Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Korzystając z wolnej chwili pomiędzy treningiem Oszronionej Łapy, a swoim wieczornym patrolem, postanowił pójść na jakieś dłuższe polowanie. Ostatnio zaczęło się robić coraz chłodniej i zimniej, a co za tym idzie - polowania nie szły tak owocnie, jak jeszcze porę temu. Dlatego też stwierdził, że lepszym pomysłem, niż szybkie polowanie, jakie odbywał codziennie, będzie dzisiaj popolować trochę dłużej i może uda mu się złapać trochę więcej zwierzyny.
Wyszedł więc z obozu, przeszedł się kawałek, po czym powoli ruszył przed siebie, na ugiętych łapach, z ogonem na wysokości grzbietu, pod wiatr, uważnie się rozglądając i próbując wyczuć cokolwiek, co doprowadziłoby go do swojej przyszłej zdobyczy.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Kiedyś się umawiali na wspólne polowanie, ale koniec końców nic z tego nie wyszło. Puchacz ruszył z zamierzeniem na samotne polowanie, ale tak się złożyło, że Krogulec w tym samym czasie również zamierzała ruszyć na łowy, dlatego dołączyła się do burego kocura. Przyszła trochę później, chcąc mu zrobić niespodziankę, jak ją już mógł zobaczyć, to posłała mu lekki, zadziorny uśmiech. Obietnica to obietnica, nie ma to tamto. Ugięła łapy, ruszając pod wiatr przed siebie, zachowując przy tym ciszę i starając się wyczuć jakąś zwierzynę, którą mogłaby ukatrupić i wrzucić na stos. Kto wie, może przy okazji razem powalczą? Drapieżników było pełno, tylko szylkretka nie miała jakoś do nich szczęścia podczas polowań.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
I wyruszyli. Z każdym dniem robiło się coraz zimniej, co zdecydowanie nie ułatwiało polowania, jednak wciąż nie oznacza to, że nie można znaleźć niczego. Owszem, można, tylko niekiedy trzeba się bardziej postarać. Wirujące Pióro na razie po prostu szedł przed siebie. Ot niczym zwykły spacer. Nie wyczuł ani nie dostrzegł jak dotąd żadnej zwierzyny czy czegoś innego, co mogłoby go zainteresować.
Krogulczy Szpon po zrobieniu synowi niespodzianki także zaczęła rozglądać się za zwierzyną łowną. Jej poszło o wiele szybciej niż drugiemu wojownikowi. Do jej uszu dotarł dźwięk charakterystycznego krakania i jeśli kocica odwróciła głowę w stronę dźwięku, mogła zobaczyć, jak duże, czarno popielate ptaszysko z masywnym dziobem wylądowało na ziemi i zaczęło coś w niej grzebać. Wrona była odwrócona tyłem do cienistej wojowniczki, co dawało jej świetną okazję, by się zakraść.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Lekko się zdziwił, gdy dołączyła się do niego matka, ale w sumie nawet trochę się ucieszył - faktycznie planowali wspólne polowanie, ale jakoś nie było okazji, a potem, wstyd przyznać, ale bury totalnie o tym zapomniał. Początkowo miał gdzieś z tyłu głowy, że miał iść z Krogulec popolować, ale wyszło jak wyszło. A tu proszę, takie spotkanie, w trakcie polowanie. Odwzajemnił uśmiech, po czym wrócił do pilnego rozglądania się, żeby coś znaleźć.
Ale jak na złość nie było mu dane. Niemniej jednak, nadal dzielnie parł przed siebie, cały czas uważając, by iść przez wiatr, oraz starając się nie nadepnąć na coś, co mogłoby przepłoszyć całą zwierzynę z okolicy, jeszcze zanim sam ją wyczuje, czy znajdzie. Co jakiś czas podnosił łeb by się rozejrzeć i przypadkowo w nic nie wpaść, czy może zobaczyć jakiś nagły ruch, który mógłby oznaczać jakiegoś piszczka, oraz czujnie ruszał uszami, równocześnie próbując wywęszyć jakiś trop.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Ha! Proszę bardzo. Pewne kraczące stworzenie wylądowało niedaleko, na co się jedynie uśmiechnęła, oczekując chwilę w bezruchu. Sprawdziła, czy wiatr wieje jej w pysk, aby pilnować tego przez resztę polowania, po czym na ugiętych łapach ruszyła w stronę ptaka, obniżając głowę i ogon do linii grzbietu. Poruszała się bezszelestnie, z lekko uniesionym nad ziemią brzuchem i łapami zręcznie omijającymi wszystko, co leżało na ziemi. Ciężar ciała kocicy był przeniesiony nieco na tył, ale to jedynie ze względu na fakt innego środka ciężkości, niż miały normalne koty przez stratę ogona. Starała się podchodzić do ptaka od tyłu, jednocześnie chowając za roślinnością i korzystając z tego, że jej sierść doskonale wtapiała się w tło jesiennego krajobrazu. Gdyby udało jej się podkraść wystarczająco blisko, odbiłaby się mocno tylnymi łapami od podłoża, by z wyciągniętymi do przodu łapami przygnieść wronę do ziemi i szybkim ruchem zębów ją zamordować. A jak nie, to starała się chociaż trafić w skrzydło, aby mieć szansę na pogoń zwierzyny, pomimo że nie była zbyt szybka i wolała to załatwić natychmiast.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Wirujące Pióro nadal bacznie się rozglądał i węszył w poszukiwaniu zwierzyny, którą w końcu znalazł. Może nie zwierzyna, bo to jest w sumie niedoceniony przeciwnik, ale zawsze coś. Żeby było jeszcze zabawniej, wojownik natrafił na ptaka, podobnie jak matka, które również krakało. Oto ujrzał przed sobą czarne, wielkie ptaszysko, które zakrakało i wylądowało na ziemi niedaleko kocura. Wyglądało na to, że nie zauważył on wojownika w pobliżu. Decyzja, czy się z nim zmierzyć, czy też nie, zależała tylko od Wirującego Pióra.
Cienistej zastępczyni poszło wręcz idealnie. Nie popełniła żadnego błędu, który mógłby zaalarmować wronę, dzięki czemu cicho podkradła się do ptaszyska i skoczyła. Wrona przed śmiercią zdążyła ostatni raz zakrakać, co zostało urwane, kiedy skończyła w pysku kocicy.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Szedł tak i szedł, nie mogąc na nic kompletnie natrafić. Zaczęło mu się już nużyć, nawet zastanawiał się jak w tym czasie idzie jego matce i czy jest u niej jakkolwiek lepiej. Wiedział, że zbliżająca się Pora Nagich Drzew mogła spowodować, że dużo zwierząt się pochowa i będzie trudniej jakieś znaleźć, ale i tak nieco go to irytowało.
Na szczęście już po chwili miało się to zmienić. Albowiem tuż przed nim wylądował wielki, czarny ptak. A Wirek długo się nie zastanawiając ruszył po prostu w jego stronę. Co to dla niego, taki ptaszor. Może trochę wyrośnięty, ale cóż, przynajmniej będzie więcej do jedzenia w przyszłości. Ugiął więc nieco bardziej łapy, uważając jednak, by nie szurać przydługim futrem i brzuchem po ziemi, ustawił ogon na wysokości grzbietu i głowy, po czym ruszył przed siebie, pod wiatr, zręcznie omijając wszelkie przeszkody, które po nadepnięciu na nie, mogły wydać zdradziecki dźwięk. Oczywiście pamiętał o tym, żeby do ptaka najlepiej zachodzić od tyłu, więc jeśli wiatr mu na to pozwalał, to właśnie to zamierzał zrobić, przy okazji starając się chować za naturalnymi przeszkodami, i co jakiś czas zastygał w bezruchu, niezależnie od tego, czy ptak akurat patrzył w jego kierunku, czy nie.
A jeśli zbliżył się wystarczająco, żeby na niego naskoczyć - to właśnie to uczynił. Wybił się z tylnych łap lądując na czarnym ptaszysku i zatapiając zęby w jego szyi.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Nieświadoma tego, że Puchacz zaczął polować sobie na dość groźnego przeciwnika, z zadowoleniem wbiła zęby w gardziel ofiary, uśmiercając na miejscu ptaka. Chwilę przyciskała jeszcze martwe ciało do ziemi, by potem zejść z ciała i zaczęła wykopywać dół, w który wrzuciła swoją ofiarę. Zakopała ją, tuszując przy tym ślady i wycierając z siebie ślady krwi, po czym ruszyła dalej. Kierowała się pod wiatr, próbując wywęszyć kolejna ofiarę, na ugiętych łapach przemierzając kolejny teren. Może trafi na coś ciekawszego? Może jakiś drapieżnik? W końcu, już coś złapała, rozerwałaby się nieco bardziej, niż jedynie skakała na zwierzynę czy jej szukała przez następną dekadę.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Atak Wirującego Pióra: 100% (udany) -> (16+10)-(8+8)=10 Atak kruka: 100% (udany) -> (12+12)-(9+6)=9
Wirujące Pióro nie miał zamiaru rezygnować z polowania na kruka i walki. Zaczął skradać się w jego stronę, zachowując właściwe zasady, jednak mimo tego ptaszysko zorientowało się o obecności kocura. Atak mimo wszystko wciąż się powiódł. Cienisty wojownik wgryzł się w szyję kruka, który zaskrzeczał głośno i zaczął machać skrzydłami. Rana zaczęła lekko krwawić, a ptak w odwecie wzbił się lekko w powietrze i swoimi szponami przejechał po pysku kocura, zostawiając krwawiące ślady na policzku.
Wirujące Pióro: | S: 16 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 75-9=66 | W: 55-3=52 | p: 0/3
- rana 1 stopnia - lekkie zadrapania na pysku; krwawi; po 1 HP do końca walki
kruk: Na ziemi: S: 9 | Zr: 8 | Sz: 4 | HP: 40-10=30 | W: 35-3=32
- rana 1 stopnia - lekkie ugryzienie na szyi; krwawi; po 1 HP do końca walki
kruk: W locie: S: 12 | Zr: 12 | Sz: 8 | HP: 40-10=30 | W: 35-3=32
- rana 1 stopnia - lekkie ugryzienie na szyi; krwawi; po 1 HP do końca walki
----------
Krogulczy Szpon na szczęście nie musiała bardzo długo szukać czegoś ciekawego. Co prawda nie jest to drapieżnik, ale ten gryzoń na pewno będzie dobrym łupie. Przy drzewie cienista zastępczyni mogła dostrzec popielato rude futerko, które najwyraźniej zaczęło już zmieniać barwę na zimową. Wiewiórka siedziała i trzymała w łapkach jakieś ziarenko - być może chciała jeszcze je gdzieś schować jako zapasy na porę nagich drzew. Na razie nie była świadoma, że w pobliżu znajduje się drapieżnik, jakim jest w tym momencie kocica.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Co prawda nie wyszło mu to w całości tak, jak zaplanował, niemniej jednak kruk oberwał i to sporo, albowiem zdążył dosięgnąć go zębami i wgryźć się w jego szyję. Przypłacił to co prawda lekkim zadrapaniem, ale hej, nie takie rzeczy się znosiło, nie? Nie zamierzał więc długo zostawać biernym i gdyby tylko ptak pojawił się w jego zasięgu, to rzuciłby się na niego z pazurami, celując w skrzydła, żeby tylko w jakikolwiek sposób zrzucić go na ziemię, najlepiej uszkadzając jakieś, by nie mógł z powrotem wznieść się w górę. Nie zamierzał odpuszczać tej walki, choćby czarne ptaszysko walczyło z całych sił!
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Trafiła jej się wiewiórka, która była dość trudną do złapania zwierzyną, ale skoro dała sobie radę z wroną, to z takim gryzoniem miałaby sobie nie dać? Skontrolowała, czy wiatr wieje jej w pysk, poruszając się do przodu na ugiętych łapach, bezszelestnie stawiając je na podłożu. Dbała o zachowanie ciszy i uważała na to, co ma pod łapami, przenosząc ciężar ciała bardziej na tył. Głowa i ogon były na równi z grzbietem, gdy stopniowo podchodziła do popielatego stworzenia. Gdyby znalazła się blisko zwierzęcia, odbiłaby się mocniej od ziemi, by spróbować złapać jej delikatną skórę najpierw w szpony, by potem dobić ją zębami zaciśniętymi na malutkiej gardzieli.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Atak Wirującego Pióra: 150% (krytyczny) -> [(9+16)-(17+12)]*1.5=0 Atak kruka: 150% (krytyczny) -> [(9+12)-(6+9)]*1.5=9
Tym razem wojownikowi chyba też nie za bardzo poszło tak, jak zaplanował. Ptaszysko skrzeczało głośno i machało skrzydłami w powietrzu, przez co udało jej się uniknąć ataku Wirującego Pióra. Trafił łapami jedynie w powietrze, nie wyrządzając żadnej szkody. Kruk za to natychmiast skorzystał z okazji i przystąpił do ataku. Zbliżył się nieco do wojownika, by następnie dziabnąć go w bok szyi, pozostawiając tym samym lekką ranę, z której zaczęło wypływać nieco krwi.
Wirujące Pióro: | S: 16 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 66-9-1=58/75 | W: 52-3=49/55 | p: 0/3
- rana 1 stopnia - lekkie zadrapania na pysku; krwawi; po 1 HP do końca walki
- rana 1 stopnia - lekkie ugryzienie na szyi; krwawi; po 1 HP do końca walki
kruk: W locie: S: 12 | Zr: 12 | Sz: 8 | HP: 30-1=29/40 | W: 32-3=29/35
- rana 1 stopnia - lekkie ugryzienie na szyi; krwawi; po 1 HP do końca walki
----------
Krogulczy Szpon widać, że miała już duże doświadczenie w polowaniu na zwierzynę. Dokładnie tak, jak poprzednim razem, nie miała żadnych problemów z upolowaniem wiewiórki. Bezbłędnie zastosowała wszystkie potrzebne zasady, dzięki czemu wiewiórka skończyła w jej zębach i zakończyła swój żywot.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
No cóż, kompletnie mu nie wyszło. Zagryzł zęby i spojrzał ze złością na ptaszora, który nie dosyć, że uniknął jego ataku, to jeszcze sam go zaatakował. I JEMU WYSZŁO. Syknął ze złości, czując jak ten dziobie go po szyi, po czym odskoczył kawałek, uginając się na łapach i wpatrując w nienawiścią w oponenta. Teraz już tym bardziej nie mógł się wycofać! Ta zniewaga krwi ptaszyska wymaga! Ugiął się nieco bardziej na łapach, tym razem czekając na ruch przeciwnika - aż ten zaatakuje. A gdy tak się stanie, to bury po prostu... Cóż, również zaatakuje, rzucając się na niego i starając się zbić z powietrza na ziemię, by tam przydusić go do podłoża i zagryźć - a jak to nie zadziała, to może chociaż podrapie go na tyle, żeby zrobiła się jakaś krwawiąca rana, która osłabi ptaka, albo, nie wiem, uda mu się trafić w skrzydło i go unieruchomić? Cóż, w chwili obecnej - celował trochę na oślep, nie tak wymierzenie jak wcześniej.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Upolowana. I bardzo dobrze. Po szybko zadanej śmierci, wzięła swoją ofiarę do pyska, po czym przeniosła ją w miejsce, gdzie ziemia była miększa, aby rozkopać dół i wrzucić do niego truchło. Zakopała je i zaznaczyła charakterystycznym znakiem, po czym zatuszowała ślady krwi i zmyła z siebie krew, po czym ruszyła dalej na łowy. Łapy miała ugięte, szła pod wiatr i poruszała się lekko i bezszelestnie, rozglądając sie za kolejną zwierzyną i uruchamiając swoje pozostałe zmysły potrzebne do polowania, aby znaleźć coś nowego, co mogłaby z dumą wrzucić na stos.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Atak Wirującego Pióra: 50% (słaby) -> [(12+16)-(14+12)]*0.5=1 Atak kruka: 100% (udany) -> (11+12)-(14+9)=0
Wirujące Pióro chyba coś nie był dzisiaj w formie. Pomimo dużej chęci, by zrobić z ptaszyskiem porządek, to nie udało mu się zrobić praktycznie nic. Obaj zaatakowali z tym samym momencie, jednak kruk zaskrzeczał i kłapnął dziobem obok ucha wojownika, który zaś zdołał jedynie dotknąć go w pierś i nie ma tutaj mowy o żadnej krwawiącej ranie. No cóż, zdarza się.
Wirujące Pióro: | S: 16 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 58-1-1=56/75 | W: 49-3=46/55 | p: 2/3
- rana 1 stopnia - lekkie zadrapania na pysku; krwawi; po 1 HP do końca walki
- rana 1 stopnia - lekkie ugryzienie na szyi; krwawi; po 1 HP do końca walki
kruk: W locie: S: 12 | Zr: 12 | Sz: 8 | HP: 29-1-1=27/40 | W: 29-3=26/35
- rana 1 stopnia - lekkie ugryzienie na szyi; krwawi; po 1 HP do końca walki
----------
Krogulczy Szpon, kiedy szła prosto przed siebie, w pewnym momencie mogła wyczuć, jak wiatr zmienił kierunek. Mimo tego nie dotarł do niej żaden charakterystyczny zapach. Wokół panowała zupełna ciszy, a zwierzyny nigdzie nie mogła dostrzec. Najwyraźniej musi szukać dalej, jeśli chce przynieść do obozu więcej zwierzyny.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------