wydoroślała i nie widać w niej praktycznie żadnych pokładów dawnej buntowniczości oraz młodzieńczego zapału do wykazania się przez przyjaciółmi. Jest chłodna, niezwykle zdystansowana i obiektywna, a każdą informację przetrawia kilka razy, nim podejmie decyzję, by przypadkiem nie popełnić żadnego błędu przeszłości. Ma w sobie pokłady surowego wigoru i wymaga od kotów znacznie więcej, niż dotychczas (...)
Pszenica [KG], Jesionowa Łapa [GK]
Zaśmiała się cicho, próbując rozluźnić atmosferę, która dla czekoladowego ewidentnie nie była zbyt luźna. No, przez coś takiego nie potrafiła się przebić, ale to już nie jej problem i nie ona musi się zmagać z dziwnym dyskomfortem. - Masz rację, niech rośnie - stwierdziła, przyglądając się roślince - Nie ma sensu zabierać jej życia - po to, by ktoś przez chwilę, nim zwiędnie, był piękniejszy. Były na to z pewnością inne i mniej inwazyjne sposoby, które nie niszczyły matki natury i jej tworów. - Wiesz, terminatorzy raczej nie powinni sa- - urwała, patrząc na kupę futra, która parła prosto w jej kierunku. To ci dopiero tupet! Rzuciła pytające spojrzenie w stronę czekoladowego kocura, który powinien w tym momencie zająć się swoim podopiecznym, chyba że obydwoje pragną zaognić konflikt między dwoma klanami - i to z winy rybojadów. - Matka Cię nie nauczyła, że przed otworzeniem jadaczki wypadałoby się przynajmniej przywitać? Co za brak kultury. Niegodny sposób reprezentowania klanu - rzekła, unosząc wyżej podbródek - A poza tym, nie chcę cię rozczarowywać, kwiatuszku, ale to jeszcze nie są tereny WaSzEgO kLaNu, więc to samo mogę powiedzieć do ciebie. Wracaj skąd przyszedłeś i nie wtrącaj się w nieswoją rozmowę - uśmiechnęła się władczo, zastanawiając się nad tym, czego uczą terminatorów w Klanie Rzeki - bo na pewno nie rozkładu granic - Może dlatego, że mam prawo oznaczać granicę i ją patrolować, tak samo jak wy - wyprzedziła wypowiedź wysokiego - Tego też cię nie uczono?
✦ ✦ ✦ go ahead,you'vetakenmedownnow giveme,giveme,giveme,givemewhatyoudon't know go ahead,.,,.,.takeme alloutnow get this,get thisintoyourgame