O, dobra, wiewiórki nie spodziewał się tutaj zobaczyć, ale po długim szukaniu i znalezieniu w tym czasie absolutnego NICZEGO ucieszyłby się nawet na widok zdechłego kreta. Huba zaraz przypadł do ziemi, chwilę analizując sytuację. Wiewiórka była bardzo blisko drzewa, ale zanim zdąży do niej podejść, ta może się oddali... albo on najwyżej wbiegnie za nią na drzewo, proste? Proste.
Przybrał pozycję łowiecką i zaczął skradać się ku rudemu gryzoniowi, uważając szczególnie na to, że ciężar ciała miał przeniesiony na tylne kończyny. Wstrzymał oddech. Podkradał się do wiewiórki ostrożnie, a gdy skrócił dystans, poczekał chwilę, aż ta podejdzie jeszcze odrobinę bliżej niego - wtedy wyskoczył, chcąc pochwycić ją w łapy i szybko uśmiercić. Był gotów biec za nią po dębie, w razie czego, ale liczył, że się obejdzie.
Tak, Nocny Szkwał miał zdecydowanie więcej szczęścia. Ledwo zdążył zakopać zająca, a usłyszał spomiędzy gęstych zarośli szuranie o ziemię, cichutki szelest gałązek. Zaraz jego oczom spomiędzy krzewin ukazało się jedwabiste, szare futerko popielicy. Ta była tłusta, nieco ospała i nieświadoma zagrożenia. Idealny cel.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Ledwo zakopałem zająca, a moim oczom od razu ukazała się popielica. W dodatku taka tłusta, dorodna. Grzechem byłoby nie skorzystać, więc nie tracąc czasu przybrałem pozycję łowiecką i przenosząc ciężar ciała na tylne łapy, ruszyłem w jej stronę, pilnując by wiatr wiał mi w pysk. Patrzyłem też pod łapy, żeby przypadkiem na nic nie nadepnąć i cóż. Plan działania był znany: podejść, skoczyć, złapać. Proste.
Może i trzeba było się nagimnastykować, żeby coś dostrzec, ale śmiało można stwierdzić, że było warto. Grzybowa Łapa bez najmniejszego problemu podszedł wiewiórkę i ją schwytał, nim zdążyła się w ogóle zorientować, że nie jest sama. Pierwszy, mały sukces, brawo.
Zahamował gwałtownie, aby nie przywalić pyskiem w drzewo. Szczerze nie spodziewał się, że pójdzie tak łatwo - gryzoń wyglądał na czujnego, nerwowego, a on mimo to złapał go bez problemu. Uśmiechnął się przez rude cielsko w kłach i zabrał się za kopanie dołka, tuż pod drzewem. Zakopał wiewiórkę, zerwał pazurami korę z dębu aby zapamiętać to miejsce i ruszył w dalszych poszukiwaniach. Ciekawe, jak tam szło teściowi.
Popielica nie stawiała żadnego oporu, w przeciwieństwie do zająca. Była tak zaspana, że nie zorientowała się nawet o obecności kota, dopóki nie było za późno. Nie wydała z siebie nawet dźwięku gdy Nocny Szkwał zacisnął na jej drobnym ciele kły i pozbawił życia.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Popielica zdecydowanie mniej zawzięcie walczyła o życie, toteż nie było żadnego problemu ze złapaniem jej. Nie było jednak sensu, by rozczulać się nad sukcesem, więc po prostu ją zakopałem i ruszyłem na dalsze poszukiwania.
Miło, że Grzybowa Łapa zastanawiał się co tam u teścia, ale niespecjalnie miał czas, żeby rozwodzić się nad tym dłużej. Ledwie zakopał wiewiórkę, a do jego uszu już dotarł trzepot skrzydeł. Jeśli tylko spojrzał w kierunku, z którego dobiegał ów dźwięk, dostrzec mógł gawrona. Ptaszyna ledwie wylądowała, zapewne poszukując czegoś do zjedzenia. Gdyby tylko wiedziała, że zaraz sama zostanie czyimś obiadem. Cóż, przykre.
Prawdę mówiąc nigdy nie był fanem ptaków - za dużo piór, oskubywanie ich z tego całego pierza zabierało czas który mógł poświęcić na jedzenie. Teraz jednak, postawiony w sytuacji ojcostwa pomyślał przede wszystkim o tym, że pióra gawrona mogły być idealne na ulepszenie legowiska Topik i maluchów. Huba zamarł w bezruchu, przyglądając się chwilę ptaszysku.
Zaczął powoli skradać się ku gawronowi, co jakiś czas przystając w bezruchu, chowając się za krzewinami, coby go ptak nie zauważył. Nie śpieszył się, uważał pod łapy aby przypadkiem w nic nie wpaść i zwierzyny nie spłoszyć. Skróciwszy dystans wyskoczył ku gawronowi, chcąc przyszpilić go do ziemi za skrzydła, przy okazji je łamiąc, a potem wgryźć się w czarny kark.
Dobra passa, na ten moment, zastępcę opuściła. Po zakopaniu popielicy nic nie znalazł, przynajmniej na razie.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Nic jak na razie nie przykuwało mojej uwagi, ale nie był powód, żeby całkowicie zrezygnować z polowania. Wręcz przeciwnie, oznaczało to, że należało szukać dokładniej. Idąc więc pod wiatr, rozglądałem się, nasłuchiwałem i węszyłem, licząc na jakiś kolejny tłusty kąsek.
Cóż tu dużo mówić. Ptaszyna nie była świadoma zagrożenia, dopóki nie było już za późno i nie skończyła w paszczy rzecznego terminatora. Dobry dzień dla Grzybowej Łapy, trochę gorszy dla gawrona.
+10exp
Z gawronem w pysku i ogonem wysoko w górze ze szczęścia, Huba powrócił do drzewa, gdzie wcześniej zakopał wiewiórkę. Dołączył do niej pod ziemią martwy ptak, a on spędził chwilę na czyszczeniu się z resztek piór i krwi. Na razie szło całkiem dobrze, oby tak dalej. Miał nadzieję, że teść też już coś złapał - chciał, aby wrócili do Topik z łapami pełnymi tłustej zdobyczy.
Zaraz do uszu zastępcy dotarł bardzo charakterystyczny krzyk, najczęściej słyszany z Ptasich Krzewów bladym świtem. Nie do pomylenia z niczym innym - niedaleko znajdował się bażant. Gdyby kocur podążył za dźwiękiem, na nieco bardziej otwartą przestrzeń, pomiędzy trawami dojrzałby ogromnego, barwnego koguta. To był dobry dzień.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Krzyk. Głośny krzyk, który mógł należeć do tylko jednego ptaka od razu przykuł moją uwagę. Bez zawahania pognałem w odpowiednim kierunku i przystąpiłem do pozycji łowieckiej. Upewniłem się, że wiatr wieje mi pysk, przed postawieniem kroku upewniłem się, że na nic nie nadepnę i co jakiś czas zastygałem w bezruchu, jeżeli akurat nie było za czym się schować. W ten sposób chciałem ptaszynę podejść, a następnie zabić. Pytanie tylko, czy nie będzie powtórki z zająca.
Pora Nagich Drzew. Pora, w której wszystko budzi się do życia. Pora, która sprzyja miłości. Wydawałoby się to czymś pięknym, gdyby nie fakt, że Grzybowa Łapa doświadczył tego na własnej skórze. Szedł spokojnie, aż w zasięgu wzroku dostrzegł... kuny. Nic dziwnego, można je spotkać w lesie. Sęk jednak w tym, że były one w trakcie... cóż, pewnego rodzaju tańca, który za jakiś czas może doprowadzić do narodzin małych kuniątek. Czy terminator zechce im przeszkadzać w tej pięknej chwili, a może speszony odejdzie szukać szczęścia gdzieś indziej? Wybór należy już tylko do niego.
Na początku nie był pewien, na co patrzy. Widział kiedyś łasicę, ale nigdy kuny - nigdy dwóch kun, nigdy... och. Ojej. Nigdy nie widział dwóch kun w trakcie produkowania kuniątek, tak, to była dla niego nowość.
Zamarł w bezruchu, chowając się za jednym z krzewów. Obserwował przez chwilę i czuł, że było to coś, za co powinien potem odpokutować przed Gwiezdnym Klanem. Speszony to mało powiedziane, tak. Minę miał, jakby zjadł nieświeżą piszczkę i po chwili obserwacji, ot, z ciekawości, w końcu odwrócił wzrok, prychając zniesmaczony. To nie było coś co chciał obserwować, nie było to też coś, co chciał przerywać i każdy jego mięsień kazał mu odwrócić się na pięcie i odejść z resztkami godności... ale to były drapieżniki. Dwa dorosłe drapieżniki, które właśnie były w trakcie produkowania kolejnych drapieżników, które mogą wykradać zwierzynę i kiedyś, w przyszłości, zagrozić jego dzieciom.
Grzybowa Łapa z Klanu Gromu, bezdzietny i bez zmartwień by się tym nie przejął, po prostu by teraz odszedł i próbował zapomnieć, że cokolwiek widział. Grzybowa Łapa z Klanu Rzeki, z czwórką młodych które kochał nad życie, czuł, że powinien coś zrobić. Nie chciał. Na Gwiezdny Klan, jak bardzo nie chciał teraz interweniować, chciał odejść i zapomnieć, że przerwał kunom miłosny akt, ale chyba wypadałoby coś z nimi zrobić. Może jak je nastraszy to przerwą i sobie pójdą i to wystarczy?
Im dłużej o tym myślał, tym gorzej się czuł, w końcu więc postanowił zrobić to, co Huba robił najlepiej - wyłączyć myślenie. Korzystając z tego, że kuny były zajęte sobą, rzucił się w ich kierunku jak z procy, wyskakując, dosłownie, z ich perspektywy, jak Filip z konopi. Chciał wbiec w parę, kłami chwycić kark Brajana i w miarę możliwości, nieco na ślepo, pazurami trafić w pysk lub bok Dżesiki: gdziekolwiek.
O Gwiezdny Klanie, ależ to było niezręczne.
Chwała Gwiezdnemu Klanowi, że Nocny Szkwał nie musiał przechodzić teraz takich dylematów moralnych, jak Grzybowa Łapa. On skupił się na bażancie, bażancie, który zbyt zajęty był nawoływaniem w eter aby zauważyć, że ktoś do niego podchodzi. Kocur zaszedł ptaka bezbłędnie i szybko pozbawił życia - kogut nie zdążył zareagować, a kolejny krzyk wydobywający się z jego gardła został urwany w połowie.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Bażant złapany bez najmniejszego problemu, rewelacja. Szczęście jednak należało wykorzystać, dlatego zakopałem go i zdecydowałem się iść dalej, licząc na choć jedną tak owocną zdobycz tego dnia. Nie oczekiwałem wiele.
Atak z zaskoczenia Grzybowej Łapy
Parzyste: udany
Nieparzyste: nieudany
Wypada 6
Grzybowa Łapa był bezwstydnym perwersem. Zamiast odwrócić się na pięcie i dać kunom trochę prywatności, zdecydował się na nie bezczelnie gapić, a następnie zaatakować. Jego głównym celem był Brajan, którego złapał za kark, przebijając kłami skórę na jego karku. Biedaczek był w takim szoku, że nie zdążył w żaden sposób zareagować. Wtrąciła się jednak Dżesika, która dość konkretnie oberwała w pysk, mając głębokie zadrapanie na policzku. Rzuciła się na kocura, ale jedyna co zdołała zrobić, to wyrwać kłębek sierści z jego karku. No cóż.
Dżesika
S: 7 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 40 - 21= 19/40| W: 40 - 2 = 38/40
⚬ od następnej tury statystyki obniżone o 1/4 z powodu spadku HP
• rana 2. stopnia: głębokie zadrapanie na policzku; krwawi (-3HP w pierwszej turze, potem -2HP do końca walki)
Nie był dziwakiem. Robił to, co należało, pozbywał się drapieżników i to tyle, tak. Nikt nie musiał wiedzieć, w jakiej sytuacji zastał te kuny, grunt, że teraz się ich pozbędzie - przepędzi, zabije, cokolwiek. Czy będzie mu z tym głupio prawdopodobnie do końca życia? O tak. Ale teraz starał się o tym nie myśleć i wypierał to, jak niezręczna była to sytuacja jak najbardziej w tył głowy.
Nie odczuwał satysfakcji. Dziwne.
Odskoczył nieco w bok gdy wściekła samica rzuciła się w jego kierunku; z ulgą zarejestrował, że utracił jedynie kilka kłaczków. Zauważył, że atak na ślepo wyszedł mu zaskakująco dobrze: kuna krwawiła dość intensywnie, toteż postanowił skupić się ponownie przede wszystkim na jej partnerze. Spróbował kłami pogłębić ranę pozostawioną na karku Brajana, a na oślep, znowu, pazurami świsnął gdzieś koło Dżesiki. Gdziekolwiek nie trafi będzie dobrze.
Zając, popielica, bażant, szło świetnie - same grube sztuki, w końcu jednak musiało się to szczęście wyczerpać. Nocny Szkwał usłyszał szuranie gdzieś w zaroślach, a zaraz jego oczom ukazała się drobna myszka szukająca jedzenia w ziemi.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Proszę, proszę. Długo szukać nie musiałem, albowiem niedługo po zakopaniu bażanta dostrzegłem myszkę. Małą, drobną, bezbronną. Nie była to zdobycz marzeń, ale nie należało wybrzydzać, więc bez zbędnych ceregieli przystąpiłem do pozycji łowieckiej, przeniosłem ciężar ciała na tylne łapy i ruszyłem pod wiatr, ostrożnie stawiając każdy krok. Chwytanie takiej myszki nie powinno być problemem, skoro złapałem dziś już bażanta i zająca, więc plan był taki, jak zawsze. Podejść, skoczyć, zabić. Szybko i bezboleśnie.
Atak Grzybowej Łapy - 150% 「 krytyczny!」→ (28 - 17) *1,5 = 17
Atak Grzybowej Łapy na ślepo - 100% 「 udany」→ 31 - 11 = 20
Atak Dżesiki - nieudany bo nie żyje
Atak Brajana - 150% 「 krytyczny!」→ (22 - 19) *1,5 = 5
Cóż tu dużo mówić. Grzybowa Łapa z powodzeniem pogłębił ranę na karku Brajana, skutecznie zwiększając intensywność krwawienia i widocznie go osłabiając. Przy okazji zamachnął się łapą na tyle fortunnie, że zadrapał Dżesice drugi policzek na tyle mocno, że ta padła martwa, nim zdążyła cokolwiek zrobić. Rozwścieczyło to jej ukochanego, który rzucił się w kierunku pysku kocura, ale poza wyrwaniem mu kilku włosów na policzku, nie zdołał nic więcej zrobić.
Dżesika
S: 6(7) | Zr: 5(6) | Sz: 6(8) | Zm: 4(5) | HP: 19 - 20 - 3 = ŚMIERĆ| W: 38/40
⚬ statystyki obniżone o 1/4 z powodu spadku HP
• rana 2. stopnia: głębokie zadrapanie na policzku; krwawi (-3HP w pierwszej turze, potem -2HP do końca walki)
• rana 2. stopnia: głębokie zadrapanie na policzku; krwawi (-3HP w pierwszej turze, potem -2HP do końca walki)
Brajan
S: 7 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 32 - 17 -1 = 14/40| W: 40 - 3 = 37/40
⚬ od następnej tury statystyki obniżone o 1/4 z powodu spadku HP
• rana 1. stopnia: ugryzienie na karku (-1HP do końca walki) -> • rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na karku (-3HP w pierwszej turze, potem -1HP do końca walki)
Grzyb lvl: 3
S: 13 | Zr: 10(12) | Sz: 2(4) | Zm: 4 | HP: 77 - 5 = 72/80| W: 29 - 5 = 24/40
⚬ przerzuty: 1/2
⚬ zr i sz obniżone z powodu walki 1:2
⚬ od następnej tury celność obniżona o 2
• rana 0. stopnia: wyrwane kilka włosów z karku
+25Exp
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Starał się nie myśleć o tym, że możliwie zabił właśnie przyszłą matkę młodych kun. Jakiekolwiek uczucie sympatii w tej sytuacji nie mogło to zaślepić jego osądu, a osąd brzmiał - kuny to drapieżniki. Kradły zwierzynę, mogły zagrozić jego dzieciom, to było teraz najważniejsze. Gwiezdny Klanie, niech to się wreszcie skończy, chciał iść dalej i zapomnieć o całej sytuacji.
Syknął wściekle na samca kuny; skoro samicę miał z głowy, mógł skupić się na nim. Rzucił się ku Brajanowi z pełną siłą, chcąc go przewrócić i zatopić w jego cielsku kły jeden ostatni raz, tym razem celując w gardło.
Złapanie myszy dla wprawionego wojownika było proste, jak, no - złapanie myszy. Żadnych rewelacji czy fajerwerków. Gryzoń nie zorientował się, że jest śledzony, aż nie było za późno. Myszka skończyła w szczękach Nocnego Szkwału z głuchym piskiem.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Mysz złapana bez problemu, więc nie pozostało nic innego, jak tylko ją zakopać i ruszyć dalej. Roiło się tu od zwierzyny, więc prawdopodobnie nie było żadnego drapieżnika w pobliżu, ale kto wie... Zacząłem mieć ochotę na jakąś walkę.
Atak Grzybowej Łapy - nieudany → przerzut 2/2 → 150% 「 krytyczny!」→ (28 - 19) *1,5 = 14
Atak Brajana - nieudany bo nie żyje
Walka szła dość sprawnie i bezproblemowo dla kocura. Dżesika padła od razu, a Brajan, hm, wszystko wskazywało na to, że do niej dołączy. Grzybowa Łapa rzucił się na niego, wbijając mocno kły w jego gardło. Niedoszły ojciec próbował jeszcze się ratować, ale bezskutecznie, bo zaraz po tym odszedł z tego padołu łez, wydając z siebie ostatnie piśnięcie. Przykry to finał historii kochającej się pary. Umarli jednak robiąc to, co kochali najbardziej. Siebie.
Brajan
S: 7 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 14 - 14 - 3 = ŚMIERĆ| W: 37/40
⚬ statystyki obniżone o 1/4 z powodu spadku HP
• rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na karku (-3HP w pierwszej turze, potem -1HP do końca walki)
Grzyb lvl: 3
S: 13 | Zr: 10(12) | Sz: 2(4) | Zm: 4 | HP: 77 - 5 = 72/80| W: 24 - 4 = 20/40
⚬ przerzuty: 2/2
⚬ zr i sz obniżone z powodu walki 1:2
⚬ od następnej tury celność obniżona o 2
• rana 0. stopnia: wyrwane kilka włosów z karku
+25Exp
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
W momencie w którym poczuł, jak kuna wiotczeje w jego szczękach, rozluźnił uścisk i prawie zakrztusił się własną śliną przy wypluwaniu kłaków. Czuł... niesmak. Nie chciał nikomu przerwać stosunku, nawet dwójce drapieżników, ale, no. Drapieżnik to drapieżnik, trzeba się go pozbyć, niezależnie od sytuacji. Nie zmieniało to faktu, że Huba czuł się ekstremalnie niezręcznie. Odrobinę źle, tylko odrobinę. - Ugh, wybaczcie - wymamrotał bardziej sam do siebie niż do zwłok.
Nie myślał nawet o tym, czy kuny są jadalne czy nie - tych nie zaciągnąłby na stos choćby miały być ostatnim, co las miał do zaoferowania. Nie po tym, co widział. Wziął się za kopanie grobu, a w przerwach od kopania czyścił się z nadmiaru krwi. Gdy skończył chować parę... ruszył dalej. Musiał się zająć czymś innym, niż rozmyślaniem nad parą kun którym przerwał akt miłosny i które zabił.
Myślami uciekł do swoich własnych godów z Topik, te kilka księżyców wstecz. Nie, Huba, przestań. Wyobrażanie ich sobie jako tych kun, z Nocnym Szkwałem jako tym, który ich rozdziela... nie, nie, to nie było nic przyjemnego, nie chciał o tym myśleć.
Raban który zrobił Grzybowa Łapa dobijając parę kun chyba spłoszył wszystko w okolicy. Nocny Szkwał, po zakopaniu myszy, nie znalazł nic, żadnego tropu, śladu piszczek.