Logo Artemidy
Topiołki - Lewy Brzeg
#91
Było gorąco. Dla niego zdecydowanie zbyt ciepło, nie był przyzwyczajony do takich temperatur, a może po prostu z wiekiem znosił je już gorzej, trudno powiedzieć. Znalazł sobie jednak w miarę wygodne miejsce w pobliżu Topiołek, w którym wiedział, że Lawenda go odnajdzie i leżał skryty w cieniu, ciesząc się spokojem, jaki tutaj panował. Ze swojego miejsca wiedział również kaczki, które budziły w nim wspomnienia, od których nie chciał uciekać, uśmiechał się zatem lekko pod nosem, ciesząc się tym, co miał, ciesząc się tym, co jeszcze mu pozostało. Cieszył się tym, że kocica miała tym razem do niego przyjść i miał nadzieję, że sprawy w jej Klanie miały się dobrze, starał się wierzyć w to, że wszystko jeszcze się należycie poukłada, że wszystko potoczy się właściwym torem. Chciał dla niej jak najlepiej i miał nadzieję, że ich decyzja nie okaże się jednak błędna. Nie chciał, by jego dzieci musiały wieść życie takie, jakie wiódł on, nie chciał, by faktycznie spotkało je coś, co nigdy nie powinno stać się ich udziałem. Odetchnął głęboko i na chwilę zamknął oczy.
Był już stary, wiedział o tym, ale mimo wszystko chciał, by jego życie domknęło się w odpowiedni sposób. Nie chciał narzucać się Lawendzie, nie chciał na nią naciskać, ale jednocześnie wierzył w to, że mimo wszystko postępuje słusznie. Chciał być szczęśliwy, ona również pragnęła szczęścia i posiadali je, choć żyli w pewnym oddaleniu. Był jednak pewien, że mogli osiągnąć wspólnie jeszcze więcej, a później, pewnego dnia, spotkać się po prostu ponownie pośród Gwiezdnych, by tam spędzić już wieczność u swego boku, nie przejmując się już zupełnie niczym. Potrząsnął lekko łbem, bo to nie były myśli, które powinny go nawiedzać, ostatecznie bowiem był wciąż jeszcze w pełni sił, choć zdecydowanie szczuplejszy, niż wcześniej, a część jego futra już posiwiała, to mimo wszystko jego serce wciąż jeszcze była młoda i pełna radości, pełna chęci poznawania tego, co wciąż było jeszcze nieznane.
- Lawendo! - rzucił, gdy tylko jej zapach do niego doleciał i wysunął się spośród wodnych traw, wśród których w tej chwili odpoczywał, by uśmiechnąć się do niej. - Znalazłem kacze gniazda.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#92
Dni były coraz bardziej upalne. Żar lał się z nieba, aż ciężko było funkcjonować, a trzeba było. Stos Zwierzyny sam się nie uzupełni, a Granice nie oznaczą. W dodatku wody jest coraz mniej, co nie zwiastuje niczego dobrego. Ostatni raz kiedy była susza to wystąpił na ich terenach pożar. Oby to się nie powtórzyło. Lawenda z szybko bijącym sercem ruszyła na spotkanie z Tonącym Słońcem. Pamiętała, że umówili się gdzieś na Topiołkach i przy zbiorniku wodnym, ale nie wiedziała konkretnie gdzie. Wierzyła, że znajdzie Toń bez problemu i spędzą miło czas. Już nie może się doczekać, aż w końcu go zobaczy i zrealizują swoje marzenia, o ile jeszcze wciąż to będzie aktualne. Niebieska kotka dotarła do Grzmiącej Ściezki, rozejrzała się uważnie i czmychnęła na drugą stronę. Docierając na drugi koniec syknęła z bólu. Opuszki łap zaczęły ją potwornie piec. Musiała na chwilę położyć się na boku i dać im odpocząć. Nie przypuszczała, że Grzmiąca Ścieżka może być tak gorąca jak kamień. W sumie mogła się domyślić, ale i tak innej drogi nie było. Lawenda podniosła się i ruszyła dalej. Na początku trochę wolniej, a potem przyspieszyła. W końcu dotarła na Topiołki, nawet nie zdążyła się porządnie rozejrzeć i ujrzała znajome futerko. Potem dostrzegła najcudowniejsze na świecie oczy i rozbrajający uśmiech.
- Tonące Słońce!- powiedziała i potruchtała do partnera, aby wtulić się w jego pręgowany, lekko posiwiałe futerko. Widać było, że Toń nieco zmizerniał, ale nie ma się co dziwić, posiada już swoje księżyce. Ona też wkrótce zacznie się starzeć, aż w końcu odejdzie do Gwiezdnego Klanu, gdzie zapewne będzie czekał na nią ukochany.
- To fantastycznie! Z miejsca mogę ruszać do wody i je zdobywać! Grzmiąca Ścieżka jest tak gorąca, że chętnie ochłodzę sobie łapy- zareagowała podekscytowana i polizała Tonące Słońce po policzku.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#93
Kos... Znalazła czas dopiero za parę dni, jednak hej, przyszła, jak obiecała, prawda? Nie wiedziała co czuć, a na jej nieszczęście, nie znalazła czasu na rozmowę ni z Dynią, ni z Tundrą, nawet z Wieszczym, z którym i tak by raczej nie porozmawiała. Najgorsze było to, że to ona była najstarszą wojowniczką w Klanie i nijak szło zapytać kogoś o ranę. Nawet Pokrzywę, czy Voodoo... Ale poszła, bo gdyby to do niej miałby przyjść ktoś w odwiedziny, nie zastanawiałaby się długo, po prostu by czekała. A jeśli Wrona był w takim stanie, w jakim ona była po śmierci dziadka oczywistym było, że musiała mu pomóc, choćby bała go się w pewnym momencie. Szła tak więc, według wskazówek, aż doszedł ją zapach kocura, krwi i... Wrony. To niewątpliwie był on, oczywiście.
- WRONA! - rozdarła się na cały las biegnąc za źródłem. Powstrzymała śmiech, widząc na wpół łysego kocura, wymęczonego jak nigdy, ledwo co idącego na łapach. Trzymał dwa gawrony, ale z iloma walczył. - Na... - nie wierzyła w Gwiezdnych, nie mogła. - Osty i ciernie! Gdyby przyszła wcześniej może nie wyglądałbyś... tak [b]- pewnie było mu przykro, jak wyglądał. Momentalnie oparła się o niego, pomagając mu iść, nieświadoma, że właśnie dzieli z nim swoje ciepło. - [b]Och, przepraszam, powinnam była się wcześniej pojawić... Pajęczyną to nic nie zdziałam, znikąd nie krwawisz, prawda? Nie, nie widzę krwi. Ale ty musisz być padnięty... Przecież ty się słaniasz! Wskaż głową, gdzie masz legowisko, zaraz przyniosę ci mokrego mchu i naznoszę piór do odpoczynku - zaoferowała energicznie, mocno zmartwiona.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#94
Miał wrażenie, że droga powrotna trwała wieczność. Szedł powoli, słaniając się na łapach, ostatkiem sił zaciskając pysk, by nie wypuścić z niego ptasich skrzydeł.
Prawie doczłapał już do brzegu jeziora, gdy dotarł do niego wrzask Kos. Nie zareagował od razu, jego mózg przetworzył go dopiero po chwili. Podniósł łeb i zobaczył pędzącą w jego stronę kocicę. Gdy zaoferowała pomoc, oparł na niej swój ciężar, wdzięczny za ten gest. Wskazał łbem kierunek. Byli już blisko.
Ciepły bok kotki przyniósł mu ukojenie. Gdy dotarli na miejsce, zwalił się na bok pod drzewem. Gdy wybierał swoją dziuplę nie przewidział tego, że kiedykolwiek będzie zbyt zmęczony, by się do niej dostać.
- Dziękuję. - wychrypiał, otwierając ogniste ślepia, by spojrzeć na jej pyszczek. Ach, jaka ona była dobra, jakie złote serce miała. Sama jej obecność dodawała sił.
I wtedy zdał sobie sprawę z tego jak wygląda. Czarna Wrona, kocur stawiający swój wygląd ponad większość rzeczy na świecie, prezentował się teraz gorzej niż kiedykolwiek. Z powyrywaną, postrzępioną, zakurzoną sierścią, wyglądał teraz strasznie, jak oberwaniec.
O nie. Dlaczego akurat teraz. Dlaczego akurat przy Kos.
- Pomożesz mi… doprowadzić to do porządku? - spytał, kładąc uszy po sobie. Ależ było mu wstyd za to, jak wygląda.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#95
Znowu poczuła jego ciepło. Dziwne, odstraszające i pociągające. Znowu ten mętlik. Znowu on. Tym razem nie jako królewicz nocy, pewnie atakujący ją z całej siły, a schorowany, wymordowany wojownik, któremu trzeba pomóc. Nie odpowiedziała nic na podziękowania. Miło jej było, że ktoś docenia jej jakże normalne starania aż nadto, dziękuje jej za wszystko, każde jedne okazanie serca, ale musiała trzymać się na baczności. A może nie? Przecież był ranny. Nie mógł jej zranić w żaden sposób. Odłożyła wątpliwości na bok skupiając się na ranach zadanych mu niewątpliwie przez gawrony. Był łysy i chyba nic poza tym mu nie było.
- Pewnie - odparła natychmiastowo, nie wiedząc, na co się pisze. Zgadywała, że dziupla u góry jest jego legowiskiem, ale chyba nie potrzebował teraz niczego poza odpoczynkiem i snem, a to chyba nie miało znaczenia gdzie. Dopiero po zgodzeniu się, zrozumiała, że nie wie jak mu pomóc. Potrzebował po prostu wyglądać ładnie, prawda? Czyli miała mu ułożyć futro, jak matka kociakowi, albo... Nie ważne.
Zabrała się więc do roboty, z wahaniem i ckliwą ekscytacją. Rytmicznie układała mu resztki futra szorstkim językiem, zmywając tu i ówdzie resztki ptasiej krwi, bo na pewno nie kociej. Roboty nie było wiele, bo nie miał wiele futra, ale... Ona robiła to powoli, dokładnie, skupiając się na zadaniu, jakby od tego zależało jej życie. Czuła się dziwnie i... Nie wiedziała jak jeszcze się czuła, zajmując się kocurem. Zaraz pójdzie po mech, tylko ułoży mu jeszcze te trzy kępki, już zaraz...
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#96
Przymknął oczy, uspokojony jej gotowością do pomocy, rozkoszując się ciepłem, które roztaczała wkoło siebie. Mógł odetchnąć z ulgą. Nie chciał tego przyznać sam przed sobą, ale przez chwilę bał się, że będzie się go brzydziła tak bardzo, że nie odważy się go dotknąć. Tak jak on brzydził się teraz siebie.
Ale jej język, delikatny choć przecież szorstki, uspokoił wszystkie jego obawy. Zamruczał cicho.
Czarna Wrona zadrżał. Zadrżał, bo na chwilę owładnął go lęk - jego, który prawie że nie znał strachu. Bał się, że przestanie, że odsunie się, tak jakby miała moc, by poznać jego najgorsze sekrety. Nigdy więcej by na niego nie spojrzała, nie miał co do tego żadnych wątpliwości.
Zapatrzył się w jej kolorowe futerko. Obserwował z bliska drobne włoski układające się w nieregularne plamy. Wstrzymał oddech, tak jakby bał się, że zaczerpnięcie powietrza do płuc spłoszy ją. Nie chciał, żeby przestawała. Przypominała mu o tych momentach w jego życiu, do których tęsknił najbardziej.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#97
Ona również dojrzała w tej czynności coś, w czym można było się zatracić. Wrona miał w sobie coś, co przyciągało ją jednocześnie, ale i... Odpychało. Może to pierwsze wrażenie, gdzie chciał ja zabić, lub po prostu... Zachowywał się jak typowy, mało wychowany samotnik? Ale zaraz, kiedykolwiek ta myśl zjawiała się w jej głowie, natychmiast pojawiały się inne, przypominające mu o samotności kocura, o tym, ile wycierpiał, i ile wycierpiała ona. Z czasem, podczas ich pierwszej rozmowy, zdołała już nabierać wrażenia, iż przebiła się przez zamkniętą dla wszystkich ścianę, ukazując tego małego, kruchego Wronę, tęskniącego po prostu za ukochanym bratem, jak ona za matką. Ryzykowała wiele, zbliżając się do niego na ten stopień, bo, bądźmy szczerzy, wiedzieli o sobie o wiele więcej, niż ona z Płomykiem, ale czy nie było warto, za te wszystkie krzywdy, jakimi obdarował ją świat? Nie warto było choć raz poczuć się docenioną, wartą? Nawet jeśli była to tylko obłuda, same kłamstwa wykonywane w jakimś nieznanym jej celu, chciała trwać w tym jeszcze parę chwil. Bo, najzwyczajniej w świecie, było jej w tym dobrze. Pamiętała, że to kłamstwo jest słodkie, a prawda gorzka, jednakże ile gorzkości można jeść? Wystarczyło jej. Wystarczyło i choćby miało później boleć bardziej, wolała przez chwilę dryfować w słodkościach i otrzymać później bolesną dawkę gorzkości.
Ten zaczął mruczeć, i było to... Co najmniej przyjemne. Czuć te całe wibracje, to było coś... Niespotykanego. Było to coś, czego nie był jej w stanie ofiarować nawet Płomyk. Nagle poczuła, że jeśli zniknęłaby nagle, stałoby się coś złego. Nie tylko jej, bo nie ujrzałaby już nigdy więcej Wrony, ale i samej Wronie, bo on nigdy nie ujrzałby trójkolorowego futerka. I nie było to żadne kłamstwo, które ona wpajała sobie, żeby poczuć się odrobinę lepiej, ale... Prawda. Słodka prawda. Czucie jego ciepłego, płytkiego co prawda oddechu koiło ją również. Przypominało to jej zatarte wspomnienia o matce, kotce, która była dobra ponad wszystko. I o Strużce, który zniknął, o Dymnym Niebie, za którego oddałaby życie. O Płomyku. Ale... Tylko Wrona emanował takim ciepłem, które nie było ani trochę za gorące, ani za zimne. Idealne. Takie, jakie pojawiało się w słowach matki kiedy opisywała jej ojca. Takie... Szczere. A ona szczerości zbyt wiele nie doświadczyła.
Rzeczywiście, zatraciła się w tym. Przypomniała sobie o Słowiku, o jego niewątpliwej dobroci, mającej wpływ na Wronę. O tym, jak bardzo ubolewał nad nim Wrona. Skoro nie popadł w paranoję, ostrząc pazury na każdego, kto wypowie jego imię, musiało być w nim dobro, tylko ukryte, które ona jedna na całym świecie mogła odkopać. Tak czuła. Czuła, i wiedziała, że mówi sobie prawdę. Czuła, że ona jedyna będzie bohaterką, która jest w stanie ukazać istne dobro Czarnoworona, tylko musi nad nim pracować. A gotowa była tyrać siebie samą aż do złamania kości.
Po raz ętny układała mu już rzadkie strzępki futra, nie chcąc przestawać. Bała się, że kocur nagle przerwie, nagle rozkaże jej przynieść wodę i wrócić do Nowego Świtu. Chciała mu pomóc, owszem, była gotowa biec już po mech, ale to... Było przyjemne. Proste to było uczucie, ale mocno brakujące w jej życiu.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#98
Siły powoli wracały, tak jakby to Kos wlewała je w niego swoim językiem. Miał ochotę się odezwać, powiedzieć coś, ale nie chciał, żeby przestawała. Skończyła już pracę nad jego grzbietem, resztki sierści Czarnej Wrony lśniły.
Nie był pewien dlaczego to robiła. Tak, poprosił, ale to, co robiła nie było mechanicznym spełnieniem jego prośby. Kos włożyła w tę czynność całe swoje serce i całą czułość, jaką w sobie miała. Widział to. I była to czułość, jakiej wcześniej nie doświadczył. Ta opieka była czymś zupełnie innym. Robiła to inaczej niż ojciec, matka, Słowik, a Czarna Wrona miał problem z rozszyfrowaniem jej. Pewność siebie, która zazwyczaj go wypełniała jakby nagle wyparowała. Chyba wiedział o co chodziło, ale coś w nim sprawiało, że obawiał się to przyznać sam przed sobą. Jeszcze nie teraz. Za chwilę.
Jak gdyby chciał sprawdzić swoje przeczucia, zwrócił pysk w jej stronę i delikatnie trącił uszkodzonym nosem jej policzek.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#99
Zatraciła się, bo było to szczerze hipnotyzujące uczucie... Jednakże wszystko zostało przerwane. Kocur trącił ją, co prawda nosem, ale ona nie odebrała tego w pozytywnym kontekście. Zrozumiała, że ten, mocno zmęczony, ma już dość tego wszystkiego i nie chce mieć układanek futerka po raz setny. Twierdziła, że jego łeb miał najwięcej sił i trącił ją nosem, bo chciał spać. Odsunęła się natychmiastowo, ba, odskoczyła jak oparzona od niego, wyrywając się ze stanu hipnozy. Nie był dobry. Nie ufała mu. Nie mogła.
- Idę po mech - spochmurniała znacznie, jakby zawiedziona sama na siebie, że była tak łatwowierna. On wcale jej nie chciał, a ona, spragniona najzwyczajniejszego w świecie ciepła i przyjemnych uczuć poddała się jemu zbyt wcześnie. Może w tamtej chwili po prostu polubił ją, bo miał siły? A teraz go irytowała, bo nie miał głowy, żeby nią manipulować? Jakaś nieokreślona strzała przeszyła jej serce, a ona ponownie nie wiedziała co czuć, bardzo nie wiedziała. Och, czy to kolejny kot, który zniknie? Czy tylko był przy niej, bo miał chęć, a teraz się znudził i znalazł ładniejszą? Może to było chwilowe? Szła po mech dość sztywno, starając się odrzucić myśli z głowy. Zgarnęła coś, nasączyła i przyniosła z powrotem. Mogła uciec, ale wróciła. Och, czemu ponownie ktoś był dla niej niemiły? Czy ona o dużo tak tych Gwiezdnych prosiła?
- Pij - nakazała szeptem, podsuwając mu nasączony mech pod nos. Nie mogła mu odmówić pomocy, i kryła sama przed sobą, że może powinna się jeszcze łudzić i wybaczyć mu ten jeden raz? Przecież tamta chwila była taka słodka... Szkoda, że po mimo tylu księżyców nikt nigdy nie nauczył ją kocich gestów okazywania uczuć.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czarna Wrona, zazwyczaj nie stroniący od słów, jakby zapomniał języka w pysku. Coś w nim opierało się przed jakimkolwiek ruchem w jej stronę. Nie chciał jej zbrukać. Nie chciał zabrudzić sobą tej wrażliwej, idealnej duszy. Oczy kocura otworzyły się szerzej, gdy kotka odskoczyła nagle od jego ciała. Nie zdążył zareagować, nie rozumiał o co chodziło. Czy zrobił coś nie tak? W milczeniu obserwował jak odchodzi, ale nie spuszczał wzroku z miejsca, w którym zniknęła. Czekał na nią, wpatrując się w ten sam punkt, tak jakby jego spojrzenie miało przywołać ją z powrotem.
Gdy wróciła, z bijącym sercem patrzył, jak podsuwa mu wilgotny kawałek mchu pod nos. Jaka ona była dobra, jak dusza zesłana mu prosto ze Srebrnej Skórki. Mogła wynagrodzić mu wszystkie rozczarowania i tragedie, których doświadczył. I jeszcze więcej. I choć wszystko w nim opierało się przed tym, musiał zdobyć się na jakiś krok.
Nie napił się. Zamiast tego podniósł głowę i spojrzał prosto w zielono-żółte oczy. Zatrzymał ją swoim spojrzeniem. Wyciągnął czarną łapę oskubaną z sierści i położył ją delikatnie na białej łapce kotki.
- Kos. - powiedział cichym, miękkim głosem - Kos...
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy wychodziła, czuła na sobie jego spojrzenie, jakby teraz żałował, że to zrobił. Może zrozumiał, że manipulowanie nią będzie trudniejsze? Albo naprawdę, szczerze był dobry i jak ona nie doświadczył zbyt wiele miłości w życiu i nie wiedział, jak się zachowywać? Ale po co ona w ogóle go argumentuje...? Wiedziała, że prawda jest gorzka i bardzo tej gorzkości nie chciała przyjąć. Zwłaszcza po nagłej, przyjemnej słodkości.... Mętlik znowu zawirował w jej głowie, aż do bólu. Była naiwna, za mało asertywna i to ją bardzo bolało. Ugh, dlaczego choć na dłuższą chwilę nie mogła doświadczyć czegoś przyjemniejszego.
Wzdrygnęła się na jego pierwsze słowa, przysuwając jeszcze bliżej mech. Miał piękny, przyjemny głos. Taki trochę... Jakby zmęczony? A co jeśli on faktycznie był dobry i teraz zraniła go jak głupia, niewychowana kotka?! - Musisz pić - zażądała nieudolnie twardym głosem. Nie dość, że prawie umarł z jej winy, to jeszcze go zraniła... Nie, nie, on nie był dobry, zagrażał Nowemu Świtowi! Ale na samą myśl, że choćby mogła przejechać mu pazurami po pysku żołądek wywracał się jej na drugą stronę. Nie była w stanie zabić nikogo, a co dopiero zranić kogoś takiego jak Wrona. - Proszę - musiał wypić, bo inaczej nie będzie ponownie zdrowy. Czemu się o niego martwiła, och czemu?!
Później znowu dotknął jej ciała, tym razem delikatnie. Znowu przeszył ją dreszcz, źrenice zwiększyły się na chwilę, a później rozszerzyły. Znowu jego ciepło, złudnie przyjemnie, ale o to przecież manipulantom chodzi. Za bardzo się do niego przyzwyczaiła, za bardzo. Ale czemu, co było złe musiało być przyjemne? Niezauważalnie zacisnęła kły. Musiała być twarda... Ale nie była na tyle silna by strząść jego łapę. - Proszę Wronku - czemu zwracała się do niego zdrobnieniem?! - Wypij i pójdź spać, bo... Jesteś bardzo ranny - może nie krwawił, ale był bardziej niż padnięty. - A może potrzebujesz opieki medycznej? Śpij, bo... To Ci pomoże - zapewniła go, wściekła na siebie, że tak bardzo lgnęła do pomocy.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zależało jej na nim, a on nie potrafił powiedzieć dlaczego. Ponownie nie był w stanie odczytać jej intencji. Jedno było pewne, w Kos działo się wiele, a jej uprzejmość i czułość zdawała się wygrywać ze wszystkim. Wronku. Tak ładnie do niego powiedziała.
Nie zignorował ponownie jej prośby. Pochylił łeb i zamoczył pysk w mokrym mchu, wysysając z niego powoli wilgoć. Ale nie ruszył swojej łapy. Delikatnie zaciskał palce, ugniatając łapkę Kos. Nie wyciągnął pazurów, by przypadkiem nie zadrapać jej skóry.
Wypił wszystko, nie przestając nawet gdy w mchu nie było już więcej wody. Chciał dać jej więcej czasu. Ale jak mógł przekazać kotce, że nie odpychał jej od siebie?
Nie został zraniony i był pewien, że to wiedziała. Zbyt dokładnie zajmowała się wcześniej jego ciałem, by mogło być inaczej.
- Zabierz mnie ze sobą. - powiedział, podnosząc znowu pysk, by spojrzeć jej w oczy.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jakby jej łapa nagłe została przyklejona, nie mogła jej ruszyć. Ona sama nie była w stanie się ruszyć. Jakby Wrona zastosował jakieś magiczne sztuczki, przymocował ją trwale do ziemi, żeby móc się bawić jej emocjami jeszcze bardziej. Zerkała więc naprzemiennie, to na pijącego Wronę, to na swoją łapę, ugniatą niczym brzuch matki przez kocięta. Kolejne z dziwnych uczuć. Miała chęć odskoczyć od niego, uciec jak najdalej, zapomnieć o tej dziwnej, przyciągającej energii, ale miała też ochotę tak stać, już nie przyklejona, ale z własnej woli. Był ciepły, ale zarówno za gorący, jak i idealny. Nie znosiła tego uczucia, kiedy mętlik rozpruwał jej łeb.
- Do Nowego Świtu...? - spytała chwiejnie. Nie, nie, nie, nie mogła go tam zabrać. Tam były małe kocięta Tusnami, tam była sama Tsunami, Gronostaj i Lawina, małe kociaki, które potrzebowały jeszcze opieki! Albo Dynia? Co jeśli on powie jej, że zachowała się gorzej niż nieodpowiedzialnie przyprowadzając go tutaj? On był taki mądry, doświadczony, a ona, głodna przyjemnych odczuć pozwoliła porwać się w to zdradliwe tornado. I mogła się wydostać, ale jak głupia wolała poczuć jeszcze trochę przyjemności... - To... Daleko. Możesz tam nie dojść, nie, nie dojdziesz, to zbyt daleko, nawet gdybyśmy mieli jeszcze jednego kota do pomocy - oczywiste było, że pomoże mu się tam doczłapać, tego nawet nie musiała mówić, ale co jeśli zemdleje mu w środku drogi? Ona go wtedy nie zaciągnie to obozu, był zbyt... Duży. Wytrzymała spojrzenie jego pięknych oczu, stojąc przed nim bardzo zmieszana. - Może kiedy trochę się prześpisz i nabierzesz sił, zabiorę Cię do medyka, lub przyprowadzę go tutaj - nie było żadnych szans że Fairy tu przyjdzie, absolutnie żadnych. - Zostanę tu i przypilnuje cię, żeby nic cię nie zaatakowało, ale chyba nie dasz rady tam dojść... - w dziupli był bezpieczny, ale tutaj na dole, zaraz coś go zje.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Patrzył na nią jeszcze przez chwilę, myśląc głęboko o tym, co mógł odpowiedzieć na jej słowa. Wiedziała, o co mu chodziło, tego był pewien. Mimo to zareagowała, jakby kompletnie nie miała pojęcia. Ale może wcale nie było to dziwne. Jego prośba była śmiała, bardzo śmiała i uderzyła w nią nagle, nie dając ani chwili na pomyślenie nad tymi słowami. Łatwiej musiało być jej go zbyć, niż wprost odmówić. W końcu była taka wrażliwa.
Ale on także nie przemyślał do końca tego, o co prosił. Spytał impulsywnie, nie, zażądał impulsywnie, nie zdając sobie całkowicie sprawy z tego, o czym mówi. Miejsce, w którym żyła Kos powinno pozostać spokojne, takie jakim było. Z nim na pewno spokojnie nie pozostanie. ...Lecz kiedy złapał się na tej myśli, prawie że prychnął, powstrzymał się jednak. Przedkładać coś ponad swoje korzyści? Nie przywykł do tego. Kos wywoływała w nim obce, nienaturalne myśli. Zagrażające myśli. Była niebezpieczna.
Odsunął wreszcie łapę, podwijając ją pod siebie.
- Zimno mi. - skłamał gładko - Chciałbym spać, ale zimno mi.
Mogła nanieść mu tych piór, mchu, umościć wygodne legowisko. Ale nie tego chciał. Chciał, by otuliła go swoim ciałem, ciepłym ciałem. Odmówiła mu tego, czego żądał, więc bezczelnie, nie wprost, sięgnął po więcej.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chociaż zgadzali się w jednymi i wiedzieli, że jeden zagraża drugiemu. Czy nie lepiej by było, by zapomnieli teraz o sobie, zniknęli, ot tak, dla bezpieczeństwa ich obu? Chyba jednak jedno omamiło drugie do takiego stopnia, iż taka opcja była po prostu nie możliwa do osiągnięcia.
Kolejne pytanie zwaliło się na nią z siłą tsunami. Przez myśl przeszło jej, iż to ona powinna go ocieplić, owinąć wokół niego swój ogon i zasnąć, napawając się jego przyjemnym, acz groźnym, ciepłem. To szybko wypadło z jej głowy, aż potrząsnęła łbem w akcie drgawki. Nie, nie było szans. Ona musiała wracać do Nowego Świtu, musiała zapolować, nie... Może parę chwil nie zaszkodzi? Nie! Znowu dała się opanować, musiała myśleć trzeźwo, oprzeć się tej słodkie woni, którą kochała i nie znosiła z razem. Przełknęła głośno ślinę, natychmiastowo chcąc uciec spod dziupli i zostawić go samego sobie.
- Dobrze - odparła po dłuższej chwili ciszy. - Jakich... Piór nie lubisz? Nie, jakie lubisz? Ile kłębków mchu ci przynieść. Pięć? Nie, przecież do nocy zdoła się oziębić. Dziesięć, dziesięć przynajmniej, ale więcej byłoby lepiej. Co mam ci upolować? Pewnie jesteś strasznie głodny... Jakie masz życzenia na pióra i zwierzynę? - zapytała wprost. Zajmie się nim, bo jest dobra, ale nic poza tym, nic a nic.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości