Logo Artemidy
Miękkie Podnóże
Byli wykształceni jak widać, skoro wiedzieli co to klacz. No, Klanie Rzeki, nie zawodzisz! - To brzmi jak jakaś choroba. - Zauważyła niepewnie Klacz. - Nie wiesz gdzie idziesz i nie myślisz? A wiesz w ogóle gdzie teraz jesteś? - Może Cyprysowa łapa potrzebowała pomocy? Tylko, że Klacz nie odprowadzi jej za łapę powolutku do obozu, bo to nawet nie ten sam kierunek. Biedna Cyprys...
- Sprawdzałam, czy coś nie zdechło, bo śmierdzi od waszej strony. - Odparła jej Kłusująca Łapa. Podobało jej się jednak, że tamta nie odpowiedziała bezpośrednio, a zamiast tego próbowała odbić piłeczkę. Zobaczymy, co jeszcze potrafi.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spojrzała się na kotkę z lekką konsternacją. Przez chwilę miała wrażenie, że nie ważne co powie, Klacz wyciągnie z tego wszystko co najgorsze. W ogóle nie pomyślałby o tym co ona! To dopiero ciekawa perspektywa.
- Uhm, nie wydaje mi się. To nie tak, że idę na oślep. Ja po prostu wychodzę z obozu, obieram kierunek i sobie spaceruję. Tam gdzie akurat będzie mi wygodnie pójść. Czasami zaciekawi mnie jakiś kwiatek, czasem jakiś widok lub drzewo. Doskonale wiem gdzie jestem. - zaczęła się tłumaczyć i zauważyła, że zaczyna ją stresować obecność Kłusującej Łapy. - Poza tym nie masz się czym przejmować, jestem na swoim terenach i mam prawo tu być. I nigdy nie przekroczyłabym granicy, bo moje czyny są w pełni świadome.
Mimo że w środku czuła się dość niepewnie, patrzyła się łagodnie na kotkę. Nie chciała dać po sobie poznać, że zaczyna się lekko frustrować. Zresztą było to dla niej coś nowego! Może gdyby to była rzeczniaczka, ale był to zupełnie obcy kot, po którym nie wiedziała czego się spodziewać.
Zmrużyła oczy na uwagę terminatorki.
- To... Było dość niemiłe, nie sądzisz? - odparła. - Ja nic nie czuję. Jeśli jednak, aż tak ci przeszkadza zapach, zawsze możesz sobie stąd iść. Tak czy siak kłopoty Klanu Rzeki nie należą do twoich zmartwień? - strzygnęła uchem. - Chyba, że szpiegujesz.
Ha! Ciekawe jak z tego się wywinie! Cyprysowa Łapa nawet nie zauważyła, kiedy poczuła potrzebę skompromitowania Klaczy. Może nie chodziło o jakieś gorące uczucia, ale sama chciała ją postawić w ogniu niekomfortowych pytań i zarzutów z czapy.
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wpatrywała się w Cyprysową Łapę, która chyba zaczynała tracić pewność siebie przy Klaczy, ale pointka nie do końca potrafiła jasno to określić, więc jeszcze nie wchodziła w pewne teorie, a jedynie obserwowała sytuację i jak rozwiną się wydarzenia, jakie tutaj wspólnie miały. - Takie chodzenie na oślep może cię wpakować w kłopoty, ale to nie moje zmartwienie. - Pokiwała głową. - No dobra, a jak tak idziesz i potem wrócisz do obozu, to pamiętasz chociaż którędy szłaś poprzedniego dnia, skoro zwracałaś uwagę na drzewa i kwiaty? - Spytała, chcąc kontynuować konwersację z nieznajomą i dać jej możliwość przedstawienia swojego punktu widzenia tak, by Kłusująca Łapa go przyjęła. Bo w zasadzie to dla niej nie było nic a nic dziwnego w tym co robiła niebiesko-biała, ale Klacz chciała ją powkurzać i stawić na niepewnym gruncie.
- Było niemiłe, ale z tego co wiem, to koty z innych klanów nas też obrażają i mają swoje żarty, więc co za różnica. Ja po prostu powiedziałam o żarcie z rzeki wprost, a wy może mówicie za naszymi plecami. I kto tutaj jest odważniejszy i bardziej fair? - Uniosła jedną brew, dając Cyprysowej Łapie czas na namysł.
A potem padło stwierdzenie, którego sama Klacz użyła wcześniej. Uśmiechnęła się radośnie ze zmrużonymi oczami do rzeczniaczki. - ta, szpieguję. - I co teraz?
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Obserwowała Klacz uważnie. Wątpiła, że uda jej się ją rozgryźć, ale może chociaż częściowo zrozumie o co chodzi kotce. Może jest tu coś czego sama Cyprys nie dostrzegała? Nie chciała się uprzedzać. Chociaż było to coraz cięższe. Zwłaszcza jeśli mierzyło się z tonem wypowiedzi Kłusującej Łapy.
- Masz rację, nie masz się o co martwić. - odparła spokojnie. - Tak, pamiętam. - powstrzymała się żeby nie westchnąć. - To też nie tak, że na nic nie zwracam uwagi, wiesz? Ja po prostu idę przed siebie. Nie musisz dopisywać do tego jakiejś pokrętnej logiki. Ty jak chodzisz na spacer to też tylko w określone miejsce w określonym celu?
Zadała to pytanie choć szczerze bała się odpowiedzi. Nie zdziwiłaby się gdyby jej rozmówczyni na wszystko znalazła odpowiedź, a do tego jeszcze aby wygrać potyczkę!
- Nie wiem czy zakładanie, że każdy z ciebie żartuje, czy z twojego klanu, to takie odważne. Moim zdaniem całkiem smutne. - rzuciła. - Ja nigdy nie wypowiedziałam się źle o innym klanie. Też nigdy nie słyszałam żadnych żartów. Jedynie czego dowiedziałam się o Klanie Wichru to to, że ładnie u was pachnie kwiatami. Ale widać każdy mierzy swoją miarą, czyż nie?
Zlustrowała ją od góry do dołu spojrzeniem, które miało mówić, że to właśnie ją uważa za tę złą.
- W takim razie będę musiała to zgłosić Łabędziej Gwieździe. - odpowiedziała neutralnie.
Tak naprawdę nie brała jej na poważnie. Wydawała się być dziwna i pewnie mieszała z nudów, jednak może coś jej zaszumi w głowie, kiedy usłyszy o przywódcy Klanu Rzeki.
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie, ale ja tak tego nie ujmuję w słowa, więc to nie brzmi tak źle jak u ciebie. U mnie to odkrywanie nowych miejsc i podróże, poznawanie terenów i ich zakamarków. A nie... tak jak ty to przedstawiłaś. - Odpowiedziała, używając nieco bardziej złożonych, artystycznych słów, żeby Cyprysowa Łapa nie myślała, że jedyne na co stać Klacz to "śmierdzi, ugabuga, ryby fuj, choroba".
- Mhm, a ja umiem latać. - Parsknęła na jej słowa. Nigdy źle się nie wypowiedziała? Akurat! Jeśli nie powiedziała tego na głos, to na pewno przynajmniej pomyślała źle o Wichrze. A to, czy pachniało kwiatami i jakimi pachniało, to nie było jej dane wiedzieć, bo nie urodziła się w wichrze i taka wiedza była zarezerwowana dla czystokrwistych oraz tych, których wpuściła na ich teren durna gwiazda.
- A no ok, spoko. - odpowiedziała, lustrując już równie mocno, co Cyprys ją przed chwilą, a potem parsknęła. - Pff, bardzo się boję, ciekawe co mi zrobi ten twój Łabędzia Gwiazda jak już sobie pójdę do obozu. Ciekawe też czy uwierzy ci na słowo, że spotkałaś jakiegoś kota i ten kot wprost powiedział ci, że szpieguje, ha! Dobre.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie skomentowała słów Klaczy na temat jej wędrówek po lesie. Możliwe, że zwyczajnie nie miała siły. Rozmowa na ten temat była już pewnie bez sensu, skoro wspólnie ustaliły, że tak naprawdę robią to samo tylko używają innych słów, prawda?
- Przykro mi, że tak uważasz. - odpowiedziała tylko spokojnym głosem. Ona sama była pewna co do siebie i tego, że nigdy nie śmiałaby obrazić drugiej osoby czy innego klanu bazując tylko na jakichś dziecinnych stereotypach.
Ciężko jej było nie myśleć o różnicach między nią, a Kłusującą Łapą. Tym samym zastanawiała się czy faktycznie większość kotów z Klanu Wichru taka była czy to wyłącznie ten jeden przypadek na jaki trafiła. Patyk miał nawet przyjaciółkę z Wichru, więc może jednak Cyprys powinna pogadać kiedyś z kimś innym?
- Nie wiem jak to wygląda w Wichrze, ale my możemy zwrócić się ze wszystkim do Łabędziej Gwiazdy. On nas zawsze wysłucha. - odpowiedziała. - Natomiast twoje zachowanie jest zwyczajnie... Specyficzne. Nie do końca rozumiem o co ci chodzi, ani co myślisz, jednak sprawiasz, że czuję się wyjątkowo nieswojo przy tobie.
Postawiła na szczerość wobec kotki. A nóż, usłyszy coś co zmieni jej wizję terminatorki? Cyprysowa Łapa stawiała na komunikację jako klucz do lepszego zrozumienia drugiego kota!
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przykro jej było. Oj. I co Klacz miała z tym zrobić? Oszczędziła sobie już słów typu "nie będę cię teraz tulić, żeby cię pocieszyć", bo by jej się tam całkowicie rozkleiła, a tego zapewne obie chciały uniknąć. Całkiem prosta i nijaka była ta Cyprysowa Łapa, szkoda, bo mogłyby mieć ciekawą rozmowę, a tak to natrafił jej się jakiś standardowy kot.
- W Wichrze? Mamy gwiazdę, która robi co jej się podoba, bo jej się wydaje, że tak będzie dobrze. Też możemy do niej pójść, coś powiedzieć, ale co z tego? ja z nią nie gadam, bo widzi tylko czubek własnego nosa. - Kłusująca Łapa nadal była zła po tym, jak ich przywódczyni przyjęła kota z gromu. A to, co potem dosypało soli do ran, to fakt, że potem ten kot sobie nagle zniknął. Szczyt głupstwa ze strony gwiazdki.
A gdy usłyszała, że jej zachowanie jest specyficzne i kotka czuje się nieswojo, w Klaczy coś tam nagle w głowie zatrybiło. Dwie zębatki zaczęły ruszać się jak w trybie turbo, szukając odbicia piłeczki w tej sytuacji. Zrobiła kwaśną minę, rzuciła wzrokiem po śniegu, jakby tam była wypisana gotowa odpowiedź i nastawienie w tej sytuacji. Jednak ich nie było. To był tylko kot z rzeki, prawdopodobnie nie zobaczą się już kolejny raz i wcale nie powinno jej to obchodzić, a jednak... Nikt do tej pory otwarcie nie przyznał, że czuł się przy niej źle, a zamiast tego zawsze leciały po prostu jakieś niemiłe odzywki z obu stron lub ta strona prowadząca rozmowę z Klaczą odpuszczała i była miła lub po prostu neutralna, unikając rozmowy o uczuciach. Usiadła na śniegu, poczuła mróz, ale jej nagrzane ciało szybko zaczęło rozpuszczać śnieg. Nieco przekręciła głowę i spytała całkowicie neutralnie. - To czemu nadal tu jesteś?
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cyprysowa Łapa nie oczekiwała klepania po główce i czułych słówek. Na pewno nie od takiej osoby jaką była Kłusująca Łapa - byłoby to życzenie na marne. Jednak w głębi duszy chciała, aby ta jakoś się zreflektowała. Sama Cyprys nie wierzyła, aby komuś sprawiało przyjemność pastwienie się nad drugim kotem. Albo przynajmniej sprawianie mu przykrości.
- Oh. - zmarszczyła brewki. Powoli zaczynała myśleć, że im w Rzece chyba najlepiej się wylosowało. W Cieniu totalitaryzm, w Wichrze zaś... Sama nie wiedziała co można na ten temat powiedzieć. - Wygląda na to, że ty sama masz nijaki stosunek do swoich klanowych spraw. Nic dziwnego, że myślisz, że inni też tak mają.
Nie powiedziała tego złośliwie, bardziej dało się usłyszeć smutną nutę w jej głosie. Cyprysowa Łapa naprawdę zaczynała współczuć Klacz jej poglądów na świat i postawy wobec niego. Może mogłaby jej jakoś pomóc? Czasami warto spróbować.
I prawdopodobnie nadała się ku temu okazja.
- Przecież nie odejdę w połowie rozmowy. - uśmiechnęła się do niej lekko. - Chciałam ci to powiedzieć, bo... Bo chciałam ci szczerze przekazać jak się czuję w rozmowie z tobą. Mogłabym sobie odejść, ale to nie rozwiązałoby żadnego problemu. Ty byś pomyślała o mnie źle, ja pewnie dalej czułabym się nieswojo i miała niemiłe wrażenie na twój temat, ale można tego uniknąć. - zaczęła. - Może i jesteśmy obcymi kotami i nie powinno nas to obchodzić, ale jeśli będę podchodzić z takim nastawieniem do każdego kota, prawdopodobnie nie miałabym za dużo przyjaciół. - westchnęła lekko. Nie wiedziała czy dobrze przekazała to o czym myśli. - A uważam, że każdy kot zasługuje na szczerą rozmowę, co nie? - spojrzała się ku kotce. Nie miała pojęcia jak ta to przyjmie, jej charakter był dość ciężki do przewidzenia. - Jak wstaniesz ze śniegu to otrzep się dokładnie. W takich warunkach łatwo zachorować. - wspomniała. Po wizycie w lecznicy była uczulona na to. - Nie żebym uważała cię za głupią, ale ja sama ostatnio chorowałam, więc chciałam cię przestrzec.
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiedy Cyprysowa łapa zarzuciła jej, że Kłusująca Łapa ma gdzieś swój klan, wezbrała w niej złość. Zawarczała lekko. - I twierdzisz tak tylko po tym, że nie mam dobrego zdania o gwieździe klanu? To chyba jednak trochę za mało, żeby osądzać, czy przejmuję się klanem, czy nie? Oddałabym swoją łapę za życie klanu, w ogień bym się rzuciła. Nie pojmuję tego, że kodeks jest tak istotny - dla mnie to stek pustych zasad, każdy wie przecież jak postępować i co jest moralne, a co nie. Kodeks nas tez sztucznie stopuje przed tym, kim moglibyśmy być, a kim nie będziemy w obawie przed złamaniem go jakąś głupotą. - Była gotowa rzucić się na Cyprys, jeśli ta będzie kontynuować swoje zdanie i wygłaszać na głos takie bzdety. - Ja kieruję się rozsądkiem. Chce wytrenować przyszłych terminatorów, chronić klan i się przysłużyć, ale irytują mnie tacy jak Roziskrzona Gwiazda. - Nie miała sobie za złe, że mówiła tak o przywódczyni.
No i faktycznie - Klacz nie miała przyjaciół. Czy było jej z tym źle? Niekoniecznie. Doskonale radziła sobie sama. Choć zapewne na starość będzie traktowana jako ta zrzędząca babcia. - Tylko co mi to zmienia? I tak cię już nigdy nie zobaczę. Równie dobrze mogłaś po prostu dać upust emocjom czy coś. Zrobić coś, czego nie możesz zrobić w obozie wobec klanu rzeki. Aż takie dobre serduszko masz? - Spytała, mrużąc oczy. A potem wstała ze śniegu. - Przecież wiem, że śnieg jest mokry i zimny. Nie jestem idiotką. - Rzuciła do niej groźnie. Niech nie robi z niej kociaka, bo już dawno wyrosła z tych księżyców. - Nie będziemy przyjaciółeczkami. - Zapowiedziała jej już teraz. Osobowość Cyprysowej Łapy męczyła ją bardzo, zbyt przesłodzona, zbyt kwiatkowa. Przez chwilę myślała, że może tknęło ją jakieś uczucie wstydu czy onieśmielenia, ale to było fałszywe uczucie. Po prostu poczuła ukłucie, że ktoś w ogóle może jej coś takiego wytykać.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cyprysowa Łapa w niedowierzaniu, aż zastygła. Nie dość, że Klacz w ogóle źle zrozumiała o co jej chodziło, to teraz obracała kota ogonem i jeszcze się złościła. Po raz pierwszy rzeczna kotka widziała kogoś przepełnionego takim jadem, a zarazem tak... Nierozumnego.
- Powątpiewam, że rozsądek stawiasz na pierwszym miejscu. - odparła szorstko. - Jak na kogoś kto stawia sobie tak dorosłe cele, masz dość głupie odzywki do kogoś z innego klanu.
Skończyło się. W Cyprys coś nowego się narodziło sprawiając, że po raz pierwszy w życiu odezwała się do innego kota z takim chłodem w głosie. Jednak co mogła powiedzieć? Z Kłusującą Łapą po prostu nie dało się prowadzić konwersacji. Sama kotka musiała mieć jakieś zaburzenia, a Cyprysia mogła tylko jej współczuć.
I coraz bardziej się w tym przekonywała słysząc kolejne słowa. Aż nastroszyła futro i wpatrywała się się w wichrzaka z szeroko otwartymi oczami.
- Przykro mi, że tak postrzegasz świat. Jeszcze bardziej mi przykro dla kotów, które będą musiały cię mieć w swoim otoczeniu. Jesteś najbardziej toksyczną osobą jaką widziałam. - odparła szybko. - Nie będziemy. - przyznała. - I jeśli jeszcze raz zjawisz się niedaleko terenów Klanu Rzeki, będę musiała cię przepędzić.
Po rzuceniu ostrzeżenia odwróciła się i odeszła. Sama nie mogła uwierzyć, że to powiedziała. Ona! Jednak najwyraźniej mało widziała w swoim życiu. Odeszła dość pośpiesznie, może dlatego, że spodziewała się konfrontacji ze strony Klaczy. Konfrontacji, na którą nie była gotowa. Po prostu od teraz będzie unikać granicy z Klanem Wichru. Tak będzie najlepiej. To wszystko już zrujnowało jej dzień. I dowiedziała się o sobie kolejnej rzeczy.

//zt.
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Od kiedy w życiu Kałuży, chyba w najbardziej niespodziewany z możliwych sposobów, pojawiły się kocięta, zaczęła wychodzić z obozu rzadziej niż wcześniej. Nie była jednak kimś, kogo całkiem dałoby się zamknąć w Chruśniaku i kazać zrezygnować ze wszystkich obowiązków.
Dlatego tego dnia postanowił przejść się w okolice jednej z granic Rzeki. Nie tak dawno temu miał okazję napotkać całkiem interesujące koty i na terenach Gromu, i na tych, które nie należały do żadnego z klanów – czy i podobnie mogło być tym razem w okolicach Wichru? Gdzieś tam dalej żyła też jego daleka rodzina, kuzyni mamy, może będzie mieć okazję spotkać któreś z nich? A może wcale nie, tym razem nie spotka zupełnie nikogo? Póki pogoda była całkiem przyjemna, a wokół kwitło jeszcze trochę kwiatów, na które można było popatrzeć, to również nie była najgorsza opcja. Miły spacer po terenach, w całkowitym spokoju też był przecież czasem potrzebny.

Love run, love run, love run, love run
For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
LVL 8 85 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nadal nie mijał zachwyt, jaki czuła, odwiedzając kolejne zakamarki terytoriów. Wszystko wciąż było świeże, pachnące, dźwięczało setką różnych kolorowych głosów. Jednocześnie – wciąż brakowało jej umiejętności, by mogła czuć się całkiem pewnie, samotnie przemierzając gąszcze traw, a mimo wielkiej ciekawości nie chciała płacić życiem za jej zaspokojenie. Dlatego też chwytała każdą okazję, żeby wyjść poza okolice obozu w nieco mniej ryzykownym stylu. Czy to zabierając się razem z patrolem, czy też, jak dzisiaj, przystając ochoczo na propozycję Słonecznego Brzegu, który życzliwie zagadnął ją z pytaniem, czy nie chciałaby przyłączyć się do niego i Księżycowego Wzgórza na polowaniu.
Fakt, że Ryjąca Łapa polować jeszcze nie umiała, wprowadzał, co prawda, pewną komplikację. Szczęśliwie jednak wojownik pozostawał w jego radosnej nieświadomości (niewykluczone, że pomogła mu w tym nieco półkiwnięciem głowy, kiedy poruszył temat – pluła sobie potem za to w brodę, bo pewnie mógłby ją nauczyć tego i owego, ale w końcu... wstyd!) i kiedy oddalili się już nieco, zapewnił tylko terminatorkę, że w razie czego będzie zupełnie tuż-tuż, niedaleko, i że może wołać od razu, gdyby tylko coś się działo. Z mieszanymi uczuciami odprowadziła wzrokiem znikającą w trawie dwójkę, oddalając od siebie ochotę podążenia za szylkretową kotką – było w niej coś takiego... – po czym ostrożnie rozejrzała się dookoła, wdychając nasilone ciepłem zapachy traw, kwitnącego groszku, wczorajszego deszczu, dawno wybyłej zwierzyny i... Klanu Rzeki?
Bardzo niewyraźny – do granicy powinien być jeszcze kawałek. Właściwie mogło wcale go tam nie być, ale wrażenie uświadomiło jej, że chyba dokładnie go jeszcze nie zapamiętała, więc dla porządku myśli pokierowała łapy najpierw w tamtą stronę. Postawiła uszy, oczy trzymała szeroko otwarte. Serce biło jej jakby szybciej, przeczuwając nieznane jeszcze ryzyko.
Dotarła w końcu do miejsca, gdzie zapach wyraźnie wzrastał na sile, i zaciągnęła się, wyciągając przy tym szyję w stronę znaków jak czapla do wody. M-hm-hm. Jakieś takie muliste nie wiadomo co.
Woda była piękna. Z niektórych pagórków mogła dostrzec rozlewisko skrzące się hen na terenach Klanu Rzeki i zawsze dotykał ją pewien żal, kiedy przypominała sobie, że najprawdopodobniej nigdy w życiu nie będzie mogła go odwiedzić. Na razie wciąż miała mnóstwo z ich własnych terenów do zwiedzania, nie nudziło jej się i nie narzekała. Ale jednak...
Szelest gdzieś przed nią sprawił, że poderwała głowę. Kot? Kot z innego klanu? Jej niepokój szybko wzrósł dwukrotnie, kiedy uświadomiła sobie, że nie tylko nie jest pewna, czy i co dokładnie widziała, ale nie czuje też jego zapachu – podeszła z wiatrem. Głupia...! Nic, tylko patrzeć, aż coś ją w końcu zabije.
Spięła mięśnie, gotowa rzucić się do ucieczki. Na tyle, na ile mogła, starała się powoli i bezszelestnie wycofać w gęstwinę, szeroko otwartymi oczami lustrując trawę po drugiej stronie granicy w poszukiwaniu jakichkolwiek wskazówek.
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spacer mijał powoli i przyjemnie, nim do uszu Kałuży dotarł jakby jakiś szelest. Co mogło oznaczać wiele rzeczy – od zwierzyny, którą można było przy okazji złowić i zanieść na stos, aż do drapieżników, których lepiej było zauważyć, zanim oni zdołają to zrobić. Albo jedynie to, że wiatr zawiał w sposób, który poruszył okoliczne trawy, ale to wydawało się to mniej prawdopodobne, doświadczany wojownik umiał przecież rozróżnić coś takiego od poruszającego się zwierzęcia.
Rzeczywiście, uważne się przyjrzenie okolicy sprawiło, że Kałużowa dolina mogła dostrzec, że po drugiej stronie granicy coś jakby próbowało się ukryć wśród roślin. Jednak wszystko wskazywało na to, że poprawną odpowiedzią na wcześniejszą zagadkę okazywał się jednak dość młody kot. Tak, czuć było też nadpływający od niej zapach, potwierdzający, że znajdowała się na swoich terenach. Co mogło tak przestraszyć Wichrzaczkę?
W Rzece mieli zasadę mówiącą, że samodzielnie z Obozu mogli wychodzić tylko terminatorzy, którzy już potrafili się bronić, ale czy i inne klany były na tyle mądre, żeby wprowadzić taką zasadę. Może dlatego tamto stworzenie starało się skryć przed czymkolwiek, co zobaczyło.
- Cześć. Przed czym się chowasz? – Spytał nieco przyciszonym głosem, takim, żeby pytanie raczej dotarło do kotki, ale niekoniecznie do jakiegoś drapieżnika, jeśli taki też miałby jednak znajdować się gdzieś w pobliżu.

Love run, love run, love run, love run
For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
LVL 8 85 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dostrzegła kota na uderzenie serca przed tym, jak się odezwał – było to za krótko, żeby powstrzymać się przed zaskoczonym drgnieniem i szybkim krokiem wstecz. Szybko jednak wróciła do siebie, trybiki w głowie ruszyły gorączkowo, by przeanalizować sytuację.
– Uch... – Spomiędzy kwiatów po drugiej stronie granicy wpatrywała się w nią kocia głowa, sama wyglądająca poza tym zupełnie zwyczajnie. Podobnie słowa, które padły z jej pyska, stanowiły zupełnie sensowne powitanie. Powoli wypuściła z płuc powietrze. Czyli wojownicy Klanu Rzeki to... normalne koty? – ...Nie... Nn... Przywidziało mi się.
Poprawiła się na łapach, żeby uratować resztki godności, i wlepiła w niego spojrzenie znad skrzywionego sromotnie pyska. Bynajmniej nie dlatego, że coś jej się w jego widoku nie podobało – nie, była w stanie nawet stwierdzić przelotnie, że delikatne barwy jego sierści ładnie współgrają z grochem wokół i błękitem nieba, ale zżymało ją ze wstydu i zakłopotania. Pierwszy kot! Pierwszy spotkany kot spoza klanu, a tu coś takiego! Nie wiedziała nawet, za co zrugać się w głowie – za podświadome oczekiwanie w rzeczniaku barbarzyńcy, czy za obniżenie czujności po ledwie czterech słowach. Łany traw kołysały się, szumiąc delikatnie, gdzieś w pobliżu basowo dźwięczał żuk, ćwierkały drobne ptaki, a ona słyszała to wszystko i w innych okolicznościach bardzo by jej się podobało, ale stała tylko, patrząc na niego i nadal nie rozluźniając mięśni.
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 12 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na szczęście, wyglądało na to, że jednak nie było się czym martwić. Może i kotka zachowywała się nieco dziwnie, ale to mógł być pewnie jej pierwsza, samotna wycieczka tak daleko poza Obóz, co mogło wszystko tłumaczyć.
- To dobrze. Bałem się, że może tu być jakiś drapieżnik, szkoda by było tracić ładny dzień na walkę z takim. Lepiej pooglądać wszystkie kwiaty wokół. – Odpowiedział, rozglądając się przy okazji wokół, dostrzegając teraz tym lepiej całą przyrodę, która zdążyła już rozkwitnąć przez Porę Nowych Liści.
Czy Kałuża lubiła się bić? To było… skomplikowane. Z jednej strony tak, wiedziała, że najlepiej nadawała się najlepiej do tego, chciała bronić klan i wygrywanie w nich było satysfakcjonujące. Z drugiej – z ranami musiałby pójść do ich medyka, z którym wcale nie chciałby mieć większego kontaktu, a poza tym wspomnienia o nie tak dawno temu zmarłej podczas walki siostrze były jeszcze zbyt świeże, by nie myśleć o tym, gdyby doszło do jakiejś potyczki.
Na pewno obserwowanie okolicy, wypełnionej jeszcze kwitnącymi roślinami było zdecydowanie przyjemniejszym, bezpieczniejszym zajęciem. Co było dodatkowym plusem, gdy akurat wpadło się na młodego, niedoświadczonego kota, którego tym bardziej trzeba by było chronić przed niebezpieczeństwami.
- Nazywam się Kałużowa Dolina, a ty?

Love run, love run, love run, love run
For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
LVL 8 85 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości