Logo Artemidy
Trening Sekwoi
#46
Sekwoi raczej chodziło że nikt by nie głosował by na ucznia, a już szczególnie na nią, ale nie miała żadnego wpływu na to jak interpretowała to Tundra. Nikt z Nowoświtowych pajaców by na nią nie zagłosował, bo jest niby infantylna, choleryczna i anarchistyczna, cokolwiek te słowa znaczyły. Gadanie, nikt w tym klanie nie nadawał się do rady poza nią. Kos była zbyt tchórzliwa, chociaż miała potencjał, no nie można temu zaprzeczyć. Rudzik za to ciężko było ocenić, ale nie wyróżniał się zbytnio na tle plemienia, służąc bardziej za tło niż pełnoprawnego członka. Tsunami, była lekkomyślna i skrajnie nie odpowiedziała i to nawet bardziej od Sekwoi, co było niezłym wyczynem. Kajak był sztuczny, plastikowy, a w głowie miał tylko jakieś siano i flirty. Pierwiosnek za to miał niewyparzoną gębę, a nawet nie umiał mówić wyraźnie, nie da się go traktować poważnie. o Zroszonym Listku to lepiej się nie wypowiadać. Jedynie Łatrzyk wydawała się sensowną kandydatką i jedyną kotką której kandydaturę mogłaby poprzeć. Oczywiście wykluczając samą Sekwoje.
- Ciężko zapomnieć o tym jak Klan Rzeki postanowił kazać NAM się wynosić z NASZYCH terenów - parsknęła. Nigdy im tego nie zapomni, ani nie wybaczy, oj nie. - Nie, te imiona nie mają sensu. Tak samo to z dziewięcioma życiami. Pff chyba przeceniają swoich przywódców. Chyba lubią sobie utrudniać sobie życie z tym jednym medykiem, mocno to bez sesnu, a już w ogóle zabranianie komuś mieć dzieci - mimika jej pyszczka raczej pozostała niezmienna, jak zwykle wyglądała na lekko zirytowaną. Nie rozumiała też dlaczego Tundra aż tak jej się przyglądała, więc jeszcze parę razy przejrzała swoje futro, ale nadal nic nie znalazła.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#47
Nie miała nic do dodania w kwestii tego, jak wyglądało życie w starych klanach. Również do końca tego nie rozumiała i nie popierała ale nie miała aż tak gorącego usposobienia, jak Sekwoja, żeby aż do tego stopnia ją to irytowało. Klany żyły sobie po swojej stronie Grzmiącej Ścieżki, dopóki nie nakładały żadnego nacisku ani ograniczeń na Nowy Świt, mogły sobie nawet głosić że ich przywódcy mają dwadzieścia żyć i nazywać się Mokrym Pyłem Który Jasno Lśni, Opokę niewiele to interesowało. Miała obowiązek przedstawić uczniowi, przyszłemu wojownikowi zarys zasad funkcjonowania starych klanów i to też uczyniła.
- Też uważam, że sytuacja w której więcej niż jeden kot jest w stanie leczyć rany, jest to dla grupy bezpieczniejsze. Innym plusem, niepodważalnym, jest to, że rozwój nie jest ograniczony tylko do jednego kierunku. - wyraziła swoje zdanie kocica, a wiszący za jej grzbietem ogon poruszył się powoli w powietrzu. - W planie treningu mamy również umówienie genezy powstania Nowego Świtu. Wiem, że byłaś tego świadkiem i na pewno świetnie to pamiętasz ale gwoli formalności, przedstaw mi tę kwestię. Jak to się stało, że powstał Nowy Świt? - zapytała, mając nadzieję, że Sekwoja zrozumie, że aby trening był kompletny i można było dostać maksymalną ilość doświadczenia, muszą przerobić również to. Tymczasem dwie kotki docierały już do Dołu Ukrytej Rzeki, o czym Tundra poinformowała na głos swoją córkę. - Widać już stąd Wysokie Szuwary, które, jak widać, o tej porze roku nie są zbyt wysokie. - poinformowała ją następnie Opoka i spojrzała w kierunku, w którym leżały Topiołki, do których wpadała Ukryta Rzeka i wzdłuż których miały wkrótce prowadzić swój całkiem spokojny spacer. Swoją drogą, ich trasa wzdłuż granic Nowego Świtu miała niedługo dobiec końca. Zostało im tylko kilka ziem, w sam raz na drugi, krótszy spacer.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#48
Sekwoje nie denerwował jakoś bardzo styl życia klanów. A przynajmniej nie bardziej niż wszystko inne. Dopóki nie wtrącają się w ich życie to miała ich głęboko pod ogonem. No właśnie dopóki się nie wtrącali, a Klan Rzeki nawet na to nie było stać. Pff. Teraz jednak gdy nie musiała już mieć nic więcej z nimi do czynienia to już jedynie ją to bawiło. Bawiło ją to jak bardzo zaślepionymi, zacofanymi tradycjonalistami byli. Nie chciałaby być nigdy częścią takiego cyrku.
- Racja - mruknęła, jeszcze raz przejeżdżając wzrokiem po swoim futrze. - Nowy Świt powstał po tym jak Rojst kopnął nas w dupę i uciekł jak tchórz, gdy Klan Rzeki groził nam wojną. Narobił syfu i nie chciał się mierzyć z jego konsekwencjami. Nie pamiętam czy ktoś poza nim nawiał, ale chyba tak. Nowy Świt powstał bo nadal były koty który chciały stworzyć grupę. Razem byliśmy, jesteśmy i będziemy silniejsi -
Może nie rozumiała dokładnie jakie były powodu do powstania Nowego Świtu, w końcu jak powstawał to ciągle była bardzo młoda, ale zawsze jej się wydawało że najważniejsza była jedność, wzajemne wsparcie no i siła. Nawet najsłabsza jednostka mogła być istotnym trybikiem w plemieniu. Mogła być jeżeli wnosiła cokolwiek od siebie, a nie jedynie doiła wszystkich dookoła. Każde istnienie mogło być ważne na swój sposób, może nie koniecznie dla niej, może nie koniecznie należało mu się bycie częścią Nowego Świtu ale dla kogoś być może. Jej jednak zależało najbardziej na jej najbliższych, a reszta mogła sobie zadbać o siebie.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#49
- Tak było. Dobra pamięć. - pochwaliła ją, pamiętając że w tamtym okresie jej starsze córki były ledwie kociętami. Sama jak przez mgłę pamiętała wydarzenia z okresu, kiedy miała pięć czy sześć księżyców, dlatego jej zdaniem tak dobra pamięć na temat wydarzeń sprzed wielu księżyców zasługiwała na pochwałę.
- Zechcesz potruchtać ze mną przez resztę trasy? - zapytała i w zależności od tego, czy kotka się zgodziła, czy też nie, szły lub biegły resztę trasy wzdłuż granicy w milczeniu. Prędko znalazły się obok Wysokich Szuwarów i do miejsca nazywanego Brzegiem Topiołek. Dalej poprowadziła córkę do Pszczelich Chaszczy, będących punktem na granicy niedaleko nad jeziorem Topiołki. Następnie dotarły do Wrzosowego Wzgórza, na którym stał Samotny Strażnik. Wszystke mijane miejsca kocica przedstawiała córce, wymieniając nazwę i zakreślając mniej więcej jak daleko sięga teren kryjący się pod daną nazwą. Następnie kotki udały się do obozu, jednak dość okrężną drogą. Zahaczyły po drodze o Rumiankową Łąkę, Zielne Pagórki i Zajęcze Trawy, które Tundra również Sekwoi przedstawiła. Przy wejściu do obozu, kocica zatrzymała kudłatą córkę i odezwała się do niej.
- Świetnie sobie radzisz podczas treningu. - zaczęła, a delikatny uśmiech na jej pysku był jak najbardziej szczery. - Zostało nam przejść tylko kilka terenów i przebyć walkę treningową. Spotkajmy się za tydzień przy wietrznej norze, to dokładnie na północ od obozu, z pewnością trafisz. Poprawiaj w tym czasie swoją technikę polowania i powtórz teorię walki. Stoczymy pojedynek - dodała, skinęła kotce głową i ruszyła w swoją stronę.
***
Pojawiła się przy Wietrznej Norze przed czasem i wyszła trochę w stronę obozu, by upewnić się że kotka trafi w to miejsce bez problemu. Czekała na swoją córkę, będąc zdeterminowaną do zakończenia jej treningu tego dnia.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#50
Czyli jednak dobrze pamiętała. Kiedy była jeszcze kocięciem, to wszystko strasznie zapierniczało, więc ciężko by było niczego z tego okresu nie pamiętać. A najważniejszych wydarzeń to już w ogóle, tylko debil by nie zapamiętał. Nawet jeżeli w tedy była młoda i mało kumata. Ale nie było to też aż tak dawno temu, bo zaledwie parę księżycy wcześniej. Ona łatwo nie zapomina o zdradzie, którą nie raz ją z resztą spotkała.
- Dobrze - odparła i przebiegła resztę trasy razem z matką. Nie dało się spamiętać, nazw coraz to kolejnych miejsc, bo nie były w nich zbyt długo, a wszystkie były równie bezsensownie, pokręcone i symboliczne. Miała się ochotę śmiać gdy słyszała niektóre z nich, ale postanowiła zachować powagę. W końcu były na treningu, a nie na jakiś pogaduszkach. Na pewno wymyślał je Fairy albo Kajak.
- Po prostu trafiłam na dobrego mistrza - zgrabnie odbiła piłeczkę, chociaż się przy tym nie uśmiechała. Była jednak w stu procentach szczera. Nie kłamałaby podlizać się Tundrze. Oj nie to nie było w jej stylu. - Ehe, ale nie znam teorii walki -

***

Sekwoja nie wiedziała gdzie jest Wietrzna Nora. Umiała jednak myśleć, bo ten łeb jednak od czegoś miała. Ruszyła więc za zapachem Tundry i w ten sposób trafiła na miejsce. Gdy w końcu zawuarzyła trójkolorowe futro Tundry to potruchtała do niej. Nie miały przecież całego dnia, musiała jeszcze swoich siostrzeńców odwiedzić.
- Część mamo - przywitała się, zatrzymując się i strosząc futro by zachować ciepło.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#51
Kotki spotkały się ponownie, niedługo później. Miały do odhaczenia jeszcze tylko kilka nie szczególnie rozległych kwestii. Trening uczennicy dobiegał powoli końca. Na powitanie przesunęła językiem po jej barku. Dobrze było ją widzieć, mieć przy sobie. Niezależnie od drobnych nieporozumień i różnic w zdaniach na niektóre tematy. Rodzina to rodzina.
- Dzień dobry, córko - odparła jej z skinieniem głowy i łagodnym uśmiechem na pysku.
- Teraz znasz już teorię. - rzekła czekoladowa po zwyczajowym powitaniu z uczennicą. Przed ich poprzednim wspólnym polowaniem Tundra wyjaśniła córce tę kwestię. Zastrzygła jednak uszami, kiedy coś przyszło jej do głowy. - Powtórzmy te informacje. Co zapamiętałaś z teorii walki? - zapytała, po czym machnęła ogonem i ruszyły w stronę najbliższego terenu Nowego Świtu, w którym jeszcze nie były.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#52
Sekwoja nie była na tyle zorientowana w działaniu treningu by wiedzieć że przerobiły już większość materiału. Domyślała się jednak że tak jest, wiedziała dużo i do szczęścia była jej potrzebna tylko walka. Chociaż treningi z Tundrą i Pokrzywą były całkiem spoko. Mogła spędzać czas z swoimi matkami i przy okazji wkładały jej wiedzie do łba. Lepiej by być nie mogło.
Na liźnięcie odpowiedziała cichym, ledwo słyszalnym mruczeniem i krótkim liźnięciem w policzek. Podobały się jej te uprzejmości, ale mogłby już przejść do rzeczy.
- Ehe, mówiłaś mi o niej niedawno - przyznała rację matce. Nie było to na jednym z ich treningów tylko przed ich ostatnim polowaniem, ale nie była głupia by nie zapamiętać. - By zabić trzeba celować w gardło, brzuch kark i szyja, a jak tylko skopać dupsko to oczy, nos i reszta pyska. Wykorzystywać otoczenie, piach w oczy i ustawić przeciwnika pod słońce. Chornić czułe punkt, jak brzuch czy szyja. Kopać w brzuch i drzeć japę - odpowiedziała w jak największym skrócie.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#53
- Zgadza się. Bezbłędnie. - pochwaliła ją ze skinieniem głowy Tundra. Dobrze, że Sekwoja jej słuchała i była w stanie coś z tego wynieść. W zasadzie to nawet nie coś, a bardzo wiele. - Twoją pozycję walki sprawdzę w praktyce - obwieściła czekoladowa i odsunęła się kilka kroków od uczennicy. Wpatrzyła w nią oczyma lekko zmrużonymi i sama przyjęła pozycję gotowości do walki: ugięła lekko łapy, stanęła w rozkroku, pochyliła głowę i przycisnęła uszy do czaszki. Gotowa do sparingu. - Walczymy bez pazurów i kłów, pokaż mi co potrafisz. - zapowiedziała dziarsko kędzierzawa i machnęła ogonem, zachęcając kotkę do rozpoczęcia potyczki.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#54
Rolling 1d10+1: 5 +1 = 6

No, a jak, jak nie bezbłędnie. W końcu nie kazałaby na darmo Tundrze strzępić języka. Nie marnowałaby swojego czasu, a jej tym bardziej.
Miała zacząć tak? Tylko jak miała to zrobić najlepiej skoro walczą bez kłów i pazurów. Chociaż już raz tak walczyła. Z Fairym. Co w tedy zrobiła? Chyba po prostu zaczęła na niego szarżować, ale w końcu matka radziła jej nie dopuszczać do walki w zwarciu. Myśląc nad swoim pierwszym ruchem, przy okazji szykując się do walki, uszy blisko czaszki, ogon opadł ku dołowi, nogi ugięte i w lekkim rozkroku, głowa pochylona do przodu. Szybko więc przywaliła jej po prostu w pysku, dokładniej w polik. W końcu to pysk był słabym punktem.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#55
Przyjęła cios na pysk; na jej szczęście nie za mocny. Sekwoja trafiła, a jej czekoladowa matka musiała prędko przemyśleć, jaką strategię wybierze podczas walki z mniejszą i słabszą kotką. W pierwszej kolejności zauważyła, że ta przyjęła poprawną pozycję do walki, więc nie była w stanie trafić jej uszu ani szyi. Nie chciała być też tą mistrzynią, która stawia na same uniki i sama nie wykazuje żadnej inicjatywy. Chciała dać Sekwoi poczucie, że mimo że nie zamierza zrobić jej w tej włączę krzywdy, to traktuje ją zupełnie poważnie. Ostatecznie podjęła decyzję że zachowa się jak typowy "większy" przeciwnik, będzie próbowała przewrócić kędzierzawą kotkę na ziemię. Skoczyła na nią przednimi łapami, chcąc powalić ją na ziemię. Wciąż był to sparing i nie wyciągała pazurów.

Rolling 1d10+4: 7 +4 = 11
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#56
Rolling 1d10+1: 5 +1 = 6

Fairy i Tundra zmówili się przeciwko niej że oboje tak na nią skaczą? Czy to jest jakaś strategia wielkich kotów, by przydusić te małe do ziemi. Tak czy siak wolałaby uniknąć złamania kości, po tym jak matka wyląduje na niej tym swoim wielkim cielskiem i przygniecie do ziemi. Mięśnie w końcu swoje ważą. Ciężko by było się spod niej wyczołgać, więc byłby to dla niej koniec sparingu. Koniec pieśni. Załatwi ją. Szach mat i po wszystkim. Zanim więc matka wylądowała na niej całym swoim ciężarem szybko odbiegła parę kroków, próbując uniknąć przygniecenia. Ile sił w łapach. Starając się być na tyle być poza zasięgiem Tundry, ale i móc później zadać jakiś cios i nie musieć biegać w tą i z powrotem. Pewnie gdyby wierzyła w jakieś gówno bóstwo jak klan, to mogłaby się do niego teraz pomodlić. Jednak nie była na tyle głupia, więc została jej tylko nadzieja.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#57
Sekwoja runęła na ziemię pod ciężarem swojej marki. To, że spróbowała uciec poskutkowało jedynie tym, że nie łupnęła w ziemię głową, jako że zdążyła napiąć mięśnie. Jej matka pozwoliła jej wstać i odbiec i kilka kroków. Tym razem sama ustawiła się do uniku. Zamierzała wykonać krótki skok w bok, w odpowiednią stronę, uciekając w ten sposób przed jej ciosem. Sama przyjęła w tej chwili pozycję gotowości do walki; ugięła łapy i ustawiła je w lekkim rozkroku. Pochyliła głowę, chroniąc gardło i położyła na czaszce uszy, by chronić je przed ewentualnym ciosem.

Rolling 1d10+4: 9 +4 = 13
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#58
Rolling 1d10+1: 9 +1 = 10

Sekwoja została przygnieciona ciężarem Tundry, co do zbyt przyjemnych nie należało. Bolało ją aktualnie wszystko, ale hej przynajmniej łeb ocaliła. Zaczęła się szamotać w żałosnej próbie wyrwania się spod ogromnego cielska. Niestety matka uznała że da jej fory i z niej zeszła. Pfff, prawdziwy przeciwnik tak łatwo by z niej nie zszedł, do póki nie ukręciłby jej łba. Mruknęła niezadowolona, ale bez dłuższych narzekać szybko wstała i wróciła do osłaniania swoich słabych punktów. Nie dałoby się w końcu kontynuować walki jeżeli Tundra cały czas by na niej siedziała. Logiczne w sumie, nawet jak nadal jej się nie podobało. Zastanawiała się nad tym co powinna zrobić dłuższą chwilę. Mogła zacząć szarżować na matkę, ale ta przecież jej mówiła by nie dopuścić do walki w zwarciu. Zaczęła więc do niej podchodzić, nie biec, nie marnując w ten sposób niepotrzebnie energii, po prostu iść spokojnie. Gdy była wystarczająco blisko spróbowała sypnąć jej śniegiem w oczy. Ha! i co ona na to!
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#59
Śnieg rzucony w oczy Tundry był wymierzony perfekcyjnie. Naprawdę niczego nie brakowało temu ruchowi, gdyby nie to, że… unik czekoladowej był równie idealny. Trudno inaczej to nazwać niż powiedzieć że cios był zwyczajnie chybiony.
- Dobry pomysł! - skomentowała głośno kotka i w tej samej chwili wykonała ruch w stronę Sekwoi. Zmniejszyła między nimi dystans i zaznaczyła próbę ugryzienia jej w bok szyi, wykorzystując fakt, że kotka najwyraźniej zapomniała na chwilę o zabezpieczaniu tego wrażliwego fragmentu ciała. Sama Opoka nie zapomniała o tym szczególe; jej płaska głowa wciąż była lekko pochylona, a uszy położone płasko.

Rolling 1d10+4: 7 +4 = 11
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#60
Rolling 1d10+1: 4 +1 = 5

Śnieg... nie trafił Tundry, ba nawet nie dotknął jej futra. Wylądował z powrotem na ziemi, a przez chwile nieuwagi Tundra dotknęła jej szyji. Nie ugryzła jej, nie zraniła, po prostu dotkneła. Jasny szlak. Cholera wszystko szło nie po jej myśli. Było jej zwyczajnie wsytd. Tundra zmiotłaby ją z planszy gdyby nie to że to tylko trening. Czuła się upokorzona. Niesamowicie wręcz upokorzona. Nie mogła się jednak od tak poddać. Duma i resztki godności które właśnie zbierała z podłogi jej na to nie pozwalały. Musiała COŚ zrobić. Musiała. Uszy poszły w dół, schyliła, ogon dalej skierowany ku dołowi, ugieła nogi głowa pochylona. Niewiele myśląc podniosła jedną z przednich łap i wycelowała nią Tundrze w pysk. Spróbowała przywalić jej w nos. Wrażliwy punkt o którym matka jej mówiła. Niech chociaż ten jeden cholerny raz wszystko nie poszło się walić.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości