Logo Artemidy
Dziki Sad
#76
– Nie! To znaczy do wielu rzeczy tak. Ale to jest za poważna sprawa, Raczek! – oburzył się i aż mu się futro na grzbiecie podniosło. – Poza tym wcale nie tak chłodno. Chcę mieć pewność swoich uczuć, i uczuć Słonecznik też. Gdybym podchodził na chłodno, to bym sobie wybrał partnerkę… nie wiem, na podstawie jej rodziny i wyglądu – dodał spokojniej. O ile Słonecznik była dla niego atrakcyjna fizycznie i pociągająca, to jednak nie był to główny argument – przecież zaczął do niej żywić uczucia na podstawie jej charakteru, osobowości, poczucia humoru i tak dalej, a nie podstawie tego, czy jest ładna i czy urodzi mu dużo dzieci.
– Poza tym… jakaś część mnie trochę wątpi – przyznał się siostrze już ciszej, tracąc na pewności siebie, a i ton jego głosu stał się bardziej… ostrożny. – Jakby coś we mnie samym mnie zatrzymuje – dodał po chwili zastanowienia, żeby to lepiej wyjaśnić. Nie był dobry w opisywaniu uczuć, na osty i ciernie. Odczuwał emocje, a nie je aż tak analizował, ale… to jednak była ważna część tego wszystkiego i trochę też odpowiedź na pytanie jego siostry.
– Co? Co się stało? – spytał, marszcząc czoło. – Mam sobie z nim pogadać, żeby się ogarnął? – dodał zaraz, a jego ogon przesunął się po ziemi gwałtownie.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#77
Nie spodziewała się, że brat zareaguje tak gwałtownie i przez chwilę przyglądała mu się z zaciekawieniem, jednocześnie mając wrażenie, że nie do końca się zrozumieli. Według niej Kijanka strasznie mocno wszystko analizował i nie pozwalał dojść do głosu temu, co czuł, co było nieco dziwne i chyba stało w sprzeczności z jakimiś przekonaniami Raczek, o których do tej pory nie wiedziała. Widać polegała bardziej na tym, co działo się w jej sercu, niż umyśle, chociaż przecież nie była głupia, a co! Tylko jakoś nie wyobrażała sobie siedzenia i czekania, sprawdzania i analizowania, no, jakby można było zakochać się na próbę, czy coś podobnego. Być może jej podejście do tych spraw było nieco zbyt wyidealizowane i dziecięce, ale od czasu rozmowy z wujkiem i obserwacji innych par miała wrażenie, że miłości się nie analizuje, że ona jest albo jej nie ma, ale sama nie umiała jej zdefiniować i lepiej rozumiała to, że uczucie to jest całkowicie nieuchwytne i niemożliwe do przedstawienia komuś, kto tego nigdy nie zaznał.
- Ale... Co zrobisz, jeśli uznasz, że chyba się pomyliłeś? - zapytała cicho, trochę nie jak ona, ale ta wizja nagle wydała jej się niesamowicie smutna. Zaszurała łapami o podłoże, wpatrując się w nie przez chwilę i zastanawiając się, jakby poczuła się, gdyby nagle okazało się, że ktoś kogo kocha, nie kocha jej. Czy to było podobne do tego pieczenia, jakie czuła, gdy myślała o zerwanej z Igłą przyjaźni? Tylko o wiele, wiele gorsze i bardziej traumatyczne? Jeśli tak - nie chciała tego nigdy przeżywać, a co! Spojrzała w końcu na brata, a z tego wszystkiego zaszkliły jej się oczy. - Mam nadzieję, że jednak to to, że to coś takiego pięknego, jak między rodzicami!
Rączkę wyraźnie zaczęła się wiercić. Nie do końca umiała przekazać to, co się stało, zresztą nieoczekiwanie poczuła, jak mocno dalej to boli, ale skoro już zaczęła, to musiała mówić. Wydęła na moment policzki nabierają na nowo powietrza, bo z tego wszystkiego to zaczęła się rozklejać i zamrugała, bo nie chciała znowu beczeć, jak ostatnim razem. Pokręciła jednak głową dając bratu znać, że oczekuje czegoś innego.
- Ja... No, doradź mi, co? Pobiegłam za nim po tej beznadziejnej ceremonii, kiedy krzyczał na Jasnego, a on zaczął krzyczeć, że Irys nie chce z nim rozmawiać, że jest beznadziejny, że całe rodzeństwo takie jest... I powiedziałam mu, żeby spróbował z nimi pomówić, no nie? A on mi na to, że nie prosił o rady. I... I w końcu mnie to zaczęło denerwować... I, no, boleć, więc na niego nakrzyczałam, że jak się tak zachowuje, to się nie dziwię, że nie mogą dojść do porozumienia, co nie? A on się obraził i kazał mi sobie iść więc... No, poszłam sobie - wydukała w końcu wciąż poruszając łapami, na które ponownie się zapatrzyła. Pewnie nie powinna na niego krzyczeć, w końcu zachowała się równie paskudnie co on i co Irys, a to mogło go zaboleć, ale wtedy zupełnie o tym nie myślała, co nie, dopiero później, a teraz nie wiedziała, czy do niego iść. To wydawało jej się niemądre i nie na miejscu.
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#78
– … – otworzył pysk, ale jednak nic nie powiedział. Pytanie Raczek wydało mu się nieco… dziwne. Przecież właśnie dlatego nie był (jeszcze?) w związku ze Słonecznik, żeby nie przechodzić przez takie… problemy, jak rozstanie. Przecież właśnie dlatego nie wyznawał jej żadnych głębokich uczuć, żeby potem nie musieć mówić „wiesz, jednak się rozmyśliłem”. Raczek tymczasem zachowywała się trochę tak, jakby uznanie, że to jednak nie to, było czymś… złym, niewłaściwym. Albo tak, jakby – zakochawszy się w jednej kocicy – powinien natychmiast być z nią w związku do końca życia, a przynajmniej tak odbierał jej słowa i dziwne zachowanie. – Przyjaźnimy się – powiedział w końcu, marszcząc lekko czoło. Może i miał o wiele bardziej racjonalne podejście, ale we własnym odczuciu po prostu zachowywał się ostrożnie, a nie leciał na złamanie karku, nie myśląc o konsekwencjach, żeby potem złamać Słonecznik serce… albo sobie samemu. – Podejrzewam, że mogłoby być pomiędzy nami trochę… dziwnie, przynajmniej przez jakiś czas, ale nie chciałbym zranić Słonecznik. Wolałbym uznać, że się pomyliłem, zanim wejdę z nią w cokolwiek poważniejszego, niż po tym, ale w żadnym wypadku nie zamierzałbym jej zwodzić – dodał, patrząc na siostrę i nie rozumiejąc, czemu szklą się jej oczy, czemu ma taki głos, czemu tak jej nie pasuje jego podejście do tych tematów. Przecież to były… uczucia. A każdy inaczej je przeżywał.
Doradzić? On miał jej doradzić? Hoo boy. Wysłuchał jednak słów rudo-białej siostry, marszcząc lekko czoło. W słowach wykrzyczanych do Igły przez Raczek w gniewie faktycznie było trochę racji, jednak żadne z nich nie zachowało się odpowiednio. A potrafił, mimo wszystko, zobaczyć, że siostra to przeżywa i być może żałuje.
– Jeżeli naprawdę chcesz mojej rady… idź do niego i go przeproś, Raczek. Jeżeli znowu zachowa się jak buc i sam cię nie przeprosi, bo jedynie się na tobie wyżył, to może lepiej nie zaprzątaj sobie z nim głowy – powiedział być może brutalnie, a na pewno bezpośrednio, ale naprawdę nie było co się tutaj martwić. Powinni się przeprosić i dogadać, a jak nie… cóż, Igła okaże się mysim móżdżkiem i hipokrytą.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#79
Każdy przeżywał to inaczej, na pewno, a ponieważ Raczek nie bardzo rozumiała chyba jednak, jak to jest się zakochać, to wierzyła nadal w takie piękne cuda, jak chociażby związek ich rodziców. Nie miała pojęcia o tym, że był kiedyś też Kruk i jak to wszystko wyglądało, nie umiała również do końca przekazać bratu tego, o co dokładnie jej chodziło. Po prostu nie chciała, żeby aż tak bardzo racjonalnie patrzył na coś, co czuł, bo mimo wszystko kto nie wejdzie do wody, ten nie przekona się, jaka ta jest. Nie zamierzała na niego nalegać, naciskać i w ogóle, ale obawiała się mimo wszystko, że jej brat wszystko wyłoży sobie bardzo racjonalnie i nie pozwoli sercu dojść do głosu, a to w jej mniemaniu było bardzo, ale to bardzo niemądre. Chociaż, złamane serce na pewno bolało, prawda? Trudno powiedzieć, w każdym razie Raczek skinęła powoli, z namysłem głową musząc przyznać mu nieco racji.
- Ja po prostu chciałabym, żeby to było jak z rodzicami. O, albo z wujkiem Zającem! Bo opowiadał mi, jak to jest się zakochać. No, ale ja to się nigdy nie zakochałam, więc w sumie to nie wiem, jak to jest, co nie? Kocham rodziców, ale to na pewno nie jest do końca to samo. Tylko, wiesz, tak sobie tylko myślę... A jeśli mimo wszystko Słonecznik uzna, że tak, a ty, że nie? Strasznie to skomplikowane - powiedziała po chwili marszcząc nieznacznie nos i starając się wsadzić odpowiednie puzzle na odpowiednie miejsca, ale szło jej to z trudem i uznała w końcu, że miłość nie może być czymś racjonalnym, w żadnym wypadku!
- Myślisz, że mogę tak po prostu do niego podejść? - spytała cicho, ale zaraz skrzywiła się lekko, bo mimo wszystko brutalne słowa brata uświadomiły jej, że nie chciałaby tracić Igły, nawet jeśli ostatnio się przez to wszystko od siebie oddalili. Był na nią na pewno zły i chociaż zgodnie z jego prośbą, którą pewnie zdecydowanie nadinterpretowała, nie pojawiała się w jego okolicy, liczyła na to, że nadal o niej pamięta. Chociaż ociupinkę.
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#80
Tak jak z rodzicami? Cóż, on też w głębi chciał, żeby tak było. Byli jego wzorem do naśladowania – matka jako przywódczyni, ojciec jako wojownik, oboje jako partnerzy i rodzice, a nawet… przyjaciele. Nie wiedział jedynie, czy na pewno jest w stanie kogoś tak pokochać, jak kochali się jego rodzice… i nie wiedział, czy na pewno obdarzy tym uczuciem właśnie Słonecznik, czy może, któregoś dnia, kogoś całkiem innego.
– Jakoś się ułoży. W ten, czy inny sposób; to miłe, że się martwisz, ale… czas pokaże. Po prostu… chciałem, żebyś wiedziała – zamruczał jakby uspokajająco, uśmiechając się do siostry. Zacisnął lekko zęby, ugryzł się w język, zanim dodał, że nie jest jak Pijawka – nie zamierzał rzucić się na pierwszą kocicę, która mu się spodobała, nawet jeżeli nie miał jeszcze pewności… i nie zamierzał też trzymać swoich uczuć i ewentualnego związku w tajemnicy przed własną rodziną. Do dziś nie rozumiał, czemu jego siostra to zrobiła, ale dalsze wylewanie w jej stronę jadu, czy to bezpośrednio do niej, czy za jej plecami, nie mogło przynieść czegokolwiek dobrego. Dlatego wolał przemilczeć. A poza tym wychodził z założenia, że niezależnie od tego, co się wydarzy pomiędzy nim a Słonecznik, to i tak w jakiś sposób będą razem. Jako przyjaciele czy jako para… nieistotne.
– Przyjaźnicie się… albo co najmniej: przyjaźniliście się, prawda? To oczywiste, że możesz. Zresztą zapewne nie chciał, żebyś poszła na zawsze, tylko akurat wtedy, jak był pod wpływem emocji – odparł po chwili milczenia, gdy musiał się zastanowić nad odpowiedzią. On, szczerze powiedziawszy, nigdy nie miał takiej sytuacji, dlatego mówił jedynie to, co przyszło na myśl i co wydawało mu się logiczne. Raczek zdawała się martwić tym wszystkim i tęsknić za Iglastym Pazurem, a jeżeli ten nie zamierzał wykonywać pierwszego kroku… bez sensu byłoby przyjęcie zasady „jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie” i olanie sprawy w ramach foszka czy zemsty.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#81
Może Raczek była po prostu romantyczką, a może była jeszcze dzieciakiem i nie do końca postrzegała związki tak, jak robił to Kijanka, może była tą jednostką, która zarumieniłaby się cała, gdyby jakikolwiek kocur zapytałby ją, czy chce z nim może chodzić, a może po prostu ekscytowała się jak młódka nad romansami, co nie? Trudno powiedzieć, bo po prostu nie przeżywała żadnego zauroczenia, a wyznanie brata spowodowało, że aż chciała przebierać łapami, biegać w miejscu i robić milion innych szalonych rzeczy, których raczej nie byłaby w stanie przewidzieć. Ale przyjęła do wiadomości słowa brata i pokiwała dość poważnie głową na znak, że rozumie jego podejście do sprawy, aczkolwiek nadal najchętniej widziałaby to wszystko w blasku gwiazd, piękne i cudowne, wręcz nieopisane i nie osiągalne, niespotykane i magiczne. Ale cóż, Raczek nie była Kijanką, a Kijanka nie był Raczkiem, cała tajemnica wyjaśniona!
- To... ja... Bardzo liczę na to, że wszystko wam się uda! - zakomunikowała w końcu na znak, że popiera brata, aczkolwiek gdzieś tam w głębi nadal chichotała i miała ochotę śledzić dwójkę młodych wojowników, by przekonać się, co dokładnie z tego wyjdzie. Siostra siedząca w krzaku i donosząca o wszystkim rodzicom, co nie? Ale mimo wszystko chciała się jakoś przed tym powstrzymać, a temat Igły był mimo wszystko całkiem dobry, by po prostu się zatrzymać. Wzięła głęboki oddech i przełknęła ślinę.
- Spróbuję z nim porozmawiać, bo nie chciałam żeby było mu przykro, chciałam, żeby po prostu poczuł się lepiej, wiesz, Kijanko? Dlaczego często jest tak, że jak coś mówisz, to inni odbierają to inaczej niż powinni? - rzuciła jeszcze przesuwając znowu łapami po podłożu. Brat na pewno miał rację, ale Raczek miała jakieś takie niemiłe uczucie, że jak spotka się z Igłą, to jej język w gardle kołkiem stanie.
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#82
Uśmiechnął się ciepło do siostry i nie kontynuował tematu Słonecznik, uznawszy, że wszystko zostało już powiedziane. O ile z jednej strony chciał, żeby coś z tego wyszło… to coś nie było do końca w porządku, jakaś jego część się wzbraniała przed pogłębieniem tej relacji, jakby to nie było do końca to, czego chciał, jakby kocica, w której teraz był zauroczony, nie była tą jedyną w taki sposób, w jaki Malinowa Gwiazda była jedyną dla Fiołkowego Świtu, i tak dalej. Ale wolał na razie o tym za wiele nie myśleć i po prostu zobaczyć, jak się to dalej rozwinie, jak będzie się czuł za, powiedzmy, księżyc od teraz.
– Wiem, Raczek. Chyba nie widziałem tego jego wybuchu na ceremonii, ale to brzmi tak, jakby nałożyło się u niego naraz dużo negatywnych emocji i wyżył się na tobie. Przez przypadek, jak sądzę, bo akurat byłaś w pobliżu – odparł. Prawdę powiedziawszy nie znał Iglastego Pazura na tyle dobrze, żeby powiedzieć coś z całą pewnością – dlatego podkreślał, że to tylko jego odczucia i wnioski wysnute z tego, co opowiedziała mu siostra. – A dlaczego tak jest… nie wiem, ale tak sobie myślę, że każdy patrzy na świat i słucha słów innych przez pryzmat własnych uczuć, przekonań i tak dalej, no i nie potrafimy czytać sobie w myślach i to chyba stąd wynika? – podzielił się z siostrą swoją refleksją. Przynajmniej tak było w tym wypadku, z Iglastym Pazurem, ale podejrzewał, że właśnie z tego wynika większość nieporozumień. Słowa często były nieprecyzyjne, na to nakładały się jeszcze takie rzeczy jak ton głosu, postawa ciała, emocje i tak dalej, co utrudniało dokładne przekazanie myśli, a potem jeszcze była druga strona i tyle możliwości interpretacji… skomplikowane. Też czasami wolałby, by to było prostsze – na przykład na treningach z Bąkową Łapą.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#83
Gdyby tylko mogła, pewnie dalej wałkowałaby temat Słonecznik, ale doskonale wiedziała, że nic więcej z niego nie wyciśnie, a poza tym chyba takie ekscytowanie się nie było najlepiej widziane. Kijanka nie był do końca taki jak ona, poza tym był kocurem, więc na pewno podchodził do tego wszystkiego inaczej. Niemniej jednak Raczek, gdyby tylko mogła, zacisnęłaby pewnie kciuki z całej siły, starając się kibicować im ze wszystkich sił. Najśmieszniejsze w tej całej sytuacji było to, że być może to właśnie ona mocniej przeżyje, jeśli okaże się ostatecznie, że bratu nic z tego wszystkiego nie wyjdzie i jego relacja ze Słonecznik będzie opierała się jedynie o przyjaźń, a nie o coś więcej. To, że Raczek marzyła o wielkiej miłości przez wielkie m, wydało się w czasie tej rozmowy dość szybko, a ona sama chyba nie zdawała sobie z tego do tej pory sprawy, tym bardziej po tym wszystkim, co usłyszała od wujka Zająca o rodzeniu kociąt.
- Może masz rację - powiedziała po chwili namysłu na słowa brata i ostrożnie skinęła łbem czując, że być może Kijanka, który nie uczestniczył w całej tej awanturze, ma faktycznie lepszy osąd sytuacji niż ona, która siedziała w tym właściwie po same uszy. Co prawda do teraz nie wiedziała tak do końca, o co chodziło w tej kłótni z Irys, a już na pewno nie miała pojęcia, jak się cała sprawa zakończyła, ale niewątpliwie i tak miała nieco lepsze pojęcie o sytuacji Igły, niż jej brat. Mógł zatem kalkulować całkiem na chłodno, bez jakiś dodatkowych emocji, które zasłaniałyby mu właściwy osąd, co nie?
- Nigdy tak o tym nie myślałam, ale hej, to bardzo mądre, co mówisz. Bo ja inaczej patrzę na to, co ty mi powiedziałeś, a ty inaczej na to, o czym ja opowiadam tobie, co nie? Właściwie to chyba nawet dobrze, bo się różnimy i w razie problemów możemy sobie pomagać, tak jak ty mnie teraz - stwierdziła po chwili namysłu, a następnie podniosła się w końcu i radośnie trąciła brata nosem w policzek. Jej oczy zaczęły znowu błyszczeć radością, tak jak to już w przypadku Raczek z reguły bywało. Później zaś uśmiechnęła się nawet ciepło i zapytała go, czy może teraz nie wybraliby się razem na polowanie, żeby zająć czymś łapy, a nie głowy, a jeśli brat by się zgodził, z całą pewnością ruszyłaby gdzieś przed siebie przybierając pozycję łowiecką.

//zt?
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#84
Chociaż faktycznie miał trzeźwy osąd sytuacji, to nie miał stuprocentowej pewności odnośnie… cóż, czegokolwiek, co właśnie powiedział. Chciał jedynie pomóc jakoś Raczek i pokazać jej, że nie powinna, mimo wszystko, rezygnować z przyjaźni, bo jej przyjaciel przez jakiś czas zachowywał się jak zwykły buc – a przynajmniej miał nadzieję, że to było jedynie chwilowe, i faktycznie się pogodzą. A jak nie, to przynajmniej będzie to może jakaś lekcja dla jej siostry? Poza tym, że doświadczy jakiejś straty, to może po czasie wysnuje z tego jakieś wnioski, podobnie może zresztą Iglasty Pazur… cóż, starał się widzieć w tym pozytywy tak czy siak, nawet jeżeli życzył siostrze, by wszystko się ułożyło i poszło po jej myśli. Na propozycję wspólnego polowania przystał z wielką chęcią i podniósł, by następnie przeciągnąć się i ziewnąć szeroko, po chwili jednak był już zwarty i gotowy, żeby zacząć szukać zwierzyny.

zt
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#85
Polowanie. Jeden z najważniejszych obowiązków klanowych kotów, który Porywisty Wiatr, niezależnie od okoliczności, pogody i nastroju, spełniał z wielką chęcią.
Nie inaczej było tym razem. Tego dnia rudo-biały kocur wstał wcześnie, przed wschodem słońca, który w miarę zbliżania się do Pory Opadających Liści nadchodził coraz to później; wrzucił na ząb coś małego, żeby nie obciążać niepotrzebnie żołądka, po czym przeciągnął się, czemu towarzyszyło ciche, zadowolone westchnięcie. Obóz dopiero powoli budził się do życia, a niebo zaczynało się rozjaśniać, gdy rudo-biały kierował swoje kroki w stronę Kolczastego Łuku. Było chłodno, ale nie przeszkadzało mu to, bo im było zimniej, tym na jego ciele pojawiało się więcej długiego futra, które zapewniało bardzo skuteczną obronę przed niekorzystnymi zjawiskami pogodowymi.
Przez jakiś czas szedł spokojnym spacerem, czekając, aż zrobi się jeszcze jaśniej; czujnym wzrokiem obserwował tereny wokół siebie, jakby był jedynym ich strażnikiem. W końcu jednak, minąwszy Płaczące Wierzby i znalazłszy się pomiędzy pojedynczymi drzewami na skraju lasu, ugiął mocniej łapy, rozstawił szerzej tylne, ogon uniósł na wysokość grzbietu i w ten sposób ruszył pod wiatr. Jego zmysły pracowały w poszukiwaniu zwierzyny, chłonąc każdy zapach, szmer, szelest, wczesne ćwierkanie ptaków i poruszające się źdźbła trawy.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#86
Wszystko zapowiadało się dobrze. Pogoda była taka w miarę - nie za zimno, nie za ciepło, tak w sam raz na polowanie, jednak to tylko pozory. Porywisty Wiatr nie był w stanie niczego wyłapać, przynajmniej z początku, a kiedy do jego nozdrzy dotarł już jakiś zapach... cóż, okazało się że nie jest to nic, co mógłby złapać, przynajmniej w tej chwili. Średniej wielkości ptak przelatywał nad jego głową, wypróżnił się, zostawiając białą plamę, która spadła tuż przed pyskiem wojownika i poleciał dalej, jakby nigdy nic. Cóż, dobrze że nie wycelował centralnie w rudego kocura.

Porywisty Wiatr
lvl: 4 | S: 16 | Zr: 12 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50
⚬ przerzuty 0/3

when this world is no more
★ the m o o n is all we'll see ★
I'll ask you to fly away with me
until the stars all fall down
they empty from the sky
but I don't m i n d
if you're with me
≡ then everything's alright ≡
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#87
Kocur spodziewał się jakiejś okazałej zwierzyny, a nie ptaka, który postanowił się wypróżnić prawie że nad nim. Całe szczęście, że nie postawił kolejnego kroku, bo paskudztwo zostałoby na jego głowie lub grzbiecie! Skrzywił się z obrzydzeniem, po czym wyminął plamę i skradał się dalej, bo co innego mu pozostawało w takim wypadku? Miał nadzieję, że to nie będzie takie polowanie, jakiego miał „przyjemność” doświadczyć, gdy wyszedł razem ze Ślimaczą Łapą i nie mógł praktycznie nic znaleźć oprócz jednej myszy i drobnego ptaka. Nie mógł i nie chciał sobie na to pozwolić, zamierzał faktycznie coś upolować, więc wytężał zmysły, jak mógł… chociaż wiedział, że nie może chodzić za długo i istnieje możliwość, że będzie musiał po prostu pogodzić się z porażką: w porze górowania słońca miał mieć trening, a przed nim przydałoby się chociaż chwilę odpocząć po łowach.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#88
Przygoda z ptaszkiem i jego... pociskiem była dopiero początkiem tego, co miało zaraz spotkać rudo-białego. Po sprawnym wyminięciu białej plamy i przejściu paru kroków, Porywisty Wiatr usłyszał szmer wśród pobliskich traw. Po odwróceniu głowy w tamtą stronę na pierwszy rzut oka nie dostrzegłby nic specjalnego. Dopiero po przyjrzeniu się, dojrzałby zaskrońca, wijącego się przed siebie w tamtym miejscu. W istocie, był to dość smakowity kąsek.

Porywisty Wiatr
lvl: 4 | S: 16 | Zr: 12 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50
⚬ przerzuty 0/3

when this world is no more
★ the m o o n is all we'll see ★
I'll ask you to fly away with me
until the stars all fall down
they empty from the sky
but I don't m i n d
if you're with me
≡ then everything's alright ≡
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#89
Nie uszedł daleko, a już coś dotarło do jego uszu, na co przystanął w bezruchu i zaczął szukać zwierzęcia, które było odpowiedzialne za te odgłosy. Zmarszczył lekko nos, nie mogąc nic dostrzec w miejscu, z którego dobiegały ciche szmery, ale po dokładniejszym przyjrzeniu się ujrzał połyskujące lekko ciało zaskrońca, który typowymi dla węży ruchami przemieszczał się przed siebie. Hmm. Oczywiście nie zamierzał zaprzepaścić takiej okazji, więc, jak przystało na dobrego łowcę, przyjął odpowiednią pozycję. Rozstawił minimalnie szerzej tylne łapy i pochylił się bardziej w przód, by ułatwić sobie przeniesienie ciężaru ciała na tylną część, upewnił się, że ogon ma na wysokości grzbietu… i zaczął powoli, ostrożnie, patrząc pod łapy i wymijając wszystko, co mogłoby hałasować, iść w kierunku zaskrońca. Jednocześnie dbał o to, by wiatr wiał mu w pysk, bo to była podstawa polowania, i wyciszył oddech. W ten sposób zbliżał się do wijącego się zwierzęcia, a gdyby udało mu się podejść odpowiednio blisko, wybiłby się z tylnych łap i przygniótłby je do ziemi, żeby szybko je zagryźć.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#90
Syn przywódczyni, choć potrzebował chwilki, w końcu dostrzegł zaskrońca i natychmiast ruszył w jego stronę, pilnując przy tym wszystkich najważniejszych zasad polowania. Choć był młody i cały czas zdobywał doświadczenie, poszło mu nadzwyczajnie dobrze. Udało mu się dokonać tego, czego chciał - wybił się z tylnych łap i właściwie jednym kłapnięciem zębów pozbawił zaskrońca życia. Dobrze się zaczynało.

+15exp

Porywisty Wiatr
lvl: 4 | S: 16 | Zr: 12 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50 - 3 = 47/50
⚬ przerzuty 0/3

when this world is no more
★ the m o o n is all we'll see ★
I'll ask you to fly away with me
until the stars all fall down
they empty from the sky
but I don't m i n d
if you're with me
≡ then everything's alright ≡
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości