Stała się już dorosłym kotem, nie zmieniła się jednak aż tak bardzo. Po prostu przestała już rosnąć, gdy jej ciało chyba osiągnęło swój domyślny cel, czyli przerosnąć matkę, rodzeństwo i w zasadzie całą resztę swojego Klanu. Ma bardzo długie i tyczkowate łapy oraz wyciągnięty, szczupły grzbiet. Jej głowa jest trójkątna a uszy duże, natomiast nos szlachetne prosty. Oczy lekko skośne w jasnoniebieskim, bladym kolorze z widocznymi na nich drobnymi żyłkami, przez co przypominają oczy dziadka Pajęczej Łapy, Porywistego Nurtu. Nie nosi na sobie żadnych śladów walki, nie ma blizn ani rozerwanych uszu.
Zdystansowana, chłodna w obyciu i nieco arogancka kotka która maskuje tym swoje problemy w relacjach międzykocich. Większość życia miała kontakt tylko ze swoim rodzeństwem, co powoduje, że średnio radzi sobie z nawiązywaniem kontaktów. Nie bardzo wie, co chce robić w życiu, brak jej jakichkolwiek ambicji i celów, co powoduje, że czuje się z tym źle. Dzięki pobytowi u dwunogów lepiej jej idzie rozmowa z innymi kotami ze względu na liczne kontakty z pieszczochami i samotnikami. Ma nadzieję, że powrót do Klanu spowoduje, że znajdzie jakiś sens w swoim życiu i będzie wiedziała, co sama chce robić.
Płonące Niebo, Rybołów [KRz]
Sama Pajęcza Noga natomiast odpoczywała pod Błyszczącymi Głazami. Przejeżdżała powoli językiem po swoim gładkim, śliskim, jednolicie czarnym futrze które mocno przylegało do jej szczupłego ciała. Kątem oka dostrzegła partnera wchodzącego do obozu i, najprawdopodobniej, wracającego z treningu Mętnej Łapy, gdyż ta przyszła razem z nim. Podniosła głowę do góry, gotowa, by go powitać, gdy ten podejdzie do niej, co też się stało. Dotknęła go nosem i otarła się policzkiem o jego policzek, zastanawiając się, czy czy kocur przemyślał ich ostatnią rozmowę i co uważa na jej temat. Czuła się odrobinę głupio, w dodatku momentami dopadał ją stres, że może Gęsiopióry wcale nie ma ochoty na kocięta, lub też wolałby pozwlekać trochę, a wtedy Pajęcza Noga obawiała się, że jej samej ucieknie czas na to wszystko. Nerwowo poruszyła ogonem, ale Kocur był w dobrym chumorze i nawet zaprosił ją na spacer. Zastrzygła uszami. Ostatnio zrobiło się trochę cieplej... wręcz wyraźnie cieplej, jakby wszystko na świecie zwiastowało rychłe nadejście Pory Nowych Liści, była to więc idealna pogoda na spacerek. xxx - Oczywiście - powiedziała, nieco zdębiała, nie do końca wiedząc jak powinna się zachować w sytuacji, gdy Gęsiopióry prosi ją w taki sposób. Podniosła się do pozycji stojącej przekręciła nieco głowę. Skoro ją zaprosił, to chyba miał pomysł gdzie ją zaprowadzić, więc postanowiła, że najlepiej będzie po prostu zdać się na niego i zobaczyć, co też ciekawego ten wymyślił. Z jakiegoś powodu podniosło ją to odrobinę na duchu i poczuła się lepiej, gdyż wyglądało na to, że kocur wcale nie poczuł się odstraszony jej poprzednią propozycją. xxx - Niech Gęsiopióry phowadzi - stwierdziła.
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Gęsiopióry faktycznie miał jakiś tam plan. Po wyjściu z Obozu poprowadził Pajęczą Nogę na północny wschód, w stronę Ptasich Krzewów. Wybrał to miejsce z dwóch powodów – po pierwsze, było na samym skraju rewiru Klanu Rzeki, więc mógł liczyć na to że nikt nie będzie im przeszkadzał, po drugie zaś, nawet w Porze Nagich Drzew było tu słychać jakoś więcej ptasich treli niż na reszcie ich terytorium. A Pajęczynka przecież lubiła ptaszki, sama o tym mówiła.
– Wybacz że dopiero teraz idziemy na ten spacer, dni od tamtego wieczoru po prostu umykały mi z łap – przeprosił na wstępie. Pajęcza Noga czekała na jego odpowiedź, więc był jej to winny. Miał jednak nadzieję, że zrozumie zaistniałą sytuację i nie będzie specjalnie urażona, głupio by było, gdyby była, w takim momencie.
Gdy dotarli na miejsce, poprowadził ją pod wcześniej upatrzony iglaczek, który przytulnie osłaniał ich przed wiatrem i niektórymi wścibskimi spojrzeniami. Świat wziął sobie jego dobre intencje do serca i odpalił mały ptasi koncercik. Wskazał jej gestem, żeby sobie usiadła. – Jesteś może głodna? Może coś szybciutko upolować? – zaproponował na wszelki wypadek, a jeśli nie zamierzała go teraz odsyłać po przekąski, zajął miejsce naprzeciw niej, ze spokojnym uśmiechem. Właściwie to był strasznie zestresowany, ale robił wszystko, żeby tego nie pokazywać.
– Więc... Ymmm... Zastanawiałem się dużo nad tym o czym ostatnio rozmawialiśmy... i właściwie, zanim Ci odpowiem, muszę zadać Ci jedno pytanie.
Stała się już dorosłym kotem, nie zmieniła się jednak aż tak bardzo. Po prostu przestała już rosnąć, gdy jej ciało chyba osiągnęło swój domyślny cel, czyli przerosnąć matkę, rodzeństwo i w zasadzie całą resztę swojego Klanu. Ma bardzo długie i tyczkowate łapy oraz wyciągnięty, szczupły grzbiet. Jej głowa jest trójkątna a uszy duże, natomiast nos szlachetne prosty. Oczy lekko skośne w jasnoniebieskim, bladym kolorze z widocznymi na nich drobnymi żyłkami, przez co przypominają oczy dziadka Pajęczej Łapy, Porywistego Nurtu. Nie nosi na sobie żadnych śladów walki, nie ma blizn ani rozerwanych uszu.
Zdystansowana, chłodna w obyciu i nieco arogancka kotka która maskuje tym swoje problemy w relacjach międzykocich. Większość życia miała kontakt tylko ze swoim rodzeństwem, co powoduje, że średnio radzi sobie z nawiązywaniem kontaktów. Nie bardzo wie, co chce robić w życiu, brak jej jakichkolwiek ambicji i celów, co powoduje, że czuje się z tym źle. Dzięki pobytowi u dwunogów lepiej jej idzie rozmowa z innymi kotami ze względu na liczne kontakty z pieszczochami i samotnikami. Ma nadzieję, że powrót do Klanu spowoduje, że znajdzie jakiś sens w swoim życiu i będzie wiedziała, co sama chce robić.
Płonące Niebo, Rybołów [KRz]
Pozwoliła się prowadzić Gęsiopióremu, trochę ciekawa, gdzie też ten ją finalnie zaprowadzi. Nie miała za bardzo pomysłu gdzie też mogą iść, bo nie kojarzyła jakiegokolwiek miejsca które miałoby dla nich jakieś szczególne znaczenie. Pora Nowych Liści dopiero miała nadejść, więc, dodatkowo, wszystko wyglądało na razie w miarę podobnie i dopiero miało zacząć się na dobre zielenić.
W końcu dotarli do Ptasich Krzewów, do upatrzonego przez Gęsiopiórego iglaczka. Poruszyła uszami, słysząc delikatny, cichy śpiew ptaków, które chyba powoli budziły się do życia po mroźnej Porze Nagich Drzew. Wiele z nich pewnie dopiero wracało do lasu, z miejsca... gdziekolwiek odleciały, bo Pająk nie miała pojęcia, gdzie one dokładnie odlatują za każdym razem, gdy liście opadają z drzew. xxx - Nie ma phoblemu - odpowiedziała partnerowi na jego przeprosiny co do tego, że ich spacer się trochę przedłużył. Rozumiała to. Wszyscy w Klanie byli zajęci, mieli wiele kociąt które wymagały ochrony oraz opieki i jedzenia, w dodatku było Zgromadzenie, które odrywało myśli większości klanowiczy od innych spraw. A jej kilka dni nie robiło aż takiej wielkiej różnicy, bo z punktu widzenia życia to jednak nie było dużo. Może jakby Gęsiopióry przeciągał ich spacer o księżyc, to faktycznie zaczęłaby się martwić oraz podejrzewać, że coś jest nie tak i chyba kocur jej unika. xxx - Pajęcza Noga nie jest głodna. Jadła wcześniej sikorkę - pokręciła głową, po czym nerwowo zastrzygła uszami, słysząc kolejne zdanie partnera. Zestresowała się nieco, gdyż kocur brzmiał dosyć poważnie, co zrodziło obawy w sercu czarnej wojowniczki - O co chodzi?
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Gęsiopióry przełknął ślinę. Pośród wielu mało użytecznych rad Bukowej Kory znalazła się jedna, którą naprawdę wziął do siebie – „jeśli będziecie się kochać, to jakoś to będzie”, a że bardzo mu zależało, żeby jakoś to było, postanowił zweryfikować aktualną sytuację. Jego dobrotliwe serduszko biło szybko, zamknięte w szerokiej piersi. Wzrok miał poważny, ale mordkę delikatnie uśmiechniętą.
– Pajęcza Nogo... – zaczął łagodnie i delikatnie przychylił się w jej stronę – Kochasz mnie?
Nigdy nie wyznała mu takich uczuć. Zgodziła się zostać jego partnerką trochę tak na próbę, wiedział o tym. Miał wrażenie że naprawdę dużo się od tamtego czasu zmieniło, że łącząca ich więź nabrała treści, zgęstniała – ale nie mógł mieć co do tego pewności. A nie chciał być tylko „ojcem jej dzieci”.
Stała się już dorosłym kotem, nie zmieniła się jednak aż tak bardzo. Po prostu przestała już rosnąć, gdy jej ciało chyba osiągnęło swój domyślny cel, czyli przerosnąć matkę, rodzeństwo i w zasadzie całą resztę swojego Klanu. Ma bardzo długie i tyczkowate łapy oraz wyciągnięty, szczupły grzbiet. Jej głowa jest trójkątna a uszy duże, natomiast nos szlachetne prosty. Oczy lekko skośne w jasnoniebieskim, bladym kolorze z widocznymi na nich drobnymi żyłkami, przez co przypominają oczy dziadka Pajęczej Łapy, Porywistego Nurtu. Nie nosi na sobie żadnych śladów walki, nie ma blizn ani rozerwanych uszu.
Zdystansowana, chłodna w obyciu i nieco arogancka kotka która maskuje tym swoje problemy w relacjach międzykocich. Większość życia miała kontakt tylko ze swoim rodzeństwem, co powoduje, że średnio radzi sobie z nawiązywaniem kontaktów. Nie bardzo wie, co chce robić w życiu, brak jej jakichkolwiek ambicji i celów, co powoduje, że czuje się z tym źle. Dzięki pobytowi u dwunogów lepiej jej idzie rozmowa z innymi kotami ze względu na liczne kontakty z pieszczochami i samotnikami. Ma nadzieję, że powrót do Klanu spowoduje, że znajdzie jakiś sens w swoim życiu i będzie wiedziała, co sama chce robić.
Płonące Niebo, Rybołów [KRz]
Dzieci są nie tylko z kochania się, a przynajmniej tak uważała Pajęcza Noga. Zwłaszcza, że chociażby jej mama miała kocięta w ogóle bez jakiegokolwiek partnera. Ten jej nie był do niczego potrzebny i jakoś to przeżyli. Jednak nie znała myśli Gęsiopiórego ani jego rozmowy z Bukową Korą i bardzo ciężko jej było się domyślić o co chodzi w pytaniu partnera, dlaczego o to zapytał i czemu teraz, więc przekręciła nieco głowę, wpatrując się w niego, jakby zastanawiała się, jak dokładnie sformułować swoją odpowiedź. xxx - Pajęcza Noga nigdy wcześniej nie czuła uczucia miłości - zaczęła - więc nie jest do końca pewna, jakie ono jest, przez co ma phoblem z dokładnym określeniem czy to na pewno ono. Ale... - powiedziała, spuszczając nieco wzrok - na pewno Pajęcza Noga czuje do Gęsiopiórego coś, czego nie czuła do żadnego innego kota i na pewno bahdzo chce go kochać oraz chciałaby by Gęsiopióry już zawsze z nią był. Jeśli Pajęcza Noga miałaby jakoś okheślać to uczucie, to chyba wybrałaby właśnie miłość - skończyła, zmieszana, patrząc się w swoje drobne palce na końcu długich, tyczkowatych łap. Nie wiedziała, czy taka odpowiedź satysfakcjonuje partnera, ale była to najbardziej szczera odpowiedź na jaką było ją stać i najbardziej zgodna z tym, co czuje. Zawsze miała problem by zrozumieć, co znaczy kochać kogoś miłością romantyczną. Nie potrafiła odwzajemnić uczucia, którym darzył ją Kałużowy Krok. Ale do Gęsiopiórego na pewno czuła coś, czego nigdy wcześniej nie czuła względem kogokolwiek innego, i było to uczucie ciepłe i delikatne, przepełnione strachem o utracenie tego, co udało im się zbudować. Nie chciała go opuszczać i nie chciała, by on opuścił ją. A gdzieś w jej sercu cały czas tliła się obawa, że może się tak stać.
Końcówka jej ogona drgnęła nerwowo.
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Z każdym nieśmiałym słowem, wydostającym się z pyszczka Pajęczej Nogi, Gęsiopióry czuł, jak aktywują się różne obszary w jego ciele i umyśle. Przeżywał kakofonię emocji i fizycznych wrażeń, której nie umiałby opisać słowami. Jego mordka zmieniała się serią delikatnych napięć mięśni - brwi ściągnęło wzruszenie, a kąciki rozciągniętych w uśmiechu warg zadrżały z przejęcia.
Postąpił do Partnerki i objął ją masywną łapą, przytulając do siebie. Złożył brodę na jej barku, mogła poczuć, jak jego pierś unosi się i opada powoli, gdy brał głęboki oddech.
– To piękne, co powiedziałaś. Bardzo się cieszę – wymruczał cicho – I będę z Tobą, nie martw się – dodał jeszcze, bo wyczuł w jej słowach obawę, która bardzo go zasmuciła. Nie chciał, żeby cokolwiek w ich relacji ją stresowało czy martwiło. Nie chciał, żeby choć przez chwilę myslała, że mógłby nawet przez moment przestać robić wszystko, co w jego mocy, żeby rozpraszać mrok jej samotności.
– Gdy zaczynaliśmy być razem, to ani trochę nie myślałem o żadnych kociętach. Czemu miałbym się Tobą z kimkolwiek dzielić? – wyznał zgodnie z prawdą, cofając się o tyle, żeby móc jej spojrzeć w oczy, ale w jego głosie pobrzmiała nutka rozbawienia – Ale teraz myślę, że skoro Ty byś tego chciała, to... czemu nie.
To nie tak, że nagle zapałał ogromną chęcią zakładania rodziny. Ale przecież Pajęcza Noga też nie marzyła o zostaniu jego partnerką, a jednak to zrobiła i wszystko układało się jak najlepiej. W jego głowie był jej teraz trochę winien zgodę ze swojej strony. Poza tym... lubił kocięta. To nie on będzie je rodził i karmił, więc nie wywróci mu to życia do góry nogami aż tak jak jej. Będzie mógł nadal trenować z Mętną Łapą i robić wszyskie inne rzeczy, które robią Wojownicy – a być może wspólny miot pozwoli mu zbliżyć się do Pajęczynki jeszcze bardziej, poznać ją jeszcze lepiej, zobaczyć jeszcze inny aspekt jej osobowości...
Niczego nie pragnął bardziej, jak dalszego zgłębiania jej osoby.
Stała się już dorosłym kotem, nie zmieniła się jednak aż tak bardzo. Po prostu przestała już rosnąć, gdy jej ciało chyba osiągnęło swój domyślny cel, czyli przerosnąć matkę, rodzeństwo i w zasadzie całą resztę swojego Klanu. Ma bardzo długie i tyczkowate łapy oraz wyciągnięty, szczupły grzbiet. Jej głowa jest trójkątna a uszy duże, natomiast nos szlachetne prosty. Oczy lekko skośne w jasnoniebieskim, bladym kolorze z widocznymi na nich drobnymi żyłkami, przez co przypominają oczy dziadka Pajęczej Łapy, Porywistego Nurtu. Nie nosi na sobie żadnych śladów walki, nie ma blizn ani rozerwanych uszu.
Zdystansowana, chłodna w obyciu i nieco arogancka kotka która maskuje tym swoje problemy w relacjach międzykocich. Większość życia miała kontakt tylko ze swoim rodzeństwem, co powoduje, że średnio radzi sobie z nawiązywaniem kontaktów. Nie bardzo wie, co chce robić w życiu, brak jej jakichkolwiek ambicji i celów, co powoduje, że czuje się z tym źle. Dzięki pobytowi u dwunogów lepiej jej idzie rozmowa z innymi kotami ze względu na liczne kontakty z pieszczochami i samotnikami. Ma nadzieję, że powrót do Klanu spowoduje, że znajdzie jakiś sens w swoim życiu i będzie wiedziała, co sama chce robić.
Płonące Niebo, Rybołów [KRz]
Pajęcza Noga starała się nie myśleć zbyt wiele o problemach, jakie mogą wyniknąć z posiadania kociąt. Niby wiedziała, że jakieś tam na pewno mogą być, ale... miała nadzieję, że uda jej się uniknąć jak najwięcej z nich. W dodatku liczyła na pomoc ewentualnych wujków i cioć, których jej kocięta by trochę miały. Kornik, Ćma, jak i rodzeństwo samego Gęsiopiórego, w dodatku zawsze mogła poprosić o pomoc Kosową Pieśń i Kukułczy Puch, jeśli miałaby zajść taka potrzeba. Obie już odchowały swoje dzieci. Więc miała cichą nadzieję, że nawet jakby zetknęła się z problemami w opiece i odchowaniu kociąt, znalazłaby wsparcie. Wcześniej raczej nie miała tej świadomości, ale jako potencjalna przyszła matka zaczęła myśleć odrobinę szerzej. W końcu kociętami zajmowały się w Klanie nie tylko matki. Udało jej się to już zauważyć... i ona sama była wychowywana nie tylko przez Czerwoną Gwiazdę ale też pieczę nad nimi sprawowało wiele innych kotów. Więc nie powinno być tak źle... miała nadzieję, i chciała się na tej nadziei skupić.
Słowa Gęsiopiórego... znacząco ją uspokoiły, chociaż wzbudziły w niej dodatkowe przemyślenia. Zwłaszcza stwierdzenie, że nie chciał się z nią z nikim dzielić, bo ona sama, najpewniej, nigdy by nie pomyślała o ewentualnych kociętach w koncepcji dzielenia się nią. Byłyby małymi Jajami i małymi Pająkami, nie kimś obcym i nieznanym, prawda? Trochę, jakby nie chciał się nią dzielić z nią samą i z nim samym. Przekręciła nieco głowę, jednocześnie pozwalając partnerowi się do niej przytulić. Ona sama również wtuliła swój podbródek i szyję w jego ciało, czując lekkie spięcie i nerwy. Mimo wszystko nie była w stanie się tego w pełni pozbyć ze swojego serca, nawet jakby chciała. W pierwszej chwili nawet nie wiedziała, co ma kocurowi odpowiedzieć, i przez chwilę milczała, a jej uszy drgały delikatnie. xxx - Gęsiopióry nie będzie musiał się z nikim Pajęczą Nogą dzielić. Po phostu Pajęczych Nóg będzie... trochę więcej - powiedziała w końcu, nie mając pojęcia, na ile to, co powiedziała, miało w ogóle sens, bo wydawało jej się, że... nie miało w ogóle. Ale nie potrafiła jakkolwiek lepiej ubrać w słowa tego, co myślała w tym momencie - Ale Pajęcza Noga cieszy się, że Gęsiopióhy by chciał tego, co ona.
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Ten moment był, być może, najbardziej intymnym ze wszystkich, jakie dotąd przeżyli. Rozmawiali szczerze o swoich uczuciach, daleko od Obozu, zupełnie sami, to patrząc sobie głęboko w oczy, to obejmując się czule. Gęsiopiórego przepełniało uniesienie, którego nie spodziewał się jeszcze chwilę temu, gdy wymykał się z Pajęczą Nogą w stronę Ptasich Krzewów i nastawiając sie na raczej stresującą rozmowę.
Czuł się dobrze. Czuł się wyjątkowy, jedyny, z którym jego wyśniona, cudowna Pajęczynka chciała być tak blisko. Gdyby mógł, polizałby każdy jeden włosek jej połyskliwego futerka z osobna. Zaczął od jej policzka.
– Czy to znaczy, że… – szepnął, przeciągnąwszy językiem o jej szczęki po ucho – Postaramy się o nie... teraz...?
Z jakiegoś powodu, pewnie ze względu na wiek Pajęczej Nogi, a może przez to że od niej wyszła cała ta rodzicielska inicjatywa, wychodził z założenia, że będzie się na tych sferach znała trochę lepiej od niego. Miał trochę nadzieję, że kocica przejmie dowodzenie i nieco go przeszkoli, jak Mistrzyni instruująca Terminatora... A że takie porównanie całkiem mu się spodobało, na jego mordce, zupełnie poza jego inicjatywą, poszerzył się uśmiech.
Stała się już dorosłym kotem, nie zmieniła się jednak aż tak bardzo. Po prostu przestała już rosnąć, gdy jej ciało chyba osiągnęło swój domyślny cel, czyli przerosnąć matkę, rodzeństwo i w zasadzie całą resztę swojego Klanu. Ma bardzo długie i tyczkowate łapy oraz wyciągnięty, szczupły grzbiet. Jej głowa jest trójkątna a uszy duże, natomiast nos szlachetne prosty. Oczy lekko skośne w jasnoniebieskim, bladym kolorze z widocznymi na nich drobnymi żyłkami, przez co przypominają oczy dziadka Pajęczej Łapy, Porywistego Nurtu. Nie nosi na sobie żadnych śladów walki, nie ma blizn ani rozerwanych uszu.
Zdystansowana, chłodna w obyciu i nieco arogancka kotka która maskuje tym swoje problemy w relacjach międzykocich. Większość życia miała kontakt tylko ze swoim rodzeństwem, co powoduje, że średnio radzi sobie z nawiązywaniem kontaktów. Nie bardzo wie, co chce robić w życiu, brak jej jakichkolwiek ambicji i celów, co powoduje, że czuje się z tym źle. Dzięki pobytowi u dwunogów lepiej jej idzie rozmowa z innymi kotami ze względu na liczne kontakty z pieszczochami i samotnikami. Ma nadzieję, że powrót do Klanu spowoduje, że znajdzie jakiś sens w swoim życiu i będzie wiedziała, co sama chce robić.
Płonące Niebo, Rybołów [KRz]
xxx - Jeśli Gęsiopióhemu to nie przeszkadza - powiedziała nieco drżącym tonem. Podczas ich ostatniej rozmowy o on był właśnie tym nieco bardziej... spłoszonym. Wydawał się podchodzić do pomysłu mniej entuzjastycznie niż ona oraz był mniej pewny siebie w sytuacji jaka powstała miedzy nimi. Dlatego też to była kwestia tego, czy on nie ma jakiś większych obiekcji. W końcu, do posiadania kociąt, potrzebna była "zgoda" obojga z nich. Przynajmniej, jeśli miało coś z tego wyjść, bo Pajęcza Noga nie była Czerwoną Gwiazdą.
Sama również nie do końca wiedziała jak się za to wszystko zabrać. W końcu nigdy wcześniej nie miała kociąt, nie miała też wcześniej innego partnera a to, co wiedziała, wiedziała z podpytywania innych kotów. Matka nie była w stanie jej pomóc, no ale rozmawiała przecież ze Świetlikowym Zagajnikiem, pytała Żołędziową Cętkę. Rozmawiała nawet raz z Lśniącym Futerkiem. Stresowała się, ale chyba... nie mogło być tak źle. Zwłaszcza, że jej partner wydawał się mieć jeszcze mniejsze doświadczenie niż ona sama. Nie była pewna na ile jest w stanie sama go pokierować, ale chyba musiała chociaż spróbować. Jej emocjonalność i umiejętności odnajdywania się w sytuacjach bardziej skomplikowanych od siedzenia i patrzenia mieściły się w łupinie kasztana, co dodatkowo utrudniało przejęcie prowadzenia.
W końcu odchrząknęła nerwowo i otarła się głową o bok szyi Gęsiopiórego, jakby próbując go zachęcić... do sama nie wiedziała czego. Może rozluźnienia się? Miała wrażenie, że jeśli im obu uda się rozluźnić to pójdzie im o wiele sprawniej i natura trochę sama ich wtedy pokieruje. Przejechała językiem po jego policzku a następnie szyi i przylgnęła do niego bokiem, by w końcu wydać ze swojego gardła ciche, delikatne mruczenie. To zawsze jakiś start. Była ciekawa, jak zachowa się Gęsiopióry, ale jeśli jakoś... podejmie te całe przytulasy to coś powinno się dać z tego wspólnie ukulać.
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Gęsiopióry zamrugał, ciut zaskoczony tą odpowiedzią, ale nie bardzo potężnie zszokowany. W końcu sam zaprosił ją na ten spacer i to w dość konkretnym, ustalonym wcześniej, celu. Nie mógł powiedzieć, żeby czuł się gotowy, ale z całą pewnością trochę się tego spodziewał. – Ani trochę – zapewnił ją krótko. Skoro decyzję już podjęli i najgorsze stresy mieli za sobą, nie było chyba przeciwwskazań aby przejść do przyjemniejszej części tego spaceru...
Gdy partnerka otarła się o jego szyję, poczuł, jak przebiega go gorący dreszcz. Rzadko inicjowała kontakt fizyczny, poza jakimś dotknięciem na przywitanie czy pożegnanie. Zazwyczaj to on podejmował próby dotykania jej, mniej lub bardziej niezręczne. Ta zamiana ról bardzo mu się spodobała. Natychmiast z jego gardła rozlał się głęboki pomruk, przypominający bardzo odległy ryk przetaczającej się burzy. Porównanie miało sens o tyle, że między dwojgiem kotów naprawdę zaczynało iskrzyć...
Zachęcony jej inicjatywą, ochoczo odwzajemnił pieszczoty. Zaciągając się jej zmysłowym zapachem, dopełniał jej ciała swoim – gdzie Pajęcza Noga miała jakieś wgłębienie, pod szczęką czy między łopatkami, tam pojawiał się ze swoim szerokim karkiem czy krępą łapką. Gdzieniegdzie zostawił liźnięcie, tu i ówdzie pozwolił sobie nawet podszczypnąć ją zębami. Ta nieznana wcześniej bliskość była dla niego niesamowitą przestrzenią do eksploracji, próbował różnych rzeczy i odczuwał przy tym przeogromną radość. A jednocześnie co chwilę wracało do niego to poczucie niedowierzania, które towarzyszyło mu już od kilku księżyców – że to, że ma tę doskonałą istotę tylko dla siebie, jest zupełnie abstrakcyjne, wręcz niemożliwe, jak to tak, czy mu się to tylko nie śni?
Miękkość i gładkość futerka, kontrastujące z twardością skrytym pod nim kości, cieniutkie wąsiki, muskające go po nosie, filigranowe małżowiny uszne, przez które przeświecało delikatnie zimowe światło, no i oczywiście skryte jak pod ptasimi skrzydłami migotliwe oczy – robiły wszystko, aby udowodnić Gęsiopióremu, że to nie sen.
Stała się już dorosłym kotem, nie zmieniła się jednak aż tak bardzo. Po prostu przestała już rosnąć, gdy jej ciało chyba osiągnęło swój domyślny cel, czyli przerosnąć matkę, rodzeństwo i w zasadzie całą resztę swojego Klanu. Ma bardzo długie i tyczkowate łapy oraz wyciągnięty, szczupły grzbiet. Jej głowa jest trójkątna a uszy duże, natomiast nos szlachetne prosty. Oczy lekko skośne w jasnoniebieskim, bladym kolorze z widocznymi na nich drobnymi żyłkami, przez co przypominają oczy dziadka Pajęczej Łapy, Porywistego Nurtu. Nie nosi na sobie żadnych śladów walki, nie ma blizn ani rozerwanych uszu.
Zdystansowana, chłodna w obyciu i nieco arogancka kotka która maskuje tym swoje problemy w relacjach międzykocich. Większość życia miała kontakt tylko ze swoim rodzeństwem, co powoduje, że średnio radzi sobie z nawiązywaniem kontaktów. Nie bardzo wie, co chce robić w życiu, brak jej jakichkolwiek ambicji i celów, co powoduje, że czuje się z tym źle. Dzięki pobytowi u dwunogów lepiej jej idzie rozmowa z innymi kotami ze względu na liczne kontakty z pieszczochami i samotnikami. Ma nadzieję, że powrót do Klanu spowoduje, że znajdzie jakiś sens w swoim życiu i będzie wiedziała, co sama chce robić.
Płonące Niebo, Rybołów [KRz]
Pajęcza Noga była pewnym paradoksem - z jednej strony była chłodna i zdystansowana, powoli rozważająca wszystko, a z drugiej strony łatwo dawała się ponieść instynktom, jak chociażby wtedy, gdy rzuciła w Ciernika resztkami ryby. Po prostu jej ciało samo się wtedy poruszyło, dostosowując swoje ruchy do tego, co czuła w głębi serca. A co wtedy czuła w głębi serca? Żeby trzasnąć Ciernika rybą.
Teraz było podobnie. Jeszcze nigdy nie była z nikim w takiej sytuacji, nie miała pojęcia, co dokładnie powinna robić, ale, z jakiegoś powodu, w dużej mierze jej ciało samo wiedziało, ja powinno się zachować. Może to była kwestia nie tylko instynktu, ale także bliskości, jaką nawiązała z Gęsiopiórym i zaufania, które się między nimi zrodziło. Wiedziała, że nie musza się przed sobą niczego wstydzić. Nie musiała się niczego obawiać, mogła zwyczajnie popłynąć z prądem swojej natury oraz chwili.
W dalszym ciągu delikatnie przeciągała językiem o białe, śliskie futro swojego partnera, jednocześnie ocierając się od niego i przejeżdżając głową po jego szyi, by w końcu przejechać swoim czołem po jego podbródku, jakby usadawiają jego głowę na swojej. Kocur był trochę niższy, ale dla długołapej kocicy nie stanowiło to większego problemu, gdyż zwyczajnie sama ugięła łapa i obniżyła się trochę, będąc bliżej ziemi.
Te wszystkie pieszczoty trochę trwały, gdyż Pajęcza Noga nie była w stanie przyśpieszyć tego procesu - pozwoliła mu trwać tak długo, jak tylko było to potrzebne. Nie mówiła nic, bo też nie uważała, by musiała, jak i nie miała zwyczajnie nic do powiedzenia, gdyż bliskość z Gęsiopiórym i ciche zaufanie jakie było między nimi było dla niej całkowicie wystarczające i o wiele ważniejsze od jakichkolwiek słów, które którekolwiek z nich mogłoby teraz wypowiedzieć. Przylgnęła mocno swoim ciałem do jego ciepłego, masywnego korpusu, w dalszym ciągu wydając z siebie ciche, delikatne i nieco monotonne mruczenie, zachęcające kocura do dalszego, spokojnego i łagodnego "tańca", w jakim się znaleźli.
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Odkąd kocia para opuściła Obóz, słońce zdążyło schować się za horyzontem i zapanował półmrok. Ptasi trel nadal akompaniował w ich wspólnych staraniach, choć zmienił się skład śpiewaków. Wokół pyszczków Gęsiopiórego i Pajęczej Nogi buchały malutkie obłoczki rozgrzanych oddechów.
Gdy akt dobiegł końca, kocur położył się przy partnerce, zaczął kojąco mruczeć i wylizywać nieco zmierzwione futerko na jej karku i grzbiecie. Był trochę oszołomiony, ale szczęśliwy. Zadziwiała go teraz myśl, jak... łatwe to było. To tyle, naprawdę? I od teraz miał odliczać dni do momentu, w którym na świat przyjdą ich kocięta? Niesamowite.
– Jak się czujesz? – zapytał łagodnie, z troską patrząc na Pajęczą Nogę. Sam, gdy już opuściło go uniesienie i zdumienie, był... o dziwo, przepełniony spokojem. Miał wrażenie, że wszystko jest tak, jak powinno i nie dosięga go w tej chwili żadna troska. – Chciałabyś już wracać, czy jeszcze tu zostaniemy?
Stała się już dorosłym kotem, nie zmieniła się jednak aż tak bardzo. Po prostu przestała już rosnąć, gdy jej ciało chyba osiągnęło swój domyślny cel, czyli przerosnąć matkę, rodzeństwo i w zasadzie całą resztę swojego Klanu. Ma bardzo długie i tyczkowate łapy oraz wyciągnięty, szczupły grzbiet. Jej głowa jest trójkątna a uszy duże, natomiast nos szlachetne prosty. Oczy lekko skośne w jasnoniebieskim, bladym kolorze z widocznymi na nich drobnymi żyłkami, przez co przypominają oczy dziadka Pajęczej Łapy, Porywistego Nurtu. Nie nosi na sobie żadnych śladów walki, nie ma blizn ani rozerwanych uszu.
Zdystansowana, chłodna w obyciu i nieco arogancka kotka która maskuje tym swoje problemy w relacjach międzykocich. Większość życia miała kontakt tylko ze swoim rodzeństwem, co powoduje, że średnio radzi sobie z nawiązywaniem kontaktów. Nie bardzo wie, co chce robić w życiu, brak jej jakichkolwiek ambicji i celów, co powoduje, że czuje się z tym źle. Dzięki pobytowi u dwunogów lepiej jej idzie rozmowa z innymi kotami ze względu na liczne kontakty z pieszczochami i samotnikami. Ma nadzieję, że powrót do Klanu spowoduje, że znajdzie jakiś sens w swoim życiu i będzie wiedziała, co sama chce robić.
Płonące Niebo, Rybołów [KRz]
Tak, mogli od tej pory odliczać czas do narodzin małych Pajączków i małych Jajeczek, o ile, oczywiście, kotka zaszła tego wieczoru w ciąże, a co do tego nie mogli mieć pewności jeszcze przez jakiś czas. Dopiero może za pół księżyca będzie się dało to faktycznie rozpoznać, ale Pajęcza Noga była przygotowana na to oczekiwanie. Jeśli się nie udało, to zawsze będą mogli w przyszłości spróbować po raz kolejny, prawda? xxx - Pajęcza Noga i Gęsiopióry mogą jeszcze chwilę zostać - powiedziała cicho, wtulając się w ciało partnera i mrużąc lekko oczy, jakby w ten sposób się uspokajała. Adrenalina i głośne emocje powoli opadały pozostawiając po sobie lekkie zmęczenie i niewielką dezorientację, ale nie były to złe uczucia. Wręcz przeciwnie. W takim zestawieniu i w takiej sytuacji były nowe i... trochę orzeźwiające. Jakby Pajęczej Nodze udało się zaznaczać czegoś, czego nie czuła jeszcze nigdy wcześniej. Jakby w końcu zrobiła jakiś krok, o którym tak długo marzyła. xxx - Zmęczona. Ale... szczęśliwa, tak się jej wydaje - odpowiedziała na drugie z pytań Gęsiopiórego - jakby wszystko było na swoim miejscu - dodała jeszcze, sennie, przymykając na moment oczy i wtulając głowę w szyję kocura, zamierzając chociaż chwilę odpocząć przed powrotem do obozu. Nie mogli tu spać, było zbyt mokro i zimno, ale chwila dłużej im nie zaszkodzi. A kocica zdecydowanie musiała ochłonąć i... zaakceptować nową sytuację, w jakiej się znalazła. I chciała chwilę nacieszyć się momentem samotności wraz z Gęsiopiórym, z dala od harmidru obozu.
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
„Jakby wszystko było na swoim miejscu”.
Wymówione przez Pajęczą Nogę słowa były precyzyjnym odzwierciedleniem myśli jej partnera. Gdy je usłyszał, miał wrażenie, że to zbyt piękne, aby było prawdziwe. Zamruczał rozkosznie, szeroko się uśmiechając – i podziękował jej za nie długim liźnięciem.
– Wiem że to zabrzmi głupio, ale pomyślałem dokładnie to samo. Naprawdę – zapewnił z przejęciem – Że wszystko jest tak, jak być powinno.
Czuł, chyba słusznie, że przeżywał jakiś punkt zwrotny w swoim życiu. Wiedział, że od tego momentu po prostu nic już nie będzie tak, jak było, że wszystkie dotychczasowe porażki i sukcesy, pragnienia i lęki, kompleksy, jak i rzeczy, które napawały go duma - bledły w zestawieniu z tym, co właśnie przeżywał. Kochał Pajęczą Nogę, kochał ją bardziej z każdym dniem. Nie powszedniała mu, nie przyzwyczajał się do niej – wręcz przeciwnie, był nią zafascynowany głębiej, cieszył się nią mocniej. A teraz zakładał z nią rodzinę.
– Aj, zaraza. Już się przyzwyczaiłem do spania razem z Tobą. Jak ja wytrzymam, gdy przeniesiesz się do Kociarni? Myślisz, że będę mógł tam czasem... przenocować?
Stała się już dorosłym kotem, nie zmieniła się jednak aż tak bardzo. Po prostu przestała już rosnąć, gdy jej ciało chyba osiągnęło swój domyślny cel, czyli przerosnąć matkę, rodzeństwo i w zasadzie całą resztę swojego Klanu. Ma bardzo długie i tyczkowate łapy oraz wyciągnięty, szczupły grzbiet. Jej głowa jest trójkątna a uszy duże, natomiast nos szlachetne prosty. Oczy lekko skośne w jasnoniebieskim, bladym kolorze z widocznymi na nich drobnymi żyłkami, przez co przypominają oczy dziadka Pajęczej Łapy, Porywistego Nurtu. Nie nosi na sobie żadnych śladów walki, nie ma blizn ani rozerwanych uszu.
Zdystansowana, chłodna w obyciu i nieco arogancka kotka która maskuje tym swoje problemy w relacjach międzykocich. Większość życia miała kontakt tylko ze swoim rodzeństwem, co powoduje, że średnio radzi sobie z nawiązywaniem kontaktów. Nie bardzo wie, co chce robić w życiu, brak jej jakichkolwiek ambicji i celów, co powoduje, że czuje się z tym źle. Dzięki pobytowi u dwunogów lepiej jej idzie rozmowa z innymi kotami ze względu na liczne kontakty z pieszczochami i samotnikami. Ma nadzieję, że powrót do Klanu spowoduje, że znajdzie jakiś sens w swoim życiu i będzie wiedziała, co sama chce robić.
Płonące Niebo, Rybołów [KRz]
To, że w tym momencie tak się czuła, nie znaczyło, ze nie miała żadnych wątpliwości, bo miała. Nie była pewna, jak sobie poradzi z ciążą, porodem oraz wychowywaniem kociąt. Nie wiedziała, ile kociąt w ogóle urodzi, o ile je urodzi. Jeśli będzie ich może trzy albo cztery, to powinna sobie poradzić z ogarnięciem ich, ale co, jeśli będzie ich więcej? Czy wszystkie zapamięta, czy znajdzie czas, by je wszystkie wychować, czy w ogóle będzie w stanie wychować jakiekolwiek kocię? Czy urodzą się zdrowe i żywe? Nie wiedziała tego. Ale w tym konkretnym momencie czuła się tak, jakby wszystko było na swoim miejscu, jakby robili właśnie to, co mieli zrobić, jakby szli odpowiednią ścieżką. Dlatego starała się uspokoić i odpocząć oraz zebrać siły na powrót do obozu. Najchętniej od razu zanurzyłaby się w smacznym, głębokim śnie, ale przy Ptasich Krzewach było to raczej niemożliwe. Musieli niedługo wrócić do obozu. xxx - O ile Gęsiopióhy nie będzie przeszkadzał pozostałym matkom, to chyba nie powinno być problemu - odpowiedziała mu automatycznie, przez senność nawet nie bardzo się zastanawiając nad swoją wypowiedzią. - Albo Pajęcza Noga i Gęsiopióhy powiedzą, że oboje są w ciąży - dodała, ze zmrużonymi oczami, tonem, po którym zupełnie nie dało się określić, czy mówi poważnie czy żartuje. Aczkolwiek w gruncie rzeczy to kocica zawsze miała taki ton, a i tak nie zamierzała przenosić się do kociarni dopóki nie miała pewności, że faktycznie jest w ciąży. Nie znała żadnych sposobów jak to sprawdzić niż tylko zekać aż jej brzuch zacznie rosnąć.