Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Oczywiście, że nie mógł sobie pozwolić na zignorowanie okazji do rozmowy z Ostrym Kolcem, szczególnie że sama to zaproponowała. Udało mu się znaleźć trochę wolnego czasu, a na dodatek zdołał zgrać się wtedy z siostrą, z którą od razu postanowił pójść na krótki, swobodny spacer. Miał coraz mniej czasu na takie niezobowiązujące formy spędzania czasu, zwłaszcza teraz, gdy medyczka była niedysponowana, a co za tym szło – na barki jej terminatorów spadł większy obowiązek. Z tego względu dzisiaj miał bardzo dobre samopoczucie. Wizja rozmowy z siostrą pozwalała mu choć trochę się rozluźnić. Lubił swoją pracę, swoją rutynę i zazwyczaj zawalony czas, ale nic nie stało na przeszkodzie, żeby raz na jakiś czas zrobić coś innego, tym bardziej że był to spacer z jego rówieśniczką, na który nie mógł się nie zgodzić.
– Dobrze – zrelacjonował krótko. Nie czuł potrzeby mówienia więcej; być może dlatego, że było to odpowiednie słowo opisujące jego postępy. – A Tobie… wojownikowanie? – zagadnął, starając się brzmieć jak najbardziej luźno, choć widać było, że nie posługiwał się takim językiem na co dzień. – Jak minęło Ci milczące czuwanie? – spytał, a powolnie drgająca końcówka ogona zdradzała jego zaciekawienie. Na pierwszy rzut oka nie wyglądało to tak źle, ale prawda była taka, że było to jakieś wyzwanie.
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Cieszyła się, że Krwawnikowi jego medykowanie szło dobrze. Przynajmniej miał coś, co lubił. Czym chciał się zajmować. No i nie musiała z nim rywalizować o to, kto pierwszy zostanie mianowany! Chociaż akurat z białym bratem nie musiałaby tego robić. Gdyby wybrał drogę wojownika, a nie medyka, byłaby szczęśliwa, jeśli skończyłby trening przed nią.
- Też dobrze... Właściwie nie różni się to od tego, co robiłam wcześniej. Tylko nie muszę już zajmować się legowiskami i innymi tego typu rzeczami - miauknęła, trochę nawet nieco rozbawiona. Nie spodziewała się, że kiedykolwiek usłyszy, jak jej brat spróbuje obracać się w bardziej luźnym słownictwie.
- Zimno - odpowiedziała po chwili, nawet delikatnie trzęsąc się na wspomnienie mrozu, jaki panował w nocy - Pora Nagich Drzew dawała okropnie o sobie znać! Nawet mając tak długie futro było mi chłodno. Miałam wrażenie, że gdybym chciała to mogłabym roztrzaskać swoje łapy jak lód! Ale tobie pewnie nie chodzi o moje fizyczne odczucia - miauknęła, spoglądając swoimi zielonymi ślepiami na Krwawnikową Łapę - Podczas czuwania myślałam nad wieloma rzeczami. Nad imieniem, nad tym co chciałabym osiągnąć... nawet o Zaśnieżonej Ścieżce myślałam, ale tylko chwilę
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Uśmiechnął się lekko.
– Oczywiście, że o to rrrównież mi chodzi. Nie chciałbym, żebyś się przeziębiła. – Jego głos był ciepły, czuły, troskliwy. Nie chodziło jedynie o to, że był przewrażliwiony na tym punkcie ze względu na swoją rolę, ale martwił się też dlatego, że Ostry Kolec była jego siostrą, a dla rodziny zawsze było się w jakimś stopniu egoistą… a odczucia Chaotycznego Lotu aż tak go nie interesowały. Wysłuchał jej kolejnych słów z zainteresowaniem, a przez ostatnie zdanie lekko przechylił głowę z pewnym zdziwieniem. Zdawał sobie sprawę, że po tym, jak wszystko się wydało, Zaśnieżona Ścieżka nie mogła szczycić się dobrą sławą u swoich kociąt, zatem był niejako zdziwiony tym, dokąd zaszły myśli jego siostry. Spojrzał w jasne niebo, wzdychając cicho, a następnie zlustrował kocicę wzrokiem. – I do czego doszłaś?
Nie sądził, że jeszcze kiedykolwiek będzie rozmawiał o swojej matce, a przynajmniej za taką ją uważał przez pewien czas. Nie miał zbyt dobrych wspomnień z białą kocicą, uważał, że wzięła na swoje barki zbyt wiele, a to poskutkowało zaniedbaniem, ale proszę: oto właśnie, tak nagle, postanowił o niej porozmawiać, skoro Konwalia już o niej wspomniała…
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Niebieska wojowniczka zamruczała cicho. Naprawdę cieszyła się, że choć jeden z braci był dla niej wsparciem. Jednocześnie nie mogła również uwierzyć, jaką zmianę przeszła ich relacja. Ledwo pamiętała kłótnie, jaka miała miejsce w dzieciństwie. Nawet nie wiedziała już o co się wtedy kłócili. Wtedy jednak nie byli ze sobą... tak blisko jak byli teraz. To wszystko zmieniło się chyba podczas ceremonii, kiedy Zaśnieżona Ścieżka coś tam znowu narzekała na medyków. Konwalia szczerze cieszyła się, że tak się to zmieniło. Teraz, kiedy z biologicznej siódemki została ich tylko trójka, dobrze było mieć jednego brata, z którym mogła porozmawiać.
Relacja z Przebiśniegiem opierała się głównie na zaczepkach i nieplanowanych sparingów. Oboje mieli nieco podobny charakter... Oboje chcieli być pierwsi. Tak więc wyścig o rangę wojownika był czymś, gdzie oboje dawali z siebie wszystko ale tylko jedno z nich mogło wygrać. I była to ona. Teraz jednak rozpoczął się kolejny - o stołek zastępcy.
- Do niczego w tym problem. Myślałam, że może... nie wiem w sumie co myślałam. Prawdopodobnie chciałam znaleźć odpowiedź na pytania, które mam w głowie, a na które odpowiedzi już raczej nie poznam - westchnęła po czym delikatnie otarła sie policzkiem o polik białego terminatora.
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Och, najmłodszy z miotu również już nie pamiętał tak dokładnie, o co wtedy, w przeszłości, się rozchodziło. A może zwyczajnie nie przykładał do tego tak wielkiej wagi, ciesząc się z tego, co było teraz, z tego, że miał w swojej siostrze przyjaciółkę i wsparcie. Może i była podobna do ich czarno-białego brata, ale była od niego znacznie dojrzalsza – mimo że Magnolia próbował poprawić relację z Przebiśniegiem, ten zawsze go od siebie odtrącał, nie chcąc wyciągnąć łapy na zgodę. Było to dla niego smutne, szczególnie że bardzo zależało mu na dobrych stosunkach z rodziną, ale terminator Szyszkowego Ogona widocznie wolał samotność, a Krwawnik nie miał zamiaru tego oceniać.
– Co to za pytania? Jeśli mogę… – westchnął, odwzajemniając gest kocicy; w pewnym sensie liczył na to, że może on zdoła jej pomóc z odpowiedziami. Wiedział co nieco od Lśniącej Sadzawki, a niebieska kocica zasługiwała na to, żeby znać prawdę. Była w tej samej sytuacji co on, nie miał zamiaru niczego przed nią ukrywać. Byli w tym razem.
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Wojowniczka machnęła delikatnie ogonem, a jej wąsy lekko drgnęły na pytanie brata. To nie było tak, że nie chciała się z kocurem tym podzielić. Musiała się chwilę zastanowić, jak dokładnie to ująć. Ostry Kolec dopiero po chwili, po zebraniu myśli, zdecydowała się na zabranie głosu.
- Dlaczego wzięła na siebie taką odpowiedzialność. Dlaczego nie zapytała Malinowej Gwiazdy o coś więcej. Dlaczego zachowywała się w taki... - urwała. Dopiero w tym momencie uświadomiła sobie, że chyba powiedziała za dużo. Nie wiedziała przecież, czy Krwawnik zdawał sobie sprawę z tego, że nie byli biologicznymi dziećmi Zaśnieżonej Ścieżki. Nie wiedziała, czy ktokolwiek go w tej kwestii uświadomił! A ona tak po prostu wyleciała z takimi pytaniami. Konwalia ugryzła się w język, kładąc na chwilę uszy po sobie. Zaraz potem skierowała zielone ślepia w stronę kolorowookiego brata.
- Ja... nie wiem czy ty wiesz... ale my... jakby... ugh - mruknęła, po chwili wbijając spojrzenie na swoje łapy. Nie wiedziała, jak Krwawnik zareaguje. Nie wiedziała w jakim tonie powinna przekazać tą informację. Mimo, że znała kocura przecież od urodzenia, to nie była pewna, jaka będzie jego reakcja. Nie chciała, aby czuł się źle, ale nie powinien też żyć w kłamstwie.
- Zaśnieżona Ścieżka nie była naszą matką
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Słuchał. Słuchał słów wypływających z niebieskiego pyszczka wojowniczki; wzrok miał gdzieś przed sobą, mogłoby się zdawać, że nieobecny, ale w rzeczywistości całą swoją uwagę skupiał na tym, co kocica miała mu do powiedzenia. Te pytania… były ciężkie. Czasem również sobie je zadawał. Zaśnieżona Ścieżka podeszła do tej całej sprawy nierozsądnie. Był jej wdzięczny, że otoczyła ich opieką, niezależnie od tego, jaka ona nie była, niemniej wzięła na swoje barki zbyt wiele, a to poskutkowało serią niefortunnych zdarzeń. Była tym zmęczona, widział to na własne oczy, gdy jeszcze była w klanie. Było to smutne, zwłaszcza że w tym czasie były inne matki, ale nie mógł wpłynąć na jej decyzję.
Spojrzał na swoją siostrę troskliwym spojrzeniem, domyślając się, co próbuje mu powiedzieć. Uśmiechnął się lekko, podchodząc i delikatnie muskając ja noskiem po policzku; zatrzymał się.
– Ja to wiem, Ostrry Kolcu. Wiem od dłuższego czasu. – Jego słowom towarzyszyła gorycz i nieprzyjemny posmak na języku. – Naszą matką była samotniczka. Nie mamy w sobie, najpewniej, klanowej krrwi. Ale to nie ma żadnego znaczenia. Nawet i bez tego możemy być wspaniałymi wojownikami. Zrresztą – ty już jesteś. – To powiedziawszy przejechał językiem po policzku kotki, w pocieszającym geście.
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Niebieska kotka wstrzymała wręcz oddech, kiedy poczuła na swoim poliku nosek białego kocura. Również stanęła w miejscu, kierując zielone ślepia w stronę kolorowookiego. Wojowniczka delikatnie machnęła ogonem, który uderzył o jej kostki.
On już wiedział.
Wiedział od dłuższego czasu. Tylko jak długiego? Od prawie obiegu pór? Od kilku księżyców? Nie, teraz nie było to ważne. Ważne było, że oboje to wiedzieli. Prawdopodobnie więc kocur zdobył już to przełknąć, podobnie jak ona. Chociaż musiała przyznać, że nadal gdzieś w środku ją to bolało. W końcu zmieniła imię ze względu na przeszłość. Aby odciąć się od okłamywanej Konwaliowej Łapy, a być po prostu Ostrym Kolcem. Jednakże nadal była również i Konwalią. Po prostu... potrzebowała jakiegoś odświeżenia. Nowej kory drzewa do rozcięcia pazurami.
Niebieska wojowniczka zamruczała cicho na słowa Krwawnika. Zaraz potem sama przejechała językiem po jego poliku. - Za to ty będziesz wspaniałym medykiem - miauknęła cicho, po czym westchnęła.
- Czy... Przebiśnieg wie?
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
– Z takim wsparrciem na pewno – zamruczał. Cieszył się, że ją miał. Może i nie rozmawiali zbyt często, pochłonięci swoimi własnymi obowiązkami, lecz jeśli była tak potrzeba, oboje byli gotowi się wesprzeć. Kocur żałował, że z Przebiśniegiem nie było tak samo. Szczególnie teraz, kiedy zostali tylko we trójkę, więc tym bardziej powinni trzymać się razem. Ich brat niestety obrał inną ścieżkę, skutecznie się izolując. Jeśli życzył sobie życia w taki sposób, jego rówieśnik nie miał zamiaru się w to zagłębiać. Mimo to, nie ukrywał, że było to dla niego rozczarowujące, gdyż byli rodziną, która powinna udzielać sobie nawzajem pomocy.
– Tak, wie – westchnął ciężko. – Powiedziałem mu o tym. Od tego momentu marrtwię się o niego jeszcze mocniej. Nie wyglądał dobrze, gdy o tym usłyszał. On uważa, że krrew ma jakieś znaczenie – powiedział, spoglądając na siostrę smutnym wzrokiem. Nie podobało mu się to wszystko, a jeszcze bardziej obawiał się jego słów, lecz na razie nie dzielił się nimi.
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Wiedział.
Przebiśniegowa Łapa również wiedział o tym, że nie byli kotami z klanową krwią. Poczuła w pewnym momencie złość, że jej obaj bracia o tym wiedzieli, ale żaden nie przyszedł powiedzieć tego jej. Zaraz jednak odpuściła. Sama przecież również była tego świadoma i również nie powiedziała tego żadnemu z braci. Tak więc machnęła tylko delikatnym ogonem.
Dziwnie było czuć, że Przebiśnieg miał w sumie takie same odczucia jak ona, gdy się o tym dowiedziała. Z drugiej strony jednak od zawsze wiedziała, że z czarnobiałym bratem są podobni pod względem charakteru. Nic więc dziwnego, że właśnie tak się zachował.
- Wiesz... ja sama uważam, że krew ma jakieś znaczenie. Więc rozumiem, jak musi się czuć. Jednak uważam, że własna praca jest zdecydowanie bardziej ważna. I mam nadzieję, że Przebiśnieg też to zrozumie - miauknęła, nie spuszczając wzroku zielonych ślepi z białego brata.
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
– Jakie? – spytał… prawdopodobnie trochę zbyt bezpośrednio, wlepiając w nią swoje poważne spojrzenie spod dwukolorowych, okrągłych ocząt. Z ciężkim do zdefiniowania wzrokiem wpatrywał się w jej ślepia, próbując jednocześnie zgadnąć, co kocica przez to rozumiała. Jakie krew ma znaczenie? Doświadczenie nauczyło go tego, że absolutnie żadne. Nie miał w sobie choćby kropli krwi z klanu Wichru, lecz to nie pokrzyżowało jego planów i mógł rozwijać się w wymarzonym kierunku, inni zaś nie byli z tego powodu nieufni, wręcz przeciwnie, troska, którą odznaczał się wobec członków klanu Wichru pozwoliła mu na to, że miał z innymi przyjazne stosunki. Jego siostra za to była wspaniałą wojowniczką, wytrenowaną osobiście przez przywódczynię, co również wskazywało na to, że nikt nie patrzył na ich pochodzenie, a na to, jak mocno starali się dla swojego klanu, na ich lojalność. Po paru chwilach bezczynnego, pustego wpatrywania się w siostrę, uśmiechnął się wreszcie łagodnie, z delikatnym westchnięciem. Jego spojrzenie było spolegliwe, lecz głos, którym znowu uraczył kocicę, tak samo sztywny. – Jakie ma według ciebie znaczenie?
Nie pytał złośliwie. Nie miał zamiaru jej oceniać, próbować ją przekonywać do własnego zdania. Miał dorosłą siostrę, która mogła podejmować własne decyzje i wyrabiać własne opinie. Był po prostu… ciekawy.
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Kotka delikatnie zmrużyła ślepia, słysząc... dosyć bezpośrednie pytanie brata. Jej niebieska kita skierowała się w bok, kilka razy uderzając o jej kostki. Nie czuła się komfortowo z myślą, że zaraz mogła wybuchnąć między nimi kłótna. A przynajmniej takie wrażenie odnosiła Ostry Kolec, która nie chciała niszczyć swojej dobrej relacji z białym bratem. Już miała jednego, z którym mogła się nawalać po pyskach i przepychać słownie. Drugiego nie chciała w taki sposób traktować, gdyż Krwawnik był kotem gotowym do wysłuchania jej i doradzenia. Posiadanie takiego brata to istny skarb.
Dlatego też westchnęła cicho z lekką ulgą, widząc łagodny uśmiech na mordce kolorowookiego. Głos kocura nadal jednak był sztywny, lecz nie wyczuwała w nim złośliwości. Chociaż... czy Krwawnik potrafił być złośliwy? Nie widziała go jeszcze w takiej odsłonie.
- Pomyśl tylko - miauknęła, starając się zebrać myśli - Oni mają już swoich przodków. Kilkanaście pokoleń Gwiezdnych, którzy na nich patrzą, strzegą ich. A my? Naszym jedynym krewnym, który ewentualnie na nas patrzy jest Pajęczyna. Albo Nagietek, Niezapominajka lub Śnieżyczka, jeśli coś im się stało. To takie... wiesz, trochę frustrujące. Kiedy przysięga się podczas ceremonii, oni odpowiadają przed swoimi przodkami. Ja odpowiadałam... tylko przed nimi. Przynajmniej ja tak to widzę. Jednak i tak uważam, że ciężka praca i własny wkład jest ważniejszy w samorozwój niż przodkowie. Mi się już udało, tobie zaraz pewnie też i liczę, że Przebiśniegowi też się uda
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Powiedzieć, że Magnolia byłby zły na swoją siostrę tylko ze względu na odmienne zdanie, to jak porównać coś do czegoś niemożliwego. Nie miał zamiaru się wściekać przez inny światopogląd, rozumiał doskonale, że każdy wyrabiał swoje własne zdanie i każdy mógł patrzeć na coś pod innym kątem. Był po prostu ciekawy, jak kocica to rozumie, skąd u niej takie przeświadczenie, dlaczego uważała tak, a nie inaczej. Odpowiedź przyszła szybko i była całkiem… oryginalna. Miała rację, przysięgało się przed przodkami, jednak kocur rozumiał to zupełnie inaczej.
– Cały klan jest rrodziną, pomimo że nie ma więzów krwi – przysięgasz przed całym Gwiezdnym Klanem, przed kotami, którre niegdyś należały do klanu Wichrru. To samo tyczy się samej opieki Gwiezdnych, nie tylko Pajęczyna na nas patrzy. Pomimo naszego pochodzenia, jesteśmy członkami klanu Wichrru. I uwierz mi, zmarrli, nawet ci, którzy nie są z nami powiązani, czuwają nad nami. – Łagodny głos płynący z jego pyszczka wskazywał na brak jakiejkolwiek złości. Musiałby być głupcem, żeby denerwować się na rówieśniczkę za inne spojrzenie na świat. Nie miał zamiaru przekonywać jej do własnego zdania, niemniej postanowił się nim podzielić. Wciąż była jego najbliższą przyjaciółką i zupełnie inne opinie niczego nie zmieniały.
– Chyba będzie padać – stwierdził, rzuciwszy krótkie spojrzenie ciemnym, ciężkim chmurom, które pokryły niebo. Odetchnął głęboko. – Wracamy? – zaproponował.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Jakiś czas temu patrole Klanu Wichru zaczęły przynosić wieści o puchatych barankach, które zaczęły odwiedzać tereny klanu. Barania Łapa od razu zainteresował się tą niezwykłą informacją. Pilnie śledził wszystkie komunikaty, które dotyczyły baranków, żeby przekonać się, że to nie jednorazowe szczęście. Nie miał bowiem czasu zareagować na nie natychmiast - ostatnio był bardzo zajętym kotem. Bardzo chciał jednak pokazać swoim maluszkom zwierzęta od których wzięło się jego imię. Była to w końcu wyjątkowa okazja, a wycieczka na łąki z pewnością czyniła taką wyprawę dwa razy bardziej atrakcyjną.
Dzisiaj, miał jednak dobrą chwilę, którą mógł poświęcić na taką rozrywkę, ponieważ nie miał treningu. Niecierpliwie więc wypatrywał powrotu porannego patrolu. Ku jego radości okazało się, że i tym razem klanowicze natknęli się na baranki. Jeśli wyruszyłby od razu, to prawdopodobnie miałby dużą szansę, żeby je jeszcze spotkać.
Nie mógł zabrać na raz wszystkich swoich pociech. To byłoby zbyt niebezpieczne, no i zresztą nie posiadał nawet tak szerokiego grzbietu, żeby móc zabrać je wszystkie. Po długim namyśle zdecydował, że jako pierwszą weźmie ze sobą Niezapominajkę. Ona wydawała się być najbardziej zainteresowana opowieściami o barankach. No i była taka malutka i chudziutka, niepozorna, najdrobniejsza z całego rodzeństwa. Barania Łapa pomyślał, że na pewno poczułaby się bardzo wyjątkowa, gdyby to właśnie ona dostała okazję, by zobaczyć je jako pierwsza. To mogło dobrze wpłynąć na jej samoocenę.
Od razu popędził więc do kociarni. Przywitał się ze wszystkimi i spędził z maluszkami chwilę czasu, poinformował Szałwię po cichu o swoich zamiarach i podszedł do Niezapominajki z tajemniczym uśmiechem.
- Niezapominajka, kochanie, mam dla ciebie specjalną niespodziankę...! - powiedział z przejęciem, mrugając do niej oczkiem - Chodź! - zawołał i od razu ruszyli w stronę Kolczastego Łuku, razem z Ciepłą Mżawką, mamą Barana, która zgodziła się im towarzyszyć w wyprawie.
Kiedy dotarli do wyjścia z obozu, Barania Łapa położył się przed córeczką, prezentując jej swój puchaty grzbiet.
- Wskakuj! - zachęcił małą i kiedy wczepiła się mocno w jego futro ruszył przed siebie drobnym truchcikiem - Jedziemy na wyprawę! Zobaczysz trochę świata poza obozem... i coś naprawdę fajnego!
Wiedział, że z pewnością będzie to dla niej naprawdę ekscytujący spacer. Pamiętał jak jego samego ogromnie ciekawił szeroki świat i jak bardzo wyczekiwał momentu, gdy będzie mógł wreszcie go zobaczyć.
Biegnąc, tak jak zawsze, śpiewał malutkiej wesołe piosenki, żeby umilić im obu wyprawę. Nie mógł się doczekać chwili kiedy będzie mógł śpiewać je razem z kociakami!
Księżyce: 127 Płeć: Kotka Matka: Błękitna Łapa Ojciec: Bada
Wyrosła kocicę o pięknych, bladozielonych oczach i przyjemnym, ciepłym uśmiechu. Jedynie co bardziej spostrzegawcze ślepię dostrzegłoby w jej spojrzeniu kryjącą się nutę lęku i smutku. Posiada różowy nosek i proste, długie wibrysy, a także średniej wielkości uszy. Pozostała niewielka i chuda, wręcz koścista i kanciasta; utrzymuje się na patykowatych, słabych łapach, wzrostem nie dobijając do przeciętnej. Jej ciało okala krótkie, rude futerko, przecięte odrobinę ciemniejszymi, tygrysimi pręgami, choć na jej brzuchu znajduje się niewielka, czarna plamka - jedyna oznaka sugerująca, że kotka poszła w ślady matki i jest szylkretem. Od rudości wyraźnie odcina się biel, która zaczyna się między ślepiami, rozlewając się symetrycznie po pyszczku, gardle, brzuchu i wnętrzu łap. Na przednich łapach ma skarpetki sięgające równo do łokci, nie dalej, zaś na tylnych sięgające ledwo do połowy łap. Wcześniej miękkie, różowiutkie poduszki łap, teraz są styrane podróżą.
Pozostała nieśmiałą koteczką, choć strach nieco zanikł, chowając się bardziej we wnętrzu - jedynie pomniejsze ruchy Niezapominajki wskazują na jego ciągłą obecność. Wciąż uwielbia bliskość, jest jej spragniona bardziej, niż kiedykolwiek. Przy bliskich wciąż promienieje, choć już mniej, wykazując się bardziej troską o nich. Dość proste stworzenie, nie uczy się tak szybko, jak inni, nie jest też wybitnie inteligentna. Z pewnością za to posiada największe serce w całym lesie, zdolne pomieścić w sobie wiele kotów, gotowe zawsze do niesienia innym pomocy i ciepła, nawet jeśli sama tego rozpaczliwie potrzebuje. Nie jest typem buntownika, w życiu dąży do stabilności i poczucia bezpieczeństwa. Wciąż lubi pochwały i komplementy, choć nie bardzo potrafi na nie reagować. Nie bardzo wierzy w siebie, ani w swoje możliwości. Panicznie boi się dwunogów, ich potworów i psów.
raróg, zima
Maleństwo nie było świadome wieści, jakie niosły się po klanie, przynajmniej dopóki nie usłyszała o nich bezpośrednio od Baraniej Łapy. Słuchała ich bardzo wyraźnie - jej ślepia rozszerzały się wtedy, umysł chłonął każde słowo, jednocześnie wyobrażając sobie jak to by było je dotknąć. W końcu musiały być, jak to określała, puchu, a ona bardzo chciała zatopić w czymś tak puchatym łapki. Mama już teraz była dla niej bardzo puchata i przyjemna w dotyku, ale podobno baranki miały być nawet lepsze! Jakkolwiek niemożliwie by to nie brzmiało.
Widok Baraniej Łapy w kociarni wywołał w Niezapominajce falę szczęścia i uśmiechów, a kiedy skierował się tylko i wyłącznie do niej - wszystko to nawet podwoiło się. Rozszerzyła ślepka w zaskoczeniu, kiedy usłyszała o rzekomej niespodziance. Dla niej? Tylko dla niej? I to taką specjalną? W istocie, rudy wypłoszek poczuł się nawet bardziej, niż wyjątkowo. Najbardziej wyjątkowo na świecie. Ale nawet to nie powstrzymało ukradkowych spojrzeń w stronę rodzeństwa; a co z nimi? Posłusznie ruszyła w podskokach za tatą, jednak kiedy ten położył się, sama zatrzymała się gwałtownie.
— Kuj? — pisnęła za nim cichutko, patrząc to po jego pyszczku, to po grzbiecie. Ale jak to wskakuj? Tak o? Trochę się bała! Postąpiła kilka kroczków, jednak klapnęła nagle tyłkiem na ziemię i uciekła spojrzeniem na bok. — Bada, a... A Bonka? I... I Nisa? Minka? — bąknęła nieśmiało, kładąc uszka po sobie. Nie chciała ich tak zostawiać... Ale ogromna ciekawość zdawała się być silniejsza, niż chęć zabrania rodzeństwa. Po chwili wstała, by wgramolić się na puchaty grzbiet ojca. — A sio fajego?
she had the prettiest eyes and smile
with wounds on her heart and bruises on her soul