wysoka, krótkofutra, czarno-biała kocica o atletycznej budowie z zielonymi oczami. Blizny: Ślad po pazurach na lewym policzku, urwane pół prawego ucha i ślad kocich kłów na lewej tylnej łapie //KP
Odważna baba. //KP
Nietoperza Łapa [nkt]
Córka Kukułki westchnęła cierpienniczo, słysząc jej jąkanie się, podążyła jednak za jej spojrzeniem. Ryba? Przewróciła oczami, chwilę się zastanawiając. Na chwile ucisk na samotniczce wzrósł, by zaraz zniknąć całkowicie, bo rzeczniaczka z niej zlazła. - A spróbuj dylko zwiać, a nie podaruje.
Mruknęła obietnice, choć prawdopodobnie z drugiej perspektywy brzmiało to bardziej jak groźba. Terminatorka przeciągnęła się, by zaraz spojrzeć na samotniczkę, miała nadzieje, że sama obietnica pogoni sprawi, że ta wystraszona kulka nie wpadnie na jakiś głupi pomysł. Zielonooka uważnie obserwowała samotniczkę, jeśli spróbowałaby zacząć uciekać, jej mięśnie były spięte do szybkiego skoku w jej kierunku, a pazury wysunięte, nawet pomimo dość luźnego tonu czarno-białej kocicy. - Nie zamierzam zabierać ci zdobyczy, podrafię polować, a dy wyglądasz zdecydowanie licho. Powinnam cię przeprosić, pomyliłam cię z pewnym samodnikiem, na kdórego poluje, nie widziałaś go może w dej okolicy? Bury spory prawdopodobnie z dużą szramą na mordzie.
»Girlsloveg i r l sandboys« AndNEVERdidithinkthatI Wouldbecaughtinthewayyougotm e Butgirlslovegirlsandboys Andl o v eisNOTachoice
Bogatka o ile kiedy się urodziła to była przeciętna to teraz jest ciut mała. Nie odbiega jakoś strasznie dużo wzrostem, ale jednak. Jej łapy są wiotkie i chude, a z sylwetki jest po prostu szczupła i zgrabna. Ma normalnej długość uszy, które są stożkowate i szpiczaste. Pyszczek ma sliczniutki i malutki, który podkreśloby jest noskiem niczym różowy guziczek. Oczy ma raczej zwyczajne, ani duże, ani małe. Koloru nie zmieniły. Nadal są niebieskie, tylko trochę bardziej intensywne. Jej futro jest jedwabne i dobrze zadbane, krótkiej długości. Jej matka ma wspaniałe geny, które przekazała swoim pociechą. Bogatka jest Seal Lynx Pointem lub inaczej Snow Lynx Pointem. Oznacza to, że jest wspaniałym kotem bengalskim. Jest cała wręcz biała z typowymi rozetami w kolorze szarym, lekko brązowym. Ma też typowe dla pointów cieniowania, na pyszczku, uszach, łapach i ogonie. Jak już o ogonku mowa to jest on lekko długi. Pazurki ma drobne, ale za to ostre jak ciernie. Ma bliznę na grzbiecie.
Oj. Bogatka się bardzo zmieniła. Od kiedy się zgubiła na całe dwa księżyce już nie jest taka sama. Już nie jest taka odważna i pewna siebie. Czuła się zagubiona i stracona. Teraz trzyma się niczym kleszcz strasznego matki i rodzeństwa. Już zaczęła bać się świata. Nadal będzie się starać trzymać swojego zdania, ale wystarczy jedno zaprzeczenie. Jedno słowo, a ona już jest potulna jak baranek. W końcu sama wpakowała się w kłopoty i tyle bładziła. Gdyby się słuchała tak by nie było. Właśnie dla tego teraz jest takim lepem. Czuję się z każdej strony otoczona i zagrożona. Może kiedyś, ale na pewno nie w niedalekiej przyszłości, ale wróci do siebie. Ale są na to małe szanse.
Bogatka znowu zamknęła swoje ślepia czy ucisk wzrósł. Chyba propozycja z rybą nie była dobrym pomysłem. Już szykowała sięna to, że na jej szyi zacisną się kły kocicy, gdy ta... z niej zeszła. Bengala napięła mięśnie chcąc uciec, ale wtedy... Usłyszała groźbę. Jej oczy się rozszerzyły, a źrenice jeszcze bardziej zwęziły. Aktualnie czuła się jakby mogła zrobić wszystko tylko, żeby nic jej się nie stało, ani jej rodzinie.Wszystko. Kremowa samotniczka usiadła tylko z najeżonym ogonem. Gdy spojrzała ukradkiem na napastniczkę nie widziała już tamtego kocura. Miała czarno-białe futro, ale była inna. Miała ugryzione ucho no i tą krótką sierść. Nie pocieszało ją to jednak. Odwróciła od niej szybko wzrok i wbiła pusto w trawę obok. Jej paranoja, że wszystkich się bała znowu wezbrała na sile. To już drugi kot, który ją zaatakował. Powinna się zgodzić na naukę walki od razu. Może to dałoby jej jakąkolwiek szansę w takiej sytuacji. Tak to siedziała bez ruchu i nawet bała się iść po rybę. Czuła się zagrożona, ale najmniejszy ruch może sprawić, że dostanie tymi wysuniętymi pazurami po twarzy. Była niesamowicie przerażona i na taką wyglądała. Sierść na jej karku stanęła na sztorc gdy usłyszała znowu głos kocicy. Spojrzała na nią odruchowo, ale od razu potem odwróciła wzrok. Zauważyła, że ta nie wyraźnie mówi w niektórych momentach. Nic jednak z tym nie zrobiła. Zdziwiło ją jednak to, że teraz przeprasza. Pomyliła ją z kimś niby. Tylko... dlaczego by jej w takim razie groziła? Pokręciła nerwowo głową zaprzeczając. Nie widziała takiego kocura. Tonące Słońce był duży i bury, ale nie miał szarym na pysku. A czarno-biała nie mówiła nic o uszach, a te na pewno były charakterystyczne.
<table>
<tr>
<td>
»E v e r y o n e' spushing« Everyone'sfighting STORMSareapproaching
There'sn o w h e r etohide
IfIs a ytheWRONGthing ORIwearthewrongoutfit They'llt h r o wmerightovertheside
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Splątane futerko [NPC] Ojciec: Waniuszka [NPC] Trwałe urazy: Blizny: Lewy policzek :: Naderwane lewe ucho :: Lewa Łapa :: Lewy bok :: Ogon
Rudy pręgowany kocur o sporej masie, barczystej budowie i zarysowanych pod futrem mięśniach. Futro ma kolor płomienno-pomarańczowy, o klasycznym pręgowaniu i widać częściowo po jego stanie trudności jakie go spotkały w życiu. W okolicach pyska, piersi, łap i końcówki ogona pojawiają się jaśniejsze odcienie, przechodzące nawet w biel. Oczy kocura są koloru zieleni. Ciało Dyni pokryte jest licznymi bliznami z walk. Najbardziej widoczne znajdują się na lewym policzku, urwanym kawałku prawego ucha, lewej przedniej łapie, jednej stronie żeber i ogonie. Na ciele dyni także zaczęły się pokazywać efekty jego wieku, w postaci nielicznych srebrnych włosów na futrze.
Kocur jest zahartowany przez trudne warunki. Jest poniekąd znieczulony na brutalną rzeczywistość i dość cyniczny. Nie łatwo także otwiera się przed obcymi, póki nie zdobędą jakoś jego zaufania lub szczególnej fascynacji. Jednakże Dynia pozostał kotem o dużej determinacji i specyficznej osobowości. Ceni sobie lojalność i determinację u innych. Ceni sobię także różnorodność wiedzy, jaką zyskał przez własne doświadczenia i pozostaje przy zdaniu że każdy kot może wnieść coś wartościowego.
Mrucząca Łapa [KW], Powojnik [KG]
Dynia wybrał się tym razem na dłuższy spacer, oddalając się od Leśnych Odstępów. Wojownik zabrał ze sobą swojego syna, jako że nie mieli zbyt wiele okazji by rozmawiać od momentu gdy Żuraw przybył do klanu. Dynia często był zajęty czymś innym, polując lub krążąc po terenie Leśnych Odstępów, wypatrując zagrożenia. Ale gdy nadarzyła się okazja, kocur zaproponował młodemu spacer, chociażby żeby Żuraw mógł zobaczyć nieco bardziej dzikich terenów poza cmentarzem.
Łapy w końcu poniosły go aż nad topiołki, gdzie w końcu zatrzymali się by odpocząć, przy jakiejś opuszczonej norze. Wyglądała jakby ktoś kiedyś się tu osiedlił, ale chyba od długiego czasu nie miała właściciela. Miejsce wyglądało na całkiem bezpieczne, osłonięte lekko przez cierniste gałęzie.
Dynia usiadł spokojnie, obserwując okolice. Nie bywał w sumie po tej stronie terenów, jako że zazwyczaj nie chciał przekraczać grzmiącej Ścieżki. Okolica musiała być naprawdę urocza w innych porach roku. Słońce przebijało się przez chmury, a powietrze nie było już tak przeraźliwie chłodne jak w momencie gdy dotarli na tereny.
- To Żuraw, jak ci się na razie tu podoba? - Zapytał, mając na myśli ogólnie okoliczne tereny Pożogi. Wydawało mu się o niebo lepsze niż miejskie, zapuszczone uliczki. Chociaż chciał też wiedzieć co jego dzieci o tym sądziły. Oczywiście samo przyjście tutaj było ich wyborem. Dynia wyczuł że Pokrzywa była troszkę zawiedziona obozem...ale nie mieli wiele możliwości do wyboru.
Futro Rudzika jest całe szare. Sierść kocura jest krótka. Budowa Rudzik jest najzwyklejsza choć kocur jest trochę bardziej postawny od przeciętnego kota. Nogi szarego są dość długie a oczy soczyście zielone. Uszy są dość duże. W jasnym świetle sierść kocura wydaje się jaśniejsza. Nos kocura jest czarny.
Żuraw jest wyluzowany ale energicznym kotem. Pomaga bardzo chętnie czym zdobywa przyjaźń innych kotów. Jest miły ale również asertywny. Nikt nawet największy naciągacz nie wmówi mu co chce a co nie chce. Nie potrafi gniewać się na innych bardzo długo ale ciągle coś tam pamięta kto mu coś zrobił. Jest dość zapominalski ale stara się pamiętać o wszystkim. Rzadko bywa arogancki tylko wtedy gdy się wkurza co również zdarza się rzadko. Niebieski ma duże pokłady cierpliwości. Kocur jest również bardzo gadatliwy i szczery. Kłamie bardzo rzadko a jeśli to zrobi najpóźniej dwa wschody słońca już to mówi kotu któremu skłamał. Żuraw lubi znajdować kryjówki i różne rzeczy do kolekcjonowania.
Niebieski trzymał się blisko ojca gdy szli na spacer. Kocur nie znał tych terenów więc na wszelki wypadek wolała trzymać się blisko ojca. Powietrze było dość zimne więc kocur co jakiś czas się wzdrygał. Spacer był naprawdę przyjemny. Gdy Dynia zapytał go o jego zdanie na temat tego co myśli o nowym miejscu odparł- Na razie podoba mi się tutaj. Tu jest tak... naturalnie- miauknął rozglądając się po okolicznych drzewach. Tu nie było słychać zgiełku potworów bo tutaj były tylko co jakiś czas grzmiące ścieżki. Nie było ich tutaj aż tak dużo jak w mieście. Nie ma tu tylu dwunożnych i jedzenie jest dużo lepsze- skończył swoją wypowiedź przyspieszając kroku by zrównać się z Dynią.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Splątane futerko [NPC] Ojciec: Waniuszka [NPC] Trwałe urazy: Blizny: Lewy policzek :: Naderwane lewe ucho :: Lewa Łapa :: Lewy bok :: Ogon
Rudy pręgowany kocur o sporej masie, barczystej budowie i zarysowanych pod futrem mięśniach. Futro ma kolor płomienno-pomarańczowy, o klasycznym pręgowaniu i widać częściowo po jego stanie trudności jakie go spotkały w życiu. W okolicach pyska, piersi, łap i końcówki ogona pojawiają się jaśniejsze odcienie, przechodzące nawet w biel. Oczy kocura są koloru zieleni. Ciało Dyni pokryte jest licznymi bliznami z walk. Najbardziej widoczne znajdują się na lewym policzku, urwanym kawałku prawego ucha, lewej przedniej łapie, jednej stronie żeber i ogonie. Na ciele dyni także zaczęły się pokazywać efekty jego wieku, w postaci nielicznych srebrnych włosów na futrze.
Kocur jest zahartowany przez trudne warunki. Jest poniekąd znieczulony na brutalną rzeczywistość i dość cyniczny. Nie łatwo także otwiera się przed obcymi, póki nie zdobędą jakoś jego zaufania lub szczególnej fascynacji. Jednakże Dynia pozostał kotem o dużej determinacji i specyficznej osobowości. Ceni sobie lojalność i determinację u innych. Ceni sobię także różnorodność wiedzy, jaką zyskał przez własne doświadczenia i pozostaje przy zdaniu że każdy kot może wnieść coś wartościowego.
Mrucząca Łapa [KW], Powojnik [KG]
Faktem było że powietrze na otwartej przestrzeni było chłodniejsze. Zwłaszcza że byli bardziej wystawieni na wiatr. Jednak była to raczej nie wielka wada, w zamian za wiele zalet.
- W okolicach jest tylko jedna ulica. Dwunogi i psy pojawiają się czasem, ale w zazwyczaj jest bardzo spokojnie. - Odpowiedział, Żuraw już akurat zobaczył Grzmiącą Ścieżkę, jako że musieli ją przekroczyć. Jednak nawet jej zapach był mniej intensywny, niż to co znali. - Chociaż lepiej jest zachować czujność. Tu za to mamy lisy i borsuki, które są chyba tutaj największym zagrożeniem. Jakbyście jakiegoś zobaczyli...lepiej jest uciekać tak szybko jak łapy pozwolą. - Dynia ostrzegł nieco ciszej swojego syna. Tereny były urokliwe, jednak nie mogli całkiem stracić czujności. Były także większe zwierzęta, ale nie pojawiały się często i nie koniecznie atakowały nie sprowokowane. Tu chyba nie było rysiów, przynajmniej nie słyszał o nich od momentu gdy klany się przeniosły. Ale także długo go tu nie było, więc nie miał tak naprawdę pojęcia. - Nie powinniście mieć problemu ze znalezieniem pożywienia. Nie tak trudno jest znaleźć zwierzynę. Zwłaszcza latem, gdy wróble wychodzą z gniazd. Młode wróble są głupie i potrafią praktycznie podłazić pod łapy. Praktycznie darmowy posiłek. - Zaśmiał się cicho. Musieli jednak poczekać, żeby Żuraw i Pokrzywa mogli doświadczyć pełni uroku kiedy cały śnieg stopnieje, a drzewa pokryją się liśćmi.
- Wiem że to trochę wcześnie by pytać, ale myślałeś już może do jakiej rangi będziesz dążyć? Na razie potrzebujemy kota na każde ze stanowisk, więc masz mnóstwo opcji. - Dynia zapytał po chwili. Żuraw mógł być wojownikiem, zwiadowcą, albo i medykiem. Ale Dynia nie będzie go osądzał, jeżeli wolałby chociażby zostać piastunem. Co prawda musieli przejść przez nowicjat i być może Rojst będzie wymagał przeprowadzenia jakiegoś treningu. Głównie dla dalszego wprowadzenia do spraw Klanowych. Każdy oficjalny członek klanu powinien znać funkcjonowanie Pożogi i zasady. Jednak Wojownik nie sądził by miały być tu jakieś komplikacje.
Futro Rudzika jest całe szare. Sierść kocura jest krótka. Budowa Rudzik jest najzwyklejsza choć kocur jest trochę bardziej postawny od przeciętnego kota. Nogi szarego są dość długie a oczy soczyście zielone. Uszy są dość duże. W jasnym świetle sierść kocura wydaje się jaśniejsza. Nos kocura jest czarny.
Żuraw jest wyluzowany ale energicznym kotem. Pomaga bardzo chętnie czym zdobywa przyjaźń innych kotów. Jest miły ale również asertywny. Nikt nawet największy naciągacz nie wmówi mu co chce a co nie chce. Nie potrafi gniewać się na innych bardzo długo ale ciągle coś tam pamięta kto mu coś zrobił. Jest dość zapominalski ale stara się pamiętać o wszystkim. Rzadko bywa arogancki tylko wtedy gdy się wkurza co również zdarza się rzadko. Niebieski ma duże pokłady cierpliwości. Kocur jest również bardzo gadatliwy i szczery. Kłamie bardzo rzadko a jeśli to zrobi najpóźniej dwa wschody słońca już to mówi kotu któremu skłamał. Żuraw lubi znajdować kryjówki i różne rzeczy do kolekcjonowania.
Słuchając informacji o najbliższej grzmiącej ścieżce i o zagrożeniach tutaj, Żuraw pokiwał że zrozumieniem głową. Gdy jeszcze mieszkali w mieście nie było tam zagrożenia ze strony lisów czy borsuków. W mieście te zwierzęta nie pojawiały się regularnie. Tutaj wszystko było inaczej. W lesie zwierzaki mają więcej schronień. Żuraw zastrzegł lewym uchem czując że ma na nim kropelkę wody. Gdy Dynia zapytał się niebieskiego jaką rangę w przyszłości chciałby piastować. Kocur zbytnio jeszcze nad tym nie rozmyślał, więc nie wiedział co na początku odpowiedzieć. Chyba nastawiałbym się na Wojownika lub Zwiadowcę- miauknął i delikatnie poruszył końcówką ogona. Ranga Wojownika lub Zwiadowcy odpowiadała mu chyba najbardziej ze wszystkich rang. Chociaż Piastunem też bym mógł zostać- powiedział to tylko po to by pokazać ojcu że może piastować nawet rangę opiekuna kociąt. Gdy niebieski lepiej się nad tym zastanowił zrozumiał że bycie Piastunem nie byłoby aż takie złe.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Blisko ulicy było głośno. Oczywiście, Aura o tym wiedziała. Gdyby nie wiedziała, to pewnie by już nie żyła. A jakoś żyje. Więc nie powinno być aż tak źle. Jest tu, tak blisko tej głupiej drogi, wyglądającej jak (nie)naturalna granica między terenami klanów, a Nowego Świtu i reszty świata. Świata, który zawsze wyglądał interesująco, mimo to, biało-rudy kot starał się trzymać tę myśl blisko serca, a nigdy blisko głowy. Teraz ta myśl jednak zbliżała się niebezpiecznie blisko do tego miejsca, gdzie większość decyzji Aury jest podejmowana. Jasne, w Nowym Świcie nadal jest Alaska, Pokrzywa, cała reszta. Ale nie ma mamy, nie ma Rosomak, nie ma Ambient, nie ma... nie ma tylu kotów. I to boli. Może temu Aura tu jest.
Bo on w sumie sam nie wie. Początkowo wymówką mogło być wyjście na zioła, pewnie. Ale jest tak daleko bez żadnej rośliny w pysku... więc chyba już to nie ma sensu jako wymówka. Aura wzdycha, zbliżając się do brzegu wody, aby chwilę później odbić w zupełnie drugą stronę, z pustym spojrzeniem przyglądając się terenom klanów. I tak stoi w bezruchu.
//gorycz
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Księżyce: 124 Mistrz: łabędzia gwiazda Płeć: kocur Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Trwałe urazy: daddy issues
Jeśli mówi się, że ktoś rośnie jak na drożdżach, to dieta Goryczy w kocięcych księżycach musiała składać się wyłącznie z drożdży. Kocur jest bowiem wyjątkowo wysoki, o długich łapach, a przy tym szczupły i wysmukły, obdarzony pewną elegancją; wyraźnie nie wygrał loterii genetycznej, nie odziedziczył wielkich mięśni i idącej za nimi siły. Definitywnie przypomina bardziej młode drzewko niż czołg. Pyszczek ma kształtny, o migdałowych oczach w kolorze orzechowym i różowym nosem otoczonym długimi, białymi wąsami. Zwieńczone pędzelkami uszy postawione są na sztorc, jak gdyby zawsze czegoś nasłuchiwał. Natura zlitowała się nad nim o tyle, że dała mu długie, puchate futerko, które chociaż odrobinę przykrywa jego mierną sylwetkę. Rudy srebrny z białymi rozjaśnieniami, które zaczynają się na pysku i obejmują całą kryzę, brzuch, łapy i spodnią część ogona. Klasycznie pręgowany. Dba o siebie i o to, jak wygląda. Chodzi sztywnym krokiem, zawsze zadzierając podbródek. Na jego pyszczku zwykle gości grymas znudzenia, efektownej kombinacji pogardy i wyższości lub niechęci.
Księżycowe Jezioro nazywając swojego syna przypadkowo trafiła idealnie. Gorycz jest bardzo.... rozgoryczony. Sobą, swoim życiem. Był ambitnym kociakiem, wyraźnie czującym ciężar oczekiwań rodziców i chcący stać się kimś, kto zapisze się w kartach historii Klanu Rzeki. Przez pobyt w lecznicy czuje, że przegapił swoją okazję; księżyce, które mógł spędzić na zdobywaniu wiedzy i poznawaniu członków Klanu, zupełnie stracone. Jest zły na samego siebie, na swoje wątłe zdrowie. Oczywiście, prędzej by umarł, niż się do tego przyznał. Zachowuje się, jakby był doroślejszy i mądrzejszy, niż w rzeczywistości, chociaż tak naprawdę jest jedynie zagubionym dzieciakiem... co czasem widać, w momentach, gdy Gorycz przestanie aż tak bardzo się pilnować. Nie należy do kotów szczególnie towarzyskich, jest chłodny w obyciu, sarkastyczny i opryskliwy. Mimo to niezwykle zależy mu na atencji innych; chce być zauważony, chce by wszyscy znali jego imię i mówili o nim, chce mieć pewność, że nie jest całkowitą porażką, a dla zwrócenia na siebie uwagi potrafi robić różne rzeczy, nie zawsze szczególnie rozsądne. Przez brak wprawy odrobinę niezręczny w kontaktach społecznych, nie zawsze wie, jak okazać swoje emocje, a już tym bardziej nie ma pojęcia, jak je okazać.
Inteligentny. Ma w sobie iskrę buntownika, która każe mu zastanawiać się nad zasadami wpajanymi mu przez rodzinę — można powiedzieć, że jest jak nastolatek wchodzący w swoją fazę buntu. Zresztą, lubi mieć swobodę działania i nie jest zbyt szczęśliwy, gdy ktoś próbuje narzucić mu swoją wolę. Czuje się niepewny, wciąż poszukuje swojej tożsamości i miejsca w świecie
czereśniowa gałązka [krz]
Większość kotów w Klanie i tak nie zwracała na niego uwagi. Nie miał bliższych przyjaciół, znajomych zresztą też nie, z rodziną wolał nie utrzymywać kontaktów. Kto więc zwróci uwagę na jego nieobecność? Nikt, zupełnie nikt. Nic więc nie powstrzymywało go przed wybraniem się na wycieczkę. Potrzebował ucieczki od klanowego zgiełku, odrobiny spokoju.
Może fakt, że nie miał z kim spędzić wolnych chwil również mu przeszkadzał. Do tego, oczywiście, nie miał najmniejszego zamiaru się przyznawać. Nawet przed samym sobą. Był całkowicie samowystarczalny, nie potrzebował zawracać sobie głowy tymi idiotami z Klanu Rzeki.
Więc wyszedł z Obozu. Przeszedł przez granicę. Przy Grzmiącej Ścieżce przystanął na moment nim puścił się biegiem, hamując, dopiero gdy jego łapy znów bezpiecznie dotknęły trawy. Może i droga była zupełnie pusta, lecz Gorycz nie był całkowicie odporny na irracjonalne strachy.
No i proszę bardzo, o to był, po raz pierwszy z dala od Klanu. Czuł się... dobrze. Wolny. Jego serce wciąż obijało się o klatkę piersiową niesione mieszanką wysiłku i strachu. Wziął parę oddechów, starając się uspokoić. Nie mógł wyglądać jak całkowity dzikus.
Powoli badał obcy teren — nowe zapachy i widoki. I... och. Najwidoczniej nie był tu sam. Obcy kocur stał tu jak drzewo, patrząc gdzieś w przestrzeń spojrzeniem, za którym nie mogło kryć się zbyt wiele myśli. I pachniał zupełnie obco! Nie mógł być z Klanów. A Gorycz, niesiony radością ze swojej małej wycieczki, poczuł dziwny przypływ odwagi.
— Hej, ty! — zawołał. —Co tak stoisz? Czekasz aż korzenie zapuścisz? — Ah, tak. Miłe powitanie. W tym Gorycz był wspaniały.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
No i w sumie Aura nie zna wielu klanowych kotów. Może temu tu jest. Zawsze są te pierwsze razy, te dziwne momenty, gdzie trzeba doświadczyć czegoś nowego. Aura nie lubi nowości. Bo nowość to... W sumie dokładnie to samo co zmiana. I do tego zwykle trudno się przygotować... Jak I do tego spotkania. Gdzie pierwszym wrażeniem że strony Aury było tępe gapienie się w dal.
Debil.
Glos drugiego kota ich trochę wystraszył, ale zbytnio tego nie pokazali. Zamiast tego przestali grać w tą dziwną grę opierającą się na nie ruszaniu się. Odwrócili się w stronę pachnącego Inaczej. W podobnym stopniu inaczej jak zapach ulicy w pobliżu której stało.
— To chyba nie. Jest możliwe. — odmiauknęła na próbę żartu. Widocznie kot nie ma zbyt dobrych manier, ale to nic. Nadal musi uważać, bo to Nowy kot. — Jak ci na imię. Moje to. Aura. — mówi w sposób mimikujący ten jej matki. Nie, nie będzie teraz myśleć o Tsunami.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Księżyce: 124 Mistrz: łabędzia gwiazda Płeć: kocur Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Trwałe urazy: daddy issues
Jeśli mówi się, że ktoś rośnie jak na drożdżach, to dieta Goryczy w kocięcych księżycach musiała składać się wyłącznie z drożdży. Kocur jest bowiem wyjątkowo wysoki, o długich łapach, a przy tym szczupły i wysmukły, obdarzony pewną elegancją; wyraźnie nie wygrał loterii genetycznej, nie odziedziczył wielkich mięśni i idącej za nimi siły. Definitywnie przypomina bardziej młode drzewko niż czołg. Pyszczek ma kształtny, o migdałowych oczach w kolorze orzechowym i różowym nosem otoczonym długimi, białymi wąsami. Zwieńczone pędzelkami uszy postawione są na sztorc, jak gdyby zawsze czegoś nasłuchiwał. Natura zlitowała się nad nim o tyle, że dała mu długie, puchate futerko, które chociaż odrobinę przykrywa jego mierną sylwetkę. Rudy srebrny z białymi rozjaśnieniami, które zaczynają się na pysku i obejmują całą kryzę, brzuch, łapy i spodnią część ogona. Klasycznie pręgowany. Dba o siebie i o to, jak wygląda. Chodzi sztywnym krokiem, zawsze zadzierając podbródek. Na jego pyszczku zwykle gości grymas znudzenia, efektownej kombinacji pogardy i wyższości lub niechęci.
Księżycowe Jezioro nazywając swojego syna przypadkowo trafiła idealnie. Gorycz jest bardzo.... rozgoryczony. Sobą, swoim życiem. Był ambitnym kociakiem, wyraźnie czującym ciężar oczekiwań rodziców i chcący stać się kimś, kto zapisze się w kartach historii Klanu Rzeki. Przez pobyt w lecznicy czuje, że przegapił swoją okazję; księżyce, które mógł spędzić na zdobywaniu wiedzy i poznawaniu członków Klanu, zupełnie stracone. Jest zły na samego siebie, na swoje wątłe zdrowie. Oczywiście, prędzej by umarł, niż się do tego przyznał. Zachowuje się, jakby był doroślejszy i mądrzejszy, niż w rzeczywistości, chociaż tak naprawdę jest jedynie zagubionym dzieciakiem... co czasem widać, w momentach, gdy Gorycz przestanie aż tak bardzo się pilnować. Nie należy do kotów szczególnie towarzyskich, jest chłodny w obyciu, sarkastyczny i opryskliwy. Mimo to niezwykle zależy mu na atencji innych; chce być zauważony, chce by wszyscy znali jego imię i mówili o nim, chce mieć pewność, że nie jest całkowitą porażką, a dla zwrócenia na siebie uwagi potrafi robić różne rzeczy, nie zawsze szczególnie rozsądne. Przez brak wprawy odrobinę niezręczny w kontaktach społecznych, nie zawsze wie, jak okazać swoje emocje, a już tym bardziej nie ma pojęcia, jak je okazać.
Inteligentny. Ma w sobie iskrę buntownika, która każe mu zastanawiać się nad zasadami wpajanymi mu przez rodzinę — można powiedzieć, że jest jak nastolatek wchodzący w swoją fazę buntu. Zresztą, lubi mieć swobodę działania i nie jest zbyt szczęśliwy, gdy ktoś próbuje narzucić mu swoją wolę. Czuje się niepewny, wciąż poszukuje swojej tożsamości i miejsca w świecie
czereśniowa gałązka [krz]
O. A to ciekawe. Obcy kocur nie obraził się natychmiast, nie zaczął fuczeć i się bronić, zamiast tego obracając jego słowa w żart. Zadziałało to na Gorycz dokładnie w ten sam sposób, w jaki wiadro wody działało na rozżarzone węgle. Mimowolnie cofnął się o krok, postanawiając zmienić taktykę. — Ha, no ja nie wiem. Jak tak będziesz stał i jeszcze zacznie deszcz padać albo coś takiego, to kto wie. — Tego typu przyjacielskie przekomarzanki nie przychodziły Goryczy z łatwością. Znał jedynie szczerą złośliwość, słowa nie mające inneg celu, niż zranienie drugiej osoby. Ale hej! Starał się, tak? To powinno się liczyć.
— Aura... — powtórzył w zamyśleniu. Jedno słowo, jak u kociaka. Czyli kocur rzeczywiście nie był z Klanów, nawet imię miał całkiem obce. Hmm. To... właściwie było całkiem ciekawe. Do tej pory jedyne koty, jakie znał, były członkami Klanu Rzeki. Zupełnie nie wiedział, jak wyglądało życie poza klanowymi terenami. Ale teraz miał szansę! Głupio byłoby to tak przepuścić. — Ja jestem Gorzkie Słowo, ale może być też Gorycz. Jestem z Klanu Rzeki, chociaż nie wiem, czy wiesz o Klanach. A ty... mieszkasz tu w okolicy? — Po raz kolejny skłamał o byciu wojownikiem i to rozmawiając z kotem, który najprawdopodobniej nie miał pojęcia, co to znaczy. Ale to w porządku. Gorycz nie próbował się chwalić — chciał się tylko poczuć lepiej z samym sobą.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Nie było to niczym, co mogłoby urazić Aurę. W sumie to nie był pewien, co byłoby w stanie to zrobić. Z wyjątkiem czegoś typu "X członek twojej rodziny jest głupi". Możliwe, że nawet by się nie obraził, gdyby jego się nazwało głupim.
Ale może lepiej tego nie sprawdzać.
— Gdyby padał. Deszcz. To myślę, że by mnie tu nie było. Wolę słuchać deszczu. Niż w nim stać. — zauważają, jakby to była najprostsza w świecie rzecz. Mimo to jednak, na ten żarcik drugiego kota, wypuścili przed powiedzeniem swoich słów trochę pary z pyska. Może nawet jakiś rodzaj cichego śmiechu. Albo to po prostu było kaszlnięcie.
Na swoje imię kiwnęli głową. Potem usłyszeli resztę słów tego kota. Gorzkie Słowo, tak? Ciekawe... Imię. Trochę nie rozumieli, po co Klanowe koty sobie wymyślają takie długie imiona, no ale niech sobie tam robią co chcą, póki nie przeszkadzają Nowemu Świtowi. A potem to. Klan Rzeki. A więc jednak, ten znany Aurze Klan jednak istnieje.
— Wiem. — ale nie chce być głupcem i mówić skąd to wie. Tym bardziej mówić o dawnym członku Klanu Rzeki, z którym teraz żyje w jednym stadzie. No i wcześniej była tamta... Kotka, racja? Kocur? Ktoś inny? Tamten kot też był z Klanu Rzeki. — Tak. Mieszkam blisko. — odpowiada na ostatnie pytanie, potem przez chwilę się zastanawiając, co powiedzieć. — Masz bardzo ciekawe. Imię. Gorzkie Słowo. — bo jakoś tak... Wiele razy spotykając nowego kota, Aura się zwraca do tych słów, a mimo to zawsze te słowa są prawdą. Ciekawe, albo ładne, albo pasujące. Imię. Każde inne.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else