Swaróg nie lubił kotów, które wywyższały się nad nim. Uważał swoje oblicze za najważniejsze i jedyne, wyrzeźbiono go wśród ulic i zakamarków. Kiedy inne kocięta słuchały o jedzeniu, on wpatrywał się w posągi, widział modlących się ludzi, chciał osiągnąć coś czego inny nie potrafili. Zdobył dzięki temu mnóstwo blizn, ale przelał też trochę krwi, najczęściej nie jak honorowy kot, robiąc to co mu się akurat podobało. Rósł jako prawdziwe bóstwo, nie szanując żadnego życia oprócz swojego własnego.
— Zguba. Za dużo… gadasz — wywarczał. — Zasmakuj prawdziwej siłymmm i pokory — rzucił charcząc, a następnie… sam rzucił sobą. Prosto pazurami na pysk Oriona, chcąc wydrapać mu śliczne ślepia. Myślał, że mógł go nimi oceniać?
Ulubione dziecko gwiazd natomiast miało szansę na atak, unik, a może ucieczkę. Zamierzał dalej szukać adrenaliny? Pozbawić życia następnej istoty? Tylko ta była myśląca, niebezpieczna. Instynkt nie był jedyną rzeczą, która prowadziła Swaroga do boju, była to czysta nienawiść i żądza krwi.
[Onion] lvl: 14 | S: 22 (30) | Zr: 27 (37) | Sz: 12 (16) | Zm: 12 (16) | HP: 111 (120) | W: 84 (110) Statystyki obniżone z racji wieku; ¼.
>0st siniak na łokciu,
>0st siniak na szyi,
>0st wyrwany kępek futra na prawym barku,
>0st obity prawy bok,
>0st wyrwana kępka futra na ogonie,
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Akurat z określeniem Twaroga jako istoty myślącej, oriental by polemizował. Z niebezpieczną może też, chociaż nie wydawało mu się to aż tak pilne – w pewien sposób się zgadzało. Sądząc po ilości blizn, kocur największym zagrożeniem był dla samego siebie, można było go nazwać niebezpiecznie głupim w takim razie.
Ale, wbrew pozorom, Orion nie miał teraz idealnych warunków do takich rozważań.
– Toż staram się tylko pomóc. – rzucił na swoją obronę (choć na próżno doszukiwać się w jego tonie jakiegokolwiek poszanowania dla powagi sytuacji). Chciał przy tym usunąć się płynnym ruchem z trasy wściekłego kocura i jego pazurów. I najlepiej jeszcze znów obrócić się do niego przodem, nim pozbiera się po upadku na pustą glebę, bo pozostawianie rozjuszonych wariatów poza zasięgiem wzroku było proszeniem się o paskudne pamiątki. A Orion nie chciał tak trwałych pamiątek z tego spotkania.
Zamierzał skupić się na uniku, nie planując kontrataku. Niestety nie dlatego że rozważył scenariusz, w którym walka kończyła się koniecznością zabicia drugiego kota i nie godził się na taki los. Akurat zasada kodeksu mówiąca o niezabijaniu chyba że przeciwnik był wyjęty spod kodeksu, nigdy mu się nie podobała nie ze względu na świętość każdego życia, a na sztuczny podział wywyższający niektóre z nich. Każde życie było warte dokładnie tyle samo. Garść wyrwanych kłaków.
Więc celem Oriona było jedynie dalsze irytowanie kocura swoją postawą.
Swaróg>atak na Oriona>słaby>5>50%
Orion>unik>udany>9>100% Atak nieudany! 50% - 100% = - 50%
Kocur już nie odpowiedział, w jego głowie była tylko myśl pomszczenia własnej godności i ukaranie orientala za bycie beznadziejnym wysłannikiem, a dodatkowo nie tak łatwą masą do zmanipulowania. Ciche przekleństwo uciekło z zabliźnionej mordy, a oczy wyrażały szał, był gotowy zabić i tak właśnie się postarał, chociaż za pierwszym razem nie trafił; teraz celował prosto w Orionową mordkę, chcąc wyrządzić szkody na nieskazitelnym obliczu. W końcu jeśli by mu się udało, mógłby się szczycić, że to on zostawił skazę na licu tak starego, a mimo to niewzruszonego kota.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Uskoczył z lekkością, a przekleństwo, które uleciało z pyska drugiego kota, było równie zachęcające co gromkie brawa. I może by pociągnął dalej tę corridę, gdyby nie spojrzał na ten szpetny pysk i nie zobaczył takiego... zwierzęcego szału. Jakby pierwotne instynkty zablokowały możliwość jakiegokolwiek myślenia.
Nie było żadnej rozrywki w irytowaniu takiej jednostki, więc oriental spoważniał. Z cynamonowej mordki zniknął uśmiech, a chłodne oczy śledziły każdy ruch przeciwnika. I gdy ten skoczył w przód, Orion ugiął lekko łapy, by samemu rzucić się z myślą o przeoraniu pazurami gardła drugiego kota.
Orion>atak na Swaroga>krytyczny>15>15x1,5>23HP
Swaróg>atak na Oriona>krytyczny>-16>-12>1x1,5>2HP
Orion był starszy, ale ewidentnie inteligentniejszy, nawet w momencie zagrożenia życia, czy chęci zrobienia czegoś głupiego – myślał. W ten oto sposób, Swaróg nie zdążył zrobić tego co dokładnie planował, odsłonięte gardło szybko zostało przeorane pazurami, a rana mimo iż nie śmiertelna, mogła wywołać osłabienie. Świat na chwilę się zatrzymał dla rzekomego bóstwa, ale Orion nie został bez szwanku. Bolesne zadrapanie pojawiło się na jego żebrach, bo tam właśnie zdołał drasnąć go Swaróg, nim ten uskoczył całkowicie sprzed jego pola widzenia. Potyczka jednak nie była wyrównana, jeden kocur ledwo stał na łapach, gdy ból drugiego mógł być ledwo odczuwalny. Ale czy życie było sprawiedliwie?
[Swaróg] S: 14 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 65 - 23 = 42 | W: 58 - 2 = 56 (60)
>2st niezbyt głęboka, ale podłużna rana przechodząca od środka gardła, aż do prawego boku szyi; w pierwszej kolejce 5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Rana rozciągała się dość daleko i krwawiła dość mocno. Dla orientala było to oczywiste, że jeśli kocur chciał się wycofać, to była dla niego ostatnia szansa. Jeszcze jedna, nieco głębsza, taka rana i się wykrwawi nim zdąży zatamować krwotok.
Teraz jednak adrenalina trzymała go na czterech łapach.
A Oriona lekko piekł prawy bok.
W pewnym sensie było to zabawne.
– I jakim jutrem teraz jesteś, hm? Tym co nie nadejdzie? – prychnął uszczypliwie, by uderzenie serca później skoczyć do boku przeciwnika i zostawić mu ślad na żebrach podobny do tego piekącego zaczerwienienia, które sam nosił. No, w pewien sposób podobne – liczył, że po jego pazurach zostanie blizna, skoro kocur tak chętnie je zbierał.
Orion>atak na Swaroga>udany>22>22HP
Swaróg>atak na Oriona>udany>-6>-10>1HP
Swaróg stał na miękkich łapach, ale umysł miał twardy; jakimś sposobem postawa Oriona była gorsza, niż cokolwiek co spotkał przez księżyce życia – chociaż czy był na tyle stary by tak myśleć? Nie. Był jednak jutrem, był śmiercią i życiem, słońcem i księżycem, Orion starał się namieszać mu w głowie, ale on nie zamierzał się temu poddać. Szczególnie, że to on mącił w głowach innych, sprawiał że inni wątpili.
Orion nie obawiał się o swoje życie, zawsze był cwaniaczkiem i szydercą nawet jeśli udawał, że odsunął się od dawnego życia; właśnie to życie znajdowało się w pewnych szczelinach jego podświadomości. Atak żałobnika był mocny i Swaróg nie miał większych szans na zareagowanie na to nawet jakby chciał. Pazury rozerwały boleśnie skórę na boku, ale wbiły się głęboko, rana była głęboka, a bóstwo powoli zmęczone. Nie zdążył nawet podnieść łapy, więc kły wbił w prawy bark Oriona, niestety nie za mocno, właściwie tylko powierzchownie. Pamiątka, która zostałaby tam na miesiąc… może.
[Onion] lvl: 14 | S: 22 (30) | Zr: 27 (37) | Sz: 12 (16) | Zm: 12 (16) | HP: 109 - 1 = 108 (120) | W: 79 - 3 = 76 (110) Statystyki obniżone z racji wieku; ¼.
>0st siniak na łokciu,
>0st siniak na szyi,
>0st wyrwany kępek futra na prawym barku,
>0st obity prawy bok,
>0st wyrwana kępka futra na ogonie,
>0st zadrapanie na żebrach (prawa strona),
>0st powierzchowne ugryzienie na prawym barku,
[Swaróg] S: 14 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 42 - 5 - 22 = 15 (65) | W: 56 - 2 = 54 (60)
>2st niezbyt głęboka, ale podłużna rana przechodząca od środka gardła, aż do boku; - 3HP aż do końca walki,
>2st głęboka rana na prawym boku, gdzieś pomiędzy żebrami, a udem; w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki, Od następnej tury statystyki obniżone o połowę przez spadek HP do ¼.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Ugryzienie w bark w nieco odmiennych okolicznościach by zostało zgoła inaczej odebrane. Ale dzisiaj? Na miedzy? Nie było niczym innym jak przykrą próbą kontrataku. Swaróg mógłby liczyć na litość czy chociaż odrobinę współczucia, gdyby oriental nie pamiętał który z nich zmienił rozmowę w walkę. No i przede wszystkim – gdyby jego przeciwnikiem nie był akurat ten oriental, wyceniający jego życie na garść wyrwanych kłaków.
W trakcie tego starcia, o ile można było je tak nazwać, nie zapłacił nawet takim ubytkiem na jasnej szacie.
Pytanie samotnika nie spotkało się z odpowiedzią, w zasadzie nie spotkało się z jakąkolwiek reakcją. Był zawiedziony i odbijało się to w jego spojrzeniu skierowanym na przeciwnika. Teraz, gdy opuszczały go siły i ciężej było utrzymać się na łapach, Orionowi jeszcze łatwiej było patrzeć na niego z góry.
– Wiesz, ty z kolei za mało gadasz. – zauważył, przechylając lekko łeb. – Nie chciałbyś może chociaż, nie wiem, jakiś ostatnich słów?
Patrząc na jego stan? Jego los był już przesądzony, nawet gdyby oriental chciał mu pomóc to by nie miał jak zatamować krwawienia – w zasięgu wzroku nie było ani jednej strzępki mchu.
Ale też po prostu – nie chciał mu pomóc.
Mógł go co najwyżej dobić by nie przedłużać jego cierpienia, ale naprawdę nie chciał pozostawać bez jakiejkolwiek odpowiedzi. Więc na ten moment nie czaił się na niego z pazurami, jedynie był gotów samemu uskoczyć w miarę takiej potrzeby.
Swaróg znowu usłyszał brzęczenie muchy, ten denerwujący głos, którym był kocur przed nim. Nie mógł się skupić i tak słaniał się na łapach, ledwo się poruszał. A mimo to zahaczył o klatkę piersiową orientala jednym pazurem, wbijając się w nią delikatnie – nie na długo, satysfakcja jednak przepełniała jego całe ciało.
— Zamknijmmm się... — majaczył z zachrypniętym głosem. — Zakała… bezwstydnik… strz… strzeż się bóstwmmm — wycharczał, plując śliną na bok. — Jak nie dziśmm to przyjdę jutromm… Zawsze. Zawsze… przychodzę — zagroził, chociaż w oczach nie kryło się już nic. Ledwo kontaktował. Nie miał żadnych myśli, ruszył do przodu na Oriona chcąc się zamachnąć... gdzieś, nie miał nawet pomysłu, spróbować; nadal nie wierzył w swój koniec. Bóstwa zawsze wracając. Na pewno… wróci.
[Onion] lvl: 14 | S: 22 (30) | Zr: 27 (37) | Sz: 12 (16) | Zm: 12 (16) | HP: 108 - 1 = 107 (120) | W: 76 - 2 = 74 (110) Statystyki obniżone z racji wieku; ¼.
>0st siniak na łokciu,
>0st siniak na szyi,
>0st wyrwany kępek futra na prawym barku,
>0st obity prawy bok,
>0st wyrwana kępka futra na ogonie,
>0st zadrapanie na żebrach (prawa strona),
>0st powierzchowne ugryzienie na prawym barku,
>0st delikatne zadrapanie na klatce piersiowej,
[Swaróg] S: 7 (14) | Zr: 6 (12) | Sz: 5 (10) | Zm: 4 (8) | HP: 15 - 3 - 3 = 9 (65) | W: 54 - 2 = 52 (60) Statystyki obniżone o połowę przez spadek HP do ¼.
>2st niezbyt głęboka, ale podłużna rana przechodząca od środka gardła, aż do boku; - 3HP aż do końca walki,
>2st głęboka rana na prawym boku, gdzieś pomiędzy żebrami, a udem; - 2HP aż do końca walki,
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Zadrapanie było kwestią niedocenienia dogorywającego przeciwnika. Oriental odnotował z tyłu głowy, by nieco szybciej uskoczyć przed następnym atakiem – o ile jeszcze wielkie bóstwo będzie miało na takowy chęci i siły, znaczy się.
– Gorzej mnie nazywali – poinformował uprzejmie drugiego kocura. Tak na wypadek, gdyby chciał jednak nieco bardziej przyłożyć się do kolejnych wyzwisk. Chociaż, ostatecznie, oriental zmienił plany. Wycharczana przez Swaroga groźba może i nie przysporzy cynamonowemu nieprzespanej nocy, ale została uznana za dość ładne ostatnie słowa. Więc szkoda by było, gdyby otworzył znowu pysk i to zepsuł niezbyt udaną wiązanką. Albo czymkolwiek innym – nie wyglądał już na zbyt obecnego w obecnej chwili. Nie było co tego przeciągać.
– Będę czekał – zapewnił i już bez zbędnego przedłużania ruszył w przód by zmniejszyć dzielący ich dystans, z zamiarem poszerzenia rany na gardle.
Wielkie bóstwo, król, przywódca, jutro, pojutrze, dziś i wczoraj. Nie miał szansy wykonać ataku w stronę Oriona; jak zwykle ten był szybszy, bardziej doświadczony, pazury przecięły już i tak krwawiącą ranę, dostając się głębiej. Krew wylała się ponownie. Więcej. Zawsze chciał więcej, Swaróg był zachłanny i zawsze chciał wiecej. Dostał więcej.
Wymamrotał coś, ale dźwięki nie układały się w słowa, nie było co rozumieć. Z pyska polała się krew. A on upadł spoglądając w niebo, świt nastał ostatecznie. Słońce przyszło go zabrać. Orion natomiast znowu został sam, pomiędzy życiem, a śmiercią; pan przeprowadzający żywych na drugą stronę. Żniwiarz żyć. Chłodny wiatr nadleciał od boku Oriona, rozwiewając mu kryzę, orzeźwiając powietrze przesiąknięte śmiercią.
+ 100exp
[Onion] lvl: 14 | S: 22 (30) | Zr: 27 (37) | Sz: 12 (16) | Zm: 12 (16) | HP: 107 (120) | W: 74 - 2 = 72 (110) Statystyki obniżone z racji wieku; ¼. Od następnej tury spadek Wytrzymałości do ⅔; -1 punkt celności.
>0st siniak na łokciu,
>0st siniak na szyi,
>0st wyrwany kępek futra na prawym barku,
>0st obity prawy bok,
>0st wyrwana kępka futra na ogonie,
>0st zadrapanie na żebrach (prawa strona),
>0st powierzchowne ugryzienie na prawym barku,
>0st delikatne zadrapanie na klatce piersiowej,
[Swaróg] S: 7 (14) | Zr: 6 (12) | Sz: 5 (10) | Zm: 4 (8) | HP: 9 - 3 - 2 - 14 = 0 (65) | W: 52 (60) Statystyki obniżone o połowę przez spadek HP do ¼. >2st niezbyt głęboka, ale podłużna rana przechodząca od środka gardła, aż do boku; - 3HP aż do końca walki, » zmiana stopnia
>3st głęboka i podłużna rana przechodząca od środka gardła, aż do boku; w pierwszej kolejce 5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki
>2st głęboka rana na prawym boku, gdzieś pomiędzy żebrami, a udem; - 2HP aż do końca walki, ŚMIERĆ
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Śmierć Swaroga nie należała do pięknych, ale on sam nie grzeszył urodą, chyba więc do niego pasowała. Oriental stał przez chwilę obserwując życie wypływające ze sztywniejącego ciała i zastanawiając się czy go zakopać. Nie był dla samotnika nikim istotnym, nie był symbolem niczego wartego uhonorowania, więc tak jak nie przepadał za zbędnym wysiłkiem, tak zwyczaj nakazywał przysypać go ziemią.
Z drugiej strony... może nawet on miał jakiś bliskich, którzy będą go szukać. Zakrwawione ciało nie będzie przyjemnym widokiem, ale przynajmniej nie będą się łudzić przez kolejne księżyce, że coś go zatrzymało, ale jeszcze do nich wróci, gdy tylko odnajdzie właściwą drogę. Niech będzie. Przykrył go jedynie odrobiną ziemi i ruszył dalej przed siebie, rozglądając się. Za piszczkami lub jakąś grubszą warstwą śniegu, o którą mógłby wytrzeć łapę z kociej krwi.
Kto zauważa pierwszy?
Orion>17
Szczury Grzechów>17 Zauważają się w tym samym momencie.
Dobroć popłacała, prawda? Przynajmniej tak mówiono, że karma wraca – również ta dobra. Czy to znaczyło, że nie było z czego przelewać w życiu Oriona? Tylko krwią? Przysypanie Swaroga było czymś czego nie zrobił dla lisa, czy za bardzo mu kogoś przypomniał? Swaróg zasługiwał na więcej, bo było ta niepewność? Nie było odpowiedzi, że na pewno go nikt nie szuka?
Szukała go zemsta. Szukała go śmierć. Szukała go plaga. Znalazła. Krew przywlokła ze sobą zapłatę, następną próbę pokonania niepokonanego. Czyżby natura w końcu się zdenerwowała? A może to jednak Swaróg przywołał ostatnim tchnieniem zapłatę?
Czy Orion zamierzał w końcu zapłacić?
Szczury nie były ciche, popiskiwały tak głośno, że kocur od razu mógł je usłyszeć za swoimi plecami. Ich ząbki lśniły, gotowe zaatakować. Łapki szybko poruszały się w jego stronę, były niedaleko, biegły, ścigały tego, który zawsze umykał.
A co zamierzał zrobić samotnik? Uciekać? Walczyć?
[Onion] lvl: 14 | S: 22 (30) | Zr: 24 (37) | Sz: 9 (16) | Zm: 12 (16) | HP: 107 (120) | W: 72 (110) Statystyki obniżone z racji wieku; ¼. Spadek Wytrzymałości do ⅔; -1 punkt celności. Walka 1:3, - 3 do zręczności i szybkości.
>0st siniak na łokciu,
>0st siniak na szyi,
>0st wyrwany kępek futra na prawym barku,
>0st obity prawy bok,
>0st wyrwana kępka futra na ogonie,
>0st zadrapanie na żebrach (prawa strona),
>0st powierzchowne ugryzienie na prawym barku,
>0st delikatne zadrapanie na klatce piersiowej,
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Swaróg nie zasługiwał na więcej od lisa, wręcz przeciwnie. Jego martwe spojrzenie było orientalowi, w gruncie rzeczy, obojętne. A co za tym idzie – mógłby poświęcić moment na kopanie zagłębienia jak na choćby jenota, którego kiedyś zakopał koło Ziołorośli. Jak pelikan na Podmokłym Brzegu, chociaż do kopania jego dziury akurat nie przyłożył łapy, jeśli dobrze pamiętał.
Gnicie w ziemi i bycie powoli zżeranym przez robactwo nigdy nie było nagrodą.
Ale gdyby Orion chociaż trochę poważniej podszedł do gróźb kocura, doszukałby się w wysokim popiskiwaniu zemsty. Ten, który zawsze uciekał zatrzymał się w pół kroku i rzucił spojrzenie za siebie – nadciągające stado nie było wybitnie liczne, ale siódemka potrafiła być frustrująca.
Za to piątka? Pięć szczurów nie brzmiało tak źle.
Orion obrócił się w stronę biegnącej grupy i ugiął lekko łapy, szykując się do skoku. I czekał. Czekał aż się zbliżą by rzucić się na przewodzącego stadem jak na zwykłą piszczkę – tak by przygwoździć do ziemi i wgryźć mu się w kark. Jedna z przednich łap była w pogotowiu by machnąć nią na szczura, który jako pierwszy rzuci mu się do pyska. Zawsze jakiś próbował skorzystać z okazji.
Orion>atak na Pychę>krytyczny>23x1,5>34HP
Oriona>atak na ślepo>nieudany
Chciwość>atak an Oriona>udany>1HP
Nieczystość>atak an Oriona>słaby>1HP
Zazdrość>atak an Oriona>nieudany
Obżarstwo>atak an Oriona>udany>1HP
Gniew>atak an Oriona>słaby>1HP
Lenistwo>atak an Oriona>udany>1HP Szczury nie mogą zadać więcej, niż 1HP: (4d6+4)-(3d6+24) wynosi 1. > Atak udany zawsze wynosi 1. > Pominięto rzuty na obrażenia.
Pierwsza do przodu rzuciła się Pycha, prowadziła swoją rodzinę w stronę umykającego. Pisk, który rozległ się z jej pyszczka był głośny, mocny i przeraźliwie bolesny dla wszystkich w okolicy; łapa kocura spotkała się z jej ciałem, a pazury wbiły się mocno, rozrywając skórę. Pycha była jednak martwa zanim upadła na ziemię; zderzenie z łapą orientala było na tyle silne i precyzyjne, że rozwaliło mały kark. Pycha padła martwa. Sześć pozostałych szczurów jednak było już gotowych próbować dalej swoich sił, a czy było to zdziwienie czy może nieszczęście – Orion nie trafił nikogo innego w ferworze walki. Chciwość, Obżarstwo i Lenistwo natomiast trafiły, wszystkie rzuciły się z blaskiem złości w oczkach na barki Oriona; szara Chciwość zadrapała lewy bark, zjeżdżając z niego – źle wyliczyła; rude Obżarstwo również lecąc w stronę lewego barku zderzyło się z szarym cielskiem i jedynie delikatnie dziabnęło Oriona gdzieś w przedramię zanim spadło na ziemię; czarne Lenistwo w przeciwieństwie do reszty rzuciło się na prawy bark gdzie przez złe wyliczenie jedynie zadrapło Orionową skórę. Gniew z Nieczystością rzuciły się na łapy, Gniew na lewą, a Nieczystość na prawą – oba ugryzły delikatnie skórę kocura. Zazdrość natomiast poleciało zaraz za Pychą, jednak nie doleciało do podłużnego pyska. Chybiło.
>0st siniak na łokciu,
>0st siniak na szyi,
>0st wyrwany kępek futra na prawym barku,
>0st obity prawy bok,
>0st wyrwana kępka futra na ogonie,
>0st zadrapanie na żebrach (prawa strona),
>0st powierzchowne ugryzienie na prawym barku,
>0st delikatne zadrapanie na klatce piersiowej,