Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Hm. Zrobiło się tego więcej w tym momencie niż na szkoleniu mówiła jemu i Aurze Kos. To było dość sporo obowiązków, zmieszanych z dziwacznymi wierzeniami klanowych kotów. Przepowiednie zsyłane przez Gwiezdny Klan, brzmiało to -musiał przyznać- jak jakaś śmieszna opowieść dla małych kociąt. Artem osobiście nie wierzył w to wszystko, ale skoro oni wierzyli i dopóki nie zmuszali go do tego to nie zamierzał się wcinać, więc jedynie pokiwał głową na znak, że w ogóle słuchał co Nagietkowy Prześwit do niego mówił.
-Mam takie pytanie o tę zasadę ”słowo przywódcy jest prawem”, na czym to dokładnie polega? -bo w sumie nie pamiętał, żeby Kos jakoś to dokładniej tłumaczyła… albo po prostu wyłączył się wtedy i tyle. Teraz musiał się tym bardziej zainteresować, więc nawet jeśli coś mu się skojarzy, że już faktycznie o tym słyszał to lepiej było sobie tę wiedzę powtórzyć tak czy siak- Ah, w sumie może jeszcze jedno mam pytanie. Czemu taki krótki czas jest na wybranie zastępcy? Bo to chyba ten sam dzień kiedy poprzedni zastępca umiera albo odchodzi, nie? Czy coś źle zrozumiałem?
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
– Ano na tym, że słowo przywódcy, wybieranego przecież przez Gwiezdny Klan, jest decydujące; jego zdanie powinno być przez wszystkich respektowane... – wyjaśnił. Niestety, nie mógł na tym zakończyć, jako że oczywiście mogły zaistnieć sytuacje wyjątkowe. Z jego pyska wyrwało się ciche westchnięcie, zanim kontynuował: – Chyba że robi coś złego, niezgodnego z Kodeksem czy też niekorzystnego dla Klanu. Ale jeżeli dostrzeże się jakąś nieprawidłowość, warto skonsultować to z kimś bardziej doświadczonym.
Kolejną odpowiedź poprzedziła chwila ciszy. Wreszcie przytaknął. – Dłuższa nieobecność zastępcy uniemożliwiłaby sprawne funkcjonowanie Klanu – w końcu na jego barkach spoczywa mnóstwo obowiązków. Przyjęło się więc, że wyznacza się nowego zastępcę nim księżyc dojdzie do szczytu nieba, by już kolejnego poranka móc wrócić do obowiązków – powiedział, nim uśmiechnął się lekko. – Czyli po części względy praktyczne, a po części tradycja.
Wreszcie minęli Samotny Kamień i znaleźli się obok Czterech Dębów. – Jak się dobrze przyjrzysz, to powinieneś stąd zobaczyć takie dziwne, wygięte drzewo. – Machnął pyskiem w tamtym kierunku i dał kocurowi chwilę na przyjrzenie się. – Tam są tereny Klanu Cienia, którego przywódcą jest Polna Gwiazda, a zastępcą – Śpiewająca Knieja. O dziwo, nie posiadają żadnego medyka, za to trzech terminatorów: Huraganową, Rwącą i Wzburzoną Łapę.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Hmmm. Niby brzmiało to tak trochę podejrzanie, jednak no, od czegoś ten przywódca musiał być, nie? Ktoś mimo wszystko musiał sprawować pieczę nad tą całą zgrają zebraną w Klan i jakby każdy mógł podważać słowo Gwiazdy to zrobiłby się z tego jeden wielki chaos. Miało to jakiś sens. No dobra, Artem mógł przyjąć taką odpowiedź do wiadomości.
-Rozumiem, coś w tym jest -odparł a później przysłuchał się dalszym wyjaśnieniom drugiego kocura- Hm, dalej wydaje się to trochę szybko, ale no… przywódca pewnie zna swoje koty na tyle, że wie kogo wybrać. Dobra, sens jest zachowany -powiedział i odpowiedział na uśmiech Nagietkowego Prześwitu tym samym.
Potem Artem spojrzał w stronę, w którą mniej więcej pokazał mu wojownik.
-Nie mają medyka? To od kogo się uczą? -zapytał, marszcząc brwi. Kiedy w Nowym Świcie zabrakło medyka z pełną wiedzą to uczyli się od Alojzego… ale czy klanowe koty poszłyby do jakiegoś samotnika ze swoimi problemami jeśli chodzi o wiedzę medyczną? Artemowi nie wydawało się to jakoś specjalnie możliwe.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
– Nie zaprzeczam, nie jest to dużo czasu na podjęcie decyzji, ale tak jak zauważyłeś – przywódca zna swoje koty, więc nie powinien mieć problemu z wyborem zastępcy, z którym będzie mu się dobrze współpracowało i który będzie sumiennie wypełniał swoje obowiązki – potwierdził, nim uśmiechnął się lekko. Najwyższa pora rozluźnić nieco atmosferę. – Chyba że należy do szczególnie niezdecydowanych.
Sytuacja Klanu Cienia zdecydowanie nie należała do najprostszych czy nawet komfortowych, stąd z jego pyska wyrwało się lekkie westchnięcie. Nigdy nie miał żadnego związku z Cienistymi, ale mimo to, szczerze im współczuł. – Od medyków z innych klanów. Z tego co wiem, to przez jakiś czas pobierali nauki od Lśniącej Sadzawki z Wichru, ale jak to teraz wygląda...? – Wzruszył barkami. Rozejrzał się po okolicy, nim skinął pyskiem Chłodnej Łapie, zachęcając go do krótkiej przerwy. Przyda im się. Usiadł wygodnie, owijając ogonem swoje łapy. – Zostało nam jeszcze kilka kwestii, którym dobrze byłoby poświęcić parę chwil... Chociażby kocięta. Głównie opiekę sprawują nad nimi opiekuni i rodzice, ale tak naprawdę są "dobrem", o które dba cały Klan. Stąd na przykład muszą zostać nakarmieni wraz ze starszyzną przed terminatorami i wojownikami, a do tego żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-O, nawet nie wiedziałem, że tak w Klanach można. Bo co prawda ja się uczyłem o medykamentach chociażby u Alojzego, ale do tej pory nie myślałem, że Klany coś takiego mogłyby praktykować. Zawsze myślałem, że mają kogoś tak zawsze, zawsze -przyznał a później przysłuchał się kolejnym słowom Nagietkowego Prześwitu. Kiedy młody wojownik zakończył swoją wypowiedź, brwi Artema prawie dotykały uszu pointa, tak wysoko były. To do tego w ogóle potrzebna była zasada?- Nie zostawianie kociaka w potrzebie… karmienie kociąt ze starszymi… Szczerze? Zawsze wydawało mi się, że to jest zwyczajna logika i posiadanie jakiegoś poczucia moralności… nigdy nie myślałem, że potrzebna jest do tego jakaś oficjalna zasada -powiedział.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Cóż, zwykle tak było, ale... – Niestety, wypadki chodzą po kotach – stwierdził, wzruszając barkami z wykrzywiającym pysk grymasem. Chwilę później przyglądał się Chłodnej Łapie, gdy ten nieomal nie wyszedł z siebie, by stanąć obok. Uśmiechnął się lekko. – Trochę tak, ale też...
Potrzebował kilku uderzeń serca, by zebrać myśli. – Jedna z zasad mówi o tym, że kocię musi mieć przynajmniej sześć księżyców, by zostać terminatorem. Wtedy też, rozpoczynając trening, oficjalnie uczy się Kodeksu, ale tak naprawdę ten poznawany jest już od maleńkości. Pomaga więc kociętom poukładać sobie wszystko w głowach, wprowadza właśnie w tematy moralne, etyczne... – wyjaśnił, przy okazji wprowadzając kocura w kolejną zasadę. Dwa w jednym! – No i to, co dla ciebie i dla mnie jest oczywiste, niekoniecznie musi być takim dla każdego... Może więc lepiej mieć to zebrane do kupy; mieć jasny powód, dla którego chociażby wyklucza się kogoś z grupy.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
A to akurat była prawda. Różne rzeczy w życiu mogły się dziać… naprawdę różne. Jeszcze niedawno chociażby, Artem nawet by nie pomyślał, że znajdzie się w Klanie Rzeki, nawet jeśli odejście z Nowego Świtu od jakiegoś czasu chodziło mu po głowie. Wszystko się może zdarzyć, hm?
Z kolei następne słowa miały jakiś sens, ale… czy to serio musiała być oficjalna zasada, bo inaczej nikt by jej nie przestrzegał? No kocięta poznają ten Kodeks od maleńkości, okej… ale to dalej nie za bardzo wyjaśnia czy jakby nie było to w tym Kodeksie Wojownika zapisane to by klanowe koty tego przestrzegały… bo jeśli nie to Artem zacząłby się martwić do jakiej on to sekty dołączył po raz kolejny. Wprowadzanie kociaka w problemy moralne i etyczne to raczej powinno być zadanie rodziców a nie Kodeksu.
-Ja bym powiedział, że pomaganie w potrzebie komuś kto nie potrafi sobie samodzielnie poradzić nie potrzebuje posiadać wyznaczonego powodu na papierze… ale niech będzie -powiedział.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Nagietek zacisnął usta, nim cicho westchnął. – Wiesz... To nie tak, że sam nie mam kilku uwag. Nie rozumiem na przykład, dlaczego zasada ta dotyczy tylko kociąt. Rozumiem, że są najbardziej bezradne, ale... nie uważam, by zostawienie kogokolwiek w potrzebie było godne wojownika. A Kodeks o niczym takim nie wspomina – stwierdził szczerze, kładąc po sobie uszy. Wciąż pamiętał, gdy pytał o to Szafirkowy Pyłek na swoim treningu i... od tamtego czasu jego perspektywa nie uległa zmianie. – Zostały nam właściwie tylko trzy zasady do omówienia... Jedna łączy się z tym, o czym już mówiliśmy – terminatorom nie wolno jeść bez pozwolenia, dopóki nie zapolują, by nakarmić starszyznę. Oczywiście, dotyczy to ich dopiero wtedy, gdy na treningu nauczą się polować. Inna zasada mówi zaś o tym, że zwierzyna zabijana jest tylko po to, by się nią pożywić... i należy podziękować Gwiezdnemu Klanowi za jej życie.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-Hmmm, ja osobiście nigdy nie potrafiłem zostawić nikogo w potrzebie... mnie też kiedyś uratowano kiedy nie byłem już kocięciem -powiedział a potem zastanowił się chwilę jak ująć swoje kolejne słowa- a czemu ta zasada dotyczy tylko kociąt? Osobiście to nie wiem... może ustala jakiś priorytet? Nie mam pojęcia -wzruszył barkami. Ten cały Kodeks Wojownika cały czas czasami go zadziwiał. Niby w Nowym Świcie też były jakieś reguły postępowania, jednak klanowe zdecydowanie były bardziej... specyficzne. Głównie przez tę całą wiarę w Gwiezdny Klan.
O, widać jak już Gwiezdny Klan się przypałętał na myśl to jak na razie zostanie.
-Jak już mowa o dziękowaniu Gwiezdnemu Klanowi. Czy w Klanach wiara jest obowiązkowa? -zapytał w sumie, bo to nurtowało go już od jakiegoś czasu. W Nowym Świcie nikt nie naciskał na innych czy musi wierzyć, czy nie. Tutaj to nie był tego aż taki pewny, a jak na razie zastanawianie się nad tym czy wierzy, czy nie nie było dla niego jakimś specjalnym priorytetem- Czy jak ktoś chociażby nie wierzy to zostanie wywalony, czy coś?
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Rozpogodził się nieco; ucieszyły go słowa Chłodnej Łapy. – Może – wymruczał pod nosem, spuszczając wzrok. Nagle jednak zaświtała mu w głowie pewna myśl, którą zdecydował się podzielić z terminatorem. – Wiem od starszych ode mnie kotów, że nie zawsze było tak jak teraz, gdy klany między sobą koegzystują w pokojowy sposób. Może też po części do tego odnosi się ta zasada? Skoro podkreśla, że nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu... Priorytetowe jest czyjeś życie, nie zaś konflikty czy uprzedzenia, które w tej sytuacji należy odłożyć na bok...
Przeniósł wzrok na kocura, ciekawy jego przemyśleń. Dobrze mu się z nim rozmawiało. – Nie – stwierdził krótko, unosząc kąciki ust. – Może nie każdemu będzie się to podobało, ale to twoja prywatna sprawa.
Chociaż wierzył w Gwiezdny Klan i życie pośmiertne, to nie myślał oczywiście o sobie. Był zaledwie ciekaw przekonań innych – w żaden sposób nie wiązało się to z próbą przekonania do swojej racji czy pogardą. Nie skończył jednak tego tematu, bo zaraz dodał: – Co więcej... Zgodnie z Kodeksem, nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie przez jedną noc po ceremonii. I chociaż brzmi to zgoła inaczej, to tradycja ta wcale nie jest obowiązkowa. Równie dobrze można sobie tę noc dobrze przespać.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-Może coś w tym być... ale jak lubię dyskutować to nie wiem czy jestem w tym momencie do tego odpowiednim kandydatem -odparł, no bo nie był. Historia powstania Klanów była mu znana tak naprawdę piąte przez dziesiąte z tego czego udało mu się dowiedzieć od Warczącego Gardła kiedy ten jeszcze przedstawiał mu życie w Klanie Rzeki. Nie zawsze się wszystkiego da dowiedzieć i w ogóle, nawet jeśli minęło trochę czasu jeśli chodzi o tę całą aklimatyzację- moja wiedza jest raczej na to zbyt mała i mogę jedynie się w tej chwili chyba tylko zgodzić z tym, że życie powinno być ważniejsze od kłótni pomiędzy sobą -dodał jeszcze.
Uff. To dobrze. Artem nie był jeszcze pewny, może uwierzy, może nie, tego nie wiedział w tym momencie nawet on sam. Jednak nie chciałby żeby go przymuszano do wiary tylko po to żeby mógł tutaj zostać. To co będą o tym myśleć ci niektórzy to niech sobie myślą, aż tak na opinii innych mu nie zależało. Dopóki nie będą go antagonizować z tego powodu czy wyzywać to niech sobie myślą.
-To dobrze -kiwnął głową- ... poza tym zmuszanie do wiary chyba nie przyniosłoby raczej oczekiwanego skutku, tak mi się wydaje -bo wtedy to raczej tylko by się kogoś od niej odstraszyło jeszcze bardziej. Obrzydziłoby się ją.
-Hm? Naprawdę? Ciekawie -mruknął z lekkim zdziwieniem- Chociaż pewnie znając życie i tak każdy je robi, mam rację? -uśmiechnął się.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Łagodnie się uśmiechnął, wzdychając cicho – Chłodna Łapa miał rację; jak miał rozmawiać o niuansach Kodeksu Wojownika, skoro dopiero się go uczył? Na szczęście jednak nie przyczyniło się to do niezręcznej atmosfery czy nieznośnej ciszy pomiędzy kocurami; ostatecznie zgadzając się w czymś tak fundamentalnym, mogli w spokoju kontynuować dyskusję na inne tematy. – Też nie widzę w tym sensu – stwierdził krótko, skinąwszy pyskiem. Zdecydowanie, wmuszanie czegoś tak intymnego jak wiara, mogłoby przynieść wyłącznie odwrotne skutki do oczekiwanych. Zaraz jednak machnął kitą i wyszczerzył kły. – Powiem ci, że nie wiem, bo wolałem wypocząć przed pierwszym treningiem z Płochą Łapą niż zarywać nockę; zwłaszcza, że często mam problem z bezsennością.
Zadziwiająco łatwo przyszło mu przyznanie się do bezsenności; nie poświęcił jednak temu zbyt wiele czasu namysłu.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-O, tego się nie spodziewałem -powiedział i zaśmiał się krótko. To była całkiem ciekawa niespodzianka, że jego mistrz był jednym z tych, którzy woleli sobie pospać niż bawić się w nocne czuwanie. A że udało mu się zasnąć mimo bezsenności to dobrze. Przez chwilę point zastanawiał się czy może zapytać czemu cierpi na bezsenność, ale zatrzymał się z dwóch powodów; a) to mogła być prywatna sprawa a on już nie leczył, żeby się w takie rzeczy babrać, b) chyba nie po to byli na tym treningu żeby bez końca rozmawiać o drobnostkach- Ale no, zdecydowanie lepiej jest wypocząć niż później wyglądać jakbyś właśnie wstał z grobu czy coś.
-No, ale dobra. To co teraz będziemy robić? -zapytał, przekręcając głowę. W sumie to był ciekawy co tam jeszcze Nagietkowy Prześwit dla niego przygotował dzisiejszego dnia.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Żeby też jego własny terminator go pospieszał! Uniósł kąciki warg. – Wrócimy do obchodu granicy – powiedział, podnosząc się z miejsca.
Opuścili teren Czterech Dębów, mijając Bażancie Gniazdo. Kiedy jednak zbliżyli się do Samotnej Brzozy, Nagietek kontynuował zaczęty wcześniej temat: – No to jesteśmy na granicy z Klanem Gromu. Tam przywódcą jest Wężowa Gwiazda, który zajął miejsce Żubrzej Gwiazdy po wielu księżycach rządzenia. Jego zastępcą jest Dymiący Staw, medykami – Truskawkowy Gąszcz i Gwiezdny Nurt, u których uczy się Płomienna Łapa.
Zwrócił pysk w kierunku Chłodnej Łapy, nie oczekując jednak żadnych pytań. Zamiast tego, zaplanował zająć im przechadzkę czymś innym; zwłaszcza że minęli dopiero Kwiecistą Polanę i sąsiadujące z Pustym Pniem Obgryzione Drzewa, mieli więc jeszcze sporo czasu na pogaduszki. – Omówiliśmy już tak naprawdę cały Kodeks i klanowe władze, a została nam jeszcze granica z Ziemiami Niczyimi... Co ty na to, by rzutem na taśmę porozmawiać jeszcze o pozostałych rangach, hm?
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Nie chciał pospieszać swojego mentora, nie chciał żeby tak wyszło, ale mimo wszystko szkoda było tracić czas kiedy można było coś z tym zrobić coś pożytecznego. No, ale Nagietkowy Prześwit chyba nie miał mu tego za złe, więc Artem nic nie komentował tylko wrócił do obchodu granic z kocurem.
-W sumie to czemu by nie? -point wzruszył barkami. Mogli już załatwić wszystko skoro się dało, nie?- Na pewno to niczemu nie zaszkodzi a skoro mamy jeszcze trochę do przejścia to chyba lepiej jest porozmawiać niż iść w ciszy, co nie?
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.