Logo Artemidy
Leśna Sadzawka
– Straciła dopiero co swojego mistrza i matkę. To nie jest coś po czym już następnego dnia przechodzisz do porządku dziennego. Niestety, dla Niezapomnianej Łapy, cały Klan powierzył jej swoje zdrowie, więc będzie zmuszona przejść do niego znacznie szybciej niż wojownik, którego można odciążyć z obowiązków. Jednak ciągnięcie jej na granicę od razu, już z następnym wschodem słońca, mija się z celem. Przyda jej się chociaż moment na przetrawienie tego co się stało. Więc może źle powiedziałam. Nie możemy poczekać aż Niezapominajka będzie na siłach, ale danie jej z pół księżyca to minimum przyzwoitości. – wyjaśniła. Szkoda, że minimum to najwięcej na ile bialo-szara kotka mogła liczyć. Wszystko powyżej tego było już wyraźnym narażaniem Klanu i nie mogła sobie na to pozwolić jako przywódca, niezależnie od tego jak bardzo nie byłoby jej żal koteczki.
Prychnęła pod nosem na sugestię szylkretki.
– Raczej niskie wymagania. I byli zdesperowani. Większość mojego życia w Cieniu nie było żadnego kota po pełnym treningu medycznym, wiesz? Długi czas mieli dwie terminatorki, chyba Pochmurną i Bladą Łapę, ale ich trening coś nigdy nie dobiegł końca. Nie wiem nawet kto miał je trenować, na pewno nikt z Wichru. Potem zaczęli brać więcej terminatorów, w nadziei, że którykolwiek z nich skończy trening. A gdy ci skończyli treningi, puf, każdy wziął sobie terminatora zapewne i niewiele później było pięciu medyków. – pamiętała czasy, gdy tłumaczyła swoim terminatorom dlaczego lepiej jest mieć dwóch terminatorów medyka niż jednego. Bo parę obiegów pór temu takie podejście dziwiło. Dzisiaj, krytykując postawę Cienia, czuła się jakby świat poszedł szybciej do przodu, a ona nie była w stanie za nim nadążyć. Mimo że kiedyś była na czele biegnących. Wypuściła głośno powietrze z płuc. – Znaczy, żeby nie było. Nie ma nic złego w posiadaniu większej liczby kotów z wiedzą medyczną. Ale problemem jest posiadanie pięciu medyków, a nie medyka i czterech pomocników. Żeby w kryzysowych sytuacjach ktoś mógł podejmować te ostateczne decyzje. – wyjaśniła pokrótce. Miała wrażenie, że padło jeszcze jedno pytanie, ale za nic nie mogła sobie przypomnieć jakie.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Parsknęła w odpowiedzi. Ukłuło ją to de facto podejście Gwiazdy. Po części w swoim imieniu, ze swojej samolubnej potrzeby podzielenia się z całym światem, jak bardzo jest jej źle, bo znowu została porzucona. Bo tego nikt nie zauważył, poza Żbik, Mordką i Ryjącą. Po części w imieniu Niezapomnianej. To nie była jej wina, że poprzedni Medyk wybrał sobie tylko jednego Terminatora. Iskra mogła sobie prychać ile chciała na pięciu Medyków Cienia - gdyby Niezapomniana uczyła się tam, nic z tego nie miałoby miejsca. Zresztą. Może pięć Medyków w klanie działało lepiej niż jeden i pomocnicy? Skąd one niby miały to wiedzieć.
Odchrząknęła. Dalej miała uczucie że przeszkadza, poza tym chciała zmienić temat, zanim palnie coś głupiego. Bo kotka była... właściwie miła, nawet jeśli dalej nieco ją przerażała.
- Um. Czekasz tu na kogoś?
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy umknęło jej, że kotka nijak nie skomentowała obszernej odpowiedzi, a wręcz zmieniła temat? Otóż, dużo przelatywało jej koło uszu, ale jeszcze nigdy nie zdarzyło się by borsuk prześlizgnął się jej tuż przed nosem. Ale tak jak lubiła dokładać sobie na barki tyle cudzych ciężarów, by dało się już słyszeć trzask kości, tak przynajmniej nauczyła się rozróżniać problemy mniejsze od większych. Niezadowolenie w związku z odpowiedzią przywódcy na temat medyków? Mały problem. Śmierć w rodzinie? Duży problem. Dzisiaj mieli przypadek z pierwszą opcją, można było nie cofać się do wyminiętego tematu i roztrząsać go tak długo, aż dotrą do wyjaśnienia, czemu nagle Mrówczy Szlak zainteresowała się czymś zupełnie innym.
– Hmm... raczej nie? Na żadnego kota jeśli o to ci chodzi. Ale nie obraziłabym się, gdyby żabki wyszły. Całkiem ich tu sporo, ale są bardziej płochliwe niż ekipa z Żabiego Schronienia. No i sporo kotów na nie poluje, więc szanse na spotkanie są... takie sobie. – wyjaśniła, nieco lżejszym tonem. Niezależnie od wszystkiego co by się w życiu nie działo, zielone płazy zawsze znajdowały sposób by chociaż o grubość wąsa poprawić dzień. Bura zastrzygła uszami i zerknęła na szylkretkę, na jej chude, a przede wszystkim puste, łapki i znowu na mordkę. – Ryby nie chciały dzisiaj brać?
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jaka była szansa że to był blef? Szlak przekalkulowała że mała. To, czy liczyła dobrze, było osobną sprawą.
- Och. Myślałam że siedzisz tu sama bo masz spotkanie. - Stwiedziła krótko, dalej patrząc na swoje łapy. Od prychnięcia przywódczyni wlepiła w nie wzrok i jakoś tak nie chciał się odkleić. Nawet kiedy kotka zaczęła nagle mówić o żabach i szylkretka zastrzygła uchem. - Tu są żaby? - Zapytała głupio, tym razem obserwując brzeg sadzawki. Jeśli jakieś tu były, ukryły się przed jej wzrokiem. - Będzie pani polować na żaby? - Forma grzecznościowa jakoś pasowała jej lepiej. Mniej bezpośrednio. Bezpieczniej.
Wracając - to by tłumaczyło dlaczego siedziała na brzegu, pozornie bez żadnego zajęcia. Na pewno czekała aż wyjdą, żeby na nie skoczyć i przynieść na stos. Nie bardzo widziała kogokolwiek rzucającego się żeby zjeść żaby ze stosu ale... co kto lubi.
- Nie... Chyba nie mogę się skupić. Nigdy nie byłam za dobra w łowieniu i tak. - Wzruszyła ramionami. Na szczęście teraz już mogła się przyznaĉ do tego, że nie bardzo umie polować. Przynajmniej na ryby. Matkom nie było to aż tak potrzebne.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spotkanie? Chyba na początku mówiła coś o rybach? Na pewno przyszła tu na ryby, nie wiedziała tylko jak łowić z zamkniętymi oczami. Ale czy to pokrywało się z tym co powiedziała szylkretce? Hm. Może nawet nie omawiały jeszcze dlaczego bura się tu znalazła. Ale kiwnęła tylko głową na tę informację, bo jak już ustaliły – nie czekała.
Już miała otwierać pysk by potwierdzić obecność żabek, gdy padło jeszcze jedno pytanie. Pokręciła przecząco łbem.
– Brońcie Gwiezdni, w życiu. Znaczy może jakieś upolowałam jako terminatorka, ale kiedy to było... Ale od dawna wolę raczej przyjść je poobserwować? Posłuchać? – z jednej strony nie wstydziła się nigdy swojej przyjaźni z żabami. Z drugiej jednak, jakoś głupio było jej o tym mówić, a głośne nazwanie relacji z płazami już w ogóle odpadało.
Kiwnęła ze zrozumieniem łbem.
– Cóż, łowienie ryb, jak każdą umiejętność, trzeba ćwiczyć. Jesteś młoda, przed tobą jeszcze masa księżyców na naukę. A jeśli, mimo wszystkich odmrożonych w wodzie łap, dalej będziesz mieć trudności z łowieniem to... tak bywa. Nie można we wszystkim być najlepszym. – jej samej dość długo zajęło dotarcie do tej prawdy. A szczerze mówiąc, nie była pewna czy faktycznie już w pełni to zaakceptowała. Ale przynajmniej nie miała oporu przed użyciem siebie jako przykładu, jeśli to miało pomóc innym Wichrzakom. – Ja, na przykład, nie ma szans, że złapię jakiegokolwiek ptaka. Już na treningach miałam z tym problem, chociaż zdaniem Rysiego Pomruku moja technika była odpowiednia. Więc może kwestia braku doświadczenia, tego że nigdy nie należałam do cierpliwych kotów. I cóż, dużo się zmieniłam przez te obiegi pór, a dalej każdy skowronek mi umknie. Więc zwykle nawet na nie nie patrzę w trakcie polowań. – poza momentami, gdy chce się przekonać czy dalej ją trzyma ten pech. Ale że żadna z tych prób nie miała szczęśliwego zakończenia, nie było co o tym wspominać. – A czemu nie możesz się skupić? Coś ci chodzi po głowie czy po prostu tak masz, od zawsze?
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- O, to jak ja i ptaki. - Spojrzała w końcu w jej oczy i uśmiechnęła się delikatnie. Nie wzięłaby przywódczyni za fankę podziwiania piszczek zamiast zjadania ich ale... miło, że nie była sama w tym dziwactwie. Dotąd nie słyszała o żadnym innym kocie który faworyzowałby jeden typ piszczek bo uważa że są urocze.
Szkoda, że przywódczyni właśnie zdążyła dopowiedzieć że nie poluje na ptaki tylko dlatego, że nie potrafi. Szylkretka westchnęła, co mogło być wzięte zarówno jako odpowiedź na wędkowanie, jak i na polowania Iskry.
- No wiem... Ostatecznie nie urodziłam się w Rzece i w ogóle, więc nawet nie mam benefitu przyglądania się łowieniu od kociaka. To jednak trochę inne niż polowania na lądzie. Ryby nie można ścigać aż opadnie z sił, jedno uderzenie i koniec. - Wzruszyła ramionami, dłubiąc łapką w miękkiej przybrzeżnej ziemi. - Czemu żaby właściwie?
Wykopała malutki dołek, który zaraz się zapadł i wypełnił wodą. Mętną, brudną. Inną niż woda w sadzawce. Niby taką samą, ale inną. Zasypała pozostałości dołka machnięciem łapy.
- Nie wiem czy chcę o tym mówić. To i tak nic nie zmieni.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak szybko jak udało jej się uzyskać okruszek sympatii szylkretki, tak szybko go znowu straciła. Samo życie? To nie nowość, że lepiej wychodziła na trzymaniu języka za zębami. Mniej słów, mniejsze rozczarowanie, czy jak to się mówiło.
– Kojarzą mi się z przyjacielem. Mamy Żabie Schronienie na terenach, co nie? Zawsze się tam spotykaliśmy, w sumie spotykamy dalej. Czasami jest tam bardzo głośno od żab i jakoś tak... przypadkiem też stały się częścią tej przyjaźni skoro towarzyszyły nam na spotkaniach? Niemiło byłoby je wykluczać, coś w tym guście. I wiesz, zaczęło jako żart. Aż, zanim się obejrzałam, nie byłam w stanie ani polować na żaby, ani oglądać ich na stosie zwierzyny. – wyjaśniła, starając się nie zamykać sytuacji w jednym krótkim zdaniu. Żeby Mrówczy Szlak nie pomyślała sobie, że to nieuprzejme wypytywać.
Zamyśliła na krótko, słysząc odpowiedź Mrówki i spojrzała przed siebie. Totalnie ją rozumiała i zgadzała się z tym, że to niczego nie zmieni. Przynajmniej w przypadku Iskry niczego by nie zmieniło, ale może z szylkretką byłoby inaczej. Jakiś cień szansy istniał, że po prostu była jeszcze mała i głupia, a sprawa była całkiem rozwiązywalna, gdyby się nad nią pochylić z kimś innym.
– Noo, jest takie ryzyko, że sama rozmowa nie da rady zmienić twojej sytuacji, więc namawiać nie będę jeśli nie chcesz. Ale jest też spora szansa, że nawet jak wygadanie się nie zmieni sytuacji to może pomóc na to jak się z nią czujesz? Myślę, że warto spróbować, gorzej od tego nie będzie chyba? Więc jakbyś chciała teraz czy kiedykolwiek pogadać to wiesz, użyczę ucha i w ogóle, nie ma sprawy.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Ooo, rozumiem. — Przytaknęła. Miało to sens, a poza tym, może co ważniejsze, to było właściwie to samo, co u niej z ptactwem. Może lepiej, bo żaby nie były ukochanym przysmakiem klanu, a drób najwyraźniej tak. Mieli jeść zające, na litość Gwiezdnych. — Ma pani szczęście że nikt nie przepada za zjadaniem żab i nie ma ich za wiele na stosie. Ja nawet nie lubię przechodzić obok bo zawsze tam jakiś ptak leży. — Przeszedł ją lekki dreszcz i otrząsnęła się pomimo upału. Problem w tym, że teraz musiała, bo nikt nie przynosił jej już piszczek zdatnych do spożycia. I myśli znowu wróciły na swój typowy tor.
  Spojrzała na rudą kotkę obok, zawieszając wzrok na długich kosmykach futra na jej policzkach. Może gdyby nie była tak podobna do swojego durnego brata byłoby jej łatwiej o tym mówić. I jakby nie była Przywódcą, bądź co bądź. I jakby znała ją lepiej, a nie widziała dwa razy w życiu na gałęzi podczas ceremonii, a potem ze dwa razy w obozie. Na pewno pomogłoby też jakby jedno jej słowo nie mogło zaważyć na jej pozostaniu w klanie. Nie czułaby takiej presji żeby być idealna... i ukrywać się z powinowactwem do tego jednego samotnika. Szlak westchnęła.
  — No nie wiem... Narzekałam już Nakrapianej Mordce i Ryjącej Łapie, a wcale nie czuję się wiele lepiej. — Wręcz gorzej, bo obie miały wystarczająco własnych problemów żeby przejmować się jednym czy drugim ex-samotnikiem, a Mordka teraz miała dodatkowo też swoje futro do wysuszenia i ułożenia. Poza tym... Minęło już tyle czasu, że nawet nie była pewna czy odnalezienie się tych dwóch pajaców cokolwiek by zmieniło. I to było w tym wszystkim najgorsze – bo ile czasu będzie musiała poczekać, żeby zniknęli znowu? Ma zaufać tylko po to, żeby za miesiąc poszli na kolejną randkę na osiedle na dwa księżyce? Wspaniała perspektywa, już lepiej wypisać się z tej rodziny w ogóle. A nie, nawet nie musi się wypisywać, ewidentnie została już wykreślona skoro zabrali Świt ze sobą. Problem rozwiązany, nikt się nie zorientuje. — Czuję się równie beznadziejnie jak wcześniej. Ale dziękuję pani za propozycję... czy coś.
  Ostatnie zdanie wypowiedziane bardziej do łap i brzegu Sadzawki niż do drugiej kotki. Cóż. Szlak zorientowała się, że Gwiazda głupia nie była i na pewno dobrze wiedziała o co jej chodzi, a w połączeniu z emocjami, które na pewno malowały jej się na mordce... mogła dodać dwa do dwóch. Mimo wszystko nie chciała jakoś ruszyć się z miejsca. Tutaj było ciszej niż w obozie. I nie ryzykowała przypadkowym wpadnięciem na Klacz przy stosie piszczek.
[zt x2]
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Śniegu było w bród i wszystko dookoła znalazło się pod białą warstwą puchu. Cóż rzec? Jest po prostu pięknie! I na tym się to kończy, bo temperatura o tej porze roku ich nie rozpieszcza. Nawet koty z długą i puchatą sierścią narzekają, że im zimno. Gdyby w Klanie był Ciemność na pewno pozwoliłby się tulić do jego futerka... W każdym razie dzisiejszy dzień był w miarę pogodny. Słońce świeciło, a wiatr w ogóle nie wiał, co sprawiało, że nie było aż tak zimno. Od razu w głowie Świerk zrodził się pomysł, aby skorzystać w końcu z zimowej aury. Zaraz po skończonym treningu zaproponowała Pomarańczowej Łapie wspólny spacer, na co kotka się zgodziła. Ledwo co kotki ruszyły z Wyjących Wzgórz kierując się do Leśnej Sadzawki, to Świerk szybkim ruchem łapki rzuciła śniegiem w Pomarańczową Łapę i odskoczyła na bok spodziewając się odwetu.

/ Pomarańczowa Łapa
Obrazek
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Lawendowa Łapa specjalnie wstała wcześniej, aby poprosić Zakurzoną Ścieżkę o możliwość dołączenia do porannego patrolu. Czuła się winna, że zachorowała i musiała przesiedzieć pewien czas w lecznicy, dlatego chciała to jakoś zadość uczynić. Wojowniczka zgodziła się i razem poczekały na Złotą Gęś oraz Oszronioną Łapę. Po przybyciu tej dwójki, starsza wojowniczka poprowadziła ich przez tereny w kierunku granicy z Klanem Cienia.
Leśna Sadzawka wylała przez roztopy, przez co dookoła niej było pełno błota - i nawet mimo tego, że nieco się od niej oddalili, to Lawenda miała wrażenie, że brodzą w błocie. Szylkretka unosiła wysoko łapy, aby nie ugrząźć.
- Dużo błota...
LVL 2 140 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Wstawanie rano i pójście na patrol były jednymi z ulubionych zajęć Szron. W końcu co mogło być lepsze, niż produktywne rozpoczęcie dnia? Szkoda tylko, że nie czekała ich łatwa wycieczka. Błoto było aż nadto uciążliwe, przez co musiała iść wolniej, by przypadkiem nie przewrócić się i ubrudzić całego futra, bądź też, co gorsza, narobić sobie siniaków. Obecność Lawendowej Łapy akurat przypomniała jej o rozmowa z siostrą starszej terminatorki, Szałwią. Jak to rozmawiały o tym, jak świat będzie piękniejszy po Porze Nagich Drzew... I faktycznie, był bardziej kolorowy. Ale i brudny, nieogarnięty, jakby przyroda dopiero doprowadzała się do porządku. O tej stronie Pory Młodych Liści słyszała zdecydowanie mniej. Niemiła niespodzianka.
  Zastrzygła uszami na komentarz Lawendowej Łapy. Odwróciła głowę, by zobaczyć, czy kotka sobie radzi. Jeszcze tego brakowało, by po jednym patrolu miała od razu wrócić do lecznicy.
  - Coś za brak śniegu - skwitowała z westchnieniem. - Pytanie, które lepsze.
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lawenda zerknęła w stronę Oszronionej Łapy, jednocześnie dalej brnąć ostrożnie od przodu. Wolała się nie zatrzymywać w tym błocie, a przejść je jak najszybciej z resztą patrolu i móc spokojnie patrolować granicę.
- Dobre pytanie - miauknęła, delikatnie uśmiechając się do szylkretki. - Po powrocie do obozu czeka nas dużo mycia - dodała, zerkając na błotną skorupę, która tworzyła się na jej łapach. Brzuch zapewne również miała cały brudny, ale wolała nawet nie zerkać!
- Myślisz, że cała Pora Młodych Liści taka będzie?
LVL 2 140 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Jeśli Oszroniona Łapa koniecznie musiałaby wybrać, to skłaniałaby się raczej ku Porze Młodych Liści, nawet jeśli oznaczała takie... nieprzyjemności. Mimo wszystko dało się je przeżyć, natomiast Pora Nagich Drzew była bardziej niebezpieczna. Jednak skłamałaby mówiąc, że akurat w tej chwili za nią trochę nie tęskniła.
  - Na szczęście mamy krótkie futra - mruknęła, uśmiechając się lekko w odpowiedzi. Gwiezdnym niech będą dzięki, cały skład patrolu wygrał w genetycznej loterii. Myśli szylkretki powędrowały do brata i taty... Wyobraziła ich sobie na patrolu, a potem całkiem ubabranych błotem. I późniejsze długie mycie... Delikatnie pokręciła głową. Oj, niech sobie mają piękną i ciepłą sierść, i tak nigdy nie chciałaby się z nimi zamienić!
  Na moment wbiła spojrzenie w niebo, zastanawiając się nad odpowiedzią.
  - Hmm... Świat dopiero się przyzwyczaja do... nowej pory. To trudne, ale... przejściowe - Przynajmniej tak podpowiadała jej logika, bo niestety nie mogła mówić z doświadczenia. Ale skoro inne koty opowiadały, jak wszystko stawało się piękniejsze, musiała być w tym jakaś prawda, która przy odrobinie szczęścia objawi się im już niedługo. - Potem... wszystko się wyrówna i uspokoi. Tak myślę.
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Dzięki Gwiezdnym - miauknęła w odpowiedzi, również delikatnie się uśmiechając. Faktycznie, takie koty, jak chociażby Wojenna Łapa, na pewno miały nieco większy problem z aktualnym stanem podłoża. Poczuła się trochę głupio ze względu na swoje narzekanie... Chociaż jej też błoto przeszkadzało.
Nadal szła w błocie, unosząc wysoko łapy. Pocieszające było to, że jeszcze trochę i mieli wyjść na nieco twardszy teren. Zapewne nadal błotnisty, ale już nie tak grząski.
- Mam nadzieję... Wiesz, po opowieściach mamy i Dzikiego Czarta liczyłam na coś naprawdę niesamowitego i pięknego, nie słyszałam o... o błocie. I w ogóle. Chociaż potem pewnie będzie lepiej... Może Pora Zielonych Liści nie będzie miała takich niespodzianek - zastanawiała się na głos. Odchrząknęła wreszcie. - Jak idzie twój trening, Oszroniona Łapo?
LVL 2 140 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Postawiła łapę w miejscu, które wydawało się jej płytkie, a tymczasem... pechowo trafiła na głębszy dół, w którym porządnie zamoczyła swoją nogę. Westchnęła ciężko. Próbowała podnieść i potrząsnąć łapką, ale breja złośliwie nie chciała puścić. Odwróciła zrezygnowany wzrok w stronę terminatorki. Jak widać, a raczej słuchać, nie tylko Szron uwierzyła w podkoloryzowane opowieści.
  - Ja... też. Chyba wszyscy wolą o tym... zapomnieć - mruknęła ze zrozumieniem. Zresztą, nie widziała w tym nic dziwnego. Kto chciałby wracać pamięcią do takich momentów? - Mmm. Może, o ile... nie zrobi się za ładnie. Za ciepło. Ani jednej chmurki na niebie... I wtedy wszystkich pokona gorąc - parsknęła cicho. Skoro zaletą tej pory miało być słońce... Już widziała, które detale tym razem mogły zostać przemilczane przez starsze koty. W takiej sytuacji krótkowłosi znowu byli górą, ha. Chociaż i tak posiadanie jakiegokolwiek futra pod rażącym słońcem nie brzmiało za dobrze...
  Wyprostowała się nieco, gdy nastąpiła zmiana tematu. Na tyle, ile była w stanie, przedzierając się przez błoto.
  - Em... Dobrze. Mamy z Sosnowym Szmerem... dobre, stałe tempo. Ale jeszcze dużo przede mną. - odparła szczerze. Nie widziała sensu w przechwalaniu się czy ukrywaniu prawdy. Była zdania, że ewentualne braki i tak wyszłyby na jaw prędzej czy później. Natomiast Lawendowa Łapa była nieco starsza, więc córka Słonecznego Brzegu założyła, że z postępami na pewno jest bardziej do przodu. Ciekawe tylko, jak duża była ta przepaść. - A... jak twój?
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości