Mistrz: Motyli Lot Płeć: kotka Matka: Żmijowy Ogon [*] Ojciec: Motyli Lot [?] (Łabędź/Zachodząca Łapa[*]) Partner: - Trwałe urazy: podłużna blizna na boku i szyi oraz przycięte, nadszarpane lewe ucho
Mistrz: Motyli Lot Płeć: kotka Matka: Żmijowy Ogon [*] Ojciec: Motyli Lot [?] (Łabędź/Zachodząca Łapa[*]) Partner: - Trwałe urazy: podłużna blizna na boku i szyi oraz przycięte, nadszarpane lewe ucho
Brązowooka kocica o trochę wyższym niż średnim wzroście, czarno-rudym futrze z tygrysimi pręgami przecinającymi te drugie, z podłużną blizną na boku i szyi oraz przyciętym i nadszarpanym lewym uchem.
Kocica jest przez większość czasu dość spokojna, opanowana, czasami zdarzało się jej podejmować impulsywne decyzje, ale zwykle ma dobrze przemyślany plan w głowie. Czego jednak nie można o niej powiedzieć, to to, że jest najwięszą optymistką. Czasem tak, pewnie, ale w ostatnim czasie tylko się zamartwiała złymi wersjami wydarzeń, jakie mogłyby się wydarzyć, gdyby chciała wrócić do Klanu po tak długiej nieobecności. Może powiedzieć, że została porwana, ale czy ktokolwiek jej w to uwierzy, czy może uzna to za wymówkę? Mimo że tak nie jest, często zwala na siebie winę, wtedy gdy jej rodzina powoli znikała, a teraz gdy została porwana przez Dwunogów. Jest jednakże dość cierpliwa, czeka na najlepszy moment zamiast biec na oślep, woli być czegoś pewna niż potem popełnić błąd. Ma swoje przekonania i jeśli ktoś ją o coś osądza, to będzie się bronić kłami i pazurami, by tylko pokazać, że mówi prawdę. Co tak na prawdę niezbyt się sprawdza...
Wydmowy Wiatr [KR], Aura [Nś]
Niestety nie zawsze wszystko się musiało udać za pierwszym razem. I tak nie było. Ani w przypadku Ważkowej Sadzawki, ani nawet, jak można się przekonać z postów wyżej, jej koleżankom też nie trafiło się nic do jedzenia. Bo chyba Trzepocząca Łapa nie będzie chciała zjeść tych małych łapek, czyż nie?
Nie trzeba było znaleść czegoś za pierwszym razem, dlatego terminatorka Motylego Lotu nie podawała się i trzymała się wcześniej wyznaczonej pozycji, szukała dalej.
boję się tej melodii że przyniesie cię znowu kiedy już pamięć zapomni to co we mnie jest tobą
boję się tej melodii że zmąci tą ciszę która mi kiedyś pozwoli xxxxxxxxxxxxxxxxxxnareszcie xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxnie słyszeć
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
Szczeniaczek chwilę przyglądał się kotce, z wystawionym jęzorkiem. Zdecydowanie nie był źle nastawiony do terminatorki. Zaraz potem wydał z siebie szczeknięcie, wstając i merdając ogonkiem. Blaszki, przyczepione na jego szyi, otarły się o siebie, tworząc nieprzyjemny dźwięk. Zaraz potem biała kulka ponownie zaszczekała i ruszył w stronę, z której najpewniej dobiegł głuchy gwizdek dla psów.
lvl:2 |S:6 |Zr:7 |Sz:8 |Zm:5 |HP:55 |W:55
Grzybowa Polana nie musiała zbyt długo czekać. Po chwili, mogła dostrzec kopiec, a zaraz za nim, małe, czarne zwierzątko. Niezgrabnie poruszało się po ziemi, co mogło być idealną szansą dla młodej wojowniczki.
lvl:3 |S:7 |Zr:8 |Sz:11 |Zm:6 |HP:60 |W:50
Koniec z pechem, gdyż najwyraźniej i Ważce się poszczęściło! Gdy szła przez las, po niedługiej chwili, na śniegu czmychnęło rdzawobrunatne zwierzątko. Najwyraźniej badylarka postanowiła wrócić szybko do domu i nie zauważyła jeszcze kotki.
lvl:3 |S:12 |Zr:7 |Sz:8 |Zm:6 |HP:75 |W:45
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept] Płeć: kotka Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko] Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan] Partner: samotność
czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
Jej charakter też się ukształtował przez ten czas. Stała się bardziej radosna. Cieszy się z życia i rzadko kiedy jest smutna. Jedyne co ją dobija to brak posiadania umiejętności wspinaczki. Nie wynika to z braku trenowania, bo owszem, trenuje. Po prostu tego nie umie. Kocica jest miła i nie okazuje wredoty i pogardy. Jest wrażliwa. Pokazała to na pogrzebie swojej siostry- Kłębek. Stała się odpowiedzialniejsza od sytuacji z granicą. Teraz jest bardziej ostrożna i uważa, aby nie złamać zasad i nie wejść na nie swoje tereny. Bardzo chciałaby poznać kogoś z innego klanu, najlepiej z Rzeki, bo chce się nauczyć pływać. Niestety w jej klanie nikt tego nie potrafi, więc jest zdana na rzeczniaków. Lub na siebie.
Ufff... Na moje szczęście białe stworzenie nie należało do mądrych i nie zamierzało mnie atakować. Przyglądało mi się z wystawionym językiem. Moje futro wygładziło się, a ja stanęłam normalnie, a wtedy on wstał i wydał z siebie dźwięk. W jego głosie był słychać krzyki wszystkich ofiar, które zabił. Tak mi wydawało, przez mój strach. Odskoczyłam do tyłu, a serce waliło mi mocno. Przez chwilę myślałam, że się na mnie rzuci, ale pies pobiegł w stronę jakiegoś dźwięku, pewnie do dwunogów. Kiedy upewniłam się, że już nie wróci i uspokoiłam się trochę, odwróciłam się i zaczęłam iść w przeciwną stronę. Łapy miałam ugięte, ale nie szukałam brzuchem o ziemię. Ciężar ciała przeniosłam na tył, a łeb i ogon zrównałam z grzbietem. Ściszyłam też oddech i upewniłam się, że idę pod wiatr, tak jak uczył mnie Olchowy Szept. Gdy skradałam się, patrzyłam też pod łapy, by na nic nie nadepnąć.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Grzyb spięła wszystkie mięśnie. W typowej pozycji łowieckiej przeszła kilkanaście kroków, potrzebnych do pokonania odległości oddzielającej jej od kopca. Uważała na każdy oddech i każdy ruch. Głupio byłoby stracić zdobycz, będąc o kilka długości myszy od niej.
W odpowiedniej odległości, Grzyb przeniosła ciężar ciała na tylne łapy i odbiła się od zmarzniętej ziemi. Jej pazury wycelowane były w czarne futerko, a zęby - w pogotowiu.
Mistrz: Motyli Lot Płeć: kotka Matka: Żmijowy Ogon [*] Ojciec: Motyli Lot [?] (Łabędź/Zachodząca Łapa[*]) Partner: - Trwałe urazy: podłużna blizna na boku i szyi oraz przycięte, nadszarpane lewe ucho
Mistrz: Motyli Lot Płeć: kotka Matka: Żmijowy Ogon [*] Ojciec: Motyli Lot [?] (Łabędź/Zachodząca Łapa[*]) Partner: - Trwałe urazy: podłużna blizna na boku i szyi oraz przycięte, nadszarpane lewe ucho
Brązowooka kocica o trochę wyższym niż średnim wzroście, czarno-rudym futrze z tygrysimi pręgami przecinającymi te drugie, z podłużną blizną na boku i szyi oraz przyciętym i nadszarpanym lewym uchem.
Kocica jest przez większość czasu dość spokojna, opanowana, czasami zdarzało się jej podejmować impulsywne decyzje, ale zwykle ma dobrze przemyślany plan w głowie. Czego jednak nie można o niej powiedzieć, to to, że jest najwięszą optymistką. Czasem tak, pewnie, ale w ostatnim czasie tylko się zamartwiała złymi wersjami wydarzeń, jakie mogłyby się wydarzyć, gdyby chciała wrócić do Klanu po tak długiej nieobecności. Może powiedzieć, że została porwana, ale czy ktokolwiek jej w to uwierzy, czy może uzna to za wymówkę? Mimo że tak nie jest, często zwala na siebie winę, wtedy gdy jej rodzina powoli znikała, a teraz gdy została porwana przez Dwunogów. Jest jednakże dość cierpliwa, czeka na najlepszy moment zamiast biec na oślep, woli być czegoś pewna niż potem popełnić błąd. Ma swoje przekonania i jeśli ktoś ją o coś osądza, to będzie się bronić kłami i pazurami, by tylko pokazać, że mówi prawdę. Co tak na prawdę niezbyt się sprawdza...
Wydmowy Wiatr [KR], Aura [Nś]
Koniec z pechem. Na szczęście długo to nie potrwało. Prawdopodobnie zwierzątko przed nią jej nie zauważyło. Świetnie. Zmarszczyła lekko brwii. Nie poluje często na badylarki. Jakoś tak nie miała nigdy do nich szczęścia. Dwa w jednym.
Ale koniec gadania. Przeszła jeszcze parę cichych kroków. Lekko oddychała i starała się wydawać jak najmniej dźwięków. Przed nią szła badylarka która miejmy nadzieję nadaj jej nie zauważyła. Kotka nadal szła pod wiatr, chyba szczęśliwie wiejący w ten sposób, by zwierząttko miało jeszcze trudniej ją zauważyć. Już była blisko. Spięła mięśnie i skoczyła odbijając się mocno od podłoża i przygotowując pazury na złapanie badylarki. Parę uderzeń wcześniej jeszcze dokładniej zmierzyła odległość dzielącą ją od zwierzaka. Miejmy nadzieję, że się uda.
boję się tej melodii że przyniesie cię znowu kiedy już pamięć zapomni to co we mnie jest tobą
boję się tej melodii że zmąci tą ciszę która mi kiedyś pozwoli xxxxxxxxxxxxxxxxxxnareszcie xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxnie słyszeć
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
Trzepocząca Łapa szła przed siebie, już miało się wydawać, że nic nie znajdzie, kiedy nagle, mogła spostrzec za krzakami kremowo-brązowo-białego kaczora, który chyba postanowił oddalić się od gniazda. Jego głowa była zielona, oddzielona białym paskiem wokół jego szyi. Stał, a raczej szedł do przodu, czyli tyłem do Trzepoczącej Łapy.
lvl:2 |S:6 |Zr:7 |Sz:8 |Zm:5 |HP:55 |W:55
Grzyb jakby w ogóle się nie starała, ogon wojowniczki, który delikatnie dotknął śniegu, zaalarmował kreta o jej pobyciu, a sytuacje pogarszał jeszcze śnieg po którym stąpała. Zwierzak zaczął niezgrabnie ruszać w stronę powrotną do swojego domu. Ale nie wszystko stracone! Mogła jeszcze go złapać.
lvl:3 |S:7 |Zr:8 |Sz:11 |Zm:6 |HP:60 |W:50-2=48(50)
Ważka również chciała złapać badylarkę, która jeszcze nie zorientowała się, że za nią przebywa głodna wojowniczka. Do czasu, gdyż ciężki krok córki Żmijowego Ogona sprawił, że zwierzak obrócił się ku niej, po czym zaczął szybko uciekać. Wojowniczka jednak również miała szansę ją jeszcze złapać!
lvl:3 |S:12 |Zr:7 |Sz:8 |Zm:6 |HP:75 |W:45-2=43(45)
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept] Płeć: kotka Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko] Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan] Partner: samotność
czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
Jej charakter też się ukształtował przez ten czas. Stała się bardziej radosna. Cieszy się z życia i rzadko kiedy jest smutna. Jedyne co ją dobija to brak posiadania umiejętności wspinaczki. Nie wynika to z braku trenowania, bo owszem, trenuje. Po prostu tego nie umie. Kocica jest miła i nie okazuje wredoty i pogardy. Jest wrażliwa. Pokazała to na pogrzebie swojej siostry- Kłębek. Stała się odpowiedzialniejsza od sytuacji z granicą. Teraz jest bardziej ostrożna i uważa, aby nie złamać zasad i nie wejść na nie swoje tereny. Bardzo chciałaby poznać kogoś z innego klanu, najlepiej z Rzeki, bo chce się nauczyć pływać. Niestety w jej klanie nikt tego nie potrafi, więc jest zdana na rzeczniaków. Lub na siebie.
Przez chwilę myślałam, że nic nie uda mi się znaleźć, bo rzeczywiście niczego nie miałam w zasięgu wzroku, ale na szczęście po chwili spostrzegłam za krzakami kaczkę. Pierwszy raz widzę kaczkę, serio... Ale nie mogę stać i się patrzeć, bo mam mało czasu. Lada moment zwierzę mnie usłyszy i nic z tego nie wyjdzie. Przypomniałam sobie o zasadę o której mówił mi mistrz. "Ptak zobaczy, gryzoń wyczuje, a zająć usłyszy". Kaczka jest ptakiem, czyli muszę się chować. Korzystając z tego, że wokoło mnie jest dużo krzaków, zakradnęłam się do nich i zaczęłam polowanie. Szłam w stronę pyska cicho, na ugiętych łapach, a głowę i ogon miałam zrównany z grzbietem. Oddychała cicho i ciężar ciała przeniosłam na tylne kończyny, by stąpać cicho. Po drodze do celu patrzyłam pod łapy, by nie nadepnąć na nic. Pierwszy raz widzę takie zwierzę i muszę je upolować! Kiedy znalazłam się blisko ofiary, skoczyłam w górę, szykując się do zagryzienia zwierzęcia. W pogotowiu miałam wysunięte pazury, by sobie pomóc w razie gdyby coś się stało. Ale... Kaczka chyba mnie nie zaatakuje no nie?
Mistrz: Motyli Lot Płeć: kotka Matka: Żmijowy Ogon [*] Ojciec: Motyli Lot [?] (Łabędź/Zachodząca Łapa[*]) Partner: - Trwałe urazy: podłużna blizna na boku i szyi oraz przycięte, nadszarpane lewe ucho
Mistrz: Motyli Lot Płeć: kotka Matka: Żmijowy Ogon [*] Ojciec: Motyli Lot [?] (Łabędź/Zachodząca Łapa[*]) Partner: - Trwałe urazy: podłużna blizna na boku i szyi oraz przycięte, nadszarpane lewe ucho
Brązowooka kocica o trochę wyższym niż średnim wzroście, czarno-rudym futrze z tygrysimi pręgami przecinającymi te drugie, z podłużną blizną na boku i szyi oraz przyciętym i nadszarpanym lewym uchem.
Kocica jest przez większość czasu dość spokojna, opanowana, czasami zdarzało się jej podejmować impulsywne decyzje, ale zwykle ma dobrze przemyślany plan w głowie. Czego jednak nie można o niej powiedzieć, to to, że jest najwięszą optymistką. Czasem tak, pewnie, ale w ostatnim czasie tylko się zamartwiała złymi wersjami wydarzeń, jakie mogłyby się wydarzyć, gdyby chciała wrócić do Klanu po tak długiej nieobecności. Może powiedzieć, że została porwana, ale czy ktokolwiek jej w to uwierzy, czy może uzna to za wymówkę? Mimo że tak nie jest, często zwala na siebie winę, wtedy gdy jej rodzina powoli znikała, a teraz gdy została porwana przez Dwunogów. Jest jednakże dość cierpliwa, czeka na najlepszy moment zamiast biec na oślep, woli być czegoś pewna niż potem popełnić błąd. Ma swoje przekonania i jeśli ktoś ją o coś osądza, to będzie się bronić kłami i pazurami, by tylko pokazać, że mówi prawdę. Co tak na prawdę niezbyt się sprawdza...
Wydmowy Wiatr [KR], Aura [Nś]
Cóż, starała się iść najciszej jak mogła, ale ta konkretna badylarka miała chyba bardziej wyczulony słuch i ja zauważyła. Czas rzucić się w pogoń! Bo przecież się nie podda! Nie zajęło jej to nawet uderzenie serca, by skojarzyć, że przecież trzeba lecieć! Tak więc wysunęła pazury, po czym je schowała i zaczęła pędzić za badylarką, a gdy była już zaraz za nią, rzuciła się na nią z pazurami i kłami. Nie uciekaj. Tak czy siak cię złapię.
boję się tej melodii że przyniesie cię znowu kiedy już pamięć zapomni to co we mnie jest tobą
boję się tej melodii że zmąci tą ciszę która mi kiedyś pozwoli xxxxxxxxxxxxxxxxxxnareszcie xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxnie słyszeć
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Kret niestety w jakiś sobie jedynie znany sposób wyczuł jej obecność i zwiał. Grzybowa jednak nie uznała tego za porażkę i tak jak stała, skoczyła przed siebie. Cały czas miała pazury wysunięte się i gotowe do rozszarpania stworzonka. Pędziła równym, szybkim tempem. Kret nie mógł odejść.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Trzepot próbowała. Próbowała złapać ptaszynę żale niestety, kaczka najwyraźniej wyczuła ją, gdy zawiał tylko powiew wiatru. Tak więc nawet nie spojrzał w tamtą stronę a kaczor wzbił się po prostu w powietrze i sobie odleciał.
lvl:2 |S:6 |Zr:7 |Sz:8 |Zm:5 |HP:55 |W:55-2=53(55)
I Grzyb wreszcie się udało! Wojowniczka była zdecydowanie szybsza od zwierzaka, który próbował dotrzeć do swojej norki. No niestety, nie udało się... Już po chwili był martwy.
+10exp
lvl:3 |S:7 |Zr:8 |Sz:11 |Zm:6 |HP:60 |W:48-3=45(50)
Niestety Ważka tyle szczęścia nie miała. Badylarka, gdy tylko zorientowała się, że wojowniczka ją goni, schowała się między korzenie jednego z drzew.
lvl:3 |S:12 |Zr:7 |Sz:8 |Zm:6 |HP:75 |W:43-3=40(45)
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept] Płeć: kotka Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko] Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan] Partner: samotność
czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
Jej charakter też się ukształtował przez ten czas. Stała się bardziej radosna. Cieszy się z życia i rzadko kiedy jest smutna. Jedyne co ją dobija to brak posiadania umiejętności wspinaczki. Nie wynika to z braku trenowania, bo owszem, trenuje. Po prostu tego nie umie. Kocica jest miła i nie okazuje wredoty i pogardy. Jest wrażliwa. Pokazała to na pogrzebie swojej siostry- Kłębek. Stała się odpowiedzialniejsza od sytuacji z granicą. Teraz jest bardziej ostrożna i uważa, aby nie złamać zasad i nie wejść na nie swoje tereny. Bardzo chciałaby poznać kogoś z innego klanu, najlepiej z Rzeki, bo chce się nauczyć pływać. Niestety w jej klanie nikt tego nie potrafi, więc jest zdana na rzeczniaków. Lub na siebie.
NAJGORZEJ! Zapomniałam o najważniejszym. Nie szłam pod wiatr. Czemu jestem taka głupia? Wiatr zawiał na moją niekorzyść, przez co kaczor obrócił się i gdy tylko mnie zobaczył, wzbił się w powietrze i sobie poleciał. Szkoda. Ale to jeszcze nie koniec, mam dużo czasu, więc mogę kontynuować polowanie. Po porażce zaklęłam cicho pod nosem, po czym westchnęłam. Rozejrzałam się dookoła, bo może coś będzie blisko. Jakaś zwierzyna lub miejsce do którego mogłabym iść. No i znalazłam je po chwili. W niedalekiej odległości ode mnie był mały lasek. W nim coś będzie, jestem tego pewna! Zaczęłam więc się skradać przed siebie, z tą całą pozycją łowiecką, żeby tym razem mi się udało. Ale najpierw muszę cokolwiek znaleźć...
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Grzyb nigdy nie czuła wyrzutów sumienia, że zabija zwierzynę. Wiedziała, że niektóre koty uznają to za okropne i brutalne, dla niej jednak był to sposób na przetrwanie. Tak było też w tym przypadku. Kret zakończył żywot pod jej pazurami. Veni, vidi, vici. Czarna kocica chwyciła zwierzątko w zęby, zakopała je pod najbliższym drzewem, zapamiętała miejsce - głupio byłoby zakopać zwierzę, a potem nie móc go znaleźć - po czym ustawiła się w pozycji łowieckiej i zaczęła węszyć. Na jednym marnym krecie nie poprzestanie.
Mistrz: Motyli Lot Płeć: kotka Matka: Żmijowy Ogon [*] Ojciec: Motyli Lot [?] (Łabędź/Zachodząca Łapa[*]) Partner: - Trwałe urazy: podłużna blizna na boku i szyi oraz przycięte, nadszarpane lewe ucho
Mistrz: Motyli Lot Płeć: kotka Matka: Żmijowy Ogon [*] Ojciec: Motyli Lot [?] (Łabędź/Zachodząca Łapa[*]) Partner: - Trwałe urazy: podłużna blizna na boku i szyi oraz przycięte, nadszarpane lewe ucho
Brązowooka kocica o trochę wyższym niż średnim wzroście, czarno-rudym futrze z tygrysimi pręgami przecinającymi te drugie, z podłużną blizną na boku i szyi oraz przyciętym i nadszarpanym lewym uchem.
Kocica jest przez większość czasu dość spokojna, opanowana, czasami zdarzało się jej podejmować impulsywne decyzje, ale zwykle ma dobrze przemyślany plan w głowie. Czego jednak nie można o niej powiedzieć, to to, że jest najwięszą optymistką. Czasem tak, pewnie, ale w ostatnim czasie tylko się zamartwiała złymi wersjami wydarzeń, jakie mogłyby się wydarzyć, gdyby chciała wrócić do Klanu po tak długiej nieobecności. Może powiedzieć, że została porwana, ale czy ktokolwiek jej w to uwierzy, czy może uzna to za wymówkę? Mimo że tak nie jest, często zwala na siebie winę, wtedy gdy jej rodzina powoli znikała, a teraz gdy została porwana przez Dwunogów. Jest jednakże dość cierpliwa, czeka na najlepszy moment zamiast biec na oślep, woli być czegoś pewna niż potem popełnić błąd. Ma swoje przekonania i jeśli ktoś ją o coś osądza, to będzie się bronić kłami i pazurami, by tylko pokazać, że mówi prawdę. Co tak na prawdę niezbyt się sprawdza...
Wydmowy Wiatr [KR], Aura [Nś]
No cóż. Nie wyszło, za późno było by złapać stworzenia. Uciekło jej. Nie udało się. Ale może następnym razem?
Potrząsnęła głową i powróciła do pozycji łowieckiej. Ustawiła się ponownie pod wiatr i szła dalej. Z badylarką się nie udało, ale może napotka coś innego i to złapie? Przydałoby się coś dołożyć do stosu.
boję się tej melodii że przyniesie cię znowu kiedy już pamięć zapomni to co we mnie jest tobą
boję się tej melodii że zmąci tą ciszę która mi kiedyś pozwoli xxxxxxxxxxxxxxxxxxnareszcie xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxnie słyszeć
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
Trzepocząca Łapa, jednak musiała iść dalej, gdyż... no cóż, nic nie znalazła. Tak więc, chyba trzeba szukać dalej, a jak to mówią, kto szuka ten znajdzie.
lvl:2 |S:6 |Zr:7 |Sz:8 |Zm:5 |HP:55 |W:53(55)
Grzyb również miała pecha. Szła dalej, nie mogąc znaleźć niczego, co byłoby zdatne do jedzenia.
lvl:3 |S:7 |Zr:8 |Sz:11 |Zm:6 |HP:60 |W:45(50)
Ponownie chyba zaczął się grupowy pech. I Ważka tym razem również nic nie znalazła, tak jak jej koleżanki.
lvl:3 |S:12 |Zr:7 |Sz:8 |Zm:6 |HP:75 |W:40(45)
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Po pierwszym sukcesie, jakim było zabicie kreta, przyszedł czas na dalsze poszukiwanie. Jak dotąd, zakończyło się jednak pechem. Nie docierał do niej zapach niczego, co mogłaby upolować. Jednakże kotka nie zniechęcała się tym niezbyt udanym węszeniem i kontynuowała swój marsz.