Księżyce: 72 Mistrz: Oszroniony Patyk!! Płeć: kocur Matka: Śnieżny Płatek [NPC] Ojciec: Warczące Gardło [NPC] Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Chciał już zacząć spierać się z wojownikiem, że jak najbardziej jest w stanie nieść Słoną Łapę razem z nim, koniec końców jednak zrezygnował. Miał pełną świadomość, że tak nie jest i tylko utrudniłby szylkretowi sprawę, gdyby i on padł po środku terenów. Ograniczył się więc do i tak wątpliwej pomocy w położeniu mu jej na grzbiecie. - Nie wiem, nie zdziwiłbym się. Po nim wszystkiego można się spodziewać - wymamrotał, wpatrując się w łapy. Sugestia szylkreta co do biernego uczestnictwa Zmory w zbrodni brzmiała w nieprzyjemny sposób sensownie. Totalnie jak coś, do czego byłby zdolny. Ale z pozytywnych stron... zadeklarowanie poparcia jego strony przez wojownika dało mu nadzieję. Że chociaż mleko się rozlało i Sól nie żyje, to poczynania Bladej Łapy zostaną ukrócone. W jaki sposób? Nie miał pojęcia, ale Łabędzia Gwiazda na pewno sobie poradzi. - Tą szramę na poliku zrobił jej Blada Łapa jakiś czas temu - dorzucił jeszcze, uznając, że może być to w jakiś sposób ważne. Trochę żałował, że nigdy nie dopytał się, o co konkretnie poszło. Może było to w jakiś sposób istotne.
Nie było jednak co tego roztrząsać w tym momencie. Westchnął tylko cicho i powłóczył łapami za Minogiem, walcząc z zawrotami głowy.
Co by się nie działo dookoła — jaka pogoda nie wisiałaby im nad głowami, jakie wydarzenia nie odgrywały się w sercu Klanu — standardowe, może wręcz w niektórych warunkach sprawiające wrażenie trywialnych potrzeby kotów nie mogły pozostać niezaspokojone. A więc polować trzeba niezmiennie, przy okazji wypatrując czujnie po terenach Rzeki, czy aby w pobliżu nie czaiło się zło mogące zgotować im kolejną tragedię. Ilu dramatom udawało im się zapobiec, swoją drogą? Niewiele myślało się o przegonionych lisach albo pokonanych psach, tak długo, jak zostały powstrzymane przed wyrządzeniem komuś krzywdy. Skupiało się na tym, co nieodwracalne.
Powoli przemierzając Kretowisko, Łabędź pozwolił sobie na krótki przystanek. Westchnięcie w odpowiedzi do własnych myśli, później rozszerzenie nozdrzy i zaciągnięciem się powietrzem, zanim ruszył dalej. Co znajdzie jako pierwsze, zwierzynę czy drapieżnika? A może co znajdzie jego?
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Nie znalazł nic podejrzanego. Umysł Łabędzia mógł nieco odpocząć, złe myśli mogły przestać kręcić się w jego głowie na najwyższych obrotach - przerwał je charakterystyczny, kojący dla uszu dźwięk sierpówki. Gołąb wylądował na ziemi dwie lisie długości od kocura, nieświadom jego obecności.
Zatrzymał się jak na rozkaz, nie chcąc jednym złym ruchem odebrać sobie szansy na dorwanie ptaka. W jego przypadku pierwsza piszczka zawsze była okraszona większym ryzykiem niepowodzenia, gdy jego umysł nie zdążył jeszcze w pełni wejść w tryb polowania. Dlatego teraz starał się momentalnie skupić, odnaleźć we własnym ciele, które przybrało pozycję łowiecką; wczuć się we własne, ostrożne kroki, zbliżające go do gołębia. Krok za krokiem, rytm przerywany dosyć losowym (z perspektywy obserwatora wyłącznie jego ruchów, w każdym razie) przyczajaniem się w bezruchu, kiedy wydawało mu się, że ptak może zerkać w jego kierunku. Jeżeli miał za czym, starał się kryć, jednak Kretowisko częściej wymagało od niego zmieniania się w nieruchomy głaz, część otoczenia.
O ile udało mu się niezauważenie podejść bliżej, finalnie wyskoczył na sierpówkę, z uzbrojonymi w pazury łapami gotów atakować.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Gołąb nie zorientował się o obecności drapieżnika aż do ostatniej chwili, gdy było już za późno. Łabędź podkradł się do sierpówki książkowo, ta go nie zauważyła - skoczył i zacisnął szczęki na pasiastej szyi. I to by było na tyle, kurtyna.
Poszło sprawnie i bez komplikacji, mimo że Łabędź już szykował się na pogoń czy wręcz obycie się smakiem, może skwitowane przejechaniem pazurami po piórkach. Rzeczywistość okazała się przyjemniejsza od prognoz, wobec czego kolejne uderzenia serca spędził na skrupulatnym szukaniu rozpoznawalnego miejsca, w którym, pod warstewką ziemi i roślinności, ukrył pierwszą piszczkę tego dnia. Chyba potrzeba mu było tego powodzenia, bo gdy szedł dalej, poszukując kolejnych przyszłych ofiar, czuł podwyższone morale. Miał nadzieję mieć duży wkład w budowanie stosu zwierzyny, nawet jeśli udane łowy to tylko imitacja lekarstwa na ogólne poczucie bezradności.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Wygląda na to, że nie tylko Łabędzia Gwiazda tamtego dnia wyszedł na polowanie. Zmienna pogoda doskwierała każdemu, kotom i nie-kotom, chwilę przyjemnej, umiarkowanej, miłej pogody wykorzystał zarówno Rzeczniak jak i kuna.
Szła nieopodal, dwie lisie długości od kocura, nieświadoma jego obecności, z nosem nisko przy ziemi, szukając... czegoś. Czegoś do jedzenia, zapewne.
Łabędź był z lekka przewrażliwiony, ale chyba nie na tyle, by rzucać się na Gwiezdnym ducha winną kunę. Chyba. Przez chwilę zastanawiał się, jak wielkim niebezpieczeństwem mogła być, a jak wysokie istniało prawdopodobieństwo, że łasicowata ulotni się poza tereny rzeki, nim jakiś terminator napatoczy jej się pod kły. Najwyraźniej uznał je za dostatecznie wysokie, by podjąć ryzyko, bo po cichu wycofał się poza jej zasięg i, oddalając się od niej z każdym postawieniem łapy, powrócił do rozglądania się za czymś nadającym się do zasilenia stosu.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Pozostawił kunę samą sobie i ruszył dalej. Nie musiał szukać długo, bo choć kretowisko było wyjątkowo ubogie w faktyczne krety, tak w kępce wyższej trawy nieopodal Łabędź ujrzał jakiś ruch. Spomiędzy źdźbeł ujrzał charakterystyczny, wydłużony ryjek ryjówki.
Ryjówka o wiele bardziej mu się spodobała. Obniżył ciało do pozycji łowieckiej, dbając o to, żeby od tej pory ciężar ciała utrzymywać na tylnych łapach, i rozpoczął ostrożną wędrówkę w stronę trawy skrywającej obietnicę posiłku. Zdawał sobie sprawę, że czujnego gryzonia łatwo będzie zaalarmować, więc tym bardziej analizował ziemię pod sobą, nie chcąc spowodować najmniejszego dźwięku. Nie miał daleko ani nie ociągał się aż do przesady, toteż nie minęło wiele czasu, a wyskoczył przed siebie, w nadziei i zamiarze szybkiego dopadnięcia malucha.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
I hop, druga piszczka wylądowała w jego szczękach, a później być może trafi w zęby jakiegoś młodziaka, który niewątpliwie naje się nią bardziej od dorosłego kota. Łabędź bez ociągania się, acz z należytą starannością — maleńka czy nie, ryjówka była przecież darem od Gwiezdnych i przede wszystkim posiłkiem — skrył ją w charakterystycznym miejscu, gdzie zrobił sobie krótką przerwę, po której wyruszył dalej. Dwa sukcesy z rzędu to dobry wynik, ale przecież przyszedł tu po więcej. I choć apetyt na zwierzynę rósł, nie zapominał wyglądać również niebezpieczeństw. Oby na zajętych sobą kunach miało się skończyć.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Miał dużo szczęścia do ptaków.
Nieopodal Łabędzia wylądował na ziemi kolejny gołąb, dziobiąc i skrobiąc w gruncie, zapewne w poszukiwaniu pożywienia, lub materiałów na gniazdo. Nie sierpówka, jak ten poprzedni - ten był zupełnie biały, z dziwnym, świecącym, srebrnym przedmiotem owiniętym wokół nogi.
Wyjątkowo nie wybrał się do Ptasich Krzewów, gdzie zwykł zjawiać się na polowanie, a tu proszę — jak nie on do ptaków, to ptaki do niego. Łabędź bynajmniej nie miał nic przeciwko, na widok gołębia z automatu ugiął łapy tak, aby brzuch był blisko ziemi, zrównał łeb i ogon z linią grzbietu, a czyniąc delikatne kroki w stronę celu, okazjonalnie przystawał w miejscu. Początki obiecujące, wiatr bowiem wiał mu w pysk, oczy wyglądały przeszkód na ściółce, a w międzyczasie gołąb, nieprzejęty niczym, dziobał ziemię. Jednak nawet wybijając się mocno w jego stronę, kocur nie miał pewności, czy uda mu się objąć piszczkę łapami, unieruchomić i zabić.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Pech. Wiatr nagle zmienił kierunek, gołąb odwrócił się dziobem ku Łabędziowi w ostatniej chwili i zaraz zaczął wzlatywać w powietrze. Kocur wybił go z równowagi wyrywając kilka białych piór z ogona, toteż miał szansę ptaka dopaść, jeśli zareaguje wystarczająco szybko i wyskoczy wystarczająco wysoko ku górze.