Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
No to teraz oboje odwalili niezłą szopkę. Sol rzucił się na barki gronostaja, a maluch rzucił się na kostki niebieskiego i jakoś tak się stało, że... oboje się wyminęli, uderzając swoimi cielskami o ziemię. Całkiem niezłe przedstawienie.
Sol - lvl: 2 | S: 7 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 45-1=44 (65) | W: 28-2=26 (45)
przerzuty w walce: 0/1 • rana 1 stopnia: ślady kłów na łapie, krwawi, -1hp do końca walki • rana 0 stopnia: podrapany brzuch • rana 0 stopnia: wyrwane parę wąsów z lewej strony mordki • rana 0 stopnia: dziabnięcie w paluszek Spadek W do 2/3 - celność obniżona o 1
Gronostaj - S: 4(6) | Zr: 6(9) | Sz: 5(7) | Zm: 3(4) | HP: 14-1=13 (40) | W: 19-2=18 (35) • rana 0 stopnia: zadrapane czoło • rana 0 stopnia: zadrapany prawy policzek • rana 0 stopnia: płytkie ślady kłów na gardle • rana 1 stopnia: rozległe ślady pazurów na grzbiecie, krwawi, -1hp do końca walki • rana 0 stopnia: zadrapane gardło Spadek HP do połowy - statystyki obniżone o 1/4 Spadek W do 2/3 - celność obniżona o 1
⋆⁺₊⋆☾⋆⁺₊⋆ I holdso manysmallregrets andwhat-ifsdown insidemy head someconfidenceit couldn't hurtme mydemeanoris oftenmisread
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
Sol się cudownie bawił. Tylko, że nie. Sapnął. Już wiedział, czemu nie chciał wracać do klanu. Był okropny, ha! O wiele lepiej mu szło omamanie kotów słowami, a nie pokonywanie ich pazurami. Ale próbował jeszcze raz się rzucić na gardło gronostaja, chcąc mu wyrwać skórę i sprawić, aby przeciwnik padł szybciej.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Atak Sola > nieudany Atak Gronostaja > krytyczny! > (17-20) > przerzut > (16-18) > wynik ujemny > 1hp
Ale trenował i to się liczyło! Nie był na przegranej pozycji, przeciwnik z każdą chwilą coraz ciężej zipał. Tylko że... Uh... Dużo tego treningu się przyda, bo po raz kolejny pieszczoch spudłował i to tak... totalnie. Gronostaj również się nie popisał, bo przez całą plątaninę skoków i uników się pogubił, ostatecznie waląc Solowi całkiem mocno z główki w prawy bark. Nie złamał, ani nie otłukł, ale siniak to raczej będzie.
Sol - lvl: 2 | S: 7 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 44-1-1=42 (65) | W: 26-2=24 (45)
przerzuty w walce: 0/1 • rana 1 stopnia: ślady kłów na łapie, krwawi, -1hp do końca walki • rana 0 stopnia: podrapany brzuch • rana 0 stopnia: wyrwane parę wąsów z lewej strony mordki • rana 0 stopnia: dziabnięcie w paluszek • rana 0 stopnia: siniak na prawym barku Spadek W do 2/3 - celność obniżona o 1
Gronostaj - S: 4(6) | Zr: 6(9) | Sz: 5(7) | Zm: 3(4) | HP: 13-1=12 (40) | W: 18-2=16 (35) • rana 0 stopnia: zadrapane czoło • rana 0 stopnia: zadrapany prawy policzek • rana 0 stopnia: płytkie ślady kłów na gardle • rana 1 stopnia: rozległe ślady pazurów na grzbiecie, krwawi, -1hp do końca walki • rana 0 stopnia: zadrapane gardło Spadek HP do połowy - statystyki obniżone o 1/4 Spadek W do 2/3 - celność obniżona o 1
⋆⁺₊⋆☾⋆⁺₊⋆ I holdso manysmallregrets andwhat-ifsdown insidemy head someconfidenceit couldn't hurtme mydemeanoris oftenmisread
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
Sol, zazwyczaj spokojny gość, zaraz zacznie płakać. Cieszył się chociaż tyle, że gronostaj zdawał się być w gorszym stanie niż on. Gronostaj się szybciej wykrwawi. Kocur westchnął, zmęczony. No i po co mu to było. Rzucił się w stronę boku gronostaja, aby tam go pazurami poważnie zadrapać.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Atak Sola > udany > (16-15) > 1hp Atak Gronostaja > udany > (23-17) > 6hp
I po raz kolejny dwójka rzuciła się na siebie nawzajem. Pech chciał, że tym razem to Gronostaj był szybszy i udało mu się nawet pochwycić drugą, nienaruszoną łapę sola w swoje kiełki. Pieszczoch szybko dał radę ją stamtąd wyrwać, zanim maluch zrobił poważne szkody, ale wciąż jego atak na bok malucha... No średnio się udał, bo jedynie delikatnie drapnął pazurami po jego boku. Wciąż nie był na przegranej pozycji, ale lepiej niech pieszczoch nie spuszcza gardy...
Sol - lvl: 2 | S: 7 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 42-6-1=35 (65) | W: 24-3=21 (45)
przerzuty w walce: 0/1 • rana 1 stopnia: ślady kłów na łapie, krwawi, -1hp do końca walki • rana 0 stopnia: podrapany brzuch • rana 0 stopnia: wyrwane parę wąsów z lewej strony mordki • rana 0 stopnia: dziabnięcie w paluszek • rana 0 stopnia: siniak na prawym barku • rana 0 stopnia: płytkie ślady kłów na drugiej łapie Spadek W do 2/3 - celność obniżona o 1
Gronostaj - S: 4(6) | Zr: 6(9) | Sz: 5(7) | Zm: 3(4) | HP: 12-1-1=10 (40) | W: 16-3=13 (35) • rana 0 stopnia: zadrapane czoło • rana 0 stopnia: zadrapany prawy policzek • rana 0 stopnia: płytkie ślady kłów na gardle • rana 1 stopnia: rozległe ślady pazurów na grzbiecie, krwawi, -1hp do końca walki • rana 0 stopnia: zadrapane gardło • rana 0 stopnia: zadrapany lewy bok Spadek HP do 1/4 - od następnej tury statystyki obniżone o 1/2 Spadek W do 2/3 - celność obniżona o 1
⋆⁺₊⋆☾⋆⁺₊⋆ I holdso manysmallregrets andwhat-ifsdown insidemy head someconfidenceit couldn't hurtme mydemeanoris oftenmisread
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
No nie no, cudownie.
Sol sarknął, zirytowany i zmęczony swoimi wynikami. Rzucił się ponownie na grzbiet gronostaja, chcąc mu poważnie zadrapać tamte miejsca. Miał nadzieję, że wyjdzie mu to bardziej niż dotychczasowe ataki. Był beznadziejny. Jego miejsce serio było w domu.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Atak Sola > nieudany Atak Gronostaja > udany > (14-22) > przerzut > (17-24) > 1hp
Cóż, zmęczenie coraz mocniej wdawało się we znaki dwójce. Sol po raz kolejny całkowicie spudłował swoim atakiem, a gronostaj już ledwie miał siły, by zrobić cokolwiek, więc zadrapanie, które właśnie zostawił na pieszczoszku było żałośnie płytkie. Jeszcze tylko trochę musiał niebieski wytrzymać i przeciwnik padnie ze zmęczenia...
Sol - lvl: 2 | S: 7 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 35-1-1=33 (65) | W: 24-3=21 (45)
przerzuty w walce: 0/1 • rana 1 stopnia: ślady kłów na łapie, krwawi, -1hp do końca walki • rana 0 stopnia: podrapany brzuch • rana 0 stopnia: wyrwane parę wąsów z lewej strony mordki • rana 0 stopnia: dziabnięcie w paluszek • rana 0 stopnia: siniak na prawym barku • rana 0 stopnia: płytkie ślady kłów na drugiej łapie • rana 0 stopnia: zadrapany lewy bark Spadek W do 2/3 - celność obniżona o 1
Gronostaj - S: 3(6) | Zr: 4(9) | Sz: 3(7) | Zm: 2(4) | HP: 10-1=9 (40) | W: 13-3=10 (35) • rana 0 stopnia: zadrapane czoło • rana 0 stopnia: zadrapany prawy policzek • rana 0 stopnia: płytkie ślady kłów na gardle • rana 1 stopnia: rozległe ślady pazurów na grzbiecie, krwawi, -1hp do końca walki • rana 0 stopnia: zadrapane gardło • rana 0 stopnia: zadrapany lewy bok Spadek HP do 1/4 - statystyki obniżone o 1/2 Spadek W do 1/3 - od następnej tury celność obniżona o 3
⋆⁺₊⋆☾⋆⁺₊⋆ I holdso manysmallregrets andwhat-ifsdown insidemy head someconfidenceit couldn't hurtme mydemeanoris oftenmisread
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
To był jakiś po prostu żart. Ohydnie nie mógł trafić w tego szczyla, nie ważne jak się starał. Porażka jakaś, ohydna porażka. Pomimo tego Sol dalej próbował, rzucając się na gronostaja i na jego barki, aby to tam go zadrapać, być może nawet trochę większa krzywda mu się stanie, ale będąc szczerym to wątpił patrząc na tą całą śmieszną walkę.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
No! I to był cios! Gronostaj ledwie zipał, więc nie dziwne, że nie udało mu się odskoczyć od pazurów Sola. Niebieski pieszczoch wbił, nareszcie porządnie pazury w cielsko malucha i przejechał nimi po jego barkach jak po miękkim drapaku. Ze szram zaczęła się lać krew, a maluch chwilkę po tym padł na ziemię. Zdechł? Nie ruszał się i nie oddychał, więc na to wyglądało. Nareszcie, zwycięstwo!
Sol - lvl: 2 | S: 7 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 33-1-1=31 (65) | W: 21-3=18 (45)
przerzuty w walce: 0/1 • rana 1 stopnia: ślady kłów na łapie, krwawi, -1hp do końca walki • rana 0 stopnia: podrapany brzuch • rana 0 stopnia: wyrwane parę wąsów z lewej strony mordki • rana 0 stopnia: dziabnięcie w paluszek • rana 0 stopnia: siniak na prawym barku • rana 0 stopnia: płytkie ślady kłów na drugiej łapie • rana 0 stopnia: zadrapany lewy bark Spadek W do 2/3 - celność obniżona o 1 Spadek HP do 1/2 - statystyki obniżone o 1/4
Gronostaj - S: 3(6) | Zr: 4(9) | Sz: 3(7) | Zm: 2(4) | HP: 9-15-1=-7 (40) | W: 10 (35) ŚMIERĆ • rana 0 stopnia: zadrapane czoło • rana 0 stopnia: zadrapany prawy policzek • rana 0 stopnia: płytkie ślady kłów na gardle • rana 1 stopnia: rozległe ślady pazurów na grzbiecie, krwawi, -1hp do końca walki • rana 0 stopnia: zadrapane gardło • rana 0 stopnia: zadrapany lewy bok • rana 2 stopnia: potężnie rozerwane barki, krwawi, -3hp w następnej turze, -2hp do końca walki Spadek HP do 1/4 - statystyki obniżone o 1/2 Spadek W do 1/3 - celność obniżona o 3
Sol +25EXP
⋆⁺₊⋆☾⋆⁺₊⋆ I holdso manysmallregrets andwhat-ifsdown insidemy head someconfidenceit couldn't hurtme mydemeanoris oftenmisread
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
Umarło. Sol splunął z nienawiścią na gronostaja, wzdychając po chwili. Był beznadziejny. W walce, we wszystkim. Odszedł, nie zostawiając za sobą niczego. Nie obchodziło go co się stanie z ciałem gronostaja oraz czy coś będzie za nim podążało. Poszedł szukać pomocy na granicach. Niech go ktoś tam połata.
zt
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
Księżyce: 114 Płeć: amab Matka: tsunami Ojciec: czarnowron Trwałe urazy: zespół Kilifenera, co wiąże się z zakrzepicą i bezpłodnością
smukłej budowy krótkowłosy szylkret o
niemal szkarłatnych oczach
Właściwie to nie wiadomo, co siedzi Śreżodze w głowie. Ono też nie wie. Łatwo popada w ekstremalne stany emocjonalne; zdarza się mu doświadczać derealizacji i ma problemy z nawiązywaniem poprawnych relacji. Odczuwa stałą potrzebę zaznaczania swojej obecności wszędzie, gdzie się znajduje, co czyni poprzez figlarstwa i odgrywanie ról.
Śreżoga chodziło do niedawna tam, gdzie tylko chciało.
Teraz też chodzi niemal tam, gdzie ma tylko ochotę – z drobnym wyjątkiem. Nie chodzi nigdzie w pobliże ziem Klanów, choć zna ich dokładną lokalizację bardzo pobieżnie. Musi trzymać się z daleka od Klanu Gromu. Bardzo daleko od Klanu Gromu. Nie myśleć o Klanie Gromu. Nie myśleć, bo inaczej przyniesie znowu swojego pecha na łeb kogoś, kto przeżył pożar. Na głowę pogorzelca.
Nie ma ochoty przebywać na Osiedlu. Czuje się tam jak odmieniec. Jest zbyt dzikie na to dziwne miejsce.
Kręci się więc tutaj, kolorowa plamka pośród traw i paproci, nucąc sobie pod nosem piosenkę bez słów.
// Widmo
last night I dreamt that somebody loved me no hope, no harm, just another false alarm
Księżyce: 91 Mistrz: zabawne i intrygujące Płeć: nie (zapach kocura) Matka: Śpiewająca Knieja (Gwiazda)
Zmieniło się o tyle, że jeszcze się wyciągnęło, urosło. Ma strasznie długie uszy, wibrysy, ogon z postrzępioną końcówką, łapy, grzbiet. Porośnięte jednolicie białą wypielęgnowaną sierścią i umięśnione Widmo przypomina alabastrowy posążek. Wrażenie to podtrzymuje sam kot, poruszając się - gdy nie poluje i nie walczy - niezmiernie rzadko i minimalnie, a oddychając płytko. Widmowy pysk nie nabrał z biegiem czasu nie wi[a]domo jak dorosłego wyrazu, raczej zachował młody, iście panieński wygląd, który sprawia, że łatwo dać mu mniej księżyców niż w rzeczywistości ma na karku, albo pomylić dziecię Śpiewającej Kniei z nieopierzoną terminatorką. Na smukłej w zasadzie mordce goszczą oczy w kolorze błękitu, okalane gęstymi rzęsami. Niżej jasnoróżowy i wydatny nos. Zjawiskowe kości jarzmowe, przy których policzki sprawiają wrażenie zapadniętych. Wysokie to, przestrzenne, orientalnej budowy, uformowane z planet i posypane kosmicznym pyłkiem.
Choć koty to stereotypowo rutyniarze, Widmo z każdym przebudzeniem jest czymś trochę innym w większym lub mniejszym stopniu. Nie wypracowało żadnej rutyny, czy upodobań (również odnośnie innych kotów), więc to ten typ, z którym nigdy nic nie można wziąć za pewnik. Wróg i przyjaciel w jednym, wdzięczny słuchacz i wcale nie gorszy mówca. Nawet nieproszone lubi szukać towarzystwa i dziur w całym. Zdarza się, że reaguje nieadekwatnie do sytuacji, jest splątane, co wydarza się gdzieś zupełnie ponad nim, poza jego kontrolą. Żyjąc w świecie bez zasad, nauczyło się co mówić, jak negocjować i jak grozić, aby przetrwać.
** sesja w czaso przed akcją na Cienistej granicy **
Rzadko, o ile kiedykolwiek w swoim żywocie słyszało, żeby jego pobratymca nie używał głosu do komunikacji, ale by muzykować nie gorzej od trznadelków. Szła za tym jakaś pociągająca świeżość i to przez nią Widziadło zboczyło z głównej ścieżki, zachodząc do zaniedbanego ogrodu przylegającego do czyjejś posesji. Melodia była za cicha, zbyt skromna, struny głosowe były użytkowane jakby od niechcenia, muskane. Widziało, ponieważ zwabione w te strony wskoczyło na niski kamienny murek i to stamtąd namierzyło spojrzeniem kota - śpiewaka, który nawet wygląd miał sceniczny. Futro miejscami płonęło, a w innych rejonach było już tylko smolistym pogorzeliskiem. Widmo przechyliło głowę na bok i nie anonsowało swojej obecności, żeby nie przerywać doskonałego występu. Dopiero, gdy dźwięki ustały chyba na dobre (albo po krótkiej przerwie miały zostać wznowione), ośmieliło się wtrącić wyrazy uznania.
- Brawo. Pięknie.
Księżyce: 114 Płeć: amab Matka: tsunami Ojciec: czarnowron Trwałe urazy: zespół Kilifenera, co wiąże się z zakrzepicą i bezpłodnością
smukłej budowy krótkowłosy szylkret o
niemal szkarłatnych oczach
Właściwie to nie wiadomo, co siedzi Śreżodze w głowie. Ono też nie wie. Łatwo popada w ekstremalne stany emocjonalne; zdarza się mu doświadczać derealizacji i ma problemy z nawiązywaniem poprawnych relacji. Odczuwa stałą potrzebę zaznaczania swojej obecności wszędzie, gdzie się znajduje, co czyni poprzez figlarstwa i odgrywanie ról.
Słysząc obcy głos, Śreżoga kładzie uszy po sobie i odwraca się na pięcie ku jego właścicielowi. Brak na ich pysku strachu, jest raczej zainteresowanie, a ślepia otwierają się jeszcze szerzej, gdy do Śreżogi dociera, co mu przypomina obce zjawisko. Nieznajoma istota wygląda jak duch, jak zjawa, jak byt nie z tego świata.
— Jesteś jak mgła zaplątana na pasemkach babiego lata — odpowiada, lustrując obcego spojrzeniem szkarłatnych oczu. Próbuje wysłyszeć, czy obcy oddycha, i przechodzi ich dreszcz, gdy nie słyszy żadnego świstu powietrza.
last night I dreamt that somebody loved me no hope, no harm, just another false alarm
Księżyce: 91 Mistrz: zabawne i intrygujące Płeć: nie (zapach kocura) Matka: Śpiewająca Knieja (Gwiazda)
Zmieniło się o tyle, że jeszcze się wyciągnęło, urosło. Ma strasznie długie uszy, wibrysy, ogon z postrzępioną końcówką, łapy, grzbiet. Porośnięte jednolicie białą wypielęgnowaną sierścią i umięśnione Widmo przypomina alabastrowy posążek. Wrażenie to podtrzymuje sam kot, poruszając się - gdy nie poluje i nie walczy - niezmiernie rzadko i minimalnie, a oddychając płytko. Widmowy pysk nie nabrał z biegiem czasu nie wi[a]domo jak dorosłego wyrazu, raczej zachował młody, iście panieński wygląd, który sprawia, że łatwo dać mu mniej księżyców niż w rzeczywistości ma na karku, albo pomylić dziecię Śpiewającej Kniei z nieopierzoną terminatorką. Na smukłej w zasadzie mordce goszczą oczy w kolorze błękitu, okalane gęstymi rzęsami. Niżej jasnoróżowy i wydatny nos. Zjawiskowe kości jarzmowe, przy których policzki sprawiają wrażenie zapadniętych. Wysokie to, przestrzenne, orientalnej budowy, uformowane z planet i posypane kosmicznym pyłkiem.
Choć koty to stereotypowo rutyniarze, Widmo z każdym przebudzeniem jest czymś trochę innym w większym lub mniejszym stopniu. Nie wypracowało żadnej rutyny, czy upodobań (również odnośnie innych kotów), więc to ten typ, z którym nigdy nic nie można wziąć za pewnik. Wróg i przyjaciel w jednym, wdzięczny słuchacz i wcale nie gorszy mówca. Nawet nieproszone lubi szukać towarzystwa i dziur w całym. Zdarza się, że reaguje nieadekwatnie do sytuacji, jest splątane, co wydarza się gdzieś zupełnie ponad nim, poza jego kontrolą. Żyjąc w świecie bez zasad, nauczyło się co mówić, jak negocjować i jak grozić, aby przetrwać.
Oddycha, albo tylko udaje, ilekroć żebra rozchodzą się minimalnie na boki, niczym kurtyna odsłaniająca swoich głównych aktorów. Pewnym jest, że Widmo nie miało tak wygimnastykowanych płuc i przepony, aby nucić , ba, ledwo starczało na tę symulację.
- Moja matka określiła to inaczej... - zaszumiało akurat równo z podmuchem wiatru, który zabrał słowa do obcego pyszczka, przeczesał go delikatnie, a potem osiadł bezpiecznie w uszach. Zeskoczyło z murku, podpłynęło bliżej obdarzonego wieloma talentami kota. Nie dość, że samodzielnie komponował, to posługiwał się miękkimi elastycznymi słowami, jakby ktoś zebrał z okolicy wszystkie perły i rzucił je właśnie Widmu - nie wieprzowi - przed długie nogi. Doceniało formy wyrazu, zwłaszcza te wyraziste i niebanalne, a wbrew rodowodowi, nie kryło swojego zainteresowania w cieniach. Obejrzało się na oblężone skundlonymi chmurami niebo, zanim ponownie otworzyło się przed drugim Samotnikiem i zanim ponownie, pierwszy raz z niewielkiej odległości, popatrzyło w dwa ogniska. Spłonie?
- ...Widmo. A Ty masz jakieś imię? Może równie niezwykłe jak to, które proponujesz mnie?
Księżyce: 114 Płeć: amab Matka: tsunami Ojciec: czarnowron Trwałe urazy: zespół Kilifenera, co wiąże się z zakrzepicą i bezpłodnością
smukłej budowy krótkowłosy szylkret o
niemal szkarłatnych oczach
Właściwie to nie wiadomo, co siedzi Śreżodze w głowie. Ono też nie wie. Łatwo popada w ekstremalne stany emocjonalne; zdarza się mu doświadczać derealizacji i ma problemy z nawiązywaniem poprawnych relacji. Odczuwa stałą potrzebę zaznaczania swojej obecności wszędzie, gdzie się znajduje, co czyni poprzez figlarstwa i odgrywanie ról.
Kolorowe uszy podrygują w podekscytowaniu, gdy dobiega do nich dźwięk imienia nieznajomej istoty. Widmo! Więc być może ma jednak rację, być może to właśnie ono, ten nieznany byt, to dziwo, przyszło do nich, by...
— Mam imię, takie, które przynosi nieszczęście — jak zła klątwa, okrutne spojrzenie. Zanikający wśród zarośli trop, ostre borsucze pazury, iskra zaprószona i ciśnięta w suche gałęzie. Pożółkły szkielet spoczywający wśród źdźbeł trawy. Mruży szkarłatne oczy, przygląda się bliżej zjawie. — ... czego tu poszukuje mgła na pasemkach babiego lata?
last night I dreamt that somebody loved me no hope, no harm, just another false alarm