Logo Artemidy
Kwiecista Rabatka
#1
Na obrzeżu Ubitej Ziemi, po drugiej stronie niż Różanie Krzewy, znajduje się coś, co można nazwać rabatką. Między kilkoma wapiennymi kamieniami rośnie tu kilka gatunków kwiatów, między innymi szałwia, aster oraz żółty zawilec. Przez większość roku widać jedynie ich łodygi oraz liście, jednak od połowy Pory Młodych Liści aż do końca Pory Zielonych Liści rośliny te kwitną, pozwalając na podziwianie kwiatów w kolorach białym, żółtym oraz fioletowym.
[Obrazek: AUZz40B.png]
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
To było jej ulubione miejsce na Ubitej Ziemi. Odwiedzła je niemal codziennie, uważnie przyglądając się małym roślinkom i temu jak rosną. Obserwowała jak pojawiają się nowe listki i powoli również małe pączki kwiatów. Za każdym razem dstrzegała coś nowego i ekscytującego. Potrafiła spędzać godziny na wpatrywaniu się w nie i rozmawianiu z nimi. Opowiadała im o różnyh rzeczach, zadawała pytania na które sama wymyślała odpowiedzi. W sumie to spędzała z nimi więcej czasu niż z innymi kotami, ale wcale jej to nie przeszkadzało. Lubiła towarzystwo roślin.
- Dzień dobly! Jak się dzisiaj macie? - powitała swoich przyjaciół. - Oo, widze ze pojawiły sie wam nowe listki, gratuluje. Som baldzo pienkne. - skomplementowała roślinki z uśmiechem.
Następnie zaczęła opowiadać o swoim dniu i dzisiejszych obserwacjach. Wspomniała o tym jak się ma jej rodzeństwo oraz o nowo odkrytym robaczku którego zauważyła dziś na swojej drodze.


Omen<3
[Obrazek: GcAEdZL.png]
LVL 1 60 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Omen był ciekawy co jego rodzeństwo robiło poza pieczarą. Sam nie widział za bardzo sensu z wychodzenia z niej, poza może poznaniem się z kotami, które do pieczary zbytnio nie przychodzą, także może dowie się o czymś, co sprawi, że jednak będzie częściej wychodzić.

Wyszedł z kociarni, jego oczy lekko przymrużone. Tak bardzo nienawidził słońca. Dlaczego muszą przez nie go boleć oczy? Dlaczego nie może być normalny jak większość innych kociaków? Rozejrzał się po obozie, wzrokiem szukając kogoś z rodzeństwa. I kogoś znalazł. Tego rudego futerka z nikim by nie pomylił, nawet jeśli z tej odległości średnio ją widział. Bela. Podszedł trochę bliżej po czym klapnął. Zamknął oczy, zamiast tego nasłuchiwał głosu siostry. Nastawił swoje prawe ucho. Mówiła. Mówiła do... Roślinek? Tak przynajmniej wywnioskował z tego, co powiedziała.

- Bela - po chwili podszedł wreszcie bliżej siostry, niechętnie lekko przytwierając oczy - Co... Obisz? - spytał, przekrzywiając główkę. Słyszał, że gadała, ale że... Z roślinkami? Dlaczego? One przecież nie mogą ci odpowiedzieć. Czy one w ogóle słyszały co Bela do nich mówi? Nie rozumiał tego. Może dlatego, że sam nie był rozmowny i trudno było mu sobie wyobrazić długie gadanie z innym kotem, a co dopiero z roślinką. Ale jeśli Bela to lubi, to... Spoko. Nie oceniał. Po prostu chciał to zrozumieć.
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Mirabelka zaabsorbowana swoim wewnętrzym światem, nie zauważyła Omena który podszeł nieopodał i przysłuchiwał się jej. O jego obecności zoriętowała się dopiero gdy ją zawołał. Odwróciła się i uśmiechnęła się promiennie na widok brata.
- Omen! - zawołała radośnie na powitanie. Zauważyła że jego oczka są lekko przymknięte. - Lazi cię sońce? - zapytała z troską.

Ruda kotka wiedziała że rozmowy z roślinkami nie były do końca czymś co inne koty również robiły. Wiedziała że niektórzy zbierali je do leczenia ale poza tym nikt raczej nie zwracał na nie nawet uwagi. Jednak mała kotka uważała że roślinki są tak samo żywe jak i koty. Przecież widziała jak rosną i jak się poruszają, obracając listki w stronę słońca w miarę jak to płynęło po niebie. Mirabelka wiedziała że zapewne nie słyszą jej tak jak ona słyszała inne koty ale uważała że w jakiś sposób ją rozumiały. Dlatego odwiedzała tę Kwiecistą Rabatkę prawie codziennie i mówiła do rosnących tu młodych roślinek. Przecież one były tak samo mieszkańcami Nowego Świtu jak i ona.
- Oh, nic takiego, po plostu losmawiam z moimi przyjaciółmi - odpowiedziała w końcu na pytanie brata. - A ty? Myślałam ze nie lubis wychodzić na zewnontsz?
[Obrazek: GcAEdZL.png]
LVL 1 60 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
- Tochę... - raziło go, ale co może zrobić, oprócz pójścia z powrotem do ciemności? Był silny, nic takiego mu się nie stanie. Chwilę posiedzi z Belą i znowu wróci do pieczary. Albo zamknie oczy! Właśnie, skoro już zobaczył co takiego Bela robi, to chyba może je zamknąć. Także zrobił to. I już, znacznie lepiej! - Juz nie - uśmiechnął się delikatnie.

- Przyja...Ciółmi? Ale to są... Łoślinki. Nie ozumiem - zmarszczył lekko czółko w zamyśleniu. Można się przyjaźnić z roślinami? To one jednak rozumieją koty, tak? Można się z nimi komunikować? Mogą mówić do kotów? A jeśli nie, to jaka to przyjaźń, skoro taka jednostronna? Nie rozumiał tego. I to bardzo. Miał nadzieję, że Bela mu to wytłumaczy.

- Bo nie lubie. Chciałem zo... Baczyć co obisz - przyznał. Był bardzo ciekawy co jego rodzeństwo widzi w przebywaniu poza pieczarą, na nieprzyjemnym słońcu. Osobiście wolał nie wychodzić z kociarni. Lubił ją. Było w niej ciemno i przyjemnie.
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Hm, co mogła zrobić zrobić aby pomóc bratu? Chciałaby żeby jego pobyt na zewnątrz był przyjemniejszy niż dotychczas. Cóż, mogła zasłonić go przed słońcem. Spjrzała na swój cień, po czym przesunęła się tak aby zasłaniał on jej brata.
- A telaz? Tloske lepiej? - chciała żeby mógł widzieć piękny świat wokół.

Mirabelka nie była pewna jak wyjaśnić bratu przyjaźń z roślinkami. Z tego co rozumiała to nie było to coś co inne koty również robiły. Ale ona lubiła roślinki, były piękne i wspaniałe. Lubiła im opowiadać o różnych rzeczach i obserwować jak rosną. Może było to troszkę dziwne ale nie przeszkadzało jej to ani trochę.
- Tak, to loślinki. Lubię loślinki, som baldzo ładne i fajne. Nie umiejom mówić ale myśle ze słuchajom - wyjaśniła w końcu mając nadzieję że taka odpowiedź brata zadowoli.

- Lorumiem - przytała w odpowiedzi bratu. - Mozes zaglondać do mnie kiedy tylko cesz - dodała z uśmiechem. Była zadowolona z wizyty Omena, nie często spędzała z nim czas więc cieszyła ją ta okazja. Miała również nadzieję że brat będzie ją zaczepiał częściej w przyszłości.
[Obrazek: GcAEdZL.png]
LVL 1 60 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
Miał zamknięte oczy, ale widział, gdy Bela zasłoniła go trochę swoim cieniem przed słońcem. Zrobiło się trochę ciemniej pod powiekami - Mhm. Dzięki

Osobiście nie sądził, by Bela była jakaś dziwna, bo lubi roślinki. Ale myśli, że one słuchają? Hm. Ale... Czy bez uszek można słyszeć? Chyba, że... - Moze mają. Takie malutkie uska? - tylko są na tyle małe, że ich nie widzą? Możliwe. Możliwe też, że ich nie mają i niczego nie słyszą, ale hej, nie ma nawet jak tego sprawdzić, więc mógł udawać, że mają te tycie uszka i mogą słyszeć. Wtedy wydawało mu się mieć to wszystko troszeczkę więcej sensu.

- Będę - uśmiechnął się delikatnie. Będzie do niej częściej zaglądać. Przynajmniej będzie się starał, bo być może przyszłe przeżycia z poparzeniem przez słońce go całkowicie zniechęcą do wychodzenia z pieczary. Być może.
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
W sumie to nie była pewna w jaki sposób konkretnie roślinki jej słuchały. Ona miała od tego swoje pędzelkowe uszy. Nie widziała żby roślinki miały uszy ale to też nie tak że znała się jakoś na budowie roślin. Jednak gdy do nich mówiła... To wydawało jej się że słuchają. Tak po prostu czuła i nie bardzo mogła to wyjaśnić. Na szczęśnie jej brat miał już gotową odpowiedź na tę zagadkę.
- Uska? Tak! Mogom mieć małe uska - odpowiedziała przyglądając się uważnie małym roślinkom, jednak nie bez dozy rozmarzenia która towarzyszyła jej niemal zawsze.
Gdy brat oznajmił iż będzie ją odwiedzać, Mirabelka ucieszyła się ogromnie. Przysunęła się do białego kocurka i delikatnie otarła główką o jego bok, pomrukująć. To oznaczało że będą mogli spędzać razem więcej czasu a to było wprost fantastyczne! Postanowiła że koniecznie musi zapoznać Omena ze swoimi roślinkami. Wiedziała jednak że ten nie może przebywać zbyt długo na zewnątrz więc obiecała sobie że osobiście odprowadzi go potem z powrotem do Ukrytej Pieczary.
- Cy chciałbyś moze zebym opowiedziała ci o tych loślinkach?
[Obrazek: GcAEdZL.png]
LVL 1 60 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
No to skoro Bela się zgodziła, w takim razie roślinki mają małe, niewidoczne gołym okiem uszka i mogą słuchać! Czyli są w stanie słuchać i mówienie im rzeczy było już dla Omena bardziej sensowne niż przed chwilą. Może nawet sam się kiedyś skusi powiedzieć coś roślinkom? Gdyby oczywiście potrzebował komuś coś powiedzieć, a nie miałby komu. Ale na razie jego rodzina się nigdzie nie wybiera i zanim będzie zmuszony mówić o swoich problemach roślinkom, minie sporo czasu. Albo przynajmniej miał taką nadzieję. Bo kochał swoją rodzinę. I to bardzo. Nie wyobrażał sobie życia bez nich. Na jego białym pysiu pojawił się delikatny uśmiech, gdy uradowana jego odpowiedzią siostra otarła się główką o jego bok. Postara się ją odwiedzać. Chciał spędzać z nią więcej czasu.

Gdy Bela spytała się, czy chciałby, by opowiedziała mu o roślinkach, od razu pokiwał główką na tak, jego oczy wciąż były zamknięte, więc raczej nie zobaczy dokładnie o których roślinkach mówi, ale może z opisu będzie wiedział później o które chodzi - Powiec - tylko jeśli roślinki nie mogą mówić, a tylko słuchają swoimi tycimi uszkami, to skąd może o nich tyle wiedzieć, by o nich opowiadać? Starała się nad tym nie myśleć. Niech Bela opowiada. Z chęcią posłucha. Logika tutaj nie jest ważna.
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
Logika nie istniała w świecie małej Mirabelki. Wiedziała o roślinkach bo spędzała dużo czasu na ich obserwacji, a poza tym... nawet jeśli nie umiały mówić jak koty nie znaczy że nie umiały wcale. Mirabelka je rozumiała, a przynajmniej tak myślała.
- Roślinki lubiom słonecko, zawse som wtedy sceńśliwse gdy na nie świeci. Ale lubiom tes descyk, po nim zawse wyglądajom na zdlowe i silne. Słonecko i descyk som dla nich tlochę jak jedzonko i spanie dla nas. Pomagajom rosnońć. A roślinki rosnom bardzo szybko, zawsze gdy przychodzę to widzę jakiś nowy listek. - ruda kotka tłumaczyła bratu wszytkie swoje obserwacje. Rośliny były dla niej trochę jak koty, ale prostsze do zrozumienia. Z kotami... Nie zawsze rozumiała co się dzieje w ich głowach. Kiedy są szczęśliwi lub nie. Czasem ktoś wyglądał na szczęśliwego ale w istocie wcale nie był. Było to dla małej kotki niezwykłą zagadką.
[Obrazek: GcAEdZL.png]
LVL 1 60 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
Roślinki lubią słoneczko? Cóż, gdyby potrafiły mówić, Omen najpewniej nie dogadałby się z nimi. Jak można lubić słońce? Jest zbyt... Jasne. To przez nie bolą go oczy gdy wychodzi z pieczary. Ale skoro słońce jest jak jedzonko i spanie dla nich, to trochę bardziej je rozumiał. Kot nie może żyć bez jedzenia i spania, także widocznie roślinki nie mogą żyć bez słońca i wody. Nie mają też nóżek i nawet gdyby chciały, nie mogłyby uciec od słońca. Nie mają też oczek, więc na pewno nie ma wśród roślinek takiego Omena, którego pieką oczy od słońca i nie może na nim zbyt długo być... Może by się jednak mógł jakoś z nimi dogadać.

- Skont wies kiedy są... Scenśliwe? - naprawdę go to ciekawiło. Skąd wiadomo, kiedy roślinka jest szczęśliwa? Wygląda wtedy trochę inaczej? Wiedział kiedy kot chociaż wygląda na szczęśliwego. Uśmiecha się. Ale to jest w sumie bardziej skomplikowane niż sam uśmiech, ale Omen jeszcze tego... W pełni nie rozumiał. Ale skoro koty się uśmiechają, to co robią roślinki? Nie mają pyszczka. Widać to po czymś innym? Chciał wiedzieć. Może sam kiedyś spróbuje zrozumieć jakoś roślinki. Przyda mu się wtedy taka informacja.
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Mirabelka czasem myślała że jest jak roślinka. Też uwielbiała słońce i deszcz. Było jej przykro że jej brat nie mógł cieszyć się słońcem tak jak ona. Leżenie na ciepłym słonku było najprzyjemniejszym uczuciem. Kiedy nagrzewało futero i było jak przyjemnie, jakby ktoś cię obejmował. Jednak dla jej brata słońce było pażące i nieprzyjemne. Nie mógł się tak cieszyć tym doznaniem. Ruda kotka uznała że powinna przytulać brata przy każdej okazji. Może w ten sposób będzie mógł poczuć choć tę namiastkę ciepła.
Ja pytanie Omena zamyśliła się chwilę, nieświadomie poruszając wąsikami. Ona wiedziałą przecież, widziała, ale jak by to wytłuamczyć białemu kocurkowi tak żeby zrozumiał?
- Kiedy siedzis i obselwujesz je pszes długi czas... To wtedy widać jak ich płatki otwierają się baldziej kiedy jest więcej słonka. Ale gdy est go za duzo, to wtedy opadają. Wienc sądzę ze som trochę podobne do ciebie, tez nie lubiom za duzo słonka. - odpowiedziała w końcu z uśmiechem, mając nadzieję że taka odpowiedź usatysfakcjonuje brata, i że sprawi iż poczuje się troszkę lepiej sam ze sobą.
Nie ma drukiego takiego kota jak Omen, tego była pewna. Ale to sprawiało iż jej brat był wyjątkowy, niesamowity i piękny.
[Obrazek: GcAEdZL.png]
LVL 1 60 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Bardzo nie spodziewał się przytulasa. Trochę nie rozumiał skąd się w ogóle wziął w główce Beli pomysł na to, by tak o, po prostu losowo go przytulić, ale nie przeszkadzało mu to. Wręcz przeciwnie. Lubił przytulasy. Skoro nie może się cieszyć ciepłem dawanym przez słońce, mógł przynajmniej chociaż jeszcze cieszyć się ciepłem drugiego kota. Nawet nie zauważył, kiedy zaczął mruczeć.

Czyli jednak nie lubią słońca aż tak bardzo? Ciekawe, ciekawe. Może jednak by się z nimi jednak jakoś dogadał. Jeśli, oczywiście, rośliny byłyby w stanie w ogóle rozmawiać. Ciekawe, czy istnieje taka Omenowa roślinka, która nie mogłaby przebywać na słońcu nie mogłaby przed nim uciec, tak jak Omen. Bo roślinki nie mają nóżek. Musiałaby cierpieć, złowrogie słońce parzyło by ją cały czas, dopóki nie nastałaby noc. Straszna myśl. Być tak bezsilnym, jak taka Omenowa roślinka.

W końcu kocurek wstał i przeciągnął się. Chociaż Mirabela osłaniała go przed słońcem, wciąż było dla niego za jasno. Światło zaczęło mu definitywnie przeszkadzać - Będę jus. Iść. Dziękuję. Ze mi pokazałaś łoślinki. I o nich powiedziałaś. Pa - pożegnał się z siostrą, ocierając się o jej policzek, po czym podreptał tam, skąd przybył - do Ukrytej Pieczary. Do jego wspaniałej ciemni. Ale na pewno jeszcze wyjdzie porozmawiać z Mirabelą. Albo, kto wie, może nawet porozmawia z nią gdy ta sama będzie w Ukrytej Pieczarze.

// zt
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
Kociak uwielbiał zwiedzać nowe zakamarki obozu. Od jakiegoś czasu miał ochotę coraz częściej wychodzić z kociarni, którą do tej pory traktował jak azyl. To nie tak, że nagle przestało mu się tam podobać, po prostu siedzenie całe dnie w zamkniętej przestrzeni, ograniczonej jedynie do towarzystwa innych kociaków stało się niezwykle przytłaczające i uciążliwe w momencie, gdy świat miał tak wiele do zaoferowania. Niestety był jeszcze zbyt młody, żeby niezapowiedziana ucieczka nie mogła wiązać się z postawieniem na nogi rodziców i opiekunów, a jednocześnie na tyle duży, by być w stanie wydostać się z ukrytej pieczary na własnych małych łapkach. Poruszał ogonem w rytm ślamazarnych kroków, stawianych na równej linii, gdzie cień drzew stykał się z gorącą od słońca trawą. Chyba południe. W pewnym momencie przymrużył ślepia. Było cicho, niebywale cicho oprócz kilku bzyczących owadów i unoszącego się w powietrzu słodkiego zapachu kolorowych kwiatów. Kwiecista rabatka. Odetchnął głęboko, wpuszczając w nozdrza pyłek. A wtedy rozległo się głośne...
A psik!

/Tundra?
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
Jeżeli był odpowiednio uważny, mógł za plecami usłyszeć ciche, lekkie choć rytmiczne kroki nowoświtowej Opoki. Jeżeli nie miał odpowiednio wyczulonego słuchu, a 2 w zmysłach właśnie na to wskazywało, w takim wypadku usłyszał dopiero głos kocicy za swoimi plecami.
- Dzień dobry, Świerszczu - przemówiła do niego poważnie, bez śladu uśmiechu czy innej wesołości. Taka już była Tundra przez zdecydowaną większość czasu. Bardzo sztywna, wyjątkowo oszczędna w okazywanych emocjach.
Kajak opowiadał jej o kociętach z niemałym przejęciem, czekoladowa nie sądziła, że kiedykolwiek zobaczy kocura z podobnym stanie. Znała go bardzo długo i jak jej się wydawało, całkiem dobrze. Jednak lekko zdenerwowany i niepewny Kajak był czymś, do czego kędzierzawa nie przywykła. Przywitała jego stan wątpliwości i radosnego niedowierzania był przyjemny do obserwowania. Dodawał otuchy. “Młody” ojciec nie omieszkał szczegółowo i nie bez entuzjazmu opowiedzieć o całej piątce maluchów, które dała mu Łatrzyk.
Dlatego właśnie wiedziała, że biały kocurek, którego spotkała na Ubitej Ziemi musiał nazywać się tak, jak nazywał się w rzeczywistości.
- Na zdrowie - powiedziała, a tym razem na jej pysku zagościł delikatny uśmiech.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości