Przez dobry moment było zbyt pięknie, by mogło być prawdziwie. Albo, jakże szalona hipoteza, świat robił swoje, nie oglądając się na poczynania byle kota, a zmiana wiatru i wynikające z niego zerwanie się ptaka do ucieczki to nie złośliwość matki natury. Kto wie? Łabędziowi brakowało czasu na filozoficzne rozważania, ponieważ z gołębiem wciąż w zasięgu, nie zamierzał bezradnie patrzeć, jak odlatuje mu zwierzyna. Po nieudanym ataku numer jeden, obniżył się na łapach, a następnie sprężyście wybił ku górze, podejmując próbę chwycenia uciekiniera. Wiele wskazywało na to, że to jedyna taka szansa w tym pościgu, zależało mu na dobrym wykorzystaniu jej.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Łabędzia Gwiazda nie był kotem młodym, ale zdaje się, że dar dziewięciu żywotów nieco go odmładzał i trzymał w pełni sił. Wyskoczył ku górze za gołębiem ze sprężystością młodego, dwunastoksiężycowego kota z kośćmi z gumy - pochwycił ptaka bez problemu, ściągając go na ziemię i tam dobijając. Krew splamiła jasne futro kocura jak i białe pióra gołębicy.
Wszystko działo się szybko i kocur nie miał tak naprawdę czasu dogłębnie przeżyć tych wszystkich emocji — słodkiej ekscytacji niemalże gwarantowanej mu piszczki, nagłego, rozczarowującego zwrotu, a wreszcie triumfalnego zwycięstwa. Niemniej satysfakcja pozostawała, gdy gołębica od kilku uderzeń serca zwisała mu bezwładnie z pyska i już nie miała możliwości mu uciec. Nie napawał się zwycięstwem zbyt długo, zaraz zwrócił się ku ukrywaniu zdobyczy przed drapieżnikami chętnymi na darmową przekąskę. Czego jak czego, lisów ani psów zachęcać do przebywania na terenach Rzeki nie będzie.
Co nastąpiło potem chyba nikogo nie zadziwi. Pozostawiwszy gołębia w ukryciu, Łabędź wytężył zmysły i podreptał dalej przed siebie.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Mało tych kretów na kretowisku. Ptaków natomiast pod dostatkiem. Gdakanie bażanta ciężko było pomylić z czymkolwiek innym.
Młody kogut, jeszcze nie w pełni wybarwiony, z nieco cienkim i mało imponującym okrzykiem godowym kręcił się po Kretowisku jak po swoim. Nieuważny i nieświadomy obecności Łabędzia.
Och, może nie miał do czynienia z najbardziej wyrośniętym osobnikiem (a to ptactwo potrafiło przecież pokaźnie się prezentować), ale bażant to bażant i syn Płonącego Świtu nie śmiałby narzekać na taką okazję podstawioną mu praktycznie pod nos. W dwóch krokach wszedł w pozycję łowiecką, praktykowaną od tak dawna, że przychodziła mu równie naturalnie co zwyczajny chód, i rozpoczął proces skracania dystansu. Dostrzeżenie bażanta szczęśliwie nie odebrało mu trzeźwości umysłu i pamiętał o zastosowywaniu bezruchu, ilekroć wyłapał ryzyko bycia złapanym na gorącym uczynku. A jeśli nie popełnił żadnego błędu, nie dopadł go pech, a warunki nie zmieniły się na jego niekorzyść, finalnie rzucił się do ataku na nieświadome zwierzę.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Bażant był niewyrośnięty, niedoświadczony i przekonany, że jest panem tego świata. Został szybko sprowadzony na ziemię, w sensie bardzo dosłownym: Łabędzia Gwiazda dopadł go bez większego problemu i ukrócił okrzyki godowe jak Krakowski hejnał swoimi kłami.
Bażant obudził w Rzeczniaku ukłucie głodu, ale niewiele mogłoby go teraz przekonać do przycupnięcia do posiłku. Może skusi się na kolejnego gryzonia, jaki wpadnie mu w łapy, o ile w tym nawale ptaków jakiegokolwiek wypatrzy. W każdym razie, świeżo upolowany ptaszor trafił pod osłonę ziemi i roślinności, w przyszłości stanie się obiadem dla kogoś innego. A w czasie gdy on będzie czekać na powrót swojego oprawcy, Łabędź przejdzie się jeszcze po Kretowisku i... kto wie, czy nie wypatrzy właśnie kreta? Przeczesał spojrzeniem okolicę, póki co nie widząc ani kreta, ani niczego innego, co byłoby godne uwagi.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
To dalej nie był kret, ale był to drobny gryzoń. Orzesznica balansowała na wyjątkowo długim źdźble sztywnej trawy nieopodal, nieco ospała, jakby dopiero wybudziła się ze snu.
Jak na zawołanie. Pomyślał o drobnym gryzoniu i dostał drobnego gryzonia. Chociaż nie przesadzajmy z tym dostał, nadal należało go przecież odłowić, dopiero wtedy będzie stosowne myśleć o jedzeniu. Łabędzia Gwiazda przybrał pozycję łowiecką, skoncentrował się na tylnych łapach, tak aby na pewno ciężar ciała spoczywał właśnie na nich, i nie zmieniając tej techniki zaczął zbliżać się do orzesznicy. Nie wyglądała na czujną, aczkolwiek on zachowywał ostrożność, nie chcąc popaść w przesadzoną pewność siebie, która z pewnością by go zgubiła. Dopiero z rozsądnej odległości wyskoczył naprzód, łapami celując w ospałe zwierzątko.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Ostatnim, co orzesznica ujrzała po poprawnym otwarciu oczu był przywódca Klanu Rzeki. Jeśli nie od szczęk Łabędzia, zmarłaby na zawał - zmarła jednak dużo szybciej, może to i lepiej. Krew gryzonia rozlała się do gardła kocura, orzesznica jeszcze drgała pośmiertnie w jego zębach.
Zabrał orzesznicę do bezpiecznego miejsca — dla odmiany uznanego za bezpieczne dla siebie, nie dla składowanej zwierzyny. W kilku szybkich kęsach spałaszował gryzonia, i choć cały proces nie trwał długo, był przerywany na analizę otoczenia. Niepotrzebnie, żadne niebezpieczeństwo nie wyskoczyło na niego zza rogu. Nadal trzymał pałeczkę łowcy, nie ofiary.
Zakopał resztki, oblizał pysk i kontynuował wędrówkę przez rzeczne ziemie. Przekąska nieco go podładowała, oby mógł wykorzystać ten przypływ energii.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Trzepot skrzydeł. Namacalny wręcz, bo ptak postanowił przelecieć tuż nad Łabędzią Gwiazdą. Wyjątkowo pewny swoich umiejętności i brawurowy wróbel przemknął obok kocura, w locie wyrywając z jego kosmatej kryzy kilka luźnych, jasnych kłaczków. Okres linienia dla kotów i okres lęgowy dla wielu ptaków, wróbel nie był wyjątkiem - najwyraźniej uznał, że kocia sierść to dobry materiał na gniazdo.
Wylądował dwie lisie długości dalej po kilku piruetach w powietrzu, pewnie aby odpocząć. Był czujny, wiedział, że drapieżnik tu jest i na pewno długo nie posiedzi na ziemi, ale Łabędź miał szansę go podejść.
Stanął jak wryty, ledwie powstrzymując zaskoczone westchnienie. To tylko niepozorny wróbelek, ale swoim odważnym przelotem jawił się niczym omen zesłany z gwiazd. Nie żeby Łabędź przypuszczał, że jakiejkolwiek przepowiedni potrzeba będzie jego futra... miał nadzieję, że nie... jednak ptaszek zrobił na nim wrażenie, bez dwóch zdań.
Nie będzie łatwym łupem, wręcz prawie na pewno się nie uda — praktycznie wymienili spojrzenia, oboje doskonale znali swoje położenia. A mimo to przywódca nie rezygnował. Z początku nie ruszał się wcale, jak gdyby dla nabrania wróbla, że od początku był wyjątkowo mszystym głazem. Gdy ruszył, powolutku, ostrożnie, poruszał się w pozycji łowieckiej, częściej niż nie przystając w miejscu. Chciał spróbować do niego doskoczyć, wykonać długi sus, unieruchomić pazurami. Pytanie, czy uda mu się najpierw dojść wystarczająco blisko.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Nie były to łatwe łowy, to było wyzwanie. Łabędź się go jednak podjął. Cierpliwość popłacała, bowiem mimo tego, iż wróbel znał jego położenie, udało mu się do niego doskoczyć. Udało mu się podbiec wystarczająco blisko - udało się pochwycić wróbla w swoje szpony, swoje szczęki. Co prawda kępka futra nie może zostać przymocowana do Łabędziej kryzy z powrotem, ale jest to kolejna zdobycz. Niewielka, niepozorna, ale zdobycz.
Skończenie z wróblem w łapach, mimo że przecież leżało w jego zamiarach, stanowiło niejakie zaskoczenie. Kocur wydobył z siebie tłumione wcześniej westchnienie, z szacunkiem przeniósł piszczkę w ukrycie. I jakoś tak wtedy tknęło go, aby przystanąć na chwilę i w myślach podziękować Gwiezdnemu Klanowi za dobrobyt, za te wszystkie dzisiejsze zdobycze. Nie planował podejmować się próby wyczyszczenia całego Kretowiska ze wszelkich śladów życia, ale szło mu na tyle dobrze, że postanowił rozejrzeć się jeszcze trochę. Ostatnie zdobycze były niewielkie, ich liczba po prawdzie nie dorównywała jakości. Nie zaszkodzi przynieść do Obozu ciut więcej.