Logo Artemidy
Jagodowy Łan
Nie było tragicznie, ale ilość rzeczy, jaka się ostatnio na niego zwaliła, trochę tak działała, że w sumie Nektar mogłaby go tu i teraz zabić, a on by jej przyklasnął. Jakby umiał. Bo trening szedł mu do tej pory jak krew z nosa, dopiero niedawno udało mu się cokolwiek osiągnąć w tej materii, podczas gdy jego rodzeństwo, nawet to specjalnej troski, oraz Nektar, już mogli się szczycić wojowniczym mianem, ale co miał zrobić, jak jego mistrzyni przez jakiś czas leżała w lecznicy, nie interesowała się nim, bo uznała, że złamie łapę, a potem on zachorował i to na parę księżyców, kiedy czuł, jak życie dosłownie z niego ulatuje, a potem po prostu jego organizm uznał, że chyba czas umrzeć faktycznie i zaczęły go na dokładkę dopadać mdłości.
W każdym razie; dobrze, że oboje zwinnie potrafili ukryć niektóre swoje myśli, bowiem z tym, co oboje mieli aktualnie w głowie mogliby się nieźle pokłócić. Albo nawet pobić.
- Boję się, co takiego wymyśli, ale szczerze, nie zależy mi na imieniu tak bardzo, jak na samej randze - odparł obojętnie. Dopóki nie będzie Mroźnym Tyłkiem, to latało mu to właśnie tam jak będzie mieć konkretnie na imię. Następnie krótko skinął głową. Jedyna konkurencja jaka mu odpowiadała przypadła na czas choroby (i jednocześnie nieobecności userki, ale cii).
- Nie interesowałem się tym. Szczerze, dziwnie się myśli o tym, jak nagle klan zapomniał o wszystkich problemach, by wziąć w tym udział, a teraz pewnie znów wszyscy się nienawidzą. - Oczywiście na pewno podczas uroczystości i konkurencji wszyscy podstawiali sobie łapy, pomagając sojusznikom, a tym o innych poglądach próbując wkopać w jak największe problemy, ale była to dla niego niesamowita hipokryzja.
- Mhm. Oby - odparł, wzruszając barkami. Teraz zamierzał mieć większą kontrolę nad swoim życiem i szczerze, miał nadzieję, że trzewia już nie będą chciały wydostać się na wierzch żadną stroną.
[Obrazek: RbNiq7k.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och, dobrze, że nie znała jego myśli. Nektar nie lubiła wielu rzeczy, a użalanie się nad sobą było jedną z nich… Wychodziła bowiem z założenia, że z porażek należało wyciągać lekcje i iść do przodu, dbając o swoją przyszłość. Gdyby więc zdawała sobie sprawę, o czym myślał, dosyć bezpośrednio przemówiłaby mu do rozsądku. A jeżeli to by nie zadziałało, trzepnęłaby go w łeb. Raz a porządnie. Po koleżeńsku, oczywiście. Jak sojusznik sojusznika. Wszystko w granicach dobrego smaku.
– Jesteś pewny? – spytała, poruszając w rozbawieniu wąsami. – Wolałabym nie zwracać się do ciebie „Mroźne Czoło” – dodała, choć nie sądziła, żeby przywódca wpadł akurat na takie imię. W większości były nawet niezłe, pomijając takie kwiatki, jak nazwanie jej siostry Lichą… wciąż była o to zła.
Mróz kompletnie zignorował to, że wygrała. Aha. No dobra. Nie było to miłe. Ale czego od niego oczekiwała. Nie był przecież jej przyjacielem. Nie mogła o tym zapomnieć.
– To prawda. Nie mogłam jednak przepuścić okazji, żeby się wykazać. Wiesz, mam nadzieję, że zaczną przez to patrzeć na mnie poważnie. W końcu tego byśmy chcieli, prawda? – rzuciła. – Pies wygląda coraz gorzej. Myślę, że już bliżej niż dalej do jego śmierci. W razie czego musimy mieć jakiś autorytet, jak będziemy się chcieli wypowiedzieć co dalej. Żeby ten nieudacznik Ośmiooki nie został przywódcą.
I oby Mróz wracał do zdrowia i też coś robił w tym kierunku.
LVL 7 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie to, żeby się konkretnie nad sobą użalał. Raczej... uważał za niesprawiedliwość to, na czym świat stoi, jak mu się poukładało wszystko jedno po drugim, by teraz wszyscy patrzyli na niego krzywo, gdy reszta jego rodzeństwa, czy młodsze mioty, były już wojownikami, a on nie. Irytowało go to.
Skrzywił się, gdy usłyszał imię, które wymyśliła kotka, by upewnić go, że czasami przywódca nie ma za dobrych pomysłów.
- Oby nie wpadł na coś tak idiotycznego. Ty ze swoim u niego byłaś? Czy w momencie nadania terminatorskiego miana wiedziałaś już, jakie będzie twoje wojownicze i nie miałaś nic przeciwko? - zagadnął. Raczej nie spodziewał się, by chodzenie do przywódcy o konkretne miano było czymś pospolitym, a on i tak nie miał pomysłu. Spodziewał się raczej Mroźnego Oddechu, Serca, czy czegoś w tym stylu, a to w zasadzie mu odpowiadało. Nie podejrzewał też, by przywódca nadał mu imię odnoszące się do jakiejś części ciała, która znajdowałaby się na zewnątrz.
Fakt, jakoś to zignorował, w toku całego obrzydzenia do igrzysk, które się odbyły, być może przez przypadek. W sumie nie zrobił tego intencjonalnie, co było dziwne, jak na niego, ot, chyba po prostu zapomniał pogratulować, czy coś.
- Mam nadzieję, że trochę jeszcze pożyje. Nie, żebym chciał, by nami rządził nie wiadomo jak długo, ale obawiam się, że przez chorowanie i odizolowanie się od klanu raczej nie jestem w ich oczach nikim wielkim. No i dopiero skończyłem trening. Będę dla nich wojownikiem, który w sumie jeszcze nie jest niczego wart. Ty za to, faktycznie, masz szansę wygrać autorytet, podobnie jak jedną z kategorii. Więc mam nadzieję, że nadal będziemy dzielić te same poglądy, bym mógł początkowo wstawiać się za tobą, a potem razem z tobą z nimi dyskutować - mruknął. Nie chciał od razu wyskakiwać przed szereg, miał nadzieję po prostu popierać Nektar, chociaż przez chwilę, nim zacznie zabierać głosy w dyskusjach na dłuższą metę. Miał również nadzieję, iż Pies nie umrze za szybko, bo jeśli nie zrobi tego w przeciągu paru dni, to może sam zapracuje na nowy autorytet, taki, którego już nic nie zburzy, jak ta wstrętna choroba. Ale na końcu skinął głową. Trzeba było zacząć działać. Ośmiooki na przywódczym stanowisku? Nie brzmiało dobrze.
[Obrazek: RbNiq7k.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Nie byłam i nie wiedziałam – przyznała zgodnie z prawdą. – Myślę, że Szumiący Wodospad podsunął mu ten pomysł. W końcu razem wymyśliliśmy to imię – dodała. Była niemal stuprocentowo pewna, że mówiła już o tym Mrozowi, ale może wcale nie…? Miała wrażenie, że mówiła o tym każdemu, kiedy tylko nadarzała się okazja. Lubiła tę historię, że wszystko się tak szczęśliwe skończyło.
Ach, skoro nie na zewnątrz, to Mroźne Jelito brzmiało równie uroczo.
Szczerze mówiąc, ona również miała taką nadzieję – broń Gwiezdny Klanie, nie była zwolenniczką Psiej Gwiazdy, ale jego rządy… były wygodne. Nawet pomimo niebycia Wiernym Cieniem nie mogła narzekać na swoje życie, na to, że była traktowana przez dyktatora jakkolwiek gorzej. Ba, miewała wrażenie, że to właśnie Wierne Cienie miały gorzej – cóż to za zaszczyt siedzieć godzinami przed legowiskiem jakiegoś starego obłąkańca? Żadnych plusów w tym nie widziała i oni najpewniej również.
– Nie zamierzam zmieniać moich poglądów, Mróz. I myślę, że gdy już dojdzie do jakichś wyborów… będziemy myśleć podobnie.
O ile dojdzie. Może Psia Gwiazda przed śmiercią jednak zmieni zdanie, wybierze zastępcę i koniec. Albo na środku obozu znowu dojdzie do walki. To nie był tak nieprawdopodobny scenariusz. W każdym razie – nie sądziła, żeby cokolwiek w ich relacji miało się zmienić. Byli sojusznikami i zamierzała się tego solennie trzymać. No chyba, że Mróz nagle poparłby Ośmiookiego.
LVL 7 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może było to powiedziane, może nie, Mróz nie miał najlepszej pamięci do niektórych z rzeczy, które były mu mówione, jeśli nie były dla niego bardzo istotne. A w zasadzie, nie oszukujmy się - czyjeś imię nie było aż tak ważne, by zapamiętać na jego temat więcej informacji niż to jak brzmi.
Mroźne Jelito jest cudowne, tak, aż autorka postanowiła skomentować to w narracji.
Ciekawił się, swoją drogą, ile z tych kotów, które przyrzekły Psiej Gwieździe, tej "jedynej gwieździe" wierność w sumie tylko i wyłącznie dla korzyści, albo żeby dowiedzieć się czegoś, czego koty niebędące wiernymi cieniami nie miały prawa nigdy się dowiedzieć. Czy w ogóle Psia Gwiazda pamiętał kim były jego wierne cienie? Czy traktował ich lepiej, czy tylko tak, jak mieli okazję do tej pory to zauważyć?
Z zadowoleniem skinął głową. Miał nadzieję, że kotka nagle nie zmieni zdania na żaden temat, albo że nie wydarzy się w klanie coś nowego, nietypowego, na co będą mieć różne spojrzenia. Choć na razie nie był to dla niego powód do strachu. Zgadzali się niemal we wszystkim, mając podobne poglądy, więc nie spodziewał się, by nagle się one rozjechały. Był tym usatysfakcjonowany.
- Ciekawi mnie. Jak będzie wyglądał klan, gdy Psia Gwiazda w końcu szczeźnie. Czy klan nadal będzie podzielony? Czy koty będą się buntować? - rzucił nagle, w przestrzeń. Nawet nie oczekiwał odpowiedzi, raczej spodziewał się, że oboje trochę posiedzą w ciszy, analizując wszystkie opcje. Po prostu... miał nadzieję na zmiany. Życie z Psią Gwiazdą było o tyle łatwe, że było dosłownie przewidywalne. A przynajmniej do tego stopnia, że wiadomym było, że zaraz odwali on coś głupiego, nowego. A z nowym przywódcą? Zresztą, kto miałby nim zostać? Zapatrzony w Psią Gwiazdę wierny cień, czy może Ośmiooki, który pokazał się znikąd, gdy wynalazł okazję do obalenia władzy obecnej i przejęcia jej? Żadna opcja nie była dobra. Czy w ogóle taka istniała?
[Obrazek: RbNiq7k.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ona również często się nad tym zastanawiała. Była pewna, że wiele z Wiernych Cieni to były koty, które szukały wygody bądź koty, które były zbyt przerażone, żeby się sprzeciwić. Podejrzewała, że tych szczerze wiernych i lojalnych Psiej Gwieździe była zaledwie garstka. I że Jedynej Gwieździe nie robiło to różnicy – każdy był równie bezużytecznym robalem, którego można było wykorzystać, pionkiem w jego grze.
I ona była tym usatysfakcjonowana. Ceniła sobie towarzystwo Mrozu i chciała trzymać go blisko; nie była co prawda zadowolona, że wojownikiem miał zostać tak późno, ale musiała to przełknąć. Mieli podobne poglądy, spojrzenia, więc powinni trzymać się razem.
– Z całą pewnością będzie podzielony. – Wzruszyła barkami. – A czy będą się buntować? Może. Ale co to zmieni? Teraz nie potrafią nic zdziałać, myślisz, że wtedy będą potrafili? – spytała z ironicznym uśmiechem. Chyba że to Psia Gwiazda na nich tak działał, że jednym słowem zamykał wszystkie pyski, wiązał łapy. Nie, oni po prostu byli zbyt słabi, by walczyć o to, czego tak pragnęli. – … zastanawiałeś się, kto mógłby zostać przywódcą?
LVL 7 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Myślał podobnie. Nie sądził, by po śmierci Psa klan od razu miał świętować i połączyć się znów, jak to miało miejsce wcześniej. Ale zastanawiał się, czy będzie nadal podzielony w ten sam sposób i czy, ewentualnie, nie podzieli się jeszcze inaczej. Może nawet bardziej, niż teraz, na jeszcze więcej grupek z własnymi przekonaniami i myślami. Dlatego jedynie mruknął coś pod nosem, co brzmiało jak "mhmh", coś między potaknięciem kotce, a pomrukiem zastanowienia nad jej słowami, kiedy to do swoich myśli dokładał te jej.
- Zastanawia mnie tylko, czy podział zostanie taki sam, czy jednak inny. Wiesz, chodzi mi przede wszystkim o, teraz czysto hipotetycznie, podział, gdyby Ośmiooki jednak wyrwał się po władzę. Wtedy, pytanie, czy wszystko zostanie tak samo, czy klan podzieli się dodatkowo. Ciekawi mnie, czy koty, które popierają Psa będą przeciwko nowemu przywódcy, oraz czy koty, które Psa nienawidzą będą gotowe służyć Ośmiookiemu - rzucił, nadal jako czyste wyrażenie myśli na głos, niż faktyczne wyrażenie opinii. Na razie teoretyzował. Na tyle mógł sobie pozwolić nim faktycznie coś zacznie się dziać. A rewolucji byli blisko, był pewien, bo Pies wyglądał coraz mizerniej z każdym księżycem, jakby Gwiezdni rozbierali go po kawałku.
- Myślałem nad tym. Nie mam co prawda w głowie konkretnego wojownika, więc nawet jak będę teraz rzucał imionami, to o nikim nie myślałem poważnie, ale uważam, że powinien to być kot, który jest silny psychicznie, by nie poddać się od razu, by miał czyste poglądy i by dążył do zjednoczenia klanu, a nie robienia czegoś zupełnie przeciwnego Psiej Gwieździe. Rozumiesz, nie potrzebujemy jego totalnego przeciwieństwa, bo to nic nie zmieni. Wierne cienie mogą zacząć się buntować, bo kto wie, czy nie mają przywilejów o których nie wiemy, czy po prostu się go boją, czy dzielą z nim poglądy. Ale, z drugiej strony, nie powinien być to żaden z nich, bo wylądujemy w tym samym gównie, w którym jesteśmy teraz. Tylko jeszcze nie wiem, czy istnieje w tym klanie wojownik, który spełniałby wszystkie te wymagania - rzucił, wzruszając barkami. Potrzebowali kogoś, kto przestanie dzielić klan, kogoś, kto będzie miał kręgosłup moralny, by wszystkich pod siebie ustawić, ale nie tak, jak Pies. Potrzebowali kogoś, kto nie będzie patrzył na jednych równiej, a na drugich mniej. I kogoś, kto w końcu przywróci cieniowi siłę i chwałę, jakiej aktualnie nie posiadali.
[Obrazek: RbNiq7k.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mróz dodatkowo się wypowiedział, a ona słuchała, nie wyrywając się, dopóki nie skończył. Było widać, że Ośmiooki nie był mile widziany przez połowę klanu, szybko zostawał przekrzykiwany albo uciszany, dlatego nie spodziewała się, żeby jego potencjalna kadencja miała przejść gładko, bez zbędnych komplikacji.
– Koty, które popierają Psa nigdy nie będą za Ośmiookim, a te, które są przeciwko Psu… Spójrz na nas. Myślisz, że poprę naszego byłego zastępcę tylko dlatego, że nie pałam do Psa sympatią? Bo ktokolwiek będzie lepszy od Psa? – prychnęła. – On również ma z pewnością swoich zwolenników, ale myślę, że ostatecznie szala przechyli się na jego niekorzyść.
A przywódca, który dzieli klan nie był dobrym przywódcą. Zresztą, mieli wspaniały przykład – różnica była taka, że ich aktualny przywódca był silny i charyzmatyczny, a Ośmiooki zamykał pysk i podkulał ogon, kiedy ktoś krzyczał głośniej od niego. Pytanie, czy istniał kandydat, który nie podzieliłby klanu…?
Słuchała w milczeniu, mając ochotę parsknąć śmiechem. Silny psychicznie. Czyste poglądy. Dążący do zjednoczenia klanu.
– Nie istnieje – podsumowała krótko.
Zaczęła iść przed siebie, widocznie zamyślona. Właściwie… taki kot istniał. Niestety, zbyt młody, niespełniający wymogów… wszak świat nie był jeszcze gotowy na perfekcję.
LVL 7 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinął krótko głową. To było logiczne. On nie zamierzał stawać nagle po stronie Ośmiookiego tylko dlatego, że większość kotów poprze jego przywództwo tylko dlatego, że był wcześniej zastępcą. Ciekawił się jedynie, czy zmienią się poglądy pozostałych kotów, czy podzielą się bardziej, czy będą koty, które nienawidziły Psa, ale jednocześnie będą też nienawidzić nowego zastępcy? On zdecydowanie do tej grupy należał, ale póki co niewiele mógł zrobić. Nie chciał wyrywać się do przodu, zamierzając ewentualnie stanąć po stronie Nektar, gdyby ta, już jako wojowniczka od jakiegoś czasu, miała zamiar się wypowiedzieć, poprzeć wszystkie jej słowa, ale nie dodawać nic od siebie. Jeszcze nie. Jego czas dopiero nadejdzie, a wtedy wszystkie koty klanu Cienia być może zmienią swoje spojrzenie na te sprawy na te logiczne, a nie łatwe i takie, które da się zignorować i udawać, że las nie płonie.
- Jeszcze nie - odpowiedział, poruszając łapami, by podejść za Nektar. - My mamy szansę. W przyszłości. Moglibyśmy być dobrym duetem - rzucił. On jako przywódca, oraz Nektar jako jego prawa łapa, tak, to mogłoby wypalić, totalnie widział to oczami wyobraźni. Nie istniał inny tak dobry kot na to stanowisko jak oni. Jedyni logicznie myślący.
[Obrazek: RbNiq7k.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wiedziała, jak to wszystko się potoczy. Miała nadzieję, że przywódcą koniec końców zostanie ktoś zupełnie niepowiązany z klanowymi sprzeczkami: ktoś taki jak oni, niedeklarujący poparcia ani dla Psiej Gwiazdy, ani Ośmiookiego – świeża krew. Ktoś zupełnie niespodziewany, z nową wizją dla klanu. Jednocześnie… nie miała przed oczami nikogo, kto mógłby się w to wpasować.
Cóż, poniekąd.
– Moglibyśmy – zgodziła się z kocurem i pokiwała głową. Oczywiście, że mieli szansę, w przyszłości, i nie był to wcale tak zły scenariusz. Teraz pozostawało jedynie robić coś w tym kierunku, by mógł się ziścić, by te plany stały się rzeczywistością. Może nawet nie tak odległą.
LVL 7 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kto wie, może za parę księżyców, gdy sytuacja odrobinę się uspokoi, będzie im dane znaleźć jakiegoś kota, który mógłby się wpasować w te wszystkie wymagania dwójki kotów, które teraz ze sobą rozmawiały, a który nie byłby jednym z nich - teraz jednak Mróz nie potrafił takiego wymyślić. Wszystkie koty wydawały się stać za którąś ze stron. Nawet jego mistrzyni go zawiodła jawnie popierając Ośmiookiego, który wyrósł nie wiadomo skąd, gdy tylko poczuł możliwość zostania przywódcą, a wcześniej nikt o nim nie słyszał. Prędzej krążyły plotki, że faktycznie mają jakiegoś zastępcę.
W każdym razie, nie było co póki co dumać; żadne nie miało konkretnego pomysłu, nie wytworzył się jeszcze żaden plan, który mógłby cokolwiek tu zdziałać, więc... cóż.
- Przyszłaś tu pospacerować, czy zapolować? - rzucił w pewnym momencie, gdy już znudziła mu się cisza. Nigdy nie miał nic przeciwko niej, ale jakoś tak, zdecydował się ją na chwilę przerwać, bo nie miał nic do dodania w tej konwersacji, a takich nie znosił bardziej niż ciszy. Dlatego chciał wiedzieć, bo mogliby razem zapolować, albo cokolwiek.
[Obrazek: RbNiq7k.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A może nawet za tę parę księżyców to oni mieliby szansę…? Cóż, nie wiedziała, nie chciała zbytnio odbiegać myślami w przyszłość, wiedziała, że byli młodzi i nie było co się spieszyć, bo pośpiech jeszcze nikomu nie polepszył sytuacji. Cierpliwość, to im pozostało. Cierpliwość.
Wojowniczka nawet nie zwróciła uwagi, że zapadła między nimi cisza. Nie przeszkadzał jej taki stan rzeczy, szczególnie gdy nad czymś rozmyślała.
– Spacerowałam. Ale moglibyśmy zapolować, co myślisz? – zaproponowała, szturchając kocura w bark i puszczając mu oczko. Rzucała mu wyzwanie. A jeśli Mroźna Łapa na nie przystał, szybko odmaszerowała w innym kierunku.
Nie było forów. Nigdy.

zt
LVL 7 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na pewno za parę księżyców oni też mieli jakąś szansę. W marzeniach widział, jak on siada na Trzaskającej Gałęzi, a ona obok niego, jako klanowa dwójka. Wierzył, że poprowadziliby klan w najlepszy dla niego sposób i przestali go w końcu dzielić na pół. Ale dobrze było mieć najpierw kogoś, kto zrobiłby najwięcej pracy za nich, żeby mogli przyjść na gotowe i tylko polepszać to, co ktoś próbował naprawić.
- Właśnie miałem pytać - odpowiedział, unosząc delikatnie kącik pyska. Pytanie wydawało się nieszkodliwe, ale zamierzał dopytać, czy ma jakiś spacer do dokończenia, czy chciałaby jednak zapolować, więc słysząc jej propozycję ucieszył się, że miała podobne myśli. - Kto złapie więcej? - zarzucił zaczepnie, rozpoznając w jej geście coś podobnego, po czym ruszył przed siebie, żeby już zacząć szukać i, potencjalnie, wygrać.

[zt]
[Obrazek: RbNiq7k.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie przekazała Kudłatemu jeszcze wieści. Wiedziała już od dłuższego czasu, w końcu było już nawet po niej widać, ale... jeszcze nic nie mówiła. Głównie przez stan, w jakim partner się znajdował. Zatrucie niestety dało sobie u niego znać, ku przerażeniu wojowniczki. Bała się, tak okropnie się bała. Na całe szczęście nie oberwało się partnerowi gorzej niż bólem brzucha, co jednak wcale nie uspokoiło Kózki. Więc na ten moment wolała... poczekać. Poczekać, aż kocurowi się polepszy... a przy tym przygotować się mentalnie.
Nie wiedziała, czemu się tak bała. Znała przecież opinię Kudłatego na temat kociąt, przecież całkiem niedawno o tym rozmawiali, że mogą już zacząć myśleć. No. To tak pomyśleli, super pomyśleli. Musiała się przygotować na tą rozmowę. Jak powinna mu to powiedzieć? Bo chyba nie powinna od razu wyjeżdżać z ,,no, wiesz, Kudłaty, ogółem to: niespodzianka, będziesz ojcem", to jej się w ogóle nie trzymało. Musiała to mu przekazać jakoś... lepiej. Jakie to było lepiej? Romantyczna kolacja nad Księżycowym Jeziorem? Powoli naprowadzać go na ten temat, aż sam się domyśli? O ile już się nie domyślił, było widać, że przytyła, ciężko było nie zauważyć, kiedy całe życie była chuda jak patyk... ale nic nie mówił, więc nie miała pewności. Może właśnie czekał, aż mu powie?
W końcu zaczęło mu się poprawiać na tyle, aby móc wyjść poza obóz, chociażby na spacerek. Kózka więc zdecydowała - dziś. Dziś mu powie, póki jeszcze nie jest to o tyle oczywiste, aby się turlała po obozie jak zwinięty w kłębek jeżyk. Wzięła głęboki wdech, gdy wreszcie ponownie zaczerpnęli świeżego powietrza poza obozem. Po tym wszystkim, co się działo w ostatnich dniach. Szaleństwo. Ale żyli, Kudłaty żył, był cały i po części zdrowy, to się dla Kózki najbardziej liczyło. W końcu wyszli, a gdy tylko rozpoczęli spacerek wśród krzewów przepełnionych jagodami, wszelkie pomysły na rozpoczęcie tematu wyparowały z jej łba. Wspaniale. Klasyk. Tego jej brakowało, niby miała parę wątków, którymi chciała się posłużyć, ale teraz wszystko poszło utopić w jeziorze na drugim końcu terenów.
Wspaniały początek.

//Kudłaty <3
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czułem się jeszcze dobijany przez zatrucie, ale było lepiej. Ot, po prostu co jakiś czas łapał mnie ból brzucha albo potrzeba wymiotów. Odkryłem jednak, że powietrze poza obozowe zdecydowanie mi służyło! I korzystałem z tego, aby wychodzić częściej przed obóz.
Na klan dalej patrzyłem z podejrzliwością i przestrachem. Nie wiedziałem, komu można było do końca ufać, a komu nie. Dwa tyrany umarły, ale mieli swoich popleczników i nie wiadomo, co oni chcieli zrobić. Musiałem obserwować Kózkę, aby nikt jej nie zagrażał, aby nic się jej nie stało. I widziałem jej zmiany. Martwiłem się, bo zauważyłem, że nieco się zaokrągliła. Nie chciałem jej jednak tego wypominać! Koniec końców nie była gruba, po prostu… coś się działo, może potrzebowała więcej jeść? Nie zamierzałem jej przecież oceniać. Podobała mi się taka, jaka była. Kochałem ją taką, jaką była. Nie chciałem aby czuła się źle, a skoro potrzebowała takich porcji jedzenia to nie było w tym nic złego, według mnie.
Cieszyłem się, że mogliśmy wyjść razem na spacer. Mogliśmy odetchnąć. Spędzić razem więcej czasu. Ostatnimi dniami ja dochodziłem do siebie, więc nie mieliśmy szansy pobyć całkowicie sami.
Splotłem swój ogon z tym należącym do niej. Uśmiechnąłem się lekko, ciesząc się, iż ból brzucha ani mdłości na razie dawały mi spokój. I miałem nadzieję, że jak najdłużej.
- Cieszę się, że możemy spędzić trochę czasu sami. - odparłem ze spokojem, zerkając czule na partnerkę. Ah, jak ja ją kochałem!
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości