Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
Średniej wielkości wnęka pomiędzy gałęziami Różanych Krzewów, wyścielona niedbale piórami, liśćmi i suchą trawą.
- - -
xxx Kolejne poszukiwania ziół nie przyniosły oczekiwanych efektów. Zniechęcona swoim niepowodzeniem Zielarka po wejściu do obozu od razu udała się do miejsca, w którym lubiła odpoczywać. Położyła się na niezbyt estetycznie ułożonym posłaniu z łapami wyciągniętymi prosto przed siebie. Miała stąd widok na część obozu i korzystając z tego, rozejrzała się po okolicy. Było spokojnie. Nudno wręcz. Nie narzekała na taki stan rzeczy. XXX Kocica na dłuższy moment utkwiła swoje spojrzenie w Słonecznej Skale, jakby w oczekiwaniu, że lada moment pojawi się na niej Tundra i zwoła zebranie. Wyczekiwał tego, ale tez miała pewne obawy. Wątpliwości, czy może rzeczywiście byłoby lepiej figurować jako "porwana" i na tym zakończyć temat. Nie minęłaby się mocno z prawdą. Nie mogła się jednak już wycofać, podjęła decyzję i musi się jej trzymać. Nawet jeżeli nadchodzące zebranie miałoby być ostatnim, na jakim będzie miała okazję być.
Księżyce: 151 Mistrz: Wilczy Szlak, Ogród, Sen Ciepłych Dni Płeć: kocur Matka: Cleopatra Ojciec: Xander Trwałe urazy: 3 drobne ubytki przy czubku prawego ucha, 2 mniejsze i jeden większy ubytek w lewym uchu, blizna nad prawym okiem, blizny po psich zębach po bokach szyi, 3 blizny na lewej łopatce (kocie pazury), długa blizna wzdłuż lewego boku zakryta sierścią, brak jednego pazura w prawej przedniej łapie
Księżyce: 151 Mistrz: Wilczy Szlak, Ogród, Sen Ciepłych Dni Płeć: kocur Matka: Cleopatra Ojciec: Xander Trwałe urazy: 3 drobne ubytki przy czubku prawego ucha, 2 mniejsze i jeden większy ubytek w lewym uchu, blizna nad prawym okiem, blizny po psich zębach po bokach szyi, 3 blizny na lewej łopatce (kocie pazury), długa blizna wzdłuż lewego boku zakryta sierścią, brak jednego pazura w prawej przedniej łapie
Kocur wrócił właśnie z polowania i niósł w pysku gawrona przez obóz, aż ostatecznie upuścił go na stertę zwierzyny. Następnie usiadł obok i zaczął przemywać pysk przy pomocy łapy oraz rozglądać się po okolicy. Jego wzrok zatrzymał się na Pokrzywie, która dopiero niedawno przybyła (ponownie) do Nowego Świtu, przez co jeszcze nie miał okazji jej poznać. Wpatrywał się w kotkę dłuższą chwilę, aż w końcu wstał i podszedł, po czym przysiadł blisko niej. -Witam. Jestem Medard, a ty? Niedawno dołączyłaś?- Postanowił się o niej czegokolwiek dowiedzieć. Jak do tej pory większość poznanych nowoświtowców była dość interesująca i chociaż ów kotka nie posiadała niecodziennego wyglądu, to mogła w sobie skrywać coś innego. Może przeżyła ciekawe przygody? Albo pochodzi z odległego miejsca? Mogła też zdobyć przypadkowo lub nie jakieś intrygujące informacje o innych kotach, a nawet i Klanach. Przekrzywił łeb, tym razem zajmując się myciem ucha.
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
- ... Pokrzywa?
Nie sądziła, że faktycznie zacznie rozmowę z Pokrzywą sama z siebie po tym wszystkim. Ale była zagubiona. A pamiętała jak dawno, dawno temu, gdy była jeszcze młodym kocięciem, Pokrzywa była tą osobą, która zaoferowała jej pomoc, która próbowała ją zrozumieć, która faktycznie ją wysłuchała. A potem, zamiast dotrzymać słowa w obietnicy, zniknęła.
Ale była tu teraz, a Tsunami, zagubiona, na skraju szaleństwa po zniknięciu części swoich kociąt, szukała wsparcia wszędzie, gdzie tylko się dało. Więc w chwili słabości, głupio, sama nie rozumiejąc do końca czemu akurat do niej, przyszła do Pokrzywy. Wiedziała, że tu przesiaduje, bo ją obserwowała gdy była w obozie. Może tu ją znajdzie. Może Pokrzywa odpoczywa właśnie tu. Miała nadzieję. Nie chciało jej się łazić po całym obozie.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXPokrzywa rzeczywiście odpoczywała w swojej kryjówce, co wcale nie było takie oczywiste ostatnimi czasy. Dużo częściej można było ją znaleźć w lecznicy, gdzie dopatrywała stanu Tundry lub na terenach, gdy szukała ziół. Czasem jednak organizm domagał się odpoczynku, więc Znachorka starała sobie go dawkować od czasu do czasu. XXXJuż z pewnej odległości widziała zbliżająca się Tsunami, ale nie spodziewała się, że kotka rzeczywiście skieruje swoje kroki tutaj, do niej. Mogła w każdej chwili skręcić i udać się do innej części obozu. Kocica podniosła głowę, która do tej pory spoczywała na wyciągniętych do przodu łapach, a gdy córka znalazła się już na tyle blisko, że jej cel wydawał się oczywisty - podniosła się do siadu. Nie wiedziała co o tym myśleć. Czuła mieszaninę nadziei i niepokoju. Głównie niepokoju. XXX- O co chodzi, Tsunami? - zapytała, choć obawiała się odpowiedzi.
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
O co chodzi? No właśnie? O co chodzi, Tsunami? Dlaczego przyszła do Pokrzywy tak nagle, tak od czapy, tak... bez konkretnego powodu? Chciała porozmawiać? Może. A może po prostu chciała spędzić czas z kimś, kto czuła, że ją rozumie, chociaż trochę - chociaż w jakimś stopniu. Wiedziała, że Pokrzywa ją rozumiała księżyce temu, gdy rozmawiały o Roche.
Teraz nie rozumiała samej siebie, to może Pokrzywa pomoże jej zrozumieć. Tsunami, stojąc tuż przed drugą szylkretką, wpatrzona w jej pysk zupełnie nie wiedziała, co powiedzieć, co zrobić - jakby zapomniała, po co w ogóle tu jest, gdzie jest. Uchyliła pysk, jakby chcąc coś powiedzieć, ale żadne słowa nie opuściły jej gardła, przez pewną chwilę.
- ... mogę cię przytulić? - spytała po dłuższej chwili, zduszonym, słabym, cichym głosem; i to tyle. Bo po chwili rozmyślania i patrzenia na Pokrzywę którą chciałaby faktycznie móc nazywać mamą, przytłoczona przeróżnymi emocjami które kłębiły się w niej od dłuższego czasu, zrozumiała, że chciała po prostu się do kogoś przytulić.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXObserwowała w milczeniu Tsunami, starała się zachowywać spokojnie, lecz nie była w stanie zapanować nad rosnącym niepokojem, który wymalował się na jej mordce. Córka wyglądała na... zagubioną? Być może sama walczyła ze sobą o to, co powinna zrobić? Tak samo jak Pokrzywa za każdym razem, gdy gdzieś się mijały. Skłamałaby, gdyby powiedziała, że z łatwością zaakceptowała to milczenie między nimi. Chciała dobrze, ale czy rzeczywiście to, co robiła służyło Tsunie? Nie wiedziała. XXX- ... - najpierw poruszyła niemo pyszczkiem, niczym ryba wyrzucona na brzeg. Rozważała wiele różnych scenariuszy, uwzględniające krzyki, płacz, nawet beznamiętność, ale to... - Zawsze - odparła krótko, sekundę później i odsunęła się delikatnie, aby zrobić Tsunami miejsce. Radość mieszała się ze zmartwieniem, cieszyło ją to, że Tsunami do niej przyszła, ale... O wiele bardziej cieszyłoby ją to, gdyby nigdy nie musiała tego robić, gdyby w jej życiu nie nastała żadna trudna chwila, z którą musiałaby się teraz borykać.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
***
XXXPogoda w przeciągu kilku dni zmieniła się z nieziemskich upałów, do nieustających, gęstych ulew. Deszcz był dobry. Roślinność potrzebowała wody, jednak taki jej nagły napływ w dużych ilościach mógł zaszkodzić. Pokrzywę to niepokoiło, ale starała się odłożyć na bok swoje obawy - na warunki atmosferyczne i tak nie mogła w żaden sposób zaradzić. Z reszta jej głowa była pochłonięta zupełnie inną kwestią. XXXKocica przemoczona na suchej nitki szybkim truchtem starała się dotrzeć pod zadaszenie. Bardziej już nie zmoknie, ale duże krople nieprzyjemnie uderzały o grzbiet, woda napływała do oczu, a świeżo upolowany bażant zaczynał stygnąć. Umówiła się z Tundrą na wspólny posiłek i wyobrażała to sobie nieco inaczej, ale przecież nie odwoła wszystkiego, bo pogoda nie dopisała, prawda? Różane Krzewy były wystarczająco gęste, żeby w jego wnętrzu deszcz nie przeszkadzał partnerkom. Czekoladowa była już na miejscu. I było to oczywiste. Opoka zawsze była słowna i obowiązkowa, gdyby się nie zjawiła to znaczyłoby tylko tyle, że miałaby ku temu poważny powód, a jednak... Pokrzywa się cieszyła, że kotka tu była, dla niej. XXX Zniżyła łeb, wchodząc do wnętrza swojej przystoi, trącając przy tym kilka kropel wody z krzewu, choć bardzo starała się tego uniknąć. Położyła ptaka w suchym miejscu i przywitała się z ukochaną czułym liźnięciem w polik.
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Ze względu na rangi zajmowane przez obie kocice, na co dzień nie miała wiele czasu, który mogła spędzać z Pokrzywą. Dlatego właśnie każda minuta, którą udawało jej się uszczknąć, była wyjątkowo cenna i to właśnie było powodem, dla którego czekoladowa kotka tak cieszyła się na wspólny posiłek z córką Dyni.
Kiedy kotka się pojawiła, pysk Opoki rozświetlił na chwilę uśmiech. Było to zjawisko na tyle rzadkie, że nawet te dwa uderzenia serca były w stanie dać Znachorce znać, że kędzierzawa bez wątpienia i szczerze cieszy się na jej widok. Była ciekawa, czy istnieje jakiś szczególny powód ich spotkania tego dnia. Czy spotkały się ot tak, po prostu, dlatego że obie miały do dyspozycji kilka wolnych chwil? Czy może Pokrzywa miała do niej jakieś szczególne pytanie, jakąś konkretną kwestię do przedyskutowania?
- Dzień dobry - przemówiła i odwzajemniła jej czułe powitanie pocierając swoim policzkiem o jej policzek.
U drobnych, białych stóp Tundry leżały trzy piszczki: kawka, mysz i jaszczurka. Wszystkie dość świeże, prawdę mówiąc dopiero zdążyła wrócić z polowania. Jej kręcone futro również było mokre, a ona sama, nieco zmarznięta.
- Częstuj się - powiedziała cicho, wskazując nosem na leżące przed nią wciąż ciepłe zdobycze.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXPokrzywa zaśmiała się w myślach, widząc upolowaną nie jedną, ale aż trzy zwierzyny przez Tundrę. Zapraszając kocice na kolację wyszła z założenia, że skoro to była jej inicjatywa, to na jej barkach spoczywa cała organizacją, jednak Opoka postanowiła "podzielić się rachunkiem". Nie było w tym nic złego. Właściwie szylkretka czuła się mile zaskoczona. Nawet po takim czasie spędzonym na wzdychaniu do czekoladowej, ta potrafiła ją zaskoczyć. XXX- Mhm... To za chwilę - wymruczała cicho, przeciągając bardzo powoli językiem po karku partnerki. Owiewając jej kręcone, mokre futerko ciepłym oddechem. Oh, miała zamiar się częstować. Bynajmniej nie tym, co kocica przyniosła. No może też, ale to... później. XXX- Wiesz, nie mogę dopuścić do tego, żebyś mi się przeziębiła - kolejne liźniecie, tym razem w bark, po którym łakomie spojrzała na Tundrze w oczy, czekając na pozwolenie na kontynuację. Na razie miały tylko te krótkie chwile dla siebie, a Pokrzywa chciała je wykorzystać w pełni. To, o czym chciała porozmawiać było jedynie małym dodatkiem.
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
A więc to tak?
Opoka nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Nie, żeby miała coś przeciwko, po prostu… czekoladowa nie była pewna, czy lubiła czuć się zaskoczona. Nie miała pewności, czy niespodzianko w ogóle są w jej guście. Mimo tego nie zamierzała Pokrzywy odtrącać, przeciwnie, miała jej w ostatnim czasie tak mało, że była gotowa nawet zgodzić się na jej inicjatywę.
Nie była dobra w słodką gadkę, nie wiedziała co ma jej odpowiedzieć. Dobrze wiedziała za to, co ma zrobić. Zaczęła mruczeć głośno, dając Pokrzywie do zrozumienia, że ma nie przestawać. Uniosła nawet głowę do góry, by umozliwić jej przesuwanie językiem po białej, rzadko porośniętej sierścią szyi. Może nie było to miejsce najbardziej wymagające suszenia ale z pewnością jedno z przyjemniejszych do pieszczot.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXA tam, od razu niespodzianka. Pokrzywa wcale tego nie zaplanowała. Skąd mogła wiedzieć, że Tundra zamiast czekać na nią w suchym i ciepłym miejscu sama również uda się na polowanie i wróci zupełnie przemoczona? Myśli od chęci zadbania o zdrowie czekoladowej i ogrzania jej zziębniętego ciała jakoś... same powędrowały dalej. Zupełnie jak teraz język kocicy, który wcale na karku się nie zatrzymał. Delikatnym naporem na ciało partnerki zachęciła ją do tego, aby ta się położyła. Wtedy przeniosła pieszczoty na dolne partie brzucha i niżej. (...)
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Pokrzywa była jedynym kotem, któremu Tundra pragnęła ulec. I uległa.
Patrząc jej w oczy tak często, jak tylko była w stanie, legła pod jej naciskiem, a każde posunięcie języka traktowała, jak podarunek, za który należy się odwdzięczyć. I odwdzięczyła się (...)
Musiała przyznać, że dziwacznym było myślenie co kilka uderzeń serca "Oby tylko nikt teraz tutaj nie wszedł".
Odchrząknęła i ruchem nosa sprawiła, żeby kotka spojrzała jej w oczy. Delikatnie polizała ją po nosie. Nigdy nie czuła się tak błogo. W jej objęciach, bezpieczna, spokojna.
- Kocham cię, Pokrzywo - powiedziała cicho tak, jakby była to bardzo cenna informacja i dostępna tylko dla jej uszu.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXW taka ulewę musiałoby się stać coś niebywale strasznego, żeby ktokolwiek zdecydował się zajść do miejsca Pokrzywy i im przerwać. Nie była ulubienicą Nowego Świtu, koty rzadko przychodziły do niej na zwyczajne pogawędki. Kocice więc miały cały ten czas wyłącznie dla siebie. XXX- Ja ciebie też kocham, Tundro - odparła cicho, opierając swoje czoło, o to należące do kocicy, następnie otulając ją swoim puchatym ogonem. Rzuciła wzrokiem w kierunku piszczek. Nie była głodna, chyba skończy się na tym, że ich kolacja skończy w brzuchach innych ze stada. XXX- Wiesz, rozmawiałam kiedyś z Wieszczym. Byłam ciekawa jak wyglądało jego życie wcześniej, gdy jeszcze jego rodzina żyła - zaczęła po chwili, nie wstając od boku Opoki. - Między innymi wspomniał mi o pewnego rodzaju obrzędzie, który praktykowali. Widzisz, w ich zwyczaju było urządzanie ślubów kotom, darzących się wzajemnymi uczuciami. W ten dzień wszyscy zbierali się pod Jasnymi Skałami, a partnerzy w ich obecności składali sobie obietnice wspólnego życia. Zastanawiałam się... Zastanawiałam się, czy może też byś tak chciała? - zapytała z zawahaniem. Obawiała się, że kocica uzna ten obrzęd za banał nie wart uwagi. Sama Znachorka także nie była przekonana, co do tego czy chce tak w obecności wszystkich ogłaszać swoją wierność partnerce, ale była gotowa zrobić to dla czekoladowej szylkretki. Chciała pokazać jak wiele dla niej znaczy, a ten obrzęd wydawał się idealną okazją.
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Czy uczucia Tundry mogły być na tyle złożone, by była w stanie obawiać się niekorzystnej dla siebie odpowiedzi? Oczywiście, że tak. To, co czują inne koty zawsze było dla niej tajemnicą, zwłaszcza bardziej złożone uczucia, nie tak proste jak gniew, szczęście czy smutek. A miłość i przywiązanie zdecydowanie należały do tej pierwszej grupy - rzeczy z natury skomplikowanych i niejednorodnych. Nie mogła być pewna, czy córka Dyni czuje to samo, co ona, czekoladowa mogła jedynie zakładać, dlatego wypowiedzenie tych słów było dla Opoki pewnym ryzykiem. Co, jeżeli zupełnie źle odczytała jej intencje i usłyszy od znachorki smutną odpowiedź taką jak “wiem”, “dziękuję” albo zupełne milczenie? Na jej (być może ich obu) szczęście, to co usłyszała zupełnie zupełnie ją uspokoiło. Kotka czuła to samo. No, może z pewnym marginesem błędu, była świadoma że również tak pospolite uczucie, jak miłość, każdy kot może odczuwać nieco odmiennie.
Wysłuchała jej kolejnej wypowiedzi, patrząc jak w trakcie mówienia poruszają się jej język i wargi.
Tundra nie wierzyła w żadne bóstwa, czy koty obserwujące ją z niebios po ich śmierci. Nie wierzyła w przysięgi wierności istotom nadnaturalnym, jednak tolerowała wszelkie tego typu poglądy u innych. Propozycja Pokrzywy nie miała jednak wiele wspólnego z żadnymi wierzeniami w coś, czego nie widać. Proponowała coś dużo bardziej zwyczajnego, a jednocześnie nie kompletnie przyziemnego. Podobał jej się ten pomysł, takiego ogłoszenia związku wszystkim i jednocześnie ślubowania sobie nawzajem wierności.
- Podoba mi się. - przyznała cicho na początek, nieco niechętnie przenosząc spojrzenie z warg kocicy na jej oczy. - Zorganizujmy coś takiego - powiedziała, a na jej pysku zagościł niezwykle rzadki uśmiech. - Wyglądałabyś pięknie z kwiatami w futrze - zapewniła, tonem wyjątkowo niepasującym do niej samej, bo lekko jakby rozmarzonym.