Na pierwszy rzut oka: z Lasem nie ma nic wspólnego. Na drugi: do lasu jej daleko, ależ jaka to gratka dla oka! Mgławica, w przeciwieństwie do brata, jest filigranowej budowy, osadzona na długich, cienkich łapkach, lecz to dopiero początek różnic między nimi. Istotnie: została obdarzona nie lada urodą: wysublimowaną, finezyjną, wręcz egzotyczną, niespotykaną i tak dalej... Lśniące, starannie wypielęgnowane i gładko przylegające do wysmukłego ciała srebrne futerko - zdaje się - odbija słoneczne promienie lepiej od wodnej tafli. Przyozdobione jest zaś licznymi czarnymi rozetami o regularnym, acz iście fantazyjnym kształcie - zachowując przy tym pełnię harmonii. Urodziwy pysk o prostym nosie (zawsze uniesionym wysoko) w ceglastej barwie, a do pary - para oczu o migdałowatym kształcie, nie mniej niespotykanych, co ich właścicielka. Lewemu - w kolorze jadeitu, towarzyszy drugie błękitne, coby jednak nie było zbyt zwyczajnie - przyprószone jest ono zielonkawymi plamami (heterochromia sektoralna). Jej wysmukła, łabędzia wręcz szyja przyozdobiona jest zaś turkusową obróżką - niezwykle gustowną zresztą! Z kolei subtelność jej kroku jest idealnym wręcz dopełnieniem całej elegancji jej postaci. W dużym skrócie: mieszanka fikuśnych cech tworząca zwięzłą, poukładaną całość. I to jakiej klasy!
Damulka. Pełna egzaltacji panienka z dobrego domu. Kotka z zauważalnie wyższych sfer o nienagannych manierach, o ile wszystko dzieje się zgodnie z jej wolą. Posługuje się nad wyraz wyrafinowanym, wyszukanym słownictwem. Jak zadziera nosa - to najwyżej jak tylko potrafi. Nie stroni od pełnych uprzejmości i frazesów pogawędek, czy niewinnego plotkowania. Imponuje jej piękno, które to samo w sobie jest jej celem; tym, czym jest ona sama i czym się otacza. Ulotna i nieuchwytna. Tylko trochę kapryśna i wcale nienadmiernie próżna. Uosobienie klasy i szukająca podobnego, godnego jej towarzystwa. Swą niezwykłość lubi eksponować i posługiwać się nią na własną korzyść - najlepiej tak, by nie ubrudzić sobie przy tym łapek, czy oleiście połyskującego futerka. Obraca się tylko w godnym jej towarzystwie osiedlowej elity. Bywa nieco histeryczna i cóż, ma skłonności do dramatyzowania, ale jakże łatwo jej to wybaczyć! Mimo wszystko nie można odmówić jej sprytu, czy zaradności. Jest bystra i ciekawa otaczającego ją świata (nierzadko na tyle ciekawska, by wściubiać nos w nieswoje sprawy...). Żyje w swoim własnym, pięknym i wyidealizowanym świecie. Świecie skrojonym pod nią - perfekcyjnym pod każdym względem i może tylko trochę plastikowym. Arystokratka a pełną gębą - nawet jeśli dotyczyłoby to tylko jej osiedla!
Bażancia Łapa, Psia Gwiazda, Zimno [Cień]
- Och, to widać! Już na pierwszy rzut oka zresztą... - powiedziała - Jako ekspertka w tej dziedzinie, musi mi Pani wierzyć, wiem co mówię!
Bo jak inaczej przemówić do czyjegoś serca, jeśli nie przez komplementy? W tej zaś grze Mgławica odnajdywała się najlepiej - grze idealnego pierwszego wrażenia, prawienia komplementów i miłych słówek, czy też grze nienagannych manier. Czy leśna dama była już kupiona? Wszystko wskazywało na to, że tak!
- Och, klanów?! Ależ to się zabawnie złożyło, niech mi pani uwierzy! - zaśmiała się, acz nader grzecznie - - Bo widzi pani - z pewnością to pani zauważyła - nie pochodzę, rozumie pani, z pani stron... Pochodzę z osiedla dwunogów, to prawda! Ale klany... zarzekam się, iż każda z mych deklaracji jest prawdziwa! Moja rodzina pochodzi z - jak to pani wspaniale ujęła - z Klanów, och tak! Ale to nie byle Klanu... moi członkowie rodziny są tam... królami, carami, cesarzami, czymś w tym rodzaju! I mój brat... on wyruszył, wszak obiecano nam zamieszkanie w tym królestwie, życie po królewsku... czy po Klanowemu. I ślad po nim przepadł i ja go teraz poszukuję... istny dramat! Rozumie, dama, bo zauważalnie rozmawiam tu jak dama z najprawdziwszą damą - czy pani również jest Klanową królową? Wszystko na to wskazuje! - całe to cesarstwo zwało się Klanem... Ciemności? Mroku? Ćmy...?
Z uśmiechem spojrzała prosto w błękitne oczy córki Żmijookiego.
- Już wiem! Cienia, tak, to był Cień! Czy wie Pani coś na ten temat? A Pani z którego z tych, no, królestw - Klanów? Gdzie Pani panuje? Jakież to fascynujące spotkanie... mnie też zwą u nas królową, ale naszego osiedla! Musi pani kiedyś zobaczyć je na własne oczy, będzie pani zachwycona!
Jeśli argumenty przeliczało się w ilości wypowiedzianych słów - te Mgławicy byłyby wówczas nie do obalenia.
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Uroda jest formą władzy. Może i dlatego Bajorko z taką uwagą dba o swoją. Ładne umaszczenie to nie wszystko, liczy się wiele rzeczy. Chociażby czystość futra. Długie futro zawsze jest zadbane, starannie ułożone i pozbawione jakichkolwiek wad! Przynajmniej w opinii Bajorka. Kotka nie należy do wysoki, jak i do masywnych. Szczupła, wzrostowo poniżej średniej. Wracając jednak do futerka - jest to zdecydowanie jedna z ważniejszych rzeczy u Bajorka. Niebieski point z bielą, którego charakterystyczną cechą jest biały fragment. Nos o dwóch odcieniach różu jest początkiem białej plamy, która wędruje aż do czoła kotki. Uwielbia owy element określać tiarą nałożoną jej przez Gwiezdnych. Niebieskie futerko rozlało się po jej całym ciele, miesza się tam z białą barwą. Niebieski zdecydowanie dominuje na ogonie, uszach i przednich łapach [poza paluszkami, które są białe] to tutaj są najciemniejsze części Bajorka. Wróciwszy jednak do jej “tiary”, nie można zapomnieć o intensywnym błękicie jej okrągłych oczu. Iście królewski kolor.
niska | długowłosa | niebieski point z bielą | błękitne oczy
Kobieta - rodzi się gwiazdom podległa i kwiatom. Uroda ewidentnie jest podległa jakiejś sile wyższej, bowiem Bajorko idealnie potrafi wykorzystać fakt, iż należy do kotów pięknych. Słodka koteczka, której chichot potrafi rozgrzać serca. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, iż może wiele, z czego korzysta. Wykorzystując swoją urodę, słodki głosik i niewinne oczka, sięga po szpileczki, które następnie powolutku wbija. Nie czując się winna swoim uczynkom, powiela poprzednią czynność, posyłając słodkie uśmieszki. Bajorko określić można jako wzorową aktorkę, koteczka łasa jest na komplementy, atrakcje i uwielbia, gdy coś się dzieje. Do grupy uwielbienia przypisać można również wszystko co ładne - zupełnie jak ona sama! Otacza się wszystkim, co przyciąga wzrok i co sprawia, że czuje się przy tym dobrze. Nie omieszka powiedzieć, co siedzi jej w głowie - bowiem mówienie prawdy jest takie ważne! Szczególnie, gdy mówi ją ona. Gdy ktoś podzieli się swoimi obiekcjami, co do jej słów, Bajorko sprawnie odbija piłeczkę chichotem i stwierdzeniem, że ktoś tutaj nie zna się na żartach! Nudziarze. Całe więc szczęście, iż ona nie jest nudziarzem. Jest za to kimś, kto nie lubi być sam. Niemal zawsze stara się mieć kogoś obok siebie, najlepiej kogoś równie, bądź choć trochę, ładnego co ona.
— Mam nadzieję — odparła. Nie każdy docenia jej starania! Większość pyta na cóż jej te pindrzenie się?! Jakże więc miło mieć przed sobą kogoś, kto miał na ową sprawę podobne zdanie co Połyskująca Łapa.
Uśmiech na pyszczku terminatorki przybierał coraz to cieplejsze barwy. Nie potrafiła opisać w słowach zachwyt, jaki wywoływały u niej słowa pieszczoszki! Była naiwna? Zapewne. Czy widziała w tym problem? Aktualnie nie. Aktualnie miała przed sobą kotkę, która idealnie wpasowuje się w gust Połyskującej Łapy. Poza ładnie dobieranymi słowami, sama była przepiękna! A do tego idealnie zadbana! Bo jak wiadomo - ładne umaszczenie to nie wszystko. O cuda trzeba dbać regularnie. Królowie? Carzy? Jej brewki się zmarszczyły, a sama zachichotała. — Chyba chodzi ci o przywódców? — nikt tutaj nie nazywa ich… TAK. Chyba, że obie kotki mówiły o całkowicie innych rzeczach…
Jej oczy się zaświeciły, a sama aż drgnęła. Pierw dama, potem królowa… rety. Ogon pointki poruszył się, a jej samej aż zaparło dech w piersi! Tak piękne słowa… tak piękne określenia! — Jejku… bardzo mi miło słoneczko — bo imienia koteczki jeszcze poznać nie zdążyła — ale do królowej to mi daleko — zachichotała krótko. — Nie wybieram się na osiedle. Przynajmniej w obecnej chwili — było daleko, a w jej głowie rozbrzmiała zasada kodeksu, iż życie pieszczoszka zostaje odrzucone! Co prawda wyprawa na osiedle nie była równoznaczna z zostaniem pieszczochem. Jednak podobno luksusy tamtejszego życia mogą nieprzyjemnie kusić… — Idealnie się składa moja droga. Jestem z Klanu Cienia — kolejna rzecz, którą w oczach kotki mogła się poszczycić.
Na pierwszy rzut oka: z Lasem nie ma nic wspólnego. Na drugi: do lasu jej daleko, ależ jaka to gratka dla oka! Mgławica, w przeciwieństwie do brata, jest filigranowej budowy, osadzona na długich, cienkich łapkach, lecz to dopiero początek różnic między nimi. Istotnie: została obdarzona nie lada urodą: wysublimowaną, finezyjną, wręcz egzotyczną, niespotykaną i tak dalej... Lśniące, starannie wypielęgnowane i gładko przylegające do wysmukłego ciała srebrne futerko - zdaje się - odbija słoneczne promienie lepiej od wodnej tafli. Przyozdobione jest zaś licznymi czarnymi rozetami o regularnym, acz iście fantazyjnym kształcie - zachowując przy tym pełnię harmonii. Urodziwy pysk o prostym nosie (zawsze uniesionym wysoko) w ceglastej barwie, a do pary - para oczu o migdałowatym kształcie, nie mniej niespotykanych, co ich właścicielka. Lewemu - w kolorze jadeitu, towarzyszy drugie błękitne, coby jednak nie było zbyt zwyczajnie - przyprószone jest ono zielonkawymi plamami (heterochromia sektoralna). Jej wysmukła, łabędzia wręcz szyja przyozdobiona jest zaś turkusową obróżką - niezwykle gustowną zresztą! Z kolei subtelność jej kroku jest idealnym wręcz dopełnieniem całej elegancji jej postaci. W dużym skrócie: mieszanka fikuśnych cech tworząca zwięzłą, poukładaną całość. I to jakiej klasy!
Damulka. Pełna egzaltacji panienka z dobrego domu. Kotka z zauważalnie wyższych sfer o nienagannych manierach, o ile wszystko dzieje się zgodnie z jej wolą. Posługuje się nad wyraz wyrafinowanym, wyszukanym słownictwem. Jak zadziera nosa - to najwyżej jak tylko potrafi. Nie stroni od pełnych uprzejmości i frazesów pogawędek, czy niewinnego plotkowania. Imponuje jej piękno, które to samo w sobie jest jej celem; tym, czym jest ona sama i czym się otacza. Ulotna i nieuchwytna. Tylko trochę kapryśna i wcale nienadmiernie próżna. Uosobienie klasy i szukająca podobnego, godnego jej towarzystwa. Swą niezwykłość lubi eksponować i posługiwać się nią na własną korzyść - najlepiej tak, by nie ubrudzić sobie przy tym łapek, czy oleiście połyskującego futerka. Obraca się tylko w godnym jej towarzystwie osiedlowej elity. Bywa nieco histeryczna i cóż, ma skłonności do dramatyzowania, ale jakże łatwo jej to wybaczyć! Mimo wszystko nie można odmówić jej sprytu, czy zaradności. Jest bystra i ciekawa otaczającego ją świata (nierzadko na tyle ciekawska, by wściubiać nos w nieswoje sprawy...). Żyje w swoim własnym, pięknym i wyidealizowanym świecie. Świecie skrojonym pod nią - perfekcyjnym pod każdym względem i może tylko trochę plastikowym. Arystokratka a pełną gębą - nawet jeśli dotyczyłoby to tylko jej osiedla!
Bażancia Łapa, Psia Gwiazda, Zimno [Cień]
- Och... przywódców?! - zapytała, trzepocząc przy tym wąsami (trochę tak, jakby się to robiło rzęsami!) - Musi mieć pani rację, mój błąd! Rozumie Pani istotę sprawy... chodzi o kogoś ważnego! I tak, z tego, co mi wiadomo, moja rodzina jest tam nader ważna, właśnie tak! U nas mówi się na to król, lecz... co osiedle to obyczaj!
Przywódca, lider, król, monarcha... Grunt, że brzmiało podniośle! Taka właśnie była jej rodzina: wysoko usytuowana, poważana, wręcz arystokratyczna! Tak przynajmniej jej powiedziono. Tak czuła - więc musiało tak być!
- Jest pani za skromna...! Z pewnością, gdyby przyszło pani zamieszkać na osiedlu, byłaby pani królową, jak malowana! Drugą królową, zaraz po mnie, rzecz jasna!
A kiedy tylko dane słowa wypłynęły z niebieskiego pyszczka terminatorki, seledynowo - błękitne ślepia Mgławicy przybrały kształt zadziwiająco okrągłych, nader uroczych spodków. Nie sposób byłoby jej teraz odmówić!
- [B]Och! - wykrzyknęła w zdumieniu - To nie przypadek, iż to właśnie dziś zabłądziłam... to nie przypadek, że to tak dobrą panią dziś spotkałam! Musi, po prostu musi mnie tam Pani zabrać! Do rodziny!.
Spojrzała, błagającym spojrzeniem, prosto w oczy tamtej.
- Nie odmówiłaby mi chyba Pani, nieprawdaż? Nie zostawiłaby mnie Pani na pastwę losu...? Och, oczywiście, że nie! Jest pani na to zbyt dobra, zbyt uprzejma! Czy tak...?
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Uroda jest formą władzy. Może i dlatego Bajorko z taką uwagą dba o swoją. Ładne umaszczenie to nie wszystko, liczy się wiele rzeczy. Chociażby czystość futra. Długie futro zawsze jest zadbane, starannie ułożone i pozbawione jakichkolwiek wad! Przynajmniej w opinii Bajorka. Kotka nie należy do wysoki, jak i do masywnych. Szczupła, wzrostowo poniżej średniej. Wracając jednak do futerka - jest to zdecydowanie jedna z ważniejszych rzeczy u Bajorka. Niebieski point z bielą, którego charakterystyczną cechą jest biały fragment. Nos o dwóch odcieniach różu jest początkiem białej plamy, która wędruje aż do czoła kotki. Uwielbia owy element określać tiarą nałożoną jej przez Gwiezdnych. Niebieskie futerko rozlało się po jej całym ciele, miesza się tam z białą barwą. Niebieski zdecydowanie dominuje na ogonie, uszach i przednich łapach [poza paluszkami, które są białe] to tutaj są najciemniejsze części Bajorka. Wróciwszy jednak do jej “tiary”, nie można zapomnieć o intensywnym błękicie jej okrągłych oczu. Iście królewski kolor.
niska | długowłosa | niebieski point z bielą | błękitne oczy
Kobieta - rodzi się gwiazdom podległa i kwiatom. Uroda ewidentnie jest podległa jakiejś sile wyższej, bowiem Bajorko idealnie potrafi wykorzystać fakt, iż należy do kotów pięknych. Słodka koteczka, której chichot potrafi rozgrzać serca. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, iż może wiele, z czego korzysta. Wykorzystując swoją urodę, słodki głosik i niewinne oczka, sięga po szpileczki, które następnie powolutku wbija. Nie czując się winna swoim uczynkom, powiela poprzednią czynność, posyłając słodkie uśmieszki. Bajorko określić można jako wzorową aktorkę, koteczka łasa jest na komplementy, atrakcje i uwielbia, gdy coś się dzieje. Do grupy uwielbienia przypisać można również wszystko co ładne - zupełnie jak ona sama! Otacza się wszystkim, co przyciąga wzrok i co sprawia, że czuje się przy tym dobrze. Nie omieszka powiedzieć, co siedzi jej w głowie - bowiem mówienie prawdy jest takie ważne! Szczególnie, gdy mówi ją ona. Gdy ktoś podzieli się swoimi obiekcjami, co do jej słów, Bajorko sprawnie odbija piłeczkę chichotem i stwierdzeniem, że ktoś tutaj nie zna się na żartach! Nudziarze. Całe więc szczęście, iż ona nie jest nudziarzem. Jest za to kimś, kto nie lubi być sam. Niemal zawsze stara się mieć kogoś obok siebie, najlepiej kogoś równie, bądź choć trochę, ładnego co ona.
— A kojarzysz kogoś ze swojej rodziny? Imiona? — wydawało się to być kluczowe, no i na pewno Psia Gwiazda pytałby o to. W końcu, skoro kotka tak podkreśla pokrewieństwo z królami, podejrzewać można, iż jakiś jej przodek, albo kilku, było przywódcami jej klanu! Rety, wtedy by wychodziło, że mogą być ze sobą spokrewnione! — Teraz jesteśmy w lesie, nie na osiedlu słoneczko — słyszała, że koteczka przed nią miała specyficzny język i jej to nie przeszkadzało! Dało się ją zrozumieć, pomimo tego jak dużo pieszczoszka mówiła — mi to nie przeszkadza, ale jak trafisz na kogoś niemiłego, to może mieć problem do takich nazw — w jej głowie zawitał obraz Pająka, jej brata. Ten to lubi łapać za słówka, a potem dręczyć ile tylko jego dusza zapragnie.
Zamieszkać na osiedlu? Och… niegdyś Trzmiel na treningu opisywał jak wygląda tamtejsze życie. Brzmiało wygodnie, to prawda, no i kusząco. Leży się i się pachnie, nie ma się obowiązków, a jedzenie samo jest dawane pod nos. Pokręciła głową. Jej osoba idealnie wpasowywała się w owy opis, acz lada dzień zostanie wojownikiem! — Mogę… mogę cię zaprowadzić — zachichotała króciutko — tylko to nie takie proste, przyjęcie do klanu znaczy się — a tym bardziej, gdy przed obliczem tejże koteczki stanie wielki, zły Psia Gwiazda! — zaprowadzę cię do granicy, tam postaramy się o rozmowę z Psią Gwiazdą, przywódcą klanu — mówiła powoli, układając jakże sprytny plan — …i jak przed nim staniesz, musisz mówić mniej niestety. No i konkretami! Wuj raczej nie lubi zbędnych słów —
Na pierwszy rzut oka: z Lasem nie ma nic wspólnego. Na drugi: do lasu jej daleko, ależ jaka to gratka dla oka! Mgławica, w przeciwieństwie do brata, jest filigranowej budowy, osadzona na długich, cienkich łapkach, lecz to dopiero początek różnic między nimi. Istotnie: została obdarzona nie lada urodą: wysublimowaną, finezyjną, wręcz egzotyczną, niespotykaną i tak dalej... Lśniące, starannie wypielęgnowane i gładko przylegające do wysmukłego ciała srebrne futerko - zdaje się - odbija słoneczne promienie lepiej od wodnej tafli. Przyozdobione jest zaś licznymi czarnymi rozetami o regularnym, acz iście fantazyjnym kształcie - zachowując przy tym pełnię harmonii. Urodziwy pysk o prostym nosie (zawsze uniesionym wysoko) w ceglastej barwie, a do pary - para oczu o migdałowatym kształcie, nie mniej niespotykanych, co ich właścicielka. Lewemu - w kolorze jadeitu, towarzyszy drugie błękitne, coby jednak nie było zbyt zwyczajnie - przyprószone jest ono zielonkawymi plamami (heterochromia sektoralna). Jej wysmukła, łabędzia wręcz szyja przyozdobiona jest zaś turkusową obróżką - niezwykle gustowną zresztą! Z kolei subtelność jej kroku jest idealnym wręcz dopełnieniem całej elegancji jej postaci. W dużym skrócie: mieszanka fikuśnych cech tworząca zwięzłą, poukładaną całość. I to jakiej klasy!
Damulka. Pełna egzaltacji panienka z dobrego domu. Kotka z zauważalnie wyższych sfer o nienagannych manierach, o ile wszystko dzieje się zgodnie z jej wolą. Posługuje się nad wyraz wyrafinowanym, wyszukanym słownictwem. Jak zadziera nosa - to najwyżej jak tylko potrafi. Nie stroni od pełnych uprzejmości i frazesów pogawędek, czy niewinnego plotkowania. Imponuje jej piękno, które to samo w sobie jest jej celem; tym, czym jest ona sama i czym się otacza. Ulotna i nieuchwytna. Tylko trochę kapryśna i wcale nienadmiernie próżna. Uosobienie klasy i szukająca podobnego, godnego jej towarzystwa. Swą niezwykłość lubi eksponować i posługiwać się nią na własną korzyść - najlepiej tak, by nie ubrudzić sobie przy tym łapek, czy oleiście połyskującego futerka. Obraca się tylko w godnym jej towarzystwie osiedlowej elity. Bywa nieco histeryczna i cóż, ma skłonności do dramatyzowania, ale jakże łatwo jej to wybaczyć! Mimo wszystko nie można odmówić jej sprytu, czy zaradności. Jest bystra i ciekawa otaczającego ją świata (nierzadko na tyle ciekawska, by wściubiać nos w nieswoje sprawy...). Żyje w swoim własnym, pięknym i wyidealizowanym świecie. Świecie skrojonym pod nią - perfekcyjnym pod każdym względem i może tylko trochę plastikowym. Arystokratka a pełną gębą - nawet jeśli dotyczyłoby to tylko jej osiedla!
Bażancia Łapa, Psia Gwiazda, Zimno [Cień]
- Ależ oczywiście! Moja matka nosi miano Chmurki, urodziła się właśnie w rzeczonym Klanie Cienia, jako... córka Porzeczkowej Pestki, tak! Mój wuj zaś nazwany został Przymrozkiem... Mój dziad zaś, proszę mi wybaczyć słabą pamięć, zwał się, jak mniemam, Zawieją! Brzmią jak królewskie imiona, nieprawdaż? To znaczy... przywódcze!
Chmurka wiele razy opowiadała im o jej dawnym życiu w lesie - w Klanie Cienia. Również ich ojciec, Wędrowiec, przeżył, zobaczył i zwiedził w swoim życiu bardzo wiele. Zamiłowanie do nieprzeciętności - Las mieli we krwi! Mgławica nie wiedziała jedynie, czy wiąże się to z posiadaniem błękitnej krwi - i choć szczerze w to wierzyła, zdania były podzielone.
- A to... dlaczego? - zapytała zaintrygowana.
Jej ślepia rozbłysły, gdy Połyskująca Łapa zgodziła się ją zaprowadzić... do domu.. Może przez cały ten zachwyt była nieco przygłucha na postawione przez pointkę warunki, ale... improwizacji to się ona nie bała!
- Pani jest zbyt dobra... Niech uprzejma Pani prowadzi!
Może i całe osiedle będzie opłakiwać jej brak... ale to Las będzie płakał z radości na jej widok!
Księżyce: 59 Mistrz: lisia czaszka Płeć: kocur Ojciec: smoła Trwałe urazy: drobne zadrapania na ciele, ledwo widoczne pod sierścią
Żylasty, patykowaty, suchy, wszystkie te określenia poprawnie opisują biednego Wymoczka. Sam kocurek jest chorobliwie wręcz chudy i niedożywiony, o wyraźnych krzywiznach żeber, a wzrostem ledwie sięgając do średniej poprzeczki i to jak stanie na koniuszkach swoich palców. Generalnie wszystkie jego krawędzie są ostre, kanciaste. Aż dziw, że te chude łapy trzymają jakkolwiek jego wąski korpus w pionie! Jego sierść jest zupełnie białą, jednak bardzo zaniedbana, przerzedzona w kilku miejscach, stercząca na wszystkie strony i brudna przez brak pielęgnacji, a gdzieniegdzie, przy uważniejszym przyjrzeniu się, dostrzec można niewielkie zadrapania, głównie po bokach i w okolicy piersi. Oczy ma w kolorze błękitu, jak niebo podczas bezchmurnego dnia.
Zdziczały. Brakuje mu przez to ogłady i umiejętności ugryzienia się w język, szczególnie, kiedy górę biorą emocje. Panikuje z byle powodu, boi się dużych i masywnych kotów, które mogłyby stanowić dla niego potencjalne zagrożenie. Przez wychowanie na osiedlu, pośród gangusów, jest czujny i podejrzliwy wobec każdej napotkanej osoby. Kieruje się tym, co mu jego instynkt podpowie i najczęściej jest to po prostu ucieczka w bezpieczne miejsce, poza zasięg niebezpieczeństwa, zwłaszcza teraz, kiedy zostawił go ojciec, Wymoczek zdaje się zupełnie nie ufać nikomu i niczemu, jedyne, o czym marząc, to aby znaleźć swój własny, bezpieczny kąt.
XXXXBył paskudnie wręcz wygłodniały. W brzuchu mu burczało, czuł, że zaraz zacznie jeść ziemię i trawę z tego wszystkiego. Widział tu jednak przeskakujące między gałęziami wiewiórki, latające nad jego głową ptaki... co oznaczało, że była tu całkiem spora różnorodność potencjalnego jedzenia, jakie mógł zdobyć. Wciąż zamartwiał się, czy lada moment nie wyskoczy na niego jakiś wściekły pies, kot, cokolwiek, co ma zęby i może zrobić krzywdę, ale póki co... było chyba spokojnie. Poruszał się po lesie powoli, stawiając drobne kroczki, mając nadzieję, że napatoczy się na jakąś na wpół zdechłą mysz, która nie będzie miała siły uciekać, albo coś takiego...
Trochę wyższa niż przeciętny kot, krótkowłosa, bura, tygrysiopręgowana kotka o białych łapach, końcówce ogona, brzuchu i przy żuchwie. Płomiennooka.
Spokojniejsza niż kiedyś, całkiem radosna, miła, uwielbia kocięta.
Kozia Gwiazda, Śnieżyca [KC]
No cóż, jak to za każdym polowaniem, prawie nigdy wręcz nie zdarza się, aby zwierzyna wyskoczyła na sam początek. Nie inaczej było więc w przypadku Wymoczka, bowiem w lesie panowała martwa cisza, niczego nie było widać na horyzoncie. Aż do momentu, gdy nie mignęło mu coś w kąciku oka. Niestety, zwierzyna to nie była. Przy kamieniu leżała plastikowa butelka o czerwonym materiale dookoła, a ze środka wylewała się rzadka, czarna ciecz. Była słodka w zapachu, bardzo wręcz. W smaku zapewne również.
Księżyce: 59 Mistrz: lisia czaszka Płeć: kocur Ojciec: smoła Trwałe urazy: drobne zadrapania na ciele, ledwo widoczne pod sierścią
Żylasty, patykowaty, suchy, wszystkie te określenia poprawnie opisują biednego Wymoczka. Sam kocurek jest chorobliwie wręcz chudy i niedożywiony, o wyraźnych krzywiznach żeber, a wzrostem ledwie sięgając do średniej poprzeczki i to jak stanie na koniuszkach swoich palców. Generalnie wszystkie jego krawędzie są ostre, kanciaste. Aż dziw, że te chude łapy trzymają jakkolwiek jego wąski korpus w pionie! Jego sierść jest zupełnie białą, jednak bardzo zaniedbana, przerzedzona w kilku miejscach, stercząca na wszystkie strony i brudna przez brak pielęgnacji, a gdzieniegdzie, przy uważniejszym przyjrzeniu się, dostrzec można niewielkie zadrapania, głównie po bokach i w okolicy piersi. Oczy ma w kolorze błękitu, jak niebo podczas bezchmurnego dnia.
Zdziczały. Brakuje mu przez to ogłady i umiejętności ugryzienia się w język, szczególnie, kiedy górę biorą emocje. Panikuje z byle powodu, boi się dużych i masywnych kotów, które mogłyby stanowić dla niego potencjalne zagrożenie. Przez wychowanie na osiedlu, pośród gangusów, jest czujny i podejrzliwy wobec każdej napotkanej osoby. Kieruje się tym, co mu jego instynkt podpowie i najczęściej jest to po prostu ucieczka w bezpieczne miejsce, poza zasięg niebezpieczeństwa, zwłaszcza teraz, kiedy zostawił go ojciec, Wymoczek zdaje się zupełnie nie ufać nikomu i niczemu, jedyne, o czym marząc, to aby znaleźć swój własny, bezpieczny kąt.
XXXXCo robiła butelka w środku lasu? Był tu jakiś człowiek? Wymoczek rozejrzał się nerwowo po okolicy. Nie chciał zostawać przy tym obiekcie za dużo, może człowiek wciąż był tu w okolicy, co, jeśli go złapie...? Może to i dobrze, zawiezie go na osiedle, prawda? Minął butelkę i ruszył dalej, może znajdzie tego ludzia, a może nie. Wyglądało na to, że ta butelka trochę tu leżała, a i ludzkiego zapachu nigdzie nie wyczuwał, więc chyba nic z tego, może to i lepiej, jeszcze zabrałby go do weterynarza, albo zamknął w domu na cztery spusty, co byłoby tragedią, upokorzenie do końca życia. Pozostaje mieć nadzieje na to, że natrafi na coś, co nadaje się do jedzenia. I go nie skrzywdzi.
Trochę wyższa niż przeciętny kot, krótkowłosa, bura, tygrysiopręgowana kotka o białych łapach, końcówce ogona, brzuchu i przy żuchwie. Płomiennooka.
Spokojniejsza niż kiedyś, całkiem radosna, miła, uwielbia kocięta.
Kozia Gwiazda, Śnieżyca [KC]
Mówisz i masz, do uszu Wymoczka dotarło nagle głośne stukanie o korę drzewa. Gdy kocurek rozejrzał się, dostrzegł na brzozie dzięcioła, ptaszek zaciekle uderzający dziobem o drzewo. Jedynym problemem był fakt, że był on za wysoko, aby móc go dorwać bez wspinania się. Pytanie więc, czy Wymoczek podejmie się tej próby, aby dostać się do dzięcioła?
Księżyce: 59 Mistrz: lisia czaszka Płeć: kocur Ojciec: smoła Trwałe urazy: drobne zadrapania na ciele, ledwo widoczne pod sierścią
Żylasty, patykowaty, suchy, wszystkie te określenia poprawnie opisują biednego Wymoczka. Sam kocurek jest chorobliwie wręcz chudy i niedożywiony, o wyraźnych krzywiznach żeber, a wzrostem ledwie sięgając do średniej poprzeczki i to jak stanie na koniuszkach swoich palców. Generalnie wszystkie jego krawędzie są ostre, kanciaste. Aż dziw, że te chude łapy trzymają jakkolwiek jego wąski korpus w pionie! Jego sierść jest zupełnie białą, jednak bardzo zaniedbana, przerzedzona w kilku miejscach, stercząca na wszystkie strony i brudna przez brak pielęgnacji, a gdzieniegdzie, przy uważniejszym przyjrzeniu się, dostrzec można niewielkie zadrapania, głównie po bokach i w okolicy piersi. Oczy ma w kolorze błękitu, jak niebo podczas bezchmurnego dnia.
Zdziczały. Brakuje mu przez to ogłady i umiejętności ugryzienia się w język, szczególnie, kiedy górę biorą emocje. Panikuje z byle powodu, boi się dużych i masywnych kotów, które mogłyby stanowić dla niego potencjalne zagrożenie. Przez wychowanie na osiedlu, pośród gangusów, jest czujny i podejrzliwy wobec każdej napotkanej osoby. Kieruje się tym, co mu jego instynkt podpowie i najczęściej jest to po prostu ucieczka w bezpieczne miejsce, poza zasięg niebezpieczeństwa, zwłaszcza teraz, kiedy zostawił go ojciec, Wymoczek zdaje się zupełnie nie ufać nikomu i niczemu, jedyne, o czym marząc, to aby znaleźć swój własny, bezpieczny kąt.
XXXXŻycie zmusiło go do nauki wspinaczki, było mu to potrzebne przy uciekaniu od rodzeństwa lub starszych i większych kotów, więc nie byłoby z tym problemu... tylko czy on potrafił polować na ptaki? Miał już kilka prób złapania gołębia, wtedy dostawał od ojca po uszach, że robi wszystko źle, och, czy on pamiętał, co kocur mu mówił? "Musisz podejść niezauważony, ptaki mają dobry wzrok". Chyba tak to szło. XXXXPrzylgnął do ziemi, lekko unosząc się na łapach i obniżył ogon wraz z głową, aby żadna część jego ciała nie wystawała i nie zaalarmowała tym samym ptaka o jego obecności tutaj. Cholercia. Ruszył do przodu, powoli, czując wraz z wiatrem, który wiał mu w pysk smakowity zapach dzięcioła, który pachniał o wiele lepiej od śmierdzących gołębi, przesiąkniętych zapachem miasta i spalin samochodowych. Zbliżał się do niego, próbując kryć za krzewami, wierząc w słowa ojca o tym, że te stworzenia rzeczywiście tak dobrze widzą. Próbował podkraść się jaki najbliżej tylko potrafił, stąpając miękko i cicho, aby potem zaatakować, odbić się w odpowiednich chwili z tylnych łap i skoczyć do góry, chcąc jak najszybciej złapać pazurami za korę drzewa i wspiąć się, aby dopaść do ptaka swoimi szczękami i sprowadzić go na ziemię, a potem zwyczajnie na świecie zabić.
Trochę wyższa niż przeciętny kot, krótkowłosa, bura, tygrysiopręgowana kotka o białych łapach, końcówce ogona, brzuchu i przy żuchwie. Płomiennooka.
Spokojniejsza niż kiedyś, całkiem radosna, miła, uwielbia kocięta.
Kozia Gwiazda, Śnieżyca [KC]
Nie poszło aż źle. Dzięcioł nie zauważył obecności Wymoczka, zbyt zajęty pracą nad wydrążaniem dziury w drzewie. Kocurkowi nawet udało się bezproblemowo wspiąć na drzewo, również wtedy ptak niczego nie wyczuł. Trochę ze swojej własnej winy, w końcu już i tak nieco trząsł drzewem, robiąc w nim dziurę.
Pech chciał, że wiatr zmienił kierunek. Zapach Wymoczka poleciał prosto do dzięcioła, alarmując ptaka o zagrożeniu. Kocur musi szybko reagować, bo inaczej zaprzepaści swoją szansę na złapanie zwierza!
Księżyce: 59 Mistrz: lisia czaszka Płeć: kocur Ojciec: smoła Trwałe urazy: drobne zadrapania na ciele, ledwo widoczne pod sierścią
Żylasty, patykowaty, suchy, wszystkie te określenia poprawnie opisują biednego Wymoczka. Sam kocurek jest chorobliwie wręcz chudy i niedożywiony, o wyraźnych krzywiznach żeber, a wzrostem ledwie sięgając do średniej poprzeczki i to jak stanie na koniuszkach swoich palców. Generalnie wszystkie jego krawędzie są ostre, kanciaste. Aż dziw, że te chude łapy trzymają jakkolwiek jego wąski korpus w pionie! Jego sierść jest zupełnie białą, jednak bardzo zaniedbana, przerzedzona w kilku miejscach, stercząca na wszystkie strony i brudna przez brak pielęgnacji, a gdzieniegdzie, przy uważniejszym przyjrzeniu się, dostrzec można niewielkie zadrapania, głównie po bokach i w okolicy piersi. Oczy ma w kolorze błękitu, jak niebo podczas bezchmurnego dnia.
Zdziczały. Brakuje mu przez to ogłady i umiejętności ugryzienia się w język, szczególnie, kiedy górę biorą emocje. Panikuje z byle powodu, boi się dużych i masywnych kotów, które mogłyby stanowić dla niego potencjalne zagrożenie. Przez wychowanie na osiedlu, pośród gangusów, jest czujny i podejrzliwy wobec każdej napotkanej osoby. Kieruje się tym, co mu jego instynkt podpowie i najczęściej jest to po prostu ucieczka w bezpieczne miejsce, poza zasięg niebezpieczeństwa, zwłaszcza teraz, kiedy zostawił go ojciec, Wymoczek zdaje się zupełnie nie ufać nikomu i niczemu, jedyne, o czym marząc, to aby znaleźć swój własny, bezpieczny kąt.
XXXXNie mógł stracić takiej okazji, to było coś, taki ptak wypełnił by jego żołądek na dłuuugo. Dlatego wybił się mocniej z drobnych, tylnych łapek, chcąc dopaść do dzięcioła i złapać go w szczęki. Pazurami nie mógł go zabić, bo musiał asekurować samego siebie na drzewie, aby nie spaść. Oby tylko zdążył, jeśli nie... nie, nawet nie było takiej opcji, musiało mu się udać.
Trochę wyższa niż przeciętny kot, krótkowłosa, bura, tygrysiopręgowana kotka o białych łapach, końcówce ogona, brzuchu i przy żuchwie. Płomiennooka.
Spokojniejsza niż kiedyś, całkiem radosna, miła, uwielbia kocięta.
Kozia Gwiazda, Śnieżyca [KC]
Skubany dzięcioł. Wymoczek dał radę złapać ptaka za pióra na ogonie, wyrywając przy okazji parę. Dzięcioł jednak zdołał się uwolnić, uderzając nieco szponami o gałąź. Zatrzepotał skrzydłami ponownie, szykując się aby odlecieć. Ale wciąż Wymoczek miał szansę! Da sobie radę!
Księżyce: 59 Mistrz: lisia czaszka Płeć: kocur Ojciec: smoła Trwałe urazy: drobne zadrapania na ciele, ledwo widoczne pod sierścią
Żylasty, patykowaty, suchy, wszystkie te określenia poprawnie opisują biednego Wymoczka. Sam kocurek jest chorobliwie wręcz chudy i niedożywiony, o wyraźnych krzywiznach żeber, a wzrostem ledwie sięgając do średniej poprzeczki i to jak stanie na koniuszkach swoich palców. Generalnie wszystkie jego krawędzie są ostre, kanciaste. Aż dziw, że te chude łapy trzymają jakkolwiek jego wąski korpus w pionie! Jego sierść jest zupełnie białą, jednak bardzo zaniedbana, przerzedzona w kilku miejscach, stercząca na wszystkie strony i brudna przez brak pielęgnacji, a gdzieniegdzie, przy uważniejszym przyjrzeniu się, dostrzec można niewielkie zadrapania, głównie po bokach i w okolicy piersi. Oczy ma w kolorze błękitu, jak niebo podczas bezchmurnego dnia.
Zdziczały. Brakuje mu przez to ogłady i umiejętności ugryzienia się w język, szczególnie, kiedy górę biorą emocje. Panikuje z byle powodu, boi się dużych i masywnych kotów, które mogłyby stanowić dla niego potencjalne zagrożenie. Przez wychowanie na osiedlu, pośród gangusów, jest czujny i podejrzliwy wobec każdej napotkanej osoby. Kieruje się tym, co mu jego instynkt podpowie i najczęściej jest to po prostu ucieczka w bezpieczne miejsce, poza zasięg niebezpieczeństwa, zwłaszcza teraz, kiedy zostawił go ojciec, Wymoczek zdaje się zupełnie nie ufać nikomu i niczemu, jedyne, o czym marząc, to aby znaleźć swój własny, bezpieczny kąt.
XXXXA niech to! Było już tak blisko! Drzewa, a płoty, parapety, śmietniki i inne takie wysokości to było zupełnie co innego i najwyraźniej Wymoczek nie był tak dobrze przyzwyczajony do takich struktur, po których musi się wspinać. Wciąż jednak próbował, wiedziony instynktem i głodem, złapać dzięcioła w swoje szczęki i uniemożliwić mu odlecenie z gałęzi. Jeśli mu się nie uda, straci go na zawsze i pożegna się z szansą na porządny posiłek.
Trochę wyższa niż przeciętny kot, krótkowłosa, bura, tygrysiopręgowana kotka o białych łapach, końcówce ogona, brzuchu i przy żuchwie. Płomiennooka.
Spokojniejsza niż kiedyś, całkiem radosna, miła, uwielbia kocięta.
Kozia Gwiazda, Śnieżyca [KC]
I proszę! Tym razem Wymoczek pochwycił dzięcioła porządniej, skutecznie raniąc skrzydło ptaka. Uderzył on o gałąź, a niedługo po tym nastąpił kolejny cios, skutkujący w rychłej śmierci kolorowego ptaszka. Brawo.