Logo Artemidy
Grzmiąca Rzeka - Kamienisty Brzeg
Topikowa Łapa wyraźnie była niezadowolona. Może i chciał dobrze ale jej zdaniem, wciąż wychodziło mu to marnie. Z każdym jego słowem jej ogon coraz mocniej poruszał się na boki. Pod koniec była już po prostu zła. Jeszcze nie wściekła ale na pewno tego bliska.
- Dlaczego uważasz, że możesz mi mówić, jak mam żyć, a jak nie? - gniew w oczach jego córki aż rzucał iskry na boki. Patrzyła prosto na niego, nie odwracała wzroku. Szybko wzięła oddech, by zdążyć powiedzieć coś jeszcze, zanim usłyszy kolejny monolog ze strony ojca.

- To ty uważasz, że założenie rodziny niszczy młodość, że to męczenie się. Przepraszam wobec tego, że się - tutaj zaklęła szpetnie (wulgaryzmem podsłyszanym pewnie od któregoś starszego, brzydko skarżącego się na ból stawów) w sposób zdecydowanie nieprzystający damie. Puchaty ogon przeciął powietrze ze świstem. - Urodziłam i musiałeś się ze mną męczyć. Co za szczęście, że sam nie musiałeś przechodzić przez poród, więc nie wiesz jak bardzo musiało być ciężko mamie. - dodała, kalecząc ziemię pazurami tylnych łap. - Nie chcę dłużej prowadzić tej rozmowy - z tymi słowami skierowała się energicznie w stronę przeciwną, niż obóz klanu Rzeki.

//byłoby zt ale zakładam że Noc będzie ją zatrzymywał, więc jeszcze nie
[Obrazek: 6QC0XHm.gif]
Però lei sa la verità
Non è per tutti andare avanti
Con il cuore che è diviso in due metà
È freddo già
È una bambina però sente
Come un peso e prima o poi si spezzerà
La gente dirà: "Non vale niente"
Non riesce neanche a uscire da una misera porta
Ma un giorno, una volta lei ci riuscirà

LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dlaczego uważasz, że możesz mi mówić, jak mam żyć, a jak nie? Ah. Czyli wchodzimy w wiek, w którym wiemy wszystko, a rodzice nie wiedzą nic i tylko się czepiają. Jakże cudownie.
Było mi przykro, że tak to odebrała. Było mi przykro, że zwracała się do mnie w taki sposób, ale dałem jej się wygadać, nie wtrącałem się. Jej złość była uzasadniona w jakiś sposób, patrząc na to w jaki sposób zinterpretowała moje słowa. Gdyby było to zwykłe tupnięcie łapką i rzucenie fochem, prawdopodobnie bym jej na to pozwolił i wrócilibyśmy do rozmowy, gdy emocje opadną, ale nie mogłem znieść myśli, że moja własna córka będzie przekonana że jej pojawienie się na świecie zniszczyło mi młodość. Bo tak nie było.
Zdecydowanym ruchem zagrodziłem jej drogę i spojrzałem prosto w oczy.
- Topik... chcieliśmy was. Jesteście zaplanowani, wyczekani. Ale zanim się na was zdecydowaliśmy, rozmawialiśmy o tym i się przygotowywaliśmy. Bo kocięta to odpowiedzialność, na którą trzeba być gotowym i dojrzałym. Dla kogoś kto nie jest na to przygotowany, to może być koszmar. Dla mnie tak nie było i nawet gdybym mógł, nigdy nie cofnąłbym czasu. Ale z mamą bardzo długo się do tego przygotowywaliśmy, wyczekiwaliśmy waszych narodzin i kiedy w końcu to się stało, byliśmy najszczęśliwszymi kotami w całym lesie. Bycie rodzicem jest wspaniałe, skarbie i nie uważam, że się męczyłem z tobą, czy z którymkolwiek z was. Ale w twoim wieku... nikt nie jest na to gotowy i wszystko co się w tym wiąże może być okropnym doświadczeniem, wpływającym nie tylko na ciebie, ale też na potencjalne dzieci. Teraz możesz się nie zgadzać, ale kiedyś zrozumiesz. - westchnąłem. Nieważne co teraz powiem, ona i tak będzie uważać, że wie lepiej i zrobi co będzie chciała, a kiedy przyjdzie czas na konsekwencje... cóż, wtedy będzie płacz. Mimo wszystko chciałem, żeby miała to wszystko gdzieś z tyłu głowy. Kto wie, może potencjalny strach kiedyś ją odwiedzie od głupich pomysłów? A może wręcz przeciwnie, tym bardziej zrobi to, czego nie powinna, żeby "utrzeć mi nosa". Prawdą jednak było, że nie wiedziałem w jaki sposób mam z nią rozmawiać. Jedyne co mogłem zrobić to zachować spokój i za wszelką cenę udowodnić, że jestem jej sojusznikiem, a nie wrogiem.
- Usiądź, opowiem ci coś. - poprosiłem, choć niespecjalnie miała inne wyjście i mogła to wyczuć.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zrobiła ostry, duży krok do tyłu, kiedy się do niej zbliżył, by stanąć jej na drodze. Zbliżanie się Nocnego Szkwału na odległość okraszonej ostrymi pazurami łapy Topikowej Łapy nie było dobrym pomysłem.

Zbiła pazury w ziemię, hamując pragnienie odbiegnięcia z pełną prędkością daleko od tego miejsca.

Nie mogła uwierzyć w to, co słyszała. Nie wierzyła, jak bardzo… wszystkowiedzący i w swoich oczach nieomylny był jej ojciec. Jakim zarozumiałym, egoistycznym i ponad wszelką miarę irytującym był kotem. Jak ktoś taki, jak mama, mógł w ogóle z nim być?

Była w szoku, głównie dlatego, że wcześniej tego nie widziała. Że dotąd zupełnie nie zastanawiała się, jakim jest kotem i co sobą reprezentuje. A okazało się, że reprezentuje zadufanie w sobie i lekceważenie innych. Szczególnie młodszych od siebie. 

- Słuchasz w ogóle, co do ciebie mówię? - spytała gniewnie terminatorka, ucinając ostatnie zdanie jego wypowiedzi. Co dla niego oznaczało “Nie chcę dłużej prowadzić tej rozmowy”?  - Nie, widzę że lubisz słuchać tylko swojego głosu - dodała, nie zdając sobie sprawy, że być może zbliża się do granicy, po której przekroczeniu nie będzie już odwrotu. 

Minęło kilka uderzeń serca, w których jego córka wpatrywała się z prawdziwym gniewem w pysk ojca. Kilka dobrych uderzeń ostrego machania ogonem i poruszania  wąsami. 

Nie chciała go słuchać. Nienawidziła go w tej chwili, mimo wszystko z heh pyska padło krótkie:

- Mów 

Nie usiadła.
[Obrazek: 6QC0XHm.gif]
Però lei sa la verità
Non è per tutti andare avanti
Con il cuore che è diviso in due metà
È freddo già
È una bambina però sente
Come un peso e prima o poi si spezzerà
La gente dirà: "Non vale niente"
Non riesce neanche a uscire da una misera porta
Ma un giorno, una volta lei ci riuscirà

LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Była irytująca. O przodkowie, jak bardzo miałem ochotę po prostu zakazać jej wychodzić z obozu i kazać wymieniać mchy w legowiskach pod stałym nadzorem. To by było prostsze. Wydrzeć się, ukarać i mieć problem z głowy, z nadzieją że to przyniesie efekt. Ale nie przyniosłoby. Wręcz przeciwnie, tylko pogorszyłoby sytuację, naszą relację i... cóż, praktycznie wszystko. Czy to dlatego ojciec nie chciał córek? Nie, miał inne powody, ale nie zdziwiłbym się, gdyby brak chęci do odbywania takiej rozmowy był jednym z nich.
Westchnąłem.
- Nie lubię mówić o moich rodzicach, dlatego chyba nigdy żadne z was nie słyszało ani jednej opowieści o dziadkach. Moi rodzice... byli nieodpowiedzialni. Oprócz mnie, mieli jeszcze dziewiętnaście kociąt, Topik. Dwadzieścia łącznie. Mam starsze i młodsze rodzeństwo. Albo raczej miałem, bo wszyscy uciekli z klanu. Urodziliśmy się tylko dlatego, że ojciec miał chore ambicje. Wszyscy mieliśmy być najwspanialszymi wojownikami i przedłużać ród, a siostry miały być dobrymi matkami i rodzić kocięta. Im wcześniej, tym lepiej. Jak najwięcej. Jeśli kto nie spełniał jego oczekiwań, to przestawał zwracać na niego uwagę. Matka była w tym wszystkim bierna, po prostu rodziła mu kocięta kiedy chciał, odkarmiała, a potem znikała, bo to wszystko ją przerastało, a jakkolwiek interweniować chyba się bała. Nie była gotowa na bycie matką. Starała się być dla nas dobra, ale kiedy przestaliśmy pić mleko, zniknęła. Chowała się gdzieś po kątach, jakiś czas po pierwszym miocie uciekła z klanu. Niedługo po powrocie urodziła nas, a potem zniknęła już na dobre po trzecim razie. Była starsza od ciebie, kiedy urodziła pierwszy raz, a cierpiała przez to całe życie, Topik. I nigdy nie potrafiła mi wytłumaczyć dlaczego zgadzała się na więcej. Dlaczego nie interweniowała, kiedy ojciec prał nam mózgi. I nawet jeśli jesteś inna, nawet jeśli razem z mamą poruszymy Srebrną Skórkę i Miejsce Gdzie Brak Gwiazd, żeby ci pomóc, jeśli cokolwiek się stanie, to nie chcę, żeby spotkało cię coś podobnego. Nie zniosę tego widoku po raz kolejny, Topik. - powiedziałem ciągiem, co chwilę robiąc dłuższe pauzy żeby zaczerpnąć powietrza. Nigdy nie miałem okazji, żeby się nad tym wszystkim głębiej zastanowić, nigdy nie mówiłem tego głośno, bo po prostu nie było sensu. Nie rozmawiałem z nikim o rodzicach, o ich relacji, o tym jak wyglądało moje dzieciństwo i jak okropnie patrzyło się na cierpnie matki. Jak bardzo było mi wstyd, że przez pewien okres w swoim życiu chciałem zaistnieć w oczach ojca i mu zaimponować. Że nie widziałem nic złego w jego zachowaniu i w tym, co zrobił matce, która na wszystko się zgadzała. Nie wiem, czy tak było na pewno, ale sądząc po jej zachowaniu wywnioskowałem, że nie chciała być matką. Chciała tylko uszczęśliwić ojca, więc jego marzenie automatycznie stawało się jej. Rodziła mu więc tyle dzieci ile chciał, ale z żadnych nie potrafiła nawiązać bliższej relacji i żadnego nie potrafiła wychowywać. Tylko nas odkarmiała i znikała, a potem się o to obwiniała i zamykała w sobie, znikała z pola widzenia. Nie przeżyłbym widoku Topik, która urodziła kocięta bo musi, która czuje się tak samo jak czuła się Księżycowe Jezioro. Nie przeżyłbym widoku wnucząt, które nie rozumieją dlaczego mama nagle zniknęła, dlaczego jest taka nieobecna. Nie chcę, żeby w tej rodzinie kiedykolwiek doszło do jakiejkolwiek ciąży bez odpowiedniego przygotowania, bez pewności, że kocięta będą kochane, a rodzice w pełni przygotowani i szczęśliwi z powodu ich narodzin.
Nawet nie zauważyłem, kiedy po tym wszystkim w oczach zebrały mi się łzy, ale w porę je powstrzymałem. Nigdy nie płakałem, i nie będę tego robił przy swojej córce. Nawet nie wiedziałem, że to wszystko wzbudzi we mnie tyle emocji. Że to taki ciężki dla mnie temat. Może właśnie dlatego nigdy go nie poruszałem. Z nikim.
- To wszystko. Możesz iść. - obrazić się, znienawidzić mnie, cokolwiek tylko chcesz. Jeśli chce patrzeć na mnie z pogardą, tylko dlatego że to wszystko mówię ja, a nie Siniak, to nie będę jej powstrzymywał. Jedyne co mogłem zrobić to jej o tym opowiedzieć, ostrzec i wytłumaczyć, że nie chcę jej kontrolować, a jedynie chcę jej oszczędzić potencjalnego cierpienia, które miałem nieprzyjemność obserwować przez wiele, wiele księżyców. Nie zmuszę jej do zrozumienia, że to z miłości. Jeśli nie teraz, to w przyszłości zrozumie.

Zt
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przydługa opowieść ciągnęła się i ciągnęła, a Topikowa Łapa czekała, aż usłyszy coś, co będzie dla niej nowością. Nie doczekała się, a na koniec na jej pysku pojawił się wyraz zaskoczenia wymieszanego ze zniesmaczeniem.

- I do tego jeszcze myślisz, że nie znam historii mojej własnej rodziny. - parsknęła, kiedy wreszcie skończył mówić, a jego córka miała wrażenie, że trwa to wieczne. 

Nie mieli już o czym rozmawiać. Terminatorka nie sądziła, że kiedykolwiek będą mieli jeszcze o czym rozmawiać. 

Odbiegła w kierunku przeciwnym niż obóz Rzeki. Po tym wszystkim potrzebowała pobiegać. Długo i szybko. Aż wściekłość minie. 


/Zt xdd
[Obrazek: 6QC0XHm.gif]
Però lei sa la verità
Non è per tutti andare avanti
Con il cuore che è diviso in due metà
È freddo già
È una bambina però sente
Come un peso e prima o poi si spezzerà
La gente dirà: "Non vale niente"
Non riesce neanche a uscire da una misera porta
Ma un giorno, una volta lei ci riuscirà

LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Grzybowa Łapa powoli się asymilował w klanie Rzeki. Nie zauważyłem, żeby miał tu już jakichś przyjaciół, nie rozmawialiśmy o tym, ale odnosiłem wrażenie, że kocur żywił się miłością do Topik. Byli beznadziejnie zakochani, jak tylko byli razem to się miziali i z jednej strony cieszyłem się, że córka była szczęśliwa, ale z drugiej strony... cóż, ta faza kiedyś przejdzie. I co będzie wtedy? No właśnie.
Starałem się jednak o tym nie myśleć i w trakcie treningu z Grzybową Łapą nie pokazywałem niechęci wobec niego, a przynajmniej próbowałem. Zrobił głupotę, płaci za nią wysoką cenę, wygląda na to, że kocha Topik, więc w teorii nie miałem powodów, żeby pałać do niego niechęcią. Było jednak o to ciężko, bo rzeczy, które mogły po drodze pójść nie tak było dużo.
Dziś wybraliśmy się nad Grzmiącą Rzekę. Możemy tutaj porozmawiać o historii klanu rzeki, a potem połowić ryby. Uczyć się pływać w rzece nie było sensu, jeszcze by odpłynął, porwany przez nurt. Mnie by to nie przeszkadzało, ale Topik prawdopodobnie by mnie zabiła.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chciał poczuć się komfortowo w towarzystwie Nocnego Szkwału, bo w końcu, chcąc nie chcąc, byli rodziną - ale chyba do tego jeszcze daleka droga. Daleka droga do tego, aby zastępca tak zaczął go postrzegać, zaakceptował go. Grzybowej Łapie sprawiało to niemałą przykrość, bo od początku nic tylko się starał być dobrym partnerem i dobrym zięciem, dobrym ojcem dla swoich kociąt, a spotykał się ze strony Nocnego Szkwału z tym samym. Nieprzychylnymi spojrzeniami i chłodnym podejściem.

Ale w porządku. W końcu go do siebie przekona. Na razie zachowywali dyplomatyczne, profesjonalne podejście na treningach i to było, chyba, krokiem w dobrą stronę. Robił co się dało, aby teściowi zaimponować i udowodnić, że jest godny zaufania, a uczniem był punktualnym i pracowitym: wezwany nad rzekę przez Nocny Szkwał przerwał wszystko, co robił, gotów do dalszego szkolenia.

- Rozmawialiśmy z Topik na temat nauk naszych kociąt - Huba postanowił jakoś, być może, rozluźnić atmosferę i przerwać ciszę krótką wzmianką o swoich dzieciach, tematem prywatnym, tylko dla uszu Nocnego Szkwału. - Oboje postanowiliśmy, że chcemy, abyś jedno z nich przygarnął pod swoje skrzydła. Myśleliśmy nad Gąską, i właściwie sama wyraziła chęci nauczania się pod okiem dziadka-zastępcy.
what could he do? should have been a rock star, but he didn't have the money for a guitar. what could he do? should have been a politician, but he never had a proper education. what could he do? should have been a father, but he never even made it to his twenties, what a waste, army dreamers, oh, what a waste of army dreamers
LVL 5 95 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na miejsce szliśmy w ciszy, bo żadnemu z nas zdawało się nie zależeć na rozmowie. Miałem wrażenie, że wszystko co Grzybowa Łapa mówi, mówi tylko po to żeby mi się przypodobać, więc przestałem zadawać mu jakiekolwiek pytania. To brzmiało jak wyuczone formułki, a nie szczere odpowiedzi. Nie zależało mi na tym. Poza tym, czyny były warte dużo więcej niż słowa. W teorii zajmował się dziećmi i zajmował się Topik, ale nadal minęło trochę za mało czasu, żeby jego słowa brać za pewnik. Kto wie, czy to się w najbliższym czasie nie zmieni, a to gorące uczucie po prostu się nie wypali.
Nie kryłem więc zdziwienia, kiedy się odezwał i powiedział to, co powiedział.
- Gdybym odmówił Gąsce, złamałbym jej serce. Z przyjemnością ją przygarnę. - mruknąłem. Nawet gdyby nie wyraziła takiej chęci, to bym nie odmówił. Możliwość prowadzenia nauk któremuś z wnucząt było wspaniałą okazją do spędzenia z nimi czasu. - Wiem, że to bardziej ty przekonywałeś Topik, żeby się zgodziła. Dziękuję. - nie mieliśmy z Topik najlepszego czasu i był to fakt. Odkąd weszła w ten... niespokojny wiek i stało się co się stało, ciężko było nam się dogadać. Widziałem jej spojrzenia, nawet jeśli się nie kłóciliśmy. Co było przykre, bo naprawdę się starałem i w ostatnim czasie naprawdę wiele dla niej zrobiłem. No cóż. - A myśleliście już o dalszej przyszłości? Kto by im pasował na mistrza? Zawsze mogę szepnąć co nieco Łabędziej Gwieździe.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wcale tak nie było. Huba zawsze mówił szczerze, ale obecność Nocnego Szkwału wywoływała w nim jakiegoś rodzaju dyskomfort. Był niepewny w obecności teścia i wolał milczeć, niż palnąć jakąś głupotę. Ale kwestia nauk jego dzieci była czymś ważnym, czymś, co musiałby poruszyć z Nocą prędzej czy później, okazja była idealna - odezwał się i otrzymał pozytywną reakcję. Na pysku Huby pojawił się uśmiech.

- Nie, jeszcze aż tak daleko w przód nie myślimy... dalej szokujące jest dla mnie, dla Topik w sumie też, jak szybko rosną - uśmiech ten nie malał, a jedynie poszerzał się z każdym słowem Grzybowej Łapy. To była miła interakcja z teściem. Może odważy się na moment prawdziwej szczerości, zwierzy mu z czegoś, może tego nie pożałuje? - Wiesz, Nocny Szkwale, tak najbardziej to chyba chciałbym coś, co jest raczej niemożliwe. Marzy mi się zostać wojownikiem na tej samej ceremonii, co moje i Topik kocięta terminatorami, chciałbym któreś z nich szkolić osobiście, ale... no, mam świadomość, że raczej się to nie wydarzy. Poza tym, może trening z kimś z poza rodziny zrobiłby im dobrze? Żeby budowały relacje z innymi kotami z Klanu, nie tylko z najbliższymi. ... Co o tym sądzisz?

Co jak co, ale Huba uważał Nocny Szkwał za dobrego ojca i zastępcę. Nadgorliwego i nieco nachalnego, ale dobrego. Kocur był kimś, kim sam Huba chciałby być dla swoich kociąt, minus kij w dupie, oczywiście. Może taka rozmowa, od serca, dobrze zrobi ich relacji? Może dowie się czegoś ciekawego? Rozmowa jak ojciec z ojcem, zięć z teściem. Chciał taką właśnie mieć z nim relację, luźną, szczerą, od serca. Starał się do tego doprowadzić.
what could he do? should have been a rock star, but he didn't have the money for a guitar. what could he do? should have been a politician, but he never had a proper education. what could he do? should have been a father, but he never even made it to his twenties, what a waste, army dreamers, oh, what a waste of army dreamers
LVL 5 95 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- I dalej będzie tylko gorzej. Zanim się zorientujesz, zostaną wojownikami i zaczną prowadzić własne życie, do którego mogą, ale wcale nie muszą cię zaprosić. - "nie zdążysz mrugnąć, a zostaniesz dziadkiem" chciałoby się rzec. Zdecydowałem się jednak ugryźć w język, żeby nie psuć atmosfery i względnie przyjemnej pogawędki. Faktem jednak było, że okres dorastania młodych był chyba najbardziej bolesny dla każdego rodzica. Wyfruwały z gniazda, zaczynały budować swoje własne relacje, nie przychodziły do ciebie już z byle pierdołą i znajdowały sobie kogoś ważniejszego. To była naturalna kolej rzeczy, nie przeczę. Ale bolesna.
Na jego kolejne słowa westchnąłem.
- Jesteś naprawdę beznadziejny, Grzybowa Łapo. - mruknąłem niepocieszony. Nie byłem jego fanem, to wiedział chyba każdy. Nie byłem jednak całkowicie pozbawiony empatii wobec niego i skłamałbym mówiąc, że nie myślałem o jego mianowaniu w niedalekiej przyszłości. - Chciałem poruszyć tę kwestię z Łabędzią Gwiazdą w tajemnicy i zrobić tobie, wam wszystkim niespodziankę, ale wszystko zepsułeś. - delikatnie się uśmiechnąłem, żeby młodzik miał świadomość tego, że mówię to w żartach, a nie na poważnie. Zawsze chodził przy mnie pospinany i wyłapywał każde jedno słowo. Nie było takiej potrzeby, choć dobrze było wzbudzać taki szacunek i swego rodzaju lęk. - Nie miałem tego problemu, bo od dawna byłem wojownikiem, kiedy moje dzieci zostawały terminatorami, ale czułbym się źle, nie mając chociażby szansy na to, żeby trenować którekolwiek z nich. Jestem wobec ciebie bardziej surowy, nie będę kłamał że tak nie jest, ale nie jestem aż tak okrutny. Nie nienawidzę cię i nie rzucam ci celowo kłód pod łapy. Dobrze się sprawujesz, dzieci cię kochają, a trening z którymś z nich pozwoli wam zacieśnić więzy.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- ... taka chyba kolej rzeczy - rzucił luźno, ot, w eter, mając nadzieję, że takim stwierdzeniem nie rozeźli teścia. Że ten nie odbierze tego jako jakąś aluzję, jakby Huba coś insynuował: wcale tak nie było. Przemyślał te słowa zanim je wypowiedział, co zdarzało się w przypadku Grzybowej Łapy bardzo rzadko, i stwierdził, że raz kozie śmierć. - Trochę nie mogę się tego doczekać. Jak już zaczną edukację, zostaną terminatorami, potem wojownikami, otrzymają swoje imiona. Ciekawi mnie, w jakim kierunku potoczy się ich ścieżka życiowa, każdego po kolei - to prawda: myślał o tym. Częściej, niż mogłoby się wydawać. Kochał swoje dzieci i zrobiłby dla nich praktycznie wszystko.

Uszy Huby poleciały w tył, niemal przyciśnięte do jego czaszki na słowa Nocnego Szkwału. Co powiedział nie tak? Co zrobił źle, coś mu umknęło? Coś mu się wymsknęło? Nie powinien być tak hop do przodu, o to chodziło, prawda? Skanował teścia rozbieganym, nieco spanikowanym spojrzeniem, ale zaraz... się rozluźnił. Odetchnął z ulgą po kolejnych słowach zastępcy i z każdym kolejnym czuł, że ten kamień ciążący mu na sercu kruszył się i znikał. Gwiezdny Klanie, czyli jednak nie był beznadziejny. Znaczy - był. Ale nie... na serio.

- Dziękuję - stwierdził w końcu, z głupkowatym uśmiechem na mordzie. - Obiecuję ci, Nocny Szkwale, że będę kontynuował to... sprawowanie się dobrze.
what could he do? should have been a rock star, but he didn't have the money for a guitar. what could he do? should have been a politician, but he never had a proper education. what could he do? should have been a father, but he never even made it to his twenties, what a waste, army dreamers, oh, what a waste of army dreamers
LVL 5 95 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Oczywiście, że taka kolej rzeczy. I wspaniale się na to patrzy z boku, przynajmniej do momentu gdy nie widzisz, jak popełniają straszne błędy. Nie zrozum mnie źle. Przeszła mi złość w związku z tym co się stało. Młodość sprzyja głupotom. Kocham moje wnuki i cieszę się, że ostatecznie wszystko dobrze się skończyło, że razem z Topik się kochacie, i nawet gdybym mógł, to czasu bym już nie cofnął, ale to było za wcześnie. Nie na miłość, na eksperymenty, tylko na dzieci. I nie powiesz nikomu, że taka kolej rzeczy, jeśli za osiem księżyców Pieczarka albo Gąska oznajmią ci, że zostaniesz dziadkiem, a ojcem jest ktoś obcy. Wam może się wydawać, że jesteście dorośli i sami wiecie wszystko najlepiej, ale wcale tak nie jest. Zdążyłem się jednak nauczyć, że niektóre błędy muszą zostać popełnione, żeby móc wyciągnąć z nich lekcję i choćbym poruszył cały las, to nie ochronię ani Topik, ani nikogo innego przed wszystkim. Czasem najlepsze co możesz zrobić, to obserwować w milczeniu. Wspierać. - a było to chyba najtrudniejsze. Nikt nie chce, żeby jego dziecko popełniało błędy, które drastycznie zmienią jego życie, niekoniecznie na lepsze, bo cała ta historia mogła zakończyć się tragicznie. Czasem jednak dziecko myśli, że pozjadało wszystkie rozumy i samo wie najlepiej. Jedyne co można wtedy zrobić to usiąść z boku i patrzeć, ewentualnie wesprzeć, jeśli taka potrzeba. Grzybowa Łapa nie musiał tego rozumieć, nie oczekiwałem tego nawet. Faktem jednak było, że na moim miejscu za kilka księżyców również nie byłby zachwycony i pluł sobie w brodę.
- Teraz już nie masz innej opcji. Powiedz mi, zdążyłeś się od kogoś nauczyć łowienia ryb? Albo masz jakiś pomysł, jak można to zrobić? - zdecydowałem się przejść do konkretów, czując że rozmowa, choć szczera i bez żalu, schodzi na niewłaściwy tor.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- W pełni rozumiem, co do mnie mówisz. Jakby... jakby któraś z moich córek oświadczyła mi, w wieku ledwie dwunastu księżyców, że jest w ciąży, to chyba bym osiwiał na raz - roześmiał się nieco tępo Huba. Atmosfera z Nocnym Szkwałem zmieniała się drastycznie szybko i drastycznie w ogóle, od przyjemnej pogawędki jak zięć z teściem do... takich rozmów, gdzie Huba czuł się nieco dziwnie i niekomfortowo. Ale chyba musiał się przyzwyczaić do takich rozmów z zastępcą i już. Taki Nocny Szkwał był, taki był jego urok. - I nigdy nie powiedziałem, że uważam się za dorosłego. Znaczy, może tak myślałem, kilka księżyców wstecz. A teraz czuję się jak... mysi móżdżek który ledwo stanął na łapy. Jakbym dopiero się uczył życia, zupełnie na nowo, odkąd maluchy się urodziły.

Czy Nocny Szkwał też tak miał, gdy został ojcem? Nie był wcale stary, on i Przepiórcza Pieśń musieli się zdecydować na założenie rodziny gdy byli niewiele starsi od niego i Topik. Czy to było planowane? Czy Topik i jej rodzeństwo było planowane, czy teraz Noc mówił mu to wszystko w ramach jakiejś przestrogi, w retrospekcji do własnych doświadczeń? Huba nie miał zielonego pojęcia i chyba nie chciał dłużej nad tym myśleć. Bo po co? Przyszli tu łowić ryby- zaraz, łowić ryby?

- No... na pewno różni się to od polowania na lądzie. Zgaduję, że rybę trzeba jakoś zachęcić do podpłynięcia bliżej, a potem wyciągnąć z wody. Nie wiem, używa się do tego jakiejś przynęty, czy po prostu czeka przy brzegu, aż coś nadpłynie? - nie wiedział, wolał spytać.
what could he do? should have been a rock star, but he didn't have the money for a guitar. what could he do? should have been a politician, but he never had a proper education. what could he do? should have been a father, but he never even made it to his twenties, what a waste, army dreamers, oh, what a waste of army dreamers
LVL 5 95 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Dzieci zmieniają wszystko. Miałem młodsze rodzeństwo, więc wiedziałem z czym to się je, tak mniej więcej. Siniak, to znaczy mama Topik, Przepiórcza Pieśń dość szybko wymarzyła sobie bycie mamą. Chyba jeszcze przed dwudziestką, jeśli dobrze pamiętam. Ja miałem trochę inne priorytety, spotykaliśmy się od bardzo dawna, było fajnie, ale wiesz. Nie myślałem o tym tak na poważnie. Chciałem, żeby przynajmniej skończyła trening, a do tego czasu zaczęliśmy przygotowania. Rozmawialiśmy z matkami na temat tego, czego się spodziewać po kociętach, czego potrzebują, w jaki sposób mogę ją wspierać w trakcie ciąży. A mimo to bałem się tego wszystkiego, wiesz? Byłem dojrzały jak na swój wiek, to powie ci każdy, ale panicznie bałem się tego, że polegnę. Ciężko jest być dobrym rodzicem. Miłość i troska potrafią zaślepić, potrafią być przytłaczające, ale z drugiej strony, całkowity ich brak jest jeszcze gorszy. Trudno znaleźć złoty środek. Będziesz się czuł jak mysi móżdżek jeszcze bardzo, bardzo długo. - o ile nie do końca życia. Po stokroć wolałbym stoczyć walkę z borsukiem, niż próbować przetłumaczyć cokolwiek Topik, dla przykładu. Przy niej czułem się jak idiota, żadna opcja dialogowa nie była dobra i można było wybrać tylko między złą, a gorszą. Nie potrafiłem zrozumieć też Kałuży i jego problemów z tożsamością. Strumykowi brakowało pewności siebie i nie potrafiłem mu z tym pomóc. A bardzo, bardzo chciałem pomóc każdemu. Być wsparciem. Czasem się nie dało.
- Tak naprawdę są dwie szkoły. Zależy co preferujesz. Przede wszystkim, musisz siąść nad brzegiem tak, żeby nie rzucać cienia na taflę wody i zachować względny bezruch. Reszta zależy od ciebie. Możesz włożyć łapę do wody i poczekać aż coś podpłynie, żeby następnie zahaczyć pazurami o łuski i wyrzucić rybę na brzeg, albo możesz użyć do tego ogona. Druga opcja jest dla mnie mniej przyjemna, ale są jej zwolennicy, więc możesz spróbować tego i tego.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ja uważam, że jesteś bardzo dobrym rodzicem - odpowiedział bez zawahania, od serca: w pełni szczerze. Podziwiał Nocny Szkwał w tym, jakim był ojcem. Kochał swoje dzieci, choć czasem różnorako to okazywał. Ale kochał, tego Huba był pewien. I kochał wnuki, a one go uwielbiały. Jak miał się spierać z kocurem tak ważnym w jego rodzinie? Kocurem tak ważnym w klanie? Nie chciał się z nim spierać, chciał jakoś u niego zaplusować, zapunktować, poprawić opinię na swój temat. Chyba był na dobrej drodze, po tej rozmowie, miał nadzieję.

I co, i Klan Rzeki tak polował od pokoleń? Moczyli się w wodzie dla obślizgłych ryb? Niby, racja, Huba to zauważył po pobycie tutaj od kilku księżyców - futro po jedzeniu ryb miał lśniące i gęste jak nigdy, i smakowały całkiem dobrze, ale były... śliskie i mokre. Nie będzie chyba największym fanem wędkowania, ale nauczyć się tego musiał. Wgapił się tępo w taflę wody, chwilę myśląc; skinął głową na słowa teścia i zrobił tak, jak ten sobie życzył.

Usiadł na brzegu, chwilę manewrując swoim cielskiem, aby nie rzucać cienia na wodę. Finalnie postanowił wsadzić pod powierzchnię wody paluch; wzdrygnął się w pierwszym odruchu, ale szybko mu przeszło. Czuł, że to będzie lepsza metoda, przynajmniej będzie miał łatwiejszy dostęp do potencjalnej zdobyczy, niż gdyby zanurzył w wodzie ogon. - I co, jak podpłynie? Zacznie mnie gryźć? Ryby gryzą?
what could he do? should have been a rock star, but he didn't have the money for a guitar. what could he do? should have been a politician, but he never had a proper education. what could he do? should have been a father, but he never even made it to his twenties, what a waste, army dreamers, oh, what a waste of army dreamers
LVL 5 95 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości