Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
Jest on fragmentem Wysokich Drzew, niedaleko Płaczących Wierzb i Dzikiego Sadu. Styka się również z brzegiem Czarnego Ogona, który stanowi granicę Klanu Wichru. Drzewa rosną w nim dosyć rzadko, przez co do zagajnika wpada bardzo dużo słońca, skąd też ten wziął swoją nazwę. Przypomina miejsce wyrwane z przyjemnego snu - słoneczne, pełne kwiecia, wypełnione motylkami i pszczółkami oraz zapachem owoców i miodu. Słychać też w nim delikatny, cichy odgłos, płynącego nieopodal strumyczka.
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Dawno nie rozmawiała z Krwawnikiem. Mała przez to uczucie, że nieco go traci, a ich relacja nieco się cofała. Nawet, jeśli tak nie było, to nie czuła się z tym po prostu dobrze. Nie przegadali również ani śmierci Olchowej Gałązki ani Przebiśniegowego Zagajnika, jednak Konwalia miała wrażenie, że ona sobie z tym jakoś poradziła. Nie wiedziała jednak, jak trzymał się Krwawnik i dlatego również chciała się z nim po części spotkać. Potrzebowała również jednak jego towarzystwa, bo - jakby nie patrzeć - zostali w klanie sami, bez rodzonego rodzeństwa. Tym bardziej powinni się trzymać razem. Poza tym również w życiu Konwalii zaszły małe zmiany i chciała również podzielić się tym z białym.
Dlatego właśnie też postanowiła zabrać go na wspólny spacer, kiedy udało jej się wyłapać chwilę, gdy nie byli zajęci swoimi sprawami i obowiązkami.
- Przepraszam, że nie przyszłam wcześniej, Krwawnik. Dawno nie rozmawialiśmy a ja po prostu... czuję potrzebę aby być trochę bliżej ciebie, skoro zostaliśmy sami. Opowiadaj, o wszystkim co przyjdzie ci do głowy.
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
– Tak dziwnie pusto mi bez Olchowej Gałązki, wiesz? Czasami wciąż mam nadzieję, że to wszystko to jedynie przedłużający się, nieprzyjemny koszmarr – rzucił cicho. Zwykle o tym z nikim nie rozmawiał, nawet z Lśniącą Sadzawką. Ale Ostry Kolec była jego siostrą i przyjaciółką; dobrze wiedział, że go zrozumie. Miał wrażenie, że nawet śmierć Przebiśniegowego Zagajnika nim tak nie wstrząsnęła. Nigdy nie był z nim blisko, nie przepadali za sobą. Bardzo mocno go kochał i przeżywał jego stratę, ale Olchowa Gałązka to coś zupełnie odrębnego. Mieszkali ze sobą pod jednym dachem Ziołowego Wzgórza, przeżywali to samo, przede wszystkim spędzali codziennie ze sobą bardzo dużo czasu. Teraz, bez niej, było zupełnie inaczej. – Ale skończyłem trreningi. Wkrrótce wybiorrę się z Lśniącą Sadzawką po nowe imię. I cieszę się… – dodał flegmatycznie, jakby próbując samego siebie pocieszyć. Będzie wreszcie pełnoprawnym pomocnikiem medyka, nie wspominając już o jego wiedzy. Cieszył się, że teraz już będzie mógł każdemu pomóc, bo często hamował go brak wiedzy.
– A co u Ciebie? Mam nadzieję, że dobrze to wszystko znosisz i jakoś się trzymasz – dokończył z troską.
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
- Oh... rozumiem. Mam podobnie z brakiem Przebiśniega... brakuje mi tej naszej rywalizacji, nawet dokuczania i ciągłych sparingów - miauknęła cicho, delikatnie dotykając swoim nosem policzka kocura. Olchowa Gałązka nie była dla niego tylko przybraną siostrą. W końcu razem przesiadywali w lecznicy, uczyli się na przyszłych medyków. Spędzali ze sobą więcej czasu, niż ona spędzała z Krwawnikiem czy nawet z Przebiśniegiem. Brakowało jej czarno-białego brata, z którym mogła sobie obijać mordę na każdym kroku o byle co, z którym mogła rywalizować o wszystko i o nic.
Nie brakowało jednak też dobrej nowiny... chociaż brzmiała ona tak, jakby wypowiedziana została trochę na pocieszenie. Westchnęła cicho, przywołując na mordce delikatny uśmiech. Mimo wszystko naprawdę cieszyła się, że Krwawnik wreszcie miał zostać pełnoprawnym pomocnikiem medyka. Aby chociaż na chwilę rozluźnić atmosferę, szturchnęła go barkiem. - No to liczę na jakieś wspólne polowanie, jak wrócicie. W sensie będziesz mógł polować na zioła oczywiście, a ja zapoluję na zwierzynę - miauknęła w jego stronę. Zamierzała nie odpuszczać relacji z bratem i jakoś poświętować fakt, że miał dostać imię i stać się jednym z ważniejszych kotów w klanie.
- No... staram się. Po walce z borsukiem kilkanaście księżyców temu zostały mi te paskudne blizny, ale je też staram się akceptować. Chyba już też poradziłam sobie jakoś ze śmiercią Przebiśniega i Gałązki - miauknęła, kierując swoje zielone ślepia na białego kocura. Nie zamierzała jednak rozmawiać cały czas o ich śmierci, aby nie dołować brata. Musiała przejść do jakiś weselszych wieści. I nawet chyba wiedziała jakie...
- No i ten... jaaa... zakochałam się
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Spodziewał się, że Ostry Kolec będzie za nim tęskniła. Choć pozornie wyglądali na skłóconych, Krwawnikowa Łapa wiedział, że pomiędzy jego rodzeństwem istniała zwyczajna, towarzyska rywalizacja. Często walczyli, może mówili o sobie w sposób niepochlebny – mimo wszystko było widać, że się kochali i nie sądził, żeby którekolwiek dałoby sobie zrobić krzywdę. Między nim a Przebiśniegowym Zagajnikiem było nieco inaczej, ale on również bardzo źle przeżył stratę brata. Obawiał się, że dla jego rówieśniczki mogło być to jeszcze cięższe, ale miał nadzieję, że zdawała sobie sprawę, że był tutaj dla niej i zawsze mogła się do niego zwrócić z każdym problemem. Odpowiedział lekkim uśmiechem na jej szturchnięcie i pokiwał twierdząco głową. Podobał mu się jej pomysł, chociaż czuł również potrzebę wyprowadzenia jej z błędu.
– Potrrafię polować – oznajmił, unosząc kąciki pyszczka subtelnie. – Ale taki układ mi pasuje. Liczę więc na to, że to zrrealizujemy – dodał wyraziście.
Wysłuchał jej słów z pełnym skupieniem. Cieszył się, że pomimo niezbyt dobrego startu ich relacji w dzieciństwie, w tym momencie mógł bez żadnego zawahania nazwać Konwalię przyjaciółką, a w rozmowach nigdy się z niczym nie kryli. Współczuł jej, że nabawiła się blizny, którą niekoniecznie chciała, ale uważał, że było jej w niej do twarzy.
– To dobrze. Wiesz, powiem Ci tak całkowicie szczerze, że barrdzo Ci one pasują. Zdaje sobie sprrawę, że możesz uważać inaczej, a moje słowa nic tu nie zmienią, ale… może akurrat. I wydaje mi się, że nie tylko ja tak uważam – wyraził swoje zdanie. Zresztą, mogły przypominać jej o słodkim zwycięstwie, jakie odniosła. W końcu nie wszyscy mogą poszczycić się wygraną z borsukiem! A jednak jego siostra pokazała, jak dobrą i silną jest wojowniczką.
Jednak to ostatnich słów kocicy nie spodziewał się najbardziej. Liczył się z tym, że kiedyś wreszcie się zakocha, ale ciężko było mu się do tego przygotować. Choć siłą rzeczy był najmłodszy z miotu, to tak dziwnie było mu z myślą, że jego siostra kiedyś znajdzie swoją miłość… Cieszył się, oczywiście, jej szczęściem, ale jednocześnie było to dla niego tak dziwne.
– Kto to taki jest takim szczęściarzem? – zapytał, tym razem to ją szturchając lekko w bark.
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Konwalia się trochę... speszyła. Zapominała o tym, że mimo, iż Krwawnik skończył trening medyczny, przeszedł również trening wojowniczy. Ba, mieli nawet kiedyś razem zawalczyć podczas treningów ale do tego niestety nigdy nie doszło. Szkoda. - Oh, wybacz. Czasem zapominam, że też miałeś wojowniczy trening - mruknęła, nieco zawstydzona tym faktem. Mimo wszystko przyzwyczaiła się, że on była bardziej ziołowy i czasem jej się zapominało, że on przecież też polować potrafił. Nie tylko na zioła ale również na zwykłą zwierzynę.
- Hah, dziękuję. Może z czasem faktycznie je zaakceptuje - miauknęła w stronę białego kocura. Nie słyszała tego pierwszy raz. Nietoperz też podobały się jej blizny, innym pewnie też mogły się podobać. Co innego jednak było widzieć takie blizny a jeszcze inaczej czuć, że ma je się na sobie. Najbardziej dokuczliwa była blizna na barku, która odzywała się podczas, na przykład, szybkiej zmiany pogody. Było to uciążliwe, ale miała nadzieję, że Pory Nagich Drzew i Opadających Liści okażą się dla niej łaskawe pod względem pogody.
Na szturchnięcie w bark zareagowała nieco śmielszym uśmiechem i cichym wdechem. Krwawnik był jej bratem więc... więc przecież on jej nie wyśmieje. Dlaczego w ogóle mogła tak pomyśleć! Krwawnik nigdy nie robił jej pod górkę, nigdy nie działał na jej szkodę. Mogło to być coś niespodziewanego, nieco innego ale na pewno do zaakceptowania.
- Nietoperze Niebo - miauknęła, dokładnie lustrując reakcję brata na te słowa. Zdecydowała się jednak szybko dodać - Ale nie zostałyśmy jeszcze partnerkami. Uznałyśmy, że na razie będziemy po prostu więcej niż przyjaciółkami, aby zobaczyć, czy związek ze sobą to coś dla nas.
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Zrozumiałe. Tak właściwie przeszedł trening wojowniczy już tak dawno, że również mógłby o tym zapomnieć. Tak czy inaczej, umiejętność polowania była bardzo ważna. Nie tylko dlatego, że często polował, żeby pomóc klanowi również w taki sposób, ale też przydawała się do zbierania ziół! Skądś musiał w końcu wziąć mysią żółć, raczej nie nastawiał się na scenariusz, że jakimś cudem znajdzie martwą mysz na swojej drodze… Cóż, odkąd żył, jeszcze mu się to nie zdarzyło. Co najwyżej na stosie, ale nie uważał takiego rozwiązania za słuszne. Wolał robić to na własną łapę, nie okradając klanu. Co do blizn, rzeczywiście miał nadzieję, że kocica prędzej czy później je zaakceptuje. Niestety, nie mogła się ich pozbyć, on też był w tym bezradny. Przynajmniej tyle, że miała długie futro, które mogło je jakoś maskować, ale to i tak nie było rozwiązanie.
Kiedy zadał jej pytanie o tego szczęściarza… nie spodziewał się, że padnie tutaj imię innej kocicy. Zszokowało go to do tego stopnia, że instynktownie się zatrzymał, musząc to przetrawić. Otwierał pyszczek, żeby wyrazić w tym swoje zdanie, ale w ostatniej chwili przypomniał sobie rozmowę z Różaną Łapą. Miłość to miłość. Poza tym miał być medykiem. Miał pomagać, a nie sprawiać przykrość. Choć było to dla niego ciężkie, wiedział, że musi to zaakceptować. Nie wybaczyłby sobie, gdyby z tego powodu stracił siostrę i najlepszą przyjaciółkę. Szok, który malował się na jego mordce, chwilę później zastąpił uśmiech. Łagodny, wspierający. Wysłuchał kocicy do końca.
– To dobrze. Lepiej, żebyście były tego pewne, zanim się zaangażujecie. Mam tylko nadzieję, że będziesz szczęśliwa. Nie chcę, żebyś miała złamane serrce – mruknął z troską.
Niska, chudziutka, krótkowłosa, buro-ruda, cętkowana koteczka o patykowatych łapach, pokryta białymi znaczeniami. Jej oczy są duże i dwukolorowe - lewe jest niebieskie, zaś prawe jest zielone.
Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i kochającą wszystko i wszystkich koteczką! Wciąż z chęcią obdarowałaby wszyściuteńko swoją miłością - wciąż kocha ptaszki, kocha kwiaty, swój calusieńki klan i nawet koty, których nie zna, albo były dla niej niemiłe! W jej wielkim serduszku nie ma miejsca na prawdziwą nienawiść. Zmieniła się jednak odrobinkę. Otóż jest bardziej ostrożna! Nie chce przecież znowu zaginąć w taki głupiutki sposób jak ostatnio!
Kotka jest niezwykle śmiała oraz wypełniona dziecinną niewinnością i masą energii. Naprawdę nie lubi patrzeć na cudzą krzywdę i nigdy nie przepadała za myślą o walczeniu z innymi kotami, gdy można przecież porozmawiać! Na pewno nie należy do leniwych kotów - koteczka wręcz tryska energią i niekiedy wydawać się może, że jest w kilku miejscach na raz. Jest strasznie dziecinna i nadal dużo papla o niekoniecznie sensownych rzeczach, na jej pyszczku bardzo często widnieje uśmiech i wciąż ekscytuje się nawet najdrobniejszymi rzeczami. Potrafi jednak być poważna, a czasami po prostu od tak mówi mniej, pokazując, że mimo wszystko w jakimś stopniu dorosła.
Pomimo swojej wielkiej chęci zdobywania wiedzy, Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i niekiedy zapominalską koteczką. Nadrabia to jednak swoimi dobrymi chęciami, miłością do innych, opiekuńczością oraz niezwykłym optymizmem.
Omen [NŚ], Gwiazdnica [KRz]
Po rozmowie z Deszcz i umówieniu się z nią na spacer Rzeżucha nie była się w stanie tak dobrze skupić na powtarzaniu teorii z tatą, jak by chciała. Miała w sobie zbyt dużo energii i była zbyt podekscytowana, by być w stanie się całkowicie skupić na słowach Zielonej Stopy. Ups. Ale przynajmniej się okazało, że dobrze zapamiętała wszystkie podpunkty Kodeksu Wojownika, więc nie było tak źle. Przynajmniej tyle.
Cóż, cętkowana tak bardzo nie mogła się doczekać ich randki(Znaczy co? Jakiej randki? To tylko przyjacielski spacer. Tak. Tak, to tylko przyjacielski spacer z oglądaniem zachodu słońca i gwiazd. Nic więcej. Przyjaciele tak robią, prawda? Prawda??), że przyszła trochę wcześniej w umówione miejsce, niż miała. Była strasznie podekscytowana. Chciała skakać, chciała biegać, chciała pokazać całemu światu jak bardzo się cieszy, że może dzisiaj się przejść z Deszcz. Że będą mogły razem obejrzeć zachód słońca i oglądać gwiazdy. Ale zamiast tego siedziała spokojnie przy wyjściu z obozu z wielkim uśmiechem na pyszczku. Ci, którzy ją mijali na pewno musieli się zastanawiać dlaczego się tak szczerzy jak głupia i dlaczego tak siedzi przed samym wyjściem z obozu. No cóż.
// deszcz! ♥ ta sesja dzieje się w czaso sprzed ratowania toperz, tego samego dnia co sesja w ciasnej norce!
⁕ ⁕ ⁕
SEETHEROADFLOWPASTYOURDOORSTEP callingforyourfeettostray likeadeepandrollingriver itwillsweepthemfaraway! justbeyondthefarhorizonliesawaitingworldunknown LIKETHEDAWNITSBEAUTYBECKONSWITHAWONDERALLITSOWN
all its own!
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
I już po chwili na horyzoncie zamajaczyła drobna sylwetka przyjaciółki Rzeżuchowej Łapy. Deszcz też szalenie cieszyła się na tą przechadzkę: pojawiła się zatem na miejscu punktualnie, nie chcąc zmuszać swojej terminatorki do oczekiwania, kiedy promienie zachodzącego słońca barwiły ziemię pod jej łapami czerwonymi i pomarańczowymi smugami. Martwą, zimną ziemię, z której za ledwie kilka księżyców miały wytrysnąć świeże kwiaty.
Trudno było przegapić Rzeżuchę. Deszcz zjawiła się przy niej z łagodnym uśmiechem na pysku.
- Słońce jest piękne o tej porze, ale żaden z jego promieni nie dorównuje innej piękności.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Niska, chudziutka, krótkowłosa, buro-ruda, cętkowana koteczka o patykowatych łapach, pokryta białymi znaczeniami. Jej oczy są duże i dwukolorowe - lewe jest niebieskie, zaś prawe jest zielone.
Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i kochającą wszystko i wszystkich koteczką! Wciąż z chęcią obdarowałaby wszyściuteńko swoją miłością - wciąż kocha ptaszki, kocha kwiaty, swój calusieńki klan i nawet koty, których nie zna, albo były dla niej niemiłe! W jej wielkim serduszku nie ma miejsca na prawdziwą nienawiść. Zmieniła się jednak odrobinkę. Otóż jest bardziej ostrożna! Nie chce przecież znowu zaginąć w taki głupiutki sposób jak ostatnio!
Kotka jest niezwykle śmiała oraz wypełniona dziecinną niewinnością i masą energii. Naprawdę nie lubi patrzeć na cudzą krzywdę i nigdy nie przepadała za myślą o walczeniu z innymi kotami, gdy można przecież porozmawiać! Na pewno nie należy do leniwych kotów - koteczka wręcz tryska energią i niekiedy wydawać się może, że jest w kilku miejscach na raz. Jest strasznie dziecinna i nadal dużo papla o niekoniecznie sensownych rzeczach, na jej pyszczku bardzo często widnieje uśmiech i wciąż ekscytuje się nawet najdrobniejszymi rzeczami. Potrafi jednak być poważna, a czasami po prostu od tak mówi mniej, pokazując, że mimo wszystko w jakimś stopniu dorosła.
Pomimo swojej wielkiej chęci zdobywania wiedzy, Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i niekiedy zapominalską koteczką. Nadrabia to jednak swoimi dobrymi chęciami, miłością do innych, opiekuńczością oraz niezwykłym optymizmem.
Omen [NŚ], Gwiazdnica [KRz]
I oto przybyła jej przyjaciółka. Serce Rzeżuchy zabiło szybciej. Wpatrywała się w nią jak w śliczny obrazek trochę dłużej, niż byłaby w stanie przyznać. Jej śliczne rudo-białe futerko, jej piękny pyszczek i dwukolorowe oczy... Terminatorka nawet nie zauważyła, że ma leciutko przytwarty w zachwycie pyszczek. Ale czym tutaj się nie zachwycać? Deszcz była piękna. Nawet jeśli cętkowana znała wiele bardzo ładnych kotów, ruda wojowniczka była dla niej najładniejsza.
Wróciła do rzeczywistości słysząc słowa Deszcz. Postawiła uszy, jej pyszczek lekko otwarty z zaskoczenia.
- Chciałam powiedzieć, że wyglądasz oszałamiająco, ale to nic, z porównaniem do tego, co powiedziałaś ty - o rany, każdy komplement z jej strony był niczym przy komplementach Deszcz. Wojowniczka mówiła w taki piękny sposób, że trudno jakkolwiek nawet spróbować ją przebić.
⁕ ⁕ ⁕
SEETHEROADFLOWPASTYOURDOORSTEP callingforyourfeettostray likeadeepandrollingriver itwillsweepthemfaraway! justbeyondthefarhorizonliesawaitingworldunknown LIKETHEDAWNITSBEAUTYBECKONSWITHAWONDERALLITSOWN
all its own!
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Cóż może być bardziej przyjacielskiego od wspólnego spaceru pod gwiazdami przy wzajemnym obsypywaniu się komplementami na temat swego wyglądu? Tożto po prostu esencja prawdziwej przyjaźni.
Uśmiechnęła się, odrobinę spłoszona komplementem. - Ależ to dużo więcej, niż nic - odrzekła rychło; gdyby nie była kotem, zarumieniłaby się po czubki uszu. Półtorej ucha. Kiwnęła głową w stronę wyjścia z obozu. - Ruszamy? Być może uda nam się zobaczyć najpiękniejszy moment, kiedy słońce dopiero dotyka horyzontu i zabarwia się szkarłatną łuną.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Niska, chudziutka, krótkowłosa, buro-ruda, cętkowana koteczka o patykowatych łapach, pokryta białymi znaczeniami. Jej oczy są duże i dwukolorowe - lewe jest niebieskie, zaś prawe jest zielone.
Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i kochającą wszystko i wszystkich koteczką! Wciąż z chęcią obdarowałaby wszyściuteńko swoją miłością - wciąż kocha ptaszki, kocha kwiaty, swój calusieńki klan i nawet koty, których nie zna, albo były dla niej niemiłe! W jej wielkim serduszku nie ma miejsca na prawdziwą nienawiść. Zmieniła się jednak odrobinkę. Otóż jest bardziej ostrożna! Nie chce przecież znowu zaginąć w taki głupiutki sposób jak ostatnio!
Kotka jest niezwykle śmiała oraz wypełniona dziecinną niewinnością i masą energii. Naprawdę nie lubi patrzeć na cudzą krzywdę i nigdy nie przepadała za myślą o walczeniu z innymi kotami, gdy można przecież porozmawiać! Na pewno nie należy do leniwych kotów - koteczka wręcz tryska energią i niekiedy wydawać się może, że jest w kilku miejscach na raz. Jest strasznie dziecinna i nadal dużo papla o niekoniecznie sensownych rzeczach, na jej pyszczku bardzo często widnieje uśmiech i wciąż ekscytuje się nawet najdrobniejszymi rzeczami. Potrafi jednak być poważna, a czasami po prostu od tak mówi mniej, pokazując, że mimo wszystko w jakimś stopniu dorosła.
Pomimo swojej wielkiej chęci zdobywania wiedzy, Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i niekiedy zapominalską koteczką. Nadrabia to jednak swoimi dobrymi chęciami, miłością do innych, opiekuńczością oraz niezwykłym optymizmem.
Omen [NŚ], Gwiazdnica [KRz]
Jeżeli nigdy w życiu nie oglądałeś ze swoim przyjacielem zachodu słońca, a potem nie leżałeś pod gwiazdami, obsypując się komplementami na temat wyglądu, nie jesteście prawdziwymi przyjaciółmi. Sorry, to nie ja wymyślam zasady. To przecież kwintesencja prawdziwej przyjaźni. Jak można o tym nie wiedzieć?
Gdy Deszcz kiwnęła w stronę wyjścia z obozu i spytała, czy ruszają, Rzeżucha odpowiedziała prawie że od razu - Oczywiście! - nie mogą przegapić najlepszego momentu zachodu słońca! Pójść oglądać zachód słońca i przegapić najlepszy moment to trochę tak, jak pójść na polowanie i wrócić bez żadnej zwierzyny.
Gdy już opuściły obóz, Rzeżucha drepcząc u boku Deszcz uświadomiła sobie, że, o rany, jeszcze nie wie, czy Deszcz w ogóle potrafi się wspinać po drzewach! Trzeba to szybko zmienić - Potrafisz się wspinać po drzewach? Myślę, że widok z wysoka byłby świetny! - chociaż na pewno nie tak świetny, jak widok znad morza... Wyobrażała sobie czasami słońce tonące w wodzie. To dopiero musi być wspaniały widok... Chciałaby kiedyś to zobaczyć. Szkoda tylko, że taka wyprawa nad morze byłaby dosyć długa i niebezpieczna. No cóż.
⁕ ⁕ ⁕
SEETHEROADFLOWPASTYOURDOORSTEP callingforyourfeettostray likeadeepandrollingriver itwillsweepthemfaraway! justbeyondthefarhorizonliesawaitingworldunknown LIKETHEDAWNITSBEAUTYBECKONSWITHAWONDERALLITSOWN
all its own!
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Odpowiedziała uśmiechem i ruszyła we wskazaną stronę. Słońce powoli zwieszało się ku horyzontowi. Zimno płynące od ziemi szczypało jej miękkie poduszki u łap. Już za chwilę miał zacząć się najpiękniejszy moment wieczoru, i Deszczowa Pogoda wytężała wzrok, by nie przegapić tego momentu. Była jedynie jedna rzecz ciekawsza od zachodu słońca, i była nią jej towarzyszka, która właśnie zadała jej pytanie.
- Nie posiadłam tej umiejętności - odpowiedziała na pytanie terminatorki - jednakowoż przyznaję Ci rację, że widok z wysoka jest zwykle przecudowny.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Niska, chudziutka, krótkowłosa, buro-ruda, cętkowana koteczka o patykowatych łapach, pokryta białymi znaczeniami. Jej oczy są duże i dwukolorowe - lewe jest niebieskie, zaś prawe jest zielone.
Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i kochającą wszystko i wszystkich koteczką! Wciąż z chęcią obdarowałaby wszyściuteńko swoją miłością - wciąż kocha ptaszki, kocha kwiaty, swój calusieńki klan i nawet koty, których nie zna, albo były dla niej niemiłe! W jej wielkim serduszku nie ma miejsca na prawdziwą nienawiść. Zmieniła się jednak odrobinkę. Otóż jest bardziej ostrożna! Nie chce przecież znowu zaginąć w taki głupiutki sposób jak ostatnio!
Kotka jest niezwykle śmiała oraz wypełniona dziecinną niewinnością i masą energii. Naprawdę nie lubi patrzeć na cudzą krzywdę i nigdy nie przepadała za myślą o walczeniu z innymi kotami, gdy można przecież porozmawiać! Na pewno nie należy do leniwych kotów - koteczka wręcz tryska energią i niekiedy wydawać się może, że jest w kilku miejscach na raz. Jest strasznie dziecinna i nadal dużo papla o niekoniecznie sensownych rzeczach, na jej pyszczku bardzo często widnieje uśmiech i wciąż ekscytuje się nawet najdrobniejszymi rzeczami. Potrafi jednak być poważna, a czasami po prostu od tak mówi mniej, pokazując, że mimo wszystko w jakimś stopniu dorosła.
Pomimo swojej wielkiej chęci zdobywania wiedzy, Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i niekiedy zapominalską koteczką. Nadrabia to jednak swoimi dobrymi chęciami, miłością do innych, opiekuńczością oraz niezwykłym optymizmem.
Omen [NŚ], Gwiazdnica [KRz]
Jeszcze nie nadszedł ten najlepszy moment, jednak widok i tak był niesamowity. Był jednak jeszcze lepszy dlatego, że widziała go z nikim innym, niż z Deszcz. Oglądanie samemu zachodu słońca nie było tak wspaniałe, jak oglądanie go z przyjaciółką.
- Nic nie szkodzi! - była gotowa na taką odpowiedź. Cóż, nie każdy był takim energicznym kociakiem jak ona i nie każdy za kociaka skakał po drzewie jak szalony. Ale zawsze można się nauczyć czegoś nowego! - W takim razie co powiesz na to, bym tym razem ja cię czegoś nauczyła? - jako mistrzyni Rzeżuchy, to Deszcz była tą, która zazwyczaj uczy. Może dla odmiany to Rzeżucha czegoś ją nauczy? Umiejętność wspinania się po drzewach była bardzo przydatna. Można tak na przykład uciec przed drapieżnikiem, z którym nie ma się szans! Można też rozejrzeć się lepiej po okolicy, albo chociażby można wykorzystać ją w takiej sytuacji jak ta. Oczywiście nie ma co próbować się wspinać na samym początku na jakieś wysokie drzewa... Ale na szczęście Rzeżucha zauważyła niedaleko dosyć niskie drzewo, z całkiem grubym konarem na którym można usiąść. Jeśli Deszcz będzie chciała się nauczyć wspinać, to drzewo było do tego odpowiednie.
⁕ ⁕ ⁕
SEETHEROADFLOWPASTYOURDOORSTEP callingforyourfeettostray likeadeepandrollingriver itwillsweepthemfaraway! justbeyondthefarhorizonliesawaitingworldunknown LIKETHEDAWNITSBEAUTYBECKONSWITHAWONDERALLITSOWN
all its own!
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Deszcz łagodnie uśmiechnęła się na słowa przyjaciółki. Jej kolorowe oczy jaśniały w rudziejącym świetle słońca ciepłym, spokojnym blaskiem.
- Będzie to dla mnie najwyższym zaszczytem, moja miła - to ostatnie wyrwało się z jej pyszczka niemal samowolnie. Ależ oczywiście, że bardzo chętnie nauczyłaby się wspinaczki na drzewach. Kto wie, może kiedyś ona i Rzeżucha jeszcze raz wespną się na drzewa, i będą obserwowały kolejny zachód słońca?
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔