Logo Artemidy
Łabędzie Gniazdo
- Co z tego, że kogoś obchodzi, co się dzieje, kiedy nic nie może, albo gorzej! nie chce nic z tym zrobić, mimo tej całej troski? Kogo spotkałeś na swojej drodze, kto rwałby się do pomocy kotom z innego Klanu ot tak, bezinteresownie? Wątpię, aby... aby którykolwiek z pozostałych przywódców interesował się tym, co sobie myśli kilku terminatorów z Klanu Cienia - uszy Czosnek cofnęły się, jej ton głosu był przepełniony goryczą i złością. Nie skierowaną do Okruszka, a do całej tej sytuacji, w jakiej się znaleźli. - Jeśli ktoś z pozostałych przywódców dowie się, co robi Psia Gwiazda, pójdzie z nim porozmawiać. A wtedy wiesz, co zrobi kundel? Nie zmieni w sobie nic i ukarze każdego, kto wygadał się innej Gwieździe. Tak będzie. Nikt... poza nami samymi nic nie zrobi.

Gwiezdni? Ach. No tak. Gwiezdni, jasne - ci, którzy podarowali Psu dziewięć żyć? Czy tacy jak Ciernisty Kwiat, którzy nie zgadzają się z mianowaniem kundla Gwiazdą? - Nie wiem. Jeszcze nikt, od czasu Ciernistego Kwiatu. Nie wiem... czy jestem w stanie się z nimi skontaktować - ale spróbuje. Tak postanowiła, teraz: spróbuje. Choćby z samą Cierń, znowu.

Czosnek podniosła się z ziemi i wpatrzyła rozszalałe spojrzenie prosto w pysk Skruszonej Łapy. - Ty masz jeszcze jakąś wartość dla Psa, Okruszku. Ty... w jego oczach jeszcze możesz się, jak sam powiedziałeś, naprostować. Ale ja nie mam nic do stracenia. Pies już zrobił z mojego życia prawdziwy koszmar, gorzej nie będzie. Gdyby się dowiedział, nie wyrzuciłby mnie, tylko zabił - ugryzła się w język, gdy dotarły do niej implikacje własnych słów, ale było już za późno: te słowa ujrzały światło dzienne i dotarły do Skruszonych uszu. Czosnkowa Łapa uważa śmierć za lepszy los, niż to, co spotyka ją dotychczas w Klanie Cienia. - ... obiecaj mi. Proszę. Tak, jak doceniam twoją chęć pomocy, to... na osty i ciernie, Okruszku, nie mogę pozwolić, abyś ty przez moją nienawiść do Psiego Serca ucierpiał.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sytuacja, którą przedstawiła mu Czosnek - pesymistyczne, ale jednocześnie bardzo realne spojrzenie na to, jak zachowałby się inny przywódca i co zrobiłby później Pies - dotarła do Okruszka. Nie mógł kłócić się z tym, co mu właśnie wyjaśniła. Nie chciał, szczególnie, kiedy i tak jego marzenia wypełniły przyjaciółkę dodatkową frustracją.
- Ja... nie pomyślałem o tym. Po prostu kiedy rozmawiałem z Cyprys, z Rzeki, to... to mi pomogło zobaczyć lepiej, wiesz? Że to wszystko jest naprawdę nie w porządku, że w innych klanach nie jest... tak. - dodał cicho. Czy spotkanie z Cyprysową Łapą - nie w celu próby wprowadzenia zmian w Klanie Cienia, tylko dla podbudowania się, dla przypomnienia sobie, że istniały też dobre koty - mogłoby dodać Czosnek sił tak, jak dodało ich Okruszkowi?
Owszem, Gwiezdni budzili w dwójce terminatorów specyficzne uczucia, tak odrębne od tego, jakie Okruszek miał w sobie dawniej. Bardziej zmieszane, bardziej powątpiewające. W przypadku kocura - wciąż z odrobiną nadziei, ale i zbieranego żalu.
- Och... a spróbujesz? Albo... Czosnek, ja nie pamiętam już tak dobrze, ale tata opowiadał mi kiedyś o tym miejscu, do którego się chodzi, do Gwiezdnych, do tego jeziorka. Po życia na przykład. Może... może tam by się udało? - próbował rozwijać ich siatkę wsparcia, ale także dodać Czosnek choć trochę nadziei.
Nadziei na coś dobrego, a nie na uwolnienie się od szponów życia. Mimowolnie kręcił głową, kiedy mówiła o wartości, jej braku, jej istnieniu. Mówiła w języku Psiej Gwiazdy i odmawiał słuchania tego języka. A kiedy usłyszał o zabiciu...
- ...NIE! No właśnie! - podniósł głos, podniósł ciało, skrzywił się lekko, opadł z powrotem. - Przepraszam, ż-że krzyknąłem. Ale... to tym bardziej, nie, Czosnek, nie mogę! Nie mógłbym pozwolić na coś takiego! To nie twoja wina, nie twoja nienawiść, to. To on. I... nie mogę ci tego obiecać, chcę ci pomóc, i obiecuję, że będę trenował, i zostanę wojownikiem, i będę silniejszy, i się obronię. Daj- daj mi czas, wymyślę coś tak, żeby... żeby nie ucierpieć, ale nie w taki sposób! Nie zrzucę na ciebie niczego, i- i się nie wycofam!
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- I niech się inne Klany cieszą z takich przywódców. Zazdroszczę im każdego dnia - ale szukanie pomocy w Klanie Rzeki, czy Wichru czy Gromu było bez sensu. Nic by to nie zmieniło. Jeśli już, to tylko pogorszyłoby sprawę, a przynajmniej dla nich - tych najbardziej "zepsutych" w skundlonych oczach jednostek, które poskarżyły się, nie daj Gwiezdny Klanie, innemu przywódcy o sytuacji w Cieniu. Nie, to nawet nie wchodziło w grę. Zwłaszcza w wypadku samej Czosnek, której, na dobrą sprawę, Pies zabronił kontaktu z kotami z innych klanów.

- Szepcząca Sadzawka. To... daleko. Bardzo daleko, nie pójdę tam sama. Nie teraz. Ale kiedyś, może - tak. Gdy zostanie medykiem, o ile zostanie medykiem, uda się tam i spyta przodków o radę. Nie o pomoc, bo nie będą w stanie pomóc, ale o radę, bo może taka Ciernisty Kwiat, lub ktokolwiek w Gwiezdnym Klanie kto nie zgadza się z rządami Psiej Gwiazdy, zdoła jakoś doradzić.

Słowotok z pyszczka Okruszka dał Czosnek czas na przetrawienie tych informacji - ich nadmiaru. Informacji, emocji i myśli które kłębiły się w jej głowie jak wielkie, czarne chmury zwiastujące burze. Zwiastujące deszcz, czarne chmury, które miały lada chwila eksplodować. Tak czuła się czosnek. Mówiła Czaszce o tym, jak fantazjowanie o zabijaniu innych kotów jest okropne i złe, a sama to robiła wobec Psa. Nie chciała narażać ani swoich przyjaciół, ani tak naprawdę też siebie... a to właśnie robiła, rozmawiając chociażby z Okruszkiem - i rozmawiając o tym, o czym rozmawiali. Co ona tak naprawdę chciała osiągnąć? Liczyła, że podkopywanie reputacji Psa - która i tak wcale tak dobra nie była - coś da? Co to da? Weszczną ze Skruszoną Łapą bunt, strącą tyrana z pozycji przywódcy siłą? To jak stawianie się woli samych Gwiezdnych.

Co oni najlepszego wyprawiali?

Czosnek opadła z powrotem na ziemię, znowu opierając swoje czoło o to Okruszkowe. Serce jej waliło, oddech przyspieszył. - Jestem tak zmęczona - wydusiła z siebie nagle, nijak nie odnosząc się do poruszanego teraz przez nich tematu. Głos puchł jej od emocji coraz bardziej, z każdym kolejnym słowem. - tak wykończona, Okruszku. Nie wiem, co zrobiłam Psu, że tak mnie nienawidzi. Życie w Klanie, w którym praktycznie wszyscy mną gardzą i mnie nienawidzą, krzywo patrzą niezależnie od tego, co zrobię... śmierć byłaby dla mnie łagodniejsza. Budzę się każdego dnia z cichą nadzieją, że zobaczę Srebrną Skórkę... nie chcę, aby ktokolwiek w tym pieskim Klanie czuł się tak jak ja. Nikt, nigdy.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Okruszek uwielbiał Czosnek. Była dla niego siostrą, starszą na tyle, by darzyć ją jeszcze większym autorytetem, ale wciąż bliską i potrzebującą - według niego - wsparcia, którego dostawała zdecydowanie za mało. Jednocześnie jednak potrafiła bardzo skutecznie sprowadzić go do rzeczywistości. Nigdy by jej tego nie wyrzucił, nie była za to odpowiedzialna, ale coraz bardziej zdawał sobie sprawę z tego, jak trudny potrafił być świat.
I między innymi dlatego naprawdę chciał go jakkolwiek polepszyć. Tak, terminatorka medyka była zapalnikiem jego małych aktów odwagi, ale czy w pstrokatej głowie nie pojawiały się myśli na temat tego, co będzie, jeśli Psia Gwiazda źle spojrzy na Śniącą? Czaszkę? Rodziców?
- Pójdę z tobą, kiedykolwiek!
Szczerze? Byłby gotowy pójść już w tym momencie. Choć prawdopodobnie mądrzejszą opcją byłoby jednak odczekać. Zdobyć siłę, również siłę przebicia. I Okruszek to wiedział, ale wolał mieć pewność, że Czosnek zdaje sobie sprawy z rzepa na ogonie, jakiego się dorobiła. Że nie zdecyduje się kiedykolwiek pójść bez niego.
Nie miał pojęcia, co wyprawiali. Prawie absolutnego. Skruszona Łapa był poniekąd krótkowzroczny. Chciał przebywać z przyjaciółką, chciał przekonać wszystkich, by zmienili swoje okropne zdanie na jej temat. Teraz, już. Nawet nie docierało do niego, do jakiego stopnia rosną ich plany. Przynajmniej nie w tym momencie, nie. Dopiero, kiedy stanie naprzeciwko Psiej Gwiazdy i będzie próbował siłą woli uchronić swoje myśli od jego przenikliwości. Wtedy zda sobie sprawę, czego zaczął pragnąć.
Ale teraz? Teraz przejmował się tym, czego pragnie Czosnek. Nie rozumiał pragnienia śmierci. Choćby bardzo chciał - nie mógł zrozumieć. Los nie pokarał go tak bardzo jak przyjaciółki. Dlatego długo milczał, kiedy mówiła. Nie zamarł jednak. Tak naprawdę po pierwszej wypowiedzi wtulił się w kotkę bez ostrzeżenia, kładąc na niej nawet końcówkę ogona. Spytać, czy to nie za dużo, zapomniał. Skupił się raczej na nagłej potrzebie wyplucia odrobiny łez i szlochu, wstrzymywanego, aby uważnie słuchać przyjaciółki - choć jednocześnie nie chciał tego słyszeć. Części z tego. Czy płakał ze smutku, litości, czy współczucia, a może nawet odrobiny ulgi, że został obdarzony zaufaniem - nie wiedział. Z pewnością był przeciążony poznaniem tej części kociej psychiki, jaka w nim nigdy, przenigdy przedtem się nie otworzyła, bo miał po prostu szczęście. Dlatego długo milczał.
- ...n-nie możesz umrzeć. Nie chcę, żebyś... odchodziła. Nie tak. Proszę. - wydusił po jakimś czasie. - To wszystko nie w porządku. Wobec ciebie. Nic nikomu nie zrobiłaś... T-To nie fer, i-i jeśli kiedyś... to ucieknij. Do innego klanu, albo... albo gdzieś, mogę do ciebie dołączyć, albo... po prostu, po prostu nie mów tak, proszę. O śmierci. Zmienimy coś, wszystko. Jakoś.
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie odpowiedziała na jego deklarację, ale zarejestrowała ją, schowała głęboko w jednej szuflad swojego rozszalałego umysłu. Że też, kilka księżyców wstecz, nie chciała mieć z tym dzieckiem nic wspólnego. A teraz stał się tak nieodzowną, tak ważną częścią jej życia, jak Czaszka - porównywalnie ważny, a może i nawet ważniejszy, choć tego nie potrafiłaby przed sobą przyznać. Czaszka nie znał tylu sekretów Czosnek, co Okruszek. To były sekrety, których nie znała nawet najdroższa jej z sióstr.

Więc kiedy Okruszek zaczął płakać, przytulił się do niej, Czosnek serce pękło na pół. Sama ledwo powstrzymała łzy i choć kontakt fizyczny, w większości wypadków, był dla niej czymś okropnym i czymś, czego unikała... to Skruszona Łapa był inny, pod tym względem. Był na tym samym poziomie, co Wiklina lub Czaszka, na poziomie kota na którego dotyk nie reagowała źle. Wręcz przeciwnie. Nagle jakiekolwiek zalążki buntu i gniew na Psa zbiegły na drugi plan, a najważniejszy stał się jej rozdygotany jak liść na wietrze, zdruzgotany tym, co usłyszał, przyjaciel.

Nie powinien był tego słyszeć.

- Nie płacz - Czosnek nagle objęła go obiema łapami, z drżącym oddechem. - Nie płacz - wydusiła ponownie, z wyraźnie ściśniętym od emocji gardłem. - Nie odejdę. Nie zostawię cię. Proszę, nie płacz. Przepraszam.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie chciał stawać się obciążeniem emocjonalnym dla Czosnek, nie o niego teraz chodziło. Przecież kiedy wracał do obozu, to spojrzenia, które na niego padały, były w najgorszym przypadku obojętne. Sporo z nich - pozytywne. Miał skąd czerpać siłę, a w tym momencie powinien dać jej jak najwięcej swojej przyjaciółce. Aby jakoś razem dali radę przetrwać życie w tym klanie, przetrwać świadomość bycia pewnym rodzajem wyrzutka - jedno z nich większym, drugie mniejszym. Tylko dlatego, że różniło ich to, jakim usposobieniem zostali obdarzeni po przyjściu na świat.
Mimo to chwilę mu zajęło, aby uspokoić oddech, aby rozluźnić mordkę skrzywioną od płaczu. Nie mógł jednak zignorować tej prośby. Otarł pyszczek jedną z łap, lekko potrząsnął głową na uspokojenie. Nie odezwał się jeszcze, na to potrzebował kilku dodatkowych uderzeń serca. Na próbę powrotu do samego siebie. Wymyślenia jakiegoś rozwiązania, już nie na Psa, tylko na stan Czosnek, ten ogólny.
- N-nie przepraszaj, nie masz- nie masz za co. Po prostu... to... to straszne. - wydusił, wzdychając. - Ale... chcę pomóc też-też tobie. Tak tobie-tobie. No bo... jest jeszcze tyle dobrych kotów, miłych, takich z-zupełnie innych, niż... ci wszyscy, którzy mówią o tobie... tak źle. - oczywiście, że próbował rozwiązać problem. Próbował sprawić, by ktoś - szczególnie Czosnek - przestał się czuć źle. Taki był. Tego chciał dla świata.
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kolejna rzecz w której byli zgodni - Czosnek też nie chciała być dla kogokolwiek emocjonalnym obciążeniem. Czasami musiała być, czasem potrzebowała być, ale nigdy nie przynosiło jej to radości, satysfakcji, jakichkolwiek pozytywnych emocji. Gdyby potrafiła, odcięłaby się od tych emocji zupełnie. Z dnia na dzień w Klanie Cienia była temu coraz bliżej, ale nigdy nie potrafiła tego zrobić w pełni dobrze i pewnie nigdy nie będzie potrafić. Gdyby wyrwała sobie serce i włożyła na jego miejsce kamień, życie byłoby prostsze.

Ale nie o to chodziło w tym wszystkim. Nie na tym polegało życie - prawda? A jednak. Tak musiało wyglądać życie dla wszystkich w Klanie Cienia, o ile chcieli mieć szanse na godne, dobre życie. To nie było normalne. Nie tak powinno wyglądać życie. Prawda? Nie chciała, aby tak wyglądało życie.

- I z takimi kotami musimy się trzymać. Tymi... które nie myślą źle o tych odmiennych - Nikt im nie pomoże: musieli sobie pomóc sami. Musieli znaleźć koty podzielające ich światopogląd. Czosnek oparła podbródek na czole Okruszka, zasłaniając jego zapłakaną mordkę swoim odstającym, rozczochranym, przerzedzonym na gardle futrem. - Doprowadzimy do zmiany w Klanie Cienia. Musimy. Mam dość... mam dość kajania się przed Psem za to, że żyję. Nie chcę, aby ktokolwiek w Klanie Cienia się tak czuł. Coś wymyślimy.

Naiwne, pełne brawury marzenie zbuntowanej młodzieży. Gdyby tylko było wykonalne.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie tak wyglądało życie, a poddanie się takiemu sposobowi na funkcjonowanie, na przetrwanie w Cieniu, stanowiło pewną... przegraną. Uznanie tych wartości, które prezentował Psia Gwiazda, za zwycięskie. Tego żadne z nich nie chciało, prawda? Musieli starać się, aby nie stracić serc i postarać się zmiękczyć je choćby u kilku z członków klanu, tak, by tym, którzy już byli wrażliwsi, dać jakąkolwiek szansę na równie godne życie.
Nadal nie wiedział, co dalej zrobią. Chwilowo skupiał się tylko na tym, by choć trochę pomóc Czosnek i do końca uspokoić swój drżący oddech. Powolna zmiana tonu rozmowy pomogła.
- Właśnie! Właśnie, i- i w Cieniu, i w innych klanach też. - pomyślał o Cyprysi, pomyślał o Bzyczącej. Tak niedawno się z nimi widział, a tyle pozmieniało się w jego głowie. Zdawały się stanowić część jego życia zupełnie odciętą od Cienia. Pozytywną część. Poderwał lekko głowę. - Mam... mam pomysł, jeśli będziesz chciała. Jak wyjdziemy następnym razem... Możesz pójść ze mną do Czterech Dębów! Pójdę po właśnie takie koty. I rozmawianie z nimi... po prostu było bardzo miłe, i na chwilę było troszkę lepiej, po prostu.
Wrażliwość i dbałość o przyjaciół stanowiła słabość Okruszka, nie tylko w oczach Psa, ale i z punktu widzenia ich rosnącego buntu. Na ten moment bowiem nie potrafił wymyślić, czego tak naprawdę spodziewa się po ich postanowieniu. Nie, póki nie upewni się, że z Czosnek będzie wszystko w porządku. Ale może i tego potrzebowała dwójka terminatorów - umiejętności nabrania sił, aby nie wypalić się tak od razu.
- ...i żeby nikt nie myślał, że bycie słabszym jest gorsze, ani nic podobnego.
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czosnkowa Łapa, na dobrą sprawę, też nie wie, w co się pakują. W przeciwieństwie do Okruszka ma jakieś realistyczne pojęcie, postrzega to wszystko bardzo poważnie - śmiertelnie poważnie, bo właśnie tym jest cała ta sytuacja, ich inicjatywa to niemalże walka o życie z tyranem.

Miała wątpliwości. Bała się, panicznie, serce jej kołatało na samą myśl, i gdzieś z tyłu głowy pojawiła się idea - pytanie, czemu? Co takiego Klan Cienia zrobił dla niej, że ona tak desperacko chce mu pomóc? Czemu tak bardzo chce obalić Psią Gwiazdę i patrzeć, jak spada ze swojego tronu utkanego z okrucieństwa? I zaraz pojawiła się odpowiedź - to wszystko dla kotów jak Okruszek. Jak ona sama. Delikatnych, innych, odmiennych niż chore wyobrażenie kundla na temat swoich klanowiczów, swoich uczniów. To wszystko po to aby nikt nigdy nie chciał umrzeć jak ona, z myślą, że śmierć będzie lepsza, łagodniejsza niż życie w Klanie Cienia.

- Nie. Nie możemy. Ani ja... ani ty, najlepiej, Okruszku - rzuciła nagle półszeptem, słabo, jakby niepewnie. Przełknęła ślinę, kolejne jej słowa wybrzmiały nieco głośniej. - Mi... Pies zabronił rozmawiać z kimkolwiek z innych Klanów. Myślę, że lepiej będzie... jeśli do czasu, aż ty nie zostaniesz wojownikiem, a ja pełnoprawnym medykiem, zaprzestaniemy spotykania się z kotami. Z innych Klanów. Zdołamy cokolwiek zmienić, gdy wyjdziemy z rangi terminatora. Musimy być... cierpliwi. Zachować pozory, w oczach Psa. Nie będzie nic podejrzewał, jeżeli będziemy grać w jego grę i słuchać poleceń.

Uśpić czujność kundla. Zachowywać się jak przykładni obywatele Klanu Cienia, chodzić jak w zegarku - na razie to musieli zrobić, a prędzej czy później skundlona Gwiazda zajmie się kimś innym, a oni zaczną działać. Okruszek jako wojownik, szkoląc młode pokolenie, może zdoła ukształtować swoich uczniów przeciwko tyranowi. Czosnek objęła Skruszoną Łapę mocniej, zmęczonym spojrzeniem wgapiona w linię drzew na horyzoncie.

- Coś wymyślimy. Nie wiem jeszcze co, ale jakoś... sprawimy, że Klan Cienia będzie lepszym miejscem, tak? Tylko musimy być cierpliwi. Ostrożni.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och. Odrobinę przygasł, ale tylko trochę - po prostu zasmuciła go perspektywa powstrzymania się od odwiedzania Cyprysowej Łapy, szczególnie, gdy obiecali sobie wymianę małych pamiątek z kociarni ich klanów; od przedstawienia Czosnkowej Łapie właśnie takich kotów, jakich potrzebowała jeszcze bardziej, niż Okruszek.
Westchnął cicho. Czosnek miała rację, jej słowa, choć uziemiające, miały na celu tylko ich bezpieczeństwo, o które szczególnie musieli teraz dbać.
- Tak... Ja, no, rozumiem. Nie pomyślałem, ale... masz rację. - skinął powoli głową, biorąc jeszcze parę oddechów.
Musiał myśleć pozytywnie. Mieli plan, bardzo ogólny, ale mieli. Pojednał się z przyjaciółką. A do większego stopnia wolności brakowało mu tylko włożenia jeszcze większego wysiłku w trening. Musiał się postarać, miał teraz więcej powodów, niż tylko zdjęcie z siebie zimnego spojrzenia przywódcy. Jeden z nich właśnie powtarzał po raz kolejny słowa brzmiące na pełne nadziei - przynajmniej z perspektywy Okruszka i poprawką na stan Czosnek.
- Tak. Tak zrobimy. Jeszcze trochę i na pewno skończę trening, postaram się! I możemy razem ćwiczyć, i mogę ci pomagać w zbieraniu ziół, żebyś została medykiem. Wtedy będzie łatwiej. - uśmiechnął się do przyjaciółki, delikatniej, niż zwykle, ale i tak dość szeroko jak na dotychczas towarzyszące im emocje. Musiał ją zarazić choć odrobiną swoich sił, zanim będą zmuszeni do powrotu do udawania. - Nikomu nic nie powiem. Ale... postaram się pilnować, jak czują się inni. Tak po prostu, i też tak... w związku z tym, jak jest w Klanie Cienia.
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z gardła Czosnek wyrwało się coś co brzmiało jak kojące, pocieszające mruczenie. Trwało to chwilę i sam dźwięk był zachrypnięty, nieco żałosny i skrzekliwy, ale miała nadzieję, że to pomogło. Choć inne koty sądziły, że jest w tym dobra, ona nigdy nie uważała, że potrafi kogoś pocieszać. Że potrafi komuś poprawnie okazać swoje wsparcie - ale bardzo się starała. Szczególnie, gdy chodziło o jednego z najbliższych jej kotów, jak Skruszona Łapa.

- Gdy zostaniesz wojownikiem... możesz wpłynąć na swoich terminatorów. To pierwszy krok w dobrym kierunku, na razie jedyny, na jaki możemy sobie pozwolić. Wszystko po kolei. Małymi krokami, ostrożnie. Najważniejsze jest zachowanie tych pozorów, choć wiem że... to będzie trudne. Tęsknię za rozmowami z tobą, za samym twoim towarzystwem - wyznała cicho Czosnek, podnosząc się z ziemi.

- Następne spotkanie tutaj... po twojej ceremonii na wojownika, o-okej? - rzuciła w kierunku Okruszka, patrząc na niego z jakąś iskrą dziwnej determinacji w oczach: niespotykanej u Czosnkowej Łapy. Aż do teraz. - Chodź ze mną, wracajmy. Wytarzamy się w dzikim czosnku, żeby... nikt nie wyczuł mojego zapachu na tobie ani twojego na mnie.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Co sądziły inne koty o wsparciu od Czosnek, tego Okruszek nie wiedział. Niezależnie od cudzych opinii czuł jednak ogromną wdzięczność wobec przyjaciółki za każde mruknięcie i każde uderzenie serca, przez jakie okazywała mu sympatię i wsparcie. Poza tym Czosnkowa Łapa była główną odpowiedzialną za powrót nadziei do szylkretowej głowy. Gdyby mu nie wybaczyła, gdyby nie rozumiała tak doskonale, przez co przechodził... Skruszona Łapa pewnie mógłby pogrążyć się w żalu i wstydzie na wieki, tracąc swoją iskierkę. Ale teraz miał zamiar ją pielęgnować na rzecz całego Klanu Cienia.
- Och... naprawdę będę mógł. Znaczy, jeśli w ogóle Psia Gwiazda przydzieli mi terminatora, to ja bardzo się postaram, żeby czuli wsparcie i, no, dobry wpływ! - nie wiedział, czy faktycznie może liczyć na to, że kiedykolwiek za rządów jego mistrza, uważającego go za słabego, dostanie pod swoją opiekę ledwo mianowanego kociaka. Ale jeśli tak miałoby się stać, to musiał nauczyć się, jak takiego ucznia nie zawieść. - Też tęskniłem, bardzo... I teraz też będę, ale pamiętaj, że cały, cały czas będę o tobie myśleć i zapamiętywać, o czym będę chciał ci opowiedzieć! Będę zbierał dużo miłych albo zabawnych historii, o! - obiecał. W końcu nie opowiedział jeszcze Czosnek, jak poznał Cyprys!
Skinął głową poważnie. Miał nadzieję, że ceremonia nastąpi jak najszybciej, z wielu powodów. Musiał się przyłożyć do treningu. A teraz - wytarzać w czosnku, nieważne jak chciało mu się zachichotać w reakcji na to stwierdzenie. Od czego nie powstrzymywał się wcale tak mocno.
Wrócili do obozu w innym czasie, innymi ścieżkami.

[z/t x2 <3]
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie potrafił polować i nie chciał potrafić… a raczej: nie chciał potrafić oficjalnie, bo zbyt przerażała go wizja obowiązku polowania za każdym razem, zanim będzie mógł zjeść. Ale z drugiej strony, czuł się bezużyteczny. I słaby. I czasami się nudził, tak jak w tym momencie, więc z braku pomysłów postanowił… cóż, spróbować. Uczyć się na błędach. Zdecydował się na tereny blisko obozu – Łabędzie Gniazdo. Nie chciał oddalać się zbyt daleko. Ruszył więc powoli, węsząc, nasłuchując i rozglądając się.
LVL 1 20 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Już od rana ciężkie, ciemne chmury wisiały nad Klanem Cienia, ba, nad całym lasem. Królicza Łapa zapewne miał nadzieje wstrzelić się jeszcze nim lunie, jednak ledwo co rozpoczął polowanie, a słyszał głośne grzmoty. Oprócz tego... wokół nie było absolutnie niczego, jakby wszyscy skryli się przed nagłym deszczem. I ten faktyczne lunął - ciężkie krople zmoczyły długie futro terminatora, mógł także usłyszeć głośny piorun z oddali. Mógł próbować kontynuować łapanie zwierzyny w tak ciężkich warunkach, lub... spróbować je po prostu przeczekać? Choć kto wie, czy ta nie rozpętała się już na całą noc...

królicza łapa: lvl: 1 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 40
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A to pech. Chociaż, można było się tego spodziewać. Przecież był chodzącym nieszczęściem. A skoro tak miało być – to jest ulewa i burza – to Króliczek nie zamierzał z tym walczyć. Po prostu rozglądał się dalej. Najwyżej, jeśli przez obecne warunki pogodowe przez dłuższy czas niczego nie znajdzie (a może przez jego nieudolność, a nie pogodę?) to będzie znak, że nie powinien wcale próbować.
LVL 1 20 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości