Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
- No to dawaj, ścigamy się kto złapie więcej - zawołał wesoło w głębi duszy ciesząc się, że wpadł na taki pomysł. Choć trochę poprawi kotce humor i może wpłynie to dobrze na relację z wojowniczką, którą ledwo znał? Kto wie. W każdym razie gdy tylko szylkretka zgodziła się na ten pomysł, skinął jej głową i odszedł kawałek w lewo. Gdy oddalił się na tyle, żeby nie przeszkadzali sobie, ale jednocześnie byli blisko w razie niebezpieczeństwa - Dymek rozpoczął polowanie. Standardowo ruszył spokojnie przed siebie, idąc na nisko ugiętych łapach i ostrożnie stawiając kroki. Węszył za tropem, a także nasłuchiwał odgłosów i rozglądał się uważnie, starając się wyłapać każdy, choćby najmniejszy ślad obecności zwierzyny.
/po twoim poście możesz wołać MG :3
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
To co? Czas coś złapać! Tylko jak dawno ona polowała?! Chyba na treningu z... Nie! Musi o niej zapomnieć! Naczy nie może! Ugh, czemu życie jest takie trudne?! Chyba już odpowiedni czas je zakończyć! Przez pewien czas biedna Fala biła sie z myślami co ma robić. Ale w końcu i na całe szczeście udało jej się opanować emocje i chwilowo zapomnieć o matce. Liczyła w duch na jedno. Aby nie doszła do grzmiacej ścieżki i nie zaatakował ją borsuk. A bardziej żeby nie zauważyła niczego, co mogłoby posłużyć do samobójstwa. Bo wtedy najprawdopodobniej nastanie koniec życie Wzbierającej Łapy. Ugięła pośpiesznie łapy, a całą masę ciała przeniosła na tylne odnóża. Łeb i ogon zrównała z grzbietem. Brzuch nad ziemią, aby nie szurał. Wzrok pod łap, bo nie chce skończyć jak jej.... NIE! Miała już serdeczne dość tego wszystkiego. Ale nie dała się już dalej rozproszyć. Ustawiła się pod wiatr. Nie szła zbyt szybko, nie chciała ominąć żadnej zwierzyny. Lecz problem był jeden. Łapy kierowała w stronę Grzmiącej Ścieżki.
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Zdaje się, że nie tego oczekiwał wojownik, kiedy miał nadzieję na poprawienie nastroju towarzyszącej mu wojowniczki. Cóż, niestety nie zawsze można mieć to, czego się sobie życzy. Tyle dobrego, że nie został zaatakowany z miejsca, bo wtedy sytuacja na pewno byłaby mało przyjemna. Nim jednak dotarł do niego jeszcze zapach lisa, ten już dostrzegł wędrującego w okolicy kota i zaczął obserwować go z uwagą, jednocześnie szykując się do podjęcia potencjalnej walki. Psowaty nie należał do najłagodniejszych stworzeń, a teraz wyczuwał nadchodzące zagrożenie i po prostu się na nie gotował. I co teraz, wojowniku? Uciekasz, czy ruszasz do ataku?
Tymczasem Fala, która starała się coś wyłapać w powietrzu, nie znalazła choćby śladu na obecność jakiejś zwierzyny. Pech? A może jednak szczęście, skoro w pobliżu czaił się lis, najwyraźniej gotowy do podjęcia walki? Na razie jednak dla kocicy okolica była, cóż, pusta.
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
Dymek mógł mieć na karku przeszło sześćdziesiąt księżyców, ale nie był zbyt doświadczonym kocurem. Nie brał udziału w śmiertelnych walkach, nigdy nie był w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, jak to wygląda. Gdy więc zamiast zwierzyny napotkał na swojej drodze lisa... pomyślał, że to nawet dobrze. Będzie miał okazję, żeby się wykazać. W końcu pewnie zrobi wrażenie na Wzburzającej Fali gdy poradzi sobie z zagrożeniem!
Na chwilę spotkał się spojrzeniem z rudym drapieżnikiem - dlatego nie było sensu się skradać. Lis był już świadomy obecności kocura. Dymek chciał więc zacząć jak najszybciej działać, jak najprędzej spróbować zdobyć jakąś przewagę - to też po prostu ruszył pędem na przeciwnika. Gdy znalazł się blisko, skoczył, celując w kark drapieżnika łapami z wyciągniętymi pazurami - planował zahaczyć się nimi o zwierzę i ugryźć je w okolicy szyi, najmocniej jak potrafi.
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Szukała i szukała. I nic. Trochę zdenerwowała z tego powodu. Ale musiała dać sobie radę. Może to dlatego że idzie w stronę drogi grzmotu nic nie może znaleźć? Może. Dlatego totalnie zwróciła się w innym kierunku. Powtarzała sobie w myślach: życie jest piękne, a ty nie chcesz umierać, by dodać sobie otuchy. Sprawdziła swoje ustawienia. Może ma je złe? Ustawienie pod wiatr, łeb i ogon na równi z grzbietem. Łapy ugięte, a na tylnych przeniesiona została cała masa ciała. Wzrok pod łapy, bo nie chcę skończyć jak mama. Odziwo ( co zadziwiają nawet samą Falę ) nie zapłakała w duszy. Dodawanie otuchy to dobry pomysł. Ustawiła się pod wiatr i wyciszyła oddech. Oby tym razem coś znalazła bo trochę mi się już zniechęciła. Chociaż gdyby tylko Dymne Niebo dał co kolwiek znać, że jest lis... Sprawy mogłyby wyglądać inaczej. Ale na razie nic złego się nie stało. Na razie.
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Walka się rozpoczęła. Lis chyba czekał na ruch przeciwnika, a może jeszcze go oceniał, kiedy kot postanowił skoczyć. Dymek wybił się, by wylądować na karku psowatego, ale jedyne, co udało mu się osiągnąć, to wyrwać mu nieco sierści. Lis najwyraźniej w czasie, kiedy jego przeciwnik brał się do ataku, musiał się pochylić, szykując się do własnego ruchu. Ostatecznie kocur wylądował na ziemi, nieco na lewo od oponenta, a ten właśnie próbował prędko się skręcić, by złapać go zębami za jedną z tylnych łap albo ogon, czyli dokładnie to, co pierwsze znajdzie się pod jego zębami. Traf chciał, że była to końcówka ogona.
Początkowo Fali wydawało się, że coś złapała. Jakiś nikły trop, który jednak ostatecznie zaprowadził ją do niczego. Do kupy zmrożonych nieznacznie liści, które dawno temu opadły, a teraz powoli gniły i rozpadały się w nicość. Nic, jednak nic tutaj nie było, a szkoda, bo może tym razem wojowniczce poszłoby dobrze? Na razie jedynie oddalała się od Dymnego, a na jej drodze nie pojawiało się nic smakowitego.
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
Syknął, gdy poczuł ból w ogonie, choć na szczęście nie był dotkliwy. Nie było z resztą czasu na myślenie o stratach, trzeba było działać szybko. Zakładając, że lis był szybszy i sprytniejszy, Dymek postanowił tym razem zadziałać siłą. Nagłym ruchem wyskoczył w stronę lisa, wyciągając łapy do przodu. Planował zadziałać ciężarem ciała i popchnąć przeciwnika - nabić mu bolesne siniaki, a może, przy odrobinie szczęścia, przewrócić na ziemię. To dopiero dałoby mu przewagę!
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Ruszyła pędem w kierunku zapachu którego, jak jej się wydawało udało się złapać. Zapomniała wtedy totalnie o zasadach łownych. Przecież to byłaby jej pierwsza zwierzyna! Ona musi złapać więcej niż Dymne Niebo! Lecz kiedy biegła tak przez chwilkę, uświadomiła sobie, że zapach jest już niewyczuwalny. Jakby nagle znikną. Była wkurzona. Parsknęła głośno ze złości. Jak mogła zapomnieć o czymś takim jak zasady polowania?! Ale później przypomniała sobie, że zapach tak naprawdę znikną zanim podjęła jakiekolwiek działania. Łeb i ogon na równi z grzbietem, brzuch nad ziemią, oddech wyciszony, wzrok pod łapy, łapy są też ugięte oraz ustawienie pod wiatr. Wszystko na miejscu, można szukać dalej.
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Dymek: lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 - 1 - 9 = 60 (80)| W: 48 - 3 = 45 (50)
Rana 1 stopnia: ugryzienie końcówki ogona, niezbyt mocne (- 1 HP do końca walki)
Rana 1 stopnia: ugryzienie w okolicach lewego barku, słabe (- 1 HP do końca walki)
Początek był naprawdę dobry! W końcu wojownik zamierzał wykorzystać rozpęd, zamierzał użyć siły, ale chyba nie do końca wziął pod uwagę, że lis może również go zaatakować? Kiedy na niego skakał, psowaty właśnie wyciągał ku niemu ponownie pysk, ale uderzenie nieco wybiło go z rytmu, całkiem mocno obiło mu pysk i w efekcie zdołał jedynie rozciąć powierzchownie ciało w okolicach lewego barku wojownika. Lis nie był wyraźnie osłabiony i wszystko wskazywało na to, że choć wydał z siebie niezbyt miły odgłos, nie zamierzał się wycofywać. Jeszcze.
I nic. W okolicy nie znajdowało się nic, co nadawało by się do pochwycenia, co byłoby godne uwagi, czy cokolwiek takiego, więc cóż tu dużo mówić, Fala musiała szukać dalej. Chociaż może to wszystko było wynikiem zamieszania, jakie zaczynał robić lis z wojownikiem?
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
Całkowicie skupiony na walce wojownik ledwo poczuł, że lis zadał mu obrażenie. Adrenalina zdecydowanie łagodziła ból. Czarno-biały kocur chcąc odwdzięczyć się drapieżnikowi za kolejny zadany cios, niewiele myśląc a bardziej działając odruchowo, szybkim ruchem prawej łapy (czyli tej, która nie oberwała) zamachnął się, i wyciągnąwszy wcześniej pazury, uderzył z całej siły, celując w pysk przeciwnika mając nadzieję, że będzie wystarczająco szybki, by zranić rudego.
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Eh, coś zaraz ją zaraz trafi. Oddalała się już znacznie od Dymnego Nieba. Nie wiedzieć czemu, ale tak poprostu chciała od niego... uciec? Wzbierająca jakoś dziwnie nie była pewna, czy Dymny nic jej nie zrobi. No ale cóż. Po raz kolejny nic nie znajduje. Dymny za pewne ma już dużą kupkę, a ona co? NIC. Wzięła parę głębokich oddechów i ruszyła dalej. Łapki ugięła, a na tylne przeniosła ciężar ciała, łepek i ogon zrównała z grzbietem. Oddech wyciszyła, brzuszek zawisł nisko nad ziemią, zaś ona sama ustawiała się pod wiatr. No i wzrok pod łapy. Oby tym razem coś złapała...
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Dymek: lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 60 - 1 - 1 - 26 - 3 = 29 (80)| W: 45 - 3 = 42 (50)
Rana 1 stopnia: ugryzienie końcówki ogona, niezbyt mocne (- 1 HP do końca walki)
Rana 1 stopnia: ugryzienie w okolicach lewego barku, słabe (- 1 HP do końca walki)
Rana 2 stopnia: oderwany znaczny kawałek lewego ucha (- 3 HP w pierwszej turze, - 2HP do końca walki)
Od następnej tury statystki spadają o 1/4
Sprawa wyglądała coraz gorzej. Lis co prawda nie dostał się jeszcze do gardła Dymka, ale wcale nie ograniczał się w swoich ciosach i trzeba przyznać, że szło mu to zadziwiająco dobrze, nic zatem dziwnego, że wyrwawszy się do przodu, jako pierwszy chwycił zębami za ucho Dymego i pociągnął je z całych sił, unikając tym samym jego ciosu i zostawiając kocura... Cóż, właściwie bez prawego ucha, gdzie teraz tylko buchała krew. Lis niewiele myśląc, chciał zaraz nadal napierać na przeciwnika. W okolicy zaczynało się zaś robić zdecydowanie głośno od ich szamotaniny...
Fala w tym czasie już na pewno musiała słyszeć, co się działo. Zwierzyna ucichła, a pokrzykiwanie lisa na pewno niosło się po okolicy, tak samo jak zapach krwi. Nie było wątpliwości, że okolica zaczynała raczej zamierać, w końcu kto chciałby brać udział w takim pojedynku? Na pewno nie wiewiórka, której zapach poczuła, kiedy zaczęła ponownie węszyć za czymś nowym. Woń była dość intensywna, ale Fala nie mogła dostrzec zwierzyny, która musiała obecnie biec przed siebie gdzieś na złamanie karku, szukając jakiegoś schronienia. Zapach był świeży, to na pewno. I co teraz?
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
Tym razem przeklął głośno, bo ból był ostry i bardzo nagły, nieporównywalny z poprzednimi obrażeniami. Wszystko działo się bardzo szybko, oprócz akcji między wojownikiem a lisem trwała jeszcze akcja w głowie Dymnego Nieba. Wołać Falę czy nie wołać. Wołać. Jest ciężko a lis nie bardzo ma jakieś obrażenia. Nie wołać. Powinienem sobie poradzić, a nie wołać pomocy jak ostatnia miernota. Wołać. Jak tu umrę to lis będzie zagrożeniem. Nie wołać. Powinienem dać radę. Wołać. Nie wołać. Wołać. Nie wołać. Na dalsze myślenie czy też wołanie nie było czasu, więc Dymek odłożył podjęcie decyzji na później i zabrał się szybko do działania. Wybił się mocno z tylnych łap i skoczył ponownie na lisa, pazury kierując na jego pysk. Chciał jak najszybciej go uszkodzić, utrudnić mu takie sprawne atakowanie - celował więc w oczy, chcąc zadrapać je szybkimi, gwałtownymi ruchami. Sądził, że tą część ciała dość łatwo uszkodzić, a takie zadrapanie będzie i bolesne, i ograniczy przeciwnikowi widoczność.
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Po odprowadzeniu Czterolistnej Łapy do lecznicy, ruszyła w stronę Trawiastych Grzbietów, by tam kontynuować polowanie. Może tam będzie cisza i spokój i żadnych mdlejących terminatorek. Swoją wędrówkę zaczęła jakiś czas temu, jednak dopiero teraz poczuła zapach krwi i usłyszała dźwięki szamotaniny, na co przyspieszyła kroku do biegu, by jak najprędzej znaleźć się w pobliżu pola bitwy. Wyczuwała coraz bardziej drażniący jej nos zapach lisa, na co na jej pysku pojawił się zadziorny uśmiech, zaś przez całe ciało rozniosła się dawka adrenaliny. Zaczynamy zabawę! Skupiła sie praktycznie wyłącznie na przeciwniku, jednak dostrzegła, że obok jest również i Dymne Niebo. Nie wiedziała, w jakim jest stanie, dlatego skupiła się wyłącznie na ataku. Rozpędziła się do swojej praktycznie maksymalnej prędkości (która nie była zbyt świetna, ale była), chcąc z impetem wpaść na rudego drapieżnika, chwycić się pazurami za jego skórę tak, by objąć jego szyję, po czym próbowała wbić zęby w szyję śmierdziela, chcąc narobić jak najwięcej szkód. Jak dobrze pójdzie, to może uda się dzięki rozpędowi powalić przeciwnika, jednak równie dobrze mogła zawisnąć oparta o skórę rudego i wgryzać się w jego czuły punkt.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Tak naprawdę to skoczyła na wiewiórkę, ale zatrzymała się w półkroku. Daleko, od strony Dymka doszły ją odgłosy walki. Wrzaski, syczenie i parę innych rzeczy typowych dla małych bitek. Natychmiast pognała na złamanie karku, wiedzą, że Dymek potrzebuję pomocy. Ona to po prostu czuła. Z każdym uderzeniem serca, odór lisa coraz bardziej i z coraz większą siłą uderzał ją w nos. Kiedy tylko zauważyła rude futro migające pomiędzy krzakami, przyśpieszyła i kiedy była w odpowiedniej pozycji, wybiła się z tylnych łap, wysuwając tym samym pazury i nastawiając szczękę. Celowała w kark stworzenia. Dopiero w locie poczuła zapach innego kota. Nie miała czasu teraz patrzeć kto to jest, ale jeżeli zaatakuję w jednym momencie to może wyjść nieciekawie. Z desperacją czekała na dalsze rozkazy. Nie ważne kto to jest, za pewne jest starszy i to Fala musi się go słuchać. Na ułamek sekundy skierowała wzrok na Dymka. Mimo iż odwróciła się w kierunku lisa, dalej widziała kota bez części ucha. To wszystko przezemnie! Ja tego nie usłyszałam.. Jeżeli Dymne Niebo umrze nigdy sobie tego nie wybaczę. Nigdy! Czuła strach i nie pokój. Ale Dymek nie umrze... Prawda?