Logo Artemidy
Łabędzie Gniazdo
- No racja, ah, że taka głupota mi wpadła do łba - wymruczała ciepło, pocierając nieznacznie polikiem o jego futerko.
Mleko niezmiernie się cieszyła, że nie straciła przyjaciela, że wyrzuciła z siebie za pomocą słów to, co do niego czuje, no i że teraz nie musi się z tym wszystkim kryć. Cała ta rozmowa była tak strasznie trudna i ciężka i jak dziękowała Gwiezdnym, no i Kropli i Ostrej, że przebiegła ona spokojnie i dość pomyślnie. Teraz miała to za sobą. Teraz to Chłodny Szept ma na swoich barkach przemyślenie całej zaistniałej sytuacji, a ona mogła spać spokojniej. No cóż, powiedzmy. Ale to nie ważne, miała to za sobą. Zrzuciła ciężar, który nosiła od księżycy, który powodował, że było jej niedobrze na samą myśl o takiej rozmowie i proszę bardzo - wyszło.
Na odpowiedź kocura Mleko już nie odpowiedziała. Nie chciała już ciągnąć tego trudnego dla niej, zarówno tak samo jak dla Chłoda tematu. Powiedzieli sobie co nie co, poznali mniej więcej grunt, chociaż i tak to byłby skok na główkę do nieznanej wody, która najprawdopodobniej miała w sobie kamienne, ostre pazury. Ale też nie musi ich mieć. Nie musi, może się okazać po prostu rozgrzewającą wodą, która może leczyć stawy.
Dodatkowo ona też już wykorzystała swoje zapasy powagi, na co najmniej kilka, dobrych i długich księżycy. Teraz jedyne co w głowie grało mlecznej terminatorce to jakiś sarkazm czy żart.
Chłód może uznać, że na jego słowa Mleko wręcz się obruszyła! Spojrzała na niego podejrzliwym wzrokiem, po czym zawyła:
- Oh, jak śmiesz! - całe swoje cielsko oparła na boku wojownika, a wzrok odrzuciła gdzieś w bok. Łapą wytarła swoje niewidzialne łezki, po czym zwróciła wzrok z wyrzutami w stronę przyjaciela. - Oh, jak mnie bolą twe słowa! Ale skoro tak chcesz, to zrobię sobie swoje własne legowisko. Będzie miękkie jak chmurki i nie będziesz miał na nie wstępu! - o! jak się bawić to się bawić.
[Obrazek: mini-graphics-food-and-drinks-027148.gif]
tell me did you sail across the sun
did you make it to the milky way
to see the lights all faded
and that heaven is overrated
LVL 3 145 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinąłem głową z miną mówiącą "no właśnie", lecz nie dodałem nic więcej. Wszystko sobie wyjaśniliśmy, Mleko już wiedziała, że plotła jakieś głupoty i tyle. Zejdźmy z tego niezręcznego tematu raz na zawsze. Albo raczej nie na zawsze, bo prędzej czy później wróci to do mnie jak bumerang. Co więcej, prawdopodobnie ja będę musiał zacząć tę rozmowę, bo to do mnie należy decyzja - co z nami będzie dalej, lub też nie będzie. Chciałem to odwlec najbardziej, jak się tylko dało, ale czułem, że nie mogłem tego zrobić. No bo jak to tak, kotka zrobiła pierwszy krok i teraz musi czekać, bo ja nie umiem podjąć decyzji? Co to to nie, nie będę robić z siebie miękkiej buły, bo wtedy to moje ego zrobi fikołka! Dosłownie chwila na zastanowienie i Mleko przestanie żyć w niepewności, tak.
Słysząc wycie Mlecznej Łapy, próbowałem zachować kamienny pysk, by nie niweczyć powagi zaistniałej sytuacji, jednak nie do końca mi się to udało, gdyż cicho parsknąłem śmiechem. Szybko jednak się opanowałem, czas wrócić do tego naszego aktorstwa.
- Ależ przestań dramatyzować! To, że śpię na wygodniejszej części nie znaczy, że twoją będą jakieś głazy. - powiedziałem teatralnie, sugerując tonem głosu, że Mleko zdecydowanie histeryzuje i robi z igły widły. Jakżeby inaczej! Tak to już bywa z kotkami.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Usłyszała parsknięcie Chłoda. Punkt dla niej! Jednak ona nadal grała, gdzieś w duszy próbując powstrzymać śmiech. Na odpowiedź wojownika parsknęła tylko, nadal na niego nie patrząc. Po chwili się odezwała:
- A może... skoro ty będziesz spać na tej, uh, wygodniejszej części, to ja...
Wstała, poruszyła leciutko ogonkiem aby ją puścił i okrążyła wojownika jak sokół, łapami po chwili próbując go przewrócić. No ale to nie wyszło.
- Uf, to może ja będę spała na tobie? No w końcu tobie będzie miękko, mi będzie miękko i będziesz mnie grzał na zimę. No przecież to jest idealne rozwiązanie! - zaśmiała się, przystając przy jego boku i spoglądając zaciekawiona na przyjaciela.
- A po za tym, nie dramatyzuje. Skąd mam wiedzieć, jak będzie wyglądać nasze legowisko, hm? - zamruczała ciepło i w końcu klapnęła przy czarnym futrze. - Jestem w legowisku wojowników raz na księżyc, ale chyba będę tam musiała zaglądać częściej - dodała, na koniec liżąc kocura w polik.
[Obrazek: mini-graphics-food-and-drinks-027148.gif]
tell me did you sail across the sun
did you make it to the milky way
to see the lights all faded
and that heaven is overrated
LVL 3 145 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Obserwowałem z zainteresowaniem poczynania kotki, która nagle, Gwiezdny Klan wie dlaczego, zaczęła mnie okrążać. Widząc, jak próbuje mnie przewrócić i czując tę niesamowitą siłę, jaka na mnie zadziałała, uśmiechnąłem się do niej pobłażliwie. Co ty próbujesz osiągnąć, moja droga? Przewrócić mnie? Do tego, to trzeba by jakiegoś potężnego borsuka, a nie byle kota, ha! Nie wspominając już o tym, że Mleko była kotką i to do tego szczuplutką, niegrzeszącą siłą. Nie tym razem, słońce.
- Nie, nie, nie podoba mi się to rozwiązanie. - zaoponowałem ze śmiechem. Bez przesady, nie dajmy się zwariować. - Muszę mieć pełną swobodę ruchów, poza tym jak położysz się na mnie całym ciężarem, to już w ogóle będzie mi za gorąco. - powiedziałem i wzruszyłem barkami. Wystarczyło, że będę ją ogrzewał, gdy będzie leżeć obok mnie, o.
Gdy usiadła obok mnie, jakoś tak nawet nie zastanawiając się, owinąłem swój ogon wokół jej drobnego ciała. Od razu lepiej.
- No ja nie wiem dlaczego tak rzadko tam bywasz. Wiesz, to straszna ignorancja z twojej strony! - powiedziałem teatralnie i dla odmiany to ja obróciłem pysk w przeciwną stronę. Nie chce mnie odwiedzać, to nie!
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie ma co się dziwić, że Mleko miała opory, nie, nawet nie przesunęła wojownika, skoro ten jest już wytrenowany, silniejszy no i starszy od naszej terminatorki. Nawet niebieskooka nie dawała sobie nadziei, że jej się to uda, ale był to po prostu jeden z elementów jej niewinnej gry.
- Nie? - przekręciła główkę lekko w bok, a uśmiech wygięła w smutną minkę. Spojrzała się na Chłoda z błyszczącymi oczkami i nadal po prostu udawała smutnego kociaka. Zaczęła grzebać łapką w ziemi, kiedy kocur mówił, czemu nie chce, aby protegowana Porzeczkowej Pestki leżała na jego cielsku podczas spania. Mruknęła cicho wlepiając niebieski wzrok w pysk przyjaciela.
- Ale ja nie jestem aż taka ciężka! Będziesz mógł oddychać, na pewno. Chodź, przetestujemy, czy faktycznie jest tak jak mówisz - zamruczała ciepło, oczywiście żartując. Jednak jeśli wojownik wykaże chęci, to czemu nie. Była otwarta na propozycje. Czując jak kocur otula ją ogonem głośniej zamruczała, ocierając się głową o szyję wojownika. Przymrużyła ślepka, dając się ponieść fantazji na najbliższe księżyce i czując przyjemne ciepło na końcówkach jej łap oraz uszu. Jakby się paliła! Dobrze, że są niedaleko Księżycowego Jeziora. Faktycznie, od razu było milej i lepiej.
Słysząc słowa Chłodnego Szeptu zachichotała cicho, ale od razu przybrała poważną maskę.
- Wybacz mi, będę tam częściej, specjalnie dla ciebie - wymruczała do jego ucha, no bo te miała teraz bliżej siebie, mając nadzieję, że jej słowa podziałają i będzie znów mogła spojrzeć w zielono-żółte ślepia.
[Obrazek: mini-graphics-food-and-drinks-027148.gif]
tell me did you sail across the sun
did you make it to the milky way
to see the lights all faded
and that heaven is overrated
LVL 3 145 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy Mleko udawała smutną, ja mimowolnie się uśmiechnąłem. Przecież tylko udawała, choć przyznam, że wychodziło jej to bardzo dobrze! Widząc jednak jej pyszczek w tamtej chwili powiedziałbym, że walczy o tytuł najsłodszej kotki w lesie, a nie najsmutniejszej. Bo owszem, udając smutnego kociaka, była naprawdę urocza. Co właściwie powstrzymywało mnie przed wejściem w związek z nią? Rany, jakie to były trudne przemyślenia. Pomyśleć, że wszystko byłoby inaczej, gdybym tylko pewnego dnia nie wdał się z nią w rozmowę w legowisku terminatorów. Niebywałe, jak jedna mała sytuacja, decyzja czy przypadek potrafią obrócić nasze życie o sto osiemdziesiąt stopni.
- No dobra. Mówisz, masz. - odparłem jak gdyby nigdy nic i wzruszyłem barkami. Propozycja Mleko zabrzmiała jak zwykły żart, którymi nasze rozmowy były przepełnione i oczywiście to wyczułem. Jednak nie byłbym chyba sobą, gdybym jej nie zaskoczył, dlatego zachowałem się, jakby to była zupełnie normalna i poważna propozycja i położyłem się na boku. Wymagało to z mojej strony ogromnego poświęcenia, gdyż nienawidziłem tarzania się po ziemi i naruszania idealnego stanu mojego futra, ale niech będzie.
- Trzymam cię za słowo. Liczę, że mnie nie oszukasz i już za kilka wschodów słońca doczekam się odwiedzin! - zasugerowałem rzecz jasna delikatnie i subtelnie Mlecznej Łapie kolejne spotkanie - w końcu dlaczego miałbym odmawiać sobie przyjemności - i uśmiechnąłem się do niej zawadiacko.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na odpowiedź Chłoda Mleczko poczuła lekkie ciarki, które pędziły jak konie po jej skórze. Aczkolwiek zamruczała ciepło z aprobatą. Poczekała grzecznie, aż czarny kocur się położy na boku, aby ona mogła na niego wejść. Stawiała kroki powoli i tak, aby zadawały jak najmniej bólu wojownikowi, jeśli jakikolwiek ból jej wejście na cielsko przysporzyło. Była delikatna, próbowała być, najbardziej jak potrafi. Szybko się zwinęła w kulkę i zauważyła, że prawie się zatopiła w futrze przyjaciela. Aby mu te całe poświęcenie wynagrodzić zaczęła głośno, kojąco mruczeć. Tak głośno, że na pewno jakieś piszczki pouciekały z okolicy. Przynajmniej jedna mysz, o. Aczkolwiek na tym terminatorka nie skończyła, bo zaczęła przejeżdżać językiem po kryzie Chłodnego Szeptu, wchodząc z czasem na poliki, a później za ucho. Bo mogła, bo teraz potrafiła dosięgnąć, to korzystała.
- Tak źle? - rzuciła po czasie memlania jego futra i spojrzała bystrymi oczkami na niego. Zaraz później znowu polizała go z pomrukiem szczęścia w polik z kilka razy. - Jakoś ci to wynagrodzę - wyszeptała w końcu z lekką chrypką. Zaśmiała się zaraz cicho z tego, jakim tonem głosu to powiedziała. - Pomogę Ci ogarnąć futro po tym, wyjąć trawę i takie tam - rzuciła jeszcze i przytuliła łeb do kryzy Chłodnego, patrząc się po prostu przed siebie.
Leżała tak spokojnie, patrząc przed siebie i w sumie nie bojąc się niczego w tej chwili, no bo też czego miała się bać. Tym bardziej przy zielonookim. Że co, wywróci ją na plecy i będzie nad nią stał albo się na niej położy? Chyba to przeżyje. Serce nie, ale ona tak.
- Mogę nawet jutro, specjalnie dla ciebie znajdę czas - poruszyła sugestywnie brewkami, uśmiechając się szeroko, ukazując przy tym swoje bialutkie jak śnieg kiełki. No bo w końcu, czemu by miała sobie odebrać szansę rozmowy z ukochanym, skoro może się z nim spotkać w legowisku wojowników. Byłoby to po prostu nielogiczne.
[Obrazek: mini-graphics-food-and-drinks-027148.gif]
tell me did you sail across the sun
did you make it to the milky way
to see the lights all faded
and that heaven is overrated
LVL 3 145 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Leżałem tak sobie radośnie na boku pozwalając, by moje futro babrało się w ziemi. Co gorsza, pozwalając, by jakaś kotka na mnie weszła i się położyła! Zastanawiałem się, co takiego zrobiła ze mną Mleczna Łapa i kiedy, że do tego dochodziło; modliłem się, że ojciec w tamtej chwili nie obserwował mnie z góry, bo chyba zszedłby z powrotem na ziemię z osłupienia. Wybacz, ojcze, ale czasem trzeba. Mleko była mała i leciutka, czułem mniejszy ciężar, niż przypuszczałem. Słysząc jej głośne mruczenie, z mojego gardła również mimowolnie zaczęły wydobywać się miarowe pomruki. Gdy kotka zaczęła przejeżdżać po moim futrze językiem, prędko stały się one dwa razy głośniejsze. Musiałem przyznać, że było to przyjemne. Niestety, w związku nie chodziło tylko o przyjemności i przytulanie, dlatego miałem wątpliwości co do wchodzenia w tak poważną relację. Nie umiałem przyznać przed samym sobą, że przecież szala i tak już była przechylona.
- Noo, mogło być gorzej. - przyznałem przewracając lekko oczami. Odwróciłem łeb tak, by móc zobaczyć ją całą i uśmiechnąłem się do niej nonszalancko. Chciała, to będzie miała! - Ciekawa propozycja. Wiesz, ja to bym chciał, by po tym incydencie moje futro powróciło do swojego typowego, idealnego stanu. A może nawet lepszego, o ile to możliwe! - powiedziałem i poruszyłem sugestywnie brwiami. Spodziewałem się, że terminatorka nie przepuści moich słów mimo uszu i zrobi coś z tym faktem. To był jej obowiązek, w końcu sama najpierw doprowadziła mnie do takiego stanu!
- Jak miło z twojej strony, łaskawa pani! - zaśmiałem się wesoło. Co tu dużo mówić, w tamtej chwili byłem zwyczajnie szczęśliwy. Jak z resztą w każdej spędzonej z nią. - W takim razie będę na ciebie czekać, no nie wiem, o zachodzie słońca? - zaproponowałem, gdyż wtedy zazwyczaj jest już po wszystkich treningach i mrugnąłem szybko do białej. Czasem nawet ja wykazywałem się jakąś inicjatywą, no proszę.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słuchała spokojnie pomruku wojownika, czując, no i słysząc, że ciałko Mleko na nim było dość miłym przeżyciem. No a tym bardziej została utwierdzona w swoim przekonaniu, słysząc jak nagle mruczenie kocura stało się głośniejsze. Mleczko zaśmiała się cicho, przerywając tym samym pielęgnacje długiego futra przyjaciela. Przez uderzenie serca, może dwa, patrzyła się na kocura pod nią rozmarzonym wzrokiem, rozkochanym, a na jej pyszczku widniał szeroki uśmiech. Była po prostu szczęśliwa, jak nigdy przedtem. Spędzała czas z kimś, kogo kochała, było miło, uspokajająco. Nie martwiła się tak na prawdę niczym. Po tej chwili liznęła Chłoda w bok pyszczka, po czym wróciła na terytorium neutralne, którym była kryza kocura. Niebieskooka oczywiście, że przy tym też mruczała, bo nie miała w końcu teraz żadnych trosk na głowie.
- Zawsze może być gorzej. - rzuciła beznamiętnie, zatracając się w, teraz, pachnącym trawą czarnym futrze. Widząc nonszalacki uśmiech kocura i jej pyszczek sam się lekko uśmiechnął chytrze, a jedna z brewek poszła do góry. Oho, czyżby na siebie zrzuciła jakieś prace Achillesa? Wysłuchała z lekką duszą, obserwując uważnie żółtozielone ślepia. - Ja chciałam powiedzieć, że to przez ciebie ten incydent powstał. - odparła wesoło, a jej wibrysy lekko się poruszyły z rozbawienia. Po chwili jednak dotknęła polika kocura nosem i ciepło zamruczała. - Ale dobrze, pomogę ci. - wymruczała, na koniec przejeżdżając językiem po poliku. Zwróciła swoje ślepia ku kierunkowi, gdzie był obóz, a głowę Mleko zaczęły zaprzątać myśli o obowiązkach i takie tam. Jednak wracając wzrokiem do przyjaciela od razu te niepotrzebne wątki zaczęły znikać.
Na słowa Chłodnego Szeptu terminatorka niby zaczęła się zastanawiać, czy taki termin jej pasuje. No oczywiście, że pasował, ale tak dla zachowania taktu.
- Hm, czy wtedy będę wolna... - rzuciła cichszym tonem. Po chwili "zastanowienia" skinęła na kocura łbem. - Brzmi bajecznie. - zamruczała, posyłając mu szeroki uśmiech. Na pewno jej wtedy Porzeczkowa Pestka nie weźmie nagle na praktykę polowania czy na zaczęcie teorii walki, to mogła sobie pozwolić na chwilę sam na sam z Chłodem. Nie mniej jednak, to był czas wracać do obozu. Dlatego zeszła delikatnie z cielska wojownika i dotknęła jego pyszczka ogonem.
- Chyba czas wracać, kto wie, czy Porzeczka nie będzie mnie chciała zabrać na trening - zamruczała ciepło. Kiedy też i czarne futerko wstało, otarła się pyszczkiem o szyję przyjaciela i lekkim krokiem zaczęła iść w stronę obozu.

[zt x2]
[Obrazek: mini-graphics-food-and-drinks-027148.gif]
tell me did you sail across the sun
did you make it to the milky way
to see the lights all faded
and that heaven is overrated
LVL 3 145 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

- Wiesz, mnie to się nie da zawstydzić. - rzuciłem do Mleko z pewnym uśmiechem, gdy już wyszliśmy i oddaliliśmy się od obozu, w którym aktualnie panowało zamieszanie, spowodowane rzecz jasna ceremonią. A nawiązałem oczywiście do tego, co powiedziałem na tej ceremonii. Trochę głupio palnąłem, i to tak przy całym haremie, no ale niech będzie. Stało się. - Po prostu musiałem mieć dobry argument, byś zgodziła się porwać na spacer. Poskutkowało. - dodałem po chwili i mrugnąłem do niej porozumiewawczo. Skąd pomysł, by wziąć kotkę na spacer? No niby logiczne - by spędzić z nią czas, gdyż była moją przyjaciółką, dla której dodatkowo ten dzień był dniem szczególnym. Jednak tym razem nie chodziło tylko o to. Czekałem na dzień jej mianowania, bo czułem, że to właśnie wtedy powinienem się opowiedzieć, czy chcę wchodzić z nią w związek. I nie, nie czekałem na ten dzień po to, by jej go zniszczyć.
Kierowałem się spacerowym krokiem w stronę Łabędziego Gniazda, nie bardzo dając kotce możliwości przejęcia inicjatywy i ewentualnej zmiany kierunku. Było to idealnie przemyślane, bo właśnie niedaleko tego miejsca Mleko wyznała mi swoje uczucia. Chyba teraz nadeszła moja kolej. No, może jeszcze nie teraz, bo jakoś tak się delikatnie stresowałem. Nie mogłem jednak dać tego po sobie poznać.
- Musisz mi wybaczyć, że nie było mnie z tobą od początku. Któż jednak mógł przewidzieć, że Krogulec zrobi ceremonię akurat wtedy, gdy byłem daleko poza obozem? - powiedziałem nieco dramatycznie, kręcąc delikatnie głową, chcąc w ten sposób okazać dezaprobatę przywódczyni (która oczywiście nie musiała tego widzieć). Bez dwóch zdań powinna na mnie zaczekać. Nie dość, że była to ceremonia kotki, którą...Kochałem, to do tego i mojego brata, który, jaki by nie był, nadal był moim bratem. No cóż, wielka szkoda, że zjawiłem się na samym końcu, ale grunt, że się zjawiłem. - Odnoszę jednak wrażenie, że całkiem nieźle sobie beze mnie poradziłaś. - zaśmiałem się i spojrzałem prosto w jej błękitne oczy. Serce jakby na chwilę mi przyspieszyło. - Jak emocje, Mleczna Strugo? - zapytałem na końcu. Byłem ciekaw, co dokładnie czuła kotka w tym szczególnym dla niej dniu. Specjalnie zwróciłem się do niej pełnym, nowym imieniem. Sam wiedziałem, jakie to było wspaniałe uczucie, więc dlaczego miałbym nie robić dla niej tego samego? Na pewno była dumna ze swojej nowej rangi i chciała, by była ona podkreślana. Ona w ten sposób głaskała moje ego przed kilkoma księżycami, więc czas się odwdzięczyć. Co chwilę zerkałem to na nią, to na drogę, nie mogąc skupić się na tym drugim. Zupełnie jakby Mleko fascynowała mnie z dnia na dzień coraz bardziej.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nigdy w to nie wątpiłam - odparła spoglądając z uśmiechem na przyjaciela. Cóż, ją samą z lekka speszył taki tłum kotów, nawet jeśli to były same znajome twarze. Dwa koty przy niej i to tyle, więcej nie potrzeba. - Dobry argument? Oh, przecież nie musisz mieć argumentów, aby iść ze mną na spacer. Wiesz doskonale, że to grzech odmówić - zamruczała ciepło i zmrużyła ślepka posyłając mu ciepły uśmiech. Ogonem przejechała po boku wojownika, nadal czując w łapkach ciarki. Ona teraz też była wojownikiem! To takie... dziwne. Ekscytujące też! ale przywykła do "Łapy" w imieniu. Cieszyła się, że tej się pozbyła, nie mniej jednak nowa ranga wiązała się z nową presją i nie będzie można się nigdzie potknąć.
Patrzyła spokojnie przed siebie, idąc obok jego boku. Cóż, na pewno nie wiedziała co kocur planuje, ale zauważyła, że zbliżają się do miejsca, do Łabędziego Gniazda, gdzie to ona wyznała kocurowi uczucia. Miłe czasy. Nie chciała nawet zmieniać kierunku, taki cel podróży był dla niej bardziej niż dobry.
- Chyba już nasze spacery po ceremoniach to tradycja, co nie? - zaśmiała się, wbijając wzrok w pyszczek kocurka. Tutaj jej ceremonia na wojownika, tutaj ceremonia, gdzie Chłód dostał terminatora. Same dobre i ciepłe rzeczy. Zastrzygła uszami gdy zielonooki zaczął mówić o swoim spóźnieniu. Koteczka tylko przylgnęła do jego szyi głośno mrucząc, takie "wybaczam".
- Cieszę się, że byłeś. Po prostu - odpowiedziała posyłając kocurowi szeroki uśmiech. Nie winiła go za to spóźnienie, w końcu był poza obozem. No ale po prostu się... bała. Chłodny Szept stał się kimś ważnym dla Mleko i chciała, aby ją wspierał na ceremonii. Jednak to nie było ważne, bo się zjawił i odkupił swoje winy u kochliwej terminatorki. Na kolejne słowa wojownika zamrugała kilka razy i uciekła wzrokiem.
- O- oh. Tak, można tak powiedzieć. Cieszę się, że miałam bliskie sobie koty przy sobie - zamruczała cieplej. Mimo tego, że taka liczba kotów, bo aż czwórka ją z lekka przytłaczała, cieszyła się, że miała je przy sobie. Zarówno Kroplę, jak i Pszczółkę, Ostrą czy Ptaszek. I pomyśleć, że o tą ostatnią Mleko była zazdrosna kilka księżycy temu. Spojrzała w ślepia Chłoda, zagłębiając się w nie. Uśmiech się lekko poszerzył, a na jej skórze gdyby mogły pojawiłyby się rumieńce. Kolejne pytanie musiała przemyśleć. - Gorzko-słodkie, że tak powiem. Nie mogę po prostu uwierzyć, że już jestem wojownikiem, wiesz? I to imię, jest takie śliczne. I nowa ranga, to wszystko. Po prostu się cieszę. Nie wiem kiedy ten trening minął, na dobrą sprawę - zaśmiała się cieplej, poruszając leciutko wibrysami w rozbawieniu. - A gorzko, bo jednak miałam cichą nadzieję, że Krogulec mi przydzieli Pszczółkę pod moje skrzydła... chociaż cieszę się, że Wirujące Pióro ją będzie uczył. Jest dobrym i inteligentnym kocurem. Wydaje mi się, że dobrze ją wytrenuje i zaraz będziemy mieli kolejnego wojownika - przerwała na chwilę i spojrzała się na pysk towarzysza. - No i też się niezmiernie cieszę, że będę mogła do ciebie dołączyć w Zacienionych Skałkach - poruszyła sugestywnie brwiami, jak to miała w zwyczaju podczas rozmowy z czarnofutrym. No taki nawyk.
[Obrazek: mini-graphics-food-and-drinks-027148.gif]
tell me did you sail across the sun
did you make it to the milky way
to see the lights all faded
and that heaven is overrated
LVL 3 145 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dobrze gadała, a by tylko śmiała w to wątpić! Jakoś tak podskórnie czułem, że Mleko nie mogłaby mieć innego zdania na ten temat, ale mimo wszystko wolałem się upewnić, że wszystko z nią nadal w porządku. Sytuacja w normie, można brnąć dalej.
- To oczywiste, że mi to grzech odmówić i nierozsądnym by było, gdybyś to zrobiła. - powiedziałem nonszalancko, puszczając do kotki szybkie oczko. - Jednak rozumiesz, zawsze warto mieć jakieś argumenty w zanadrzu. - dodałem z całą pewnością, a moje wąsy zadrgały z rozbawienia. Troszeczkę przesadzałem, ale to akurat nic nowego w naszych rozmowach. Przynajmniej było zabawnie. Nigdy przy nikim się tak nie zachowywałem, ale oczywiście nie było w tym nic złego. Podobało mi się to. I to chyba był kolejny znak, że sprawa naszej relacji była jasna. No, a przynajmniej w mojej głowie, bo Mleko to pewnie cały czas żyła przepełniona wątpliwościami, z widmem naszego związku lub też odrzucenia nad głową. Biedna.
- Podoba mi się ta tradycja, powinniśmy ją utrzymać jak najdłużej się da. - wymruczałem w odpowiedzi na słowa świeżo upieczonej wojowniczki i posłałem jej lekki, ale tym razem ciepły uśmiech. To akurat zdarzało się rzadziej w moim przypadku. Bardziej gustowałem w tych zawadiackich, nonszalanckich czy złośliwych, ale ten był zarezerwowany specjalnie dla niej. Prawdziwy zaszczyt!
Z mojego gardła wydobył się głośniejszy pomruk, gdy Mleczna Struga przylgnęła do mojego boku. Znów poczułem to przyjemne uczucie ciepła rozlewające się gdzieś w środku mnie. Czy to właśnie była ta cała miłość? A kto to wiedział. Musiałem się kierować tym, co kazało mi serce, bo rozum nie do końca pojmował to ciekawe, acz trudne uczucie. Zastanawiałem się, czy ktokolwiek tak naprawdę w pełni rozumiał, o co chodziło w tym wszystkim. Ciekawe, że to złapało także i mnie.
- Gorzkie? To ciekawe. - rzuciłem zdziwiony i wysłuchałem do końca niebieskookiej. To było dość dziwne. Nie, bardzo dziwne. Ja, gdy zostawałem wojownikiem, byłem najszczęśliwszy na świecie, duma wręcz rozsadzała mnie od środka. I to szczęście utrzymywało się we mnie jeszcze przez kilka dobrych wschodów słońca. A ona coś mówiła mi o gorzkim uczuciu. Do tego ten powód... Dziwaczny. Dużo opowiadała mi o tej Pszczółce, wiedziałem, że bardzo ją lubiła, no ale żeby przez nią nie cieszyła się w pełni z osiągnięcia nowej rangi? Masakra. Nie potrafiłbym tak.
- Oj tam, to nic takiego. I tak pewnie będziesz spędzać z nią dużo czasu. - rzuciłem i posłałem jej lekki uśmiech. - Wirujące Pióro? Miałem okazję z nim rozmawiać. Ma prawie tak idealne poczucie humoru, jak ja, przysięgam! Na pewno dobrze wychowa Pszczółkę. - zaśmiałem się na wspomnienie rozmowy mojej i wspomnianego wojownika na temat tego idioty - mojego mistrza. Na szczęście już dawno temu się od niego uwolniłem, zaś Wirującego uważałem za dobrego kompana do luźnej rozmowy. Na pewno był jednym z lepszych kandydatów, na jakiego mogła trafić ukochana uczennica Mleko.
- No właśnie! To najlepsza wiadomość tego dnia. Tyle czasu czekałem, byś mogła do mnie dołączyć! Oczywiście masz już wyszykowane miejsce obok mnie. - powiedziałem wesoło i znów mrugnąłem do kotki, po czym odwróciłem wzrok. No i kiedy ja miałem zacząć ten temat?
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z jej gardła wydobył się chichot, kiedy to zobaczyła jak Chłód puszcza do niej oczko. Czuła się inaczej przy kocurze, była czysto szczęśliwa i w ogóle nie myślała o problemach. I chciała, aby to trwało jak najdłużej. Mleko też się przyzwyczaiła do przesadzania podczas ich rozmowy. Kiedy było trzeba mówiło się poważniejszym tonem, ale kiedy nie... to po co się męczyć. Zbliżyła się lekko do boku kocura, aby ich futra się mieszały podczas chodzenia. Mimo tego, że to było takie małe zbliżenie dwóch kotów, to napawało Mleko ciepłem, które rozlewało się po jej całym ciele. Na uśmiech wojownika odpowiedziała tym samym, większym nawet ciepłem.
- Też tak uważam - odparła w odpowiedzi pewnym tonem głosu. Oczywiście, że musieli kultywować tą tradycję! Nie mogło się obejść bez niczego innego. Wspólne spacery zawsze były czymś, na co Mleko po prostu się zgadzała, bo jak miało być inaczej. Lubiła rozmawiać z kocurem, zawsze było przyjemnie. Słysząc głośny pomruk zielonookiego nowomianowana cicho zachichotała i przylgnęła jeszcze na uderzenie serca bliżej pyskiem do przyjaciela. Skoro sprawiało mu to przyjemność, jej też, to czemu miałaby się ograniczać do po prostu szybkiego przytulenia. No, ale ta chwila minęła i białofutra odsunęła się, aby dać oddech kocurowi.
Na zdziwiony ton kotka zastrzygła uszami. Zaczęła mu opowiadać wszystko, a kiedy skończyła widziała na jego pyszczku nadal pewne zdziwienie. Podniosła wyżej jedną brew. Wysłuchała jego słów.
- Skoro tak twierdzisz, to muszę ci uwierzyć co? W takim razie gorzkie uczucie zniknęło. Jest teraz tylko słodkie - wymruczała melodyjnie posyłając w stronę kocura ciepły uśmiech. Kochała go, ale nie mogła tego jeszcze powiedzieć. Bo w końcu miała mu dać czas i tego się trzymała. Więc zamiast tego po prostu splotła z nim ogony i na sekundkę się do niego przytuliła. - Cieszę się, że ciebie przy mnie mam... - powiedziała ciszej, na chwilę zapominając o czym rozmawiali.
Potem się odsunęła, bo jak pisałam, było to tylko na chwilkę. Kolejne słowa Chłodnego Szeptu spowodowały, że Struga się szerzej uśmiechnęła. Skinęła głową przyznając mu rację.
- Też tak uważam. Mam nadzieję, że jest przez ciebie zagrzane.
[Obrazek: mini-graphics-food-and-drinks-027148.gif]
tell me did you sail across the sun
did you make it to the milky way
to see the lights all faded
and that heaven is overrated
LVL 3 145 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spojrzałem kątem oka na mój bok, który po zbliżeniu się Mleko stykał się z nią, a nasze sierści zaczęły mieszać się ze sobą. Były tak zupełnie różne. Moje długie, czarne futro obok jej krótkiej, białej, ale również ślicznej sierści. Kompletne przeciwieństwa. W jakimś stopniu tak, jak my. Różniliśmy się w wielu kwestiach - nieco inne charaktery, inne wychowanie, inne podejście do świata i inne priorytety. Mimo to gdy rozmawialiśmy ze sobą, w ogóle nie czułem jakichkolwiek podziałów między nami. Byliśmy niezwykle zgranym duetem, czuliśmy się dobrze w swoim towarzystwie i nie chciałem tego niszczyć. Nie chciałem jej stracić, cały czas pragnąłem oglądać chociażby właśnie to, jak nasze futra się ze sobą mieszają. Ciężko uwierzyć, że samej kotce nie podobało się to białe jak śnieg okrycie.
- Wiesz, ceremonie nie odbywają się zbyt często. Powinniśmy dodać coś do tej tradycji, żebyśmy częściej tak sobie spacerowali. - rzuciłem i poruszyłem sugestywnie brwiami. Nie spotykaliśmy się jakoś przesadnie często, gdyż każde z nas miało swoje obowiązki. Teraz jednak mogło się to zmienić. Oczywiście, Mleczna Struga teraz będzie miała kolejne zobowiązania, w końcu stała się wojowniczką, ale myśl o tym, że teraz będziemy razem spać, była pocieszająca. To już była dobra okazja na wyciąganie jej na różne przechadzki częściej, niż to było wcześniej. Zamruczałem jeszcze głośniej, gdy kotka mocniej do mnie przylgnęła, nawet jeśli trwało to tylko uderzenie serca.
- No i to jest prawidłowa postawa. - zaśmiałem się, gdy Mleko powiedziała, że zostało już tylko słodkie uczucie. Jak dla mnie to ona powinna je czuć już od momentu mianowania, no ale lepiej późno, niż wcale. - Zawsze może być jeszcze słodsze. W końcu jesteś tu ze mną. - dodałem po chwili nonszalancko. Nawet wiedziałem, co mógłbym zrobić, by było słodsze, ale to w swoim czasie. Nie żebym miał go za mało, lecz... Tak wyszło. Uśmiechnąłem się ciepło na dość niespodziewanie wypowiedziane słowa kotki. Miały zupełnie inny ton, niż cała nasza rozmowa i doskonale wiedziałem, że były prawdziwe. Rozplotłem po chwili nasze ogony i przejechałem swoją kitą po jej boku, jakby obejmując niewielkie ciało kotki, by była jeszcze bliżej mnie. Nic nie odpowiedziałem, ale liczyłem, że ten gest mówił sam za siebie. Skinąłem jej głową na potwierdzenie tego, że moje legowisko jest odpowiednio wygrzane, ale tym samym urwałem ten temat. Cały czas obejmowałem ją swoim ogonem. Chciała się odsunąć, ale ja pokazywałem jej, że tego nie chcę. Do niczego rzecz jasna jej nie zmuszę, ale liczyłem, że przystanie na tę, hm, propozycję.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dreptała blisko Chłoda, niespecjalnie chcąc się od niego odsuwać. No ale w końcu musiała kiedyś, nie byli jeszcze partnerami. I nie wiadomo, czy będą. Wszystko zależało od czarnego kocura i tylko on mógł podjąć jakąkolwiek dalszą decyzję. Biała kocica zostawiła te myśli, będąc pewną, że dzisiaj do niczego nie dojdzie. Po prostu. O.
- Co w takim przypadku proponujesz? - zapytała się wojownika, będąc na prawdę ciekawą, co ten ma w głowie. Spojrzała na niego kątem oka, oczekując odpowiedzi z jego strony. Intrygowało ją co ten dzieciak w mózgu Chłoda, no bo oszukujmy się, nie zachowywał się jak na ponad trzydziestoksiężycowego kota przystało. Po chwili patrzenia się na przyjaciela odwróciła wzrok, aby spojrzeć na drogę, a później na swoje łapy. Nadal się dziwnie czuła z faktem, że jest wojownikiem. Tak dorośle. Powinna też się doroślej zachowywać, chyba... albo być wyjątkiem, wraz z Szeptem.
Zamruczała gorąco na kolejne słowa kocura, zaraz później się cicho śmiejąc. No tak. To był jej dzień! Musiała się z niego cieszyć, w końcu nie zostanie drugi raz wojownikiem. Aczkolwiek na kolejną odpowiedź Chłoda podniosła leciutko jedną z brwi i spojrzała na czarnofutrego.
- Coś planujesz? - zapytała tak w sumie dla zwykłej zabawy, aby się podroczyć z wojownikiem, jak to zawsze. W końcu de facto większość ich rozmów to było po prostu zwykłe droczenie się.
I mówił sam za siebie, a Mleko go odczytała bez najmniejszego problemu. Dlatego też, gdy kocur obejmował ją ogonem i przysuwał ku sobie nie walczyła, no bo niby po co i z kim, a bardziej wtuliła się w długie oraz puszyste futro syna Ciemnej Toni, zaraz zaczynając głośno mruczeć. I tak mogło po prostu zostać. Na całe, długie księżyce.
[Obrazek: mini-graphics-food-and-drinks-027148.gif]
tell me did you sail across the sun
did you make it to the milky way
to see the lights all faded
and that heaven is overrated
LVL 3 145 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości