Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
Fragment Świszczących Traw tuż przy Dzikim Sadzie, pasujący swoim wyglądem bardziej do znajdującej się nieopodal Barwnej Łąki. Jest to miejsce obficie porośnięte kwieciem i najróżniejszymi drobnymi roślinami, przez co unosi się nad nim intensywnych, łąkowy zapach. Lata tu też bardzo wiele najróżniejszych owadów, od pszczoły, poprzez osy, trzmiele i motyle aż nawet po ważki, które przylatują tu znad Czarnego Ogona.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Kropla zawsze lubiła kwiaty, a teraz, kiedy wreszcie zaczęła interesować się tym, który jak pachnie, lubiła je bardziej, niż kiedykolwiek. Wcześniej kwiaty jawiły się jej jako po prostu kolorowe, pachnące rośliny, ale dzisiaj potrafiła już rozpoznać po samej woni kilka ich gatunków. A jakie jest lepsze miejsce, by natknąć się na fiołki, pierwiosnki i konwalie, niż na Kwiecinie?
Nurkowała w gęsto rosnących o tej porze kwiatach, niemal w całości tonąc w kolorach, maskując jednocześnie swój naturalny zapach tysiącem innych. Wystawiła spomiędzy płatków jeno nos, by móc zaczerpnąć napełnionego słońcem ciepłego powietrza, i dalej zanurzała się, czując, jak łodygi przyjemnie muskają ją po rudym futrze. Ach, cudownie jest zapominać o wszystkim...
// Rzeżucha!
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Niska, chudziutka, krótkowłosa, buro-ruda, cętkowana koteczka o patykowatych łapach, pokryta białymi znaczeniami. Jej oczy są duże i dwukolorowe - lewe jest niebieskie, zaś prawe jest zielone.
Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i kochającą wszystko i wszystkich koteczką! Wciąż z chęcią obdarowałaby wszyściuteńko swoją miłością - wciąż kocha ptaszki, kocha kwiaty, swój calusieńki klan i nawet koty, których nie zna, albo były dla niej niemiłe! W jej wielkim serduszku nie ma miejsca na prawdziwą nienawiść. Zmieniła się jednak odrobinkę. Otóż jest bardziej ostrożna! Nie chce przecież znowu zaginąć w taki głupiutki sposób jak ostatnio!
Kotka jest niezwykle śmiała oraz wypełniona dziecinną niewinnością i masą energii. Naprawdę nie lubi patrzeć na cudzą krzywdę i nigdy nie przepadała za myślą o walczeniu z innymi kotami, gdy można przecież porozmawiać! Na pewno nie należy do leniwych kotów - koteczka wręcz tryska energią i niekiedy wydawać się może, że jest w kilku miejscach na raz. Jest strasznie dziecinna i nadal dużo papla o niekoniecznie sensownych rzeczach, na jej pyszczku bardzo często widnieje uśmiech i wciąż ekscytuje się nawet najdrobniejszymi rzeczami. Potrafi jednak być poważna, a czasami po prostu od tak mówi mniej, pokazując, że mimo wszystko w jakimś stopniu dorosła.
Pomimo swojej wielkiej chęci zdobywania wiedzy, Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i niekiedy zapominalską koteczką. Nadrabia to jednak swoimi dobrymi chęciami, miłością do innych, opiekuńczością oraz niezwykłym optymizmem.
Omen [NŚ], Gwiazdnica [KRz]
Cóż, Rzeżucha nie mogła samej wychodzić z obozu. Nie był to jednak dla niej zbyt wielki problem i pomimo tego często wychodziła z obozu, ale w towarzystwie ojca. Tego dnia wyszli z obozu i Zielona Stopa pomagał swojej córce w zapamiętywaniu Kodeksu Wojownika. Rzeżusze szło już całkiem dobrze recytowanie go, chociaż wciąż potrzebowała lekkiej pomocy, bo zdarzało jej się wciąż mylić w niektórych momentach. Wcześniej próbowała się uczyć go w obozie, jednak okazało się, że siedząc w miejscu miała problem ze skupieniem się na nauce. Gdy tak spacerowali podczas nauki, Rzeżucha nie mogła się powstrzymać przed podziwianiem widoków. Ale ah, a czyje to ładne, rude futerko dostrzegła wśród kwiatów całkiem niedaleko w Kwiecinie? Czy to nie Deszczowa Pogoda? Tak, to chyba ona! A jeśli nie, to trudno, wtedy pozna kogoś nowego i z chęcią z nim pogada. Pożegnała się z ojcem, mówiąc mu, że idzie dołączyć do swojej mentorki, po czym pobiegła przedzierając się przez masę ślicznych kwiatów do rudej wojowniczki i okazało się, że to na szczęście faktycznie ona.
- Dzień dobry Deszczowa Pogodo! Przeszkadzam ci w czymś? - Oj, miała nadzieję, że nie, bo tak właściwie, to teraz nie miała nawet wyboru i musiała spędzić trochę czasu z mentorką. Nie mogła przecież chodzić samej poza obozem, bo Lawendowa Gwiazda jej na to nie pozwalała. Nie po tym, jak zniknęła z klanu po pójściu samej na spacer. Ale miała nadzieję, że uda jej się teraz spędzić trochę czasu z Deszczową Pogodą, tak poza treningiem. Wydawała się dosyć fajową kotką, i na dodatek była jedną z ładniejszych które Rzeżucha widziała. Na jej pyszczku widniał szczery uśmiech, pomimo ostatniego pogrzebu. Wciąż bolała ją śmierć Fiołkowego Świtu, ale niezwykle uspokajała ją myśl, że kiedyś się jeszcze przecież spotkają. No i... Fiołek by na pewno nie chciał, by przez jego śmierć wszyscy zamienili się w chodzące kłębki smutku. Pomimo tego, że wciąż jej go brakowało, starała się być szczęśliwa i nie myśleć o tym. Wciąż myślała o Fiołku, ale nie o jego dołującej śmierci. Nie chciała przecież zapamiętać go jako martwe ciało, a jako wspaniałego kotka i fajowego dziadka.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Zastrzygła jednym uchem, gdy dobiegł ją głos swojej terminatorki, po czym wynurzyła się w pełnej krasie z kwiatów, posyłając przy tym pełne szacunku skinienie głową odchodzącemu Zielonej Stopie, by potem skupić całą swoją uwagę na Rzeżuchowej Łapie. Lubiła swoją uczennicę, chociaż nie znały się specjalnie blisko - a jaki był lepszy moment na zacieśnienie ich więzi, niż odnalezienie swojej mentorki nurkującej w toni kwiatków?
- Dzień dobry, Rzeżuchowa Łapo. Cóż za piękny dzień mamy dzisiaj, nieprawdaż? - odpowiedziała wesoło, bo właśnie taki był dzisiaj dzień - wesoły, słoneczny i pogodny. Wprost idealny do taplania się wśród płatków! - Nie, skądże, nie przeszkadzasz w niczym. Te kwiaty, ach! czy nie są cudowne?
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Niska, chudziutka, krótkowłosa, buro-ruda, cętkowana koteczka o patykowatych łapach, pokryta białymi znaczeniami. Jej oczy są duże i dwukolorowe - lewe jest niebieskie, zaś prawe jest zielone.
Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i kochającą wszystko i wszystkich koteczką! Wciąż z chęcią obdarowałaby wszyściuteńko swoją miłością - wciąż kocha ptaszki, kocha kwiaty, swój calusieńki klan i nawet koty, których nie zna, albo były dla niej niemiłe! W jej wielkim serduszku nie ma miejsca na prawdziwą nienawiść. Zmieniła się jednak odrobinkę. Otóż jest bardziej ostrożna! Nie chce przecież znowu zaginąć w taki głupiutki sposób jak ostatnio!
Kotka jest niezwykle śmiała oraz wypełniona dziecinną niewinnością i masą energii. Naprawdę nie lubi patrzeć na cudzą krzywdę i nigdy nie przepadała za myślą o walczeniu z innymi kotami, gdy można przecież porozmawiać! Na pewno nie należy do leniwych kotów - koteczka wręcz tryska energią i niekiedy wydawać się może, że jest w kilku miejscach na raz. Jest strasznie dziecinna i nadal dużo papla o niekoniecznie sensownych rzeczach, na jej pyszczku bardzo często widnieje uśmiech i wciąż ekscytuje się nawet najdrobniejszymi rzeczami. Potrafi jednak być poważna, a czasami po prostu od tak mówi mniej, pokazując, że mimo wszystko w jakimś stopniu dorosła.
Pomimo swojej wielkiej chęci zdobywania wiedzy, Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i niekiedy zapominalską koteczką. Nadrabia to jednak swoimi dobrymi chęciami, miłością do innych, opiekuńczością oraz niezwykłym optymizmem.
Omen [NŚ], Gwiazdnica [KRz]
- Wręcz idealny na spacer! - dzisiejszy dzień faktycznie był niezwykle piękny. Za takimi dniami tęskniła, gdy była na osiedlu - za ciepłymi, słonecznymi, wesołymi dniami, podczas których mogła spacerować i podziwiać naturę, słuchać śpiewu ptaków... Och, tak bardzo się cieszyła, że udało jej się odnaleźć drogę powrotną!
- Och, są! I to jeszcze jak! - zgodziła się ze swoją mentorką. Tak bardzo uwielbiała kwiaty! Były trochę jak koty - mogła je na spokojnie podziwiać z bliska, nie to co ptaki czy motyle. Ptaki zazwyczaj mogła tylko posłuchać, bo nie widziała ich zbytnio gdy przesiadywały wysoko w koronach drzew, a gdy już były nisko, uciekłyby gdyby tylko spróbowała się do nich zbliżyć. Zaś motyle... Ach, są takie śliczne! Ale gdy już znajduje takiego co siedzi na jakimś kwiatku, po chwili odlatuje i nie ma czasu się nim nacieszyć. A kwiaty... Kwiatami może się nacieszyć, podejść do nich tak blisko jak tylko chce, pooglądać je i poczuć ich zapach. Ale chyba najbardziej uwielbiała inne koty, bo tylko z nimi mogła porozmawiać, dowiedzieć się o nich czegoś, a do tego wszystkie są ładne na swój sposób. Jakie miała szczęście, że dzisiaj przyszło jej się nacieszyć Deszczową Pogodą! Chciała się o niej dowiedzieć jak najwięcej, może i nawet się z nią zaprzyjaźnić... Och, jak się cieszyła, że Lawendowa Gwiazda przydzieliła jej akurat rudą wojowniczkę na mistrza! Wydawała się być taka niezwykła... Ale skoro Rzeżucha chce ją bliżej poznać, wypadałoby zadać jej jakieś pytanie! Może jak są teraz otoczone morzem kwiatów... - Masz może jakieś ulubione kwiaty?
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
- Każdy kwiat jest zupełnie inny, zarazem względem wyglądu, jak i woni, chociaż z daleka tworzą jedną mozaikę, i to jest wspaniałe - zachwycała się dalej Kropla, w której niespodziewanie obudził się prawdziwie romantyczny duch. W tym momencie, kiedy stała nad kwiatami, nie czuła jednego zapachu, a symfonię wszelkich woni, ale kiedy zbliżyłaby nos do jednej z roślin, natychmiast spotkałaby się z jego własnym zapachem, którego teraz nie mogła odnaleźć. - Tak jest też w życiu: wszyscy tworzymy społeczność, która działa na swój sposób, a jednocześnie każdy z nas niesie swoje własne bogactwo - dodała jeszcze. Klan Wichru był wspaniały i tak samo wspaniały był każdy kot, który stanowił jego część - zarówno wesoła Rzeżucha, przygnębiony Rysi Pomruk, przerażony Lwiątko, kochany Baranek, każdy z nich był fantastyczny. - Uwielbiam z pewnością f... - zaczęła odpowiadać na następne pytanie kocicy, po czym przez jej umysł przebiegła najszybsza myśl w życiu, przed oczami zamajaczyło zimne ciało rudego kocura, i z podziwu godną zręcznością zakończyła zdanie: - ... orsycje. Są przepiękne, a ich jasny kolor symbolizuje jasność umysłu i serca, do których dążę.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Niska, chudziutka, krótkowłosa, buro-ruda, cętkowana koteczka o patykowatych łapach, pokryta białymi znaczeniami. Jej oczy są duże i dwukolorowe - lewe jest niebieskie, zaś prawe jest zielone.
Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i kochającą wszystko i wszystkich koteczką! Wciąż z chęcią obdarowałaby wszyściuteńko swoją miłością - wciąż kocha ptaszki, kocha kwiaty, swój calusieńki klan i nawet koty, których nie zna, albo były dla niej niemiłe! W jej wielkim serduszku nie ma miejsca na prawdziwą nienawiść. Zmieniła się jednak odrobinkę. Otóż jest bardziej ostrożna! Nie chce przecież znowu zaginąć w taki głupiutki sposób jak ostatnio!
Kotka jest niezwykle śmiała oraz wypełniona dziecinną niewinnością i masą energii. Naprawdę nie lubi patrzeć na cudzą krzywdę i nigdy nie przepadała za myślą o walczeniu z innymi kotami, gdy można przecież porozmawiać! Na pewno nie należy do leniwych kotów - koteczka wręcz tryska energią i niekiedy wydawać się może, że jest w kilku miejscach na raz. Jest strasznie dziecinna i nadal dużo papla o niekoniecznie sensownych rzeczach, na jej pyszczku bardzo często widnieje uśmiech i wciąż ekscytuje się nawet najdrobniejszymi rzeczami. Potrafi jednak być poważna, a czasami po prostu od tak mówi mniej, pokazując, że mimo wszystko w jakimś stopniu dorosła.
Pomimo swojej wielkiej chęci zdobywania wiedzy, Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i niekiedy zapominalską koteczką. Nadrabia to jednak swoimi dobrymi chęciami, miłością do innych, opiekuńczością oraz niezwykłym optymizmem.
Omen [NŚ], Gwiazdnica [KRz]
- Nigdy nie myślałam, że tak bardzo możemy w czymś przypominać kwiaty! - powiedziała, szczerze zachwycona przemyśleniami Deszcz. Wciąż bardzo zachwycała się sposobem mówienia swojej mistrzyni, która nie dość, że mówiła ładnie, to z wielkim sensem. Zdawała się być tak mądra.
- Och! Nigdy jeszcze nie widziałam forsycji... Albo widziałam? Tylko nie wiem jak do końca wyglądają. Są gdzieś tutaj? - poczuła się troszeczkę głupio z tym, że nie wiedziała jak wyglądają forsycje, ale przynajmniej z opisu Deszcz wiedziała, że są one jasne. Ogółem chciała znać więcej kwiatów, wiedzieć jak wyglądają, jak pachną, jak się nazywają, gdzie rosną... Bo na razie znała ich bardzo mało - Osobiście na razie moje ulubione kwiaty to krokusy i rzeżuchy i chyba nie muszę mówić dlaczego - zaśmiała się. No, ciekawe dlaczego ulubione kwiaty Rzeżuchy to kwiaty rzeżuchy? Albo dlaczego ulubione kwiatki córki Krokus są krokusy? - Tak właściwie, to nie wiedziałam, że kwiaty mogą mieć jakieś znaczenia! Znasz może znaczenia jakichś innych kwiatów? - ciekawe co może znaczyć krokus! Albo rzeżucha! Może jej imię miało jakiś głębszy sens? Albo... Fiołki. Koteczka bardzo również lubiła fiołki i były jednymi z jej ulubionych, jednak trudno było jej o nich wspomnieć, zwłaszcza po śmierci Fiołkowego Świtu. Jeszcze nie doszła do końca do siebie i wiedziała, że chociaż wzmianka o tych kwiatach na głos mogłaby doprowadzić ją do łez.
Chwilę się zastanowiła. Była pewna, że miała już wcześniej przygotowane pytanie dla Deszczowej Pogody, tylko jakie? Ach, no tak! - O, i prawie bym zapomniała! Na treningach zauważyłam, że chyba cię interesują minione dzieje, mam rację? Czy... Byłabyś w stanie powiedzieć mi o nich coś więcej? Jeśli to nie jest dla ciebie problem, oczywiście! - nie była pewna, czy dobrze wyłapała to z treningów, ale miała taką nadzieję. Jeśli Deszcz znała się trochę na historii, Rzeżucha mogłaby się co nieco od niej dowiedzieć. A chciała, bo była całkiem ciekawa przeszłości! Interesowały ją nie tylko te koty, które wciąż były wśród nich, a również te, które zdążyły odejść do Gwiezdnego Klanu! Tyle ich przecież było! Aż trudno było jej sobie wyobrazić jak wiele. To tak, jakby spróbować policzyć nocą wszystkie gwiazdy na niebie.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
- Nie, na tej łące ich nie spotkamy - rozejrzała się wokół siebie, jednak jedynie upewniła się, że kwiatów tego rodzaju naprawdę tutaj nie było. - Rosną na krzewach, w niewielkich pęczkach; są żółte, kształtem przypominają nieco dzwonki - objaśniła, mając nadzieję, że Rzeżucha przypomni sobie, jak wyglądały te kwiaty, lub przynajmniej zyska jakieś ich wyobrażenie. - Moje serce śpiewa z kolei, kiedy przed deszczowymi i wietrznymi dniami niebo jest szkarłatne, a na płatkach kwiatów rosnących pośród traw, na polanie, osadza się poranna rosa - uśmiechnęła się lekko, gdy kocica zażartowała o rzeżusze i krokusach. Mogłaby jeszcze wspomnieć, że gdzieś z krzaków dobiegłby pomruk rysia, a ptaki zostawiłyby po sobie biały puch na trawie... - Każdy kwiat może mieć swoje znaczenie! Popatrz na stokrotki - pogłaskała przednią łapą jeden z białych kwiatów kołyszących się na wietrze. Głowa kwiatu ugięła się pod jej delikatnym dotykiem. - Jest ich tak wiele, i wydaje się, że każda jest taka sama. Koty mają zwyczaj patrzeć na świat właśnie tak, myśląc, że każdy jest taki, jak inni. Lecz kiedy się im przyjrzysz, zobaczysz, że żadna nie ma tyle samo płatków, żadna nie ma tego samego kształtu, żadna nie jest taka, jak inne - mówiła dalej, nadal głaszcząc kwiatki przed sobą. Tak właśnie mówiły koty o Klanie Pożogi, którego członków nawet nie poznali. Ona, ona jedna miała siłę spróbować ułożyć wszystko jak najlepiej. Ona jedna chciała wyjaśnić Klanowi prawdę, ale jaka mała była jej siła, skoro jej słowa odbijały się od dna studni umysłów Wichrzaków, a ich echo docierało jedynie do jej uszu?
- Minione dzieje... To prawda. Spędziłam wiele moich dni i nocy, zgłębiając przeszłość, i to, jak może wpłynąć na teraźniejszość i przyszłość - poruszyła nieco uchem, czując znajomy dreszczyk przebiegający po kręgosłupie. - Nigdy nie jest dla mnie problemem dzielić się tą odrobiną przeszłości, którą mam w sobie. Pamiętasz, jak na treningu wspomniałam, że masz w żyłach krew Porannej Rosy? - wygodnie przysiadła wśród kwiatów, znowu tonąc w nich aż do połowy brzucha. - Mogę Ci opowiedzieć o niej wszystko, co wiem.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Niska, chudziutka, krótkowłosa, buro-ruda, cętkowana koteczka o patykowatych łapach, pokryta białymi znaczeniami. Jej oczy są duże i dwukolorowe - lewe jest niebieskie, zaś prawe jest zielone.
Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i kochającą wszystko i wszystkich koteczką! Wciąż z chęcią obdarowałaby wszyściuteńko swoją miłością - wciąż kocha ptaszki, kocha kwiaty, swój calusieńki klan i nawet koty, których nie zna, albo były dla niej niemiłe! W jej wielkim serduszku nie ma miejsca na prawdziwą nienawiść. Zmieniła się jednak odrobinkę. Otóż jest bardziej ostrożna! Nie chce przecież znowu zaginąć w taki głupiutki sposób jak ostatnio!
Kotka jest niezwykle śmiała oraz wypełniona dziecinną niewinnością i masą energii. Naprawdę nie lubi patrzeć na cudzą krzywdę i nigdy nie przepadała za myślą o walczeniu z innymi kotami, gdy można przecież porozmawiać! Na pewno nie należy do leniwych kotów - koteczka wręcz tryska energią i niekiedy wydawać się może, że jest w kilku miejscach na raz. Jest strasznie dziecinna i nadal dużo papla o niekoniecznie sensownych rzeczach, na jej pyszczku bardzo często widnieje uśmiech i wciąż ekscytuje się nawet najdrobniejszymi rzeczami. Potrafi jednak być poważna, a czasami po prostu od tak mówi mniej, pokazując, że mimo wszystko w jakimś stopniu dorosła.
Pomimo swojej wielkiej chęci zdobywania wiedzy, Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i niekiedy zapominalską koteczką. Nadrabia to jednak swoimi dobrymi chęciami, miłością do innych, opiekuńczością oraz niezwykłym optymizmem.
Omen [NŚ], Gwiazdnica [KRz]
Rosną na krzewach, w niewielkich pęczkach; są żółte, kształtem przypominają nieco dzwonki... Starała się jak najdokładniej zapamiętać ten opis, tak na przyszłość. Chciała zobaczyć forsycje na własne oczy, a może i nawet przynieść je dla Deszczowej Pogody... Bo to byłoby całkiem miłe, prawda? Wojowniczka na pewno ucieszyłaby się na widok swoich ulubionych kwiatów. Tylko skoro rosną na krzewach, musiałaby jej chyba przynieść całą gałązkę... Co nie było jakimś wielkim problemem, tylko sama Rzeżucha może mieć przez to lekki problem z ich zerwaniem, ale no cóż. Jak jej nie wyjdzie wyrywanie gałązki, może poprosić o pomoc mamę, którą chciała zabrać ze sobą na poszukiwanie ulubionych kwiatków Deszcz.
Rzeżucha była ponownie zaskoczona, że koty mogą tak bardzo przypominać kwiaty... I bardzo podobało jej się znaczenie stokrotek które właśnie usłyszała! Od zawsze uważała, że każdy kot jest wyjątkowy, równie ważny i żaden nie jest identyczny. Wszyscy się troszeczkę od siebie różnią, bo nawet jeśli na przykład jest wiele całkowicie białych kotów, i tak różnią się jakoś od siebie, a to kształtem pyszczka, a to długością futerka, a to budową ciała... No i charakterem! Nawet jeśli są dwa koty o podobnym charakterze, i tak znajdą się różniące ich cechy. Nie ma kota który nie jest wyjątkowy i każdym Rzeżucha się chociaż trochę zachwyca, a w jej oczach Deszczowa Pogoda była troszeczkę bardziej wyjątkowa od innych i nią chyba na razie zachwycała się najbardziej. Jeszcze nigdy nie poznała kota który byłby tak bardzo zainteresowany historią, kto tak pięknie by mówił, kto byłby dla niej aż tak bardzo interesujący, a interesowały ją na własny sposób wszystkie koty... No i nie poznała jeszcze kogoś tak dla niej ładnego, chociaż w życiu widziała już tak wiele pięknych kotów. W rudej wojowniczce było coś, chociaż Rzeżucha nie wiedziała jeszcze co, co sprawiało, że robiło jej się milutko na serduszku i uśmiechała się trochę szerzej niż zazwyczaj.
- Och, tak, pamiętam! Babcia mojej babci która chciała poderwać klan do rewolucji za czasów Szlachetnej Gwiazdy. Dobrze zapamiętałam? - cętkowana nie miała zbyt dobrej pamięci, jednak opowieść o historii ich klanu opowiedziana jej na treningu zapadła jej jakoś tak w pamięć. Zapamiętała chyba... Można by nawet powiedzieć, że prawie wszystko. Sam fakt, że wciąż pamiętała wszystkie wymienione przez mentorkę imiona był zaskakujący, a co dopiero fakt, że zapamiętała praktycznie całą historię! - Z wielką chęcią o niej posłucham! - powiedziała, po czym wygodnie ułożyła się wśród kwiatów, wręcz w nich tonąc. Gdy zapytała rudą wojowniczkę o to, czy opowiedziałaby jej o minionych dziejach, nie spodziewała się, że usłyszy od niej wszystko, co wie na temat kogoś, czyja krew płynie w jej żyłach, także była miło zaskoczona. Nie żeby jednak nie chciała usłyszeć o kimś z kim w ogóle nie jest spokrewniona, jednak zawsze miło usłyszeć o kimś ze swojej rodziny, nawet jeśli jest to ktoś znacznie wyżej w drzewku genealogicznym. Była ciekawa jak wiele Deszczowa Pogoda wiedziała na temat Porannej Rosy, jednak tego dowie się za krótką chwilę.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Gdyby Deszcz wiedziała, jakie to urocze pomysły pojawiają się w głowie jej terminatorki, to zapewne rozpłynęłaby się z zachwytu i rozczulenia. Nie posiadając daru telepatii, uchroniła się nieświadomie przed tym niezbyt przyjemnym końcem i mogła z nieskrywaną satysfakcją czuć radosne uderzenia serca, kiedy Rzeżucha tak entuzjastycznie zareagowała na jej propozycję opowieści. Czynił ją dumną fakt, że przekazała komuś swoje zamiłowanie do historii, a co więcej - że była to jej terminatorka. Im więcej kotów zagłębiało się w poznawanie dawnych dziejów, tym lepiej można było dostrzegać powtarzające się w obecnych czasach schematy; z kolei ich znajomość pozwalała wypracować lepsze strategie na rozwiązywanie problemów, z którymi zmierzyły się już koty w przeszłości. - Poranna Rosa zatem urodziła się za panowania Śniącej Gwiazdy, swojej matki. To czyni Cię potomkinią prawdziwie władczej rodziny! Jak wiesz, Śniąca Gwiazda wreszcie jednak opuściła nasz Klan, chcąc zapewne spędzić życie jako samotniczka, przekazując władzę w łapki Białego Pyszczka, po której upadku ze skały nastąpiło panowanie Szlachetnego Serca. A ona, spośród wszystkich kotów, wybrała właśnie Twoją pra-pra-pra-prababcię na swoją zastępczynię. Poranna Rosa była dozgonnie wierna Klanowi Wichru, tak jak dozgonnie wierny Klanowi Rzeki był jego zastępca, Błędne Światło. Traf czy Gwiazdy tak zechciały, że ta dwójka się ze sobą zetknęła... - zrobiła bardzo tajemniczą minę, rzucając terminatorce spojrzenie spod przymrużonych powiek. Ciekawe, czy domyśli się, co takiego stało się po tym międzyklanowym spotkaniu?
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Niska, chudziutka, krótkowłosa, buro-ruda, cętkowana koteczka o patykowatych łapach, pokryta białymi znaczeniami. Jej oczy są duże i dwukolorowe - lewe jest niebieskie, zaś prawe jest zielone.
Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i kochającą wszystko i wszystkich koteczką! Wciąż z chęcią obdarowałaby wszyściuteńko swoją miłością - wciąż kocha ptaszki, kocha kwiaty, swój calusieńki klan i nawet koty, których nie zna, albo były dla niej niemiłe! W jej wielkim serduszku nie ma miejsca na prawdziwą nienawiść. Zmieniła się jednak odrobinkę. Otóż jest bardziej ostrożna! Nie chce przecież znowu zaginąć w taki głupiutki sposób jak ostatnio!
Kotka jest niezwykle śmiała oraz wypełniona dziecinną niewinnością i masą energii. Naprawdę nie lubi patrzeć na cudzą krzywdę i nigdy nie przepadała za myślą o walczeniu z innymi kotami, gdy można przecież porozmawiać! Na pewno nie należy do leniwych kotów - koteczka wręcz tryska energią i niekiedy wydawać się może, że jest w kilku miejscach na raz. Jest strasznie dziecinna i nadal dużo papla o niekoniecznie sensownych rzeczach, na jej pyszczku bardzo często widnieje uśmiech i wciąż ekscytuje się nawet najdrobniejszymi rzeczami. Potrafi jednak być poważna, a czasami po prostu od tak mówi mniej, pokazując, że mimo wszystko w jakimś stopniu dorosła.
Pomimo swojej wielkiej chęci zdobywania wiedzy, Rzeżucha wciąż jest tą samą, głupiutką i niekiedy zapominalską koteczką. Nadrabia to jednak swoimi dobrymi chęciami, miłością do innych, opiekuńczością oraz niezwykłym optymizmem.
Omen [NŚ], Gwiazdnica [KRz]
Z wielkim zaciekawieniem przysłuchiwała się historii opowiadanej przez Deszczową Pogodę. I to nie byle historii, bo była jak najbardziej prawdziwa i mentorka cętkowanej poświęciła swój czas na jej poznawanie. Rzeżucha była zachwycona faktem, że pochodziła z tak władczej rodziny. W rodzinie miała Malinową Gwiazdę, Porywistą Gwiazdę, a teraz jeszcze się dowiedziała, że jeszcze miała Śniącą Gwiazdę. No i nie zapomnijmy o zastępcach - Porannej Rosie i Białym Puchu. Ach, jej rodzina zdawała się mieć tak interesującą historię! Zastanawiało ją jak długo musiało zająć Deszczowej Pogodzie poznawanie minionych dziejów, jak dużą część swojego życia poświęciła swojej pasji i jak wiele kotów zdążyła już powypytywać. Bardzo ciekawiło ją też od kogo zdobyła te wszystkie informacje i zastanawiała się, czy sama mogłaby również dowiedzieć się czegoś o przeszłości, tak na własną łapę.
- Ta dwójka się ze sobą zetknęła... - powtórzyła cicho, bardziej dla samej siebie niż dla Deszczowej Pogody. Spotkali się ze sobą i... Co dalej? Co się stało? Spojrzała na rudą wojowniczkę, na której pyszczku gościła tajemnicza mina. Jedyne co jej w pewnym momencie przyszło do głowy to... - Czekaj, mieli ze sobą kocięta? Czy to oznacza, że mam w sobie odrobinkę krwi Klanu Rzeki? O rany, nie wiedziałam o tym! - z góry założyła, że jej odpowiedź jest poprawna. Naprawdę miała w sobie odrobinę czegoś z Rzeczniaka? Znaczy no, naprawdę tylko odrobinkę, bo Błędne Światło był jej pra-pra-pra-dziadkiem, a nie ojcem czy chociaż dziadkiem, ale wciąż nie była całkowicie czystej krwi Wichrzanką.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Tak, rodzina Rzeżuchy miała fascynującą historię. Wywodzili się z niej przywódcy, zastępcy, czy po prostu niezwykłe osobowości, których życia obfitowały w dziwne wydarzenia i nadzwyczaj ciekawe zwroty akcji: za to drzewo genoalogiczne Kropli nie sięgało dalej, niż do pokolenia wstecz. Rodzice nie opowiadali o swoich przodkach, zawsze zbywając pytania żądnej wiedzy córki milczeniem, a to wystarczało, by zmiażdżyć jej jakikolwiek opór wobec tej cenzury.
- To była wielka miłość - powiedziała z tęsknotą, jakby mówiła o dawno zmarłych przyjaciołach, z którymi bawiła się i żartowała, a którzy teraz pozostawili ją, zupełnie samą, na tym zmieniającym się świecie. - W rzeczy samej, ich spotkania były brzemienne w skutki. Poranna Rosa urodziła kocięta, których ojcem był zastępca przywódcy Klanu Rzeki. Czy możesz sobie wyobrazić ten skandal? Dwoje zastępców ma ze sobą dzieci! - uśmiechnęła się ponownie, z nostalgią, jakby wspominała poszarzałe wspomnienia dawnych lat; jakby kiedyś przysłuchiwała się rozmowom wzburzonych postawą zastępczyni Wichrzaków. - Jednym z tych kociąt był Osetowy Cierń, którego córką była Malinowy Nos. To on, i jego rodzeństwo, było ogniwem, które spoiło Twoją rodzinę z Klanem Rzeki - potwierdziła. Broń Gwiezdny Klanie, nie zamierzała osądzać swojej terminatorki na podstawie jej pochodzenia - a zresztą, niezupełnie Wichrowa krew, która dla niektórych stałaby się przyczyną wykluczenia kota ze wspólnoty Klanu, dla Deszcz była tylko interesującą ciekawostką o danym kocie. Nie jest łatwo odrzucać koty, gdy chce się sądzić całe wieki.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Biały Puch dawno nie miała okazji na spokojnie porozmawiać z Jaśniejącym Płomieniem. Podobnie było zresztą z Deszczową Pogodą, jednak z nią również zamierzała porwać na wspólną rozmowę. Dziś jednak padło na Płomyka, którego złapała w obozie i po upewnieniu się, czy nie przeszkodzi mu w żadnych planach, zaprosiła go na wspólny spacer.
Nie wróciła jeszcze do pełni swoich sił po przebytej chorobie, aczkolwiek czuła się już zdecydowanie lepiej. Uczęszczała na patrole i przejęła swoje obowiązki, których na czas owej choroby nie była w stanie pełnić. Dziwnie było to przyznać, ale potrzebowała również wyrwać się z obozu po tych kilku księżycach spędzonych w Ziołowym Wzgórzu.
Pogoda była idealna na spacer. Słońce świeciło nad ich głowami, a wietrzyk dawał przyjemne uczucie chłodu. Zastępczyni szła ramię w ramię ze swoim byłym terminatorem. Przyjęła dosyć spokojne tępo, nigdzie im się nie śpieszyło i nie prowadziła ich w konkretne miejsce. Taki zwykły spacer.
- Cieszę się, że wreszcie mamy czas ze sobą porozmawiać. - miauknęła, uśmiechając się delikatnie - Powiedz mi, jak się czujesz?
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Propozycja wspólnego spaceru była dla niego zaskoczeniem, ale bynajmniej nie nieprzyjemnym. Dawno nie rozmawiał ze swoją mistrzynią; w zasadzie od kiedy została zastępcą, rozmawiali głównie w przelocie. Później kotka całkowicie zniknęła z klanowego życia i choć Jaśniejący Płomień nie byłby skory przyznać się do tego otwarcie, to martwił go ten stan rzeczy. Martwił się o Biały Puch, która już przedtem nie sprawiała wrażenia dobrze traktowanej wśród trójki klanowej. Gdy dowiedział się, że za tajemniczym zniknięciem stała wcale nie-tajemnicza choroba, obawy jedynie przybrały na sile. To, że Czerwony Pazur nie wyszedł z lecznicy cały i zdrowy, to akurat nikogo nie powinno dziwić ani tym bardziej martwić. Jednak Błękitna Łapa też długo siedziała chora i każdy kolejny wschód słońca odbierał optymizm, że terminatorka z tego wyjdzie. Nie wyszła. Młodość nie gwarantuje silnego organizmu.
Widok zastępczyni z powrotem wśród klanu pozwolił mu zrzucić ciężar z barków.
Ponadprzeciętnie powolnym krokiem kroczy u jej boku. Nie jest przyzwyczajony do spacerowego tempa, ale nie narzeka. Gdyby nie to, że pora młodych liści jest ewidentna - słońce przyjemnie grzeje futro, wiatr nie niesie ze sobą przeszywającego mrozu, ptaki natomiast śpiewają jak oszalałe - poczułby się jak za czasów treningu.
- To były intensywne księżyce - przytakuje bez sentymentu. Wiele się działo, od Pożogi, po... całą resztę, nie dziwi go zatem, że Biały Puch była zabiegana. Płomień niczego z tamtych wydarzeń nie wspomina pozytywnie. - Dobrze. Przybyło mi terminatorów. Czubatkowa Łapa dobrze się sprawuje. - Nie wątpi, że interesuje ją los jej nie tak dawnej podopiecznej; taka już jest. - Lepiej ty powiedz, jak się czujesz. Trochę cię nie było. Dobrze cię tam traktowali? - pyta, przyglądając się Białemu Puchowi uważnie, jakby naprawdę nie wykluczał możliwości, że nie spotkała się z ciepłym przyjęciem w korytarzach Ziołowego Wzgórza.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Jaśniejący Płomień miał rację. Interesował ją los jej niedawnej terminatorki, którą przez chorobę musiała niestety oddać. Cieszyła się więc, że wojownik zdecydował się o niej właśnie wspomnieć.
- Cieszę się, że trafiła właśnie w twoje łapy. Przykro mi jednak, że nie dałam rady doprowadzić jej treningu... do końca. Pewnie ma do mnie żal... Będę musiała ją za to osobiście przeprosić. - mruknęła, wzdychając cicho. Czubatka miała prawo być na nią zła i oczywiście nie miała jej tego za złe. Biały Puch już ułożyła sobie w głowie kolejny punkt do zrealizowania na swojej liście. - Mam nadzieję, że się nie przemęczasz? Czterech terminatorów jednocześnie to jednak dużo, nawet ja... nie miałam tylu kotów pod opieką w jednym czasie. Gdybyś potrzebował pomocy albo czegokolwiek to masz... do mnie przyjść, dobrze? Nie mówię tego jako zastępczyni, ale jako twoja była mistrzyni. - miauknęła z czułością w głosie. Jej oczy były przepełnione troską. Mimo, iż tak naprawdę nie musiała już ingerować w życie swoich byłych podopiecznych, to w pewnym sensie nadal traktowała ich nieco jak uczniów. Brało się to z faktu, iż już raz poczuła się nieco jak ich matka - a matką i mistrzynią jest się przez całe życie.
- Lśniąca Sadzawka i Krwawnikowy Liść niezwykle o mnie tam dbali. Czuję się prawie jak nowonarodzona. - powiedziała rozbawiona. Zrobiło jej się cieplej na sercu przez fakt, iż Płomyk się o nią martwił. Było to naprawdę miłe. - Czułam się strasznie niepotrzebna, kiedy siedziałam w lecznicy. Już wiem co musiał czuć mój tata, gdy przeniósł się do Skręconego Pnia. Już... wtedy przecież oferował pomoc przy terminatorach. - dodała, uśmiechając się delikatnie. Machnęła białą kitą, rozglądając się dookoła.
- Nie miałam cię jeszcze okazji zapytać, jak ty się czujesz jako mistrz? Zupełnie inaczej to wygląda niż ze strony terminatora, prawda?
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?