Księżyce: 71
Mistrz: Płotkowy Potok
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Oczywiście, że to ważne by Minogowi się podobał jego zapach, co do tego się zgadza bez dwóch zdań. Ale sam początek, który interpretuje jako brak pewności siebie... no tak nie może być!!
– Och, ależ oczywiście, że twoje zdanie się liczy, przyjacielu! – zapewnia z przekonaniem. Zarówno co do swoich słów jak i tego, że prawidłowo zidentyfikował problem.
Leży tak oparty na przednich łapach i obserwuje proces układania się Nagietka blisko, ale nie za blisko i odruchowo kopiuje ruch jego ogona, opatulając postrzępioną kitą swój bok. I słucha tłumaczeń ze skupieniem zarysowanym grubymi liniami na mordce, powoli nią kiwając. Tak, tak, to ma sens (jeśli drugi wojownik tak twierdzi to pewnie ma sens, nawet jeśli szylkret go osobiście nie widzi). I szczerze mówiąc aż nie wie jak się odnieść, ale dzięki Gwiezdnym znajduje punkt zaczepienia. – Ależ spokojnie, jestem pewny, że niezręcznie nie będzie, cokolwiek byś nie palnął. Nie musisz się więc tym przejmować, przyjacielu.
Tak mu się przynajmniej wydaje, nie kojarzy żadnych tematów czy słów, które potrafią aż tak zachwiać znajomością, by potem każde kolejne spotkanie było niezręczne. Ale umówmy się też, że Minóg jest kotem, który aż zbyt łatwo zapomina o takich niefortunnych sytuacjach. Może to właśnie dzięki temu wydaje mu się, że taki scenariusz jest nieprawdopodobny?
– Zdecydowanie, taka atmosfera i wieczne konflikty nikomu nie służą. Nie mam pojęcia z czego one wynikają nawet, może gdyby znaleźć ich źródło to udałoby się im zaradzić na przyszłość, hm. – potrząsa przecząco łbem. To zadanie dla mądrzejszych. – Mnie chyba ominął zupełnie początek tej kłótni. Nie wiedziałem, że Szpon tak się zachował! Ale jednocześnie on zawsze stawia się na wezwania Łabędziej Gwiazdy, więc może poczucie obowiązku wygrało ze złamaną łapą? – rzuca w obronie białego kocura, któremu pomagał kończyć trening.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Zakłopotany spuścił wzrok, wypuszczając powietrze nosem. — Ale nie bardziej niż twoje — mruknął do siebie, wpatrując się w łapy. Było mu miło, że cenił sobie jego zdanie, ale... w tej kwestii naprawdę nie musiał. Może też dlatego, że nieważne czym pachniał, Nagietkowi wciąż się podobał. On, Minóg. Przyjaciel. Potrząsnął głową, wracając wreszcie na ziemię. I chociaż był przekonany, że atmosferę można by kroić nożem (z jego winy!), to kocur zapewniał go, że było wręcz przeciwnie. Machnął ogonem, uśmiechając się łagodnie.
Przytaknął, wzdychając ciężko. — Może tak... Chociaż wydaje mi się, że Łabędzia Gwiazda wciąż próbuje, a... jest jak jest. Ale może taki urok życia w Klanie? No bo jak pogodzić ze sobą tak dużo kotów...? — Wzruszył barkami, kładąc po sobie uszy. — Może i wygrało to poczucie obowiązku, fakt, ale brzmiało... poważnie. Jakby to nie był pierwszy raz, gdy Szpon zignorował jej słowa... Ale nie wiem. Po prostu mi przykro.
Znów machnął ogonem, kładąc pysk na łapach. Jeszcze nie wiedział, jak podpytać o dymnego.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 71
Mistrz: Płotkowy Potok
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
I to jest chyba ten moment, w którym Minóg traci wątek. Znaczy może nie. Nie do końca tak. Ale to moment, w którym już nie wie co powiedzieć, bo ma wrażenie, że rozmowa idzie inną ścieżką niż mu się wydaje. Pozostaje więc tylko ugodowo kiwnąć łbem nim totalnie się zgubi w lesie konwersacji.
– Myślisz, że w innych Klanach też jest taki problem z pogodzeniem tylu kotów? – zastanawia się głośno, bo jeśli taki urok życia w Klanie to... czy urok życia w Klanie Rzeki, czy w każdym? Zaś co do reszty... nie wie co powiedzieć nawet. W pierwszym odruchu chce dalej bronić intencji Szpona, bo wie, że to dobry kot i zna go lepiej niż Rybołów, więc oczywiste, że w ciemno to za nim się wstawi, wierząc że nie było w jego zachowaniu chęci niesienia szkody. Ale Nagietek całkiem wprost mówi, że mu przykro, więc może jednak trzeba przesortować priorytety. Może w ogóle wypowiadanie się na temat kłótni, której nie był świadkiem nie jest w porządku. Przysuwa się teraz odrobinę bliżej do przyjaciela, by oprzeć delikatnie pysk na jego łopatkach. – Ale nie ma co się smucić, będzie dobrze, przyjacielu, ja to wiem. Jak do tej pory konflikty nie pogrzebały Klanu Rzeki to te teraz też przetrwa. A już chyba trochę się ten Klan trzyma, nie?
Totalnie zasługuje na piątkę z interakcji społecznych. Może z małym minusem.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Głośno wypuścił powietrze przez nozdrza, żeby przypadkiem się nie powtarzać i znowu nie wzruszać barkami. Może u sąsiadów trawa faktycznie była bardziej zielona, ale rzadko kiedy miał kontakt z kotami z innych klanów – musiał więc zdać się na instynkt. — Nie wiem. Ale chyba miałoby sens, że tak? — powiedział całkiem poważnie, nim jego wibrysy lekko zadrżały. Był przejęty całym zajściem, fakt, ale rozmowa z Minogiem nieco go rozluźniła; nawet jak zwykle bywał spięty i niezręczny w jego towarzystwie. — No chyba że wiesz, rodzisz się Rzeczniakiem i już we krwi masz kłótliwość... I przez to tylko u nas jest taki problem. W Wichrze nikt nikogo nie bierze na poważnie, w Cieniu mają problem z nawiązywaniem relacji, a w Gromie... skończyły mi się pomysły.
Uśmiechnął się głupio, kładąc po sobie uszy. Dokładnie prześledził poczynania szylkreta, które zakończyło oparcie pyska na jego łopatkach – i chociaż poczuł nagły przypływ gorąca, i serce wyrywało mu się z piersi, to w odpowiedzi oparł o niego policzek. Tak, ślicznie pachniał; aż Nagietek nieco się zawstydził, ale nie odsunął. — Dzięki — wymruczał cicho, z uniesionymi kącikami ust. Dymny kocur kompletnie wypadł mu z pamięci; liczył się tylko on i przytulający go szylkret. Wszystko było we właściwym miejscu, nawet jeżeli tylko się przyjaźnili – a może właśnie aż! Zaraz więc płynnie dodał: — Przyjacielu.
/zt x2 <3
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Roztopy. Łabędź czuł w powietrzu porę młodych liści, i chyba wyjątkowo nie były to jego czcze pragnienia, ponieważ sygnały nadchodzącej nowej pory pojawiały się zewsząd: ze strony nieba, błotnistej ziemi, wychwytywał je w świergocie ptaków. Choć Klan nie borykał się ze szczególnymi trudnościami w zapełnieniu wszystkich żołądków, on codziennie zwracał uwagę na stos oraz na własne łupy, gorliwie oczekując chyba nadal dość dalekiego momentu sytości.
Zmiany pojawiały się gwałtownie i z dnia na dzień. Zbliżając się do Kwiecistej Łąki nie wiedział więc, czego się spodziewać, i starał się nie myśleć o tym zbyt wiele. Zamiast tego koncentrował się na wypatrywaniu piszczek i we wsłuchiwaniu w świat dookoła. Miał mu do zaoferowania cały swój wiosenny optymizm, ale nie zapominał o zwiększonej ilości drapieżników, o której przypominały kolejne patrole. Tak też, poza rozglądaniem się za gryzoniami czy ptactwem, uważnie analizował otoczenie w poszukiwaniu zagrożenia.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Powiew wiatru nie przyniósł ze sobą upragnionego zapachu zwierzyny, a dobrze znany przywódcy psi odór. Czujność kocura pozwoliła na nie tylko szybkie wyczucie, a także dostrzeżenie intruza. Średnich rozmiarów piesek o śmiesznie zakręconej brązowej sierści obwąchiwał właśnie pobliską kępę traw. To co znalazł, albo to wciąż czego szukał było dużo widocznie ważniejsze niż ostrożność, gdyż nawet nie poruszył uchem, jakby w ogóle nie zdawał sobie sprawy z obecności kocura. Pytanie, czy Łabędzia Gwiazda pozwoli mu się tak bezczelnie panoszyć po jego ziemii.
Pytanie, na które istniała tylko jedna odpowiedź, prawda?
Nie szukał kłopotów, nie chciał walczyć, skoro jednak los zesłał na jego drogę psa, musiał przyjąć go z należytą wdzięcznością; co by nie było, wolał, żeby trafiło na niego, niż na któregokolwiek z Rzeczniaków, którzy byli młodsi, mieli mniejsze doświadczenie w walce... na gwiazdy, zwyczajnie nie dysponowali kilkoma życiami, zacznijmy od tego. Z zasady ryzykowali znacznie więcej od niego.
Pies go nie widział, co Łabędź wykorzystał, prędko wchodząc w pozycję łowiecką. Zastosował chyba wszystkie możliwe środki ostrożności, byle tylko nie dać się dostrzec zawczasu i w pełni wykorzystać przewagę ataku z zaskoczenia — zbliżał się z ciężarem ciała przeniesionym na tyły, z oddechem najcichszym, na jaki potrafił się zdobyć, chowając się wśród roślinności. Starał się zajść Fafika od boku, a kiedy wreszcie na niego wyskoczył, celował kłami w kark.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Altruistyczny gest rzecznego przywódcy musiał wywrzeć na wszelkich siłach dobre wrażenie, bowiem zdecydowanie mu sprzyjały. Nos Fafika przez cały ten czas schowany był wśród tej jednej konkretnej kępki, do momentu aż przez jego kark przeszła niespodziewana fala bólu. Wówczas uniósł pysk z przerażonym skowytem. Kły Łabędziej Gwiazdy wbiły się w psią skórę pozostawiając po sobie krwawiący ślad. Z kolei piesek zbyt przerażony, a może bardziej zaskoczony nie był wstanie nawet ruszyć łapą, wpatrywał się w kocura, jakby właśnie zastanawiał się co tak właściwie przed chwilą zaszło.
Fafik: S: 17 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 7 | HP: 95-7=88/95 | W: 50 |
» rana 1. stopnia: ślady kłów na karku (krwawi -1HP do końca walki)
Gdyby oglądał Fafika z boku, pewnie poczułby ukłucie wyrzutów sumienia na widok szoku na psiej mordce. Szok ten musiał być zresztą na tyle silny, że nie podążyło za nim żadne działanie, co stawiało go w jeszcze żałośniejszym świetle. Ale nie oglądał, w dodatku wiedział, że ten bezruch nie potrwa długo, nim w psie obudzi się wola przetrwania. Nie było tu miejsca na litość.
Nie udało mu się w pełni wykorzystać potencjału sprzyjających mu okoliczności i rana powstała na karku zwierzęcia była niewielka... z pewnością niewystarczająca, by jakkolwiek je osłabić. Nie marnując ani uderzenia serca, Łabędź ponowił atak: chciał wgryźć się w to samo miejsce, teraz będące dla niego jak dziesiątka na tarczy.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Atak Łabiego -> udany -> 15 HP
Atak Fafika -> krytyczny -> 8HP
O ile wcześniejszy potencjał nie został w pełni wykorzystany, tak widocznie pozostawił po sobie jeszcze nieco możliwości, bowiem krótko po ataku rozległ się kolejny skowyt. Łabędź mógł nie tylko usłyszeć niezbyt przyjemny (choć w jego przypadku korzystny) dźwięk, świadczący o pozyskaniu całkiem sporej pamiątki w postaci psiego płatu skóry. Jakby pchnięty nagłym przypływem adrenaliny, Fafik zarzucił pysk do tyłu zaciskając szczęki na jednej z przednich łap przywódcy, tym samym dość szorstko zrzucając go z grzbietu na ziemię. Szczekał przy tym jak oszalały. Szczęście w nieszczęściu łapa nie była złamana, ale krwawiła i zapewne bolała.
Fafik: S: 17 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 7 | HP: 88-15-1=72/95 | W: 50-2=48/50 | »rana 1. stopnia: ślady kłów na karku (krwawi -1HP do końca walki)» rana 2. stopnia. oderwany płat skóry z karku (krwawi, w następnej turze -3HP, w kolejnych -2HP)
Łabi: S: 21 | Zr: 18 | Sz: 11 | Zm: 13 | HP: 95-8=87/95 | W: 72-3=69/75 |
» rana 1. stopnia: ślady kłów na prawej przedniej łapie , bliżej górnej części ramienia (krwawi -1HP do końca walki)
Przerzuty 7/7
Cóż, gdyby nie wypluł oderwanego płata skóry zaraz po wyrwaniu, wypuściłby go pod wpływem nagłego bólu, który rozlał mu się po łapie. Został zrzucony z grzbietu, co skwitował syknięciem, jednak poza obolałą kończyną raczej był cały, może nieco oszołomiony. Przede wszystkim czuł się zdolny do dalszej walki, dlatego nie roztkliwiał się nad sobą przesadnie i, mając na uwadze lekką niedyspozycję jednej z łap, kolejnego ataku podjął się przy użyciu drugiej, uprzednio wybiwszy się w bok, tak aby potencjalnie móc pazurami sięgnąć oka Fafika... o ile poprawnie wymierzy cios.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Atak Łabiego -> krytyczny -> 20HP
Atak Fafika -> udany -> 1HP
Poprawnie? Łabędzia Gwiazda z boku mógłby uchodzić za wręcz bezlitosnego. Jego pazury przejechały po lewym oku psiska, zostawiając po sobie oj raczej nie małą szkodę. Fafik był teraz znacznie bardziej zaaferowany swoim bólem, niżeli czymkolwiek innym, na tyle że jedyne co osiągnął to nadepnięcie kocurowi na łapkę. Majtał pyskiem na wszystkie strony, aż w końcu zatrzymał się ze skomleniem. Przymykał oko. Na powiece widać było ślady pazurów, samej gałki nie dało się zobaczyć, nie w całej okazałości, ale po reakcji psa można było spodziewać się, że i ona nie uniknęła uszkodzenia. Minus dla Fafika, plus dla Łabędzia.
Fafik: S: 17 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 7 | HP: 72-20-3=49/95 | W: 48-1=47/50 | »rana 1. stopnia: ślady kłów na karku (krwawi -1HP do końca walki)» rana 2. stopnia. oderwany płat skóry z karku (krwawi -2HP do końca walki)
» rana 2. stopnia: rozcięcie powieki wraz z uszkodzeniem gałki ocznej (krwawi, w następnej turze -3HP, w kolejnych -2HP)
celność obniżona o 1 z powodu uszkodzenia oka
Łabi: S: 21 | Zr: 18 | Sz: 11 | Zm: 13 | HP: 87-1-1= 85/95 | W: 69-4=65/75 |
» rana 1. stopnia: ślady kłów na prawej przedniej łapie , bliżej górnej części ramienia (krwawi -1HP do końca walki)
» rana 0. stopnia: nadepnięcie na łapkę za małe na siniak idkXD
Przerzuty 7/7
Czy spodziewał się równie spektakularnego rezultatu? Absolutnie nie, ale rozoranie oka psiska przyczyniło się do podniesienia i tak wysokiego poziomu adrenaliny u rzecznego przywódcy. Nie cieszył się, zadając kolejne obrażenia; walczył w obronie ziem swojego Klanu, nie dla zabawy. Kłamstwem jednak byłoby rzec, że nie odczuł satysfakcji.
Nadepnięcie na łapę potraktował jak wypadek przy pracy, drobne szturchnięcie zapomniane uderzenie serca po incydencie.
Przeciwnik był zajęty własnym bólem, drugą poważną raną, sromotnym upadkiem na przegraną pozycję. Na tym należało się skupić, nie pozwolić by karty się odwróciły. Bez namysłu, Łabędź wycofał się poza zasięg szczęk i zamachnął się uzbrojoną w pazury łapą w brzuch Fafika. Kolejne czułe miejsce do odhaczenia. Będzie dobrze, jeśli uda mu się dokonać szkód.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Atak Łabiego -> krytyczny -> 12HP
Atak Fafika -> nieudany
Kolejny atak, kolejny skowyt, pazury przywódcy coraz bardziej przybierały karmazynowy odcień. Rana nie była rozległa, ot niezbyt głębokie zadrapanie, niemniej jednak krwawiła, a to było najważniejsze. Fafik za to prezentował sobą naprawdę żałosny widok. Wprawdzie zamachnął się jedną z tylnych łap, żeby odrzucić przeciwnika od swojego cennego brzucha, ale trafiła ona jedynie powietrze. Kto by się spodziewał, że ten Łabędzia Gwiazda będzie takim rzezimieszkiem.
Fafik: S: 17 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 7 | HP: 49-12-2-3=32/95 | W: 47/50 | »rana 1. stopnia: ślady kłów na karku (krwawi -1HP do końca walki)» rana 2. stopnia. oderwany płat skóry z karku (krwawi -2HP do końca walki)
» rana 2. stopnia: rozcięcie powieki wraz z gałką oczną (krwawi -2HP do końca walki)
»rana 1. stopnia: rozcięcie na brzuchu (krwawi -1HP do końca walki)
od następnej tury statystyki obniżone o 1/4 że względu na spadek HP
celność obniżona o 1 z powodu uszkodzenia oka
Łabi: S: 21 | Zr: 18 | Sz: 11 | Zm: 13 | HP: 85-1=84/95 | W: 65-4=61/75 |
» rana 1. stopnia: ślady kłów na prawej przedniej łapie , bliżej górnej części ramienia (krwawi -1HP do końca walki)
» rana 0. stopnia: nadepnięcie na łapkę
Przerzuty 7/7
Coraz bardziej czuł się, jakby walczył z nieporadnym szczeniakiem a nie morderczym drapieżnikiem, choć starał się nie dopuszczać do siebie podobnych myśli. Jemu jak na razie się poszczęściło, nie było powiedziane, że w starciu z mniejszym przeciwnikiem psisko nie wyrządziłoby większych krzywd.
Albo że on sam zaraz nie będzie leżał z pogryzionym gardłem, tak na dobrą sprawę. Póki drapieżnik żył i miał siłę atakować, wszystko mogło się wydarzyć.
Łabędź nie ustawał w boju. Kolejnym zamachnięciem łapą spróbował wzbogacić brzuch Fafika o drugą bolesną ranę.