Logo Artemidy
Dziki Sad
#61
Córka Czyżykowego Głosu tak jak Wilk miała nadzieje, że Brzask i Wilczomlecz wrócą. Nie minęło jeszcze aż tak dużo czasu, więc mają jeszcze szansę. Właściwie to nie powinno się w ogóle tracić nadziei. Ileż to kotów wróciło po bardzo długiej nieobecności? Niektóre zniknęły jeszcze jak Klan Wichru mieszkał na starych terenach, a potrafili ich odnaleźć na nowych! Skoro takie przypadki mają miejsce to nigdy nie wolno wątpić! Jeśli chodzi o trening to Lawenda nie końca zgadzała się z bratem.
- Niby tak, tylko nauczenie tych dwóch umiejętności zajmuje sporo czasu i czasem możesz nie zdążyć. My na przykład ze Sikorczą Łapą odkąd ją przejęłam jesteśmy cały czas na etapie polowania, a do nauki walki jeszcze długa drogą, ale w sumie masz rację, lepiej zacząć trening od tych umiejętności i mieć czyste sumienie, że terminator będzie umiał zadbać o siebie i się obronić- ostatecznie przyznała słuszność Wilkowi. Na razie Lawenda prowadziła od początku tylko dwa treningi i zaczynała je od poznania Granic i terenów Klanu. Może czas to zmienić?
Niebieska kota uważnie wysłuchała wypowiedzi Wilka, od czasu do czasu kiwając głową. Gdy brat poprosił ją, aby porozmawiała z Zaśnieżoną Ścieżką, wzięła głęboki oddech i głośno wypuściła powietrze.
- Yyy, jasne pogadam z nią- odpowiedziała bez przekonania. Właściwie to nie wiedziała jak się do tego zabrać. Nie wypadało podejść do Śnieżynki i powiedzieć: Hej, słyszałam, że spotkałaś kota z Klanu Rzeki i chciałaś się od niego uczyć pływać i ogólnie żeby zabrał cię na jakąś wycieczkę! Lawendowy Kwiat zmarszczyła brwi i postanowiła, że spróbuje wziąć ją sposobem, nie zdradzając nic, że rozmawiała na ten temat z Wilczym Pomrukiem. - Zrobię wszystko, co w mojej mocy!- zareagowała po chwili pewna siebie. Już nawet ułożyła plan jak może naprowadzić temat konwersacji na odpowiednie tory. Sama opowie o Tonącym Słońcu i później zapyta Śnieżynkę o jej doświadczenia z kotami z poza Klanu. Właściwie to Lawenda czuła się trochę niezręcznie. Sama spotyka się z samotnikiem i chodzi z nim po Ziemiach Niczyich, a ma zabraniać tego białej kotce.
-Nie, nie bałam się. Pierwszy raz spotkałam go na Granicy, na tym, no, Ukrytym Pagórku! Oczywiście, byłam wobec niego początkowo nieufna, jednak on wydawał się bardzo miły i nawet nie zamierzał palcem wkraczać na nasze terytorium. Dopiero podczas następnego spotkania zaproponował mi wycieczkę! Tak, dokładnie tam jest Plaża! Koniecznie muszę cię tam zabrać! W sumie zaskoczyłeś mnie tym, że nie byłeś na Ziemiach Niczyich!- powiedziała pogodnie. Trochę zmartwił ja fakt, że Wilk nie miał okazji powłóczyć po innych terenach. Właściwie to ona też jakoś super daleko nie była, jednak trochę wypadów ma już na swoim koncie, zwłaszcza w okolicach Czterech Dębów. Gdy brat wspomniał o Siedlisku Koni, Lawenda głośno przełknęła ślinę. Pierwszym jej skojarzeniem było, że ślad jej mamy urwał się w tamtym miejscu. Mimo, nieprzyjemnych wspomnień związanych z tym obszarem, niebieska kotka chętnie by się tam wybrała.
- Dobry pomysł! Też chętnie zobaczyłabym to zwierzę! To, co? Robimy niedługo dzień wolny od treningów i idziemy?- zareagowała podekscytowana. Taka wycieczka jest wspaniałym pomysłem! Odpoczną trochę od obowiązków i się zrelaksują. Na pewno nikt nie zauważy, oprócz, oczywiście terminatorów, że zniknęli na cały dzień.
Lekkie odbiegnięcie od tematu rozluźniło Lawendę, jednak stwierdziła, że powinna powiedzieć pewną prawdę bratu, zwłaszcza, że przed nim nie chce mieć żadnych tajemnic. Uspakajał ją fakt, że Wilk cieszył się ze znajomości jej i Toń. W końcu córka Czyżyka wzięła głęboki oddech i postanowiła wyrzucić to z siebie.
- Wilku, wiesz, Tonące Słońce chyba wpadł mi w oko- postarała się najdelikatniej jak potrafiła przekazać tę informację.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#62
Spojrzał na Lawendę lekko unosząc brew.
- Szczerze powiedziawszy chyba omawianie kodeksu i granic jest dłuższe, bardziej męczące. Jesli terminator szybko zrozumie reguły potem wystarczy, że będzie trenować nadprogramowo, a potem pokaże jedynie, że umie. Tak samo z walką. Tu nie ma wielkiej trudności. Po prostu starasz się zabić lub nie dać się zabić. - Odparł wyrażając swoje zdanie. - Poza tym terminator, który potrafi polować już nie jest "darmozjadem". Oh, wiesz o co mi chodzi. Po prostu może też pomóc w łowach. I mistrz czuje się bezpieczniejszy jak taki potrafi walczyć, a terminatorzy lubią chodzić po samych granicach. Wiem to, sam taki byłem. - Dodał po chwili spoglądając na Lawendę. Zastanawiał się w tym momencie co z Żabą i ciężko byłomu odpowiedzieć sobie na to pytanie. - Muszę się spotkać albo z Sokołem albo z Maliną. Żaba od dłuższego czasu nie uczęszcza na traningi, a ja nie będę biegać za każdym swoim terminatorem tylko dlatego, że ten ma pszczoły w głowie. - Westchnął lekko luzując pod koniec już ton, który stał się nieco szorstki. Cóż... względem treningów Wilk zawsze był... szorstki.
- Samotnik z wyboru. Dobrze, że okazał się w miarę porządnym kotem. Czyli w najbliższym czasie pójdziemy na tę plażę i potem do Siedliska? - Zapytał robiąc dla żartu maślane oczy młodszego brata, który chce iść na lody i nie wie jak podejść siostrę.
- Naprawdę!? Cieszy mnie to, ale powiedz mi. On też zdradzał jakieś słabości wobec Ciebie? I jak wygląda? - Zapytał spoglądając na Lawendę nieco zdziwiony i zaaferowany. W sumie nie spodziewał się, ale miał ogromną nadzieję, że się im ułoży. Nawet jeśli to samotnik. Czasem Wilk rozmawiajac z Lawendą czuł się jak jakiś kot uwielbiający ploteczki. Uśmiechnął się na tę myśl.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#63
Niebieska kotka uważnie wysłuchała zdania Wilka. Zgadzała się w z nim prawie w stu procentach. Miała jedynie wątpliwości odnoście nadprogramowego trenowania. Lawenda nie widziałaby w takiej roli Wilczomlecza, który zawsze robi minimum i ogólnie należy do leniwych osobników. U niego to by się raczej nie sprawdziło. Gdy Wilk skończył mówić, Lawenda popatrzyła na niego swoimi szmaragdowymi oczami i po paru uderzeniach serca wybuchła śmiechem. Po chwili wzięła głęboki oddech i postanowiła usprawiedliwić swoje dziwne zachowanie.
- Przepraszam, rozbawiła mnie trochę ta sytuacja. Jeszcze nie dawno byłeś kociakiem, a ja terminatorka, a dziś wymieniamy się doświadczeniami i opiniami na temat treningu niczym wielo-księżycowi mentorzy! Znów Lawendzie zbierało się na śmiech, jednak zdołała go opanować głośnym chrząknięciem. - Masz całkowitą rację, też uwielbiałam się włóczyć po Granicach. Ogólnie miałam wtedy cel, aby poznać po jednym kocie z każdego Klanu, samotnika i pieszczocha. Został mi tylko ten ostatni. Może będę miała kiedyś okazję porozmawiać z takim osobnikiem. Wracając do pierwszej części twojej wypowiedzi, masz jakiś ciekawy sposób na omawianie Kodeksu skoro zasugerowałeś, że wystarczy tylko, aby terminator udowodnił, że umie?- rozgadała się. Lawendowy Kwiat była bardzo ciekawa czy Wilk wyrobił sobie jakieś ciekawe pytania czy sposoby nauczania na treningu. Chętnie wprowadziłaby coś nowego do swoich treningów, aby terminatorzy byli z nich zadowoleni.
Kolejna wypowiedź zszokowała Lawendę, aż zerwała się na równe łapy. W sumie do niej na trening też nie uczęszcza Sucha Łapa, jednak Lawendzie nie przyszło do głowy, aby zgłosić ten fakt Malinowej Gwieździe lub Sokolemu Cieniu. Ona jedynie rozmawia od czasu do czasu z siostrzeńcem i cierpliwe czeka, aż on pojawi się na treningu.
- Ale, że co? Znaczy, chcesz poprosić o zmianie dla niego mentora czy po prostu żeby ktoś wyższy rangą przemówił mu do rozsądku?- zapytała z przejęciem. Rozumiała, że Żaba jest bardzo trudnym podopiecznym, ale nie przypuszczała, że Wilk może się poddać i przekazać go komuś innemu. Z drugiej strony syn Przywódczyni będzie miał to czego chciał, a syn Wilgotnego Nosa spokój.
- Oczywiście! Choćby już o wschodzie słońca! - zareagowała cała uradowana. Lawenda jest już gotowa iść jutro! Jej nie trzeba dwa razy powtarzać! Na pytanie Wilka córka Czyżyka nie wiedziała, co odpowiedzieć, ale czuła ulgę, że Wilk cieszy się z jej szczęścia. Spuściła wzrok i popatrzyła na swoje łapki. Stwierdziła, że zacznie od łatwiejszego pytania.
- Ma gęste, długie prążkowane futerko z białymi znaczeniami. Nie ma ogona, ponieważ bóbr mu odgryzł i jego uszy są takie inne, jakby wywinięte do tyłu. Noo, i ten, jego oczy są zielone.- opisała w skrócie Toń. Czuła się trochę niezręcznie opisując jego wygląd. Jakby nie znała Tonącego Słońca i by słuchała takiego opisu to by pomyślała, że jest jakimś dziwolągiem.
- Wydaje mi się, że tak. Chce się ze mną regularnie widywać na Granicach, co parę razy się udało, ale wiadomo obowiązki mnie wzywały i nie mieliśmy dłuższego czasu na pogaduszki. Bardzo szanuje to, że jestem wojowniczką Klanu Wichru i nie zamierza robić nic takiego, co spowodowałoby kłopoty. Iii oglądaliśmy... zachód słońca wtuleni w siebie, iii... ten odprowadził mnie, aż do Granicy. To chyba znaczy, że choć trochę mu na mnie zależy?- opowiadała zakłopotana. Niezręcznie jej było mówić o takich rzeczach, ale chciała być szczera z bratem. Właściwie to sama nie wiedziała czy Toń do niej coś czuje czy po prostu jest taki przyjacielski. Lawenda stwierdziła, że będzie cierpliwie czekać aż sytuacja się rozwinie.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#64
Uśmiechnął się lekko pod nosem na śmiech Lawendy, który w żadnym stopniu nie uraził go. Wiedział, że ta raczej by z niego się nie nabijała.
- Cóż. Jeśli chodzi o kodeks to staram się każdy punkt omówić. Może to trochę bez sensu ale potem taki terminator zostaje wojownikiem i interpretuje jakiś punkt w tak niedorzeczny sposób, że aż się w głowie nie mieści. Nie spotkałem się z tym, ale wole mieć świadomość co uważają moi terminatorzy. Poza tym... staram się uczyć ich w ten sposób, że najpierw sami mówią o co chodzi w danym punkcie, a ja ewentualnie ich poprawiam. To dobry sposób, poznajesz tok myślenia swojego terminatora. Poza tym staram się zadawać pytania, które stawiając mojego ucznia w jakiejś konkretnej sytuacji. Na przykład: Znalazłeś na granicy kocię. Co robisz? I tym podobne rzeczy. - Odparł i wzruszył jedynie barkami. - A ty? Jak uczysz swoich terminatorów? - Zapytał, bo również był ciekaw tego jak Lawenda uczy. Jest dłużej od niego wojownikiem, ale za to terminatorem była więcej księżycy. To nie było złe, w żadnym wypadku. Ale nie spotkał się z tym aby ktokolwiek wobec niej nie miał szacunku. A żaba? Czy dostając Lawendę, która też jest jakby nie patrzeć wojownikiem od niedawna, postąpił by tak samo? Czy trzymał gębę na kłódkę z racji tego, że nie została mianowana na tej samej ceremonii? Odrzucił te myśli potrząsając nerwowo łbem i wracając do żywych. Gdybanie nic tu nie da.
- Chcę się dowiedzieć co się z nim dzieje. Dlaczego wobec mnie podchodzi w ten sposób. I może zaciągnąć porady. Nie mam zamiaru się poddawać, ale mam wrażenie, że Żaba tak. Że on się w jakis sposób poddał. - Choćby z tego względu, że nie chodzi na treningi.
- Wydaje mi się, że z tego może być całkiem piękna historia. Jak mojej babci i Nieba. Wiesz? On kiedyś się zgubił i po wielu księżycach Krzykliwa i Niebo się odnaleźli! Wielu, wielu księżycach. I to było cudowne słuchać od niej opowieści. Tak mi strasznie przykro, że już nie mogę poczuć tego dreszczyku jak coś opowiadała. Mogę jedynie wspominać. Ale nie o tym mowa. Swoją drogą faktycznie Toń ma wygląd dosyć... odmienny. A ten ogon? Nie przeszkadza mu to w polowaniu? Pomaga zachować przecież równowagę! - Uśmiechnął się tępo, smutno.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#65
W sumie Lawenda stosuje podobne metody nauczania. Tak jak Wilk jeszcze nie spotkała terminatora, który w jakiś niedorzeczny sposób by coś interpretował, choć wie, że pewnie niektóre jednostki byłyby do tego zdolne.
- W sumie podobnie. Najpierw pytam o jakich zasadach słyszeli, jak już nie nie mają więcej pomysłów to staram się ich naprowadzić zadając pytania. Czasem mówię dany punkt i każę zinterpretować i również staram się stawiać terminatorów w różnych sytuacjach, aby zorientować się, co by zrobili. Właściwie to Kodeks omawiałam na razie tylko na treningu Górskiego Strumienia i trochę na Mlecznej Łapy. Swoją drogą coś ostatnio nie widuje Strumień, ale pewnie się mijamy, w końcu trenuje Jaśminowa Łapę, której też dawno nie widziałam?- rozgadała się Lawenda wypowiadając na głos swoje spostrzeżenia. Aż zaczęła się niepokoić. Chyba będzie musiała porządnie przeczesać Obóz, aby znaleźć kotki, bo ich niewidoczność jest niepokojąca.
Niebieska kotka słysząc odpowiedź Wilka odetchnęła z wyraźną ulgą. Przygładziła językiem futerko na karku i już uspokojona powoli usiadła.
- Uff, to dobrze. Już się bałam, że chcesz z niego zrezygnować. Walcz o Żabę. Jest jeszcze młody i ma mleko pod nosem. Później na pewno będzie tego żałował. Kto wie, może kiedyś podziękuje ci za to, że walczyłeś o niego i robiłeś wszystko, co w twojej mocy, aby wyszedł na wojownika?- wyraziła swoje przeczucia. Oby Żaba jak najszybciej zrozumiał, że unikanie treningu działa na jego niekorzyść i, że jest w pewnym sensie ciężarem dla Klanu i szybko powinien się ogarnąć.
- No, właśnie nie wiem! Nigdy nie słyszałam tej historii! Musisz mi ją koniecznie opowiedzieć. I... i jeszcze jak dasz radę to jej ostatnie chwilę, bo byłeś wtedy przy niej zanim przynieśli jej ciało do Obozu, prawda? - powiedziała nie pewnym tonem głosu. Przełknęła głośno ślinę i kontynuowała. - Oczywiście, nie musisz dzisiaj jak nie chcesz... Toń opowiadał, że długo uczył się chodzić i polować. A teraz biega tak, jakby ogon nie był do niczego potrzebny! Ogólnie to Malinowa Gwiazda i Zawilcowa Skórka również świetnie sobie radzą bez ogonów.- powiedziała i uśmiechnęła się.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#66
Ostatnimi czasy nie spędzał za dużo czasu z rodzeństwem i gdy zdał sobie z tego sprawę, od razu postanowił to zmienić. Dlatego właśnie, złapawszy któregoś wieczora Raczą Łapę przy stosie zwierzyny, zaproponował jej spacer… albo raczej: wyścig z obozu aż do Dzikiego Sadu. Mimo iż słońce już zbliżało się do horyzontu, wciąż było całkiem ciepło, jak całego tego dnia, więc chciał się napić i może trochę ochłodzić w Czarnym Ogonie, a wyścig był już przyjemnym dodatkiem, na który zapewne jego siostra chętnie przystanie, jak sobie wcześniej wymyślił. W każdym razie niezależnie od tego, czy rudo-biała wybrała spacer, czy wyścig – bo zaproponował przy Kolczastym Łuku obie opcje – w taki też sposób wyruszyli. Słońce mieniło się już pomarańczami i czerwieniami, gdy znaleźli się w końcu pomiędzy drzewami owocowymi.
– Raczek, muszę ci coś powiedzieć – powiedział nagle poważnym głosem, zatrzymując się na środku Dzikiego Sadu i odwracając głowę w stronę siostry.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#67
Wyścig! Czy jej brat naprawdę sądził, że chuda brzózka wybierze cokolwiek innego? Nigdy w życiu, uwielbiała tego typu zabawy i nie miało najmniejszego znaczenia to, że przecież oboje byli już dorośli, że on był wojownikiem, a ona zapewne coraz mocniej zbliżała się do dnia, kiedy ogłoszona zostanie jej własna ceremonia, no nie? To się nie liczyło, ostatecznie bowiem mogli być wolnymi duchami tak długo, jak im się to podobało, a Raczek podobało się być kimś takim aż do śmierci. Takie sobie wzięła postanowienie do swego serduszka i zamierzała się go trzymać, co nie? Tak więc kiedy tylko brat zaproponował jej, żeby się ścigali, podskoczyła w miejscu i runęła jak burza łapiąc wiatr w rozchylony nieznacznie pysk. Och, jakież to było przyjemne! Wygięła ogon rozpędzając się coraz bardziej i chociaż było to męczące, to musiała przyznać, że palenie mięśni było dokładnie tym, co jej odpowiadało. Czemu? A kto tam wie! Po prostu sprawiało jej to nieopisaną wręcz radość i zamierzała się tego trzymać, bo dlaczego miałaby z tego rezygnować, co nie?
Gdy jej brat się zatrzymał, Raczek przebiegła jeszcze kawałek, zawróciła przy pierwszym lepszym drzewie obiegając je dookoła, a następnie ułożyła się wygodnie przy Kijance, łypiąc na niego z zaciekawieniem. Głos brata brzmiał tak poważnie, jakby jej chciał oznajmić co najmniej koniec świata, ale nie zamierzała się tym jakoś szczególnie przejmować. Poruszyła nieznacznie nosem.
- To mów, co nie? Jestem tutaj, żeby cię słuchać – rzuciła całkiem promiennie i nastawiła uszu, czekając na to, jaką to ważną informacją postanowił uraczyć ją młody wojownik! Może to była jakaś tajemnicza tajemnica?
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#68
Przysiadł, posyłając siostrze uśmiech. Cieszył się, że zdecydowała się z nim tu przyjść… i chciał, żeby rodzina wiedziała. Zdążył powiedzieć o swoich uczuciach wobec Słonecznikowej Pestki, albo przynajmniej o tym, że możliwe, że je posiada, ojcu i samej Białej Łapie, która w jego oczach popełniła spory błąd, nie mówiąc nic rodzinie o swoim związku z Pięknym Gołębiem… a choć on nie był partnerem rudo-białej i nie wiedział, czy do tego dojdzie, to jednak czuł potrzebę podzielenia się tym z najbliższymi. Teraz nadchodził czas na Raczek.
– Rozmawiałaś może ze Słonecznikową Pestką? Tak… dłużej? – spytał na sam początek. Z jednej strony chciał ją wprowadzić w temat, z drugiej – wybadać choć trochę, co sądzi na temat córki Paproci. Zawsze lepiej wiedzieć, chociaż to i tak nie miało mieć jakiegokolwiek wpływu na to, czy Porywisty Wiatr jej powie, czy nie. – I kojarzysz pewnie, że miałem z nią milczące czuwanie – dorzucił, poruszając lekko wąsami na samo wspomnienie tamtej nocy.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#69
O na Gwiezdny Klan, ale się zaczynało robić poważnie! Jej rodzeństwo zakochiwało się, znajdowało partnerów i robiło całe mnóstwo dorosłych rzeczy, a ona w tym czasie zakopywała czaszki zwierząt, żeby potem straszyć nimi młodsze pokolenia, wchodziła na najwyższe gałęzie drzew i marzyła o tym, by przekonać się, czy jeśli pójdzie na miejsce spotkań z przodkami i napije się wody z jeziorka, to też przeniesie się na Srebrną Skórkę. Owszem, wiedziała czym jest miłość, bo kochała swoje rodzeństwo i rodziców, miała też przyjaciół, ale nie miała pojęcia o romantyzmie i chyba było jej do tego bardzo daleko w tych jej szaleńczych, radosnych podrygach. Nie była już tak niewinna jak jeszcze niedawno, bo wujek Zając wszystko jej objaśnił, co nie, ale mimo wszystko daleko było jej do miejsca, w którym znajdował się jej brat. Nie wiedziała, czy powinna mu zatem zazdrościć, czy nie, ale takie coś chyba wydawałoby się Raczek po prostu idiotyczne i całkowicie nie na miejscu. To, jak sobie wyobrażała, działało zupełnie inaczej i wyglądało zupełnie inaczej, tak więc pewnie nie czułaby się jak ostatnia w ogonie.
- A tak, rozmawiałyśmy nie tak znowu dawno. Siedziała ze mną na mojej gałązce i zastanawiałyśmy się, czy gdybym skoczyła na kogoś z góry, byłabym bardziej niebezpieczna od kruka, czy jednak nie! - odparła na to całkiem entuzjastycznie i skinęła głową siadając obok Kijanki, nastawiając również ciekawie uszu. Nie wiedziała dlaczego nagle brat postanowił rozmawiać o tej kocicy, ale nie miała przecież żadnych podstaw do protestowania. Tym bardziej, że Słonecznik była naprawdę miła i Raczek zakładała, że mogą zostać przyjaciółkami. Heh. Na sam dźwięk tego słowa we własnej głowie nieco jakby posmutniała, bo przypomniała sobie ostatnie spotkanie z Igłą, zaraz jednak zastrzygła znowu uchem i potrząsnąwszy łbem spojrzała na brata.
-No wiem! A właśnie, bo ja ci wtedy nie zdążyłam tak naprawdę pogratulować, więc gratuluję teraz, ale tak z całego serca, braciszku! - powiedziała na to prędko odzyskując animusz i tryknęła Kijankę głową, co zdecydowanie było z jej strony przejawem dobrej woli i zadowolenia.
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#70
Jemu zaś w ogóle nie przeszkadzało to, że Racza Łapa jest mniej poważna, że korzysta ze swojej młodości i tak dalej. Dopóki robiła to w odpowiedzialny sposób, to znaczy nie narażając siebie i innych na jakiekolwiek szkody… nie robiło mu to większej różnicy. Być może to samo podejście stosowałby wobec Białej Łapy, gdyby nie to, że ta nie potrafiła się nikomu z rodziny przyznać do posiadania partnera i że nie zdawała się w ogóle być pewna, dlaczego właściwie z nim jest – a to zbyt odpowiedzialne nie było… owinął łapy ogonem, obserwując reakcję siostry. Okazywało się, że rozmawiała niedawno ze Słonecznik i nie brzmiało to tak, jakby coś do niej miała. W zasadzie Racza Łapa nie miała nic chyba do kogokolwiek w klanie – w jego odczuciu była tak sympatyczna, że niemożliwe wydawały mu się jakieś konflikty któregokolwiek klanowicza z nią.
– Dzięki – odparł ciepłym tonem, mile zaskoczony gratulacjami ze strony siostry, i lekko wypiął pierś. W zasadzie nie musiała tego robić, zwłaszcza że zdążyło minąć już trochę czasu od jego mianowania, ale rozumiał, że wyleciało jej z głowy i chciała to nadrobić. – Mam nadzieję, że niedługo dołączy do mnie reszta rodzeństwa – dodał, chociaż w jego głosie nie było jakiegoś… nacisku, jakby oczekiwał, że faktycznie siostra w trymiga skończy trening.
– Ale, wracając do Słonecznik – widzisz, Raczek, wydaje mi się, że się w niej zakochałem – przyznał wprost, nie owijając w bawełnę, bo i po co. Nie wstydził się swoich uczuć względem córki Paproci, nawet jeżeli nie był do końca pewny, nawet jeżeli nie miał pojęcia, czy cokolwiek z tego kiedykolwiek wyniknie, i tak dalej.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#71
Ostatecznie każdy był inny, a jak już wieku temu Raczek uznała, świat byłby nudny, gdyby wszyscy byli tacy sami. Co prawda wydawało jej się, że brat nieco kij łyknął, ale może po prostu podobała mu się stanowcza postawa wujka Sokoła i postanowił zrobić sobie z niego jakiegoś idola, co nie? Taka opcja też istniała i nie zamierzała wtykać w to nosa, bo ostatecznie i tak brata kochała, chociaż podejrzewała, że nici już z jakiś ich skandalicznych wygłupów, jak chociażby wtedy, gdy w Porze Nagich Drzew kąpali się w Czarnym Ogonie. To była dopiero heca, nie ma co! Chciałaby chyba, przynajmniej częściowo, żeby tamten czas wrócił, również wtedy Igła był jeszcze taki swobodny, a teraz gdy o nim myślała, ciągle przypominała sobie ich rozmowę po ceremonii i czuła, jak coś wywraca się jej w żołądku. Dlaczego był taki wściekły? Na moment stuliła nawet uszy, ale zaraz prędko skupiła się na rozmowie z Kijanką, bo to było teraz najważniejsze, w końcu brat zakomunikował jej, że chce powiedzieć jej coś ważnego, nie mogła więc lewitować w jakimś całkowitym niebycie, to do niczego by się nie zdało.
- A wiesz, że może wkrótce? Chyba już tylko musimy skończyć omawiać Kodeks i Zawilec musi pokazać mi część naszych ziem, co nie? Bo dawno temu walczyłam z krukiem i nauczyłam się polować, więc no. A wiesz, wspinałam się na ten dąb na niczyich! Pozwoliła mi! – rzuciła niesamowicie podekscytowana, a jej oczy aż zabłyszczały, gdy przypomniała sobie, jak weszła na drzewo i z niego podziwiała okolicę, mogąc swobodnie spoglądać na najbliższe granicy tereny czterech Klanów, co było naprawdę fascynujące. I pewnie powiedziałaby bratu więcej, gdyby nie to, że właściwie za chwilę rozchyliła pyszczek i spojrzała na niego oczyma wielkimi niczym pięciozłotówki.
- Zakochałeś! O rany! – wyrzuciła z siebie i chyba gdyby mogła się rumienić, to teraz cały jej pysk płonąłby z podekscytowania, łącznie z koniuszkami uszu, bo to była nie lada nowina, z którą musiała się jakoś zmierzyć. Nie żeby było to złe, czy coś, ale rany! – To… jak się czujesz? I myślisz, że ona też? O ja cię, ale heca! – dodała zaraz poruszając jakby niecierpliwie łapami, bo chciała się dowiedzieć wszystkiego, co możliwe. I zdaje się, że bardzo się cieszyła.
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#72
Zrywek na pewno dorósł i dojrzał, stał się o wiele bardziej poważnym kocurem, jednak w głębi… wciąż miał w sobie tego zuchwałego kociaka i tego energicznego, nie myślącego o konsekwencjach terminatora. Wciąż lubił czuć wiatr w futrze podczas wyścigów z Raczek, wciąż był bardzo mocno związany z rodziną i czasami wciąż reagował bez głębszego zastanowienia… a nawet był w głębi nadzwyczaj podekscytowany tym, że jest wojownikiem, chociaż nie był to jeszcze szczyt jego ambicji. Życzył sobie jednak, by chociaż większość jego rodzeństwa do niego dołączyła. Patrząc na Żabią Łapę, nie miał pewności, czy temu w ogóle zależy na byciu wojownikiem i robieniu czegoś dobrego dla klanu – dotychczas pokazał, że obchodzi go jedynie robienie scen, dram i zwracanie na siebie uwagi… co było tak wielkim marnotrawstwem, żeby syn Malinowej Gwiazdy i Fiołkowego Świtu celował tak nisko.
– Dobrze to słyszeć – mruknął ciepło, posyłając siostrze uśmiech. – Brzmi świetnie. W zasadzie to sam chętnie bym wszedł na Cztery Dęby… jak widok? Pewnie niesamowity, nawet lepszy, niż na samym pagórku – odezwał się, przechylając z zaciekawieniem głowę. W zasadzie nigdy mu nie przyszło do głowy, by się wspiąć na ten ogromny dąb… a teraz zorientował się, że to przecież świetny pomysł.
Raczek chyba się podekscytowała wiadomością o jego uczuciach wobec Słonecznikowej Pestki, na co parsknął nieco śmiechem, ale nie był to złośliwy śmiech ani nic w tym rodzaju. Pytanie siostry było jednak o tyle trudne, że wymagało wyrażenia słowami tego, czego za bardzo wyrazić nie potrafił, bowiem głównie to… czuł to, próbował to jakoś analizować, ale do tej pory o tym nie mówił.
– To jest… dziwne uczucie. Takie ciepło w środku, gdy o niej myślę… i szczęście, gdy rozmawiamy, szybsze bicie serca, podekscytowanie, ale jednocześnie taki spokój, jak jesteśmy razem… i, na osty i ciernie, cały czas zdarza mi się myśleć, że jest urocza! Wyobrażasz sobie? To takie… dziwne – mruknął z lekkim oburzeniem w głosie. Wciąż mu się to w głowie nie mieściło, że faktycznie uznawał ją za uroczą. Nawet kociaków nie uznawał za uroczych, tak jak robiło to wiele innych kotów! – A co do niej… nie wiem. Mam nadzieję, że tak, ale na pewno nie chcę działać pochopnie. Chcę mieć pewność – przyznał. Choć nie mówił tego na głos, chciał podobnego związku, w jakim byli jego rodzice: chciał nierozerwalnej wręcz relacji, doskonałej harmonii i szczęścia.
A wciąż nie był pewien, czy właśnie taka byłaby relacja ze Słonecznik.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#73
Raczek nie zamierzała nigdy dorastać, a co! To było takie jej małe postanowienie, jeśli tak można było to nazwać, w każdym razie chyba całkiem dobrze się tego trzymała, a przy okazji zdobywała nowe szlify i umiejętności zachowując całkowitą pogodę ducha. Daleko było jej do jakiegokolwiek zadęcia i nie chciała być żadnym wielkim wojownikiem, bo czuła, że w jej wypadku nie tędy droga, nie nadawała się na żadne zaszczytne stanowiska, mogła po prostu być swoistą maskotką Klanu, chyba to by jej odpowiadało. I Kijanka wcale nie musiał być z niej dumny, gdyby nie chciał, bo ona zauważyła już, że mimo wszystko warto być sobą, po prostu i starać się dla siebie samego, a nie dla kogoś, tak to odbierała, chociaż oczywiście, sprawianie przyjemności rodzicom było dla niej czymś ważnym i cennym, ale wydawało jej się, że oni po prostu są zadowoleni z tego, że ona, cóż, jest.
- E no, nie widać aż tak dużo, zresztą, Zawilec nie pozwoliła mi tam siedzieć nie wiadomo ile, ale chętnie wybrałabym się tam jeszcze raz, na spokojnie i wszystko sobie obejrzała! - powiedziała i mrugnęła do niego rzucając, że mogą pójść tam razem i wszystko sobie dokładnie przeanalizować, a nie tak na łapu capu, bo z tego to nic dobrego nigdy nie wyszło. Zaraz jednak skupiła się w pełni na tym, co mówił jej brat i mrugała nieco niepewnie, potem spojrzała na własną pierś, jakby chciała zapytać, czy ta w ogóle wie, o jakim uczuciu gada Kijanka i w końcu potrząsnęła łbem.
- No... Ale to skąd masz wziąć tę pewność, co? - spytała nieco skonfundowana, bo właściwie o miłości wiedziała tyle, że jest no i można się zakochać, ale w jej idealnym świecie jak ktoś kogoś kochał, to ten ktoś też go kochał, a co!
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#74
– To pójdziemy – odparł z uśmiechem na pysku. Nie dzisiaj, ale któregoś dnia na pewno mogli się razem przejść, skoro Racza Łapa była chętna na taki spacer. On na pewno nie miał nic przeciwko jej towarzystwu, a teraz, gdy siostra podsunęła mu taki pomysł, tak czy siak zamierzał wdrapać się na Cztery Dęby i zobaczyć wszystko z góry. Nie interesowało go już to, gdzie znajdują się obozy innych klanów – to nie była jego sprawa – ale na pewno sam widok był po prostu imponujący i taki… majestatyczny. Na razie jednak pozostawało to w fazie wspólnych planów z siostrą.
– Z siebie – odparł bez większego zawahania, patrząc na siostrę, która była wyraźnie skonfundowana tą całą sprawą. Podczas gdy ich wspólna siostra zakochała się i weszła w związek w mgnieniu oka, gdy inni nie patrzyli, Porywisty Wiatr przeżywał to nieco głębiej i traktował to o wiele poważniej. Nie mógł sobie pozwolić na błędy w tej materii. Chciał być pewien, że kocica, którą obierze któregoś dnia za partnerkę, jest odpowiednim wyborem. Że będzie ją kochał, a ona będzie kochała jego… a ze Słonecznik na razie, cóż. Świetnie się czuł w jej obecności, ale trwało to za krótko, by mógł cokolwiek powiedzieć. Nie było to też intensywne uczucie, jak sobie wyobrażał prawdziwą miłość. I to właśnie chciał przekazać teraz Raczek. – Wiesz co, Raczek… wydaje mi się po prostu, że to musi trwać więcej czasu. Że to uczucie musi być głębsze, a więź pomiędzy mną a Słonecznik musiałaby być bardzo silna, nierozerwalna, jak pomiędzy naszymi rodzicami. Teraz to wciąż świeża rzecz, i choć czuję się przy niej tak, jakbym mógł przenosić góry, to muszę wiedzieć, że to trwałe i silne uczucie… z obu stron. Może to ograniczające, ale sądzę, że to zbyt poważna sprawa, by pozwolić sobie na błędy. – Nie chciał mieć złamanego serca, jak kiedyś ich ojciec. Nie chciał samemu złamać komuś serca w momencie, gdy relacja zajdzie za daleko, a on jednak stwierdzi, że to nie do końca to, czego by sobie życzył.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#75
- Teraz to się nie mogę doczekać - powiedziała na to uśmiechając się szeroko, a jej ślepia mocno błyszczały. Naprawdę podobała jej się wizja spędzenia czasu z bratem, pójścia z nim do Czterech Dębów, wdrapania się na nie i w ogóle jakiejś dobrej zabawy. Kijanka mimo wszystko ostatnio zachowywał się nieco, jakby kij łyknął i siostra miała nadzieję, że zdoła go rozerwać. Nie sądziła, żeby miało być kiedykolwiek tak jak za dawnych czasów, co nie, ale jednak miała nadzieję, że zdołają nieco poszaleć i przypomnieć sobie, jak to jest być kociętami, chociaż po prawdzie - ona w przeciwieństwie do wojownika nadal doskonale to wiedziała i zachowywała się właśnie w taki, a nie inny sposób.
- O rany, ty to zawsze do wszystkiego podchodzisz tak na chłodno? - spytała nieco jękliwie, patrząc na niego niepewnie. Bo z jednej strony to trochę się z nim zgadzała, co nie? Ale z drugiej - jak on chciał czekać i patrzeć? Oceniać? Może jak na treningu terminatora? Czasem nie miała słów na pomysły swojego brata i chociaż rozumiała już, że miłość to wcale nie jest taka łatwa sprawa, to jednak jego rzeczowy ton jakoś wcale nie pasował jej tutaj do uczuć, więc uśmiechnęła się do niego ni to smutno, ni to trochę kpiarsko. No dalej, wyjmij na momencik ten kijaszek spod ogona, co nie?
- A ja to chyba... na dobre pokłóciłam się z Igłą - przyznała z kolei cicho i pochyliła nieco markotnie łeb, jednocześnie grzebiąc łapą w ziemi. Kijanka przynajmniej miał dobre wiadomości, a ona co? Ależ z niej była pokraka!
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości