Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Tym razem niestety do brzegu nie podpłynęła ryba. Tym razem z prądem rzeki płynęło coś innego. Było to jakieś plastikowe coś, prostokątne takie w dwóch kolorach. Miało gruby biały pas na środku, mały czerwony pasek na dole i gruby czerwony pas na górze z jakimś niezrozumiałym napisem. Było to opakowane w jakiś twardą, przezroczystą skórę a za tym czymś ciągnął się coś jakby… ogonek? Widać było że był przyczepiony do prostokąta. Piołunowa Łapa mógł albo zignorować rzecz, albo ją złapać. Jego wybór.
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
To nie była ryba. Nie wyglądała jak ryba, choćby poruszała się jak ryba, bo ryby miały o wiele bardziej gładkie kształty i na pewno nie miały aż tak mocnych kolorów. Znaczy, no... Nie te, które widziałem do tej pory, a widziałem raczej sporo, skoro na stosie była ich zawsze cała masa. Nie, to nie była ryba. Nie miałem zamiaru się tym zajmować, skoro nie dało się tego zjeść, więc tylko zmierzyłem dziwadło osądzającym wzrokiem i nawet nie próbowałem się ruszyć, aby wyciągnąć je na brzeg. Czekałem na rybę, dziękuję bardzo.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
Szkoda to było moich palców, które czułem coraz mniej i mniej. A ryb jak nie było, tak do tej pory nie widziałem. poza tym dziwnym czymś, co przepłynęło obok przed chwilą. Czyżby mieszkańcy rzeki po prostu się przestraszyli? Niby się nie dziwiłem, ale nie było mi to na łapę. A skoro o łapie mowa... Wyciągnąłem palce z wody, żeby spróbować je rozgrzać kilkoma liźnięciami. Rozważałem przez chwilę zmianę miejsca połowu, ale wygrzałem już sobie miejsce na kamieniu i nie bardzo chciałem się ruszać. Zanurzyłem ponownie łapę w wodzie, znów starając się, aby nie rzucać cienia oraz nie ruszać się więcej, niż absolutnie konieczne.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Niestety, dalej nic. Los chyba Piołunowej Łapie za bardzo nie chciał odpuścić tego zignorowania prezentu. No, ale może coś się w końcu trafi jeśli będzie wystarczająco cierpliwy, kto wie? Oby.
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
Zdusiłem warknięcie, na które zbierało mi się gdzieś daleko w gardle. Ile mogłem czekać? Dobre pytanie, bardzo dobre nawet. Skłamałbym, gdybym powiedział, że świetnie mi się tu siedziało i w ogóle nie miałem problemu z moczeniem łapy oraz palcami, w których traciłem czucie. Prychnąłem głośno, zrywając się w końcu z kamienia. Dość. Poczucie obowiązku poczuciem obowiązku, ale miałem serdecznie dość tego wszystkiego. Ryby miały mnie dzisiaj ewidentnie gdzieś, więc i ja postanowiłem wrócić do obozu z niczym. W najgorszym przypadku nazbieram trochę mchu, tak żeby tylko nie pojawiać się z pustą gębą w legowisku.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Obowiązki zastępcy pochłaniały bardzo dużą ilość mojego czasu, ale nie zapominałem przy tym o dzieciach i ukochanej. Dziś akurat padło na Topik, z którą od czasu wyzdrowienia nie miałem okazji dłużej porozmawiać. Tutaj obowiązki, tutaj jej trening, tutaj coś tam i jakoś tak się mijaliśmy. Na szczęście w końcu udało nam się zsynchronizować plany. W związku z tym zabrałem ją nad Grzmiącą Rzekę, ciesząc się słoneczkiem i cieplejszymi dniami. Nim jednak wyruszyliśmy, czekałem na nią przed wyjściem z obozu. Prawdopodobnie sama chodziła już niejednokrotnie po naszych terenach, ale czułam się bardziej komfortowo wiedząc, że udamy się na miejsce razem.
/Topik
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
chodzący szkielet, o bardzo wypłowiałej sierści, pozbawionej blasku i objętości, zapadnięte oczy, wystające kości biodrowe, widoczne żebra. Niebieska srebrna pręgowana pointka z dużą ilością bieli o jasnoniebieskich oczach. Porusza się powoli, oszczędnie, brak jej dawnej gracji i energii.
cicha, uparta, ponura, pozbawiona skrupułów, bezczelna, spokojna, zgorzkniała, pamiętliwa. Słowem: trudna, inna, wypłowiała, parodia dawnej siebie
Paziowa Łapa (Rzeka)
Ojciec chciał z nią porozmawiać. Lekko niepokoiła ją ta myśl, tylko delikatnie, niczym utkwione między poduszkami ziarno piasku. Niby nie przeszkadzało jej w chodzeniu i funkcjonowaniu, a jednak uwierało i nie dawało się zupełnie odprężyć. Czy zrobiła coś złego? Nie, raczej nie. Któreś z nich, mama albo tata było chore? Och, oby nie. O, może będzie miała rodzeństwo!? To byłaby dopiero wiadomość!
Po pojawieniu się w jej głowie tej ostatniej myśli, Topikowa Łapa była nieco bardziej spokojna. Mogło chodzić o tyle rzeczy, że po prostu przestała się przejmować.
Pojawiła się w wyjściu z obozu zaraz po nim.
- No hej tatku - przywitała się w swoim stylu i otarła się czołem o jego bark - Gdzie mnie zabierasz? - zapytała, machając energicznie ogonem.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Hej, Pajączku. - mruknąłem, przyjmując jej przywitanie. Wyglądała jakoś inaczej, niż zazwyczaj. Była spięta i zestresowana, co mocno mnie zaniepokoiło, ale nie pytałem od razu wierząc, że sama mi powie, jeśli to coś poważnego. - Zabieram cię nad Kamienisty Brzeg. To nad grzmiącą rzeką. - odparłem, zarządzając rozpoczęcie podróży. Nie wiedziałem od czego zacząć, ale nie dlatego, że nie wiedziałem o czym z nią rozmawiać. Wręcz przeciwnie, ilość potencjalnych tematów aż kotłowała się w mojej głowie i ciężko było wybrać jeden. Pomyślałem jednak, że może warto zacząć rozmowy od bycia ojcem. Chciałem, żeby to Siniak przeprowadziła z dziewczynkami te rozmowę, ale z Mżawką trochę już o tym rozmawiałem i czułem, że z Topik też powinienem. - To nie jest mój główny cel spotkania, żeby o tym rozmawiać, ale korzystam z okazji. Będzie trochę niezręcznie, ale jesteś w takim wieku, w którym technicznie jesteś już dorosła, praktycznie niekoniecznie i... uh, różne rzeczy się dzieją z twoim ciałem i z twoją głową. Ja w tym wieku miałem już za sobą pierwsze zaloty do waszej mamy, po której bez wątpienia odziedziczyłaś urodę i jestem przekonany, że kocury się za tobą oglądają. Albo kotki. Zależy jakie masz preferencje. Możesz mnie wyprowadzić z błędu. - zacząłem delikatnie, kroki powoli celując w stronę Grzmiącej Rzeki. Byłem przewrażliwiony, nie było co do tego wątpliwości, ale nie chciałem żeby któreś z moich dzieci popełniło głupotę, której potem będzie żałować. - Chciałbym po prostu... żebyś wiedziała, że masz pełne prawo korzystać z przyjemności, jakie ma do zaoferowania twoje ciało. Jesteś w wieku, w którym chcesz to odkrywać, ale zajść w ciążę nie jest wcale ciężko i nie chciałbym, żebyś się wpakowała w jakieś bagno, będąc tak młoda. Nie chciałbym też, żebyś się bała ze mną rozmawiać w obawie przed czymś. Ze mną i z mamą. Ale tak. Chciałem ci powiedzieć, że rozumiem jakie odczuwasz pokusy, ale bardzo, bardzo nie chciałbym jeszcze zostać dziadkiem, a ty jesteś o wiele za młoda na bycie mamą. Ale nie planujesz tego na razie, prawda? Mżawka nie planuje. Masz w ogóle kogoś na oku? Tylko szczerze, nie będę zły, obiecuję! - było to kłamstwem. Topik była jeszcze za młoda na posiadanie partnera, nawet jeśli jej matka była chyba jeszcze trochę młodsza, gdy się zeszliśmy. Nie pamiętam. W każdym razie, chciałem żeby nie bała się ze mną i z Siniak rozmawiać na te tematy, ale w głębi serca chyba nie chciałem tego wszystkiego wiedzieć. Gdybym się dowiedział, że ktoś ją tknął... skończyłby jak tamten samotnik, prawdopodobnie. Nie zdziwiłbym się jednak, gdyby Topik już sobie kogoś znalazła. Była bardzo towarzyska i ciężko było się oprzeć jej urokowi. Tym bardziej się o nią martwiłem i chciałem przebrnąć przez tę rozmowę przy najbliższej okazji. Mżawka... była inna. Równie piękna, ale brakowało jej tego kobiecego megnetyzmu. Była... bardziej jak jej bracia, o. Nie było to niczym złym, oczywiście, ale z ich dwójki to Topik miała większe szanse na otrzymanie lubieżnych propozycji od młodych, niewyżytych kocurów. - A tak poza tym, to jak ci idzie trening? - tak na rozluźnienie atmosfery.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
chodzący szkielet, o bardzo wypłowiałej sierści, pozbawionej blasku i objętości, zapadnięte oczy, wystające kości biodrowe, widoczne żebra. Niebieska srebrna pręgowana pointka z dużą ilością bieli o jasnoniebieskich oczach. Porusza się powoli, oszczędnie, brak jej dawnej gracji i energii.
cicha, uparta, ponura, pozbawiona skrupułów, bezczelna, spokojna, zgorzkniała, pamiętliwa. Słowem: trudna, inna, wypłowiała, parodia dawnej siebie
Paziowa Łapa (Rzeka)
Kto spodziewał się, że Topikową Łapę czeka pogadanka o ptaszkach i pszczółkach? Cóż, na pewno nie ona sama. Rzeczywiście była to pogadanka, nie rozmowa, na co liczyła terminatorka, kiedy po raz pierwszy usłyszała, na jaki temat mają rozmawiać. Jej mina powoli rzedła wraz z monologiem, jaki wygłosił jej ojciec. Jak na jej gust, trochę się z tym spóźnił. Jego srebrna córka uważała się za dorosłą i ukształtowaną kocicę, takie gadki powinno się wygłaszać przed młodymi kotami, w wieku może… ośmiu, siedmiu księżyców.
- Szczerze mówiąc, nie chciałabym się tym z nikim dzielić. - powiedziała gładko, patrząc mu przez chwilę w oczy bez mrugnięcia okiem. Kłamstwo było jej pierwszym odruchem i wiedziała, że udałoby jej się go okłamać, ale po chwili stwierdziła, że nie chce tego robić. Nie zasłużył na to. Jednocześnie prawdą było, że to, co łączyło ją z Grzybową Łapą, było tylko ich sprawą. Jeżeli tata tego nie zaakceptuje to… cóż, będą musieli się pokółcić.
Trudno było jej się skupić na tym, co mówił. Szanowała go i bardzo kochała, jednak jej zdaniem był trochę, jak to powiedziała młodzież dwunożnych “odklejony”. Kiwała mu głową w zrozumieniu tak, jakby go rozumiała i się z nim zgadzała. Minę miała poważną, nie pozwalała by to się zmieniło. Kilka razy jej myśli odpłynęły w stronę Grzybowej Łapy i ich niedawnego spotkania. W ostatniej chwili powstrzymała westchnienie zachwytu na myśl o wspaniałym gromiaku, przypominając sobie, że nie jest sama i że jej ojciec dalej coś mówi. To było pytanie? Och, coś… trening. Tak, na pewno usłyszała słowo trening. No bo o co innego można pytać terminatora, prawda?
- Dobrze, już zaraz będę gotowa żeby zostać wojowniczką. - powiedziała w odpowiedzi na jego pytanie. Była to najszczersza prawda. Ona i Ostry Szpon w zasadzie tylko dopieszczali już jej umiejętności. Będzie gotowa już wkrótce
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Szczerze mówiąc, nie chciałabym się tym z nikim dzielić. O nie. - Wiesz, że to bardzo sugestywna odpowiedź, Topik? - zapytałem spokojnie, choć w środku wręcz się we mnie gotowało. Może przesadzałem, nie wykluczam takiej odpowiedzi, jednak brzmiało to tak, jakby chciała uciąć temat, bo, cóż, miała to już za sobą. To by tłumaczyło jej spięcie na samym początku. Bo wiedziała, że zrobiła coś, czego nie powinna. Miałem ochotę na nią nawrzeszczeć. CZY ONA ZGŁUPIAŁA? Czy zdaje sobie sprawy z konsekwencji? Czy rozumie, że dalej jest dzieckiem i jeszcze do niedawna, nawet jeśli ukończyłaby trening, nie mogłaby zostać jeszcze wojowniczką? A ten... ktoś kto jej to zrobił... Kimkolwiek by nie był, osobiście bym dopilnował, żeby już nigdy się do niej nie zbliżył. Ale nie miałem żadnych dowodów, poza swoimi potencjalnymi paranojami. Poza tym, krzykami, wrzaskami i karami nic bym nie wskórał, a wręcz przeciwnie. Obraziłaby się, uznając że jest dorosła i może robić co chce, co doprowadziłoby pewnie do robienia mi na złość. Westchnąłem. - Nie zacząłem tej rozmowy, żeby się kłócić i cię pouczać. Musisz zrozumieć że cię kocham i się o ciebie troszczę. Muszę tylko wiedzieć, czy tego chciałaś. Że nikt cię do niczego nie zmusił. Reszty nie muszę wiedzieć, jeśli nie chcesz mi o tym mówić. Tylko proszę, bądź ze mną szczera. - i powiedz że przesadzam. Błagam. Chciałem, żeby się speszyła i żeby za jej słowami kryło się "nie chcę ci powiedzieć że ktoś mi się podoba bo się wstydzę", a nie "nie chcę ci mówić że mam chłopaka i robię z nim różne rzeczy bo to fajne". Niech się zaśmieje i powie że przesadzam. Ale tylko i wyłącznie jeśli to prawda. Nie chciałbym, żeby mnie okłamywała. Być może za bardzo się przejmuję, być może za bardzo wpycham się w jej życie prywatne, ale na osty i ciernie, to moja mała córeczka. Jeśli jest na tyle dorosła, żeby się z kimś wiązać i... robić pewne rzeczy, to jest też na tyle dorosła, żeby o tym ze mną porozmawiać, prawda? Chyba że nie jest i to wszystko tylko wymysł mojej wyobraźni. To nawet lepiej. Wolę wyjść na nadopiekuńczego.
- To super, skarbie. Mam nadzieję, że następna ceremonia będzie już twoja. - uśmiechnąłem się do niej delikatnie, i polizałem czule po policzku. Oby tylko nie było dla niej za wcześnie na zostanie wojowniczką, tak jak to było z jej mistrzem.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
chodzący szkielet, o bardzo wypłowiałej sierści, pozbawionej blasku i objętości, zapadnięte oczy, wystające kości biodrowe, widoczne żebra. Niebieska srebrna pręgowana pointka z dużą ilością bieli o jasnoniebieskich oczach. Porusza się powoli, oszczędnie, brak jej dawnej gracji i energii.
cicha, uparta, ponura, pozbawiona skrupułów, bezczelna, spokojna, zgorzkniała, pamiętliwa. Słowem: trudna, inna, wypłowiała, parodia dawnej siebie
Paziowa Łapa (Rzeka)
- Tak, sugeruje, że nie chcę z tobą rozmawiać o moim życiu uczuciowym i mam nadzieję, że to uszanujesz. - odparła stanowczo, zatrzymując się gwałtownie. Przyjemny spacerek właśnie dobiegł końca. Wpatrywała się w ojca z ogonem poruszającym się intensywnie w rytm jej rosnących stopniowo emocji. W oczach Topikowej Łapy skakały iskry. Jeszcze kilka podobnych pytań i zapłonie prawdziwy ogień. Dlaczego właściwie tak reagowała? Może przez to, że ojciec zachowywał się dokładnie tak, jak Grzybowa Łapa się obawiał, że się zachowa. Ale Grzybka tu nie było i nie musiała się o niego martwić. Sama poradzi sobie z ojcem i z jego dziwnie okazywanymi troską i miłością.
- Zaraz, czego miałam chcieć, lub nie chcieć? - zapytała zaskoczona, trzepiąc zawzięcie uchem. Przecież jedyne, co mu powiedziała, to, że ma kogoś na oku, tak to chyba ujął? Odpowiedziała tylko na jego pytanie. - Bo chyba za tobą nie nadążam. - dodała. Rzecz jasna, nie była głupia, doskonale wiedziała, do czego pił Nocny Szkwał. Chciała tylko, żeby jeszcze raz zastanowił się, czy jego myśli nie galopują zbyt szybko. I żeby powiedział to na głos.
Inna sprawa, że miał rację, wciąż jednak nie wiedziała, czy chce mu o tym powiedzieć. Nie, dobrze wiedziała, że nie chce. Mimo całych jego chęci nie czuła się przy nim tak bezpiecznie, jak przy matce. Prawdę mówiąc, prędzej podzieliłaby się tą nowiną z Ostrym Szponem, niż z nim.
Topikowa Łapa nie wiedziała tylko, jak mu tego nie powiedzieć, nie okłamując go.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Westchnąłem. Trochę z ulgą, a trochę ze smutkiem widząc, że chodziło nam o inne rzeczy. Z jednej strony to dobrze i serce przestało mi bić jak oszalałe, ale z drugiej poczułem żal, że przez chorobę nie udało mi się nawiązać z córką na tyle bliskiej relacji, żeby mi zaufała.
- Ale po co te nerwy? Nie chcesz o tym ze mną rozmawiać, troszeczkę nadinterpretowałem twoje słowa, rozumiem. Wiem, że nie jesteś ze mną tak blisko, jak jesteś z mamą, moja długa choroba w najważniejszym dla was okresie życia na pewno nie pomogła, ale chcę nadrobić stracony czas i nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak bardzo żałuję, że nie mogłem przy was być. Kocham cię tak samo jak mama. - mruknąłem. Codziennie biłem się w pierś, że to wszystko potoczyło się tak, a nie inaczej i starałem się z całych sił to naprawić. Kochałem ich, troszczyłem się o nich i chciałem, żeby o tym wiedzieli i to czuli. Topik najwidoczniej tego nie czuła. - To powiedz mi w takim razie rzeczy, które chcesz mi powiedzieć, z którymi czujesz się komfortowo. Albo pytaj mnie o co chcesz. Chcę, żebyś mi ufała, kochanie. Żebyś czuła się przy mnie bezpieczna. Nie będę już o nic dopytywał ani na nic naciskał, dobrze?
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
chodzący szkielet, o bardzo wypłowiałej sierści, pozbawionej blasku i objętości, zapadnięte oczy, wystające kości biodrowe, widoczne żebra. Niebieska srebrna pręgowana pointka z dużą ilością bieli o jasnoniebieskich oczach. Porusza się powoli, oszczędnie, brak jej dawnej gracji i energii.
cicha, uparta, ponura, pozbawiona skrupułów, bezczelna, spokojna, zgorzkniała, pamiętliwa. Słowem: trudna, inna, wypłowiała, parodia dawnej siebie
Paziowa Łapa (Rzeka)
Nie odpowiedziała na pytanie o nerwy, bo wiedziała że nie będzie w stanie na nie odpowiedzieć bez emocji. Stała się zła, bo ojciec zachowywał się, jakby jej potencjalnego przyszłego partnera zmierzał udusić, czy rozszarpać. Była poirytowana również dlatego, że miał rację i zrobiło to, o co pytał. Ledwie parę dni wcześniej, spóźnił się dosłownie o kilka dni. Tylko, czy gdyby rzeczywiście odbyli tę rozmowę przed jej ostatnim spotkaniem z Grzybową Łapą, powstrzymałaby się przed tym, co się stało? To wątpliwe. Topikowa Łapa najprawdopodobniej i tak zrobiłaby to, czego chciała. Była na to zbyt upartym kotem. Wydaje się, że musiała to po kimś odziedziczyć.
Spojrzała na ojca dużo łagodniej, uświadamiając sobie z wielkim zaskoczeniem, że Nocny Szkwał chce dobrze. Że cała ta jego irytująca (dla Topik) postawa, to dopytywanie i niepokój, to wszystko dlatego, że miał dobre zamiary. Naprawdę ją kochał. I to szczerze i bezinteresownie. Jak to możliwe, że zrozumiała to dopiero teraz?
Stała przed nim z lekko uchylonym pyskiem, z wyrazem, jakby widziała go po raz pierwszy w życiu.
- D-dziękuję tato, bardzo to doceniam - powiedziała wciąż lekko zszokowana jego córka. Po tych słowach zamilkła na chwilę, w którym to czasie zastrzygła kilkakrotnie uszami. Po chwili milczenia terminatorka odezwała się ponownie. - Dlaczego zdecydowałeś się o tym z nami porozmawiać? Wiem, że nie wszyscy rodzice to robią. - spytała, pomijając pytanie, dlaczego podjął decyzję o przeprowadzeniu tej rozmowy akurat w tym momencie, to było jej zdaniem mniej istotne.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Zauważyłem, że jej postawa się zmieniła, że widocznie się uspokoiła, na co odetchnąłem z ulgą.
Dlaczego akurat teraz? Cóż, bo wcześniej chciałem zrzucić ten obowiązek na Siniak. Tylko i aż tyle.
— Uznałem, że lepiej będzie jeśli to mama porozmawia z tobą i Mżawką na ten temat, a ja porozmawiam z chłopakami, ale nie miałem czasu żeby jej o tym powiedzieć, a wchodzicie w ten wiek, że no, zaczniecie się zakochiwać, a z tym idzie pożądanie. Wiesz, mamy z mamą do tego luźne podejście, wszystko jest dla każdego, nie uważam że ten pierwszy raz musi być wspaniały i z kimś, z kim spędzisz całe życie, ale… wiążą się z tym pewne konsekwencje. Nie chciałbym, żebyś przez chwilę uniesienia zaszła w ciążę. Albo żeby twoi bracia zrobili komuś kocięta. To ogromna odpowiedzialność, jesteś na to za młoda. Masz się cieszyć młodością, korzystać z jej uroków, a nie męczyć się z brzuchem, przechodzić przez poród i zajmować się wychowywaniem dzieci. Nie chciałbym dla ciebie takiego losu. Oczywiście, gdyby było już za późno to razem z mamą wspieralibysmy kazdego z was, ale rodzicielstwo to ciężki orzech. Do tego naprawdę trzeba być przygotowanym i trzeba tego chcieć. — odpowiedziałem szczerze. Nie chciałem, żeby zniszczyła sobie życie i przesiedziała najpiękniejsze księżyce życia w Chruśniaku. Nie mówiąc już o tym, jakie ciąża i poród sieje spustoszenie w organizmie. Była zdecydowanie za młoda. Nie chciałem dla niej takiego losu i tak jak bawić się może z kim chce, tak uważam że to jeszcze nie jest na to czas, bo w wypadku potencjalnych konsekwencji nie jest gotowa, żeby sama sobie z nimi poradzić.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku