krótkowłosy, niebieski-kremowy szylkret tygrysio pręgowany z wywiniętymi uszami do tyłu o szaroniebieskich oczkach ( potem ciemnopomarańczowych )
Gdy tylko mała Lawenda dowiedziała się, że jej imię pochodzi po jej babci, niemalże od razu wkręciła sobie, iż została naznaczona. Uważa, iż przyszła na świat, aby dokonać wielkich rzeczy. Wydaje jej się, że wszystko jest znakiem z góry. Czasem myśli, że doznała jakiejś wizji ( daydreaming ). Zdarza jej się przez to wyłączyć czasem z rozmowy. Poza tym jest również małą mądralą. Lawenda wychodzi bowiem z założenia, że skoro została wybrana to jej zdanie powinno być stawiane na jednym miejscu. Często się wymądrza, chcąc pokazać, jaką to wielką mądrością obdarowali ją Gwiezdni. Lubi poprawiać innych.
Lawenda spięła się jeszcze bardziej, kuląc się gdzieś w sobie, gdy Dziki Czart wybuchła śmiechem. Miała świadomość tego, że zrobiła z siebie głupka... I bolało ją to. Zamrugała szybko, odwracając głowę na bok - nie chciała pozwolić na to, aby łzy wypłynęły z jej oczu, więc wolała się ich jak najszybciej pozbyć.
Przełknęła gulę w gardle. Przyjrzała się ponownie śladom, słuchała tego, co przekazywała jej Dziki Czart, ale nie komentowała tego. Jedynie skinęła głową, aby dać znać, że wszystko usłyszała. Plusem było to, że przynajmniej żaden borsuk im nie zagrażał...
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Kiedy tak mówiła, dotarło do niej, że Lawenda nie wygląda najlepiej. Niepokój wrócił i to dwa razy mocniejszy. Czy nie podobał jej się sposób, w jaki mówiła, albo sam temat drapieżników? A może jednak uraziła ją tym śmiechem i pośpieszny komentarz wcale tego nie naprawił...? Ta ostatnia opcja była najgorsza i, o zgrozo, najbardziej prawdopodobna. Co prawda koteczka kiwnęła jej głową, więc najwyraźniej słuchała, ale nie mogła przecież dalej prowadzić lekcji jak gdyby nigdy nic, jeśli dziecko czuło się źle – i to przez nią! Zwłaszcza że było takie miłe i grzeczne, światłe i dobre, a ona miała zrobić wszystko, żeby tego nie zepsuć...!
Tak jakby sytuacja nie była wystarczająco zła, zmiana w zachowaniu kotki była raczej subtelna i sama nie była pewna, czy dobrze ją interpretuje, czy wszystko zrozumiała zupełnie na opak i zaraz jeszcze pogorszy.
– Mm... – odchrząknęła po chwili milczenia, po czym spróbowała najprzyjaźniej, jak tylko potrafiła: – Ale bardzo dobrze powiedziałaś, że to był drapieżnik, to nie takie oczywiste, prawda? To mogłoby być dużo innych zwierząt, tak teoretycznie. Em... A znasz jeszcze jakieś drapieżniki? Albo nawet nie drapieżniki, ale jakieś inne zwierzęta, o które chciałabyś zapytać? Które cię ciekawią... – Lawirowała, starając się wykrzesać z siebie najmniej podstępne i stresujące pytanie, jak tylko się da.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼
Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮
╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
To kopiemy kolejny raz
krótkowłosy, niebieski-kremowy szylkret tygrysio pręgowany z wywiniętymi uszami do tyłu o szaroniebieskich oczkach ( potem ciemnopomarańczowych )
Gdy tylko mała Lawenda dowiedziała się, że jej imię pochodzi po jej babci, niemalże od razu wkręciła sobie, iż została naznaczona. Uważa, iż przyszła na świat, aby dokonać wielkich rzeczy. Wydaje jej się, że wszystko jest znakiem z góry. Czasem myśli, że doznała jakiejś wizji ( daydreaming ). Zdarza jej się przez to wyłączyć czasem z rozmowy. Poza tym jest również małą mądralą. Lawenda wychodzi bowiem z założenia, że skoro została wybrana to jej zdanie powinno być stawiane na jednym miejscu. Często się wymądrza, chcąc pokazać, jaką to wielką mądrością obdarowali ją Gwiezdni. Lubi poprawiać innych.
Chwila ciszy trwała dla niej jak nieskończoność. Rozpamiętywała swoją porażkę, swoją głupotę... Nie wiedziała, czy Dziki Czart zaraz nie uzna, że dostała za głupią terminatorkę i nie będzie chciała jej oddać komuś innemu... A nie chciała, aby jej oddawała. A może powinna? Skoro brakowało jej takiej wiedzy, która wydawała się dość podstawowa, ale Lawenda nie wiedziała, że powinna wiedzieć takie rzeczy i to był tylko i wyłącznie jej błąd.
Zerknęła na mentorkę, która próbowała ją przekonać do tego, że jednak powiedziała coś dobrze. Przez myśl Lawendy przemknęła myśl, że robi to specjalnie, aby podnieść ją na duchu... Albo dostosowuje się do jej poziomu wiedzy. Marnego poziomu wiedzy.
- Są... ptaki. Jastrzębie... I gawrony?
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Mimo jej starań kotka nie sprawiała wrażenia rozpogodzonej. Niepokój rozpełzł się szerzej po Warchlakowym sercu. Musiała to jakoś naprawić, musiała, tylko... tok myśli przerwała jej nietypowa odpowiedź Lawendy.
– M-hmm, jastrzębie na pewno tak. Gawrony... – Zaskoczyła ją ta opcja. Musiała się zastanowić, żeby nie odpowiedzieć źle. Urwała na moment i zmrużyła oczy, wbijając wzrok w śnieg poniżej, jakby to właśnie on znał wszystkie odpowiedzi. Trwało to chwilę, po której nagle podniosła łeb, by spojrzeć znów na Lawendową Łapę z uśmiechem. – No! Polują na pewno na jakieś drobne stworzenia. A więc są drapieżnikami. Chociaż takimi mniej typowymi. Nie polują, na przykład na koty, i w ogóle to my je możemy zjeść, czasem się zdarza, że ktoś złapie na polowaniu. Khe-khem. Ale to tylko wtedy, kiedy są w pojedynkę, bo czasem może być nie jeden gawron, ale całe stado. Wtedy nie wolno ich atakować, bo mogą wszystkie rzucić się w obronie i zrobi się bardzo, bardzo niebezpiecznie.
Świetny temat na poprawę humoru. Brawo.
krótkowłosy, niebieski-kremowy szylkret tygrysio pręgowany z wywiniętymi uszami do tyłu o szaroniebieskich oczkach ( potem ciemnopomarańczowych )
Gdy tylko mała Lawenda dowiedziała się, że jej imię pochodzi po jej babci, niemalże od razu wkręciła sobie, iż została naznaczona. Uważa, iż przyszła na świat, aby dokonać wielkich rzeczy. Wydaje jej się, że wszystko jest znakiem z góry. Czasem myśli, że doznała jakiejś wizji ( daydreaming ). Zdarza jej się przez to wyłączyć czasem z rozmowy. Poza tym jest również małą mądralą. Lawenda wychodzi bowiem z założenia, że skoro została wybrana to jej zdanie powinno być stawiane na jednym miejscu. Często się wymądrza, chcąc pokazać, jaką to wielką mądrością obdarowali ją Gwiezdni. Lubi poprawiać innych.
Znowu palnęła pewnego rodzaju głupotę... I uświadomiła sobie podczas tej krótkiej chwili ciszy. Wzięła głębszy wdech. Łzy nie chciały napłynąć już do jej oczu, tak jak poprzednim razem. Końcówka jej ogona zadrżała, podczas słuchania tłumaczenia mistrzyni. Postanowiła jedynie zapamiętać, aby nie atakować stada gawronów w pojedynkę.
- Przepraszam... Za brak wiedzy... - miauknęła wreszcie, spuszczając spojrzenie na swoje łapy. Zażenowana samą sobą.
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Zamarła. Po grzbiecie przebiegł jej jakiś złowrogi dreszcz. To był zły wybór – powiedzieć tyle to nie powiedzieć nic. Schrzaniła na całej linii. A najgorsze, że skrzywdziła przy tym koteczkę.
Może to dziwić przy jej charakterze, ale Warchlakowi w zasadzie nie zdarzało się sprawiać przykrości dzieciom. Często to one denerwowały ją, ale w takich przypadkach zwykle ich unikała i nie dochodziło do większych nieprzyjemnych konfrontacji. Kiedy już miała z jakimś bliżej do czynienia, zwykle okazywało się osobnikiem niewrażliwym na jej niezręczność albo kimś nad wyraz łagodnym, przy którym jej serce topniało samo. Zasmucić taką miłą, pocieszną duszyczkę – to było w jej głowie coś strasznego, czego nigdy by nie chciała. A mimo to właśnie zrobiła. I to swojej własnej terminatorce.
Czuła, jak ogarnia ją lekka panika.
– N-Nie... Lawendowa Łapo. – Cisnęło jej się na język coś w stylu "słoneczko", ale tego typu słówka były dla niej na tyle nienaturalne, że nie przeszło jej przez pysk. Może to lepiej. Zrobiła parę kroków w stronę kotki. – Nie musisz niczego wiedzieć tuż po wyjściu z obozu. Przecież to pierwszy dzień treningu. Dopiero będziemy się uczyć. Ja tu jestem po to, żeby pokazywać ci rzeczy. Nie chciałam cię testować, chciałam tylko... – No właśnie, co? Ubarwienie lekcji – to miało być wytłumaczenie dla męczenia dzieciaka? – Przepraszam... Mogę... mogę cię nie pytać, jeśli nie chcesz, i po prostu pójdziemy dalej? Czy jednak chcesz...? Czy... – Sama nie wiedziała już, co robić; zaczynała się zapętlać. – Khe-hem. To naprawdę nic złego. Przepraszam. Nie chciałam się zaśmiać, to nie było z ciebie, tylko... z głupiej myśli. I tak się dobrze orientujesz jak na pierwszy raz...
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼
Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮
╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
To kopiemy kolejny raz
krótkowłosy, niebieski-kremowy szylkret tygrysio pręgowany z wywiniętymi uszami do tyłu o szaroniebieskich oczkach ( potem ciemnopomarańczowych )
Gdy tylko mała Lawenda dowiedziała się, że jej imię pochodzi po jej babci, niemalże od razu wkręciła sobie, iż została naznaczona. Uważa, iż przyszła na świat, aby dokonać wielkich rzeczy. Wydaje jej się, że wszystko jest znakiem z góry. Czasem myśli, że doznała jakiejś wizji ( daydreaming ). Zdarza jej się przez to wyłączyć czasem z rozmowy. Poza tym jest również małą mądralą. Lawenda wychodzi bowiem z założenia, że skoro została wybrana to jej zdanie powinno być stawiane na jednym miejscu. Często się wymądrza, chcąc pokazać, jaką to wielką mądrością obdarowali ją Gwiezdni. Lubi poprawiać innych.
Lawenda czekała na wyrok - czekała, aż Dziki Czart powie jej, jaka jest bezużyteczna i że właściwie to powinni ją przemianować na kociaka. Nie, żeby mentorka jej dała jakiekolwiek sygnały, że faktycznie by tak zrobiła. W umyśle szylkretki działo się jednak dużo rzeczy, a zawiedzenie samą sobą było na tyle duże, że nie zdziwiłaby się, gdyby mistrzyni zawróciła ją do kociarni.
Tak się jednak nie stało.
Terminatorka uniosła spojrzenie na wojowniczkę, która wydawała się równie zmieszana. Przełknęła ślinę, gdy Dziki Czart ją przeprosiła - i to dwa razy. Ponownie spojrzała na własne łapy. Nie chciała wprawiać kotki w takie zakłopotanie, nie chciała wywierać na niej poczucia winy. Ponownie przełknęła ślinę.
- Chciałabym... Przepraszam... Chciałabym wiedzieć... Wszystko. Nie chcę być zawodem dla ciebie. I dla klanu... - miauknęła zmieszana. Nie wiedziała, co odpowiedzieć, jeśli chodziło o pytania. Z jednej strony, kiedy znała odpowiedź to czuła się bardzo dobrze z tym, że mogłaby popisać się tym, co wie - problemy pojawiały się, kiedy nie wiedziała, co odpowiedzieć...
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
– Nie jesteś... nie będziesz. Nikt nie wie wszystkiego, ja też nie. Nawet Roziskrzona Gwiazda czy jakikolwiek inny kot, okej?
Takie postrzeganie świata było trochę rozczulające, ale przede wszystkim bolało. Mała Lawenda była przecież jednym z ostatnich kotów, które powinny mieć takie obawy. Jak mogły wyroić się akurat w tym łebku, a nie u któregoś z klanowych wałkoni i leni? I jak ona, głupia, mogła dołożyć się do nich jeszcze swoimi pytaniami...?
Na miękkich łapach podeszła jeszcze bliżej. Przez głowę przemknęła jej myśl, żeby przytulić kotkę, ale średnio wiedziała nawet, jak się do tego zabrać, więc po prostu usiadła przed nią na śniegu i odchrząknęła.
– Mogę ci powiedzieć, że... nie znam cię aż tak dobrze, co prawda, ale to, że chcesz się uczyć, i że... w ogóle myślisz o tym, żeby wspierać klan, to już samo w sobie nie jest oczywiste, wiesz? To znaczy, jest dużo kociaków, młodych terminatorów, których w ogóle nie obchodzą takie rzeczy. I to, że się tym przejmujesz... to już jest dużo, eh-kem. Zaimponowałaś mi tym – powiedziała w końcu, mierząc się z dziwnym uczuciem, bo rzadko kiedy zdarzało jej się tak chwalić inne koty. Ale pociągnęła dalej: – I już jestem dumna z ciebie za to. A jeśli naprawdę będziesz się uczyć tak, jak mówisz, że chcesz, to klan na pewno też będzie. Nie bój się...
Poruszyła się nieco nerwowo, nie wiedząc, czy całe to jej gadanie odnosi jakikolwiek skutek. Gwiezdni, oby tylko. Jej pysk rozszerzył się w lekkim uśmiechu, gdy mówiła, ale patrzyła na Lawendę przede wszystkim z troską i obawą.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼
Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮
╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
To kopiemy kolejny raz
krótkowłosy, niebieski-kremowy szylkret tygrysio pręgowany z wywiniętymi uszami do tyłu o szaroniebieskich oczkach ( potem ciemnopomarańczowych )
Gdy tylko mała Lawenda dowiedziała się, że jej imię pochodzi po jej babci, niemalże od razu wkręciła sobie, iż została naznaczona. Uważa, iż przyszła na świat, aby dokonać wielkich rzeczy. Wydaje jej się, że wszystko jest znakiem z góry. Czasem myśli, że doznała jakiejś wizji ( daydreaming ). Zdarza jej się przez to wyłączyć czasem z rozmowy. Poza tym jest również małą mądralą. Lawenda wychodzi bowiem z założenia, że skoro została wybrana to jej zdanie powinno być stawiane na jednym miejscu. Często się wymądrza, chcąc pokazać, jaką to wielką mądrością obdarowali ją Gwiezdni. Lubi poprawiać innych.
Lawenda wpatrywała się w swoje łapy. W jakimś stopniu przyjmowała tłumaczenia Dzikiego Czarta, ale jednocześnie jakoś... nie potrafiła. Chciała wiedzieć wszystko, chciała mieć odpowiedzi na każde zadanie pytanie, chciała wiedzieć jak pomóc swojemu klanowi, jak sprawić, aby stał się silniejszy.
Spostrzegła, że kotka nieco się do niej przybliżyła. Uniosła lekko głowę, spoglądając na wojowniczkę z dołu. Przełknęła ślinę speszona, słuchając słów starszej kotki. Była w lekkim szoku... że została... pochwalona? W jakimś stopniu? Nie uważała, że zasługuje na pochwałę, skoro nie miała całej wiedzy, jaką chciałaby mieć i skoro się tak wygłupiła... Nie wiedziała, czy Dziki Czart faktycznie jest z niej dumna, czy tylko tak mówili... Ale dlaczego miałaby kłamać? Zwłaszcza, że wyglądała na zatroskaną... No i się uśmiechała...
Lawenda przełknęła ślinę. Chwilę jej zajęło, nim wzięła głębszy wdech i ponownie zerknęła na mentorkę.
- A... nauczysz mnie wszystkiego, co ty wiesz? Proszę? Będę się starać, obiecuję...
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Lawenda milczała, a ona niepokoiła się coraz bardziej, chociaż zewnętrznie starała się utrzymać optymizm. Wreszcie jednak kotka się do niej odezwała – i Dziki Czart poczuła, obok całego wzruszenia i chęci pomocy, że wkroczyła na niespodziewanie grząski grunt.
– Nauczę cię... wszystkiego, co tylko ci się może przydać – zapewniła dyplomatycznie. Niektórych rzeczy chyba sama wolałaby nie wiedzieć. Inne z kolei, chociaż ważne dla niej, jak cała zgromadzona przez nią wiedza o owadach, mogły nie przypaść do gustu Lawendzie... Ucieszyłoby ją bardzo, gdyby jednak tak było, ale trudno było jej z czystym sumieniem włączyć to oficjalnie jako część treningu. Utrzymała lekki uśmiech na pysku. – Obiecuję.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼
Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮
╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
To kopiemy kolejny raz
krótkowłosy, niebieski-kremowy szylkret tygrysio pręgowany z wywiniętymi uszami do tyłu o szaroniebieskich oczkach ( potem ciemnopomarańczowych )
Gdy tylko mała Lawenda dowiedziała się, że jej imię pochodzi po jej babci, niemalże od razu wkręciła sobie, iż została naznaczona. Uważa, iż przyszła na świat, aby dokonać wielkich rzeczy. Wydaje jej się, że wszystko jest znakiem z góry. Czasem myśli, że doznała jakiejś wizji ( daydreaming ). Zdarza jej się przez to wyłączyć czasem z rozmowy. Poza tym jest również małą mądralą. Lawenda wychodzi bowiem z założenia, że skoro została wybrana to jej zdanie powinno być stawiane na jednym miejscu. Często się wymądrza, chcąc pokazać, jaką to wielką mądrością obdarowali ją Gwiezdni. Lubi poprawiać innych.
Lawenda kiwnęła delikatnie głową na zapewnienia wojowniczki. Zaniepokoiło ją, że nie potwierdziła, że nauczy ją wszystkiego... ale przynajmniej dowie się wszystkiego, czego będzie potrzebować do zostania wojowniczką. I do tego jej obiecała.
Szylkretka uniosła lekko kącik pyszczka, nadal nieco przybita całą sytuacją.
- Dziękuję...
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Niepewny uśmiech na pyszczku Lawendy sprawił, że ścisnęło jej się serce. Nie rzucała słów na wiatr. Każda obietnica z jej strony była szczera i Dziki Czart przeczuwała już, że ta konkretna może kosztować wiele. A gdyby okazało się, że nie może dać aż tyle – zraniłaby po raz kolejny takiego uczynne i delikatne stworzenie...
Przynajmniej jej zapewnienie zostało przyjęte. Odetchnęła cicho, zanim znów się odezwała.
– ...Chcesz dalej słuchać o drapieżnikach – zaproponowała z lekkim wahaniem, bo temat zdawał się nienajszczęśliwszy – czy wolałabyś przejść na razie do czegoś innego?
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼
Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮
╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
To kopiemy kolejny raz
krótkowłosy, niebieski-kremowy szylkret tygrysio pręgowany z wywiniętymi uszami do tyłu o szaroniebieskich oczkach ( potem ciemnopomarańczowych )
Gdy tylko mała Lawenda dowiedziała się, że jej imię pochodzi po jej babci, niemalże od razu wkręciła sobie, iż została naznaczona. Uważa, iż przyszła na świat, aby dokonać wielkich rzeczy. Wydaje jej się, że wszystko jest znakiem z góry. Czasem myśli, że doznała jakiejś wizji ( daydreaming ). Zdarza jej się przez to wyłączyć czasem z rozmowy. Poza tym jest również małą mądralą. Lawenda wychodzi bowiem z założenia, że skoro została wybrana to jej zdanie powinno być stawiane na jednym miejscu. Często się wymądrza, chcąc pokazać, jaką to wielką mądrością obdarowali ją Gwiezdni. Lubi poprawiać innych.
Terminatorka przygryzła lekko język. Zastanawiała się, czy nie lepiej przejść do czegoś innego. Rozmawianie o drapieżnikach doprowadziło je do tej rozmowy, a Lawenda nie chciała robić z siebie idiotki po raz kolejny... Z kolejnej strony, powinna znać przeciwników, których mogłaby spotkać na terytorium Klanu Wichru. Dlatego też, po dłuższej chwili zdecydowała, że powinny kontynuować wcześniej rozpoczęty temat;
- Chcę posłuchać o drapieżnikach.
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Nie była do tego do końca przekonana, ale skoro sama tak wybrała – nie zamierzała się spierać.
– ...Dobrze. – Chwilę układała myśli w głowie, starając się, żeby zawierały jak najwięcej sensu, a po wypowiedzeniu na głos nie wybrzmiały drażniąco. – Więc tak ogólnie drapieżniki dzielą się na dwa główne typy. Są takie, które atakują, gdy tylko cię zobaczą, na przykład borsuki i jastrzębie, a są też takie jak gawrony, które raczej nic ci nie zrobią, jeśli ich nie podrażnisz wcześniej...
***
Pora Zielonych Liści zawitała na łąkach już jakiś czas temu. Dziki Czart miała w zwyczaju skrupulatnie pilnować czasu, jaki upłynął od jej własnych narodzin, i kiedy nanosiła na tę mentalną mapkę pewne klanowe wydarzenia, przy pewnym skupieniu mogła się także doliczyć wieku części kotów z otoczenia. Byli to między innymi jej własni terminatorzy i dzięki temu dobrze zdawała sobie sprawę, że Lawendowa Łapa jest już w wieku, w którym jak można jak najbardziej myśleć o zakończeniu treningu. Mimo to nie mogłaby jej jeszcze z czystym sumieniem dopuścić do mianowania i winę za to ponosił nie kto inny, jak ona sama. Najpierw choroba Porą Nowych Liści, potem załamanie nerwowe... Zniknięcie Bagnistej Łapy udowodniło jej dobitnie, że nie wolno jej było robić więcej przerw. Od kiedy więc brak czarnego kocurka stał się gorzką prawdą, stawiała się na treningach często i regularnie, najpierw wciąż widocznie poddenerwowana, ale z biegiem czasu – i z pewnym wyklarowaniem się sytuacji Pająk – już spokojniejsza, choć nadal przerzedzone futro nie pozwalało zapomnieć o stresach.
– Jak się czujesz? – zagadnęła do kotki niedługo po tym, jak wyszły z obozu w stronę Czarnego Ogona, jeszcze zanim przekazała jej, co miały dzisiaj robić. Odwróciła przy tym lekko głowę, żeby móc na nią spojrzeć. Martwiło ją... parę rzeczy. Pająk przeżywało dosyć ciężko ostatnie wydarzenia; były od siebie różne, ale nie mogła być pewna, że Lawendy również nie nękają podobne zmartwienia. Przede wszystkim jednak nie orientowała się dobrze, co dzieje się obecnie w życiu jej terminatorki, a to stawiało ją na niepewnym gruncie i bardzo ją gryzło. Powinna nadrobić zaległości, jeśli jeszcze tylko się dało. Była jej to winna jak starszyźnie mech.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼
Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮
╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
To kopiemy kolejny raz
krótkowłosy, niebieski-kremowy szylkret tygrysio pręgowany z wywiniętymi uszami do tyłu o szaroniebieskich oczkach ( potem ciemnopomarańczowych )
Gdy tylko mała Lawenda dowiedziała się, że jej imię pochodzi po jej babci, niemalże od razu wkręciła sobie, iż została naznaczona. Uważa, iż przyszła na świat, aby dokonać wielkich rzeczy. Wydaje jej się, że wszystko jest znakiem z góry. Czasem myśli, że doznała jakiejś wizji ( daydreaming ). Zdarza jej się przez to wyłączyć czasem z rozmowy. Poza tym jest również małą mądralą. Lawenda wychodzi bowiem z założenia, że skoro została wybrana to jej zdanie powinno być stawiane na jednym miejscu. Często się wymądrza, chcąc pokazać, jaką to wielką mądrością obdarowali ją Gwiezdni. Lubi poprawiać innych.
Lawenda chciała zostać wojowniczką. Czuła lekką zazdrość, patrząc na Wojenny Okrzyk i Krasnego Byka, którzy przecież byli w tym samym wieku - zostali mianowani na jednej ceremonii! - a już mogli wypełniać wojownicze obowiązki. Co prawda chciała wyjść z treningu z całą potrzebną wiedzą i jeśli to oznaczało, że musiała ponosić imię z "Łapą" nieco dłużej, to była na to gotowa... Ale nadal czuła się trochę zazdrosna. Nie miały też szczęścia z Dzikim Czartem - najpierw zachorowała szylkretka, a potem wojowniczka.
Dziki Czart też przeżywała swoje perypetie. Lawenda zauważyła, że przez parę treningów była nieco bardziej podenerwowana, futro jakby jej się przerzedziło... Ale przychodziła na treningi. I Lawenda też przychodziła, chociaż zaginięcie matki również się na niej odbijało. Zgarnęła nawet z jej starego legowiska trochę mchu, aby jej zapach się nie ulotnił - chociaż już powoli zaczął to robić. Liczyła jednak, że mama wróci - zaginięcie, to przecież nie śmierć. Może szukała Romea? Albo... Nie. Babcia jej mówiła, że nie ma żadnego zagrożenia... Ale jakoś nie potrafiła wyrzucić tego z głowy. Może jej mamę coś zaatakowało? Albo porwało? Trzepnęła głową, skupiając się na treningu.
- Jest... - dziwnie? Bała się o mamę? Źle? Wzięła wdech, zerkając na wojowniczkę. - Myślę o mamie. Mam nadzieję, że wróci... Boję się o nią.