Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Skinęła głową. A więc jednak nie wiedziała, a Szlak odhaczyła sobie dobry uczynek na dzisiejszy dzień. Postanowiła za to nie wchodzić w detale i spekulacje dotyczące kocura, bo kotka wyglądała na wystarczająco przybitą. I lekko wymarniałą. Podróżowała sama? Ciekawiło ją bardzo skąd się tu wzięła i czemu tak wyglądała. Uciekła od ludzi? A może też ją gdzieś porzucili? Kotka nawet nie była kociakiem, a szylkretowe myśli i tak pogalopowały w dal. Tak bardzo lubiła te spotkania na granicy!
— Miło poznać. Co to jest Kikimora? — Zapytała niemal automatycznie, porównując dziwne słowo ze znanymi sobie nazwami roślin i zwierząt. Obstawiałaby roślinę, bo pomimo wielu wieczorów przegadanych z Truflą, dalej nie znała ich aż tak dobrze. Możliwe, że to w ogóle coś innego, na przykład owad. Z tych to w ogóle kojarzyła tylko tyle, ile mogłaby policzyć na palcach jednej łapy. Dwóch, jeśli dobrze by jej poszło zgadywanie. — Klan to taka... hm, grupa kotów, która żyje tu nieopodal. — Wskazała podbródkiem granicę Rzeki. — Tu w okolicy mieszkają cztery, Wicher, Rzeka, Cień i Grom. Do Rzeki jest stąd najbliżej.
Zatrzymała się na kilka uderzeń serca, dając jej czas na przetrawienie tylu informacji. Myślami wróciła do tego samotnika i wszystkiego co o nim słyszała. Nie brzmiało to dobrze, ani wtedy, ani teraz.
— Umiesz walczyć? W samoobronie chociaż? — Zagaiła z ciekawością. I w tym momencie w dwukolorowym łebku pojawiła się myśl. Właściwie skoro trenowała z Wiesiołkiem, i jego siostrą, której imienia nie złapała, żeby poznać taktykę walki Rzeki... może niegłupie było by trenowanie z samotnikami? Kto wie gdzie chodzili i kto ich uczył walczyć. Może znają jakieś inne metody niż Wicher? To mogło być przydatne... — Właściwie mam moment i mogłybyśmy potrenować... co ty na to? Bez pazurów, bez oślepiania, sama praktyka?
Ryzykowne, ale... w pobliżu była Rzeka. Jeśli coś pójdzie nie tak, ucieknie prosto na ich teren. A może dowie się czegoś nowego.
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Długowłosy bury ticked, z bielą stanowiącą około 60% ciała. Bura barwa pokrywa ogon i grzbiet aż po łopatki, pysk do podbródka oraz materializuje się jako łata na lewym nadgarstku. Wątła i drobnej budowy, niższa niż przeciętny kot, o zmatowiałej, opadającej w dół długiej sierści, z charakterystycznymi wywiniętymi uszami typu curl. Posiada duże brązowe oczy, często podkrążone ze zmęczenia.
Wycofana i zamknięta w sobie. Nieporadna w kontaktach z innymi kotami, posiada trudność w podtrzymaniu rozmowy ze względu na spędzenie życia w hermetycznej grupie. Smutna, targana przez sprzeczne emocje, jednak zawsze chowająca wszystko w sobie. Bywa, że może brzmieć nieco przemądrzale głosząc jedyne prawdy, które zna, ale zarazem zieje od niej melancholią i zagubieniem. Wypowiada się w dziwny sposób.
Przełknęła ślinę by zwilżyć lekko pysk. Jej imię.. właściwie to nigdy dotąd nie uważała je za wyjątkowe czy dziwaczne, w jej poprzednim stadzie koty również nie przykładały aż tak wagi do znaczenia swych imion. Imiona po prostu służyły jako... imię kota. Miana niektórych jej pobratymców zdawały się przypadkowe, ale jej imię.. akurat coś nieco o nim wiedziała. -Mh-oi rodzhice..oj-hciec mówił, że tho rh-odzaj ducha. Dh-emona, w lh-egendach dwunogich istot. - odparła, i może na to jedno uderzenie serca w jej ciemnych ślepiach zabłysła iskierka dumy. Ale właściwie dumy z jakiego powodu? Wolała o tym nie myśleć. Prawdą było natomiast, że jej ojciec i matka widzieli sporo rzeczy na świecie, jako Obserwujący. Westchnęła lekko. Skinęła głową, gdy kotka przybliżyła jej koncepcje Klanów, nieco zaniepokojona faktem że w okolicy znajdowały się aż cztery. Co było zabawne, ich nazwy w porównaniu do imion ich członków brzmiały dość pospolicie. Może u nich było na odwrót? Że to imiona znaczyły wiele, a nazwa stada nic specjalnego? - Cz-hym się zajmhują-zhajmujecie? Whierzycie w swhoich Bhogów? - zapytała zaciekawiona.
Kolejne słowa nieznajomej sprawiły, że jej oczy otworzyły się nieco szerzej, a ona sama zrobiła mały krok w tył. Czemu ta nieznajoma proponowała jej bitkę? Czy...koty w tej okolicy mają taki zwyczaj?..Co prawda rzekoma walka miała być bez pazurów, czy...oślepiania? Jak promienie słoneczne? A co to było? Ale sama propozycja od razu rozbudziła głęboko schowane wspomnienia.
Kikimora lekko poruszyła uchem, zbierając się na odpowiedź. - Mh.. N-nhie. Tham skhąd pochodzę.. Nh-ie bh-iłam shię. - zrobiła pauzę. - Rha-czej... whyżsi rangą... czhasem mnie kh-arcili. - powiedziała, i natychmiast poczuła lęk. Odruchowo zerknęła na słońce, potem na łapy. Poczuła się po raz kolejny jak zdrajca. Może nie powinna o tym mówić. W głębi duszy wiedziała, że niektóre z zachowań członków były niestosowne, ale... Ale dlaczego czuła się jakby pomawiała.. swoją rodzinę?
Powinna się zgodzić na bitkę? Może powinna umieć się bronić. - Sphróbujmy. - powiedziała nagle. Czy zgodziła się, bo nie umiała odmówić? A może nie umiała odmówić silniejszemu? Tak czy siak ponownie zrobiła krok naprzód. Nie umiała się bić. Nie lubiła się bić. I nigdy się nie biła.
You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice Before you getto tastethe finer life My mothertaught me,gotta just survive Put on asmile,just find a vice
♕Don'thatethegirl,justhatethecrime♕
Oh, forgive me♁ Lord ♁oh, I'm a good girl I'd never hurt a fly,but I've gotwalls to climb Oh, forgive me,☼ Lord ☼oh,a minor chord You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
— Och! Miałaś dużo styczności z ludźmi? — Mogła być kiedyś ludzkim kotem, stąd takie imię. Albo jej rodzice byli? Nigdy wcześniej nie spotkała nikogo o podobnym imieniu, to było pewne. — Ładne! Takie dźwięczne.
Kolejne pytanie kotki trochę zbiło ją z tropu. Była przygotowana na odpowiadanie jak daleko stąd, czemu cztery, nawet czym się różnią, ale nie... czym się zajmują. Na długim pyszczku wymalowało się zmieszanie.
— Eee... żyjemy? Mieszkamy? Nie mamy... bogów. Mamy tylko Gwiezdnych, to nasi przodkowie którzy świecą na niebie jako gwiazdy. — Zerknęła w niebo, ale naturalnie o tej porze żadnej nie było widać. Mówiąc o Gwiezdnych na głos była świadoma jak głupio to brzmi, sama przecież tak na początku myślała. Z drugiej strony kotka sama zapytała o bogów... cokolwiek to miało znaczyć. Odbiłaby pytanie, o jakiego boga może jej chodzić, gdyby nie skupiła się na informacjach o samotniku. I na różnych stylach walki, tak, to teraz było ważniejsze.
Uniosła brwi jeszcze wyżej niż przy pytaniu o to czym zajmują się klany. Nie umiała się bić? Jak ona chciała przetrwać w lesie sama?
— Ani trochę? — Wyrwało się z długiego pyszczka, i dopiero po fakcie uświadomiła sobie, że może kotka zrozumiała ją źle. Może myślała, że chodzi o prawdziwą walkę, zamiast takiej treningowej. Mogłaby sprostować co miała na myśli, ale bura nagle się zgodziła i już chyba było na to za późno. Uh. W porządku, sprawdźmy, co z tego wyjdzie.
Ugięła łapy, przytuliła uszy do czaszki i pochyliła lekko łeb, jednocześnie poruszając ogonem łagodnie na boki. Jeden oddech poświęciła na przeanalizowanie postury przeciwniczki i skinęła jej głową, pozwalając jej wykonać pierwszy ruch. A sama w tym czasie przygotowała się do uniku.
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Długowłosy bury ticked, z bielą stanowiącą około 60% ciała. Bura barwa pokrywa ogon i grzbiet aż po łopatki, pysk do podbródka oraz materializuje się jako łata na lewym nadgarstku. Wątła i drobnej budowy, niższa niż przeciętny kot, o zmatowiałej, opadającej w dół długiej sierści, z charakterystycznymi wywiniętymi uszami typu curl. Posiada duże brązowe oczy, często podkrążone ze zmęczenia.
Wycofana i zamknięta w sobie. Nieporadna w kontaktach z innymi kotami, posiada trudność w podtrzymaniu rozmowy ze względu na spędzenie życia w hermetycznej grupie. Smutna, targana przez sprzeczne emocje, jednak zawsze chowająca wszystko w sobie. Bywa, że może brzmieć nieco przemądrzale głosząc jedyne prawdy, które zna, ale zarazem zieje od niej melancholią i zagubieniem. Wypowiada się w dziwny sposób.
Uśmiechnęła się lekko na pochwałę kotki, zaraz jednak pokręciła głową, z lekkim westchnieniem. Ludźmi. Tak, przypomniała sobie. Tak chyba również się na nich mówiło. - Nhigdy. Całhe żhycie spedzh-iłam w Zakonie, słhużąc jhemu. - miauknęła, po czym zdała sobie sprawę, że kotce nic to pewnie nie mówi. - Bhyliśmy sthadem kh-othów. Zhakonem Upływhającego Świtu. Tak pięknie brzmiała nazwa jej domu. Tym bardziej okrutnym było jak potoczyły się jego…losy.
Z odpowiedzi kotki wywnioskowała, że Klany to także stada kotów. Tylko…wierzą w gwiazdy? To było dosyć ciekawe. Nie, żeby uznawała ich wiarę za właściwą. Przodkowie, którzy świecą na niebie jako gwiazdy brzmiało jednak bardzo poetycko. Jej przodkowie…pławili się w Wiecznym Słońcu.
Pytanie które wyrwało się kotce, sprawiło, że Kikimora skuliła się lekko, delikatnie marszcząc brwi. Ona sama nie czuła się z tego powodu gorsza. Mało tego, była Orędowniczką, córą wielkiego Słońca i jego siostry, Świtu. Delikatnie nabrała powietrza w pyszczek. - Nhie rhozumiesz. Mhiałam inne powołhanie. - miauknęła stanowczo. Kto by pomyślał, że nagle zdrajczyni będzie tak bronić własnego stada? A może po prostu desperacko trzymała się pazurami resztek tego, kim była, by nie zatracić samej siebie.
W międzyczasie, nieznajoma wykonała gest zachęcający ją, jak mniemała do zrobienia pierwszego ruchu. Kikimora chwilę się wahała. W końcu jednak skoczyła do kotki, i spróbowała uderzyć łapą jedno z dużych uszu. Widziała kiedyś jak dwójka młodych Obserwujących się biła, i spróbowała odwzorowywać to, czego była świadkiem. Jednocześnie czuła się dziwnie. Jakby robiła coś, co nie było jej przeznaczone.
Rolling 1d10+3: 7 +3 = 10
You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice Before you getto tastethe finer life My mothertaught me,gotta just survive Put on asmile,just find a vice
♕Don'thatethegirl,justhatethecrime♕
Oh, forgive me♁ Lord ♁oh, I'm a good girl I'd never hurt a fly,but I've gotwalls to climb Oh, forgive me,☼ Lord ☼oh,a minor chord You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Upływający Świt... Czy mógł mieć coś wspólnego z Nowym Świtem? Czy to był zwykły zbieg okoliczności? Ach, za szybko gnała ta rozmowa, a jej myśli wirowały jeszcze szybciej. Czy bura kotka mogła coś wiedzieć? Powinna zapytać...
— Fair. — Miauknęła, wzruszając ramionami. Jako Matka też mogłaby siedzieć w obozie całe życie i nawet nie musiała walczyć. Ale, Gwiezdni, jakie to było by nudne!
Odskoczyła w porę żeby uniknąć trafienia w ucho, w jednym płynnym ruchu lądując i wyciągając przednią łapę. Celowała w wywinięte ucho burej, przewidywalny, ale prosty atak. Nie chciała zaskoczyć jej czymś niekonwencjonalnym, skoro ta nie miała zbyt wiele doświadczenia w walce. Rozmowa zeszła jak na razie na dalszy plan – o detale wypyta ją później.
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Długowłosy bury ticked, z bielą stanowiącą około 60% ciała. Bura barwa pokrywa ogon i grzbiet aż po łopatki, pysk do podbródka oraz materializuje się jako łata na lewym nadgarstku. Wątła i drobnej budowy, niższa niż przeciętny kot, o zmatowiałej, opadającej w dół długiej sierści, z charakterystycznymi wywiniętymi uszami typu curl. Posiada duże brązowe oczy, często podkrążone ze zmęczenia.
Wycofana i zamknięta w sobie. Nieporadna w kontaktach z innymi kotami, posiada trudność w podtrzymaniu rozmowy ze względu na spędzenie życia w hermetycznej grupie. Smutna, targana przez sprzeczne emocje, jednak zawsze chowająca wszystko w sobie. Bywa, że może brzmieć nieco przemądrzale głosząc jedyne prawdy, które zna, ale zarazem zieje od niej melancholią i zagubieniem. Wypowiada się w dziwny sposób.
Nieznajoma nie skomentowała jej odpowiedzi w żaden sposób. Nie wiedziała, co znaczy fair, ale nie miała czasu się nad tym zbyt długo zastanawiać, bo niedługo później dostała porządny cios w ucho, aż zaszumiało jej w głowie. Trzepnęła lekko obolałym uchem, cofając je nieco. Postanowiła oddać atak, ale tym razem, korzystając z tego, że była niższa, postanowiła uderzyć dwoma przednimi łapami w pierś szylkretowej kotki.
Rolling 1d10+3: 6 +3 = 9
You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice Before you getto tastethe finer life My mothertaught me,gotta just survive Put on asmile,just find a vice
♕Don'thatethegirl,justhatethecrime♕
Oh, forgive me♁ Lord ♁oh, I'm a good girl I'd never hurt a fly,but I've gotwalls to climb Oh, forgive me,☼ Lord ☼oh,a minor chord You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Uderzenie w pierś wyszło burej znacznie lepiej niż pierwszy atak. Na dwa uderzenia serca straciła oddech, odepchnięta do tyłu przez łapy nieznajonej. Jak na kogoś kto nie umie się bić, całkiem nieźle!
Łapy szylkretki zaszurały o ziemię kiedy przesuwała się w tył. Nie chciała dać kotce szansy na drugi atak zanim się nie pozbiera, więc w odwecie zamachnęła się łapą. Celowała w różowy nosek, próbując go dotknąć.
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Długowłosy bury ticked, z bielą stanowiącą około 60% ciała. Bura barwa pokrywa ogon i grzbiet aż po łopatki, pysk do podbródka oraz materializuje się jako łata na lewym nadgarstku. Wątła i drobnej budowy, niższa niż przeciętny kot, o zmatowiałej, opadającej w dół długiej sierści, z charakterystycznymi wywiniętymi uszami typu curl. Posiada duże brązowe oczy, często podkrążone ze zmęczenia.
Wycofana i zamknięta w sobie. Nieporadna w kontaktach z innymi kotami, posiada trudność w podtrzymaniu rozmowy ze względu na spędzenie życia w hermetycznej grupie. Smutna, targana przez sprzeczne emocje, jednak zawsze chowająca wszystko w sobie. Bywa, że może brzmieć nieco przemądrzale głosząc jedyne prawdy, które zna, ale zarazem zieje od niej melancholią i zagubieniem. Wypowiada się w dziwny sposób.
Nie spodziewała się, że atak jakkolwiek jej wyjdzie. Przynajmniej lichy wzrost w końcu się na cos przydał. A może coś próbowała udowodnić? Ale co właściwie? I komu? Dopiero co czuła się jak grzeszniczka. Irracjonalne, biorąc pod uwagę, że musiała przetrwać, bo została sama, czyż nie?
Nie minęło wiele czasu jak mocno oberwała w nos, aż skuliła się nieco. W odpowiedzi spróbowała skoczyć barkiem na długie łapy nieznajomej. Może uda jej się ją przewrócić.
Rolling 1d10+3: 4 +3 = 7
You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice Before you getto tastethe finer life My mothertaught me,gotta just survive Put on asmile,just find a vice
♕Don'thatethegirl,justhatethecrime♕
Oh, forgive me♁ Lord ♁oh, I'm a good girl I'd never hurt a fly,but I've gotwalls to climb Oh, forgive me,☼ Lord ☼oh,a minor chord You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Uh! Natarcie trwało dalej, jakby jeden skuteczny atak ośmielił kotkę po tej nieudanej próbie trafienia szylkretowego ucha. Nie umiała się bić, ha! Ktoś kiedyś zdecydowanie musiał pokazać jej jak to się robi. Nie było czasu na wyprowadzenie kolejnego ataku na nos, ani na cokolwiek innego, bo bury bark już zbliżał się w jej stronę. Niedobrze! Podskoczyła, próbując wybić się na tyle wysoko, że napastniczka przeleci pod nią, a sama Szlak wyląduje bezpiecznie na ziemi.
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Długowłosy bury ticked, z bielą stanowiącą około 60% ciała. Bura barwa pokrywa ogon i grzbiet aż po łopatki, pysk do podbródka oraz materializuje się jako łata na lewym nadgarstku. Wątła i drobnej budowy, niższa niż przeciętny kot, o zmatowiałej, opadającej w dół długiej sierści, z charakterystycznymi wywiniętymi uszami typu curl. Posiada duże brązowe oczy, często podkrążone ze zmęczenia.
Wycofana i zamknięta w sobie. Nieporadna w kontaktach z innymi kotami, posiada trudność w podtrzymaniu rozmowy ze względu na spędzenie życia w hermetycznej grupie. Smutna, targana przez sprzeczne emocje, jednak zawsze chowająca wszystko w sobie. Bywa, że może brzmieć nieco przemądrzale głosząc jedyne prawdy, które zna, ale zarazem zieje od niej melancholią i zagubieniem. Wypowiada się w dziwny sposób.
Sama była zaskoczona tym, że nie idzie jej najgorzej. Działała w znacznej mierze instynktownie, posiłkując się mglistymi wspomnieniami z tego, co widziała czasem u Obserwujących.
Tymczasem jej atak zgrał się z atakiem szylkretki na tyle, że jej bark jedynie lekko musnął kotkę, która podskoczyła, ale nie na tyle wysoko, by mniejsza kotka przeleciała pod nią.
Buraska odwróciła się, po czym spróbowała odgapić atak orientalki sprzed chwili, próbując uderzyć prosto w jej nos.
Rolling 1d10+3: 3 +3 = 6
You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice Before you getto tastethe finer life My mothertaught me,gotta just survive Put on asmile,just find a vice
♕Don'thatethegirl,justhatethecrime♕
Oh, forgive me♁ Lord ♁oh, I'm a good girl I'd never hurt a fly,but I've gotwalls to climb Oh, forgive me,☼ Lord ☼oh,a minor chord You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Uh, przeskok nie wyszedł, ale przynajmniej atak na jej łapy też nie. Zaśmiała się lekko, widząc kontratak identyczny z jej poprzednim. Czyżby obie uczyły się w tej walce czegoś nowego? Dostała w nos, ale to nie zmyło szerokiego uśmiechu z jej pyszczka. Strzepnęła ogonem i zmrużyła oczy, a potem wyprowadziła swój atak na wywinięte bure uszko. Mogą trenować ataki w czułe punkty, czemu nie.
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Długowłosy bury ticked, z bielą stanowiącą około 60% ciała. Bura barwa pokrywa ogon i grzbiet aż po łopatki, pysk do podbródka oraz materializuje się jako łata na lewym nadgarstku. Wątła i drobnej budowy, niższa niż przeciętny kot, o zmatowiałej, opadającej w dół długiej sierści, z charakterystycznymi wywiniętymi uszami typu curl. Posiada duże brązowe oczy, często podkrążone ze zmęczenia.
Wycofana i zamknięta w sobie. Nieporadna w kontaktach z innymi kotami, posiada trudność w podtrzymaniu rozmowy ze względu na spędzenie życia w hermetycznej grupie. Smutna, targana przez sprzeczne emocje, jednak zawsze chowająca wszystko w sobie. Bywa, że może brzmieć nieco przemądrzale głosząc jedyne prawdy, które zna, ale zarazem zieje od niej melancholią i zagubieniem. Wypowiada się w dziwny sposób.
Obie się wyminęły, dosyć niezręcznie. Kikimora obserwowała szeroki uśmiech na pysku kotki, która chyba naprawdę traktowała to jako zabawę. To była dla niej nowość, bicie się..dla zabawy? Zresztą samo pojęcie zabawy, było dla nie dosyć mocno odlegle. Nie wspominając już o zabawie dorosłych kotów. Nie miała czasu jednak o tym myśleć, bo chwilę później ponownie mocno oberwała w ucho. Bura kotka skuliła się, po czym skoczyła do przodu celując łapami w długie łapy nieznajomej. Może uda jej się nią zachwiać i przewrócić? Bo chyba.. o to chodziło?
Rolling 1d10+3: 3 +3 = 6
You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice Before you getto tastethe finer life My mothertaught me,gotta just survive Put on asmile,just find a vice
♕Don'thatethegirl,justhatethecrime♕
Oh, forgive me♁ Lord ♁oh, I'm a good girl I'd never hurt a fly,but I've gotwalls to climb Oh, forgive me,☼ Lord ☼oh,a minor chord You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Uh, uparta była z niej przeciwniczka, za wszelką cenę próbująca ją przewrócić! Skoro wcześniej nie udało jej się ominąć kotki górą, to może bokiem będzie lepiej? Wybiła się i rzuciła w lewo. Wszystko dla utrzymania się w pozycji stojącej, bo z ziemi dużo trudniej było atakować, a jeszcze trudniej się bronić. Nawet w walce dla treningu!
Rolling 1d10+4: 10 +4 = 14
— Jak na kogoś, kto nie umie walczyć, dobrze ci idzie. — Zauważyła, lądując mniej lub bardziej miękko na trawie. Uśmiechała się lekko, oddychając przez pysk.
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Długowłosy bury ticked, z bielą stanowiącą około 60% ciała. Bura barwa pokrywa ogon i grzbiet aż po łopatki, pysk do podbródka oraz materializuje się jako łata na lewym nadgarstku. Wątła i drobnej budowy, niższa niż przeciętny kot, o zmatowiałej, opadającej w dół długiej sierści, z charakterystycznymi wywiniętymi uszami typu curl. Posiada duże brązowe oczy, często podkrążone ze zmęczenia.
Wycofana i zamknięta w sobie. Nieporadna w kontaktach z innymi kotami, posiada trudność w podtrzymaniu rozmowy ze względu na spędzenie życia w hermetycznej grupie. Smutna, targana przez sprzeczne emocje, jednak zawsze chowająca wszystko w sobie. Bywa, że może brzmieć nieco przemądrzale głosząc jedyne prawdy, które zna, ale zarazem zieje od niej melancholią i zagubieniem. Wypowiada się w dziwny sposób.
Brakowało jej zwinności i szybkości. Wysoka kotka była szybsza, i wyminęła łapy Kikimory płynnym susem. Nie zaskoczyło to buraski. Na słowa przeciwniczki zastrzygła uchem, chwilę się w nią wpatrując. - Dzhiękhuje. - miauknęła. Czy dobrze jej szło w istocie? Doskonale zdawała sobie sprawę, że jakby była to prawdziwa walka i oponentka użyła wszystkich swoich atutów, ona sama stała by się spyżą dla wron. Teraz było to bicie się na niby, ale to, co dla szylkretki było zabawą, dla Kikimory było wyzwaniem. Pozostawała czujna, gdzieś w środku.
Przyszła pora na kolejny atak. Kikimora podniosła łapę i dźwigając się na tylnych, by dosięgnąć, wymierzyła cios w ucho, a tym samym bok głowy Wichrowej wojowniczki.
Rolling 1d10+3: 1 +3 = 4
You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice Before you getto tastethe finer life My mothertaught me,gotta just survive Put on asmile,just find a vice
♕Don'thatethegirl,justhatethecrime♕
Oh, forgive me♁ Lord ♁oh, I'm a good girl I'd never hurt a fly,but I've gotwalls to climb Oh, forgive me,☼ Lord ☼oh,a minor chord You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Chyba przez przypadek osiągnęła efekt odwrotny do zamierzonego, bo kotka zamiast czuć się podbudowana, kompletnie spudłowała. A może to właśnie dlatego? Kurczę, to będzie trzeba sprawdzić. Czy losowo wypowiedziany komplement w trakcie walki ma szansę na wyprowadzenie przeciwnika z równowagi? Tyle rzeczy się dzisiaj nauczy...
Machnęła głową ostro w bok, chroniąc ucho przyciśnięte bezpieczne do czaski, a potem wystrzeliła naprzód. Nie chciała przygnieść kotki zbyt mocno i nie dajcie Gwiezdni jeszcze ją poodbijać, ale skoro tak wspaniale odsłoniła brzuch, żal było by nie skorzystać. W locie spróbowała objąć buraskę przednimi łapami i przewrócić na grzbiet, lądując na niej i tym samym przyciskając ją do ziemi.