Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
czekoladowy srebrny szylkret (pręgowany klasycznie) z niewielką ilością bieli. Krótkowłosa, złotooka, z wywiniętymi uszami.
Zdawałoby się, że przeżyte wydarzenia wyssą z niej całą pozytywną energię oraz radość z życia… Ale na szczęście nie! Pomimo napotkanych trudności Ślimaczek wciąż jest tym dużym, pięknym słonecznikiem, którym była za młodu. Po świecie chodzi z szerokim na twarzy uśmiechem, a jej głowa zawsze jest pełna kreatywnych pomysłów i wesołych myśli. Koteczka, pomimo groźnego wyglądu, zaraża otoczenie szczęściem i zdaje się, że w tym małym ciałku nie ma ani krzty negatywnych emocji. Buźka nigdy jej się nie zamyka, bo nawet, gdy nie ma o czym gadać to gada, by po prostu gadać! Wszystko tak jak dawniej… No ale z małymi różnicami. Zmieniło się chociażby to, że pod wpływem ciężkich warunków przyzwyczaiła się do samotności, której kiedyś nie potrafiła znieść. Nie można co prawda powiedzieć, że znajduje w niej totalne ukojenie, ale w pewnym sensie ją nawet polubiła. Osiedle nauczyło ją również ostrożności i całkowicie zabiło naiwność, która kiełkowała w niej niemalże od dziecka. Dawne przekonanie o cząsteczce dobra znajdującej się w każdej żywej duszy wyparowało, robiąc miejsce myśli, że po świecie chodzą również potwory, których umysły są pełne demonów. Nie ma już idei świata idealnego, pozbawionego wszelkiego zła. Zaufanie, którym wcześniej obdarzała każdą napotkaną istotę, ograniczyło się tylko do najbliższych jej kotów. To znaczy do rodziny, która, pomimo długiej rozłąki, wciąż zdaje się być ważnym fundamentem jej życia. Ale czy krewni w ogóle jeszcze o niej pamiętają?
Poza negatywnymi zmianami są, rzecz jasna, również te pozytywne, jak chociażby to, że znacznie wzrosła jej pewność siebie, a nieprzyjemne komentarze rzucane przez inne koty przestały robić na niej jakiekolwiek wrażenie. Nauczyła się dbać o własny zadek, sama, bez konieczności sięgania po pomoc. Podsumowując to wszystko, zdaje się, że w końcu dorosła.
Kornikowy Żer [KG], Tygrys [GK]
O proszę! Totalnie nie spodziewała się, że praktycznie od razu uda jej się coś znaleźć. Nie przywykła do tego, nie podczas Pory Nagich Drzew, gdy zwierzyny jest na ogół bardzo mało. Ale ze swojego szczęścia mogła się tylko i wyłącznie cieszyć, co też oczywiście robiła!
Ustawiła się w pozycji łowieckiej i poczekała, aż wiatr stanie się jej sprzymierzeńcem. Następnie zaczęła skradać się, szukając po drodze naturalnych kryjówek w postaci drzew i krzewów, za którymi mogłaby się chować. W ten sposób zamierzała zbliżyć się do wrony, a potem skoczyć w jej kierunku, by szybko ukrócić jej cierpienia.
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Jeden skok i wrona zakończyła swój żywot – ale nie zamierzała umrzeć tak łatwo. Jeszcze zanim Ślimaczek skręciła jej kark, czarne ptaszysko boleśnie dziabnęło ją w nos swoim ostrym dziobem. Auć! Obiad na dzisiaj miała już załatwiony, ale może lepiej nie pokazywać się z nim w pobliżu wichrowych fanów ptactwa... Na wszelki wypadek.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
czekoladowy srebrny szylkret (pręgowany klasycznie) z niewielką ilością bieli. Krótkowłosa, złotooka, z wywiniętymi uszami.
Zdawałoby się, że przeżyte wydarzenia wyssą z niej całą pozytywną energię oraz radość z życia… Ale na szczęście nie! Pomimo napotkanych trudności Ślimaczek wciąż jest tym dużym, pięknym słonecznikiem, którym była za młodu. Po świecie chodzi z szerokim na twarzy uśmiechem, a jej głowa zawsze jest pełna kreatywnych pomysłów i wesołych myśli. Koteczka, pomimo groźnego wyglądu, zaraża otoczenie szczęściem i zdaje się, że w tym małym ciałku nie ma ani krzty negatywnych emocji. Buźka nigdy jej się nie zamyka, bo nawet, gdy nie ma o czym gadać to gada, by po prostu gadać! Wszystko tak jak dawniej… No ale z małymi różnicami. Zmieniło się chociażby to, że pod wpływem ciężkich warunków przyzwyczaiła się do samotności, której kiedyś nie potrafiła znieść. Nie można co prawda powiedzieć, że znajduje w niej totalne ukojenie, ale w pewnym sensie ją nawet polubiła. Osiedle nauczyło ją również ostrożności i całkowicie zabiło naiwność, która kiełkowała w niej niemalże od dziecka. Dawne przekonanie o cząsteczce dobra znajdującej się w każdej żywej duszy wyparowało, robiąc miejsce myśli, że po świecie chodzą również potwory, których umysły są pełne demonów. Nie ma już idei świata idealnego, pozbawionego wszelkiego zła. Zaufanie, którym wcześniej obdarzała każdą napotkaną istotę, ograniczyło się tylko do najbliższych jej kotów. To znaczy do rodziny, która, pomimo długiej rozłąki, wciąż zdaje się być ważnym fundamentem jej życia. Ale czy krewni w ogóle jeszcze o niej pamiętają?
Poza negatywnymi zmianami są, rzecz jasna, również te pozytywne, jak chociażby to, że znacznie wzrosła jej pewność siebie, a nieprzyjemne komentarze rzucane przez inne koty przestały robić na niej jakiekolwiek wrażenie. Nauczyła się dbać o własny zadek, sama, bez konieczności sięgania po pomoc. Podsumowując to wszystko, zdaje się, że w końcu dorosła.
Kornikowy Żer [KG], Tygrys [GK]
Wrona, o dziwo, nie stanowiła żadnego wyzwania dla Ślimaczek. Niebywałe, bo spodziewała się, że czarne ptaszysko jej zaraz odleci! Tak to już było z tymi ptakami, że zrywały się do lotu w ostatnim momencie, a łowca zostawał z niczym... No, może ewentualnie z gorzkim zawodem. Ale na szczęście w tym przypadku było inaczej, oby reszta polowania była równie prosta i przyjemna!
Szylkretka zakopała zdobycz, postanawiając, że zje ją od razu, gdy skończy polować, by nie targać jej ze sobą w drodze powrotnej, szczególnie, że musi minąć granicę z Klanem Wichru... Coś z tyłu głowy, może intuicja, podpowiadało jej, że raczej nie powinna tego robić. Dziwne uczucie, ale jako kocica zanadto przesądna, nie mogła tego ostrzeżenia zignorować!
Ruszyła dalej, bo na jednym zwierzęciu nie mogło się skończyć.
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
— Hej hoooo! — Dobiegło ją wołanie gdzieś z prawej strony. Jeśli obróciła łeb, podbiegł do niej młodziutki kot, sądząc po zapachu kocur i to w dodatku pachnący osiedlem. I ludźmi. Nie miał na sobie tych śmiesznych... kółeczek z dzwoneczkami które zazwyczaj noszą pieszczoszki, ale kotka nie mogła się pozbyć wrażenia, że to zdecydowanie był pieszczoszek. Coś w nim nie pasowało do samotnika. Może to ten brzoskwiniowy zapach unoszący się dookoła? — Trochę się zgubiłem. Wiesz może którędy na osiedle? Chciałbym wrócić do domu ale tu wszystko wygląda tak samo!
Młodzik miał kręconą, krótką, kremową sierść i lekko odstające na boki uszy. Ślimaczek aktualnie była przeszywana przez parę błękitnych oczu. Kocurek nie mógł mieć więcej niż 30 księżyców.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
czekoladowy srebrny szylkret (pręgowany klasycznie) z niewielką ilością bieli. Krótkowłosa, złotooka, z wywiniętymi uszami.
Zdawałoby się, że przeżyte wydarzenia wyssą z niej całą pozytywną energię oraz radość z życia… Ale na szczęście nie! Pomimo napotkanych trudności Ślimaczek wciąż jest tym dużym, pięknym słonecznikiem, którym była za młodu. Po świecie chodzi z szerokim na twarzy uśmiechem, a jej głowa zawsze jest pełna kreatywnych pomysłów i wesołych myśli. Koteczka, pomimo groźnego wyglądu, zaraża otoczenie szczęściem i zdaje się, że w tym małym ciałku nie ma ani krzty negatywnych emocji. Buźka nigdy jej się nie zamyka, bo nawet, gdy nie ma o czym gadać to gada, by po prostu gadać! Wszystko tak jak dawniej… No ale z małymi różnicami. Zmieniło się chociażby to, że pod wpływem ciężkich warunków przyzwyczaiła się do samotności, której kiedyś nie potrafiła znieść. Nie można co prawda powiedzieć, że znajduje w niej totalne ukojenie, ale w pewnym sensie ją nawet polubiła. Osiedle nauczyło ją również ostrożności i całkowicie zabiło naiwność, która kiełkowała w niej niemalże od dziecka. Dawne przekonanie o cząsteczce dobra znajdującej się w każdej żywej duszy wyparowało, robiąc miejsce myśli, że po świecie chodzą również potwory, których umysły są pełne demonów. Nie ma już idei świata idealnego, pozbawionego wszelkiego zła. Zaufanie, którym wcześniej obdarzała każdą napotkaną istotę, ograniczyło się tylko do najbliższych jej kotów. To znaczy do rodziny, która, pomimo długiej rozłąki, wciąż zdaje się być ważnym fundamentem jej życia. Ale czy krewni w ogóle jeszcze o niej pamiętają?
Poza negatywnymi zmianami są, rzecz jasna, również te pozytywne, jak chociażby to, że znacznie wzrosła jej pewność siebie, a nieprzyjemne komentarze rzucane przez inne koty przestały robić na niej jakiekolwiek wrażenie. Nauczyła się dbać o własny zadek, sama, bez konieczności sięgania po pomoc. Podsumowując to wszystko, zdaje się, że w końcu dorosła.
Kornikowy Żer [KG], Tygrys [GK]
Ojej. Nie spodziewała się, że w środku lasu napotka... Pieszczocha dwunożnych, w dodatku takiego młodego. Osiedle jest przecież całkiem daleko, na ogół koty posiadające swoich właścicieli nie oddalają się od nich tak bardzo... Ale różnie bywa, miała tą świadomość. Wolała, z resztą, spotkać pieszczocha, który zgubił się przez własną głupotę... Niż takiego, który został wyrzucony na bruk, bo się ludziom znudził. Z tymi to zawsze są jakieś problemy, bo przecież jak ktoś, kto całe życie mieszkał w domu i był pod czyjąś opieką, ma sobie poradzić w dziczy? Przeżycie wymaga pewnych umiejętności, których na ogół brakuje takim niechcianym kiciom.
- Na osiedle? Jak ty żeś tu trafił w całości? Że nic cię nie zeżarło po drodze, to jestem pełna podziwu, serio!! - Mruknęła najpierw, przyglądając się kocurowi. Śmiesznie wyglądał z tą swoją kręconą sierścią, ale nie była zaskoczona, bo nawet w klanach zdarzały się takie oryginalne jednostki. - Na osiedle to w tamtą stronę, musisz wyjść z lasu, a potem iść wzdłuż płotu przy stajni. Potem dojdziesz do takiego kamiennego mostu... I stamtąd na pewno trafisz, mam taką nadzieję. Ale droga jest długa, krzyżyk na drogę! - Wyjaśniła szczerze, nie przejmując się czy tymi słowami jakoś przestraszy kocura. Był dorosły i musiał ponosić konsekwencję swoich, jak widać, niezbyt mądrych czynów. Ślimaczek jednocześnie miała nadzieję, że biedak trafi do swojego domu w całym kawałku... I czegoś na przyszłość się nauczy.
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
— Ooo, fajnie, fajnie. Dzięki. A daleko to ile, dzień drogi? Rany, mam nadzieję że mniej, już mnie łapy bolą od tego wędrowania. — Położył odrobinę te śmieszne odstające uszy, wpatrując się w kotkę jeszcze przez moment. Chyba nie zamierzał zdradzić jej w jaki sposób się tu znalazł i dlaczego tak intensywnie pachniał brzoskwiniami. Otrzymawszy odpowiedź (albo i nie), podreptał we wskazanym kierunku. Szylkretce wydawało się, że chwilę później słyszała jeszcze "aj! ała!" jakby młodzik trafił po drodze na krzak jeżyn...
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
czekoladowy srebrny szylkret (pręgowany klasycznie) z niewielką ilością bieli. Krótkowłosa, złotooka, z wywiniętymi uszami.
Zdawałoby się, że przeżyte wydarzenia wyssą z niej całą pozytywną energię oraz radość z życia… Ale na szczęście nie! Pomimo napotkanych trudności Ślimaczek wciąż jest tym dużym, pięknym słonecznikiem, którym była za młodu. Po świecie chodzi z szerokim na twarzy uśmiechem, a jej głowa zawsze jest pełna kreatywnych pomysłów i wesołych myśli. Koteczka, pomimo groźnego wyglądu, zaraża otoczenie szczęściem i zdaje się, że w tym małym ciałku nie ma ani krzty negatywnych emocji. Buźka nigdy jej się nie zamyka, bo nawet, gdy nie ma o czym gadać to gada, by po prostu gadać! Wszystko tak jak dawniej… No ale z małymi różnicami. Zmieniło się chociażby to, że pod wpływem ciężkich warunków przyzwyczaiła się do samotności, której kiedyś nie potrafiła znieść. Nie można co prawda powiedzieć, że znajduje w niej totalne ukojenie, ale w pewnym sensie ją nawet polubiła. Osiedle nauczyło ją również ostrożności i całkowicie zabiło naiwność, która kiełkowała w niej niemalże od dziecka. Dawne przekonanie o cząsteczce dobra znajdującej się w każdej żywej duszy wyparowało, robiąc miejsce myśli, że po świecie chodzą również potwory, których umysły są pełne demonów. Nie ma już idei świata idealnego, pozbawionego wszelkiego zła. Zaufanie, którym wcześniej obdarzała każdą napotkaną istotę, ograniczyło się tylko do najbliższych jej kotów. To znaczy do rodziny, która, pomimo długiej rozłąki, wciąż zdaje się być ważnym fundamentem jej życia. Ale czy krewni w ogóle jeszcze o niej pamiętają?
Poza negatywnymi zmianami są, rzecz jasna, również te pozytywne, jak chociażby to, że znacznie wzrosła jej pewność siebie, a nieprzyjemne komentarze rzucane przez inne koty przestały robić na niej jakiekolwiek wrażenie. Nauczyła się dbać o własny zadek, sama, bez konieczności sięgania po pomoc. Podsumowując to wszystko, zdaje się, że w końcu dorosła.
Kornikowy Żer [KG], Tygrys [GK]
- Nooo... Raczej tak z pół. Zależy od tempa. - Rzuciła w odpowiedzi, chwilę się nad nią zastanawiając. Nie chciała wprowadzić kocura w błąd, wybrała... Można powiedzieć, bezpieczną opcję. Prędko jednak przekonała się, że nie musiała tak się tym przejmować, bo pieszczoch ewidentnie nie miał ochoty na pogaduszki. Po jej słowach ruszył w kierunku, który wskazała, ignorując jednocześnie wszystkie jej poprzednie pytania. Cóż. Ale Ślimaczek nie protestowała. Przynajmniej... Będzie mieć więcej czasu na polowanie. Oby się nie okazało, że gagatek przepędził z lasu całą zwierzynę!
Uśmiechnęła się, gdy usłyszała jego niezdarne jęki, a zaraz po tym wróciła do poszukiwań.
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Szylkretowa kotka musiała mieć dzisiaj wyjątkowe szczęście, albo wkupiła się w łaski Gwiezdnych przez pokierowanie zagubionego pieszczocha najkrótszą drogą do domu. Nie uszła daleko, wręcz wydawało się, że dopiero co wyruszyła znów na poszukiwanie zwierzyny, a pod jednym z drzew wypatrzyła zająca. Był tak zajęty obgryzaniem gałązek rosnącego przy świerku krzaczka, że nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że jest obserwowany.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
czekoladowy srebrny szylkret (pręgowany klasycznie) z niewielką ilością bieli. Krótkowłosa, złotooka, z wywiniętymi uszami.
Zdawałoby się, że przeżyte wydarzenia wyssą z niej całą pozytywną energię oraz radość z życia… Ale na szczęście nie! Pomimo napotkanych trudności Ślimaczek wciąż jest tym dużym, pięknym słonecznikiem, którym była za młodu. Po świecie chodzi z szerokim na twarzy uśmiechem, a jej głowa zawsze jest pełna kreatywnych pomysłów i wesołych myśli. Koteczka, pomimo groźnego wyglądu, zaraża otoczenie szczęściem i zdaje się, że w tym małym ciałku nie ma ani krzty negatywnych emocji. Buźka nigdy jej się nie zamyka, bo nawet, gdy nie ma o czym gadać to gada, by po prostu gadać! Wszystko tak jak dawniej… No ale z małymi różnicami. Zmieniło się chociażby to, że pod wpływem ciężkich warunków przyzwyczaiła się do samotności, której kiedyś nie potrafiła znieść. Nie można co prawda powiedzieć, że znajduje w niej totalne ukojenie, ale w pewnym sensie ją nawet polubiła. Osiedle nauczyło ją również ostrożności i całkowicie zabiło naiwność, która kiełkowała w niej niemalże od dziecka. Dawne przekonanie o cząsteczce dobra znajdującej się w każdej żywej duszy wyparowało, robiąc miejsce myśli, że po świecie chodzą również potwory, których umysły są pełne demonów. Nie ma już idei świata idealnego, pozbawionego wszelkiego zła. Zaufanie, którym wcześniej obdarzała każdą napotkaną istotę, ograniczyło się tylko do najbliższych jej kotów. To znaczy do rodziny, która, pomimo długiej rozłąki, wciąż zdaje się być ważnym fundamentem jej życia. Ale czy krewni w ogóle jeszcze o niej pamiętają?
Poza negatywnymi zmianami są, rzecz jasna, również te pozytywne, jak chociażby to, że znacznie wzrosła jej pewność siebie, a nieprzyjemne komentarze rzucane przez inne koty przestały robić na niej jakiekolwiek wrażenie. Nauczyła się dbać o własny zadek, sama, bez konieczności sięgania po pomoc. Podsumowując to wszystko, zdaje się, że w końcu dorosła.
Kornikowy Żer [KG], Tygrys [GK]
O jacie, zając! Ledwo się powstrzymała przed podekscytowanym okrzykiem, gdy tylko dostrzegła go pod jednym z drzew. Był zajęty sobą i wydawało jej się, że świat wokół siebie wielkouchy ma głęboko pod swoim krótkim ogonkiem. Lepiej dla niej! Od razu ustawiła się w pozycji łowieckiej, a potem pewnym krokiem ruszyła przed siebie. Starała się jak najbardziej ściszyć oddech, by nie spłoszyć zwierzęcia. Byłoby naprawdę przykro, gdyby jej uciekł! Niecierpliwie wyczekiwała momentu kulminacyjnego, to znaczy skoku na ofiarę i skrócenia jej życia.
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Zając musiał być wybitnie pogrążony w swoich zajęczych myślach, bo nie zauważył ani nie usłyszał skradającego się kota. Ani kiedy Ślimaczek prawie krzyknęła, ani kiedy się do niego skradała, ani kiedy była już tuż obok. Dopiero kiedy kotka odbiła się od ziemi i wylądowała mu na grzbiecie, gotowa do skręcenia mu karku, zarejestrował że coś jest nie tak i żałośnie wierzgnął w obronie, ledwie muskając jej brzuch tylną łapką. Na jakąkolwiek walkę było już jednak za późno, a Ślimaczek mogła dorzucić kolejną piszczkę do swojego rosnącego stosu. No no, z takimi zdolnościami łapania zajęcy, nic dziwnego że klan Wichru oferował jej dołączenie tyle razy...
+35exp
Ślimaczek lvl: 5 | S: 15 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 87-1=86/90 | W: 47-3=44/50
» rana 0. stopnia: bolesne dziobnięcie w nos
» rana 0. stopnia: dwa kłaczki wyrwane z brzucha przez zajęcze pazury
Doświadczenie za akcję: 60exp (25exp wrona, 35exp zając)
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
czekoladowy srebrny szylkret (pręgowany klasycznie) z niewielką ilością bieli. Krótkowłosa, złotooka, z wywiniętymi uszami.
Zdawałoby się, że przeżyte wydarzenia wyssą z niej całą pozytywną energię oraz radość z życia… Ale na szczęście nie! Pomimo napotkanych trudności Ślimaczek wciąż jest tym dużym, pięknym słonecznikiem, którym była za młodu. Po świecie chodzi z szerokim na twarzy uśmiechem, a jej głowa zawsze jest pełna kreatywnych pomysłów i wesołych myśli. Koteczka, pomimo groźnego wyglądu, zaraża otoczenie szczęściem i zdaje się, że w tym małym ciałku nie ma ani krzty negatywnych emocji. Buźka nigdy jej się nie zamyka, bo nawet, gdy nie ma o czym gadać to gada, by po prostu gadać! Wszystko tak jak dawniej… No ale z małymi różnicami. Zmieniło się chociażby to, że pod wpływem ciężkich warunków przyzwyczaiła się do samotności, której kiedyś nie potrafiła znieść. Nie można co prawda powiedzieć, że znajduje w niej totalne ukojenie, ale w pewnym sensie ją nawet polubiła. Osiedle nauczyło ją również ostrożności i całkowicie zabiło naiwność, która kiełkowała w niej niemalże od dziecka. Dawne przekonanie o cząsteczce dobra znajdującej się w każdej żywej duszy wyparowało, robiąc miejsce myśli, że po świecie chodzą również potwory, których umysły są pełne demonów. Nie ma już idei świata idealnego, pozbawionego wszelkiego zła. Zaufanie, którym wcześniej obdarzała każdą napotkaną istotę, ograniczyło się tylko do najbliższych jej kotów. To znaczy do rodziny, która, pomimo długiej rozłąki, wciąż zdaje się być ważnym fundamentem jej życia. Ale czy krewni w ogóle jeszcze o niej pamiętają?
Poza negatywnymi zmianami są, rzecz jasna, również te pozytywne, jak chociażby to, że znacznie wzrosła jej pewność siebie, a nieprzyjemne komentarze rzucane przez inne koty przestały robić na niej jakiekolwiek wrażenie. Nauczyła się dbać o własny zadek, sama, bez konieczności sięgania po pomoc. Podsumowując to wszystko, zdaje się, że w końcu dorosła.
Kornikowy Żer [KG], Tygrys [GK]
No i mamy na koncie kolejny sukces. Zając padł, ale trzeba przyznać, że walczył zaciekle! Ślimaczek zaniepokoiła się, gdy poczuła pazury na swym brzuchu, jednak po krótkich oględzinach z radością stwierdziła, że żadnej krwawiącej rany tam nie ma. Miałaby kłopoty, gdyby coś jej się przydarzyło! Z tą myślą zakopała zająca, a następnie ruszyła dalej. Obawy, które miała z tyłu głowy, od razu zignorowała. To były jedne z tych, których nie mogła się całkowicie pozbyć, bo przecież życie jest pełne niebezpieczeństw... I na każdym kroku coś złego może się wydarzyć. Oby nie dziś.
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Jak dotąd nie było się czego bać. W pobliżu nie było widać, słychać ani czuć żadnego drapieżnika, ale niestety zwierzyny też nie. Kotka szła przed siebie i przez dłuższą chwilę nic nie przykuwało jej uwagi na dłużej niż krótką chwilę. Jedynym ciekawszym elementem krajobrazu była sporej wielkości nora, zapewne lisia lub borsucza sądząc po rozmiarze, ale kompletnie pozbawiona zapachu drapieżnika. Jakby się uprzeć, prędzej wyczuwalny był tutaj zapach kota, konkretniej – kocura w średnim wieku, ale i on zwietrzał już na tyle, że Ślimaczek spokojnie mogłaby uznać norę za opuszczoną.
Ślimaczek lvl: 5 | S: 15 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 86/90 | W: 44/50
» rana 0. stopnia: bolesne dziobnięcie w nos
» rana 0. stopnia: dwa kłaczki wyrwane z brzucha przez zajęcze pazury
Doświadczenie za akcję: 60exp (25exp wrona, 35exp zając)
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
czekoladowy srebrny szylkret (pręgowany klasycznie) z niewielką ilością bieli. Krótkowłosa, złotooka, z wywiniętymi uszami.
Zdawałoby się, że przeżyte wydarzenia wyssą z niej całą pozytywną energię oraz radość z życia… Ale na szczęście nie! Pomimo napotkanych trudności Ślimaczek wciąż jest tym dużym, pięknym słonecznikiem, którym była za młodu. Po świecie chodzi z szerokim na twarzy uśmiechem, a jej głowa zawsze jest pełna kreatywnych pomysłów i wesołych myśli. Koteczka, pomimo groźnego wyglądu, zaraża otoczenie szczęściem i zdaje się, że w tym małym ciałku nie ma ani krzty negatywnych emocji. Buźka nigdy jej się nie zamyka, bo nawet, gdy nie ma o czym gadać to gada, by po prostu gadać! Wszystko tak jak dawniej… No ale z małymi różnicami. Zmieniło się chociażby to, że pod wpływem ciężkich warunków przyzwyczaiła się do samotności, której kiedyś nie potrafiła znieść. Nie można co prawda powiedzieć, że znajduje w niej totalne ukojenie, ale w pewnym sensie ją nawet polubiła. Osiedle nauczyło ją również ostrożności i całkowicie zabiło naiwność, która kiełkowała w niej niemalże od dziecka. Dawne przekonanie o cząsteczce dobra znajdującej się w każdej żywej duszy wyparowało, robiąc miejsce myśli, że po świecie chodzą również potwory, których umysły są pełne demonów. Nie ma już idei świata idealnego, pozbawionego wszelkiego zła. Zaufanie, którym wcześniej obdarzała każdą napotkaną istotę, ograniczyło się tylko do najbliższych jej kotów. To znaczy do rodziny, która, pomimo długiej rozłąki, wciąż zdaje się być ważnym fundamentem jej życia. Ale czy krewni w ogóle jeszcze o niej pamiętają?
Poza negatywnymi zmianami są, rzecz jasna, również te pozytywne, jak chociażby to, że znacznie wzrosła jej pewność siebie, a nieprzyjemne komentarze rzucane przez inne koty przestały robić na niej jakiekolwiek wrażenie. Nauczyła się dbać o własny zadek, sama, bez konieczności sięgania po pomoc. Podsumowując to wszystko, zdaje się, że w końcu dorosła.
Kornikowy Żer [KG], Tygrys [GK]
Dobrze znała tę norę, bo przecież nie była tutaj pierwszy raz. Zawsze, gdy miała okazję obok niej przechodzić, z ciekawością zaglądała do środka, jakby mając nadzieję, że w końcu coś tam się pojawi. I tym razem nie mogła sobie odpuścić tego dziwnego rytuału. Zbliżyła się więc do dziury i pośpiesznie rozejrzała po jej wnętrzu. Pusto. Ale wyczuła słaby koci zapach. Samczy... I stary. Ciekawe. Ruszyła dalej, zastanawiając się nad tym jeszcze przez chwilę.
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Percepcja Ślimaczka vs percepcja psa: 12 vs 14, pies zauważa pierwszy
Pies -> atak udany: 1.0*17=17HP
Ślimaczek zdążyła wynurzyć się z nory, kompletnie nieświadoma faktu, że w jej kierunku biegł średniej wielkości wiejski burek. Sądząc po wyszczerzonych kłach, nie miał dobrych zamiarów. Może upatrzył sobie tę samą norę już z daleka, a kotka zdążyła go wyprzedzić? Teraz jego zaklepane z daleka legowisko pachniało kotem, a podpalany kundel obrał sobie za nowy cel tegoż kota zneutralizować. Kotka nie zdążyła nawet pomyśleć o wykonaniu jakiegokolwiek uniku, zanim czarno-rudy krótkowłosy pchlarz rzucił się do jej szyi z kłami. Albo miała szczęście, albo dalej czuwali nad nią Gwiezdni, bo nie trafił – za to solidnie wgryzł się w jej bark, aż żółte kły uderzyły o łopatkę. Na dwukolorowe futerko Ślimaczek trysnęła jej własna krew.
Ślimaczek lvl: 5 | S: 15 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 86-17=69/90 | W: 44/50
» rana 0. stopnia: bolesne dziobnięcie w nos
» rana 0. stopnia: dwa kłaczki wyrwane z brzucha przez zajęcze pazury
» rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie barku w okolicach prawej łopatki, krwawi: -3HP w następnej turze, potem -2HP do końca walki [bez infekcji po walce]
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
czekoladowy srebrny szylkret (pręgowany klasycznie) z niewielką ilością bieli. Krótkowłosa, złotooka, z wywiniętymi uszami.
Zdawałoby się, że przeżyte wydarzenia wyssą z niej całą pozytywną energię oraz radość z życia… Ale na szczęście nie! Pomimo napotkanych trudności Ślimaczek wciąż jest tym dużym, pięknym słonecznikiem, którym była za młodu. Po świecie chodzi z szerokim na twarzy uśmiechem, a jej głowa zawsze jest pełna kreatywnych pomysłów i wesołych myśli. Koteczka, pomimo groźnego wyglądu, zaraża otoczenie szczęściem i zdaje się, że w tym małym ciałku nie ma ani krzty negatywnych emocji. Buźka nigdy jej się nie zamyka, bo nawet, gdy nie ma o czym gadać to gada, by po prostu gadać! Wszystko tak jak dawniej… No ale z małymi różnicami. Zmieniło się chociażby to, że pod wpływem ciężkich warunków przyzwyczaiła się do samotności, której kiedyś nie potrafiła znieść. Nie można co prawda powiedzieć, że znajduje w niej totalne ukojenie, ale w pewnym sensie ją nawet polubiła. Osiedle nauczyło ją również ostrożności i całkowicie zabiło naiwność, która kiełkowała w niej niemalże od dziecka. Dawne przekonanie o cząsteczce dobra znajdującej się w każdej żywej duszy wyparowało, robiąc miejsce myśli, że po świecie chodzą również potwory, których umysły są pełne demonów. Nie ma już idei świata idealnego, pozbawionego wszelkiego zła. Zaufanie, którym wcześniej obdarzała każdą napotkaną istotę, ograniczyło się tylko do najbliższych jej kotów. To znaczy do rodziny, która, pomimo długiej rozłąki, wciąż zdaje się być ważnym fundamentem jej życia. Ale czy krewni w ogóle jeszcze o niej pamiętają?
Poza negatywnymi zmianami są, rzecz jasna, również te pozytywne, jak chociażby to, że znacznie wzrosła jej pewność siebie, a nieprzyjemne komentarze rzucane przez inne koty przestały robić na niej jakiekolwiek wrażenie. Nauczyła się dbać o własny zadek, sama, bez konieczności sięgania po pomoc. Podsumowując to wszystko, zdaje się, że w końcu dorosła.
Kornikowy Żer [KG], Tygrys [GK]
Wielki błąd zrobiła, wchodząc do tej zawszonej, śmierdzącej nory! Szkoda tylko, że zorientowała się o tym w momencie, gdy było już za późno. Wielkie psisko rzuciło się do jej gardła, ale nie mogła reagować. Poczuła ból, na szczęście, w barku, a nie na szyi. Ała! Bolało czy sobie to wmawiała, bo zauważyła tryskającą krew? Cholercia! Nagły przypływ adrenaliny kazał jej uciekać. Miała szansę, a więc zamierzała ją wykorzystać. Liczyła na odrobinę szczęścia, bo tylko tyle potrzebowała, by uratować swój łysy zad. Walkę wybrałaby tylko w ostateczności, bo na pewno nie wyszłaby z niej w dobrym stanie. Niestety.
Pomyślała, że może dobrze byłoby psiura jeszcze przed wszystkim zasypać ziemią, tak na wszelki, jeśli by się miało okazać, że będzie od niej szybszy. Rzuciła więc w jego stronę elementami podłoża, a następnie, nie czekając na lepszy moment, rzuciła się przed siebie, próbując ominąć to wielkie, kudłate cielsko. Jej wiara w Gwiezdny Klan zgasła dawno temu, ale to zdecydowanie była jedna z tych chwil, w których znów musiała się do nich pomodlić.