Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Zaskoczyło ponownie Kukułcza Łape. Ale spokojnie popatrzyła się na kocurka. - Według mnie odpowiednim momentem jest w tedy kiedy jest się już dojrzałym psychicznie i fizycznie. - odparła krótko
Każdy inaczej rosnął. Nikt nie jest taki sam. - Wiem jednak wolałabym skończyć trening. Wolałabym skupić się na jednym potem na drugim. - uśmiechnęła się
Pogubiła by się w tym. Wolała by spokojnie zająć się dziećmi i patrzeć jak rosną. - Dzieci szybko rosną. Nie chciałabym ich zostawiać na kilka godzin same.
Taka była prawda. Kukułcza Łapa była by za bardzo kochającą matką by je zostawić z kimś obcym.
Słysząc pytanie swojego towarzysza chwilę się zatrzymała. Jego ton głosu się zmienił i miał ten głos troszkę nadziei. - Tak można kogoś mieć z poza klanu. Lecz byłabym się. Zdrady lub braku akceptacji po stronie mojego klanu.. - odpowiedziała trochę smutno ale od razu odgoniła smutek
Po co miała by się smucić tym czego niema.
Popatrzyła się w oczy przyjaciela. Widziała zaklopotanie. Nie wiedział co zrobić ze swoim ogonem. Wymachiwał nim w te i spowrotem.
Kolejne pytanie dotarło do ucha Kukułki. - Czy wierze? Hmm.. Chyba tak.
W końcu kiedyś się zauroczyła w pewnym kocie. Było to chwilowe bo następnego dnia nie czuła nic. Kto wie może kogoś pokocha nie tylko na jeden dzień.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
- Podejrzewam, że wtedy trening byłby dostosowany do twoich potrzeb. W końcu, dla każdej matki najważniejsze są kocięta, prawda? - zapytałem niskim tonem, chcąc wybadać powoli teren. Ilość informacji, jaką mogłem pozyskać poglądy na tematy kociąt i rodzicielstwa od kotki, która prawdopodobnie jedynie nad tym myślała, a nie doświadczyła była zatrważająca. Z zadowoleniem mogłem przyjąć fakt, że była otwarta na takie rozmowy i mogłem zdobywać bardzo dużo nowych wiadomości na przeróżne tematy.
- A kto twój trening prowadzi? Może go znam - ponownie zadałem pytanie, siląc się na cichy, krótki chichot oraz aby uśmiechać się lekko, może nieco szarmancko w stronę burej kotki. Ciekawiło mnie, cz trening Kukułki przeprowadza ktoś ważny, bo... Strasznie jej pilnowali. Jeszcze bardziej niż mnie, co było dość ciekawe. Ona pewno nie miała żadnej kary na wychodzenie z obozu, a siedzieli jej na ogonie wszyscy wojownicy, jakby nie wiedzieli, co w tym momencie ze sobą począć.
- Ciekawe... - mruknąłem na jej odpowiedź odnośnie miłości od pierwszego wejrzenia. Ciekaw byłem, ile jeszcze sygnałów musiałem jej dawać, aby zauważyła cokolwiek innego, niż obcego kocura, który prawdopodobnie w ogóle się nią nie zainteresuje. Nie wiedziałem już za bardzo, jakie inne wiadomości podprogowe musiałbym wysyłać, aby zauważyła... Coś więcej.
- Zaraz będę musiał już iść... Zostałem przydzielony do nocnego patrolu, który zaczyna się za niedługo. A o ciebie pewno będą się inni martwić - powiedziałem smutnym głosem, wzdychając na koniec ciężko. Nie podobało mi się, że musiałem rozdzielić się z Kukułką, ale... No, czasami tak trzeba było. Chciałem zrobić jak najlepsze pierwsze wrażenie, aby zapamiętała mnie z najlepszej strony, z jakiej mogłem się zaprezentować. Podszedłem do niej bliżej, obejmując ją jedną łapą i spoglądając w ślepia, mrużąc przy tym swoje.
- Obiecaj mi, że się jeszcze spotkamy.
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce [*] Ojciec: Trawiastooki [*] Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
- Dla każdej matki kocięta są najważniejsze! No może zdarzą się wyjątki.. Ale to bardzo rzadko! - odpowiedziała przy tym sie uśmiechając.
Kukułcza Łapa nie była tym wyjątkiem i gdyby była matką to by się ciągle zajmowała dziećmi.
Kochała małe kociaki i ich słodkie pyszczki!
Słysząc pytanie chwilę się zastanowiła i odpowiedziała. - Jest nim mój wujek i wątpię żebyś kiedyś z nim rozmawiał. - Nie chciała mu mówić kim jest i tak dalej. Warto niektóre rzeczy zostawić dla siebie.
Popatrzyła się na kocurka który głęboko patrzył się na ją samą. Lekko się speszyła. Przez chwilę nie wiedziała co powiedzieć. Serce jej biło bardzo szybko ale próbowała się powoli uspokoić by zaraz tutaj nie zemdleć. - Ta-Tak.. Więc.. Em.. To miłego patrolu.. Mam nadzieję że wszystko pójdzie dobrze i noc będzie spokojna.
Oddała uścisk Iskierka lecz tym razem ten uścisk był taki inny.. Taki przyjemny.. Serce znów zaczęło bić a Kukułka karciła się w myślach. - Obiecuję. - powiedziała nadal w objęciach kocura
Przybliżyła się głową by popatrzyć się bardziej na jego twarz. Polizała go w policzek nie wiedząc czemu. Poprostu coś jej mówiło że musiała to zrobić. - To.. Ten.. Do zobaczenia! - uwolniła się z uścisku i pobiegła w stronę domu.
Jednak miała cały czas w głowie czarno - białego kocura..
/z.t
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Zaśmiałem się jedynie cicho, przyznając jej rację w kwestii matek. Przez moją głowę przemknęło pytanie, co by było, gdyby Zawilcowa Skórka rzeczywiście kochała swoje kocięta. Może wyrósłbym za zupełnie innego kota, takiego samego jak wszyscy inni w klanie? Następnie stał się bezwolnym żołnierzykiem, który ma gnić na swojej randze do śmierci, a nagrodą za swoją lojalność i ciężką pracę otrzymać jedynie skinięcie głową? Gdybym był inny, mógłbym już teraz być pogrzebanym w ziemi, bo na obowiązkowym polowaniu trafiłbym na potężniejszego ode mnie drapieżnika? Albo... Albo byłbym taki sam, jak teraz. Nie odkryłem, z jakiego powodu tak bardzo odstaję od reszty kotów. Być może było to spowodowane wpływem niekorzystnego do rozwoju wyższych uczuć otoczenia, a może... Genami? W końcu Zawilec nie wydawała się czuć wobec mnie nic prócz wychowania mnie, kiedy już mój charakter był ukształtowany, a ojciec pozostawał owiany mgiełką tajemnicy. Zanotowałem w głowie, że Kukułkę szkoli wujek, aby nie mieć potem przykrych konsekwencji tego, że nie słuchał.
Na słowa młodszej koteczki uśmiechnąłem się zadowolony, niczym pełen nadziei na kolejne spotkanie, również przybliżając swój pysk w taki sposób, aby móc spojrzeć jej głęboko w oczy. Niemal stykaliśmy się nosami, więc polizanie w policzek nie było czymś trudnym dla burej rzeczniaczki, a sam odpowiedziałem gestem podobnym, jednak skierowany na czoło Kukułki. Starałem się być ostrożny, ale jednocześnie pewnym swoich ruchów, pozwalając jej się uwolnić z uścisku i pobiec w stronę rodzimych terenów.
- Do zobaczenia, Kukułko! - zawołałem za nią, obserwując jak z gracją przekracza rzekę, próbując zrozumieć, w jaki sposób dostać się na drugi brzeg. Nie było jednak to to, czego bym próbował tak późno w nocy, dlatego podniosłem się i zacząłem wędrówkę do siebie, nieświadomy obecności Zawilcowej Skórki niedaleko.
//zt???
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Nie należy do wielkich piękności - dosłownie, bowiem nie tylko nie jest specjalnie ładna, ale też zdecydowanie niewysoka. Ciało ma kompaktowe - korpus krótki, łapy mocne i niedługie, a rysy jej pyszczka z wiekiem wyostrzyły się - chociaż garbaty nos pozostał - przede wszystkim za sprawą wąskiego i podłużnego kształtu oczu. Krótkie i gładkie futerko, pokrywające ciało Śliskiego Brzegu, byłoby monotonnie białe, gdyby nie kilka drobnych, czarnych znaczeń - ciemny od nasady, aż po końcówkę ogon, dwie symetryczne plamy pod uszkami. I czarny nos, u szczytu również ozdobiony łatką. Monochromatyczność tych barw łamie ciemnobursztynowy kolor ślepi. Wojowniczka głos ma niski, często zabarwiony chrypą, a krok szybki i pewny.
Istota na wskroś pragmatyczna. W dużym stopniu pozbawiona wyobraźni, twardo stąpa po ziemi i skupia się na rzeczywistości, a nie marzeniach i mrzonkach. Do przesady czujna i nerwowa, bardzo uważnie obserwuje otaczający ją świat. Ma poczucie, że niesie na swoich barkach odpowiedzialność za wszystkich swoich bliskich, a zaniżone poczucie własnej wartości każe jej nieustannie szukać aprobaty u innych, a od siebie wymagać więcej. Słaby z niej rozmówca, za to wierny przyjaciel.
Kormoran (S), Ko'nik (KR), Ulewna Myśl (GK) & more, more more
Prawdę mówiąc, Śliski Brzeg nie poradziłaby sobie poza Klanem Cienia, gdyby nie obecność Porannego Szronu. Nie dlatego, że była bezbronna, czy niesamodzielna - umiała polować i walczyć równie dobrze jak każdy wojownik. Jednak żyjąc przez tyle księżycy w ścisłych murach zasad i powinności, po ich zniknięciu miotała się jak rzeka, którą nagle pozbawiono koryta. Zwyczajnie nie wiedziała co teraz ma robić, gdzie iść. Nie wybrała zresztą dobrej pory na opuszczenie Klanu - o ile takowa w ogóle istniała. Pełna pięknych barw i słońca Pora Opadłych Liści skończyła się nagle, a ziemię momentalnie skuł mróz. Szare trawy i wąsy obu kotów szarpał chłodny wiatr, przed którym nie chroniły ciepłe ściany legowisk w obozie. Nie było pełnego zwierzyny stosu, do którego zawsze można było się zwrócić, jeżeli na polowaniu Gwiezdny Klan nie sprzyjał. Nie wspominając nic o chorobach, które zawsze mogły się przypałętać, ani o zagrożeniach zbyt dużych nawet dla dwójki wojowników. Jednak byli razem, co dawało wątły płomyk nadziei, że całe przedsięwzięcie skończy się szczęśliwie. Skoro Lodowe Trzciny nie znalazły sobie prawdziwego miejsca w obrębie Klanu, może uda im się poskładać życie i wspólną relację poza nim? - Nie wiem co dalej. - Wyznała któregoś dnia, wypuszczając te słowa z pyszczka, wraz z obłoczkiem pary. Topiołki, czyli teren na który zawędrowali z bratem, musiały być piękne kiedy wkoło pyszniła się zieleń, teraz jednak były równie szare i zimne jak wszystko inne. Spędzając, siłą rzeczy, dużo czasu sam na sam ze Szronem, wyzbyła się większości rezerwy, która ich dotychczas dzieliła. Nie bała się otwierać przed nim swojego serca i umysłu, będąc zwyczajnie pewną, że w tej sytuacji prawda i tak wypłynie na wierzch. Tłumione emocje w końcu wybuchały spektakularnie, więc zamiast dusić je w sobie, artykułowała na głos wraz z myślami zanim osiągnęły eskalację. Zresztą, Szron - chociaż deklarował, że pójdzie gdziekolwiek go zaprowadzi - musiał zauważyć, że nie wiedziała jak obrać dalszy kierunek. A przecież opuszczenie Klanu miało dla niej wyższy cel, a nie było efektem nudy, czy niezgody z polityką Wężowej Gwiazdy, prawda?
// bro
「 it'sso quiethereandifeel so cold ...this housenolongerfeelslikeHOME 」
Czosnek to wszystko, czego można się spodziewać po doświadczonej samotniczce i córce miejskiego gangstera. Choć trochę jej brakuje do zakwalifikowania się do grupy najwyższych kotów, wciąż jest imponującego wzrostu. Długie, kudłate i splątane futro jest szaro-bure z czarnymi pręgami na głowie i łapach, a także ciemnym płatem pokrywającym grzbiet i ogon; barwy kocicy o zanikającym pręgowaniu są dość ciemne na całej powierzchni ciała, tylko na pysku, szyi i brzuchu widać jaśniejsze przebłyski. Jej bokobrody nie są najdłuższe, lecz wokół szyi posiada długą i gęstą kryzę. Sylwetkę ma masywną, pod grubą warstwą brudnej i zakurzonej sierści zarysowane są mocne mięśnie. Wąsy, którymi ozdobiony jest pysk, wywijają się do góry, nos jest barwy wątrobianej, a wyżej znajdują się lodowate, szaro-błękitne oczy. Blizny: parę szram na głowie, ślad po oderwanym płacie skóry na lewej przedniej łapie, postrzępione krawędzie uszu.
Niezależna, pewna siebie, arogancka egoistka, którą nietrudno zirytować.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]
Słońce coraz częściej wyglądało zza chmur, nawet jeśli na krótko, stopniowo roztapiając śnieg pokrywający ziemię. Kłamstwem byłoby stwierdzić, że taki stan rzeczy cieszył Czosnek, której grube futro chroniło przed zimnem, ale utrudniało życie w wysokich temperaturach. Postanowiła więc korzystać z tego, że wciąż jeszcze było zimno, by wędrować, bo wątpiła, by latem miała ku temu dużo okazji, chyba że wieczorami i po nocach. Myślała nad spróbowaniem swoich sił po raz kolejny w szukaniu ziół, ale najpierw chciała złapać coś do jedzenia i przy okazji się rozgrzać. Lubiła się ruszać, a że zdążyła zregenerować siły już jakiś czas temu, opuszki łap mrowiły ją nieprzyjemnie. Znalazłszy się w okolicy topiołków ugięła łapy i zaczęła bezszelestnie iść pod wiatr między wysoką trawą i pojedynczymi drzewami, wytężając wszystkie zmysły, by natrafić na potencjalną zdobycz.
//mg
<table><tr><td></td><td><br>we've gonewaytoofastforwaytoolong<br> andwewereneversupposedto makeithalfthisfar<br> andIlivedsomuchlife,livedso muchlife<br> I thinkthatGodis gonnahavetokillmetwice
</td></tr></table>
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Mimo wszystkich starań, dawna członkini Klanu Cienia nie mogła znaleźć nic nadającego się do jedzenia - być może minęła jakąś starą puszkę po piwie, która wychynęła spod śniegu, gdy ten zaczął się roztapiać, mogła ona nawet jeszcze trochę pachnieć zawartością, co wskazywało na to, że właściwie aż tak stara nie była. Nie zmianiało to jednak faktu, że zwierzyny nie było. Przynajmniej nie teraz
Czosnek: lvl 6 | S: 18 | Zr: 14 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 77/80 | W: 62/70
przerzuty 0/5 statystyki przepisane z poprzedniej akcji MG
Czosnek to wszystko, czego można się spodziewać po doświadczonej samotniczce i córce miejskiego gangstera. Choć trochę jej brakuje do zakwalifikowania się do grupy najwyższych kotów, wciąż jest imponującego wzrostu. Długie, kudłate i splątane futro jest szaro-bure z czarnymi pręgami na głowie i łapach, a także ciemnym płatem pokrywającym grzbiet i ogon; barwy kocicy o zanikającym pręgowaniu są dość ciemne na całej powierzchni ciała, tylko na pysku, szyi i brzuchu widać jaśniejsze przebłyski. Jej bokobrody nie są najdłuższe, lecz wokół szyi posiada długą i gęstą kryzę. Sylwetkę ma masywną, pod grubą warstwą brudnej i zakurzonej sierści zarysowane są mocne mięśnie. Wąsy, którymi ozdobiony jest pysk, wywijają się do góry, nos jest barwy wątrobianej, a wyżej znajdują się lodowate, szaro-błękitne oczy. Blizny: parę szram na głowie, ślad po oderwanym płacie skóry na lewej przedniej łapie, postrzępione krawędzie uszu.
Niezależna, pewna siebie, arogancka egoistka, którą nietrudno zirytować.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]
Typowy scenariusz do polowań zimą. Czosnek nie była nawet zdziwiona brakiem zwierzyny w okolicy, choć nawet nie była w pobliżu miasta. Niezależnie od powodu musiała szukać dalej, jeśli chciała napełnić żołądek i się rozruszać. Teraz, gdy było wciąż zimno, miała najlepszą okazję ku temu. Przegrzanie się lub dostanie udaru słonecznego nie kusiły jej, a z grubym futrem było jeszcze łatwiej oberwać tego typu scenariuszem. Późną wiosną i latem najlepiej było polować w mieście lub między drzewami, gdzie było dużo cienia.
Samotniczka oblizała leniwie pysk, zmieniając nieco kierunek, jednak jej pozycja pozostała niezmienna, a wiatr wciąż wiał jej mniej więcej w pysk. Dzięki temu łatwiej było wyczuć różne zapachy. Wytężała wszystkie zmysły, by dostrzec potencjalną ofiarę.
<table><tr><td></td><td><br>we've gonewaytoofastforwaytoolong<br> andwewereneversupposedto makeithalfthisfar<br> andIlivedsomuchlife,livedso muchlife<br> I thinkthatGodis gonnahavetokillmetwice
</td></tr></table>
Nie zmieniła się ani trochę jeśli chodzi o futro - nadal lśni bielą, wyrwaną łagodnie przez barwę rudą i czarną, dzięki czemu nosi dumne miano trikolorki. Futerko jest zawsze wyczesane i zadbane, gładko przylegające do delikatnej sylwetki, która jest ani za chuda, ani za puszysta, być może lekko wydłużoną przez nagły wzrost organizmu. Mimo tego wzrostu wydaje się bardzo delikatna, jakby nadal miała sześć księżyców, a nie osiem, czy dziesięć - niewielkie rozmiary nadrabia jednak spojrzeniem żółto-złotych oczu, które na większość kotów spoglądają z góry. Nosek i poduszeczki pozostały różowe i bez skaz, a ogon wydłużył się na tyle by zgrabnie owijać łapy za każdym razem gdy siada.
Nie zmieniła się zbytnio - nadal jest perfekcyjna i nadal porządkuje otoczenie i nadal patrzy na większość z góry i oceniająco. Zmieniło się tylko to, że ma wiele ukrytego ciepła do rodziny - "wybacza" im małe niedociągnięcia i pomaga jak tylko może według siebie najlepiej. Również tylko rodzina widzi jej większe emocje - a to lekki śmiech, a to czułość i potrzebę bycia z nimi. Dla innych kotów jest raczej chłodna, oceniająca i oschła, chyba, że ktoś wypadnie pozytywnie - wtedy przyjmuje tego kogoś do kategorii "prawie rodzina" i zachowuje się bardziej opiekuńczo, choć nadal nie swobodnie. Sama jednak dobrze wie jak bardzo potrzebuje innych kotów. Z kolei publiczne wydarzenia dzieciństwa, czyli zmiana przywódcy i zstąpienie Gwiezdnej, sprawiły, że wyższe rangi są dla niej tylko słowami, skoro tak łatwo można zmienić koty je posiadające, tymbardziej, że koty te nie są idealne. Za to jest pewna tego, że Gwiezdni istnieją, choć ma wrażenie, że nie są wszechmocni i wszechwiedzący.
Kosowa Pieśń i Wrzosowa Łapa [KRz] i Mokra Łapa[W]
Nie. Zmiana kierunku nic nie dała, a może nawet dała mniej, bo Czosnek nie znalazła nawet jakiegoś śmiecia, a jedynie resztki śniegu i pustą przestrzeń. Teraz mogła narodzić się frustracja, zdenerwowanie, niepotrzebne nerwy lub rezygnacja, które mogły jeszcze bardziej zaburzyć rytm polowania. Ale… ale może nie będzie tak źle? Może jeszcze coś się znajdzie i napełni żołądek samotniczki? Skoro tego potrzebowała, może jakiś litościwy i pamiętający o niej Gwiezdny się nad nią zlituje? A może wręcz przeciwnie? Może dalej będą podrzucać jej kłody pod łapy, za bycie nieklanowym kotem?
Czosnek: lvl 6 | S: 18 | Zr: 14 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 77/80 | W: 62/70
przerzuty 0/5 statystyki przepisane z poprzedniej akcji MG
Czosnek to wszystko, czego można się spodziewać po doświadczonej samotniczce i córce miejskiego gangstera. Choć trochę jej brakuje do zakwalifikowania się do grupy najwyższych kotów, wciąż jest imponującego wzrostu. Długie, kudłate i splątane futro jest szaro-bure z czarnymi pręgami na głowie i łapach, a także ciemnym płatem pokrywającym grzbiet i ogon; barwy kocicy o zanikającym pręgowaniu są dość ciemne na całej powierzchni ciała, tylko na pysku, szyi i brzuchu widać jaśniejsze przebłyski. Jej bokobrody nie są najdłuższe, lecz wokół szyi posiada długą i gęstą kryzę. Sylwetkę ma masywną, pod grubą warstwą brudnej i zakurzonej sierści zarysowane są mocne mięśnie. Wąsy, którymi ozdobiony jest pysk, wywijają się do góry, nos jest barwy wątrobianej, a wyżej znajdują się lodowate, szaro-błękitne oczy. Blizny: parę szram na głowie, ślad po oderwanym płacie skóry na lewej przedniej łapie, postrzępione krawędzie uszu.
Niezależna, pewna siebie, arogancka egoistka, którą nietrudno zirytować.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]
Gwiezdni? Kto o nich dbał. Na pewno nie Czosnek, która - choć miała chwile zawahania - w gruncie rzeczy nie przejmowała się kotami, które już dawno przestały istnieć. Stąpała twardo po ziemi, nie zwalając swojego pecha lub szczęścia na innych. W końcu nie zawsze zwierzynę dało się łatwo upolować, szczególnie, gdy jeszcze zima dobrze się nie skończyła. Nie wszystko co się odnajdywało w trakcie polowania to zwierzyna—drapieżniki wciąż były realnym zagrożeniem. Czy one również były nasyłane przez kogoś z góry? Jeśli tak, to wierzenia kotków były zaiste absurdalne. Ale my nie o tym.
Samotniczka szła dalej, nie poddając się. Nigdy nie była cierpliwym typem, ale zima skutecznie wyrabiała w niej tę cechę, każdego roku na nowo. Postanowiła tym razem nie zmieniać kierunku, zwyczajnie kontynuując swoją podróż w pozycji łowieckiej i wciąż tak samo wytężając zmysły w poszukiwaniu zwierzyny.
<table><tr><td></td><td><br>we've gonewaytoofastforwaytoolong<br> andwewereneversupposedto makeithalfthisfar<br> andIlivedsomuchlife,livedso muchlife<br> I thinkthatGodis gonnahavetokillmetwice
</td></tr></table>
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
W końcu. W końcu coś dotarło do nozdrzy Czosnek, dotarł do niej również obraz - mały gryzoń, badylarka, która nieroztropnie zeszła na ziemię i grzebała coś w zaśnieżonej ziemi, najpewniej wybudzona przez głód. Teraz nie od szczęścia, a od umiejętności łowieckich samotniczki zależało, czy uda się złapać piszczka i napełnić nim żołądek.
Czosnek: lvl 6 | S: 18 | Zr: 14 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 77/80 | W: 62/70
przerzuty 0/5 statystyki przepisane z poprzedniej akcji MG
Czosnek to wszystko, czego można się spodziewać po doświadczonej samotniczce i córce miejskiego gangstera. Choć trochę jej brakuje do zakwalifikowania się do grupy najwyższych kotów, wciąż jest imponującego wzrostu. Długie, kudłate i splątane futro jest szaro-bure z czarnymi pręgami na głowie i łapach, a także ciemnym płatem pokrywającym grzbiet i ogon; barwy kocicy o zanikającym pręgowaniu są dość ciemne na całej powierzchni ciała, tylko na pysku, szyi i brzuchu widać jaśniejsze przebłyski. Jej bokobrody nie są najdłuższe, lecz wokół szyi posiada długą i gęstą kryzę. Sylwetkę ma masywną, pod grubą warstwą brudnej i zakurzonej sierści zarysowane są mocne mięśnie. Wąsy, którymi ozdobiony jest pysk, wywijają się do góry, nos jest barwy wątrobianej, a wyżej znajdują się lodowate, szaro-błękitne oczy. Blizny: parę szram na głowie, ślad po oderwanym płacie skóry na lewej przedniej łapie, postrzępione krawędzie uszu.
Niezależna, pewna siebie, arogancka egoistka, którą nietrudno zirytować.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]
Czosnek była pewna swoich umiejętności łowieckich. Gdy zauważyła gryzonia, natychmiast poprawiła swoją pozycję łowiecką. Ugięła łapy, jednak nie na tyle, by szurać brzuchem po ziemi. Jej głowa i ogon znalazły się w równej linii z grzbietem. W ten sposób przesunęła się nieco w bok, po półkolu, by wiatr zaczął wiać jej w pysk. Mając pewność, że zwierzę jej nie zobaczy ani nie wyczuje, ruszyła do przodu, oddychając i stąpając bezszelestnie. Przeniosła ciężar ciała na tylne łapy i zwracała uwagę na wszelkie śmieci pod jej łapami, które mogłyby wydać dźwięki. Porażka z własnej głupoty to ostatnie czego chciała, dlatego była ostrożna—jej ruchy były doskonale wyćwiczone i zdradzały duże doświadczenie samotniczki. Wszystko wykonywała praktycznie intuicyjnie. Gdy uznała odległość za odpowiednią, wybiła się w kierunku gryzonia, chcąc przycisnąć go łapami do ziemi i uśmiercić. W razie czego gotowa była również do ewentualnej pogoni, w końcu zwierzę zawsze mogło się przypadkiem wyślizgnąć.
<table><tr><td></td><td><br>we've gonewaytoofastforwaytoolong<br> andwewereneversupposedto makeithalfthisfar<br> andIlivedsomuchlife,livedso muchlife<br> I thinkthatGodis gonnahavetokillmetwice
</td></tr></table>
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Nie popełniła żadnego błędu, nie potknęła się o nic, nie zatrzeszczała żadna gałązka. Badylarka umarła szybko, bezdźwięcznie oddając swe życie w łapki samotniczki, która wykorzysta je do przedłużenia swojego bytu. Być może jacyś piszczkowi przodkowie przyszli się z nią właśnie przywitać? Przecież to, że Czosnek nie wierzyła w swoich przodków, nie oznaczało, że nie istnieli. A już na pewno nie mogła zaprzeczyć w istnienie przodków tych istnień, nad którymi się nie zastanawiała.
Czosnek: lvl 6 | S: 18 | Zr: 14 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 77/80 | W: 62-3=59/70
przerzuty 0/5 statystyki przepisane z poprzedniej akcji MG
Czosnek to wszystko, czego można się spodziewać po doświadczonej samotniczce i córce miejskiego gangstera. Choć trochę jej brakuje do zakwalifikowania się do grupy najwyższych kotów, wciąż jest imponującego wzrostu. Długie, kudłate i splątane futro jest szaro-bure z czarnymi pręgami na głowie i łapach, a także ciemnym płatem pokrywającym grzbiet i ogon; barwy kocicy o zanikającym pręgowaniu są dość ciemne na całej powierzchni ciała, tylko na pysku, szyi i brzuchu widać jaśniejsze przebłyski. Jej bokobrody nie są najdłuższe, lecz wokół szyi posiada długą i gęstą kryzę. Sylwetkę ma masywną, pod grubą warstwą brudnej i zakurzonej sierści zarysowane są mocne mięśnie. Wąsy, którymi ozdobiony jest pysk, wywijają się do góry, nos jest barwy wątrobianej, a wyżej znajdują się lodowate, szaro-błękitne oczy. Blizny: parę szram na głowie, ślad po oderwanym płacie skóry na lewej przedniej łapie, postrzępione krawędzie uszu.
Niezależna, pewna siebie, arogancka egoistka, którą nietrudno zirytować.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]
Potężne łapy samotniczki opadły prosto na badylarkę, a zaraz po tym zęby poszło w ruch, z łatwością wbijając się w drobne ciałko. Gryzoń zginął szybko, więc nie było żadnej zbędnej szarpaniny i ganiania. Czosnek natychmiast zabrała się za napełnianie żołądka. Rzadko jadła w trakcie polowania, ale badylarka była bardzo malutką przekąską dla tak wielkiej kocicy, dlatego nie martwiła się ani trochę. Po zmyciu z siebie resztek krwi ruszyła dalej na ugiętych łapach, pod wiatr, by zapachy docierały prosto do jej nosa. Uszy odwracały się w kierunku interesujących dźwięków, a szaroniebieskie oczy uważnie śledziły otoczenie. Szukała kolejnej zdobyczy, którą mogłaby złapać, w końcu jedna badylarka to za mało, by ją chociaż odrobinę zmęczyć.
<table><tr><td></td><td><br>we've gonewaytoofastforwaytoolong<br> andwewereneversupposedto makeithalfthisfar<br> andIlivedsomuchlife,livedso muchlife<br> I thinkthatGodis gonnahavetokillmetwice
</td></tr></table>
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Czuła na każdy dźwięk samotniczka, mogła właśnie usłyszeć lekki jak śpiew wiatru, szum pary czarnych, żaglowatych skrzydełek, które niosły swojąwłaścicielkę z gracjąprzez powietrze. Jaskółka, oznaka wiosny z śpiewnym ciiłiii, ciiłii, podleciała nad taflę jeziora i zgrabnie upiła łyk wody, typowym dla siebie sposobem prześlizgując się na granicy wody i wiatru. Skończywszy igranie z chłodnymi żywiołami, przysiadła na pobliskim krzewie i grzebała elegancko pod skrzydłem. Aż szkoda byłoby niszczyć tak piękną ptaszynę. Bardzo szkoda…
Czosnek: lvl 6 | S: 18 | Zr: 14 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 77/80 | W: 59/70
przerzuty 0/5 statystyki przepisane z poprzedniej akcji MG