Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Polowanie było jedną z tych czynności, które Płomykówkowy Lot robiła z ochotą. I zazwyczaj akurat te rzeczy wolała robić sama. Samotne spacery. Samotne patrole. Samotne polowania. A jednak nie tym razem, bo teraz wraz z nią szła Bobrzy Kieł – towarzystwo, które Płomykówka akceptowała z chęcią. Nie dość, że w razie czego miała ze sobą dużą i silną obstawę, to jeszcze w postaci kocicy, która w pewnym sensie była dla niej ważna. Wspólnie udały się w stronę Trawiastych Grzbietów, a gdy dotarły bliżej, rozeszły się nieco w poszukiwaniu zwierzyny. Płomykówkowy Lot wytężała wszystkie zmysły, żeby tylko coś znaleźć i przy okazji starała się nie narobić hałasu, coby przypadkiem czegoś nie spłoszyć. No, piszczki, gdzie się skrywacie?
/bupr i szad mg
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Tak się złożyło, że jednak Bobrzyca wybiera się na polowanie z Płómykówką. Jej rany zdążyły się zagoić na tyle, że mogła wreszcie wyjść z obozu, oddychać świeżym, nieskażonym zbytnio przez bandę imbecyli powietrzem; dostawała klaustrofobii siedząc wiecznie w obozowisku. Świerzbiły ją łapy aby uwolnić się, wybiec, zapolować; cokolwiek, byle nie siedzieć w miejscu, bo było to po dłuższym czasie niewiarygodnie frustrujące. A córka Łasicy była idealnym towarzystwem do spędzania czasu ogólnie, a do polowań zapewne tym bardziej.
Wyruszyły na Trawiaste Grzbiety. Dni były coraz cieplejsze, piszczki pewnie już powychodziły. Miejmy nadzieję. Bobrzy Kieł oblizała zabliźniony nos i posłała swej rudo-białej towarzyszce uśmiech. Powodzenia. Oddaliła się nieznacznie od drugiej wojowniczki, dalej mając ją w zasięgu wzroku, ale tak, aby nie wchodziły sobie w drogę. Ugięła łapy, przenosząc ciężar ciała na te tylne. Czas się rozgrzać. Zrównała ogon z linią grzbietu i wytężyła zmysły tak, jak potrafiła. Słuch, swój nie najlepszy węch i przede wszystkim wzrok. Poczuła jak wiatr rozwiewa jej futro na mordce. Dobrze szła.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Dni w istocie były coraz cieplejsze. W okolicy było coraz mniej śniegu, trawa wydawała się być odrobinę zieleńsza, a i ptasi śpiew można było usłyszeć dużo częściej niż jeszcze księżyc temu. Przyroda powoli budziła się do życia, choć na jej pełne wybudzenie z całą pewnością będą musiały jeszcze poczekać.
Obie wyruszyły na polowanie pełne optymizmu - dzień dopiero się zaczynał. Fakt, że teraz nie wyczuły żadnego świeżego tropu nie powinien ich w żadnym wypadku zniechęcać.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Czyli znowu standardowy peszek? Och, okej. W sumie nic nowego, Płomykówka przyzwyczaiła się już do tego, że czasem ciężko było coś znaleźć. Ups. Dzień był jednak młody, a jej się nigdzie nie spieszyło, bo Kolczastej Łapie dała akurat wolne, coby się żadne z nich nie przepracowało. Dlatego proszę bardzo, zwierzyno, chowaj się – pointka nie miała zamiaru się tym przejmować, przynajmniej na razie. Zwyczajnie szła dalej, wciąż wytężając zmysły w poszukiwaniu czegokolwiek... byle tylko nie drapieżnika. Bo to już nie byłoby takie fajne. Oby wszystkie drapieżniki były jeszcze tak niewybudzone, jak zwierzyna.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
dlaczego wy odpisujecie o takich nieludzkich godzinach wtf
W polowaniu cierpliwość była kluczem do sukcesu. Raz trafiał się piszczek za piszczkiem, a raz nie znajdywało się nic przez stosunkowo długi okres czasu. Na razie ani córka Krogulec, ani córka Łasicy nie mogły znaleźć nic, ale nie było co się przedwcześnie zrażać. Bobrzyca trzepnęła uchem, próbując wyłapać jakikolwiek inny dźwięk niż szumiące gałęzie poruszane wiatrem.
Szła dalej, odbijając nieco w kierunku Wstężykowego Gaju. No nic. Szukamy dalej.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Płomykówka krocząc niestety nadal nie mogła wyczuć żadnego zapachu zwierzyny. Dobrą wiadomością za to było, że również i przeciwnika nie mogła wyczuć. Możliwe, że zwierzyna póki co jeszcze nie wyszła, albo pochowała się - jedno z dwóch. Ale! To nie oznacza iż nic nie znalazła. Rzeczywiście na coś trawiła, tylko...cóż, zapewne Wojowniczka nie wiedziała co to. Jakieś kilka lisich ogonów przed kotką coś błysnęło, gdyby odwróciła się w tamtą stronę to z daleka mogłaby zobaczyć iż na ziemi leżał jakiś prawie cały przezroczysty, średniej wielkości przedmiot. Miał on dziwny kształt, a przynajmniej z perspektywy kota. To coś posiadało dość mały otwór z przodu, gdzie także cały przedmiot był węszy, coś w rodzaju szyjki, która także nie była za długa. Dopiero potem przedmiot można powiedzieć zaczynał być grubszy. Ogółem ta grubsza część była owinięta czerwoną naklejką z dziwnym białym, niezrozumiałym dla Płomykówki napisem. Ale! Oczywiście na tym się nie kończy. W środku tego znajdował się dość ciemny, praktycznie czarny płyn. Nie było go dużo, ale Wojowniczka mogła wyczuć iż był dość intensywny oraz...słodki. Tak, coś w rodzaju miodu, a mimo wszystko tym medykamentem nie było. Prawdopodobnie jakiś dwunóg to tu zostawił, no albo wiatr przywiał, kto wie.
A Bóbr w międzyczasie dostała czysto teoretycznie to co chciała, ale...mimo wszystko jednak nie. Rzeczywiście w powietrzu mogła wyczuć zapach zwierzyny, no o ile miała tak wyostrzone zmysły. Gdyby poszła za tym zapachem, albo po prostu w przód, to usłyszałaby nagle jakieś...skrzeczenie. Coś jakby dźwięk ptaka, tylko że niepodobny do żadnego którego mogłaby znać. Ten odgłos powróżył się kilka razy, a sprawcą było zwierzę siedzące na gałęzi drzewa, jakoś nad głową Bóbr. I rzeczywiście przypominało ptaka, tylko Wojowniczka pewnie nigdy w życiu go nie widziała. Upierzenie bowiem miał prawie całe czerwone, tylko na skrzydłach przybierały one barwy żółci i niebieskiego, no i przy oczach były trochę białe. Ptak ten doskonale wiedział iż kocica jest pod nim, obserwował ją uważnie, a to skrzeczenie mogło symbolizować prawdopodobnie śmiech, kto wie. Tak czy siak zwierzę śledziło uważnie wzrokiem Wojowniczkę, więc raczej z złapania jej nici. Jak coś Bóbr mogła popatrzeć na te ładne kolory.
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Wyczuć nie wyczuła, bo nie zmieniło się wiele i węch Bobrzycy dalej był nieco....upośledzony? Tak można było to określić. Nie wyczuła zwierzyny od razu ale do jej uszu dotarły skrzeki. Ptak, tego była pewna. Podniosła gwałtownie łeb w kierunku dźwięku; rozszerzyła oczy, brwi zmarszczyła a głowę przekrzywiła to w jedną, to w drugą stronę. Widziała tyle ptaków. Gawrony, słowiki, różnobarwne gołębie, kuropatwy i bażanty, ale każdy miał naturalne kolory. Brązy, czernie, biele i wszystko tego rodzaju, a...to tutaj? Pióra krwistoczerwone, z żółcią, niebieskością i bielą wokół oczu, było OGROMNE, szpony miało ogromne, wielki, zakrzywiony dziób i skrzeczało tak, jakby się z wojowniczki nabijało. Czym był ten ptak? Takie występowały normalnie w dziczy? Pierwszy raz takiego widziała i była w szoku.
I w momencie w którym zorientowała się, że papuga też ją widzi, zdecydowała się, że o schwytaniu tego ptaka może zapomnieć. Ara była tak kolorowa, jak niektóre kwiaty i motyle, a niektóre kwiaty i motyle jadalne nie były, więc Bobrzy Kieł wolała nie ryzykować. Jeszcze by się zatruła. Ale intrygowało ją co innego - chciała zdobyć jej pióro. Chociaż jedno.
Bez pardonu wyskoczyła w górę, z wysuniętymi pazurami i zaczęła szybko wspinać się po pniu drzewa, aby wskoczyć na gałąź na której siedział ptak - i zamachnęła się w kierunku piór na ogonie papugi, chcąc wyrwać chociaż jedno z nich. Na pamiątkę.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
To było... niespodziewane. Naprawdę nie spodziewała się, że zamiast zwierzyny znajdzie, ee, coś. Coś, bo nie miała pojęcia, co to właściwie miało być. Nie wyczuła żadnej zwierzyny, nie wyczuła też drapieżnika, za to ujrzała błysk gdzieś w trawie. Zamrugała, jakby chciała sprawdzić, czy sobie tego błysku przypadkiem nie przywidziała, nie wymyśliła, ale nie. To coś wciąż tam było i błyszczało. I całkiem ją intrygowało. Nie zastanawiając się dłużej, podeszła bliżej, żeby owe coś sprawdzić. Ale kiedy już to zobaczyła, tak naprawdę trochę się zawiodła. Było nietypowe, ale też jakieś podejrzane. Przezroczyste... coś z jakimś podejrzanym płynem w tle, który w dodatku pachniał tak dziwnie i obco. Zmarszczyła się lekko, a potem jeszcze raz dokładniej przyjrzała rzeczy, tym razem poświęcając więcej czasu na czerwony pasek, na którym był jakiś dziwny biały wzorek. Huh. Postała tak sobie i popatrzyła na to coś, ale doszła do wniosku, że w sumie nie za bardzo co ma z tym zrobić. Uznała, że to musi być jakieś ustrojstwo dwunogów i tyle, więc raczej nie warto się tym zajmować. Koniec końców nie miała zamiaru próbować tego podejrzanego słodkiego płynu. Czarny płyn i tak nie wyglądał za dobrze. Pokręciła lekko głową do samej siebie i ruszyła dalej, zostawiając swoje tajemnicze coś w tle. Interesujące? Owszem, ale nie dla niej takie przygody. Idziemy dalej.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Widać Płomykówka postanowiła zignorować ten tajemniczy płyn, nawet mądrze z jej strony, w końcu nie wiadomo co to było, a kto wie może to trucizna czy coś. Tak czy siak przedmiot został już w tyle, a słodki zapach zaczynał zanikać. Szkoda tylko, że na jego miejscu nie pojawił się jakiś nowy. Wojowniczka w powietrzu nie mogła wyczuć woni jakiekolwiek zwierzyny, ani przeciwnika, czyli coś jak było wcześniej. Może jeszcze nie wyszły, może wystraszyły się czegoś, a może pochowały - kto to wie.
Akcja Bóbr:1k6
Parzyste ▷ udaje się pochwycić pióro
Nieparzyste ▷ nie udaje się pochwycić pióra Wypada ▷ 2 - akcja się udaje
Ptak nie za bardzo przejmował się tym iż Bóbr tak na niego patrzyła, a potem nawet podeszła. Cóż, widać iż prawdopodobnie uciekł dwunogom i możliwe iż był przyzwyczajony do zwierząt, dlatego nie bał się tak kocicy. Po porostu co chwila przekręcał głowę, patrzył z ciekawością oraz krakał coś pod nosem.
Niestety zwierzę nie spodziewało się iż...Bóbr postanowi zrobić coś takiego. Co do samej Wojowniczki, to udało jej się sprawnie wskoczyć na drzewo i dość szybko wspiąć. Było to co prawda wyczerpujące, ale możliwe iż to się opłaci. Również zwinnie zamachnęła się i jakimś cudem udało jej się wyrwać czerwone pióra ptaszka z ogona. Sama papuga zaskrzeczała głośno, zatrzepotała skrzydłami i jak tylko zorientowała się co planuje Bóbr, spróbowała uciec, a raczej odlecieć. Niestety miała trochę spóźniony refleks, gdyż córka Krogulczej Łapy zdołała zrobić co chciała. Ptaszek tuż po tym wbił się w powietrze i odleciał, prawdopodobnie już nigdy tu nie zawita.
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Naprawdę? Naprawdę? Znowu nic? Nic? Żadnego widoku ani zapachu zwierzyny, nawet nie było nic słychać. Ech, jak nie dziwne ustrojstwo dwunożnych, to zwykła pustka. Zgrzytnęła cicho zębami, wytężając zmysły i nieprzerwanie idąc dalej. Nie podda się tylko ze względu na to, że miała pecha. Wojownik musiał być silny i wytrwały, prawda? A więc pokaże im siłę i wytrwałość, jak już coś w końcu wreszcie szanownie znajdzie, ot i co! Miała jedynie nadzieję, że z tej ciszy i spokoju nie wylezie nagle żaden drapieżnik. Bo doprawdy, tylko tego jej tu brakowało do kolekcji z serii "pechowe polowania", a przynajmniej takie miała wrażenie. No cóż, nie była zbyt cierpliwa. Oby tym razem znalazła coś, co dało się dorzucić na stos. Coś pożytecznego.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Fakt, że ptaszysko postanowiło odlecieć obchodziło Bobrzy Kieł w tej chwili tyle, co zeszłoroczny śnieg. Liczyło się to, że wskoczyła na drzewo wystarczająco szybko, aby wyrwać kilka (!!!) piór z papuziego ogona. I to jej do szczęścia wystarczyło. W zupełności. Odetchnęła głęboko, stabilizując się na gałęzi drzewa i obserwując odlatującego, kolorowego ptaka, po czym spojrzała na lekko poharatane pióra między swoimi pazurami. Nieźle. Wystarczająco dużo. Chwyciła czerwone pióra w pysk i po chwili krótkiego odpoczynku zeszła z drzewa - łbem do dołu, powoli i metodycznie, a gdy była wystarczająco nisko, dała susa w leśną ściółkę. Postanowiła schować pióra pod korzeniami drzewa, przykryć jakimś kamieniem a sam pniak oznaczyć śladami pazurów. Zapamięta, gdzie to było. Odetchnęła raz jeszcze i ruszyła dalej, ponawiając pozycję łowiecką. I do przodu.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Tym razem jednak Płomykówka na coś natrafiła. Tylko chyba nie było to coś, co chciałaby spotkać. A mianowicie po kilku uderzeniach serca w powietrzu można było wyczuć jakiś zapach. Teoretycznie zwierzyna, ale...było jej za dużo coś. Gdyby Wojowniczka odwróciłaby się, to zauważyłaby stado szczurów pędzących prosto w jej stronę - a dokładnie cztery szkodniki. W ich oczach można było zobaczyć nienawiść, a same...cóż, były gotowe do ataku i to miały zamiar właśnie zrobić. Co je skłoniło do tego? Cóż, prawdopodobnie Płomykówka weszła na ich teren, a może były głodne, kto wie.
Teraz dla odmiany Bóbr trafiło się...no w sumie to nic się nie trafiło. W powietrzu nie była wstanie wyczuć zapachu zwierzyny, a przeciwnika to w sumie teoretycznie mogła. Gdyby miała tak wyostrzone zmysły, to zapewne poczułaby iż od strony Płomykówki dochodzi lekki zapach szczurów. A tak to ogółem wojowniczce towarzyszył lekki wiatr, który także powodował lekki szum drzew. Dość kojący.
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Chyba jednak faktycznie miała pecha. Zmarszczyła nos, czując w końcu zapach zwierzyny i w pierwszym momencie nawet się ucieszyła, ale... Och. Coś się nie zgadzało. Tej zwierzyny było jakoś tak dużo. I wcale nie pachniała najlepiej. Odwróciła się w stronę źródła zapachu i szybko dojrzała, co było nie tak. Szczury. Uh, nie tego tu chciała, ale dobra. Niech będzie. Widziała tylko cztery, a że Bóbr była w pobliżu, to czemu by nie spróbować trochę się zabawić. W końcu taka ilość szczurów nie była jeszcze zła, a chyba lepsza niż ciągłe nic. Chyba... To się zaraz zobaczy. Skrzywiła się lekko i wysunęła pazury, gotowa na atak szczurów.
– Bóbr! – krzyknęła jeszcze, na razie w sumie głównie ostrzegawczo, bo mogła potrzebować z tym pomocy. Bobrzy Kieł była blisko, bardzo blisko, a więc pewnie szybko uda jej się tu dotrzeć w razie czego, o ile sama nie wyczuła jeszcze szczurów i już nie pędziła w jej stronę. Kiedy Janusz, Grażyna, Stefan i Seba się zbliżyli, Płomykówka była gotowa. A przynajmniej taką miała nadzieję. Nie czekała, aż zaatakują pierwsze. Rzuciła się do przodu. Miała nadzieję się schylić i ugryźć, dajmy na to, Grażynkę, a przy okazji jedną z uzbrojonych w pazury łap odnaleźć któregkolwiek z pozostałych szczurów (może by tak Janusza do kompletu?) i wgnieść go w ziemię. Możliwie raniąc przy tym jak najbardziej pazurami, bo pójdzie szybciej, jeśli się wykrwawi. Oby tylko tym razem nie miała pecha.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Była tak skupiona na znalezieniu zwierzyny, że zupełnie nie zorientowała się od razu o obecności szkodników w postaci szczurzej rodziny. Nie miała dobrego węchu, ani też akurat nie patrzyła w kierunku, w którym poszła Płomykówka. Ale wystarczył jeden krótki, głośny, ostrzegawczy wrzask. Bobrzyca nie myślała, niemalże automatycznie, gdy dotarł do niej głos córki Łasiczego Futerka, odwróciła się w tamtym kierunku, nastawiając uszy na sztorc. Adrenalina wzięła górę. Szylkretka miała w tej chwili klapki na oczach niczym koń wyścigowy - wypruła przed siebie w stronę drugiej wojowniczki niczym ogromny, włochaty, pstrokaty taran, którym, de facto w tej chwili, cóż. Była. Nieważne, na co natrafiła Płomykówkowy Lot, Bóbr bardzo chętnie pomoże jej się z tym rozprawić. Jeszcze chętniej, gdy okazało się, iż są to szczury.
Nie zastanawiając się długo, gdy tylko wystarczająco zmniejszyła odległość pomiędzy sobą a gryzoniami, wpadła z impetem w tego, którego nie atakowała pointka. Dajmy na to, Sebę, otwierając z warkotem szczęki i chcąc pochwycić w nie szczurzego dresa. Na ślepo, łapami uzbrojonymi w pazury machnęła w kierunku innych szkodników. Nieważne, którego trafi. Stefan byłby w porządku, ale jak uderzy Janusza to też będzie fajnie.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Atak Stefana:
Atak udany [100%] ▷ [18 + 4] - [12 + 6] = 4 HP Atak Grażyny:
Cios krytyczny! [150%] ▷ [6 + 4] - [13 + 6] = -9 Atak Janusza:
Atak udany [100%] ▷ [16 + 4] - [7 + 6] = 7 HP Atak Seby:
Atak udany! [100%] ▷ [15 + 4] - [14 + 6] = -1 Atak Płomykówki:
Cios krytyczny! [150%] ▷ [14 + 11] - [14 + 4] = 7×1,5 = 11 HP Drugi atak Płomykówki:
Atak udany! [100%] ▷ [13 + 11] - [6 + 4] = 14 HP
I walka się zaczęła. Szkoda tylko, że Płomykówka trochę za długo zwlekała z atakiem, gdyż szczury już były przy niej, a ona postanowiła najpierw zawołać Bóbr. Wszystkie szkodniki rzuciły się do ataku, ale tylko połowie się udało cokolwiek zdziałać. Grażyna i Seba mimo swoich chęci to niestety nie wcelowali. Pierwsza uderzyła łapami gdzieś w picach, obok prawej przedniej łapy kotki, zaś drugi podobnie tylko obok lewej tylnej łapy. No nie udało im się i to tak po całości. Co tyczy się Stefana to wcelował tak, ale za wiele nie zrobił. Skoczył i jedynie wyrwał kawałek futra z lewej przedniej łapy Wojowniczki. Potem tylko wylądował obok, wypluwając futro z jego małej mordki. I na końcu został Janusz, który z całej tej bandy chyba najwięcej zrobił. Jakimś cudem trafił tam gdzie chciał i do tego udało mu się wgryźć w to miejsce. Słabo bo słabo, ale trochę czerwonej cieczy zaczęło lecieć z prawej przedniej łapy córki Łasiczego Futerka. Tuż po tym upadł na ziemie przed kotką.
Co zaś tyczy się samej Płomykówki, to mimo późniejszego ataku udało jej się dość dużo zrobić. Najpierw kłapnęła szczękami tak, że zostawiła na grzbiecie Grażyny dość bolesny ślad. Szczurzyca pisnęła, a z rany zaczęła płynąć krew. Płomykówce także na ślepo udało się trafić Stefana, który to chyba nawet mocniej oberwał. Wojownicza dość mocno przejechała pazurami po grzbiecie szkodnika, przez co ten też pisnął. Znów można było zobaczyć tą charakterystyczną ciecz, a sam szczur to...cóż, wyglądał na osłabionego. Rana jak na niego była duża, ale jeszcze się trzymał. Jakoś.
przybycie Bóbr Atak Bóbr:
Atak nieudany! [0%] ▷ [Prz: 1/2] Atak słaby! [50%] ▷ [7 + 17] - [12 + 4] = 8×0,5 = 4 HP Drugi atak Bóbr:
Atak nieudany! [0%]
I przybyło wsparcie, tak teoretycznie. Bóbr rzeczywiście była masywna, ale jak widać jeszcze nad celem musi popracować. Gdy tylko wpadła to postanowiła do razu zaatakować Sebę, który na jej szczęście dopiero podnosił się po nieudanym ataku. Niestety, zamiast kłapnąć szczęki i zostawić ślad na grzbiecie gryzonia, to tylko przeleciała nimi obok, wyrywając mu tylko kawałek futra. Cóż, czasami tak bywa. Nawet najlepszym się zdarza i nie ma co się zrażać. Co do ataku na ślepo - to na nieszczęście kocicy nie wcelowała, gdyż w pobliżu nie było żadnego szczura którego mogła uderzyć. Po prostu machnęła łapą w powietrzu i to wszystko.
Płomykówka: lvl: 2 | S: 11 | Zr: 6 (8) | Sz: 3 (5) | Zm: 3 | HP: 65 - 4 - 7 = 54/65 | W: 45 - 3 - 3 = 39/45 [Prz: 0/1]
■ Rana 0. stopnia ▷ wyrwany kawałek futra na lewej tylnej łapie
■ Rana 1. stopnia ▷ lekkie ugryzienie na prawej przedniej łapie [Krwawi; po 1 HP do końca walki]
□ Zręczność i Szybkość obnizona z powodu walki z wieloma przeciwnikami! Bóbr: lvl: 3 | S: 17 | Zr: 9 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 85 | W: 30 - 2 = 28/35 [Prz: 1/2] Stefan: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | HP: 20 - 14 = 6/20 | W: 15 - 2 = 13/15
■ Rana 1. stopnia ▷ głębsze ślady pazurów na grzbiecie [Krwawi; po 1 HP do końca walki]
□ Od następnej tury statystyki obniżone o ¼! Grażyna: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | HP: 20 - 11 = 9/20 | W: 15 - 1 = 14/15
■ Rana 1. stopnia ▷ ugryzienie na grzbiecie [Krwawi; po 1 HP do końca walki]
□ Od następnej tury statystyki obniżone o ¼! Janusz: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | HP: 20 | W: 15 - 3 = 12/15 Seba: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | HP: 20 - 4 = 16/20 | W: 15 - 1 = 14/15
■ Rana 0. stopnia ▷ wyrwany kawałek futerka z prawego boku
♢xx ♦xx ♢ butthiswasmydeathbed Ixxd i e dxxt h e r exxa l o n e whenIclosedmyeyestonight