Bardzo szczupła, wręcz wychudzona kotka. Jej niegdyś pulchną mordkę zdobią ładne, bladozielone oczy, podobne do tych Świergota. Nad nimi znajduje się pręga, ułożona w kształt litery "M". Kotka zdecydowanie ma wrodzony wdzięk - zapewne dzięki Modliszkowemu Zagajnikowi - z którą mogłaby konkurować o tytuł miss.
Jej sierść jest krótka, jednak puchata. Jest ona niebiesko-szynszylowa z przebłyskami złota - głównie pod oczami, na brzuchu i łapach.
Zmieniła się... I to bardzo. Nie tylko z wyglądu - chociaż z niego nie zmieniła się tak drastycznie - ale również z charakteru. Nie jest już tą samą, radosną koteczką, co wcześniej. Przez regularne znęcanie się przez niedoszłego „partnera” stała się kocicą, która jest bardzo zaniepokojona. Ptaszek zaczęła czuć obrzydzenie do samej siebie. Czuje obrzydzenie samą swoją istotą. Czasem zdarzają jej się niekontrolowane wybuchy gniewu, które na osiedlu kończyły się zazwyczaj rozszarpaniem przez nią starej kanapki albo wywaleniem śmietnika. Potem potrafi przejść w niekontrolowany płacz. Czuje się jak nic niewart śmieć. Przestała w siebie wierzyć... Zrodziła się w niej też obsesja na punkcie kocurów, gdyż boi się ich tak bardzo, że jest w stanie niezbyt kontrolowanie go uderzyć, jeśli się zbliży...
Terminatorka wręcz błagała Gwiezdnych aby kotce nic się nie stało.
Z jej ran cały czas leciała krew i spodziewała się, że może być nawet osłabiona. Kruk jednak na szczęście ich nie zaatakował, więc mogły biec dalej bez problemu.
- Pomocy! Kruk! - krzyczała po drodze, aby zostawiony wojownik nie był długo sam podczas walki z krukiem. Liczyła, że ktoś ją usłyszy i pobiegnie pomóc Topniejącemu Lodowi. Na razie jednak musiała zająć się szybko Suchą Łapą.
Dlatego też gdy znalazły się w pobliżu obozu - nadal wołała o pomoc - wprowadziła szylkretową terminatorkę do środka a następnie szybko skierowała się do lecznicy, pozwalając kotce na to, aby oparła się swoim ciężarem ciała na niej, jeśli tego potrzebowała.
//zt dzięki za pomoc!
Dziwny jest tenświat Gdzie jeszcze wciąż Mieści się wielezła
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Pojedyncze patrole nie należały do rzadkości w życiu buro-białego kocura. Do kiedy został jednak kim ważniejszym musiał przyzwyczaić się do większej ilości obowiązków, a co za tym szło - mniejszej ilości czasu, który mógłby spożytkować na włóczenie się. W pewnym momencie usłyszał krzyki, przeraźliwe wręcz krzyki,, a do jego nozdrzy doleciał zapach krwi. Serce zabiło mu szybciej, a mięśnie spięły się. Ruszył w kierunku, z którego dobiegała ta woń, a widok, jaki zastał na miejscu zmroził mu krew w żyłach. Jego siostra, cała we krwi, Ptasia Łapa, która była razem z nią i Topniejący Lód próbujący dopaść do kruka. Zmarszczył brwi, a futro na jego karku zjeżyło się. Nie było teraz czasu myśleć nad tym, dlaczego to wszystko się wydarzyło - musieli zabić kruka, a jego młodszą siostrę zabrać do obozu… ale kto jej pomoże? Nie wiedział, czy Sianko ma jakąkolwiek wiedzę medyczną, może podpatrzyła coś od Szczypiącego Mrozu, ale szczerze wątpił. Sytuacja nie wyglądała ciekawie. Szarpnął ciałem do przodu, ruszając wprost na skrzydlatą bestię. – Do obozu! – krzyknął, mijając Ptasią Łapę i siostrę. I niech potraktują to jako rozkaz.
Pędził niczym torpeda, prosto w stronę kruka, nie zważając na śniegi okalające ich tereny. Nie miał zamiaru dopuścić do tego, aby ktokolwiek jeszcze został ranny. W końcu wybił się z tylnych, silnych łap, wyciągając przednie, zaopatrzone w ostre pazury kończyny. Celował przede wszystkim w skrzydła, chciał złapać jedno z nich w szczęki i strzaskać jak łupinę orzeszka, jednocześnie wyrządzając jak najwięcej szkód pazurami, choć nie to było w tym momencie najważniejsze. Musieli ściągnąć to ptaszysko na ziemię.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Warknął, zdoławszy jedynie pogłaskać drapieżnika po nóżce. To było żenujące. Miał ochotę rozerwać i zgnieść mu ten durny łeb, lecz nie był takim frajerem jak on, żeby potrzebować skrzydeł, dzięki którym jeszcze żył. Och, również byłby taki mądry, mogąc sobie wesoło latać nad czyimiś głowami, ale nie był tak słaby. Przynajmniej tyle, że ptaszysko zwróciło na niego uwagę, oczywiście ostatecznie omijając zamierzonego celu. Kotki miały czas na ucieczkę, a oni mogli sobie porozmawiać w cztery oczy. Nie potrzebował żadnej pomocy w walce z jakimś beznadziejnym przeciwnikiem, który był skazany na jego łaskę. Rozgrzewał się, a poprzednie słabe ataki o niczym nie świadczyły. Ponownie wybił się z łap, z wysuniętymi pazurami u przednich, żeby obie z nich wbić w nogę kruka i ściągnąć go na ziemię. Dopiero w tym momencie usłyszał dobiegający z odległa głos, co wzburzyło go jeszcze mocniej. Nie potrzebował pomocy, a już szczególnie nie z taką miernotą. To był jego drapieżnik.
Atak kruka: Udany! (100%) → (7+12)-(10+15)=-6
Atak Topniejącego Lodu: Krytyczny! (150%) → [(10+15)-(7+10)]*1,5=12
Topniejący Lód skutecznie odwrócił uwagę pierzastego drapieżnika, pozwalając Suchej Łapie i Ptasiej Łapie na bezpieczne opuszczenie okolicy i udanie się do obozu. Sam nadal został na polu walki, skupiając całą swoją uwagę na kruku. I vice versa. Kruk wciąż utrzymywał się w powietrzu, wymachując skrzydłami. Zamachnął się swoimi szponami, chcąc podrapać pysk kocura, jednak zupełnie minął się z celem. Topniejący Lód spiął mięśnie i ponownie wyskoczył i wczepił pazury w nogę kruka. Nie udało mu się ściągnąć ptaszyska na ziemię, jednak obniżył jego lot, a także zostawił mu na nodze krwawiącą ranę.
przybycie Polnej Gwiazdy
Atak Polnej Gwiazdy: Krytyczny! (150%) → [(16+19)-(15+10)]*1,5=15
Akcję Topniejącego Lodu w mig wykorzystał Polna Gwiazda, który pojawił się w okolicy, mijając uciekające terminatorki. Przywódca klanu wybił się w powietrze i skoczył prosto na nisko wiszącego ptaka, bezbłędnie trafiając. Kocur zacisnął szczęki na skrzydle ptaka i, w akompaniamencie wściekłego krakania, wylądował na ziemi, a ptak w ślad za nim. Dwójka byłych przyjaciół miała więc teraz słabnącego ptaka na wyciągnięcie pazurów.
Kruk (w locie): S: 12 | Zr: 10 (12) | Sz: 6 (8) | HP: 36-12-15=9/40 | W: 22-2=20/35 → Kruk (na ziemi): S: 9 | Zr: 6 (8) | Sz: 2 (4) | HP: 36-12-15=9/40 | W: 22-2=20/35
• obniżenie celności ze względu na spadek W
• od następnej kolejki obniżenie statystyk o 1/2 ze względu na spadek HP
• Sz i Zr obniżone za walkę 2v1
• rana 0. stopnia: wyrwane pióro ze skrzydła
• rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na nodze
• rana 1. stopnia: gęste zadrapanie na nodze (krwawi; -1 HP do końca walki)
• rana 2. stopnia: złamanie kości promieniowej lewego skrzydła (od następnej kolejki modyfikator -2 Zr)
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Poczuł metaliczny smak krwi, kiedy zacisnął szczęki na skrzydle, aż nie poczuł, jak jedna z kości pęka pod ich naciskiem. To było satysfakcjonujące uczucie, mógł odegrać się za poważne zranienie swojej siostry, która teraz zapewne, wspierana przez Ptasią Łapę, w pędzie uciekała do obozu. Udało mu się ściągnąć czarne ptaszysko na ziemię, jaki był jego zamiar. Topniejącemu Lodowi nie udało się tego zrobić wcześniej, dlatego musiał dokończyć robotę za niego. Oblizał zakrwawiony pysk i wypluł kilka piór, które dostały się do jego pyska. Kątem oka zmierzył niebieskiego, długowłosego kocura, a następnie próbował doskoczyć do kruka, chcąc zacisnąć kły na jego szyi, aby finalnie zakończyć jego życie. No chyba, że Lód zdecyduje się go wyprzedzić i zrobić to pierwszy.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Tym razem nie skończyło się jedynie na powierzchownym zadrapaniu. Poczuł ogarniające go spełnienie, kiedy zadał krukowi poważniejszą ranę, przy okazji ściągając go odrobinę niżej. Oczywiście, to wszystko nie mogło trwać wiecznie. To był zaledwie ułamek sekundy, gdy masywna sylwetka przebiegła mu przed oczami, wbijając się w skrzydła osłabionego drapieżnika i wreszcie pociągając go na ziemię. Prawdę mówiąc, nie trzeba było niczego więcej, by zadowolenie przeobraziło się w wściekłość. Niebieski kocur poczuł falę złości, kiedy to nie on, a ktoś inny oderwał kruka od lotu. Jego mięśnie spięły się nieznacznie, instynktownie, ale trwało to zaledwie chwilę. Wiedział, że gdyby nie to, że zdołał wytrącić ptaka z równowagi, nic nie poszłoby tak gładko, a atak towarzyszącego mu kocura był jedynie przypadkowym szczęściem. I dobrze. Niemalże niezdolny do walki ptak był teraz niczym innym, a zwierzyną, którą należało jedynie dobić, ale on oczywiście chciał w pierwszej kolejności się zabawić. Miał zamiar zbliżyć się w jednym, szybkim susie do skrzydlatego stworzenia i trzepnąć mu z całej siły pazurami w prawe oko. Niech poczuje cierpienie, tak na słodki koniec, nim te zostanie ukrócone przez burego, długowłosego kocura.
Atak kruka: Nieudany! (0%)
Atak Topniejącego Lodu: Krytyczny! (150%) → [(20+15)-(8+4)]*1,5=35
Polna Gwiazda ściągnął kruka na ziemię... Ale to Topniejącemu Lodowi przypadł zaszczyt zakończenia życia ptaszyska.
Kruk zapewne mógł przeczuwać, że nadszedł jego koniec. Uszkodzone skrzydło uniemożliwiało mu ucieczkę, a przed nim stały dwa kocury, niemal w pełni swoich sił. W ostatnim odruchu kruk próbował zaatakować jeszcze niebieskiego kocura, zupełnie jednak chybił. Ten w odpowiedzi zamachnął się łapą na głowę kruka... A ten cios się przyjął aż za dobrze. Pazury kocura zaryły głęboko w czaszkę ptaka, aż do tego stopnia, że siła uderzenia sprawiła, że czaszka ptaka dosłownie rozpadła się pod łapą Topniejącego Lodu. Polna Gwiazda nie miał już co robić; truchło ptaka, całe zakrwawione, po prostu padło u stóp dwóch kocurów.
Kruk (na ziemi): S: 9 | Zr: 4 (8) | Sz: 2 (4) | HP: 9-35=ŚMIERĆ/40 | W: 20/35
• obniżenie celności ze względu na spadek W
• od następnej kolejki obniżenie statystyk o 1/2 ze względu na spadek HP
• Sz i Zr obniżone za walkę 2v1
• rana 0. stopnia: wyrwane pióro ze skrzydła
• rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na nodze
• rana 1. stopnia: gęste zadrapanie na nodze (krwawi; -1 HP do końca walki)
• rana 2. stopnia: złamanie kości promieniowej lewego skrzydła (modyfikator -2 Zr)
• rana 3. stopnia: pogruchotane kości czaszki (krwawi)
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Wyprzedził go. Niestety, to nie on dostąpił zaszczytu odebrania czarnemu, sporemu ptaszysku życia, a szkoda. Zemsta za ciężkie zranienie jego siostry brzmiała kusząco. Sierść na karku przywódcy opadła powoli, oblizał pysk z resztek krwi pozostałej po ugryzieniu i złamaniu skrzydła, chowając pazury. – Ty go zabiłeś, to ty go zakop – polecił, spoglądając cały czas na zmasakrowane cielsko kruka, z przymrużonymi oczami i ciężkimi do odgadnięcia emocjami wymalowanymi na pysku. W pewnym momencie machnął ogonem, odwrócił się zręcznie na pięcie i wyminął niebieskiego wojownika z lekkim dreszczem przechodzącym wzdłuż jego karku i grzbietu. – Ja wracam do obozu, sprawdzę, co z Suchą Łapą – stwierdził, na moment spotykając się wzrokiem z Topniejącym Lodem, jednak nie było teraz czasu. Musiał upewnić się, że zarówno jego siostra, jak i Ptasia Łapa bezpiecznie dotarły do domu i nie napotkały po drodze żadnych problemów. Zapach krwi, choć w zimnej temperaturze i wszechobecnym śniegu, mógł zaalarmować inne drapieżniki, że coś się święci. – I... uważaj, żeby nic cię tu nie zeżarło – parsknął jeszcze, mówiąc jednak całkiem na poważnie. Nie chciał mieć potem wyrzutów sumienia, że zostawił go samego. Tak więc ruszył zamaszystym krokiem, w pewnym momencie przechodząc do truchtu, a potem biegu, znikając niebieskiemu z oczu zza kilkoma wyższymi zaspami i drzewami.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Satysfakcja. Tak można było opisać to, co poczuł, kiedy czaszka ptaka rozpadła się pod silnym ciosem z jego łapy. Miał nadzieję, że było to bolesne, że drapieżnik doświadczył cierpienia, nim padł szybko nieżywy. Na wstępie uniósł zazwyczaj białą łapę, którą teraz malowała się w kolorach czerwieni, oblizując ją niewzruszenie. A później, nim dostał takie zadanie, wziął się zwyczajnie do zakopywania ciała niezagrażającemu już nikomu drapieżnika, uznając to za odpowiednią rzecz do zrobienia. Przynajmniej nie musiał nic mówić, co było wygodne nie tylko dlatego, że atmosfera między nimi była napięta, ale też dla użytkowniczki, która nie miała pojęcia co zrobić, zważywszy na czasoprzestrzeń. Słuchał, co mówił do niego młodszy kocur, ale nie reagował na to zbytnio; co najwyżej pokiwał jedynie głową, bo jednak wypadałoby sprawdzić, co u Suchej Łapy, ale nie chciał tego robić osobiście. Czasu na rozmowę było sporo, a szylkretowa kocica mogła już się przygotowywać na to, że nie obędzie się bez konsekwencji. Miał głęboko gdzieś to, że była ranna, sama sobie na to zasłużyła i na odczucie skutków będzie jeszcze okazja. Na ostatnie słowa również nic nie odpowiedział, nie będąc do końca pewnym, jak powinien to odebrać. Zresztą, nie żeby miały go jakkolwiek powstrzymać, bo zaraz po zakopaniu zwierzęcia, pozbycia się śladów krwi i przejrzenia terenu, ruszył na polowanie, a może nawet na krótkie rozejrzenie się po okolicy, żeby sprawdzić, czy jakiś nieproszony gość nie kręci się jeszcze w pobliżu.
Szedł spokojnie, obserwując okolicę i starając się wychwycić jakiś zapach bądź dźwięk.
Po tej jakże wspaniałej walce pozostało już tylko posprzątać. Polna Gwiazda zlecił to zadanie Topniejącemu, sam zaś udał się do obozu, by zobaczyć, jak się trzyma poszkodowana terminatorka. Niebieski kocur uprzątnął miejsce zbrodni i ruszył dalej, chcąc po prostu spatrolować okolicę, a może przy okazji znaleźć jakąś zwierzynę. Zamiast tego jednak, kiedy szedł i skupiał się na tym, co było przed nim, w pewnym momencie jego łapa nagle zapadła się głębiej w śnieg. Poruszenie terenu sprawiło, że część zaspy opadła, ukazując Topniejącemu Lodowi wejście do niewielkiej nory. Słaby zapach dookoła, który doleciał do nosa kocura, mógł sugerować że nora należała do jakiegoś królika, ale jakiś czas lokatora w niej nie było.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
No jasne, nie oczekiwał, że znajdzie coś tak szybko. W każdym razie czując, jak zaspa śniegu rozpada się pod nim, ukazując mu wreszcie jakąś opustoszałą norę, nie omieszkał przewrócić oczami. O wiele bardziej wolałby jednak norę, w której znajdowałby się jakiś głupiutki królik, a nie coś, co zostało już jakiś czas temu przez niego opuszczone, a przynajmniej na to wskazywał zwietrzały zapach. Przysypał wgłębienie śniegiem, a tak sobie, żeby ktoś też doznał nieprzyjemnego wpadnięcia do zapadłej dziury, a następnie ruszył dalej, mimo wszystko licząc na to, że takie szukanie nie będzie trwało wiecznie.
Jak na razie wychodziło na to, że poszukiwanie trwa. Topniejący Lód znalazł starą norę, ale znowu ją przysypał, żeby kolejny Cienisty również miał okazję doświadczyć wątpliwej przyjemności zapadnięcia się w nią. Ruszył dalej, w poszukiwaniu jakiejś zwierzyny, jednak najwyraźniej na razie nie miał szczęścia, nie złapał bowiem żadnego świeżego tropu, a w zasięgu jego wzroku nic żywego się nie poruszało.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Typowe. Zwykle tak było, że na początku ciężko było cokolwiek znaleźć. Szczególnie że hałasy świadczące o walce mogły przepłoszyć całą zwierzynę. Rzecz jasna, nie skupiał się jedynie na znalezieniu czegoś do spożycia, ale również na innych niewygodnych osobnikach, których należało się pozbyć, a przynajmniej na tyle, na ile pozwalał mu obecny stan i siła, lecz na szczęście potrafił podchodzić do tego w miarę rozsądnie. Szedł więc dalej. Na razie się nie zrażał, jako że był to ledwie początek, choć był skory odpuścić, jeżeli przez dłuższy czas nie byłoby niczego na horyzoncie.
Najwyraźniej ktoś na górze uznał, że zabawnie będzie, jeśli tego dnia przeznaczeniem Topniejącego będzie odnajdywanie podziemnych nor. Kocur bowiem ruszył dalej i nie uszedł daleko, kiedy wśród grzbietów dostrzegł kreci kopiec. Niemal jednocześnie do nosa kocura doleciał mocny, świeży zapach kreta, jego mieszkaniec bowiem rozgrzebywał ziemię zaraz pod powierzchnią.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
W sumie lepsze to niż nic – kocur nie pogardzi żadną zwierzyną. Zauważywszy kreci kopiec, zamarł w bezruchu, wyciągając pysk i zbierając wszelkie zapachy; wyglądało na to, że jego właściciel znajdował się w środku. Wojownik od razu przybrał odpowiednią pozycję: ugiął łapy tak, żeby brzuch nie dotykał podłoża, ale jednocześnie nie szurał długą sierścią po ziemi, zrównał ogon i głowę z linią grzbietu, a poruszał się pod wiatr, z przeniesionym ciężarem na tylne łapy i, oczywiście, zwracał uwagę na to, po czym stąpa. Poruszał się w ten sposób do kopca, aż tam się nie zatrzymał; miał zamiar zaczekać, aż kret wyściubi nos, żeby łapą wyrzucić go z ziemi, i zatopić kły w jego szyi, z zamiarem pozbawienia go życia.