Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Krogulec ruszyła za samotniczką, która spotkała się ze swoją siostrą, praktycznie na siebie wpadając. Zdegradowana wojowniczka ze zmarszczonym pyskiem przyglądała się całej sytuacji, nie dając im chwili dla siebie i wjeżdżając z buciorami we wzruszającą sytuację.
- Dobra, odnalazłyście się, a teraz won z terenów Klanu Cienia – warknęła, będąc okropnie zła jednocześnie na kocice, że jej nie słuchała, a także na siebie, bo jej nie wyszedł atak. A takie miała plany, aby zaciągnąć ją za uszy na granice, posadzić przy jakimś pieńku i sprowadzić do niej jej siostrę. Być może też za uszy, jakby było trzeba! A teraz jedyne, co mogła zrobić to zadbać o to, aby obie wybyły z tych ziem i nigdy już tu nie wracały. Nie wiedziała, że druga z nich spotkała się z Bóbr, która w pewnym momencie sobie poszła, wcześniej nastraszając młodą i nawet jej nie odprowadzając. Nieodpowiedzialność!
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Szczęśliwe ze spotkania siostry przez chwilę jeszcze ignorowały Krogulczą Łapę, po czym w końcu odezwał się w nich instynkt samozachowawczy i dotarło do nich, że nie chcą być tam, gdzie są niemile widziane. Ruszyły więc przed siebie pośpiesznym kłusem, w stronę skąd przyszły, żeby nie denerwować już bardziej tej agresywnej jednostki, co chyba zapomniała, że złość szkodzi piękności. Szły jak to siostry - jednocześnie stawiały łapy, w jednym rytmie poruszały ogonami i oddychały w tym samym tempie, a gdy myślały, że są jużdaleko od zasięgu słuchu zdegradowanej, zaśmiały się szczęśliwie, by w końcu zniknąć za linią horyzontu i najpewniej nigdy nie wracać. Nigdy przenigdy.
Skierka: S: 6 | Zr: 5 | Sz: 4 | HP: 29/35 | W: 50
»rana 0. stopnia: wyrwany kłębek sierści na szyi
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Warknęła cicho pod nosem, jednak w gruncie rzeczy dobrze, że siostry się odnalazły, a Krogulec nie musiała ich wszystkich siła usuwać. Wzięła głebszy oddech, przecinając powietrze biczowatym ogonem, po czym ruszyła w okolice, gdzie być może słuch zwierzyny nie sięgał, uginając łapy i kierując się pod wiatr, próbując rozsmakować się w powietrzu wiejącym w nos, by rozpoznać jakąkolwiek woń zwierzyny. No i se poszła gdzieś indziej, bo tutaj pewno już żadnej zwierzyny nie będzie przez ich krzyki.
zt
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Jedyne czym się różni od swego ojca to kolor sierści bowiem jego ciało pokrywa czarna, smolista sierść i równie krótka jak u Iwana. Smukła sylwetka, długie łapy i ten sam wredny, lekko szczurowaty pysk wywodzący się z rasy orientalnej. Poza tym w niektórych miejscach sierść płowieje na tyle, że widać skórę - lekko pomarszczoną. Nos jak i wibrysy nie odstają kolorytem od reszty - jedynie wąsy lekko odznaczają się na tle czerni gdyż są w nieco jaśniejszej barwie. Oczy póki co są niebieskie jak u wszystkich kociąt, ale w przyszłości nabiorą kolorytu zieleni pomieszanej ze złotem, które niewątliwie kształtem nawiązują również do Iwana.
U młodego kociaka wykształciły się już pierwsze cechy charakteru, po których od razu widać iż jest synem Iwana. Przede wszystkim impulsywność, agresja i brak poczucia winy w swoich błędach. Jest typem samotnika, nie koniecznie podoba mu się życie w klanie i wolałby robić wszystko na własną łapę u boku ojca. Uważa, że cała ta farsa z klanami i gwiezdnymi jest tylko po to aby trzymać wszystko w ryzach, a on jako buntownik planuje ucieczkę. Jednak trzyma to wszystko w sobie, udaje zainteresowanego rangą wojownika. Szacunek dla Gwiezdnych również jest jedynie przykrywką, która pozwala na opracowywanie swego planu w całkowitym spokoju. Jedyne komu ufa to matce i ojcu choć Iwana nawet nie widział jeszcze na oczy.
Wilczy Pomruk; Lwi Zew; Lisica
Kruk nie był zadowolony z treningu odbywającego się wraz z Bezsenną. Była powolna, miała gdzieś ten trening i czuł się całkowicie tak jakby więcej nauczyłą go Trzepot niż ta kupa futra. I w momencie tej złotej myśli ubzdurał sobie, że polowania, a także walki może nauczyć go siostra. Czemu by nie? Powie, że chce tylko być lepszym, bo Bezsenna wygląda na silną.
Zatem dzisiejszy dzień mijał na szukaniu Trzepoczącego Skrzydła i jej umiejętności. Ciekawiło go jak idzie życie w Cieniu. Lub w cieniu. Bo inaczej nie dało się nazwać ów zjawiska niźli życia pachołka. Przecież Olcha na pewno uznawał ją za gorszą przez pochodzenie. Na pewno nie była dobrze traktowana na swym treningu. Tego też chciał się dowiedzieć dokładnie, ale czuł iż siostra nie chętnie wypowie się na tenże temat.
Usiadł zrezygnowany przy Pustym Drzewie otaczając wzrokiem krajobraz. Warknął przeciągle czując iż złość rozrywa go od środka. W końcu jak jedna, mała Trzepot zniknęła w tak małych terenach? A może sama poszła szukać ojca? Kto wie.
/Trzepot :3
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/Hsha9j7.png">
<div class="centered">Od zawszebrzydkowożę się i noszę źle
Od z a w s z e byłemgrzeszny,gniewny Ulegałem gdy wodzilimnie Ulegałemgdy kusili dziel<s>nie</s> Ulegałem biernie, niezmiennie Na pokuszonko,pokuszeniesenne
I nieukrywam, że ulegnęjeszcze raz Ipopełnięsetny raz to samozło</div>
</div>
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept] Płeć: kotka Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko] Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan] Partner: samotność
czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
Jej charakter też się ukształtował przez ten czas. Stała się bardziej radosna. Cieszy się z życia i rzadko kiedy jest smutna. Jedyne co ją dobija to brak posiadania umiejętności wspinaczki. Nie wynika to z braku trenowania, bo owszem, trenuje. Po prostu tego nie umie. Kocica jest miła i nie okazuje wredoty i pogardy. Jest wrażliwa. Pokazała to na pogrzebie swojej siostry- Kłębek. Stała się odpowiedzialniejsza od sytuacji z granicą. Teraz jest bardziej ostrożna i uważa, aby nie złamać zasad i nie wejść na nie swoje tereny. Bardzo chciałaby poznać kogoś z innego klanu, najlepiej z Rzeki, bo chce się nauczyć pływać. Niestety w jej klanie nikt tego nie potrafi, więc jest zdana na rzeczniaków. Lub na siebie.
Na ostatniej ceremonii nie udało mi się złapać Kruka. Pomyślałam, że zniknął albo po prostu nie załapał się na ceremonię, bo gdzieś łaził. Ja w sumie też nie zawsze jestem w obozie i nie zawsze jestem na ceremonii.
Nasza wyprawa na osiedle zbliżała się nieubłaganie, a ja czułam coraz większy stres. Grzyb już wiedziała, że na jakiś czas zniknę. Pozostała jeszcze sprawa Wężowej Gwiazdy. Równie dobrze moge iść do Wiewiórczy Ogona, bo jest on zastępca. I tak zrobię. To będzie łatwiejsze i on chyba lepiej mnie zrozumie. Tak mi się wydaje. Też kiedyś stracił córkę i też jej szukał, chociaż... To inna sytuacja, bo ja nie straciłam ojca. Go nie było nigdy i tyle. Moje zdziwienie było wielkie, gdy na terenach klanu Cienia spostrzegam Kruka. Nie wiedziałam co on tu do licha robi, nie powinien być na treningu? Z resztą czemu wyszedł sam z obozu. Dopiero co został terminatorem, czy on jest niepoważny?! Podeszłam do niego zdecydowanym krokiem i usiadłam obok.
- Cześć Kłuk- zaczęłam rozmowę od przywitania się. Bez tego się nie obędzie. -Nie powinieneś być telaz na tłeningu?- spytałam, patrząc mu prosto w oczy. No dalej, przyznaj się.
Jedyne czym się różni od swego ojca to kolor sierści bowiem jego ciało pokrywa czarna, smolista sierść i równie krótka jak u Iwana. Smukła sylwetka, długie łapy i ten sam wredny, lekko szczurowaty pysk wywodzący się z rasy orientalnej. Poza tym w niektórych miejscach sierść płowieje na tyle, że widać skórę - lekko pomarszczoną. Nos jak i wibrysy nie odstają kolorytem od reszty - jedynie wąsy lekko odznaczają się na tle czerni gdyż są w nieco jaśniejszej barwie. Oczy póki co są niebieskie jak u wszystkich kociąt, ale w przyszłości nabiorą kolorytu zieleni pomieszanej ze złotem, które niewątliwie kształtem nawiązują również do Iwana.
U młodego kociaka wykształciły się już pierwsze cechy charakteru, po których od razu widać iż jest synem Iwana. Przede wszystkim impulsywność, agresja i brak poczucia winy w swoich błędach. Jest typem samotnika, nie koniecznie podoba mu się życie w klanie i wolałby robić wszystko na własną łapę u boku ojca. Uważa, że cała ta farsa z klanami i gwiezdnymi jest tylko po to aby trzymać wszystko w ryzach, a on jako buntownik planuje ucieczkę. Jednak trzyma to wszystko w sobie, udaje zainteresowanego rangą wojownika. Szacunek dla Gwiezdnych również jest jedynie przykrywką, która pozwala na opracowywanie swego planu w całkowitym spokoju. Jedyne komu ufa to matce i ojcu choć Iwana nawet nie widział jeszcze na oczy.
Wilczy Pomruk; Lwi Zew; Lisica
Spojrzał na siostrę robiąc krzywą minę. - Czeeść. - Przywitał się ale jakoś tak mało energicznie. - Może, ale Bezsenna Noc, czy jak jej tam, niekoniecznie ma czas bądź ochotę prowadzić mi trening. Są po prostu rzadko. - Mruknął rozglądając się wokół. Na tych przeklętych terenach nie było nic ciekawego. Nie było nic co mogłoby zainteresować. I brzydko było, nie ma co ukrywać. Choć do piękna Kruk nie za bardzo przyciągał uwagę. - Może ty przejmiesz obowiązki Bezsennej Nocy i nadprogramowo pokażesz mi tylko jak polować i walczyć? I będziemy mogli iść na te poszukiwania. - Mruknął czekając na odpowiedź. W sumie mógł zgodzić się na tego Olchę. Przynajmniej miałby już z głowy trening... chyba. Choć teraz nie ma co się nad tym rozwodzić. Olcha wyglądał na nieprzewidywalnego szaleńca pogrążonego zbytnio w swych przekonaniach. Kruk nie miałby łatwo na treningu z nim więc nie można powiedzieć iż czarny syn Iwana dostałby to czego chce - czyli szybką naukę polowania i walki. - Proszę. - Cóż, Kruk rzucił się już na ostatnią z możliwych rzeczy jaką by zrobił. Poprosił.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/Hsha9j7.png">
<div class="centered">Od zawszebrzydkowożę się i noszę źle
Od z a w s z e byłemgrzeszny,gniewny Ulegałem gdy wodzilimnie Ulegałemgdy kusili dziel<s>nie</s> Ulegałem biernie, niezmiennie Na pokuszonko,pokuszeniesenne
I nieukrywam, że ulegnęjeszcze raz Ipopełnięsetny raz to samozło</div>
</div>
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept] Płeć: kotka Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko] Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan] Partner: samotność
czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
Jej charakter też się ukształtował przez ten czas. Stała się bardziej radosna. Cieszy się z życia i rzadko kiedy jest smutna. Jedyne co ją dobija to brak posiadania umiejętności wspinaczki. Nie wynika to z braku trenowania, bo owszem, trenuje. Po prostu tego nie umie. Kocica jest miła i nie okazuje wredoty i pogardy. Jest wrażliwa. Pokazała to na pogrzebie swojej siostry- Kłębek. Stała się odpowiedzialniejsza od sytuacji z granicą. Teraz jest bardziej ostrożna i uważa, aby nie złamać zasad i nie wejść na nie swoje tereny. Bardzo chciałaby poznać kogoś z innego klanu, najlepiej z Rzeki, bo chce się nauczyć pływać. Niestety w jej klanie nikt tego nie potrafi, więc jest zdana na rzeczniaków. Lub na siebie.
Wytłumaczenie Kruka zdziwiło mnie i to nawet bardzo. Nigdy nie słyszałam o sytuacji, w której wojownik zaniedbywał swojego terminatora... To jest właśnie trochę nie w porządku. Najwidoczniej niektórzy wojownicy mają za dużo terminatorów, skoro sobie z nimi nie radzą, a niektórzy nie mają ich w ogóle i cały czas im się nudzi. Na przykład taka ja. To znaczy nie chcę mieć terminatora JAK NA RAZIE, bo wybieram się na osiedle, ale potem owszem. Problem tylko w tym, że nie wiem czy go dostanę, bo to nie zależy ode mnie. Może gdyby Kruk dostał kogo innego na mistrza, nawet tego głupiego Olchę to byśmy już byli w drodze na osiedle?
-To nie w porządku! Czemu Wężowa Gwiazda daje tełminatołów wojownikom, którzy mają ich za dużo...- jeknęłam z zawodem w głosie. Było mi szkoda Kruka. Nie wiedziałam jak to jest mieć treningi rzadko, bo ja miałam je dosyć często, więc nie narzekałam. Po za tym i tak bym nie mogła, bo Olcha by sie wkurzył. Brat zaproponował mi, abym to ja nauczyła go walki i polowania. To w sumie było najważniejsze. Gdyby nie to, że jest zaniedbywany to bym mu nie pomogła, ale skoro Bezsenna ma go pod ogonem to owszem. I proszenie nie było nawet konieczne!
-dobrze... Genełalnie to uczyłam cię na naukach tego wszystkiego, pamiętasz coś?- spytałam go, aby się upewnić. Nie wiedziałam jeszcze jak będzie przebiegać ta nauka, nie mogę od razu nauczyć go polować i walczyć. No chyba, że zrobię to tak jak na treningu. On pójdzie polować, a ja go po prostu poobserwuje. Tak by było najlepiej.
Jedyne czym się różni od swego ojca to kolor sierści bowiem jego ciało pokrywa czarna, smolista sierść i równie krótka jak u Iwana. Smukła sylwetka, długie łapy i ten sam wredny, lekko szczurowaty pysk wywodzący się z rasy orientalnej. Poza tym w niektórych miejscach sierść płowieje na tyle, że widać skórę - lekko pomarszczoną. Nos jak i wibrysy nie odstają kolorytem od reszty - jedynie wąsy lekko odznaczają się na tle czerni gdyż są w nieco jaśniejszej barwie. Oczy póki co są niebieskie jak u wszystkich kociąt, ale w przyszłości nabiorą kolorytu zieleni pomieszanej ze złotem, które niewątliwie kształtem nawiązują również do Iwana.
U młodego kociaka wykształciły się już pierwsze cechy charakteru, po których od razu widać iż jest synem Iwana. Przede wszystkim impulsywność, agresja i brak poczucia winy w swoich błędach. Jest typem samotnika, nie koniecznie podoba mu się życie w klanie i wolałby robić wszystko na własną łapę u boku ojca. Uważa, że cała ta farsa z klanami i gwiezdnymi jest tylko po to aby trzymać wszystko w ryzach, a on jako buntownik planuje ucieczkę. Jednak trzyma to wszystko w sobie, udaje zainteresowanego rangą wojownika. Szacunek dla Gwiezdnych również jest jedynie przykrywką, która pozwala na opracowywanie swego planu w całkowitym spokoju. Jedyne komu ufa to matce i ojcu choć Iwana nawet nie widział jeszcze na oczy.
Wilczy Pomruk; Lwi Zew; Lisica
Kruk wzruszył ramionami. Nie za bardzo uważał, żeby Bezsenna miała nadmiar terminatorów na karku. - Mam to gdzieś czy ma dużo terminatorów czy mało. - Odburknął. W sumie jakie to miało znaczenie? Niektórzy wojownicy mieli po czterech na karku i dla każdego znajdywali czas. A Kruk? Siedział na dupie i się nudził. W sumie sam mógłby się nauczyć polować i walczyć. W sumie... czemu nie? - Postawa łowiecka czyli... - Zastanowił się. - Ogon zrównany z grzbietem i łbem. Ugięte łapy. Ciężar przerzucony na... tylne kończyny? Brzuch nisko, ale nie tak aby szorował po podłożu. No i jeszcze było coś o piszczkach. Że zając usłyszy, ptak zobaczy, a mysz wyczuje. Czy jakoś tak. - Mruknął. Coś tam pamiętał, chyba nie aż tak mało. - A co do walki to jeśli przeciwnik jest silny to lepiej polegać na swojej szybkości na przykład. Celować w nos, oczy, brzuch. Wrażliwe miejsca. Ogon też. No i ogólnie można użyć piachu do oślepienia. - Nie wiedział czy wszystko, ale tyle pamiętał. Miał nadzieję, że siostra go nauczy w jeden wschód słońca tego co miał się nauczyć i pójdą w swoją drogę. A przynajmniej Kruk. - Gadałaś już z władzą o swoim pomyśle? - Zapytał.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/Hsha9j7.png">
<div class="centered">Od zawszebrzydkowożę się i noszę źle
Od z a w s z e byłemgrzeszny,gniewny Ulegałem gdy wodzilimnie Ulegałemgdy kusili dziel<s>nie</s> Ulegałem biernie, niezmiennie Na pokuszonko,pokuszeniesenne
I nieukrywam, że ulegnęjeszcze raz Ipopełnięsetny raz to samozło</div>
</div>
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept] Płeć: kotka Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko] Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan] Partner: samotność
czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
Jej charakter też się ukształtował przez ten czas. Stała się bardziej radosna. Cieszy się z życia i rzadko kiedy jest smutna. Jedyne co ją dobija to brak posiadania umiejętności wspinaczki. Nie wynika to z braku trenowania, bo owszem, trenuje. Po prostu tego nie umie. Kocica jest miła i nie okazuje wredoty i pogardy. Jest wrażliwa. Pokazała to na pogrzebie swojej siostry- Kłębek. Stała się odpowiedzialniejsza od sytuacji z granicą. Teraz jest bardziej ostrożna i uważa, aby nie złamać zasad i nie wejść na nie swoje tereny. Bardzo chciałaby poznać kogoś z innego klanu, najlepiej z Rzeki, bo chce się nauczyć pływać. Niestety w jej klanie nikt tego nie potrafi, więc jest zdana na rzeczniaków. Lub na siebie.
No w sumie też na jego miejscu miałabym to gdzieś. Jeśli ma dużo terminatorów to ma trenować ich wszystkich i to regularnie, a nie jednego częściej, a drugiego rzadziej... To jest przecież nie w porządku! Ja na miejscu Kruka poszłabym do Wężowej Gwiazdy, o zmianę mistrza. Chociaż chyba już prosił? Tak. Na początku miał dostać Olchę. I dobrze, że nie dostał. Gdybym ja wiedziała na co się pisze, to na pewno bym prosiła o kogoś innego. A potem było już za późno, żeby o cokolwiek prosić.
-Tak. I trzeba iść pod wiatł, a oddech ściszyć- podsumowalam. Kruk pamiętał na szczęście to wszystko. Czyli nasze nauki nie poszły na marne, bardzo dobrze. Co do walki to także pamiętał wszystko, więc kiwnełam głową na tak. Umiał już wszystko co było najważniejsze, więc moglibyśmy już wyruszać, ale... Wypadałoby znać praktykę no nie? Chyba, że chciałby nie marnować na to czasu i swoją pierwszą walkę stoczyć podczas wyprawy, na przykład z jakimś samotnikiem. To by było trudniejsze, o wiele trudniejsze.
Spytał, czy rozmawiałam z Wężów Gwiazdą na temat swojego pomysłu. Nie, jeszcze nie.
-Hmm... Jeszcze tego nie złobilam, chciałam powiadomić Wiewiółczy Ogon tuż przed wyplawą, aby nie mógł płotestować. Pewnie wojownik klanu Głomu powiedział mi, że to nie jest dobłe łozwiązanie. Co o tym sądzisz ty?- odpowiedziałam i spytałam po chwili. Naprawdę nie wiedziałam jak mam to zrobić. -a no i znam już dłogę na osiedle- dodałam po chwili i uśmiechnęłam się do Kruka.
Jedyne czym się różni od swego ojca to kolor sierści bowiem jego ciało pokrywa czarna, smolista sierść i równie krótka jak u Iwana. Smukła sylwetka, długie łapy i ten sam wredny, lekko szczurowaty pysk wywodzący się z rasy orientalnej. Poza tym w niektórych miejscach sierść płowieje na tyle, że widać skórę - lekko pomarszczoną. Nos jak i wibrysy nie odstają kolorytem od reszty - jedynie wąsy lekko odznaczają się na tle czerni gdyż są w nieco jaśniejszej barwie. Oczy póki co są niebieskie jak u wszystkich kociąt, ale w przyszłości nabiorą kolorytu zieleni pomieszanej ze złotem, które niewątliwie kształtem nawiązują również do Iwana.
U młodego kociaka wykształciły się już pierwsze cechy charakteru, po których od razu widać iż jest synem Iwana. Przede wszystkim impulsywność, agresja i brak poczucia winy w swoich błędach. Jest typem samotnika, nie koniecznie podoba mu się życie w klanie i wolałby robić wszystko na własną łapę u boku ojca. Uważa, że cała ta farsa z klanami i gwiezdnymi jest tylko po to aby trzymać wszystko w ryzach, a on jako buntownik planuje ucieczkę. Jednak trzyma to wszystko w sobie, udaje zainteresowanego rangą wojownika. Szacunek dla Gwiezdnych również jest jedynie przykrywką, która pozwala na opracowywanie swego planu w całkowitym spokoju. Jedyne komu ufa to matce i ojcu choć Iwana nawet nie widział jeszcze na oczy.
Wilczy Pomruk; Lwi Zew; Lisica
- A co z praktyką? - Zapytał spoglądając na kotkę. Chciał coś w sumie złapać - dlaczego nie? No i mógłby stoczyć sparing z Trzepot co na pewno dałoby jakiś wzgląd na to jak wygląda choć trochę walka. - A co jak Ci nie pozwolą wrócić? - Zapytał siadając i patrząc na kotkę poważnie. Wiedział, że siostra chce zostać w klanie. Że nie chce odchodzić na dobre, ale czuł też, że to nie do końca miejsce dla niej. Może Wicher? Albo Rzeka? Chociaż bardziej Wicher. - Kiedy chcesz wyruszyć? - Dodał, bo w sumie to było ważne pytanie. - Trzeba odnaleźć ojca póki jeszcze dycha. - Mruknął. Mimo, że nie do końca chodziło mu o odnalezienie Iwana to i tak zależałoby mu na tym. Jeśli nie - trudno. W końcu to kot, którego w życiu nie widział na oczy.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/Hsha9j7.png">
<div class="centered">Od zawszebrzydkowożę się i noszę źle
Od z a w s z e byłemgrzeszny,gniewny Ulegałem gdy wodzilimnie Ulegałemgdy kusili dziel<s>nie</s> Ulegałem biernie, niezmiennie Na pokuszonko,pokuszeniesenne
I nieukrywam, że ulegnęjeszcze raz Ipopełnięsetny raz to samozło</div>
</div>
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept] Płeć: kotka Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko] Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan] Partner: samotność
czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
Jej charakter też się ukształtował przez ten czas. Stała się bardziej radosna. Cieszy się z życia i rzadko kiedy jest smutna. Jedyne co ją dobija to brak posiadania umiejętności wspinaczki. Nie wynika to z braku trenowania, bo owszem, trenuje. Po prostu tego nie umie. Kocica jest miła i nie okazuje wredoty i pogardy. Jest wrażliwa. Pokazała to na pogrzebie swojej siostry- Kłębek. Stała się odpowiedzialniejsza od sytuacji z granicą. Teraz jest bardziej ostrożna i uważa, aby nie złamać zasad i nie wejść na nie swoje tereny. Bardzo chciałaby poznać kogoś z innego klanu, najlepiej z Rzeki, bo chce się nauczyć pływać. Niestety w jej klanie nikt tego nie potrafi, więc jest zdana na rzeczniaków. Lub na siebie.
Co z praktyką? W sumie to nie wiem, nie wiedziałam że Kruk ma zamiar w ogóle poćwiczyć. Jeśli chce to w porządku, to będzie też trening dla mnie. Lepiej się sprawdzić przed wyprawą, aby upewnić się, że jestem w stu procentach gotowa do obrony Kruka, gdyby była taka potrzeba. Może i jestem o wiele mniejsza, ale za to silniejsza. Poza tym ja jestem wojownikiem, a on jakby nie patrzeć niedoświadczonym terminatorem, który mało co wie.
-możemy poćwiczyć walkę- odpowiedziałam. Na polowanie też bym mogła iść, ale przyda mnie mniej. Poza tym nie mielibyśmy szans, gdyby jakiś drapieżnik nas zaatakował, z lisem było ciężko. Mimo, że była nas trójka to Grzyb poniosła poważne obrażenia i straciła bardzo dużo krwi, podczas kiedy jak wyszłam z tego cało. Nie miałam żadnej rany od lisa, poważnie.
-Nie wiem... Muszą go złobić. Jeśli nie uda mi się ich przekonać, to będę musiała się z tym pogodzić.- Nie mogłabym wrócić na siłę. To skutkowałoby śmiercią. W końcu przywódcą zdenerwowałby się i nakazał zabicie mnie gdyby zauważono mnie na terenach Cienia. A kto byłby kotem, który zacząłby mnie szukać nawet poza nimi? Oczywiście, że Olcha! Słodkiego Języka szukał na niczyich, więc mnie też mógłby. A ja bym sobie z nim nie poradziła, jest o wiele silniejszy.
-Mogę wyłuszyć w każdej chwili, czekam na ciebie-odparlam. Taka była prawda, no... Byłam gotowa, to Kruk musi się nauczyć walki i tego wszystkiego, aby iść. Gdybym szła sama to już dawno by mnie tu nie było.
Stanęłam na przeciwko Kruka i przygotowałam się do ataku, po zym spytałam.
-Możemy walczyć nawet tełaz, co ty na to?- byłam gotowa i do obrony, gdyby była taka potrzeba. Niech zacznie, pozwolę mu ten jeden raz.
Jedyne czym się różni od swego ojca to kolor sierści bowiem jego ciało pokrywa czarna, smolista sierść i równie krótka jak u Iwana. Smukła sylwetka, długie łapy i ten sam wredny, lekko szczurowaty pysk wywodzący się z rasy orientalnej. Poza tym w niektórych miejscach sierść płowieje na tyle, że widać skórę - lekko pomarszczoną. Nos jak i wibrysy nie odstają kolorytem od reszty - jedynie wąsy lekko odznaczają się na tle czerni gdyż są w nieco jaśniejszej barwie. Oczy póki co są niebieskie jak u wszystkich kociąt, ale w przyszłości nabiorą kolorytu zieleni pomieszanej ze złotem, które niewątliwie kształtem nawiązują również do Iwana.
U młodego kociaka wykształciły się już pierwsze cechy charakteru, po których od razu widać iż jest synem Iwana. Przede wszystkim impulsywność, agresja i brak poczucia winy w swoich błędach. Jest typem samotnika, nie koniecznie podoba mu się życie w klanie i wolałby robić wszystko na własną łapę u boku ojca. Uważa, że cała ta farsa z klanami i gwiezdnymi jest tylko po to aby trzymać wszystko w ryzach, a on jako buntownik planuje ucieczkę. Jednak trzyma to wszystko w sobie, udaje zainteresowanego rangą wojownika. Szacunek dla Gwiezdnych również jest jedynie przykrywką, która pozwala na opracowywanie swego planu w całkowitym spokoju. Jedyne komu ufa to matce i ojcu choć Iwana nawet nie widział jeszcze na oczy.
Wilczy Pomruk; Lwi Zew; Lisica
Spojrzał na kotkę. - Też mogę wyruszyć w każdej chwili, szkoda mi tylko Splątanej... trochę. - Mruknął. Jeśli odejdzie prawdopodobnie już nigdy jej nie zobaczy. To lekko studziło zapał Kruka, ale nie na tyle aby zostać w tym przytułku dla kotów pozbawionych własnego rozumowania. Gdyby potrafili sami myśleć to cóż... po co byłby im kodeks?
Skoczył w stronę siostry mając wyciągnięte łapy chcąc ją powalić na ziemię. Napiął mięśnie już wcześniej przerzucając ciężar ciała na tylne łapy aby lepiej się wybić. Chciał łapami dotknąć ciała siostry, celował w pysk aby ją ogłuszyć, a może i przewrócić na podłoże? Kto wie.
//nie wiem czy wołamy MG? Jeśli tak to po twoim poście
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/Hsha9j7.png">
<div class="centered">Od zawszebrzydkowożę się i noszę źle
Od z a w s z e byłemgrzeszny,gniewny Ulegałem gdy wodzilimnie Ulegałemgdy kusili dziel<s>nie</s> Ulegałem biernie, niezmiennie Na pokuszonko,pokuszeniesenne
I nieukrywam, że ulegnęjeszcze raz Ipopełnięsetny raz to samozło</div>
</div>
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept] Płeć: kotka Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko] Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan] Partner: samotność
czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
Jej charakter też się ukształtował przez ten czas. Stała się bardziej radosna. Cieszy się z życia i rzadko kiedy jest smutna. Jedyne co ją dobija to brak posiadania umiejętności wspinaczki. Nie wynika to z braku trenowania, bo owszem, trenuje. Po prostu tego nie umie. Kocica jest miła i nie okazuje wredoty i pogardy. Jest wrażliwa. Pokazała to na pogrzebie swojej siostry- Kłębek. Stała się odpowiedzialniejsza od sytuacji z granicą. Teraz jest bardziej ostrożna i uważa, aby nie złamać zasad i nie wejść na nie swoje tereny. Bardzo chciałaby poznać kogoś z innego klanu, najlepiej z Rzeki, bo chce się nauczyć pływać. Niestety w jej klanie nikt tego nie potrafi, więc jest zdana na rzeczniaków. Lub na siebie.
Krukowi szkoda Splątanej? Dziwne. Byłam pewna, że nawet ona go nie trzyma w tym klanie. Chociaż jedyne, co mnie bardziej dziwi, że powiedział na nią po imieniu, a nie jako mama. To... Nieodpowiednie! Powinien okazywać jej szacunek, a nie.
-dla ciebie matka, a nie Splątana- powiedziałam. Mój głos mimo tego nie był złośliwy, ani szorstki czy cos w tym stylu. Każdy wie, że nie potrafię tak mówić. To chyba dobrze, bo mogłabym być źle odbierana przez inne koty.
Nim się obejrzałam, Kruk już skakał w moją stronę. Nie wiedziałam dokładnie co chce zrobić. Wyobraziłam sobie, że chce mnie przewrócić, więc bez czekania aż to zrobi, postanowiłam uniknąć. Spięłam mięśnie i wybiłam sie w bok, bo to tam miałam zamiar wylądować.
/Idę po mg
Atak Kruczej Łapy - 150% 「krytyczny!」
Unik Trzepoczącego Skrzydła - 0% 「nieudany」 → przerzut → 150% 「krytyczny!」
Ostateczny atak Kruczej Łapy - 0% 「nieudany」
Cóż tu dużo mówić. Krucza Łapa rzucił się na starszą siostrę, z zamiarem ogłuszenia jej, ale ta go wykiwała, odskakując w bok i tym samym udaremniając jego próbę. Ot, wykazała się większą zwinnością.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Jedyne czym się różni od swego ojca to kolor sierści bowiem jego ciało pokrywa czarna, smolista sierść i równie krótka jak u Iwana. Smukła sylwetka, długie łapy i ten sam wredny, lekko szczurowaty pysk wywodzący się z rasy orientalnej. Poza tym w niektórych miejscach sierść płowieje na tyle, że widać skórę - lekko pomarszczoną. Nos jak i wibrysy nie odstają kolorytem od reszty - jedynie wąsy lekko odznaczają się na tle czerni gdyż są w nieco jaśniejszej barwie. Oczy póki co są niebieskie jak u wszystkich kociąt, ale w przyszłości nabiorą kolorytu zieleni pomieszanej ze złotem, które niewątliwie kształtem nawiązują również do Iwana.
U młodego kociaka wykształciły się już pierwsze cechy charakteru, po których od razu widać iż jest synem Iwana. Przede wszystkim impulsywność, agresja i brak poczucia winy w swoich błędach. Jest typem samotnika, nie koniecznie podoba mu się życie w klanie i wolałby robić wszystko na własną łapę u boku ojca. Uważa, że cała ta farsa z klanami i gwiezdnymi jest tylko po to aby trzymać wszystko w ryzach, a on jako buntownik planuje ucieczkę. Jednak trzyma to wszystko w sobie, udaje zainteresowanego rangą wojownika. Szacunek dla Gwiezdnych również jest jedynie przykrywką, która pozwala na opracowywanie swego planu w całkowitym spokoju. Jedyne komu ufa to matce i ojcu choć Iwana nawet nie widział jeszcze na oczy.
Wilczy Pomruk; Lwi Zew; Lisica
Kruk przeleciał dosłownie obok kotki, która zrobiła dobry unik. W sumie nie spodziewał się niczego innego - starsza i silniejsza kocica w końcu była wojowniczką. I chyba nie taką złą. Postanowił więc oszczędzać energię czując, że jeśli będzie atakować na oślep szybciej wykończy siebie niż swoją przeciwniczkę.
Zaczął zatem otaczać kotkę kolistymi ruchami oczekując ataku z jej strony. Unikanie powinno wyjść mu lepiej. Zatem przerzucił ciężar na tylne łapy, aby w odpowiednim momencie zwinne odskoczyć w bok. Ponadto szedł na ugiętych łapach i spoglądał na swą siostrę. I nie - nie w oczy, ale na całą sylwetkę. Chciał doszukać się choć jednego ruchu, który ją zdradzi, aby w porę odskoczyć.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/Hsha9j7.png">
<div class="centered">Od zawszebrzydkowożę się i noszę źle
Od z a w s z e byłemgrzeszny,gniewny Ulegałem gdy wodzilimnie Ulegałemgdy kusili dziel<s>nie</s> Ulegałem biernie, niezmiennie Na pokuszonko,pokuszeniesenne
I nieukrywam, że ulegnęjeszcze raz Ipopełnięsetny raz to samozło</div>
</div>