Logo Artemidy
Ckliwa Wierzba
#16
XXXXOn też mnie kochał... czy to mi się śniło? Może w końcu dostałam zwidów od zapachu tych wszystkich ziół? Nie... to było zbyt realne, zbyt prawdziwe. Znów poczułam łzy w oczach, jednak tym razem nie były one spowodowane rozpaczą i smutkiem, były radością, czystą radością i szczęściem. Bo miałam w swoim życiu kogoś takiego, jak on.
XXXX– Kocham cię. Kocham, kocham, kochamkochamkochamkocham – zaczęłam powtarzać, przeczesując językiem po jego poliku, po czole, po nosie i szyi. Kochałam go najmocniej na świecie. Był moim wszystkim. Jak ja wcześniej mogłam egzystować bez niego… wtedy moje życie musiało być tak szare, tak nudne, właściwie to już wyparłam to wszystko z pamięci. Teraz liczył się tylko on i to, że on też mnie kochał. Czuł to samo. Czy mogłam być bardziej szczęśliwa?
XXXX– Ja… ja nie mogę, Ogień – powiedziałam zwieszając głowę i przełykając z trudem ślinę. Choć tak bardzo chciałam być przy nim, zostać już na zawsze u jego boku, nie mogłam sobie na to pozwolić. Nie teraz, kiedy to wszystko działo się w moim domu. Musiałam zostać w nim, wśród innych. – Obiecałam troszczyć się o mój Klan. Jestem medykiem. Nie mogę tak… nie mogę ich zostawić, nie w tym wszystkim, co się tam dzieje. Tam jest moja siostra, nie może zostać sama – mruknęłam, wtulając się tylko mocniej w niego. Ja w Rzece… pośród tak wielu obcych kotów, obcych tradycji, zwyczajów, chyba nie mogłabym się odnaleźć. Nawet z nim u boku, nawet z jego wsparciem, ciepłym słowem. To nie było moje miejsce. Urodziłam się w Klanie Cienia i tam było moje miejsce. Cokolwiek by się z nim nie działo.
XXXX– Wszystko będzie dobrze, Ogień, musi być w końcu dobrze. a po wszystkim zaczniemy nowe życie, razem – powiedziałam, ocierając się swoim pyskiem o jego polik, po czym uśmiechnęłam się, blado, słabo, ale z nadzieją. Bo naprawdę wierzyłam w to, że tak będzie. Rządy Psa w końcu dobiegną końca, a Klan Cienia odetchnie. Odetchnie pełną piersią po raz pierwszy od tak wielu księżyców. I ja razem z nim. – Trzeba tylko… być cierpliwym, on umiera, traci swoje życia i umiera, w końcu straci ostatnie – i na dobre odejdzie, spadnie do Miejsca, Gdzie Brak Gwiazd i słuch o nim zaginie, Gwiezdni z pewnością tego dopilnują.

my love, take your time,
I’ll see you on the other side,
raise a glass to freedom...

LVL 4 115 / 300
MedLVL 6 754 / 900
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
xxxxIm więcej powtarzała mi, że mnie kocha, tym bardziej chciałem jakiegokolwiek dowodu na to, że nie śniłem. Gwarancji, że zaraz nie obudzę się w legowisku wojowników, w obozie Klanu Rzeki, dowiadując się, że jej ciepłe słowa to nie wytwór mojej wyobraźni, a rzeczywistość, najprawdziwsza i najpiękniejsza pod całym słońcem. Jej język na moim poliku, czole, nosie i szyi był tym dowodem - jej prawdziwy dotyk, jej prawdziwy zapach. Ona była prawdziwy, i ja, i ta wierzba, pod którą leżeliśmy. Moje uczucie było prawdziwe. I jej... jej uczucie także. My byliśmy prawdziwy, to się działo naprawdę. Byliśmy razem. Byliśmy ja i ona. I nic w tym momencie nie liczyło się dla mnie bardziej od tego.
xxxxZacisnąłem jednak zęby, spojrzałem na nią zmartwiony gdy odrzekła mi, że nie dołączy do Klanu Rzeki. Gdy wtuliła się bardziej we mnie, polizałem ją czule po czole. Nie mogła. Nie chciała. Wiedziałem, co czuła. Czy ja dołączyłbym do innego Klanu? Mógłbym zostawić Wodę, Nocny Szkwał, rodziców... tak po prostu zmienić mój dom, miejsce na ziemi, które od urodzenia było moim? Mógłbym? Zabiło mi szybciej serce na myśl, że miałbym nie budzić się co ranek przy Wodzie. A jednak coś nie dawało mi spokoju. Rozumiałem, że była przywiązana, ale... ale dlaczego do takiego miejsca. Dlaczego nie chciała uciekać, dlaczego nie chciała żyć bezpiecznie, z dala od brutalności, terroru i strachu? Mogła się z tego wydostać, raz na zawsze.

xxxxBo nie jest tchórzem, Ogień. Bo walczy do końca. Bo jest odważna. Mądra. Bo nie zostawi innych w niebezpieczeństwie, by ratować siebie.

xxxx- Obiecujesz? - zapytałem, patrząc w jej ślicznie niebiesko-zielone oczka. Przycisnąłem ją bliżej siebie. Chciałem, by już było po wszystkim. Chciałem żyć z nią. W spokoju, miłości.
xxxxSiedzieliśmy tak długo, długo, aż znikające promienie słońca zaczęły naglić nas oboje, choć tak bardzo, bardzo nie chcieliśmy się rozstawać. Już nigdy...

zt x2 :(
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
xxxxZjawiłem się, tak, jak jej przysięgłem, przy Ckliwej Wierzbie. Znowu. Ostatnim razem czekałem dzielnie do samego wieczoru, a jednak Barnowskrzydła tego dnia się nie zjawiła, choć byliśmy umówieni. I choć wiele intruzywnych myśli starało przekonać mnie, że stało się coś złego, że Jaskółka nie opuściłabym spotkania przy Czterech Dębach, że coś jest nie tak, starałem siebie powolutku uspokajać, wmawiać sobie, że musiało jej coś wypaść. Najtrudniejsze myśli nie były te o tym, że stała jej się krzywda - wierzyłem, że nie. Moja Jaskółka była dzielna, mądra. Wierzyłem w nią, wiedziałem, że sobie radzi. Że sobie poradzi. Najtrudniejsze były te, które wmawiały mi, że przestała czuć to, o czym zapewniała mnie ostatnim razem. Ale nie, wiedziałem, że nie. Jaskółka mnie kochała.

xxxxCiebie, Ogień? Ciebie ktoś chciałby kochać?

xxxxWiedziałem, że tak. Wiedziałem. Przyszedłem nieco przed umówioną porą, leciutko, by być gotowym. Niewiele było już kwiatów na polanach, właściwie, to choć szukałem dzielnie, nie umiałem znaleźć żadnego. Zamiast tego zerwałem parę gałązek ciekawie wyglądających liści, bardzo fikuśnych. Pomyślałem, że jej się spodobają. Ścisnąłem je w niewielki bukiet i zabrałem ze sobą, mając nadzieję, że przy okazji powie mi co to za roślina. Ona w końcu znała się na roślinach. Usiadłem pod Ckliwą Wierzbą, choć zaraz potem szybko wstałem, kręcąc się w miejscu. Nie potrafiłem się doczekać. Przepełniała mnie ekscytacja, wyczekiwanie - naprawdę chciałem ją zobaczyć. Ale także... także swego rodzaju strach, obawa. Nie stało się nic złego, nie stało się nic złego. Ale co, jeśli jednak? Co, jeśli ponownie się nie zjawi? Czułem, jak zaczyna boleć mnie serce. Pokręciłem szybko głową. Nie, nie. Będzie. Na pewno przyjdzie. Moja piękna, słodka Jaskółka.
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Czy jednak ten moment nadszedł? Czy Jaskółka nadchodziła ze strony ziem klanu Cienia? Miała przecież taką samą, drobną posturę, takie same długie futerko, łączące na sobie trzy barwy, taki sam zapach gęstego lasu połączony z ziołami… Jednak nie. Nie ważne jak bardzo Ogniste Serce by tego nie pragnął, musiał w końcu dostrzec, że łaty na ciele zbliżającej się kotki układały się jednak inaczej, że brakowało na nich niektórych pręg, że zieleń jej oczu wpadała raczej w żółć niż błękit.
Co tu robiła? Sama do końca nie wiedziała. Dalekie spacery nie były dla Ciernistego Gąszczu nie były niczym dziwnym, ale jednak częściej wychodziła na tereny niczyje wokół lasu, niż udawała się do Czterech Dębów. Tutaj można było spotkać zbyt wiele kotów z innych klanów, a czy powinna im mówić o tym, co działo się w klanie? Nie, zwykle nie, musieli poradzić sobie ze swoimi problemami sami, nie okazywać słabości i pozwalać na to, by to inni musieli ich ratować.
Jednak tego dnia właśnie w te rejony zaprowadziły ją jej łapy. Czy kiedyś miało tu jeszcze nastąpić zgromadzenie, takie jak w dawnych opowieściach? Może teraz, pod rządami Spopielonej Gwiazdy miało to być możliwe. Nawet jeśli nie wiedziała czy by tego chciała.
Na obcego kocura nie zwróciła właściwie większej uwagi. Wyglądał, jakby na kogoś czekał i przecież pewne było, że nie chodziło o nią. Nie będzie mu przecież przeszkadzać, gdy rozmowa z nim nawet nie wydawała jej się szczególnie interesującą perspektywą.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
xxxxNie łamałem się. Czekałem, byłem cierpliwy. Mogłem czekać do wieczora... właściwie, to na Jaskółkę mogłem czekać całe życie. Nie było mi szkoda czasu, skoro wiedziałem, co czeka mnie gdy wytrzymam walkę z czasem. A więc kręciłem się w kółko trzymając bukiet paproci, czy innych liści w pysku, czekając na szylkretową kotkę.
xxxxI nagle. Nagle ją faktycznie zobaczyłem. Otwarłem szerzej oczy, gdy stanęła w pobliżu Ckliwej Wierzby. Byłem jednak na tyle blisko, by od razu zauważyć, że coś było nie tak. Miała charakterystyczny zapach Klanu Cienia, ale nie był tak słodki, delikatny jak ten, który nosiła Jaskółka. Miała szylkretowe, niebiesko-kremowe futro, ale nie miała plam tam, gdzie je zapamiętałem. Biała kreska nad jej nosem też była obca. Miała zielone oczy, ale to nie były te pełne ciepła i miłości, nie. Były obojętne, zwykłe. Nie kryły się w ich emocji, bo kocica przede mną nie miała do mnie żadnych. Bo się nie znaliśmy. To nie była moja Jaskółka. Zakuło mnie serce. Dlaczego nie przychodziła? I dlaczego kotka, która właśnie przyszła, wyglądała do niej... tak podobnie?
xxxxWahałem się z myślami, nie wiedząc, czy podejść. Co, jeśli Jaskółka ją tu wysłała, bo jest chora, a więc ta kocica miała mi przekazać tę informację, ale nie wiedziała, że ja to ja?? Czy powinienem podchodzić? Ale... ale Klan Cienia jest strasznym miejscem. Co, jeśli nasza relacja jest tam zakazana, a jak się wyda, to Jaskółka będzie mieć kłopoty... Co miałem robić???
xxxxKońcem końców podszedłem, kładąc przed sobą bukiet. - Uhh... em... eee... dzień dobry. Mam na imię Ogniste Serce. Chcia- Chciałem zapytać, bo ten, jedna z medyczek Klanu Cienia kiedyś pomogła mi z niewielką raną... No! I chciałem się odwdzięczyć, mam ten... ee.... łopian. Do oddania. Miała na imię chyba... Barwnoskrzydła, o, tak. Jest może w obozie? Miałem się tu z nią spotkać po oddanie ziół właśnie! - wyplułem niezręcznie. Nic z tego nie było prawdą, ale chyba wybrnąłem całkiem nieźle, nie? Przedstawiłem w dobrym świetle Jaskółkę, bo pomogła... komuś w potrzebie, ale zażądała oddania ziół, co by Klan nie stracił! Wszystko idealnie. Szkoda, że żadnego łopianu nie miałem, a w ogóle to nie wiedziałem, czy on służy do ran - palnąłem losowo, bo coś mi się kojarzy, że tego używał Senny Świt na moją ranę po walce z bobrem. Chociaż łapy bym se za to nie dał uciąć.
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
Zatrzymała się, z początku słuchając go ze średnim zainteresowaniem. Ale przecież już słyszała jego imię, w szczególności w połączeniu z Jaskółką. Nie myślała o tym zbytnio – przecież dowiedziała się o nim już jakiś czas temu, a od wtedy wydarzyło się tyle rzeczy zdecydowanie bardziej zajmujących jej umysł.
Jednak teraz musiała się zatrzymać, jeszcze przez ostatnie momenty udając, że nie czuje w tym momencie nic szczególnego i przyjrzeć mu się bliżej. Był, jak zresztą większość kocurów, niezbyt urodziwy i dość żałosny, z tą swoją w oczywisty sposób zmyśloną historyjką. Jasne, że tylko Jaskółka mogłaby pokochać kogoś takiego.
- Nazywam się Ciernisty Gąszcz, jestem siostrą Barwnoskrzydłej. Wspominała mi o tobie. – To była ta prosta część. Gorzej z tym, co miało przyjść alej. Z jednej strony nie chciała zdradzać sekretów swojego klanu. Opowiedzenie teraz o wszystkim, co się wydarzyło, mogłoby pokazać innym jak bardzo Cień był osłabiony. Chociaż co z tym miałby zrobić ktoś taki jak on? Wyglądał jak jeden z ostatnich kotów w lesie, które miałyby doprowadzić do inwazji jednego klanu na drugi. I jednocześnie czuła, że zasługiwał na tę wiedzę. Był kimś ważnym dla jej siostry. Powinien znać prawdę, nawet jeśli jedynie w jej najbardziej ograniczonym stopniu. Gdy przyjdzie na to moment, cały ich klan usłyszy o tym, co się wydarzyło. Pewnie lepiej dla niego, by dowiedział się teraz, niż stojąc na granicy z całym patrolem.
- Nie zobaczysz się już z nią. Jaskółka nie żyje. – Dla niej samej to też brzmiało jeszcze momentami nierealnie, tak jak teraz, gdy wypowiadała to na głos. Po tamtym dniu była zbyt skupiona na zajmowaniu się tłumem chorym i próbach zapanowania nad całym klanem, by mieć czas rzeczywiście pomyśleć o tym, że jej ostatnia rodzina odeszła na zawsze. A gdy już miała moment, by o tym rzeczywiście pomyśleć, wciąż czuła złość na o, że ani jej siostra, ani Czosnek, nie zdołali wyczuć trucizny w zwierzynie. Czego oni się uczyli na treningach, że nie potrafili zrobić nawet tego? Jak mogli zostawić ich akurat teraz, gdy byliby najbardziej potrzebni?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
[TW: samookaleczanie, pustka, myśli samobójcze]



xxxxWbiłem w nią wzrok. Nie wyglądała, jakby wiedziała kim jestem, a więc Jaskółka nic o mnie nie powiedziała. Nie byłem o to zły, absolutnie, wiedziałem... tak z mniejsza, jak jest w Klanie Cienia. Podziękowałem sobie w duchu, że nie wyjechałem od razu z tym, dlaczego tu jestem i dlaczego pytam o ich medyczkę.
xxxxZaraz potem... och. Ciernisty Gąszcz była jedną z medyczek w Klanie Cienia i, jak się okazało, siostrą mojej ukochanej. To tłumaczyło, dlaczego wyglądały tak podobnie... a jednak różnie. Zupełnie różnie, wydawało mi się, że były kompletnie inne, choć rozmawiałem z kotką ledwie parę chwil. Ciernisty Gąszcz była chłodna, wręcz ostra. Jaskółka nigdy taka nie była, nawet przy naszym pierwszym spotkaniu - głównie biła z niej nieufność i ostrożność, jednak nie opuściła ciepła, jakie w sobie miała. Niesamowite, że tak skrajnie różne kotki mogły być siostrami, w dodatku piastujące dokładnie tę samą rangę. Na kolejne słowa medyczki zabiło mi serce. Mówiła o mnie, wspominała! Uśmiechnąłem się niekontrolowanie. Wierzyłem, że skoro powiedziała właśnie siostrze, te muszą być ze sobą blisko. Cieszyłem się więc, że ją poznaje, nawet, jeśli całkowicie przypadkiem. Nawet, jeśli czekałem tu na kogoś innego. Nie wiedziałem jednak wciąż, na jakim gruncie jestem - wiedziała, że jesteśmy razem? Że oboje dzielimy się tak skrytym, pięknym uczuciem? Mogła wiedzieć. Równie dobrze Jaskółka mogła tylko o mnie wspomnieć, tak, jak ja powiedziałem Nocnemu Szkwałowi o koleżance z Klanu Cienia. To jeszcze nic nie znaczyło. Niemniej sam fakt, że moja ukochana o mnie mówiła, sprawił, że było mi tak jakoś... cieplej na serduszku, o!
xxxxCzekałem, ale Ciernisty Gąszcz nie mówiła nic więcej. Wydawała mi się bardzo tajemnicza, cicha, zdystansowana. Otworzyłem pysk, by zapytać, czy mogłaby dać znać Jaskółce, że na nią czekam, bo mieliśmy się... mieliśmy się...

xxxxNie zobaczysz się już z nią. Jaskółka nie żyje.

xxxxDrgnąłem. Co? Patrzyłem na Ciernisty Gąszcz, desperacko szukając na jej pysku jakiejkolwiek oznaki żartu, śladu kłamstwa. Zmroziło mnie, moje ciało oblało się potem. Czekałem, aż powie mi coś jeszcze. Że to żart. Że to nieprawda. Czekałem, powiedz coś, Ciernisty Gąszczu. Do cholery, POWIEDZ COŚ. Ale ona stała w ciszy. Stała i patrzyła na mnie tak zagadkowo, tak pusto, że miałem wrażenie, że wariuję od jej wzroku. - T-to.. Nie- chyba nie zrozumiałaś. Jestem umówiony z Jaskółką teraz. Zaraz tu przyjdzie. Mamy się widzieć - powiedziałem tak pewnym głosem, jak jeszcze nigdy w życiu. Jednocześnie było mi dziwnie niekomfortowo w własnej skórze, zaczęła mnie szczypać, zaczęła mnie palić. Wzrok Ciernistego Gąszczu zaczął mnie palić, widok Ckliwej Wierzby zaczął sprawiać, że żółć zbierała się w moim gardle. Dzielnie przełknąłem ją, nie chcąc robić scen. Nie było o co. Stałem pod Ckliwą Wierzbą i czekałem na Jaskółkę.

xxxxNie zobaczysz się już z nią. Jaskółka nie żyje.

xxxx- CZEMU TU STOISZ. CZEKAM NA JASKÓŁKĘ - krzyknąłem. Była niepasującym elementem, to ona tu nie pasowała. Nie ona miała tu stać. W jej miejsce miała się pojawić ona, bardzo podobna kotka, której oddałbym cały świat, gdyby tylko mnie poprosiła. Kręciło mi się w głowie. Wzrok wbiłem w granicę z Klanem Cienia. Zaraz tu przyjdzie, przecież wiedziałem, że tak. Nie wystawiłaby mnie, jesteśmy umówieni. Jestem umówiony z Jaskółką, więc Jaskółka przyjdzie. Moje żółte oczy zaszkliły się, ale ja nie wiedziałem czemu. Czemu płaczesz, Ogień, przecież nic się nie dzieje. Przecież zaraz tu przyjdzie, zaraz przyjdzie i będziecie leżeć pod Ckliwą Wierzbą, szukać różnych kształtów w chmurach. Będziecie dzielić się językami, będziecie opowiadać sobie o tym, co się u was działo przez ostatnie kilka dni. Powiesz, że Wodny Wir wie o waszym związku i o tym, że bardzo chce ją poznać. I że na pewno się polubią. I jak szczęśliwy jesteś, że ją masz, że jest dla ciebie całym światem. Że gdyby potrzebowała gwiazdki z nieba, zrobiłbyś wszystko, by dostać się na ciemniejące, rozciągłe niebo i zerwałbyś te gwiazdę tylko po to, by ona była szczęśliwa. I powiesz jej, że nic innego się dla ciebie nie liczy, że twoje życie nagle stało się bardziej kolorowe, a to dziwne, bo nadciągała szara Pora Nagich Drzew. I powiesz, że gdy wychodzisz na polowanie, to omijasz jaskółki, jednocześnie głupio uśmiechasz się do siebie, bo oczami wyobraźni widzisz ją obok siebie, jak zbiera w pobliżu zioła, a ty dzielnie polujesz dla Klanu. Wspomnisz, że nie możesz się doczekać Pory Nowych Liści, bo wtedy zrobi się cieplej, wyrosną kwiaty, które będziesz mógł jej przynosić. I przypomnisz, że obiecałeś jej naukę pływania, ale również zaczekacie na cieplejsze dni, bo troszczysz się o nią tak bardzo, że nie pozwolisz, by stała jej się krzywda - nawet poprzez przeziębienie z tak głupiego powodu. I, że choć nie jesteś bardzo odważny i waleczny, to zawsze stanąłbyś w jej obronie, choćbyś miał przepłacić życiem, bo twoje życie nigdy nie będzie tak bardzo ważne jak jej. Że chciałbyś umrzeć pierwszy, egoistycznie, żeby nie musieć przezywać koszmaru życia bez niej. Wtedy poliżesz ją między uszami, mówiąc, że na razie nie musicie myśleć o takich rzeczach, bo macie całe życie przed sobą, które możecie spędzić na wspólnych żartach, rozmowach, na wspólnym byciu. Powiesz, że dla ciebie rozmowa z kimś innym zawsze była niezręczna, ale nie z nią, bo jak z nią gadasz, to czujesz się swobodnie jak przy nikim innym, i że nawet cisza cię nie gryzie, jest równie piękna, bo u jej boku. I dodasz, że chciałbyś zatrzymać czas, by moment rozłąki nigdy nie nadchodził. Że chciałbyś już zawsze zanurzać nos w jej pięknym futrze, czuć jej słodki zapach. Słyszeć, jak się śmieje, bo wtedy żołądek robi ci fikołka i nie możesz oddychać, nie mogąc uwierzyć, że możesz nazywać Jaskółkę swoją, że z jakiegoś powodu wśród wszystkich twoich niepowodzeń pojawiła się ona, odmieniając twój szary świat w ten pełen barw i kolorów. I wspominałbyś o jej obietnicy, że rozpoczniecie życie wspólnie już niedługo, że będziecie już zawsze razem, że żadna granica, klan, przywódca nie będzie was ograniczał. Nie będą się liczyć trenowani terminatorzy, chore koty, że stan stosu zwierzyny lub składzika wpadnie w niepamięć, a jedyne, co będzie zaprzątać wasze głowy, to będzie szczęście waszej dwójki, to, czy kwiaty które przyniosłeś dla niej jej się spodobają, bądź to, czy nowe miejsce do odwiedzenia przygotowane przez Jaskółkę będzie dla ciebie równie urokliwe, co dla niej.
xxxxPatrzyłem cały czas na granicę z Klanem Cienia, nie przychodziła. Nie było jej. Moje policzki były całe mokre od łez, płonęły smutkiem, choć ja nie czułem, by były mokre. Nie wiedziałem nawet, że płakałem, że się trząsłem, że nie stałem już - upadłem na ziemię, mając nogi jak z waty, które odmawiały mi posłuszeństwa. Zapomniałem o Ciernistym Gąszczu, nie wiedziałem nawet, czy stała obok. Nie czułem wymiocin, które leżały gdzieś wtarte w trawę. Nie wiedziałem, że były moje. Najgorszym było to, że nic się nie zmieniło. Ckliwa Wierzba nadal pachnęła słodko, nadal pięknymi wspomnieniami, które przewijały mi się w głowie. Nadal światło ją oświetlało tak, jakby nic się nie wydarzyło. Nic. Tylko ja, tylko ja byłem inny, zdruzgotany, nie potrafiąc normalnie stać, myśleć, mówić. Czułem, jak serce kruszy się głośno w mojej piersi, czułem, jak jego odłamki przebijają mnie na pół, jak sprawiają mi ból tak przeraźliwy, że nie potrafiłem tego znieść. W głowie mi piszczało tak głośno, że łapami złapałem się za uszy. Krzyczałem chyba, by przestało, ale nawet nie wiedziałem jakich słów użyłem, nie wiedziałem, czy faktycznie krzyczę, czy działo się to tylko w mojej głowie. Spadałem w pustkę, pochłaniała mnie czarna nicość, robiła z moim umysłem co tylko chciała. Przestawałem żyć, takie miałem wrażenie, chociaż oddychałem wciąż dzielnie, zdecydowanie za szybko, zdecydowanie niezdrowo. Mrugałem co jakiś czas, odganiając łzy, by popatrzeć na granicę z Klanem Cienia, jednak nim w ogóle zdążyłem zobaczyć tamtejsze drzewa, znikały za kolejną falą słonej wody, która spływała po moim żałosnym pysku. Wyciągnąłem pazury, w pierwszej chwili wbijając je w ziemię. Zaraz potem wyciągnąłem je, żeby z całej siły przejechać nimi po moim pysku, po starej ranie, którą zarobiłem od bobra. Nawet nie wiedziałem czemu i nie wiedziałem po co, chyba potrzebowałem bodźca który uświadomi mnie, że śnie. W śnie nie dałbym rady siebie zranić, a więc nic nie powinno się stać. Podniosłem wzrok. I co, coś się stało? Miałem wrażenie, że nic, a więc rzeczywistość w której byłem nie była prawdziwa. A jednak, dopiero po chwili zobaczyłem krew na łapie, poczułem ją w pysku, jej smród w nosie. Ból uderzył we mnie z zdwojoną siłą. Miałem wrażenie, że mój pysk płonie, że wypala mi nos, oczy i usta. To jednak nie było najgorsze, nie przeraźliwy ból i cierpienie, a świadomość, że ja byłem naprawdę, że Ciernisty Gąszcz i jej słowa... były naprawdę. Patrzyłem, jak łzy spadają mi na rudą łapę, mieszając się z krwią. Kręciło mi się w głowie, było mi niedobrze, nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić.
xxxxPrzecież przyszedłem tu do Jaskółki. Dlaczego jej nie było, dlaczego? Dlaczego jakaś kocica mówi mi, że moja Jaskółka nie żyje? Dlaczego krew spływająca po moim pysku smakowała jak prawdziwa, dlaczego to wszystko było tak realne, tak prawdziwe, jakby działo się naprawdę? Dlaczego ja wciąż oddycham, dlaczego stoję pod Ckliwą Wierzbą i czekam, zamiast opowiadać jej o tym, jak bardzo ją kocham i jak bardzo nie mógłbym żyć bez niej? Dlaczego to Ciernisty Gąszcz mówiła mi, że ona nie żyję. Czemu mi to mówiła? Czemu to ja musze to słyszeć? Czemu moje uszy odbierają te słowa, czy nie mógłbym po prostu zniknąć, nie istnieć, czy nie mógłbym po prostu nie czuć, nie słyszeć. Czy nie mógłbym po prostu być gdzieś indziej, nie tutaj, nie w Klanie Rzeki, czy mógłbym być w miejscu, gdzie to nie miałoby znaczenia, czy mógłbym nie czuć tego bólu. Nie czuć bólu, nie czuć bólu, nie czuć bólu, czy mógłbym przestać czuć to uczucie, które rozrywało mnie od środka, które mnie pochłaniało i zabijało z każdą sekundą, czy mógłbym nie mieć krwi na pysku, na łapach, czy to wszystko mogłoby się już po prostu ZAMKNĄĆ. CZY MOŻE BYĆ CICHO. CZY MOGŁOBY BYĆ W KOŃCU CICHO?

xxxxNie zobaczysz się już z nią. Jaskółka nie żyje.
xxxxSkuliłem się w kłębek, wstrząsany płaczem, który mieszał się z krwią. Leżałem cierpiący, leżałem samotny pod tą obrzydliwą Ckliwą Wierzbą, w obrzydliwych Czterech Dębach, czekając na... na piękną Barwnoskrzydłą z obrzydliwego Klanu Cienia. Tyle, że to nie miało już znaczenia. Dla mnie już w sumie... nic nie miało znaczenia.
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
Złamane serce bolało bardziej, niż rana na policzku? Pojawiła się tam wraz z nieprzemyślanym wycelowaniu łapy prosto w policzek. Chociaż, czy kocur na pewno tego nie przemyślał? Amok w jakim się znajdował na chwile mógł zagłuszyć całą sytuację. Nieprzyjemna, podłużna, chociaż płytka rana powoli mogła zacząć go uwierać. Pieczenie i swąd krwi, który mógł przyprawić go o ból głowy. Zabarwiona już na szkarłatny odcień trawa pod jego łapami, nieprzyjmnie chłodny wiatr na plecach i wspomnienie ukochanej przewijające się w pamięci. Ogniste Serce nadal był. Czuł. Żył.

[Ogień] lvl: 4 | S: 15 | Zr: 12 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 75 - 7 = 68 (75) | W: 55 - 3 = 52 (55)
>1st przeorana lewa strona pyska od policzka do podgardla, krwawi
[Obrazek: 2LAzKX3.png]
IF I WAS DYING ON MY KNEES
You would be the one to rescue me
And if you were drowned at sea
I'd give you my lungs so you could breathe

LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
Doskonale wiedziała, co czuła, widząc Ogniste Serce w tej chwili. Dokładnie to samo, co myślała, bardzo wiele księżyców temu patrząc, jak Czosnek płacze na swojej ceremonii na terminatora. Świadomość, że jej nikt nigdy by nie pozwolił na takie zachowanie. Co by się stało, gdyby zareagowała tak, widząc martwą Jaskółkę? Ile kotów by zginęło przez to, że nie byłaby w stanie udzielić im pomocy? Może sama byłaby już martwa, bo w takim stanie nawet taki nieudacznik jak Martwa Dusza dałby radę rozerwać jej gardło.
Odsunęła się o krok, nie zamierzając jakkolwiek wpływać na to, co robił. Właściwie nie spodziewała się aż tak silnej reakcji, aż trudno było pomyśleć, że ktoś taki mógł przeżyć w lesie tyle czasu. W klanie Cienia nie wytrzymałby ani dnia. I wzbudzało to w niej tylko większą irytację, złość skrywaną pod wciąż obojętnym wyglądem, gdy przez moment zastygła w bezruchu.
Nie miała mu nic do powiedzenia, bo co takiego mogłaby mu chcieć teraz przekazać? Że cieszy się, że nie jest medykiem Rzeki, bo nie musi marnować ziół przez jego głupotę? Że jej siostra zasługiwała na to, by kochać kogoś lepszego? Powinien sam to wiedzieć. Przekazywanie mu jakiekolwiek konkretnej wiedzy o tym, co się stało, tym bardziej wydawało się bezsensowne. Nie wyglądał, jakby miał cokolwiek zrozumieć, do tego potrzebowałaby rozmowy z kimś na swoim poziomie.
Dlatego mogła po prostu zniknąć, pewnie jeszcze zanim kocur wróci do zmysłów wystarczająco, by zorientować się, że się to wydarzyło. Zupełnie jakby była tym jednym, naprawdę istniejącym na świecie duchem.
A on wróci do swojego klanu, gdzie wszyscy żyli bezpiecznie. Do kochającej rodziny, do przywódcy, który całe jego życie troszczył się o klanowiczów oraz do swojego mistrza, który go wspierał i nigdy nawet nie pomyślał o otruciu wszystkich wokół. Życie byłoby takie proste, gdyby śmierć Jaskółki naprawdę była w nim jedną tragedią.

// zt
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
[TW: myśli samobójcze, pustka]

xxxxByło mi duszno i naprawdę bardzo, bardzo kręciło mi się w głowie. Przed oczami miałem mroczki, w jednej chwili nie widziałem już ani granicy Klanu Cienia, ani Ckliwej Wierzby, ani niczego. Nie było już dla mnie niczego, tylko ciemność, głucha ciemność, nie rozświetlona żadnym światłem, promykiem. Wszystko zgasło wraz z nią. Wszystko straciłem wraz z nią. Zniknął świat, wraz z nią. Straciłem... siebie, wraz z nią.
xxxxNie wiem, ile leżałem na ziemi, mocząc się w własnych rzygach, krwi i łzach. Nie wiem, nie pamiętałem, w moim... niczym nie było czasu, nie było obowiązków, nie było innych kotów. Byłem tylko ja, ja i ja, ja w towarzystwie samotności, która połykała mnie z każdą kolejną minutą. Byłem tak żałosny, żałosny. I tak bardzo chciałem, by to wszystko zniknęło, zwłaszcza ta pustka, ta ciemność i to uczucie, jakbym umierał, choć wcale tego nie robiłem. A powinienem. Tylko... tylko że jakbym umierał, to byłoby za proste. Nie cierpiałbym, a przecież o to w tym chodziło. Urodziłem się, by cierpieć, żyłem by to robić i odebranie mi Jaskółki... odebranie mi Jaskółki miał być największym ciosem. Był. Och, tak bardzo był.
xxxxWstałem z ziemi o trzęsących się nogach. Wokół mnie nie było niczego. Ciernistego Gąszczu, jakby była tylko snem. Zniknęła, a ja nie wiedziałem kiedy. I nic mnie to nie obchodziło, nic. Ani to, jak dojdę do domu, ani jak bardzo śmierdziałem pustką, żalem, płaczem i wymiocinami. Nie obchodziło mnie co było dalej, nie obchodził mnie już mój dom, nie obchodził mnie już mój los. Moje życie się zakończyło, tylko czemu, cholera czemu dalej dychałem, czemu dalej szedłem przed siebie, czemu jakoś toczyłem się do domu, czemu czułem ból ciała, kiedy ból głowy był nie do zniesienia.

zt
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
Minęły już dwa księżyce odkąd stała się terminatorką i była już na niezliczonych patrolach, choć nigdy nie była przy Czterech Dębach. Dzisiaj akurat nadszedł ten dzień - gdy szła wraz z patrolem przy granicy, postanowiła się od niego na trochę odłączyć (po uprzednim poinformowaniu) i rozejrzeć w miejscu, w którym ponoć odbywały się Zgromadzenia. Oh, jakże chętnie by się na jedno wybrała i poznała, oceniła te wszystkie koty...! Przebywanie w tym miejscu tylko podsycało w Kukułce ciekawość, jeśli chodziło o koty z innych klanów - nigdy jeszcze żadnego nie spotkała.
Ale przy okazji takiego zwiedzania, stwierdziła, że rozejrzy się za jakimiś fantami, które mogłaby dodać do swojej kolekcji - coś ładnego przyniesionego z ziem, które co dopiero odkrywała, na pewno byłoby świetnym dodatkiem.
Po niedługim czasie takiego przechadzania się, weszła z uniesionym ogonem pomiędzy gałęzie wierzby, do wnętrza. Aha, może tutaj się rozejrzy? Pomyślała to tylko dlatego, że zacienione miejsce było tak przyjemną przerwą od panującego wszędzie upału. Choć kto wie, może faktycznie na coś trafi.
Every day is a chore, chore, chore
When you give, I want more, more, MORE
I wanna be A D O R E D
[Obrazek: Cuckoo1-resize.png]

Living life like I'm in a play
In the LIMELIGHT I want to stay
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
Po ostatniej ceremonii i zmianie mentora był w naprawdę kiepskim nastroju; był zwyczajnie obrażony na wszystkich wokół. Nie dość, że przegrał Połów Rozkwitu, to jeszcze został nazwany "obowiązkiem". Czuł się jak zbędny ciężar, czyjś obowiązek i problem, kolejna morda do wykarmienia i problem na czyimś karku, a nie wartościowy kot mający znaczenie dla swojego klanu, a to sprawiało, że wychodził z obozu kiedy się dało i wracał tylko na noc. Najchętniej nie wracałby wcale, ciekaw czy ktoś w ogóle zauważyłby jego zniknięcie.
Przyszedł w okolice czterech drzew, gdzie postanowił się zaszyć. Żar lał się z nieba, a długie futro mu nie pomagało, dlatego zaczął rozglądać się za schronieniem i skierował się w stronę wierzby wyglądającej na taką co może mu zapewnić ochronę przed gorącem i przed wścibskimi oczami. Wepchnął się przez zwisające gałęzie i zastygł w bezruchu na widok czyjejś sylwetki.
- ...O, kot - mruknął odkrywczo niuchając szybko żeby przekonać się z kim ma do czynienia. Chyba Cień. - Siema. Nie wiedziałem, że ktoś jeszcze zna to miejsce.
[Obrazek: 5f15Rjj.png]
LVL 3 45 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
I na coś natrafiła. A raczej kogoś. Oniemiała, zamrugała parokrotnie, gdy jej spojrzenie spotkało się z tym nieznanego jej kocura. Szybko jednak odzyskała opanowanie, nie pozwalając nawet małym emocjom wymknąć się spod kontroli. Jakie wywarłoby to wrażenie na pierwszym kocie spoza Klanu Cienia, którego napotkała?
Nie poznała zapachu Klanu Rzeki osobiście, jednak znała go mniej-więcej z opisu, a nieznajomy nie pachniał jak któryś z pozostałych klanów. A na pewno nie było szansy, by jakiś samotnik prześlizgnął się do Czterech Dębów. To była pierwsza myśl. Kolejna już weszła na bardziej Kukułcze tory - kocur wyglądał młodo, choć na starszego od niej, tak zakładała. I miał srebrzyste futerko, jak ona, choć z ciemniejszymi pręgami. Soczyście zielone oczy... Był ładny, uzyskał jej aprobatę w moment - zwłaszcza przez jego srebrzyste, długie futerko, które przypominało Kukułce o jej własnym.
- Dzień dobry. - Skinęła nieznajomemu wdzięcznie głową, przywdziewając swój lekki, czarujący uśmiech, którym każdego witała. - Oh, dopiero co je poznałam. - Rozejrzała się krótko, jakby podkreślając swoje słowa. - To moja pierwsza wizyta przy Czterech Dębach - a także spotkanie z kotem z innego klanu. - dodała, przy okazji testując dla samej siebie, czy kocur faktycznie był z klanu, czy może jednak nie... by pozbyć się tej malutkiej niepewności, która siedziała w samym tyle jej głowy. - Co cię tu sprowadza? - Z jego słów wnioskowała, że albo chciał posiedzieć tu w odosobnieniu, albo miał tu jakiś schowek. A może było to jakieś miejsce, w którym się z kimś spotykał? Być może dowie się tego za chwilę.
- Oh, ale gdzie moje maniery - nazywam się Kukułcza Łapa. Hm, w końcu widzę pysk, który nie sprawia, że mam ochotę odwrócić wzrok. - Przekrzywiła lekko łeb, niby żartując, a także prawiąc nie aż tak dosadny komplement... nim podążyła z bardziej dobitnym, tym, który księżyce temu sama od kogoś otrzymała: - Masz piękne futro. Srebrzyste, takie jak gwiazdy na niebie.
Kukułka nie miała problemów z prawieniem komplementów innym kotom, sęk tkwił w tym, że dość często nawet nie miała ich na myśli, a mówiła je tylko z grzeczności. Ale ten tutaj mógł poszczycić się futrem podobnym do jej, więc odpowiedź czy był to prawdziwy komplement czy nie nasuwała się sama.
Every day is a chore, chore, chore
When you give, I want more, more, MORE
I wanna be A D O R E D
[Obrazek: Cuckoo1-resize.png]

Living life like I'm in a play
In the LIMELIGHT I want to stay
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
- Właściwie to nie wiem, tak po prostu sobie chodzę, bo mam po czubki uszu własnego klanu, a tu zazwyczaj panuje spokój - pokręcił nosem Gwiazda. - Ale ty mi nie przeszkadzasz jakby co - dodał po chwili zastanowienia uświadamiając sobie, że kotka może odebrać to jako aluzję i sobie pójść, a właściwie... to nawet był zadowolony z towarzystwa innego niż ktoś z Rzeki.
Zamrugał zaskoczony słysząc jej kolejne słowa, a szczęka mu wręcz opadła, gdy usłyszał porównanie do gwiazd.
- Nareszcie! Nareszcie ktoś kto docenił mój wygląd i prawidłowo go zinterpretował! - miauknął z zachwytem spoglądając na nią z nowym zainteresowaniem i wyprostował się dumnie. - No normalnie zgadłaś za pierwszym razem, ja mam na imię Gwiezdna Łapa. Ty też masz niezłe futro, chociaż szkoda, że nie nazywasz się Księżycowa Łapa. Pasowałoby ci bardziej - wyraził swoja opinię, która niekoniecznie spodoba się Cienistej. Gwiazda nigdy nie był kotem subtelnym lub biegle obracającym w słowach, był bezpośredni, czasami wręcz bezczelny i zdecydowanie miał tupet.
Coraz bardziej ciesząc się z tego spotkania usiadł na ziemi zamiatając podłoże puchatym ogonem i nie przejmując się, że jedna z wierzbowych gałązek nakryła mu łeb.
[Obrazek: 5f15Rjj.png]
LVL 3 45 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
Ryba często wybierał się wraz z Kormoranią Szyją lub Karpim Strumieniem na patrole; rzadko jednak udawał się do Czterech Dębów. Tamtego dnia, u boku Kormoraniej Szyi, Słonecznej Plamki i Fiołkowej Łapy specjalnie poprosił o zgodę, aby na chwilę oddalić się od reszty patrolu i dokładniej przyjrzeć się miejscu zgromadzeń o którym tak wiele słyszał. Wiedział, że Kormorania Szyja obserwuje z pewnej odległości, nawet, jeśli on jej nie widział.

Z zafascynowaniem dotykał łapami bujnych, wielkich witek wierzby pod którą się znalazł. Na terenach Klanu Rzeki nie mieli tak wielkich wierzb jak ta... wszystko wokół, dodatkowo, pachniało obcymi Klanami, obcymi kotami. Ciekawe, czy na jakiegoś wpadnie.
x
floating atop the surface of the lake, the moon’s silver coins slip through his fishing net
x
LVL 1 5 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości