Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Pokręciła głową. Grom wydawał się jej być bliżej. Albo tak zmęczyła ją ucieczka, że miała wrażenie, że ich rodzimy obóz znajdował się bardzo daleko stąd. Nie miała sił na takie wycieczki, nie chciała się wszystkim pokazywać, nie chciała też pytań od Fali czy Niezapominajki, gdyby akurat znajdowali się w lecznicy.
Zrobiła krok w tył, by jasno zakomunikować, że póki co do Wichru nie wróci.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
No to właśnie ten komunikatywny przebłysk zgasł. Jeśli moment temu by jeszcze rozważał dalsze negocjacje, tak w tej chwili by je ostatecznie odrzucił – nie było mowy by nękał dalej Świt. Jego zdaniem krok w tył był wystarczająco jasnym komunikatem, że podjęła już decyzję i nie zawaha się znowu rzucić do ucieczki w razie czego. A cynamonowy point z tym szantażem nie zamierzał dyskutować. Ewentualne korzyści nijak nie były tego warte.
– Jasna sprawa. – kiwnął młodej by następnie odwrócić głowę w stronę Jaśniejącego, by oznajmić pewnie. – Wolimy jednak odwiedzić moją znajomą z Gromu i odetchnąć przed powrotem do obozu. Obiecuję, że Świt włos z głowy nie spadnie przez tę wycieczkę, ale możesz iść z nami i samemu się upewnić. – tyle mógł mu najwyżej zaoferować. Czy Świt nie chciała wracać, bo obiecał jej cukierka i na obiad nawet nie zamierzała spojrzeć, czy istniały jakieś niewypowiedziane powody, dla których lokalna pomoc nie pasowała – bez różnicy w tym momencie. Podjęła decyzję.
Więc kierunek wędrówki mógł być tylko jeden. A oriental był jedynie na tyle uprzejmy by poczekać aż wojownik zdecyduje czy iść z nimi; nie na tyle by zostać na kolejną przepychankę o to dokąd teraz.
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Nie zamierzała czekać zbyt długo na decyzję wuja, szczególnie, że coraz bardziej zaczynała odczuwać skutki ran i pieczenie było nieznośne. Kiedy jednak Azalia się ruszył, Świt dołączyła do niego szybko, przyciskając się do jego boku, by iść w stronę Gromu.
/zt
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
Niektóre zioła w medycznym składziku Klanu Wichru się wręcz przelewały. Było ich naprawdę mnóstwo, bo koty nie chorowały na jakieś takie bardzo poważne choroby. Aczkolwiek te do leczenia tych mniej poważnych już nie miały takiej dobrej sytuacji. Dużo z nich było już na wykończeniu, więc przydałoby się po nie pójść. Bryzgająca Fala zrobił sobie mentalną listę czego powinien wypatrywać, a potem wyszedł z lecznicy, idąc w stronę wyjścia z obozu, żeby wybrać się najpierw na Ziołorośla i tam poszukać kilku ziółek, zanim może przeniesie się w inne miejsce.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Przelewała się także ilość terminatorów pod skrzydłami Oriona. A umówmy się, sama przywódczyni musiała zdawać sobie sprawę z tego, że był wolnym ptakiem, skoro mianowała go Wędrującymi Światłami. Nie powinna mieć mu za złe, że dzisiaj nie był w nastroju do poszerzania horyzontów młodzieży i chciał się wykpić luźną definicją obowiązków, pod pretekstem których mógłby odetchnąć odrobiną wolności.
Wychodzący z obozu medyk mógł być jego dzisiejszą przepustką.
– Słonko świeci, ptaszki ćwierkają, szkoda siedzieć w obozie, hm? – zagaił, ruszając lekkim krokiem za biało-rudym, chcąc się z nim prędko zrównać krokiem. – Czy jakaś konkretniejsza misja wyrwała ciebie z Ziołowego Wzgórza?
Liczył na pozytywną odpowiedź, potrzebował zadania pod które mógłby się podczepić. Do luźnych pogaduszek szukałby przecież futerka w nieco bardziej intensywnej, rdzawej barwie.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
Bryzgająca Fala raczej nie spodziewał się towarzystwa w swojej wyprawie po zioła, bo też nikogo nie zapytał czy chciałby się z nim wybrać. Widać jednak Gwiezdny Klan miał dla niego dzisiaj inne plany i chciał, żeby Fala na tereny Klanu Wichru nie wybierał się bez towarzystwa. Pytanie w sumie pozostawało tylko takie czy faktycznie towarzystwo było mu jakoś specjalnie potrzebne… przecież wybierał się jedynie na szukanie roślinek. Wojownik raczej średnio się mu do tego przyda.
-Konkretniejsza, konkretniejsza -zaczął- Doszedłem do wniosku, że przydałoby się trochę pouzupełniać zioła w składziku, więc na taką misję się wybieram.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Och, gdyby tylko Orion potrafił czytać w myślach innych kotów; mógłby z jeszcze większym przekonaniem oskarżyć medyka o lekkomyślność i narażanie nie tylko siebie, ale też i klanu, na którym przecież tak bardzo orientalowi zależało. A tak? Został pozbawiony tak dobrego materiału do wzbudzania wyrzutów sumienia, że to aż okrutne.
Na szczęście czytanie w myślach nie było niezbędne do wproszenia się na wycieczkę Bryzgającej Fali. Starczyły uzyskane informacje.
– Tak bez obstawy? – rozejrzał się wymownie na boki, jakby istniała możliwość, że jakiś kot umknął jego dotychczasowej uwadze. – Może lepiej żebym pokręcił się w okolicy. Krwawnikowego Liścia musiałem kiedyś wyciągać z lisiej paszczy, kto wie czy koledzy rudego nie planują dalej zemsty? Byłoby szkoda, gdyby ostrzyły sobie zęby na kolejnego Wichrowego medyka, a żadnej uprzejmej mordki nie byłoby w pobliżu, nie uważasz?
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
-W planach mam tylko ziółka, więc bez obstawy uznałem, że będzie szybciej -powiedział, wsłuchując się potem dalej w słowa pointa. Niby nie było to takie bez sensu, żeby chociaż jednego kota zabrać ze sobą w razie czego, zwłaszcza że Krwawnika już kiedyś to uratowało, z tego co słyszał. No, skoro Wędrujące Światła był taki chętny, to w sumie mógł z nim pójść, czemu nie?- Ho ho, oby nie planowały -zaśmiał się- Ale skoro jesteś chętny to chodźmy razem. Nie przeszkadza mi to -dodał jeszcze, a potem, jeśli point nie oponował, ruszył wyjściem z obozu na zewnątrz, żeby w końcu skierować się w stronę Ziołorośli. Tak szczerze to nie było co tracić czasu.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Szybciej, owszem. – zgodził się uprzejmie, tylko po to by zaraz dorzucić swoje spostrzeżenie. – Ale też ryzykowniej, więc nie byłbym taki pewien czy to rzeczywiście taki świetny interes.
Jak się okazywało – dłuższe przekonywanie było całkowicie zbędne, a Bryzgająca Fala bardzo prędko przystał na nieplanowane towarzystwo. Lisia zemsta to nie przelewki, wiadomo. Trucht stał się żwawszy, gdy opuścili granice obozu, a Orion zaczerpnął głębszy wdech. Mógł przysiąc, że powietrze w obozie było zwyczajnie duszne. Przyprawiało o ból głowy i inne przykre dolegliwości.
– Jeszcze jedno pytanie organizacyjne. Życzysz sobie by pomóc w poszukiwaniach? Może i nie wiem zbyt wiele o medycznym zastosowaniu roślin, ale całkiem nieźle potrafię identyfikować nawet te pozornie identyczne gatunki. Ale mogę też zająć się swoimi sprawami i po prostu być na zawołanie w razie kłopotów. – uśmiechnął się niewinnie. Był przykładnym wojownikiem, dobra? Pomagał najlepiej jak potrafił, dlatego nawet faktycznie mógł się rozejrzeć za paroma chwastami. Ale był też gotów by już teraz odbić w bok i ruszyć za śladami zwierzyny, jeśli Fala był z tych stroniących od przyjmowania pomocy.
Bo nie zaszkodzi dorzucić coś na stos. Dwie piszczki za jednym ciosem i tym podobne. Jaśniejący powinien być pod wrażeniem Orionowej wielozadaniowości i produktywności, nie wietrzyć w tym kolejny podstęp (a oczywiście, że doszukiwałby się w tym niecnych intencji, okrutny).
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
Bryzgająca Fala zastanowił się. W sumie wojownik mógł się zająć swoimi sprawami, bo opisywanie dużej ilości ziółek do znalezienia raczej mijałoby się z celem, ale jakby się natknął na takie dwa szczególne to mógłby je w sumie zebrać. Mało ich w lecznicy już było, więc każdy listek by się przydał.
-Ogólnie to możesz się zająć swoimi sprawami, ale jakbyś natknął się w ich trakcie na jakieś zioła, zwłaszcza nagietek lub skrzyp, to byłbym wdzięczny jakbyś chociaż trochę zebrał -odparł- Skrzyp wygląda trochę jak takie miniaturowe iglaste drzewka, a nagietek jest trochę podobny do mlecza jeśli chodzi o główkę, ale jest bardziej pomarańczowy i z lepkimi włosami na łodydze.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Uniósł brwi w delikatnym rozbawieniu, gdy medyk zaczął pokrótce opisywać zioła.
– Nie oferowałbym swojej pomocy, gdyby konieczne było opisywanie mi jak wyglądają ziółka, za którymi mam się rozejrzeć. To byłoby raczej lekkomyślne, hm? – przechylił lekko łeb, wciąż uśmiechnięty, z miną nienaruszoną przez to lekkie ukłucie w ego. Z tej rany nie będzie nawet kropli krwi, szanujmy się. – Ale będę miał na uwadze. Skrzyp i nagietek, nie ma sprawy.
Po tym zapewnieniu, faktycznie oddzielił się od medyka, ruszając pod wiatr. Jasne, roślinki raczej nie były znane ze swojego węchu i skłonności do ucieczek, ale miały być tylko pobocznym zadaniem, prawda? Najpierw należało skrócić oczekiwaną długość życia paru leśnych zwierzątek, więc Orion zaczął wypatrywać śladów bytności wszelkiej fauny.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
Niestety, ze startu Wędrujące Światła raczej nie miał łatwo. Mimo jego wypatrywania piszczek, jak na razie nic się w okolicy specjalnie nie pojawiło. Żaden gryzoń, żaden uszak, żaden ptaszek, nawet żadnego drapieżnika. Zupełnie nic. Pustka.
Bryzgająca Fala nie był taki pewny czy to by było takie lekkomyślne, bo i tak on sprawdzi dokładnie wszystko co przyniesie mu wojownik, w dodatku mógł to zrobić zwyczajnie z uprzejmości, skoro poszli już razem poza obóz, ale niech mu będzie. Fala nie będzie się kłócił o taką głupotkę. Medyk odprowadził przez chwilę cynamonowego pointa, a potem ruszył w poszukiwanie ziółek. Najlepiej skrzypu lub nagietka, chociaż potrzeba na nagietek chyba bardziej paliła w tym momencie, bo jeden ostał się w składziku po ostatnich leczeniach, więc kocur jeszcze bardziej zwracał uwagę na pomarańczowe płatki główki owej roślinki.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Wypatrując pomarańczowych płatków, Fala mógł zwrócić uwagę na coś innego, ale o zbliżonej barwie. Zupełnie gładkie drewno, niemal połyskujące w słońcu, w intensywnym ciemnopomarańczowym kolorze. Jakby podejść bliżej i przyjrzeć się znalezisku, jego nietypowość tylko rosła. Nie dało się pomylić kształtu z niczym występującym w lesie, chociaż można było próbować – największym elementem drewienka było jakby jajko, pozbawione czubka. I jak to z jajkami bywa, również było puste w środku, acz o dużo mocniejszych ściankach. Do niego przyczepiona była gałązka, która prędko przechodziła w czerń i... również była pusta w środku. Całość była nie za duża raczej, jak taki szczur bez ogona, może trochę dłuższa. Wdmuchując powietrze z jednego końca, można było poczuć jak wylatuje z drugiej strony tworu. Do czego to w ogóle mogło służyć?
Oriona nie zrażało chwilowe niepowodzenie. Z naciskiem na chwilowe, bo był święcie przekonany, że już wkrótce los się do niego uśmiechnie. Bo zawsze tak było. Nie zdarzało mu się wracać z pustymi łapami, a już na pewno udawało mu się uniknąć frustracji wywołanej słabym polowaniem. Chociaż to może wynikało akurat z czegoś innego.
Niemniej, słonko świeciło, ptaszki ćwierkały (chociaż może nie teraz), a Orion korzystał z uroków ładnej pogody i cieszył się swoim spacerem. Znaczy się, poważnym polowaniem, bo nie zapominał przecież o czujnej obserwacji otoczenia.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
Chyba faktycznie to nieszczęście było jedynie chwilowe, bo po jakimś czasie dłuższego szukania, Wędrujące Światła w tym zapachowym i roślinnym gąszczu nazywanym Ziołoroślami mógł na jednym z większych krzewów wypatrzyć drozda. Tego brązowo-kremowego ciałka raczej nie dało się pomylić z innym ptakiem. Jednak krzew, na którym drozd wylądował był całkiem spory, jak widać ptaszek nie chciał zbliżać się zbytnio do ziemi, więc bez większego skoku pod koniec podchodzenia raczej się nie obejdzie.
Szczerze? Fala raczej nie był kolekcjonerem rupieci Dwunogów i szczerze to wolałby znaleźć nagietek zamiast jakiegoś dziwnego jajka. W pierwszej chwili miał je zwyczajnie ominąć i pójść szukać dalej tego po co tutaj przyszedł, ale potem do głowy wpadła mu myśl, że może mógłby dawać takie rzeczy do zabawy nudzącym się w lecznicy kociętom czy bardziej hiperaktywnym kotom, żeby nie przeszkadzały innym pacjentom w czasie pobytu w Ziołowym Wzgórzu. Tak więc medyk zatrzymał się, postanowił schować znalezisko pod jakimś bardziej charakterystycznym krzakiem, żeby w drodze powrotnej do obozu je ze sobą zabrać, a następnie ruszył dalej w poszukiwania ziół. Najlepiej nagietka, chociaż skrzypem też by nie pogardził.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Niby obszar nazywany był Ziołoroślami, ale coś nie było żadnych przydatnych ziół w zasięgu wzroku Wichrowego medyka. A wręcz każde dotychczasowe znalezisko było dalekie od posiadania zielonych listków. Znaczy, zależy jak na to spojrzeć. Brązowa kaczka, która znajdowała się długość drzewa od Bryzgającej Fali, trzymała w dziobie gałązkę z pojedynczym zielonym listkiem. Całkiem bezużytecznym, z medycznego punktu widzenia, ale wciąż był to listek. I kaczka, zajęta kaczymi sprawami, takimi jak zbieranie materiałów do odświeżenia gniazda.
Nic nowego, że Orion był wybredny. Z paroma wyjątkami, oczywiście, ale w gruncie rzeczy, dość często kręcił swoim długim noskiem. Tak było i teraz, gdy smukły drozd ulokował się na wyższych partiach krzewu. I to nawet nie do końca problem w tym ile wysiłku należałoby włożyć w złapanie niezbyt obfitej w mięso piszczki, a w tym, że to był krzew. Ryzyko, że kilka kolejnych chwil musiałby spędzić na wygrzebywanie z sierści drobnych gałązek? Zdecydowanie za duże jak na jego upodobania. Dlatego też ruszył dalej, licząc na to, że natrafi na mniejsze zagrożenie dla swojej szaty.