Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
***
Nie minęło dużo czasu odkąd wróciłem do klanu, a już mnie ciągnęło gdzieś... gdzieś. Nigdy nie spędzałem w obozie szczególnie dużo czasu, preferując łażenie po terenach, w swoim własnym towarzystwie. Z jednej strony, nie chciałem znowu iść w okolice Grzmiącej Ścieżki, bo tam przecież mnie ostatnio zgarnięto, ale z drugiej... Z drugiej strony, dziadek Słony Wiatr był dziś wyjątkowo spokojny - aż za spokojny, biorąc pod uwagę, że nie tak dawno zmarła mu ostatnia wnuczka, Głębinowy Minóg za to miał coś tam do zrobienia, chyba patrol... Więc co miałem zrobić? Siedzieć na tyłku? Niby mogłem poszukać Snu i z nim porozmawiać, ale trochę nie wiedziałem, co miałbym mu powiedzieć.
Zrobiłem więc drugą najlepszą rzecz, jaka przyszła mi do głowy - wyszedłem na spacer, kierując się mniej-więcej w stronę granicy z klanem Wichru. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, bo przeskakując po Zatopionych Korzeniach nie wymierzyłem wszystkiego odpowiednio i przy lądowaniu jedna z moich tylnych łap trafiła prosto w wodę. Aż mi dreszcz przeszedł po kręgosłupie. Nie tęskniłem za tym, oj nie. Odkuśtykałem od brzegu tylko tyle, żeby mieć pewność, że nie sięgnie mnie woda, i klapnąłem na ziemi, ze stopą wysoko w górze, aby jak najszybciej wylizać ją do sucha. I chyba, chyba nawet nie przekroczyłem przy tym granicy.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
Akurat wywinął się na samotny spacer po terenach, niby miał iść na patrol ze Słonecznym Brzegiem, ale nie zamierzał się kisić ze swoim ojcem jakoś za długo, więc kiedy tylko napatoczyła się okazja, Zaćmienie zrobił go w jajo, pokazując mu coś gdzieś w oddali a potem czmychnął w swoją stronę. Pewnie ojciec go teraz szuka panicznie, bo co się z synem stało, ale rudo-białego to za bardzo nie obchodziło, najwyżej kocur trochę pojęczy i popłacze czy coś tam jak Zaćmienie wróci do obozu.
Przy tym swoim spacerku rudo-biały zobaczył akurat całkiem zabawny widok. Kot z Klanu Rzeki siedział na ziemi i wylizywał stopę do sucha. A to ci heca.
-Ej! To wy Rzeczniacy nie jesteście przypadkiem znani ze swojej lubości do wody i pływania?! -zawołał z wichrowych terenów- Czego tak się zawzięcie suszysz, huh?
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
Tyle dobrego, że mnie nikt nie szukał, głównie dlatego, że trochę mi się skończyła rodzina w klanie. Ktoś może by się zainteresował gdzie byłem i co robiłem, ale raczej dopiero po kilku dniach, kiedy dziadek zacząłby narzekać na stary mech, a ktoś w legowisku terminatorów postanowiłby wynieść moje gniazdko gdzieś, gdzie by nie przeszkadzało i wtedy może pomyślałby, kto w ogóle je zajmował jakiś czas temu. Ale do tego czasu mogłem się zrelaksować od razu po osuszeniu stopy.
To znaczy mógłbym, gdyby jakiś wypłosz nie postanowił mi przeszkodzić. Nie powinna mnie dziwić obecność kogoś na granicach, w końcu każdy musiał kiedyś oszczać odpowiednie kamyczki czy krzaczki, a mimo to - podskoczyłem lekko, zupełnie nieprzygotowany na głos zza pleców. Mimowolnie zjeżyłem się zanim w ogóle zdążyłem się odwrócić i spojrzeć na najwyższego i najchudszego kota, jakiego w życiu widziałem.
- Myślałem, że skoro nazywają was łapaczami zajęcy, to przynajmniej je zjadacie. Mama cię nie karmi czy co? - odkrzyknąłem, ledwo powstrzymując uśmiech próbujący pojawić się na moim pysku.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
Zaćmienie musiał przyznać, że odpowiedź rzeczniaka całkiem go rozbawiła. Nie była jakaś miałka tylko taka chociaż z lekkim pazurkiem, co rudo-białemu od razu się spodobało, bo doszedł do wniosku, że w takim razie ma do czynienia z ciekawym osobnikiem, który cokolwiek sobą reprezentuje a nie jakimś ostrym frajerem co by się rozpłakał i uciekł do mamusi. Zaćmienie lubił koty z charakterkiem.
-Wolę sam się karmić, mamusia się nie zna i zawsze wybiera jakieś badziewie -zarzucił, on z kolei z rozbawionym uśmiechem na płaskim pysku- Jak się nazywasz suchołapy? Na mnie wołają Zaćmienie, wolę tak niż Zaćmiona Łapa, ugh -naprawdę nie lubił tego durnowatego członu “Łapa”. W sumie to nawet nie wiedział czy by lubił swój wojowniczy, czy dalej przedstawiałby się jako samo Zaćmienie.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
Przekrzywiłem głowę lekko na lewo, próbując może dojrzeć, czy pod tym innym kątem mój rozmówca nie wygląda jakoś lepiej. Nie, dalej przypominał szkielet obciągnięty skórą, w dodatku taki, który przyfasolił w jakieś drzewo pyskiem. Ciekawa uroda, zupełnie nie w moim typie.
- Oj, to chyba nie idzie ci za dobrze? Wyglądasz, jakby ten wicher mógł cię zdmuchnąć z łap. - Gdybym miał tworzyć jakieś teorie o tym, jak sobie radzi klan po drugiej stronie granicy tylko na podstawie wyglądu mojego rozmówcy, to pewnie bym stwierdził, że moglibyśmy sobie zająć całe ich terytorium, a wichrowcy nawet nie mieliby siły kiwnąć pazurem. Dobrze, że nie miałem nic takiego w głowie, bo ktoś bardziej zapalczywy na moim miejscu mógłby z łatwością wywołać najzabawniejszą wojnę wśród klanów.
- Jestem Piołunowa Łapa. Albo Piołun - jak tam wolisz, sąsiedzie.
Przytyk o "suchołapym" puściłem mimo uszu. Faktem było, że nie lubiłem mieć mokrego futra, i chociaż nie zaprzeczałem, to nie zamierzałem się tym jakoś szczycić. A jednocześnie... nie chciałem prowokować Zaćmienia bardziej, niż już to robiłem tymi niewinnymi dziabnięciami.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
Zaćmienie nie poczuł się jakoś wielce urażony słowami rzeczniaka, i to w sumie chyba tylko dlatego, że jakoś tam go w miarę polubił. Typiarz miał charakter, a charakter to jedna z tych cech, które rudo-biały sobie cenił w kocie. W Klanie Wichru było zdecydowanie za dużo takich miękkich piszczek, które jakoś specjalnie nie miały zbyt wiele do powiedzenia, a co dopiero do odpysknięcia czy rzucenia kąśliwym komentarzem.
-Jak dobrze, że wygląd nie zawsze jest dobrym sposobem do oceny kogoś, hm? -zarzucił z uśmieszkiem- Piołun brzmi zdecydowanie lepiej niż Piołunowa Łapa, przynajmniej dla mnie. Ten człon “Łapa” jest dla mnie kompletnie odrzucający, nie ważne u kogo. W ogóle to mi bardziej pasują te proste imiona, bez dodatków, jakby no, one tylko według mnie przeszkadzają -stwierdził.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
Strzepnąłem ogonem. Czy tak dobrze, że wygląd o niczym nie świadczył? Ciężko powiedzieć, bo momentami byłem aż zbyt świadom tego, jak wyglądam - ot, chociażby wtedy, gdy Słony Wiatr pomylił się i nazwał mnie Bawełną. Na samą myśl robiło mi się z tym średnio.
- Ha, spodobałoby ci się w siedlisku dwunogów. Tam większość kotów ma takie proste imiona. No, może za wyjątkiem tych, co były w klanie i stwierdziły, że są wystarczająco ponad wszystkim, żeby dalej być Łapą czy jakimś wojownikiem. - Pokręciłem głową z uśmiechem na pysku. Zupełnie bez sensu moim zdaniem, zwłaszcza w miejscu, gdzie nikogo nie obchodziło, w jakim klanie i czy w ogóle składałeś przysięgę czy co tam. Równie dobrze mogli krzyczeć w jakieś dziuple czy śmietniki. No, byli jeszcze ci o gigantycznym ego i równie długich imionach, ale ci stanowili zdecydowaną rzadkość.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
Na wspomnienie o Siedlisku Dwunogów Zaćmienie odruchowo nastawił uszy w zainteresowaniu. Z nauk z Azaliową Łapą trochę się zainteresował tematem tamtych stron, i może Piołun też ma jakieś ciekawe informacje na ten temat? Może coś wie i będzie chciał się z nim o tym podzielić? Co prawda Zaćmienie jak na razie to się tam nie wybierał, ale posłuchać warto, zebrać informacje i wiedzę, fajnie.
-Byłeś kiedyś na Siedlisku Dwunogów? -zapytał z zaciekawieniem- Czy to prawda, że są tam jakieś gangusy i w ogóle? Opowiesz mi?
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
Och, kolega zainteresowany? Ciekawe, ciekawe.
- No byłem. Takie średnie doświadczenie, powiedziałbym. Może jak ktoś tam lezie z własnej inicjatywy to jest jakoś lepiej, ale z mojej perspektywy lepiej siedzieć na zadzie na terenach. - Osobiście mogłem teoretycznie zrozumieć, czemu ktoś chciałby się ruszać z miejsca, gdzie miał nie tylko bezpieczeństwo, ale też każdy posiłek zapewniony, a jednak... No nie było to w moim stylu. Im bardziej dało się iść na łatwiznę, tym lepiej, a zaiwanianie po osiedlu tylko po to, żeby znowu zostać złapanym przez jakieś bezwłose stwory było trochę jak próby łapania mułu z dna rzeki w łapy - pewnie się da, ale przede wszystkim to trudne.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
-Średnie doświadczenie? No weź powiedz jakieś konkrety noooo, zżera mnie ciekawość -wyjęczał- I powiedz czy spotkałeś jakieś gangusy tam. To mnie ciekawi, bo teraz to aż nie wiem czy mnie oszukano, czy może to faktycznie prawda, a ty jesteś wygląda na to, że moim jedynym źródłem potwierdzenia informacji w tym momencie, bo nikt inny nie wspominał nic, że łaził tam po Siedlisku Dwunogów, tylko właśnie wszyscy siedzieli na zadkach w obozie jak grzeczne i potulne kocięta.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
- No co mam ci mówić, że mnie bezwłosi złapali na Grzmiącej Ścieżce i zamknęli w swojej norze na jakieś długo? Jak już udało mi się zwiać, to poturbowałem się przechodząc przez jakieś śmieci i krzaki, i kolejne dwunogi zabrały mnie do obrzynacza, i tak dalej, i tak dalej, no ale. To się zdarza, nic ciekawego. - Westchnąłem. - Poznałem trochę kotów, ale czy gangusów? Ciężko powiedzieć, nie wnikałem jakoś specjalnie, czy mają coś za uszami poza kleszczami w niektórych przypadkach. Wiesz, w grupie łatwiej przeżyć nawet tam, a jeśli jedna grupa z drugą się pobiją o teren czy kolację to... Klany się aż tak bardzo od tego nie różnią, co nie?
Posłałem rozmówcy krzywy uśmiech. Nie musiał się ze mną zgadzać, ale miałem rację.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
-Obrzynacz? Co to jest? -zapytał z zaciekawieniem, cisnąc temat dalej, bo dla niego, mimo wszystko, była to ciekawa sprawa, młodzieńcza ciekawość i te sprawy, nie? Po kolejnych słowach Piołunowej Łapy, które opisywały koty na Osiedlu, Zaćmienie zamknął się na chwilę i zamyślił. Trochę to inaczej brzmiało z tej perspektywy niż to co opowiadał mu Azaliowa Łapa na naukach… Azaliowa Łapa umiał jakoś bardziej swoje słowa sprzedać niż Piołun, jednak Piołun z kolei mówił prosto, zwięźle i na temat, kiedy Azaliowa Łapa bawił się w opowiastki i wielkie słowa. Rudo-biały będzie musiał nad tym posiedzieć i zastanowić się jak już wróci do obozu, wyciągnąć coś z obu przypadków- No, z tego co słyszałem to gangusy zachowują się już w samej wewnątrz grupie trochę inaczej niż Klany -zarzucił.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
- Taki bezwłosy, prawie cały biały, mieszka w okropnym, cuchnącym czymś nienaturalnym miejscu. Z tego, co słyszałem od innych kotów, niektórzy bezwłosi zabierają tam swoje pieszczoszki lub po prostu złapane koty i te koty wracają - jakby to ująć delikatnie - bez... niektórych części. I nie mogą mieć wtedy kociąt. - Nie, żeby mi się jakoś specjalnie marzyły takie małe larwy, ale... Było coś w tej interwencji, co jeżyło mi sierść na karku. - Więc jeśli pomyślisz o pójściu na osiedle, to albo nie daj się złapać, albo nie nastawiaj na małe Zaćmienia. - Uśmiechnąłem się krzywo, z lekkim zniesmaczeniem - nie na myśl o możliwych dzieciach rozmówcy, ale na sam pomysł łażenia na osiedle bez powodu. A do tego dawania się złapać. strach się bać.
- A co do gangów... Bo ja wiem? - Wzruszyłem ramionami. - Mają jakiegoś przywódcę, jak klany, mają koty gotowe oklepać ci pysk za wejście gdzie nie trzeba, jak klany, mają jakieś tam swoje dziwactwa, jak klany... No ale nie byłem osobiście, nie kandydowałem do przyjęcia, chciałem się możliwie szybko dostać z powrotem do lasu i wrócić do leżenia w okolicy obozu przez pół dnia, zamiast się martwić, czy będę miał co do pyska włożyć na koniec dnia.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
-Ew… nawet w życiu bym nie chciał ani jednego, ani drugiego -powiedział, przy okazji robiąc ruch jakby zaraz miał normalnie zwymiotować na samo wspomnienie o kociętach- Ale z tego co słyszałem, to nie mają zastępcy tak jak Klany mają, albo jak przywódca ma jakąś prawą łapę swoją, to wtedy nie jest pewne, że ten kot zostanie przywódcą po śmierci tamtego -zapodał część tego co usłyszał na naukach od Azaliowej Łapy- I że jak dołączasz, to jesteś na samym końcu wszystkiego, i musisz wywalczyć sobie miejsce wyżej, a nie jak Klany, gdzie masz to zapewnione po treningu i w ogóle -i miał jeszcze opowiadać dalej, ale gdzieś niedaleko usłyszał wichrowy patrol, który zbliżał się w tę stronę. Ugh, ci to zawsze mają wyczucie czasu- Muszę spadać, zanim mnie zobaczą i zaciągną do roboty. Może jeszcze kiedyś się spotkamy -zarzucił, a potem, bez czekania na odpowiedź, uciekł gdzieś wgłąb wichrowych terenów.
//zt
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
Roześmiałem się, tak całkiem szczerze, ale krótko. Kocięta były konceptem, były obecne w klanie, ale nie byłem z tych, którzy koniecznie chcieli przykładać łapy do czegokolwiek z nimi związanego. Zanim jednak powiedziałem coś jeszcze o małych larwach, nowy znajomy uparł się, żeby wrócić do tematu gangów. Ledwo powstrzymałem przewrócenie oczyma.
- No jak mówiłem, nie byłem w gangu i mówię ci tylko to, co sam zauważyłem z zewnątrz. - Westchnąłem. Nie wiem, kto mu nagadał akurat tego, ale pewnie by się znalazły w lesie koty, które by wyśmiały teorię o lepszej pozycji w klanie od razu po treningu. Nie ja, bo mi było całkiem dobrze, ale ktoś pewnie tak.
- Mm. Miłego - rzuciłem do oddalającego się już kocura. Fajnie by go było jeszcze kiedyś spotkać, ale z drugiej strony - dobrze, że już poszedł. Tłumaczenie po raz kolejny tego, że nie byłem w gangu i nie mam porównania średnio mi się uśmiechało, skoro mogłem po prostu wrócić do obozu i położyć się spać. I tak też zrobiłem.