Logo Artemidy
Siedlisko Koni
Dawałam niezły wycisk swoim łapom, które przez ostatni księżyc nieustannie szorowały po twardych drogach potworów, których mdlący odór wydawał mi się teraz mniej inwazyjny, jako że nozdrza i płuca miałam, a przynajmniej zakładałam, przeżarte i wyniszczone na wylot, głównie ze względu na pobyt w tej jakże wielkiej cytadeli, jak to miał w zwyczaju zwać świętej pamięci Blizna. Zbaczałam z trasy tylko w ramach polowania, które nie należało do najobfitszych, lecz nadal byłam, i jestem, wojowniczką, gruntownie przeszkoloną w fachu, a dobrze opanowanych umiejętności tak łatwo się nie zapomina, zwłaszcza kiedy walczy się o przetrwanie.
Zboczyłam z kursu dopiero po połowie dnia drogi z osiedla do wojowniczego lasu, by zahaczyć o siedlisko koni, gdzie wdrapałam się sprawnie na płot i osiadłam posępnie na jego szczycie, niczym wiekowy już i łysiejący kruk o obwisłej gardzieli, łypiący ślepym okiem w poszukiwaniu ofiary. Ja, na szczęście, oczy miałam całe i zdrowe, a do łysiny jeszcze mi daleko, nie licząc oczywiście tych obrzydliwych poparzeń na tylnej łapie. Mimowolnie na nią spojrzałam i nie mogłam powstrzymać grymasu obrzydzenia, który zmarszczył mój nos i czoło naraz. Są gorsze rany, czyż nie? Gorsze pamiątki i wspomnienia. Tak. Owszem. Mogłam skończyć o wiele gorzej, ale tak się nie stało. Umierali wszyscy dookoła mnie, lecz nie ja, wspierana wciąż przez Gwiezdny Klan. Westchnęłam ciężko, taksując beznamiętnie pastwisko na którym znajdowały się dwie wyjątkowo piękne szkapy, z ciekawością zezujące w moją stronę. Śmiało. Podejdźcie. Zobaczmy, czyście takie groźne, jak Lwi Zew mawiał.


//Bociek.
✦ ✦ ✦
go ahead, you've taken me down now
give me, give me, give me, give me what you don't know
go ahead,.,,.,. take me all out now
get this, get this into your game
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Upadł na samo dno. Siedział w oddali, zerkając na wielkie konie obojętnie. Nerwowo wił ogonem po ziemi, bijąc się z myślami. Był tak blisko, lecz... jego własny stan powstrzymywał go przed ruszeniem w dalszą drogę!
Widział szydercze uśmiechy i pogardliwe spojrzenia tych, którzy szydzili z jego rodziny za dawnych czasów. Był pewien, że mógł przewidzieć ich reakcję na jego widok. To ten leń, co zwiewał z treningów, patrzcie co z niego zostało! Marna imitacja włóczęgi, bo nawet włóczęgą trzeba umieć być!
Przymknął ślepia, grzejąc futro na pojedynczych promieniach słońca, które przebijały się przez chmury. Zapadnięte boki nie potrafiły już utrzymać prawidłowej temperatury ciała. Siedząc tak z zamkniętymi oczami, nie dostrzegł nawet zbliżającej się kocicy.
Drgnął, gdy kopytne stworzenie przeszło nieprzyjemnie blisko niego, a wtedy dostrzegł ją. Ciało konia odsłoniło widok na przybyszkę, a on otworzył niechętnie chłodne ślepia. Zaczęło się.
Wpatrywał się bez emocji w nieznajomą, czekając nieruchomo na to, co przyniesie los.
[Obrazek: QKuyUK7.png]

Cóż to leci z nieba? Jakiś biały puszek
A wśród niego zjawa, może jakiś duszek?
Nie! To Bociania Łapa, cały na biało
Kocur, jakich na tym świecie jest mało
Wędruje białym światem, wśród drzew, między zaspami
Zauroczony wyjątkowymi, zimowymi zmianami.


[Obrazek: frFw3bt.png]
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A jednak się poruszyły. Sądziłam, iż niska temperatura zniechęci konie do podjęcia jakiejkolwiek aktywności, a tu nastąpił niesamowity, doprawdy, zwrot akcji i jedna ze szkap znalazła się tuż przy płocie, zainteresowana moją obecnością. Nie potrafiłam powstrzymać nieprzyjemnego dreszczu, który uniósł mą jasną sierść wzdłuż karku i grzbietu, a wszystko to przez świadomość, iż trawojad miał zęby i potrafił, jak zakładałam, naprawdę boleśnie gryźć. Mimo wszystko przełknęłam gorycz zawahania i wyciągnęłam do przodu łapę, czując jak nicie ciągną mój bark, by po uderzeniu serca dotknąć gniade stworzenie po chrapach, gdy te zbliżyły się wystarczająco blisko. Na mroźnym powietrzu dobrze było widać każdy pojedynczy oddech trawojada, który tworzył białe kłęby, a zaraz za nimi pojawiło się to coś.
Chude, brudne i zmarnowane. Kości na ciele kocura można było z łatwością policzyć, a tak żałosnego obrazka nie widziałam od bardzo, ale to bardzo dawna, o ile dwa księżyce można nazwać szmatem czasu. Podciągnęłam łapę do piersi, ignorując niezadowolone parsknięcie szkapy, by w spokoju i skupieniu dokładnie przyjrzeć się, ot kątem oka, samotnikowi. Gdybym była teraz na patrolu najpewniej skończyłby marnie. Nie patyczkowałam się. Jednakże nie należałam obecnie do klanu gromu i nie miałam zamiaru nadstawiać za niego karku, jeśli wkrótce mieliby odprawić mnie niczym wilka - w jedną stronę, a bez powodu.
- Wyrzucony przez dwunogów pieszczoch? - mruknęłam obojętnie, powracając spojrzeniem do nadal stojącego przy płocie konia. Biały samotnik nie wyglądał jak... Cóż. Samotnik. Samotnicy wyglądali lepiej, byli silniejsi i masywniejsi, a on przywodził mi na myśl jedynie biedę. Biedę i chude nieszczęście, które nie potrafi sobie poradzić.
✦ ✦ ✦
go ahead, you've taken me down now
give me, give me, give me, give me what you don't know
go ahead,.,,.,. take me all out now
get this, get this into your game
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Warknął nieprzyjemnie, słysząc komentarz. Zmrużył wściekle oczy, a jego spojrzenie mówiło, by zostawić go w spokoju. Miał ochotę zwrócić dość stary posiłek na określenie, którego użyła kocica, a zaraz powiadomił o tym otoczenie skrzywiony grymas na pysku.
-Żaden pieszczoch. Czy trzeba być od razu pieszczochem, by kotu powinęła się noga w życiu? - Głos był głęboki, trochę zachrypnięty i pełen goryczy. Czy nie mogła po prostu uznać, że był ciężko chory? To byłoby tak... wygodne. Ale nie, oczywiście kocica musiała zinterpretować wszystko po swojemu, jak najbardziej błędnie! Pewnie nie pomagał mu fakt, że na sierści zalegał mu smród grzmiących ścieżek... Będzie musiał jednak zamoczyć to okropne futro w rzece, może od razu zamarznie potem i będzie miał spokój od tego zapchlonego życia!
Jeśli nie pociągnęła tematu, milczał uparcie, odwracając wzrok na jeden punkt na horyzoncie. Nie zamierzał się stąd ruszać nawet jeśli kocica zamierzała go trochę pognębić.
[Obrazek: QKuyUK7.png]

Cóż to leci z nieba? Jakiś biały puszek
A wśród niego zjawa, może jakiś duszek?
Nie! To Bociania Łapa, cały na biało
Kocur, jakich na tym świecie jest mało
Wędruje białym światem, wśród drzew, między zaspami
Zauroczony wyjątkowymi, zimowymi zmianami.


[Obrazek: frFw3bt.png]
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnęłam się lodowato do kocura, kiedy szargnęły nim negatywne emocje. Co jest, kolorowy misiu? Tak łatwo dajesz się sprowokować? Tak szybko pęka Ci żyłka i puszczają nerwy? Nic dziwnego, że wyglądał niczym przetrącony przez ciężarówkę wór ziemniaków, który swoim zapadniętym i słabym ciałem aż wołał o pomstę do Gwiezdnego Klanu. Westchnęłam rubasznie, łypiąc na niego w litościwy sposób. Mogłabym go zmieść z powierzchni ziemi jednym kiwnięciem palca, gdybym tylko tego chciała, dlatego też lepiej dla niego, jeśli zważy na grymasy i słowa, chyba że tak bardzo spieszy mu się do piachu. Nie interesował mnie już niczyj los. Nie interesowało mnie niczyje życie i dobre samopoczucie. Mogłam je ukrócić bez choćby drgnięcia powieki, jako że przodkowie nie dbali o los tych, którzy nie należeli do klanów.
- Nie - odpowiedziałam lakonicznie, trzepnąwszy rozerwanym uchem - Zawsze możesz być wyjątkowo nieudolnym samotnikiem, który każdego dnia ociera się o śmierć, potyka o własne łapy i nie uczy na popełnianych błędach - rozważając wszelkie za i przeciw, druga opcja była zdecydowanie bardziej uwłaczająca. Pieszczocha, bądź co bądź, usprawiedliwiało jego sielankowe życie w nieustannym bezpieczeństwie. Samotnik natomiast, który świat zdobywał na własną łapę od kociaka, wiedział o przetrwaniu więcej, niż koty z klanów i byłby w stanie wdeptać każdego wojownika w ziemię, wykorzystując do tego wszystkie sztuczki i znajomość terenów. Jeśli on, jegomość o białym, lecz przebarwionym przez - chyba - mocz futrze upadł tak nisko, zdecydowanie nie miał czym się chwalić.
- Och, ależ to nie powód do dąsania się... niczym kocię - cmoknęłam lodowato, uniósłszy ciało i postąpiwszy kilka kroków w kierunku nieznajomego, co by usiąść w mniejszej odległości, owszem, gnębiąc go swoim towarzystwem - W końcu każdy może się podnieść po potknięciu.
✦ ✦ ✦
go ahead, you've taken me down now
give me, give me, give me, give me what you don't know
go ahead,.,,.,. take me all out now
get this, get this into your game
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miał ochotę wysunąć pazury i boleśnie wbić je w glebę. Stare nawyki ciężko było wykorzenić. Niestety albo i na szczęście był świadomy swojego marnego stanu i tego, że jakikolwiek konflikt z przypadkowym kotem mógł oznaczać dla niego śmierć. Jedyne, czego pragnął, to zaszyć się w legowisku terminatorów, doprowadzić się do ładu, a potem jak najszybciej zrobić trening z dala od oczu ciekawskich Gromiaków. Ta myśl zmotywowała go do tego, by uparcie milczał, nieruchomo siedząc niczym posąg.
Gdyby był silniejszy... dałby jej nauczkę z pełną satysfakcją. Zamiast tego musiał wysłuchiwać okropnych komentarzy, od których robiło mu się niedobrze. Dopiero ostatnie zdanie kocicy miało dla niego jakąkolwiek wartość. Drgnął, przenosząc na nią spojrzenie. Jakie miała intencje? Czy to był wstęp do kolejnego przytyku?
-I to zamierzam zrobić. - Mruknął oschle, nie dodając nic więcej. Wyglądał jak zbuntowany młodzik i zgorzkniały staruch jednocześnie, z którego wszystko trzeba było wyciągać siłą. Niewiele się zmienił przez te wszystkie księżyce.
[Obrazek: QKuyUK7.png]

Cóż to leci z nieba? Jakiś biały puszek
A wśród niego zjawa, może jakiś duszek?
Nie! To Bociania Łapa, cały na biało
Kocur, jakich na tym świecie jest mało
Wędruje białym światem, wśród drzew, między zaspami
Zauroczony wyjątkowymi, zimowymi zmianami.


[Obrazek: frFw3bt.png]
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cała sytuacja była co najmniej komiczna, więcej, niegdyś sprawiałaby mi nie lada uciechę i z pewnością nie ograniczałabym się do tak płytkich i delikatnych zagrywek. Brnęłabym w to głębiej i zdecydowanie dalej, bardziej inwazyjnie i być może od zupełnie innej strony, lecz teraz nie miałam na to ochoty. Byłam zbyt zmęczona całym swoim krótkim życiem, pełnym rozmaitych doświadczeń, które wylały się nie tylko z klanu, ale także i z miasta. Samotnik, który siedział przede mną, nijak nie przypominał tych, których napotykałam na swej drodze, a było ich naprawdę mnóstwo o rozmaitych ciałach i barwach. Wszyscy jednakże, co do jednego, znali się na swoim fachu, na przetrwaniu, więc dlaczego nie... on? Jeśli wychował się na wolności powinien wiedzieć, co robić i jak robić, aby utrzymać się na powierzchni. Był kłamcą. Na pewno miał za uszami ciut więcej, niż na pierwszy rzut oka widać.
- Jak? - zadałam lakoniczne, rzeczowe i bardzo sprecyzowane pytanie. Powiedz mi jak chcesz tego dokonać, kocie, będąc w tak żałosnym stanie? Jak chcesz podnieść się z ziemi o własnych siłach, kiedy te powoli z Ciebie uchodzą, obumierają i sprawiają, że wyglądasz jak obszczany, eksperymentalny szczur, któremu wpuszczono do krwi mnóstwo chorób naraz? Nie wyglądał jak zbuntowany młodzik, o nie, krnąbrny terminator zaś? Bynajmniej. Wyglądał jak obrażony na cały świat starzec, który udaje oschłą i niewzruszoną skałę. Był niczym mur, a mury właśnie tak kończą. Same. Opuszczone. Zniszczone. Nie życzyłam mu długiej kariery z takim nastawieniem, kiedy ja wyciągałam do niego łapę, na swój własny sposób rzecz jasna, proponując towarzystwo. Wcale nie musiałam tego robić. Nie zależało mi na nim. Powinien zdychać z rozprutym gardłem za kręcenie się tak blisko klanów.
✦ ✦ ✦
go ahead, you've taken me down now
give me, give me, give me, give me what you don't know
go ahead,.,,.,. take me all out now
get this, get this into your game
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lamparcia Cętka w podobny sposób reagowała na Bociana, co niegdyś Sasankowa Łapa, z którą wszedł w konflikt. Co takiego było w białym kocurze, że prowokował innych do takich reakcji? Koty uwielbiały go gnębić. Być może to przez jego brak dystansu? Irytujący styl bycia? Lenistwo? Zdecydowanie prześladował go pech i nie umiał zrobić pierwszego dobrego wrażenia.
Biały kocur wydawał się być pozbawiony nadziei. Być może jego największą przeszkodą było to... że zbyt łatwo się poddawał. Sięgnięcie po resztki ze śmietnika było łatwiejsze, tak samo jak przeleżenie całego dnia w norze, ignorując ssący głód. Nic nie pchało go do działania, nie miał żadnych celów w życiu, nikt go nie pilnował. Dopiero kiełkująca myśl o powrocie zaczęła powoli coś zmieniać...
Jak? Bocian spojrzał na kocicę, próbując wyczytać z niej, czy znów z niego szydzi. Nie był najlepszy z odczytywania intencji innych... To również mu nie pomagało. Tu jednak nie był w stanie stwierdzić jasno, a nawet wydało mu się, że była jakaś szczerość w głosie kocicy. Po krótkim zastanowieniu poruszył się niespokojnie. Zdradzanie swoich planów nie było najłatwiejsze. Było to dla niego w pewien sposób odsłonięcie się...
- To... zależy. Dużo zależy od Trzmielej Gwiazdy... bo nie sądzę, by ktoś inny aktualnie rządził w Klanie. Chociaż po takim czasie... Ktokolwiek to jest, muszę się z nim spotkać. Kiedyś porzuciłem Klan Gromu. - Przyznał bardziej szczerze, wzdychając. - Inaczej wyobrażałem sobie życie samotnika. Opuściłem Klan... jeszcze jako niedoświadczony terminator. - Dodał po krótkim zastanowieniu, jako odpowiedź na niezadane pytanie. Zaczął wahać się ile zdradzić kocicy. To było jak rozdrapywanie ran.
[Obrazek: QKuyUK7.png]

Cóż to leci z nieba? Jakiś biały puszek
A wśród niego zjawa, może jakiś duszek?
Nie! To Bociania Łapa, cały na biało
Kocur, jakich na tym świecie jest mało
Wędruje białym światem, wśród drzew, między zaspami
Zauroczony wyjątkowymi, zimowymi zmianami.


[Obrazek: frFw3bt.png]
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Trzmiela Gwiazda. To imię wystarczyło, bym poczuła elektryzujący dreszcz, który przebiegł wzdłuż mojego kręgosłupa. No proszę. Białasek pochodził z Klanu Gromu. Był tym, kim byłam ja. Wojownikiem? Terminatorem? Nie było go z nami, gdy podbijałam obóz jako krnąbrne i wesołe kocię, a to oznaczało, że nie było go bardzo długo. Co sprawiło, że zniknął na aż tak długi czas? Czy naprawdę sądził, że Trzmiel to przyjmie po wielunastu, o ile nie wieludziesięciu księżycach? Prychnęłam. Głośno. Bardzo głośno, ale nie bezczelnie, tylko lekko i zabawnie.
- Życie samotnika jest lekkie, jeśli masz za sobą trening wojownika, jak ja. Wtedy nie straszysz wystającymi żebrami, ale terminator... - cmoknęłam - Trzmiela Gwiazda i Żubrze Gardło. Nie wiem czy taka szczerość im się spodoba... i czy postawi Cię w dobrym świetle. Skoro opuściłeś Klan z własnej i nieprzymuszonej woli to nie sądzisz, że teraz powinieneś ponieść tego konsekwencje? - tak myślałam ja i tak myśleli zapewne wszyscy. Odszedł, bo chciał. Opuścił rodzinę i Klan, bo chciał. A to, że sobie nie radził? To jego problem. Bo chciał. Musiał znaleźć sobie lepszą wymówkę, nim stanie przed Trzmielem.
✦ ✦ ✦
go ahead, you've taken me down now
give me, give me, give me, give me what you don't know
go ahead,.,,.,. take me all out now
get this, get this into your game
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rozmowa z Lamparcią Cętką była... niezręczna i nieprzyjemna. Najtrudniejszym jednak w tym wszystkim pozostawało się otworzyć pierwszy raz. Kocur, gdy zderzył się z pierwszą reakcją kocicy na jego słowa... Zamrugał, nie spodziewając się pomocy ze strony samotniczki. Bardziej sądził, że wyciągała to z niego, by mieć z czego szydzić. Choć jej słowa nie były pokrzepiające, nie wyczuwał w nich tego, czego najbardziej nienawidził od małego.
Zastrzygł uchem, nieprzywykły do krytycznego spoglądania na własne słowa i gesty. Zawsze robił to, co pierwsze przyszło mu do łba, pod wpływem porywczych emocji... Daleko było mu do jakichś głębszych przemyśleń, czy rozwagi. Tak, decyzja o powrocie to było najlepsze, na co było go do tej pory stać! Wzrok kocura stał się nieco niepewny, gdy przyszło mu mocniej używać szarych komórek. - To co innego mam powiedzieć? Kłamać? - Palnął bezmyślnie, szorując ogonem w wyrazie frustracji.
[Obrazek: QKuyUK7.png]

Cóż to leci z nieba? Jakiś biały puszek
A wśród niego zjawa, może jakiś duszek?
Nie! To Bociania Łapa, cały na biało
Kocur, jakich na tym świecie jest mało
Wędruje białym światem, wśród drzew, między zaspami
Zauroczony wyjątkowymi, zimowymi zmianami.


[Obrazek: frFw3bt.png]
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cóż, decyzja o powrocie do klanu była w przypadku białego kocura wyjątkowo błyskotliwa, naprawdę. Tylko głupiec nie powróciłby na błagalnych klęczkach do swojej rodziny, będąc w tak opłakanym stanie. Pozostało mu jedynie liczyć na przychylność losu oraz Trzmielej Gwiazdy, który był wyjątkowo surowy i niechętnie spoglądał na powracających, a przynajmniej tak mi się wydawało.
- Tak - odpowiedziałam bez zawahania. Kłamać. Łgać jak zapchlone psisko, które nie ma za grosz moralności i poszanowania świata dookoła. Nie każdy jednakże był aż tak przekonujący, by nie wzbudzić swoimi słowami oraz gestykulacją żadnych podejrzeń, dlatego też terminator powinien zawczasu przygotować sobie bardzo przekonującą historyjkę, która nie będzie stawiała go w aż tak złym świetle, w jakim postawiła go teraz.
- Powiedz mi, co lepiej brzmi? Porzuciłem klan z własnej woli, bo życie samotnika wyobrażałem sobie inaczej, czy zostałem porwany i byłem przetrzymywany przez dwunogów bardzo daleko stąd, a po ucieczce nie wiedziałem, gdzie iść? - ja byłam w takiej sytuacji, cóż, lecz ja wiedziałam gdzie iść, bowiem wyłapywałam pewne szczegóły podczas mojej drogi, a także wspomógł mnie Gwiezdny Klan. Nie oszukujmy się - gdyby nie mądre koty na mej drodze, najpewniej nadal nie byłabym w lesie.
✦ ✦ ✦
go ahead, you've taken me down now
give me, give me, give me, give me what you don't know
go ahead,.,,.,. take me all out now
get this, get this into your game
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słuchał jej nieco nieprzekonany. Trzmiela Gwiazda uwierzyłby mu w takie coś? Przecież go znał... Dał się poznać całemu Klanu jako leń, który wdaje się w kłótnie, a potem dla buntu się obija i ucieka z treningów. Co prawda podczas jednej z takich ucieczek mogłoby mu się stać coś złego... Ale czy Trzmiel nie powiedziałby wtedy: "Trzeba było się nie szlajać. Sam jesteś sobie winien." Czy nie wyszłoby na to samo? Miał gdzieś Klan, łaził nie wiadomo gdzie, aż zdarzyła się niemiła przygoda i nagle mu się odechciało? Pokręcił głową. - Nie wiem czy uwierzą. - Odparł, zastanawiając się cały czas. Wahał się, co powinien uczynić.
- A ty właściwie co tutaj robisz? I jak masz na imię? Wspomniałaś, że masz za sobą trening wojownika. - Spytał. Zorientował się, że nie znali wciąż swoich imion, a przecież otworzył się przed nią! Kocica wyglądała na samotniczkę. Może również kiedyś opuściła Klan?
[Obrazek: QKuyUK7.png]

Cóż to leci z nieba? Jakiś biały puszek
A wśród niego zjawa, może jakiś duszek?
Nie! To Bociania Łapa, cały na biało
Kocur, jakich na tym świecie jest mało
Wędruje białym światem, wśród drzew, między zaspami
Zauroczony wyjątkowymi, zimowymi zmianami.


[Obrazek: frFw3bt.png]
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
♡◇♧♤

Przy siedlisku koni. To tu miała spotkać się z córką i spojrzeć w jej chmurny pysk. Miała mieszane uczucia co do tej rozmowy - rozumiała, że ta jest na nią wściekła za pozostawienie jej samotnie, i nadal miała nadzieję, że uda się ukoić jej gniew - jednak nie zamierzała wracać do Klanu. Jaskółka nigdy w życiu nie przełożyła cudzego dobra nad własne. Od zawsze była oportunistką i na pierwszym miejscu stawiała siebie samą. Nawet, jeżeli troszczyła się o innego kota, była swoim priorytetem - i nie zamierzała tego zmieniać. Nie wróci dobrowolnie pod panowanie Czerwonej Gwiazdy z podkulonym ogonem. Nie ona.

Zjawiła się na miejscu przed porą górowania słońca i nie musiała długo siedzieć, owijając ogon wokół łap, zanim na horyzoncie nie zamajaczyła sylwetka jej córki. Kiedy tylko kocica zbliżyła się na tyle, by mogła dostrzec wyraźniej rysy burego pyska, samotniczka podniosła się i podeszła do niej.
- Witaj, Pustułczy Wrzasku. Miałyśmy się spotkać, więc jestem.
these tears you cry
HAVE COME TOO LATE
take back the lies
____________________the hurt
__________________________________the blame
and you will weep when you'll face the end alone
» you're lost, you can never go home «
LVL 3 160 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wydobrzała- tyle można było powiedzieć o młodej wojowniczce. Jej futro na powrót lśniało czystością, przybrała nico na masie, a przede wszystkim- na jej pysku widniał ten dawny zwycięski uśmiech.
Nie znaczyło to że zapomniała, o nie! Koty takie jak Pustułka nigdy nie zapominają. Nie chcą zapominać.
Z odwagą w niezmiennie zamglonych błękitnych oczach kocica podeszła do swojej matki- mimo widocznego wyszczerzu, dało się dostrzec w jej ślepiach szczątki bólu, które zostawili po sobie jej bliscy. Nigdy nie będzie już tą samą osobą o to mogła być pewna. Ale kto by był? Dla szylkretki tyle strat wystarczyło by ją zburzyć i odbudować- wiadomo jednak że renowacje i naprawy nigdy nie pozostawiają obiektu bez zmian.
Podobnie było z psychiką ptasiej damy- mimo iż odbudowana, to przez całkiem nowego inżyniera. Inżyniera o którego nie prosiła.
-Cześć.- mruknęła obojętnie, podobnie jak na pierwszych treningach. Jakby to spotkanie nie było niczym więcej niż krótkim powtórzeniem zasad.
-Podjęłam decyzję, i ostatecznie chcę tu zostać. Nie czułabym się dobrze pozostawiając koty, które kiedyś mogą okazać mi się bliższe. Poza tym Brzoza.. ona obiecała mi że wróci, ja jej wierzę, wiesz? Zawsze dotrzymywała słowa, co oczywiście nie sprawia że jest bez winy.- miauknęła z dawnym luzem w glosie i nawet delikatnym uśmiechem.-Widzisz Jaskółczy Śpiewie.. cieszę się że żyjesz. Trudno mi to przyznać, ale tak jest.- dodała i machnęła delikatnie ogonem. Delikatny wiatr mierzwił jej długą sierść, a jej oczy przygasły delikatnie.-Jeśli kiedyś byś ją spotkała.. powiedz jej że nadal czekam. I że nie zapomniałam.- dodała, bardziej do siebie niż do burej kocicy.
»Dzieje się ze m n ą coś bardzo p i ę k n e g o«

≡
Śni
mi się zamieć


[Obrazek: d527gnp-02c17152-0627-48e4-984f-94d369eb...8Z-uutmKbg]
·Śni mi się mróz·
≡

Przez °zjednoczone° stany lękowe
W śmierć zaprzężony ciągnie mnie wóz
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Powtórzenie zasad, puste, bezmyślne, beznamiętne. Czy tak samo wyglądałoby jej powitanie, gdyby na miejscu burej stał ktoś zupełnie inny? Mosty, po których przechodziła Jaskółczy Śpiew, płonęły jeden za drugim, niekiedy podpalane przez nią samą, niekiedy niszczone przez samą śmierć. Nie położyła ognia pod most łączący ją z córką, a przynajmniej nie z własnej woli. Cokolwiek raz było zburzone, może zostać odbudowane tak, by przynajmniej przypominało pierwowzór - lecz przecież na miejscu ściętego drzewa nigdy nie wyrośnie drugie takie samo, nigdy nie narodzi się drugi tak wspaniały kot jak ten, który odszedł, a z naznaczonej mordem duszy nie zniknie piętno.
- Rozumiem - odpowiedziała, jedynie przez chwilę spoglądając w ziemię, by potem znów zwrócić spojrzenie błękitnych ślepi w oczy Pustułki. - I nadal podtrzymuję swoje słowa. Jeżeli kiedykolwiek będziesz szukała mojego wsparcia, nigdy Cię nie odrzucę - czy to była miłość matki, której Jaskółczy Śpiew nie rozumiała, a Pustułczy Wrzask nie doznała od Zroszonego Listka? Była wojowniczka nie pamiętała już, jak wyglądała ta ostatnia rozmowa z matką, pamiętała jedynie, że rodzicielka odeszła wcześnie, poświęcając jej mniej uwagi, niż reszcie swoich dzieci. Może dlatego, że Żurawina zawsze izolowała się od świata, a może dlatego, że była najdoroślejsza z całej czwórki? - Też się cieszę, że Tobie nic nie jest. Wiem, że nigdy dotąd nie powiedziałam Ci tego prosto w oczy, ale powtórzę to, co wtedy: kocham Cię - rzekła, delikatnie się uśmiechając przy pierwszych słowach, dwa ostatnie wypowiadając natomiast wyraźnie i z naciskiem. - Powiem, jeżeli ją napotkam - westchnęła bezgłośnie, powstrzymując się od wygłoszenia pouczającej przemowy o tym, że lepiej odpuścić sobie związek z kimś, kto dwa razy tak bardzo cię zranił. Jaskółka nigdy nie żywiła do Brzozy antypatii, niekiedy jednak wydawało się jej, że związek tej dwójki był jak wzajemne owinięcie się w ostre ciernie - żadna kotka nie mogła podążać swoją drogą bez ranienia tej drugiej. Nie mogło być dla tej dwójki szczęśliwego zakończenia.
- Przy okazji... czy nadal uznajesz Śnieżne Serce za swoją siostrę?
these tears you cry
HAVE COME TOO LATE
take back the lies
____________________the hurt
__________________________________the blame
and you will weep when you'll face the end alone
» you're lost, you can never go home «
LVL 3 160 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości