Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Zgodnie z ustaleniami, z samego rana zjawił się przy wyjściu z obozu. Miał nadzieję, że szybko uda im się ocenić, na jakim poziomie stoi wiedza Chłodnej Łapy. Oczywiście, kocur miał już swoje księżyce, stąd nie ulegało wątpliwości, że umie walczyć i polować – jednak czy potrafi łowić ryby? Albo... jak wiele wie o Klanach? Odpowiedź na to drugie pytanie zwłaszcza go interesowała, ale na razie mógł tylko sobie gdybać; musiał poczekać na terminatora.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
To co działo się na ceremonii zdecydowanie nie było przyjemnym doświadczeniem. Artem zdecydowanie wystarczająco napatrzył się na bójki i kłótnie w Nowym Świcie. Nie potrzebował widywać kolejnych, bo jakoś dobrze to o niczym nie świadczyło. Dobrze przynajmniej że Łabędzia Gwiazda przerwał to zanim eskalowało do jakiś większych rozmiarów. Chociaż dalej, mimo wszystko, ta scena napawała Artema takim niesmakiem i nieprzyjemnymi wspomnieniami.
Ciemnobrązowy point nie miał jednak za bardzo w sumie czasu się nad tym zastanawiać, bo jego myśli dość szybko przestawiły się na ten cały trening, który miał zacząć. Ciekawiło go w sumie co na nim będą robić skoro on umie polować i walczyć. Niby słyszał od Warczącego Gardła co tam dokładnie na treningu się przerabia, ale dopóki się nie zacznie to tak naprawdę pozostanie to niespodzianką. Artem był kotem ciekawskim, który lubił odkrywać i uczyć się nowych rzeczy, więc nie ociągał się za bardzo z przyjściem w umówione miejsce o umówionym czasie.
-Witaj -zaczął kiedy doszedł już do Nagietkowego Prześwitu i tym samym wyjścia z obozu.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Kiedy tylko dostrzegł zbliżającego się kocura, jego pyszczek rozświetlił łagodny uśmiech. – Cześć! – wymruczał, podnosząc się z miejsca. Skoro mieli odhaczony temat polowania i walki, to chyba mógł sobie pozwolić na drobne owijanie w bawełnę, co? Zwłaszcza, że pozytywna atmosfera wydawała mu się całkiem istotna, skoro sprzyjała nauce. – Jak się masz?
Dopiero po uzyskaniu odpowiedzi, przeszedł do "właściwej" części treningu. Ruchem głowy zachęcił Chłodną Łapę do opuszczenia obozu – narzucił jednak dość powolne tempo, chcąc wpierw otrzymać odpowiedź na dość fundamentalne pytania. – Zaplanowałem sobie, że pokażę ci dzisiaj tereny i granice – zaczął, kierując się w stronę wschodniej części łęgów. – Ale wpierw musisz mi trochę o sobie opowiedzieć. Wiesz coś o Kodeksie? Pozostałych Klanach?
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-Ja? Całkiem dobrze -odparł- A ty? -zapytał, bo w sumie na barki Nagietkowego Prześwitu spadł chyba dość spory ciężar. Uczenie kota starszego o ogromną ilość księżyców i w dodatku byłego samotnika. To nie jest raczej coś co zdarza się często.
Ciemnobrązowy point ruszył za swoim mentorem, spoglądając na niego kiedy ten znów się odezwał.
-Okej -Artem skinął głową- Hm, głównie tyle co powiedział mi na granicy Łabędzia Gwiazda i to co przewinęło się w rozmowach z Warczącym Gardłem. Chociaż tutaj głównie skupialiśmy się na samym życiu w Klanie i jak ono wygląda. No, ale wiem że Klanów jest cztery. Rzeki, Wichru, Cienia i Gromu. Że żyjecie zgodnie z Kodeksem Wojownika. No i że panuje określona hierarchia. No i że pod koniec treningu składa się przysięgę, żeby bronić Klanu nawet kosztem własnego życia -powiedział to co mu się na szybko przypomniało.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
– Też całkiem dobrze – przyznał z lekkim uśmiechem. – Bardzo lubię Porę Młodych Liści. To słońce mi sprzyja.
Czuł się nieco dziwnie z trenowaniem starszego, bardziej doświadczonego od siebie kota, ale starał się o tym zbyt dużo nie rozmyślać. Tym bardziej, że miał pewną "przewagę", jaką była niewątpliwie lepsza znajomość klanowych realiów. Faktycznie mógł czegoś nauczyć wcześniejszego samotnika. – Zgadza się – przyznał z zadowoleniem. – To, co powiedziałeś, jest też pierwszą zasadą Kodeksu Wojownika. Należy bronić swego Klanu, nawet kosztem własnego życia. Można zawierać przyjaźnie poza Klanem, ale nasza lojalność musi pozostać przy Rzece, w razie jakby pewnego dnia przyszło nam walczyć z przyjacielem.
Kiedy odnaleźli się wśród drzew, zwrócił swój pysk w stronę Chłodnej Łapy, by wytłumaczyć: – Jesteśmy we wschodnich łęgach. Zaraz przejdziemy przez rzekę przez Wilgotne Skałki i znajdziemy się blisko granicy z Klanem Wichru. Dzielimy również granicę z Gromem.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Hm, będzie musiał to zapamiętać. W sumie to wiedział na co się pisał, Łabędzia Gwiazda go ostrzegał, więc nie miał prawa narzekać. Nie został tutaj zaciągnięty na siłę czy zwiedziony do dołączenia. Wszystkie decyzje, które doprowadziły go do tego miejsca podjął świadomie, więc zero marudzenia.
-Nie macie żadnej granicy z Klanem Cienia? -zapytał z lekkim zdziwieniem. Do tej pory w sumie nie miał nigdy żadnych informacji z wewnątrz, więc był przekonany że w jakiś sposób wszystkie Cztery Klany graniczą ze sobą. A tu się teraz okazało, że niespodzianka, wcale tak nie jest.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Pokręcił przecząco głową. – Co prawda na środku terytoriów wszystkich klanów są Cztery Dęby i tam też można się natknąć na jakiegoś Cienistego, bo jest to teren neutralny, ale no, nie nazwałbym tego granicą – wymruczał, zanim przyszła mu na myśl kolejna zasada. – A w temacie granic! Druga zasada mówi, by nie polować i nie wstępować na teren innego klanu. Inna zaś, że granice muszą być sprawdzane i oznakowane każdego dnia, a jeżeli ktoś wkroczył na terytorium naszego Klanu, to naszym zadaniem jest go przegonić.
Przeniósł spojrzenie na Wilgotne Skałki, do których zdążyli się zbliżyć. – Tylko ostrożnie! Są bardzo śliskie, nie tylko przez wodę, ale i glony – powiedział, nim przystąpił do akcji. Z pewnością wyprzedziłby go beztroski Szpon, ale i tak nie zajęło mu dużo czasu, gdy znalazł się po drugiej stronie Grzmiącej Rzeki. Utkwił wzrok w poincie, w razie czego gotów mu pomóc.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-Hm, neutralny… taki jak ziemie poza Klanami, nie? -dopytał jeszcze tak dla pewności. Jeśli te całe Cztery Dęby są terenem neutralnym to mógłby w takim razie chodzić tam bez bania się o to że ktoś mu urwie ogon, bo wlazł na jego teren… to w sumie nawet mogłoby być bezpieczniejsze niż na Ziemiach Niczyich, bo tam sobie legowiska nikt raczej nie założy- A jeśli chodzi o przegonienie, to jak przeganiacie intruzów? -zapytał. Samotnicy zwykle przeganiali ich kłami i pazurami.
Ciemnobrązowy point przystanął i przyglądał się jak jego mistrz przeskakiwał po kamieniach przez rzekę. Nie wyglądało to teoretycznie na coś zbyt trudnego, ale Artem młodszy się nie robił i mogłoby być z tym ciężej niż się wydaje. Były samotnik szybko rzucił okiem po kamieniach, po których Nagietkowy Prześwit przeskoczył na drugą stronę i ostrożnie zaczął powtarzać jego ruchy, starając się lądować tak żeby nie wlecieć do wody. Z pływaniem to u niego zbyt dobrze nie było.
Na szczęście o to jak widać za bardzo nie musiał się martwić, bo może i powoli, ale w końcu również znalazł się na drugiej stronie.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Skinął krótko głową. – Dokładnie – odpowiedział, nim Chłodna Łapa zadał mu kolejne pytanie, wymagające już trochę szerszej wypowiedzi od zwykłego potakiwania. Poruszona przez niego kwestia nie była jednak trudna do wytłumaczenia, a w dodatku Nagietek doceniał każde wyjście z inicjatywą; nawet, gdy było to zwykłe pytanie. W końcu dowodziło, że kocur dociekał. – Zazwyczaj wystarczy zwrócić uwagę; wielokrotnie mieliśmy taką sytuację, że ktoś się... nieco zapędził. Tłumaczyliśmy mu wtedy, z czym wiąże się obecność na naszych terenach i po prostu kierowaliśmy na Ziemie Niczyje. Może jednak zdarzyć się, że trafisz na kogoś mniej ugodowego. Wtedy niestety, trzeba go przepędzić siłą.
Nagietek zamilknął na moment, nim dodał: – Czasami też... nie udaje się przepędzić. Musisz jednak wiedzieć, że jedna z zasad mówi o tym, że honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, by zwyciężyć swoje bitwy. Ale właśnie; wyjątki stanowi obrona własna albo wyjęcie spod kodeksu.
Przyglądał się uważnie przeprawiającemu przez rzekę kocurowi, a kiedy wreszcie stanął obok niego – posłał mu łagodny uśmiech. Przeszli przez Piaszczystą Mieliznę, mijając Zatopione Korzenie, by powoli zacząć zbliżać się do Grząskiej Ziemi, a przez to i do granicy z Klanem Wichru.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-Hm, to dobrze, już się obawiałem, że może być zgoła inaczej. Wiesz, poza Klanami słyszy się, że klanowe koty atakują od razu jak tylko ktoś nawet wąsem przekroczy granicę i zostanie zauważony -powiedział, zdradzając to co kiedyś udało mu się usłyszeć w czasie swoich podróży po terenach osiedlowych i tych poza Osiedlem.
-Okej, samoobronę mogę zrozumieć -zaczął kiedy usłyszał kolejną zasadę Kodeksu Wojownika- ale co oznacza wyjęcie spod Kodeksu? -to było dość… specyficznym warunkiem, który mógł nie do końca kojarzyć się tak jak powinien, dlatego Artem postanowił dopytać w czasie kiedy znowu ruszyli w dalszą drogę po terenach Klanu Rzeki, no i potem w stronę znajomo pachnącej granicy, którą kiedyś odwiedzał dość często… kiedy jeszcze miał jakiś większy powód do tego.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
– Nigdy nie słyszałem o takiej sytuacji – powiedział, marszcząc nieco czoło. Zresztą, nie wydawało mu się, by jakikolwiek Rzeczniak był do tego zdolny... Może tu tkwił problem. Zaraz więc dodał: – Chociaż... mówi się, że Klan Gromu słynie ze swojej porywczości i agresji. Może to tylko krzywdzący stereotyp, a może tkwi w nim jakieś ziarnko prawdy.
Nagietek utkwił wzrok w Chłodnej Łapie. Nie była to może kwestia, którą najprzyjemniej poruszało się w towarzystwie byłego samotnika, ale... wierzył, że nie doprowadzi do żadnych niesnasek. Miała w końcu swoje logiczne uzasadnienie. – Spod Kodeksu wyjęci są ci, którzy go nie poznali, a przez to nie mogą go przestrzegać. Dotyczy więc samotników czy pieszczochów. Oczywiście, nie oznacza to, że należy ich zabijać, ale jeżeli dojdzie do walki, to jednak nie wiesz, czy stawką nie jest twoje życie – wyjaśnił, dając kocurowi chwilę na zastanowienie się i ewentualne pytania. Korzystając z okazji, zaraz jednak dodał: – A tak w temacie, to wojownik odrzuca wygodne życie pieszczoszka.
Zatrzymał się w pobliżu granicy. – Znaleźliśmy się na granicy z Klanem Wichru. Jesteśmy obok Żabiego Schronienia. Tam... – Wskazał kierunek ruchem głowy. – Znajdują się Błotniste Ścieżki. Będziemy musieli uważać, bo – jak można wywnioskować po nazwie – łatwo tam ubabrać się w błocie. Ale to zaraz. Dam ci chwilę na zapoznanie się z zapachem.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-Hm, no cóż, wiesz jak działają plotki. Rozchodzi się jedna a później rozwija się do tak absurdalnych rozmiarów że powstają takie właśnie jak ta że klanowe koty to są tak agresywne -powiedział, wzruszając barkami.
Ciemnobrązowy point zmarszczył brwi kiedy usłyszał wytłumaczenie jakie koty są wyjęte spod Kodeksu Wojownika. Czyli gdyby nie to że dołączył do Klanu Rzeki… to też by się w takim położeniu znajdował. Niby Nagietkowy Prześwit powiedział, że nie oznacza to żeby zaraz ich zabijać, ale jednak taka opcja istniała, bo “nie wiadomo czy stawką nie jest twoje życie”.
-Wydaje mi się, że da się rozpoznać samotnika, który ma jakieś gorsze zamiary niż tylko obrona czegoś dla niego ważnego -powiedział, starając się nie zabrzmieć w jakiś sposób gburowato. Nie każdy samotnik był maszyną do zabijania. Tylko jakieś totalnie kopnięte koty w tym wypadku- Ja przekonałem się o tym na własnej skórze już nie raz w swoim życiu -dodał jeszcze, przypominając sobie przede wszystkim swoje pierwsze w życiu spotkanie z innym samotnikiem, który zostawił mu przy okazji niezłą bliznę- A jeśli chodzi o życie pieszczoszka to mi osobiście jakoś się do tamtych czasów wracać nie chce. Nie polecam nikomu -odparł.
Kiedy Nagietkowy Prześwit zaczął pokazywać mu granicę z Klanem Wichru, Artem podążał wzrokiem za jego instrukcjami i przy okazji zapoznawał się z dość znajomym mu już zapachem. Ten już akurat znał dość dobrze.
-Okej.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Zaśmiał się łagodnie, skinięciem pyska przytakując Chłodnej Łapie.
Spodziewał się, że kocur będzie chciał coś dodać – i z ciekawością go wysłuchał. Nie było to jednak nic, o czym sam wcześniej nie myślał; pozostało więc zgodzić się ze słowami ucznia. – To prawda. Wszystko zależy od sytuacji, a nie każdy samotnik jest włóczęgą – zaczął, przenosząc wzrok na pointa. – Jak rozmawiałem o tym z moim mistrzem, to podkreślał, jak ważne jest nauczenie się oceniać swoje siły. Bo jak ma się przewagę, to na więcej można sobie pozwolić – w tym założyć, że toczy się honorową walkę.
Uniósł brwi, słysząc wyznanie o pieszczoszkowej przeszłości. Niewiele to zmieniało w kwestii jego stosunku do Chłodnej Łapy, ale... zwyczajnie się nie spodziewał. Na usta cisnęły mu się pytania, ale nie wiedział, czy to na miejscu; zwłaszcza, że nie polecał tego nikomu. Wreszcie pokręcił głową. – A skoro już jesteśmy na granicy z Wichrem... – Przeskoczył na pobliską kłodę, starając się ominąć zetknięcie z błotem. – To mogę opowiedzieć ci też o tamtejszej władzy. Przywódcą jest Lawendowa Gwiazda, zaś zastępcą – Roziskrzona Noc. Na chwilę obecną jest tylko jeden medyk i jego terminator, Krwawnikowy Liść oraz Miętowa Łapa.
Kiedy przebrnęli przez Błotniste Ścieżki, Nagietek pokierował ich w stronę Kęp Traw i Miękkiego Podnóża, z którymi szczęśliwie nie wiązały się żadne trudności. – Wiesz może, co należy do obowiązków przywódcy albo zastępcy? Może medyka?
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
No cóż, Artem mógł powiedzieć wiele rzeczy, których inne koty mogły się nie spodziewać. W końcu point trochę już w swoim życiu przeżył, to trzeba było przyznać. Całkiem sporo księżyców miał na karku i całkiem wiele zmian oraz doświadczeń. Wystarczyło zadać pytania odpowiednio, ponieważ kocur raczej się nie krył z tym co przeszedł, dopóki nie miał jakiegoś powodu to był jak otwarta księga. Dopóki coś nie było zbyt bolesne lub kontrowersyjne to proszę bardzo, on może opowiadać.
-Hm, na pewno miał rację. A poza tym to dopóki nie musisz to lepiej się nie wdawać w walkę z silniejszymi, bo niby szansa na pokonanie go jest, ale nigdy nie jest pewna -powiedział, nauczony swoim własnym doświadczeniem.
-Lawendowa Gwiazda, Roziskrzona Noc, Krwawnikowy Liść, Miętowa Łapa -powtórzył sobie pod nosem, wskakując na kłodę za młodym kocurem kiedy już zrobiło się na niej trochę miejsca dla ich obu. Trochę tego było do zapamiętania, ale raczej nie więcej niż medykamentów i chorób, więc nie podejrzewał, że jakoś ciężko będzie z odnotowaniem tych ważnych imion i jeszcze następnych, które się pojawią.
-Hmmm -w tym momencie Artem skojarzył sobie, że Kos mówiła o tym kiedyś na szkoleniu, pytanie tylko czy pamiętał to jakoś w miarę sensownie, bo średnio go to wtedy interesowało, ale teraz to by się przydało- No to patrząc się po tym wszystkim jak się żyje w Klanie, przywódca przeprowadza ceremonie i mianuje koty oraz odpowiada za Klan, nie? Zastępca to rozdziela patrole i ogólnie chyba zastępuje przywódcę? A medycy leczą i zbierają zioła -bo zakładał, że medycy działają tak samo jak uzdrowiciele i znachorzy w Nowym Świcie- No i coś tam słyszałem że kontaktują się z tym waszym Gwiezdnym Klanem? -coś takiego chyba Kos mówiła, no i z informacji krążących po Klanie też można było podsłuchać tego. Zwłaszcza kiedy o życiu w Klanie opowiadał mu Warczące Gardło.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
– Dokładnie – potwierdził tylko, kończąc tym samym wątek kotów wyjętych spod Kodeksu.
Kiedy kocur zaczął powtarzać za nim imiona wichrowych władz, Nagietek zaczął mieć rozterki. Nie był pewien, czy nie przytłacza kocura ilością wiedzy – w końcu nie tylko zapoznawali się z granicą, ale też omawiali Kodeks wraz z rangami... Zanim jednak zabrał głos, Chłodna Łapa sam rozwiał jego wątpliwości. Najwyraźniej zdążył już trochę wiedzy przyswoić, przez co nie powinni mieć większego problemu z odhaczeniem i tego punktu treningu. Wojownik uśmiechnął się lekko. – Dokładnie. Chociaż medycy mają najlepszy kontakt z Gwiezdnymi, to przywódcy są zsyłane przepowiednie, a podczas mianowania zyskuje on od nich dziewięć żyć. Kodeks zaś mówi o tym, że słowo przywódcy jest prawem. Do tego określa, że przywódca może zwołać zgromadzenie czterech klanów podczas pełni księżyca, kiedy trwa rozejm. – Wziął oddech, nim kontynuował: – W temacie zastępcy również się nie myliłeś. Poza patrolami, nadzoruje on również treningi i polowania. Kodeks zaś reguluje, że kot nie może być pasowany zastępcą, dopóki nie uczył choć jednego terminatora, a przywódcą zostaje, kiedy poprzedni przywódca umiera. Do tego nowy zastępca – gdy poprzedni umrze lub odejdzie – musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba.
Dużo. O wszystkim jednak opowiadał powoli, będąc otwartym na pytania. – Do obowiązków medyków należy jeszcze doradzanie przywódcy; w końcu razem z nim i zastępcą tworzą trójkę... czy częściej czwórkę klanową. Wybierają również swoich terminatorów, którzy mają możliwość leczenia chorych i rannych, ale tak naprawdę zależy to od Klanu... Ale tak, są blisko z Gwiezdnym Klanem. Poza tym, istnieje również pomocnik medyka, który ukończył już trening, ale nie pełni jeszcze pełnoprawnej funkcji – do czasu śmierci albo odejścia głównego medyka; jest to jednak ranga, która raczej odchodzi w niepamięć... Jakbyś miał jakieś pytania, to wal.
Powoli zbliżali się do Czterech Dębów.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]